konto.stworzone.do.wandalizmow
08.06.11, 08:50
Według wszelkich znaków na niebie (a zwłaszcza) ziemi, mam depresję i to dość zaawansowaną (brak jakiejkolwiek chęci do czegokolwiek, osłabienie motywacji, myśli samobójcze itp) . Może nie jest to diagnoza profesjonalna, ale powstała na gruncie mojej wiedzy jeszcze ze studiów, lektury itp. Z różnych powodów postanowiłem jej jednak nie leczyć, po części mając nadzieję, że ustąpią wreszcie czynniki depresjogenne, poza tym nie mam ochoty spowiadać się nikomu, rozdzielać mojego życia niczym włos na czworo, słuchać porad, z których najpewniej nie skorzystam. Pytanie jest takie: czy depresja może ustąpić sama z siebie? Czy to już droga, która prowadzi tylko w jedną stronę i do jednego celu? W obecnym stanie zresztą uważam, że śmierć nie byłaby takim najgorszym wyjściem.