ultraola
10.05.04, 01:01
bylam dzis na masazu. poza relaksem wynioslam z niego takze kilka refleksyjnych pytan..na
wizyte do mojego zaufanego masazysty czekalam ponad tydzien..kuriozalnie b. przywiazalam
sie do niego. kiedys byla to tylko kwestia jednego telefonu, tym razem odczekalam swoje.
zastanawiam sie w czym tkwi fenomen masazu. ani ja, ani zaden z moich przyjaciol nie cierpi
na dokuczliwe bole plecow..szczesciarze..zauwazylam jednak, ze wielu z moich samotnych
przyjaciol udaje sie regularnie na tego rodzaju zabiegi..jedna z moich przyjaciolek chodzi
regularnie na terapie, ale rownie powaznie traktuje swoje spotkania z masazysta. czyzbysmy
odzwyczaili sie od spontanicznych reakcji dotykowych i szukali ich substytutow w salonach
masazu? czy wyspecjalizowani dotykacze nie zarabiaja poniekad na samotnosci swoich
klientow?
na podstawie waszych doswiadczen- czym dla was jest masaz, w aspekcie fizycznym ale i
duchowym..? czy jest tu w ogole miejsce na intymnosc?