Dodaj do ulubionych

zachowanie - zagadka

30.06.11, 11:15
Kto mi pomoże rozwiązać zagadkę?

Jak się nazywa zachowanie faceta (oprócz egoizmu), który od samego początku w związku jest opiekuńczy i troskliwy, ale tylko jeśli chodzi o przyziemne, błahe sprawy… Oczywiście moglibyśmy kategoryzować, ale chodzi o taką „podstawową” opiekuńczość. Natomiast jeśli chodzi o poważniejsze życiowe sprawy, decyzje (nie dot. małżeństwa), pomoc, wsparcie to facet kompletnie się nie sprawdza. Obnaża wtedy swoją nieporadność, bezsilność i lęki. Nieporadny życiowo?, niedojrzały emocjonalnie? tak bym pomyślała, ale mylące i zgubne są obietnice i zapewnienia, że jemu zależy, że kocha, że się postara, że pomoże. Czas/życie pokazuje, że to TYLKO suche obietnice i puste, nic nieznaczące słowa. Nie rozumiem tego… Po co to? Czy ktoś miał podobnie i rozwiązał ten rebus?
Obserwuj wątek
    • jubale Jezeli to zagadka.. 30.06.11, 11:26

      To zagadka jest tez dla mnie ten podzial na mniejsze i wieksze sprawy...

      Moze okresl to dokladniej co to sa te drobne sprawy, a co to sa te powazne...?
      • koala_tralalala Re: Jezeli to zagadka.. 30.06.11, 13:52
        Dokladnie to samo pomyslalam. Za malo danych.
    • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 30.06.11, 14:21
      decyzje dot. ponownego zamieszkania razem - przeniesienia się do jego miasta (dalszy kierunek naszego związku), pomoc/wsparcie w znalezieniu pracy itp., wreszcie starania się i robienia czegoś dla związku, dla nas...
      Brak konkretnego działania, za to bezustanne karmienie nadzieją, zapewnieniami, obietnicami... po co?
      • adriana_ada Re: zachowanie - zagadka 30.06.11, 15:26
        Troche sama sobie zaprzeczasz, w pierwszym poscie wspomnialas, ze nie dotyczy malzenstwa, kolejny post nawiazuje do planow wspolnego zamieszkania, powaznych planow przyszlosciowych, ktore tak naprawde niewiele roznia sie od planow malzenskich, z tym, ze bez oficjalnych zaslubin i papieru. Moze facet czuje sie zwyczajnie przyparty do sciany i nie ma ochoty na podejmowanie tak powaznych decyzji. Przyspieszanie tychze decyzji moze go odstraszyc, co mnie specjalnie nie dziwi.
        • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 30.06.11, 15:59
          nie, nie jest przyparty do ściany (mieszkaliśmy już ze sobą rok), teraz mieszkamy w dwóch różnych miastach - ani ja ani on tego nie chcemy (!), ale on zachowuje się tak jak opisałam to wyżej...
          Nie chodzi tu o konkretne decyzje i sprawy, te są bardzo ogólnikowe. Chodzi o nazwanie po imieniu tego rodzaju zachowania...
          • ir1.easy Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 01:43
            tak na szybko, widzę tu chyba jednak Jego niedojrzałość emocjonalną (ale niczego o Nim oprócz bardzo skąpych i enigmatycznych danych nie podajesz) oraz parę innych rzeczy mi się nasuwa. Może np. facet nie czuje, że potrzebujesz wsparcia czy pomocy? Może Jesteś bardzo dynamiczna i samodzielna, świetnie sobie ze wszystkim radzisz - albo sprawiasz takie wrażenie. Może "przyparty do ściany" nie jest, ale jest na to inna nazwa: przytłoczony - skoro poruszasz ten temat na forum to prawdopodobnie próbujesz także z Nim "poważnie" rozmawiać, coś rozstrzygnąć - a Jego to przytłacza, przerasta lub nawet przeraża. Może nie jest gotów tak poważnie i solidnie jak Ty podejść do życia, związku, przyszłości itp. ; nie jest gotów na daleko zakrojone plany i rozstrzygnięcia. Może także czuje się przez Ciebie naciskany. Albo po prostu jest bierny z natury i dla odmiany to za Niego trzeba wszystko załatwiać i decydować. I sam potrzebuje wsparcia i pomocy. Albo kombinacja lub miks tego co powyżej, i pewnie jeszcze paru rzeczy.
            Natomiast fakt, że o to pytasz i tak uparcie domagasz się nazwania rzeczy po imieniu (czyli krótko; jedna nazwa jego zachowania) nasuwa myśl, że chcesz usłyszeć coś w rodzaju: takie zachowanie nazywa się tak: nie kocha Cię.
            A, i wspólne mieszkanie przez rok to nie tak znów dużo. Zależy od osobowości. Znam ludzi, którzy podjęli decyzję o ślubie i założeniu rodziny na drugim spotkaniu i stanowią trwałe, kochające się małżeństwa oraz takich którzy mieszkają wspólnie, którzy spotykają się i/lub mieszkają razem przez wiele lat i niczego nie "budują".
            • ir1.easy Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 02:13
              I jeszcze przykład jak młody mężczyzna może być "przyparty do muru" vel "przytłoczony", tj. tak się czuć; całkowicie bez naszych intencji i wręcz przeczuć. Kiedyś miałam chłopaka, ja Ty. On 25 lat, ja 20. Mieszkaliśmy ze sobą prawie rok. Nie było poważnych planów i rozmów, nic z tych rzeczy. Było nam po prostu dobrze. Kochaliśmy się. W odróżnieniu od Ciebie nie oczekiwałam konkretów. Nie były mi potrzebne. Aż pewnego dnia w gazecie znalazłam ogłoszenie o tym, że pewien pies poszukuje domu, wzruszyłam się historią psa. Gdy się ze zwierzakiem spotkałam pokochaliśmy się od razu. I po prostu musiałam go przygarnąć. Co na to chłopak? Nic. Polubił psa. Pies był mój, co było jasne. Ale nasz związek nie przetrwał 3-ch m-cy od kiedy pies z nami zamieszkał. Facet wykorzystując fakt, że wyjechałam na 2 tygodnie ulotnił się bez słowa. Zniknął. Właściwie uciekł. Mieliśmy wspólnych przyjaciół, przez których przekazałam mu prośbę o kontakt (chciałam wiedzieć o co chodzi) - wtedy nie było jeszcze internetu i komórek, a i często w wielu domach telefonów stacjonarnych. Nie zareagował. Cisza. Nie mieliśmy kontaktu przez kilka lat. A kiedy się już spotkaliśmy było bardzo miło i był bardzo zainteresowany ewentualnym powrotem. Zapytałam o co poszło wtedy. I co się okazało? W momencie kiedy zaadoptowałam psa, facet się przestraszył, że to jest wstęp do dalszych poważnych kroków, że to jest już taki zalążek rodziny. Pies już jest (coś co nas wiąże, za co stajemy się wspólnie odpowiedzialni) pora więc na drzewo i syna. Tak się poczuł i zwiał. Po prostu. Niesamowite. A ja zadając sobie wtedy pytanie dlaczego mnie zostawił i to w taki sposób nawet przez ułamek sekundy nie wiązałam tego z psem, ani lękami takiego rodzaju.
            • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 09:28
              Dzięki za wypowiedź. Własna dynamiczność i zaradność - tu się zgadzam. Uważam też, że to naturalne, że każda kobieta będąc w związku z facetem oczekuje od niego jakiegoś wsparcia, a nie na odwrót. Za "dziecko" i prowadzenie jego za rękę dziękuję - mam jeszcze czas.
              Jestem osobą, która absolutnie nic mu nie narzuca, jestem nawet w stanie odejść - co ostatnio daje mu do zrozumienia, bo nie ma nic gorszego jak uczucie, że facet ciebie już nie kocha... Poza tym, przekonałam się na własnej skórze, że związek na odległość to dla mnie nie jest związek. Rozmawiałam z nim poważnie, jestem gotowa nawet odejść. Tylko dlaczego on teraz "szaleje", chce ze mną być, znowu obiecuje, zapewnia, że kocha, że wszystko będzie dobrze i że za miesiąc zamieszkamy razem... Pytam go o wszystko otwarcie i jasno, żeby nie było niedomówień. On przytakuje, ale ja wiem, że to znowu TYLKO słowa, czyli jedyne co znowu usłyszę, ale ani nie odczuję, ani nie zobaczę. Tchórz? Jeśli to on jest tym co potrzebuje wsparcia i za niego trzeba decydować, to znaczy, że nawet w przypadku rozstania mam za niego podejmować decyzje? Co za dramat... Gdyby był mi obojętny, pewnie i obojętnie zareagowałabym na jego "przysięgi", ale ponieważ mam w sobie jeszcze jakieś uczucia boję się, że znowu dam się nabrać...
              • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 09:34
                Małe sprostowanie do tego wsparcia w związku. Miałam na myśli, że kobieta oczekuje wsparcia, ale sama również wspiera. Obydwoje. Razem. Równo.
              • dekadencja1 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 12:11
                Tylko dlaczego on teraz "szaleje", chce ze mną być, z
                > nowu obiecuje, zapewnia, że kocha, że wszystko będzie dobrze i że za miesiąc za
                > mieszkamy razem...

                Jakbyś nie chciała/ nie mogła przyjąć do wiadomości realiów. Czy uważasz, że jak zamieszkacie razem bo TY tak chcesz , to on zmieni się, stanie się dynamicznym rzutkim gościem, z życiową inicjatywą? Może coaching ;)?
                • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 14:45
                  coaching? tak, już jemu proponowałam...
                  • dekadencja1 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 15:11
                    To może jakaś operacja ;)
                    • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 18:35
                      to już prędzej :) tylko znowu to ja za niego musiałabym zdecydować, eh...
                      • dekadencja1 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 18:42
                        A nie przyszło Ci do glowy by oddać go do zegarmistrza?
                        • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 18:44
                          tam i nie tylko...
                          • dekadencja1 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 19:17
                            marcella_1001 napisała:

                            > tam i nie tylko...

                            Marcelko pozostaje Ci zanieść go do kliniki lalek.
                            • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 19:26
                              istna dekadencja... :)
              • kobieta_z_polnocy Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 16:11
                Hmmm, tu chyba specjalnie dużo zastanawiać się nie trzeba. Wygląda na to, że mężczyzna ma wątpliwości i tyle. Nie jest do końca przekonany, czy wspólne zamieszkanie to dobry pomysł (może za dużo musi poświęcić? może ma wątpliwości co do związku? może boi się kosztów, zmian, przeprowadzki, itd.). Z jednej strony chce z tobą być, z drugiej strony za dużo przeszkód piętrzy się na drodze.

                Dodaj do tego człowieka być może ogólnie pasywnego, niechętnie nastawionego na działanie i zmiany i oczekującego (nawet nieświadomie), że wszystko zostanie załatwione "za niego".
                • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 18:51
                  uhmm, dokładnie tak samo to zdiagnozowałam, co więcej wprost go o to zapytałam. On jednak twierdzi, że nic z tych rzeczy. Więc o co chodzi? Dlaczego się nie przyzna? Udaje, wmawia i mydli oczy...? Czego się boi?
                  • to.niemozliwe Re: zachowanie - zagadka 02.07.11, 21:24
                    Ciebie sie chyba boi, wyglada na to, lubisz dominowac, a jak on sie nie podporzadkowuje Twojemu przewodnictwu, to pokazujesz niezadowolenie. Wiec on podswiadomie czuje, ze musialby wyrzec sie czesci tozsamosci za cene zwiazku z Toba. Stad dychotomia jego przekazu. Chce byc z Toba i troszczyc sie, rownoczesnie Twoja pewnosc siebie go deprymuje.
              • seth.destructor Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 20:02
                Twierdzisz, że kobieta jest z natury wiecznie niepełnosprawna i szuka żywiciela, aby na nim pasożytować? Też bym starał się unikać wchodzenia w taką relację.
          • adriana_ada Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 10:33
            marcella_1001 napisała:

            > nie, nie jest przyparty do ściany (mieszkaliśmy już ze sobą rok), teraz mieszka
            > my w dwóch różnych miastach - ani ja ani on tego nie chcemy (!), ale on zachowu
            > je się tak jak opisałam to wyżej...
            > Nie chodzi tu o konkretne decyzje i sprawy, te są bardzo ogólnikowe. Chodzi o n
            > azwanie po imieniu tego rodzaju zachowania...

            Nikt Ci po imieniu takiego zachowania nie nazwie, poniewaz nikt nie siedzi w Twojej skorze, ani Twojego partnera. Moze lepiej zamiast na forum rozwazac potencjalne co jest i co by bylo gdyby, spytaj wprost partnera o jego oczekiwania. Jezeli beda zbiezne z Twoimi, warto nadal inwestowac w zwiazek, jezli okaza sie rozbiezne, lepiej szczescia szukac poza nim.
            • marcella_1001 Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 14:44
              Wydawało mi się, że to forum psychologia. Ci co się na niej znają nie muszą siedzieć w czyjejś skórze, żeby określić czyjeś zachowanie...
              • adriana_ada Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 16:05
                marcella_1001 napisała:

                > Wydawało mi się, że to forum psychologia. Ci co się na niej znają nie muszą sie
                > dzieć w czyjejś skórze, żeby określić czyjeś zachowanie...

                Ludzie sa tylko ludzmi i uwierz, ciezko jest wejsc w cudza skore, mozna wykazac jedynie odrobine empatii. Ty z kolei oczekujesz zbyt wiele, a Twoj posta ma charakter roszczeniowy. Mozna okreslic sytuacje w przyblizeniu jezeli zna sie wersje dwoch stron, trudno zdefiniowac osobowosc, charakter Twojego partnera z tak powierzchownego opisu, z ktorego praktycznie nic nie wynika. Ty zas oczekujesz cudow. Ja Ci tylko napisalam, ze jezeli Wasze oczekiwania co do przyszlosci sa rozbiezne, warto poszukac szczescia gdzie indziej. Powinniscie przeprowadzic szczera rozmowe co dalej, a sytuacja sama sie wyjasni. Nikt z forumowiczow czy to na forum psychologia, czy tez na innym nie jest jasnowidzem.
          • mona.blue Re: zachowanie - zagadka 02.07.11, 20:53
            Widocznie nie jest gotowy do podjęcia poważnych zobowiązań, tak to wygląda z mojego punktu widzenia.
    • jubale Zagadaka... 01.07.11, 18:01
      Mysle,ze to ma wiele wspolnego z waszym poprzednim zamieszkiwaniem i tam cos jest do konca nieomowione. Moze przedysktuj z nim szczerze te sprawy. Moze tak do konca nie jest z toba szczery...
    • kimonabike Re: zachowanie - zagadka 01.07.11, 20:10
      Nie obraź się, ale z ten post naprawdę niewiele mówi na temat Twojego chłopaka natomiast dość sporo w nim informacji o Tobie. Moim zdaniem taka postawa wobec partnera jest pewną formą psychicznej kastracji tzn. atakiem na jego poczucie własnej wartości. To, że on nie spełnia Twoich oczekiwań nie oznacza, że "coś z nim nie tak". Ludzie nie są do poprawki. Macie problem z komunikacją. Może by tak wspólna wizyta u coacha specjalizującego się w problemach par?
    • svipp-on-line Re: zachowanie - zagadka 02.07.11, 20:07
      moze on juz bigamista
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka