IP: 213.25.195.* 04.03.02, 13:01
Dowiedziałam się o śmierci mojego kolegi z lat młodzieńczych. Myślałam parę
razy o tym, aby naszą znajomość odkurzyć, aby spotkać się, pogadać. Bardzo go
szanowałam i lubiłam. A On UMARŁ. ZGINĄŁ tragicznie. I jest już za późno na
wszystko, na uśmiech, na opowieści... BOŻE, JAK ŻAŁUJĘ, JAK STRASZNIE MI ŹLE!
Dlaczego zawsze myślimy, że zdążymy?!?!?!!? Dlaczego los jest taki
niesprawiedliwy??? Błagam, nie odkładajmy niczego na później, bo możemy nie
zdążyć. Tak, jak ja...
Obserwuj wątek
    • Gość: Renka Re: Śmierć IP: *.home.cgocable.net 04.03.02, 13:20
      Idz na jego grob, zawsze go tam mozesz spotkac i pogadac.
    • Gość: m Re: Śmierć IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 13:57
      teraz ten temat jest mi szczegolnie bliski...i straszny... moja Mama
      zachorowala i lekarze jeszcze nie potrafia stwierdzic,czy to zrosty,czy rak,czy
      inne paskudztwo,tylko tyle,ze sprawa jest powazna... idzie do szpitala a ja ze
      strachu dostaje obledu,ale musze byc silna,pogodna,zarazac Ja optymizmem i
      wiara,ale tak naprawde ciagle moje mysli kraza - co ja zrobie gdyby mi Jej
      zabrako ?????????!!!!!!!!!!!!!! dlaczego dopiero wtedy zaczynamy docieniac jak
      wielka role i znaczenie maja dla nas nasi rodzice, najblizsi ???!!! jak bardzo
      ich Kochamy...
      • Gość: słomka Re: Śmierć IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.02, 14:08
        Powiem Ci, że miałam podobną sytuację z moim ojcem. Dopóki nie zachorował nawet
        przez głowę mi nie przeszło żeby się o niego martwić, a później szok. Mogę go
        stracić. Chociaż od tamtego zdarzenia żyje 6 lat, nadal jest poważnie chory i
        wiecie co powoli przygotowuję się do najgorszego. Doszłam do wniosku, że w
        końcu muszę być przygotowana na najgorsze i kiedyś to się stanie. Odrzucam te
        myśli gdzie mogę najdalej, ale w podświadomości ciągle o tym myślę. Teraz każde
        spotkanie z nim jest dla mnie czymś szczególnie ważnym i dziękuję Bogu za każdy
        dzień z nami spędzony.
    • Gość: Mart@ Re: Śmierć IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 04.03.02, 14:05
      Dlaczego śmierć bliskich osób martwi nas ze względu na nasze uczucia, a nie ze
      względu na te osoby?

      Marta
      • Gość: m Re: Śmierć IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 14:22
        Gość portalu: Mart@ napisał(a):

        > Dlaczego śmierć bliskich osób martwi nas ze względu na nasze uczucia, a nie ze
        > względu na te osoby?
        >
        > Marta

        zawsze jest i tak i tak - mamy siwadomosc utraty kogos bliskiego,pustki,ktorej
        nijak nie mozna zapelnic, ja mam juz jedno takie miejsce - po moim ojcu i mysl ze
        i moja Matke mialabym stracic strasznie boli, od tego swoistego egoizmu nie mozna
        sie uwolnic
        ale ja nie mysle tylko w takich kategoriach, bo gdyby tylko tak bylo, nie
        wspieralabym Jej, nie niosla otuchy, nie byla otwarta na NIa
        chce by czula sie bezpieczna, kochana, potrzebna, by nie myslala o tym, bo moze
        sie okazac ze strach byl wieksze niz rzeczywistosc, staram sie Ja oderwac od
        mysli, ktore teraz ciagle sie w Niej miotaja o smierci, o tym ze moze niewiele
        czasu Jej zostalo a Ona przeciez chce zyc
        wiec wydaje mi sie,ze mysle rowniez i o Niej...przynajmniej bardzo sie staram...

        • Gość: Renka Re: Śmierć IP: *.home.cgocable.net 04.03.02, 15:06
          Nie wiesz , o czym mysli umierajacy, dopoki sama tego nie doswiadczysz.Kiedys
          czytalam wspomnienia , zapiski czlowieka , ktory przypadkowo zostal
          napromieniowany w laboratorium chemicznym. Umieral chyba okolo miesiaca. Dzien
          po dniu, zapisywal objawy, ktore mial.Na swoje mysli wspomnieniowe, rozrachunek
          z bliskimi, nie bylo tam zbyt duzo miejsca w tym 'pamietniku', glownie bylo to
          adresowane do tych, ktorzy zostana, przyjda po nim.Tak, jakby chcial zeby sie
          na cos jeszcze przydal po smierci. I przydal sie ten jego tekst.
          Ludzie chorzy , albo sie nie daja i walcza,nie dopuszczajac do siebie mysli o
          porazce albo robia rachunek sumienia i spokojnie przygotowuja sie do odejscia.
          Posrednie wyjscie , panika, stres jest tylko niepotrzebnym zamieszaniem. Nic
          choremu nie pomoze, on wie, ze go oszukuja, usmiecha sie do tych oszustow i
          udaje,ze jest OK, cierpiac. Mysle, ze czlowiek chory wie najlepiej, czy dla
          niego jest czas walki , czy nadszedl czas odpoczynku.
          Nie zycze wam takich dylematow, kochani.
      • szary_ptak Re: Śmierć 04.03.02, 14:49
        Gość portalu: Mart@ napisał(a):

        > Dlaczego śmierć bliskich osób martwi nas ze względu na nasze uczucia, a nie ze
        > względu na te osoby?

        Co to znaczy (według Ciebie) martwić się śmiercią bliskich osób "ze względu na
        te osoby"?

        Pozdrawiam.

        B.
        • Gość: Mart@ Re: Śmierć IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 04.03.02, 15:20
          szary_ptak napisał(a):

          > Gość portalu: Mart@ napisał(a):
          >
          > > Dlaczego śmierć bliskich osób martwi nas ze względu na nasze uczucia, a ni
          > e ze
          > > względu na te osoby?
          >
          > Co to znaczy (według Ciebie) martwić się śmiercią bliskich osób "ze względu na
          >
          > te osoby"?

          M dobrze to zrozumiała.
          A Ty też wiesz, że nie życie wieczne miałam na myśli...
          Całuję Cię, B :-)))
          Marta
          • szary_ptak Re: Śmierć 04.03.02, 15:30

            Przepraszam, ale nadal czuję się "zbyta"
            Twoje pytanie było: "Dlaczego ŚMIERĆ bliskich martwi nas ze względu na nasze
            uczucia a nie ze względu na te osoby".

            Gdyby Twoje pytanie dotyczyło bliskości śmierci, albo choroby bliskich - ja nie
            postawiłabym swojego...

            Ale pewnie, jak widać, znowu opacznie rozumuję...

            B.
        • Gość: Pastwa Re: Śmierć IP: 172.17.15.* 04.03.02, 15:28
          Wybacz Szary Ptaku, że to ja się wtrącę, ale chodzi chyba o to, że nasze
          zachowanie po śmierci ważnej dla nas osoby może być odbierane jako nasze
          egoistyczne podejście do tejże osoby( tak jakby żyła tylko dla nas a nie też i
          dla siebie) zamiast żalu, że tak wspaniały człowiek odszedł i nie może dalej
          cieszyć się życiem.Pewnie jednak to jest naturalne bardzo ludzkie podejscie.

          Ps. jeszcze raz przepraszam, że się wtrąciłem, ale miałem czasami podobne
          wrażenie.
          • szary_ptak Re: Śmierć 04.03.02, 15:49
            Gość portalu: Pastwa napisał(a):

            > Wybacz Szary Ptaku, że to ja się wtrącę, ale chodzi chyba o to, że nasze
            > zachowanie po śmierci ważnej dla nas osoby może być odbierane jako nasze
            > egoistyczne podejście do tejże osoby( tak jakby żyła tylko dla nas a nie też i
            > dla siebie) zamiast żalu, że tak wspaniały człowiek odszedł i nie może dalej
            > cieszyć się życiem.Pewnie jednak to jest naturalne bardzo ludzkie podejscie.
            >
            > Ps. jeszcze raz przepraszam, że się wtrąciłem, ale miałem czasami podobne
            > wrażenie.

            A wiesz, ze z taką postawą, jak to okreslasz "egoistyczna" spotkałam się tylko
            raz w życiu? Pewna pani stwierdziła ( o swoim mężu) "on był tak podły, że nawet
            umarł w najmniej odpowiednim momencie"...

            A ze przede wszystkim płaczemy nad sobą? Cóż - ponosimy strate, zostajemy bez tej
            osoby...Dla wierzących - ta bliska osoba nadal zyje, dlatego mówią - ma juz
            dobrze, jest szczęśliwy...patrzy na nas. Dla niewierzących...nie wiem. Ale
            odbieram w tym momencie jakis zgrzyt, gdy mówią, ze czuja zal ze względu na
            zmarłego, a nie ze względu na siebie i tych, co zostali...

            Ale ja to juz taka jestem...:-)))

            B.
            • Gość: m Re: Śmierć IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 16:03
              Ale
              > odbieram w tym momencie jakis zgrzyt, gdy mówią, ze czuja zal ze względu na
              > zmarłego, a nie ze względu na siebie i tych, co zostali...
              >
              > Ale ja to juz taka jestem...:-)))
              >
              > B.

              nie chodiz tutaj tylko juz o samych zmarlych,lecz o tych,ktorzy sa
              chorzy,bardzo,ale czasami jest jeszcze jakas szansa,ratunek,czesto rowniez samo
              psychiczne nastawienie pozwlaa przezwyciezyc chorobe
              wiec dlaczego od razu przygotowywac ich na smierc,na to ze beda mieli
              lepiej "tam",dlaczego ich nie wspierac,dla nich samych,juz nie dla siebie,jezeli
              widzisz,ze chca zyc,ze nie chca umierac - i w tym momencie czuje i zal ze wzgledu
              na siebie,fakt,ale tez i ze wzgledu na ukochana mi osboe,bo widze,ze cierpi,ze
              chce jeszcze cos zdzialac,zobaczyc,czuc,po prostu zyc i cieszyc sie drobiazgami
              bardziej sie kocha wtedy bol kochanej osoby niz swoj wlasny

          • Gość: Mart@ Re: Śmierć IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 04.03.02, 17:12
            Gość portalu: Pastwa napisał(a):

            > Wybacz Szary Ptaku, że to ja się wtrącę, ale chodzi chyba o to

            ... właśnie o to mi też i chodziło.
            Zwracam uwagę na dobro tych, którzy odeszli, a więc utracili najcenniejszą
            wartość.
            Religijny aspekt pomijam - nie moja sprawa.
            Pozdrawiam wszystkich, bez względu na przekonania.

            Marta
      • al_aksa Re: Śmierć 04.03.02, 15:38
        cóż wydaje mi się że taka właśnie jest narura ludzka ..że na wszystko patrzymy
        jednak ze swojego punktu widzenia , oceniając swoje plusy i minusy ..pozatym
        gdzieś tam w naszej psychice zakodowane jest chyba że te osoby które już
        odeszły , mają sie dobrze ..lepiej..że uwolniły się od cierpienia..i że gdzieś
        tam są szczęśliwe...
        Pozatym gdy cierpimy bardzo nam trundo myśleć o innych... stajemy się wtedy
        jeszcze większymy egoistami...
        co do głównego wątku to chyba każdy ma sobie coś do zarzucenia...(chyba jednak
        za mało kochamy naszych bliskich gdy mamy ich na wyciągnięcie ręki ..:() ,
        ostatnio moja przyjaciółka miała jechać do swojego dziadka w odwiedziny - jednak
        zatrzymali ją w pracy - a potem była już z byt zmęczona a jej dziadzio niesety
        zmarł :(
        • Gość: Renka Re: Śmierć IP: *.home.cgocable.net 04.03.02, 15:46
          Czy to chodzi o to by sie pozegnac z osoba, ktora 'moze' umrzec? Powiedziec jej
          do widzenia ? Bo przeciez nie zatrzymamy biegu wydarzen.
          Moim zdaniem nie nalezy miec wyrzutow sumienia z powodu, ze sie nie zdazylo.W
          koncu rownie dobrze dziadek mogl poczekac.Tak mialo byc i tak sie stalo.
          • al_aksa Re: Śmierć 04.03.02, 17:02
            to że dla Ciebie to nie jest ważne nie znaczy że dla kogoś nie jest - pozatym w
            tym przykładzie nie chodziło o to żeby pożegnać sie z dziadkiem ale o to żeby
            pokazać jak często zanidebujemy naszych bliskich , bo zawsze wązniejsze jest coś
            innego , bo ganiamy za $ , za karierą etc ...- jej Dziadek nie był wtedy cięzko
            chory - umarł we śnie spokojnie ..ona nie czuje się źle dlatego bo nie
            powiedziała mu na koniec jakiegoś banalnego frazesu lub że go kocha ( bo to
            wiedział ) .. ale dlatego bo czuje że powinna poświęcać więćej czasu i uwagi -
            osobą które wychowywały ją przez 15 lat i którzy kochali ją tak bezwarunkową i
            pięną miłością ..

            > W koncu rownie dobrze dziadek mogl poczekac.

            a tego to nawet nie skomentuje ...

            al_a
    • kasia28 Re: Śmierć 04.03.02, 15:24
      A ja przeżyłam coś takiego.Pół roku temu umarł adoptowany syn mojej kuzynki 6
      lat). Miał raka. Od roku się leczył, na wakacjach było już bardzo źle.
      Pamiętam, jak był u nas i prosił, zebym przyszła do niego:" Ciociu,
      przyjdziesz do mnie?" przyjdź." Te słowa ciągle brzmia w moich uszach. Ja
      zaraz potem wyjechałam i tak się złożyło, ze nie mogłam przyjechać. Dostawałam
      informacje na temat Jego zdrowia, było ciągle źle, ale myślałam, ze zdążę.
      Przyjechałam do domu we wtorek, a on w nocy zmarł. Wiem, ze nie mogłam
      przyjechać wczesniej, cały czas o Nim myślałam, chciałam zaraz we wtorek pójść
      do Niego, ale czuję się jakoś nieswojo, jak pomyślę o tym. Ciągle widzę jego
      oczy, słyszę jego prośbę i jakbym wiedziała, to przyjechałabym wczesniej, coś
      bym wymyśliła. Byłam na jego pogrzebie, przeprosiłam, ale wciąż wyrzuty
      powracają. Mam ciągle wrazenie, ze pomimo tego, iż mówią, że był nieprzytomny,
      nic juz nie czuł, On wiedział, że mnie nie ma, że moze czekał, a ja zawiodłam.
      Teraz już nigdy w życiu nie będę odkładać na później różnych rzeczy. Dlatego
      m. in. codziennie daję dowody miłosci swym bliskim, spedzam z Nimi każdą wolną
      chwilę, nie tracę czasu na bzdury, bo wiem, ze nagle jutro może kogoś
      zabraknąć, mnie, męża, dzieci i już nigdy nie powiem im tego, czego nie
      zdążyłam, nie zrobię tego co mogłam. Dlatego też nigdy nie wychodzę ani nie
      wypuszczam z domu nikogo bez pozegnania, takiego głebokiego, tak jakby to było
      ostatnie. "Bo nie znasz dnia ani godziny". Chyba łatwiej byloby mi znieśc
      śmierć bliskiego i samej umrzeć wiedzac, ze pozegnaliśmy się. A nie
      powiedzieliśmy sobie tylko "czesć,pa".
      • Gość: Kasia Re: Śmierć IP: 213.25.195.* 04.03.02, 15:36
        Kasiu, rozumiem Cie bardzo dobrze. I zgadzam sie. Mam tez nauczke - Boze, jak
        to strasznie brzmi!!! - nigdy nie zostawiac waznych spraw na potem... To, co
        wazne, trzeba robic tu i teraz. Bo inaczej bedzie placz i zal... Pozdrawiam Cie
        serdecznie.
    • Gość: Kasia Re: Śmierć IP: 213.25.195.* 04.03.02, 15:29
      Dobrze, że człowiek ma szansę porozmawiać z człowiekiem, ze znajomym... A
      najgorzej, jak spadnie to jak grom z jasnego nieba - tragiczna śmierć... I
      pozostaje żal, że nie było rozmowy, nie było spotkania... Ale może jest to i
      nauczka??? Kochajmy ludzi, tak szybko odchodza. Wybaczajmy ludziom, bo możemy
      nie zdążyć. Nie odkładajmy niczego na potem, bo możemy bardzo, bardzo tego
      żałować!!!
    • al_aksa Re: Śmierć 04.03.02, 15:44
      nie wiem czy nie za bardzo zbaczam z tematu (i czy takie cytowanie w ogóle
      pasuje na forum ..) ale przypomniał mi się taki wiersz .. ks Twardowskiego
      bardzo adekwatny do tego co piszecie..więc pozwolę sobie zacytować ...

      Żal

      Żal że się za mało kochało
      że się myślało o sobie
      że się już nie zdążyło
      że było za późno

      Choćby się teraz pobiegło
      w przedpokoju szurało
      niosło serce osobne
      w telefonie szukało
      słuchem szerszym od słowa

      choćby się spokorniało
      głupią minę stroiło
      jak lew na muszce

      choćby się chciało ostrzec
      że pogoda niestała
      bo tęcza zbyt czerwona
      a sól zwilgotniała

      choćby się chciało pomóc
      własną gębą podmuchać
      w rosół za słony

      wszystko już potem za mało
      choćby się łzy wypłakało
      nagie niepewne.

      • Gość: Kasia Re: Śmierć IP: 213.25.195.* 04.03.02, 15:52
        Al Aksa, dziękuję. Ja też uwielbiam poezję ks. Twardowskiego.
      • kasia28 Re: Śmierć -wiersz 04.03.02, 16:54
        Piekne.
    • vicca Re: Śmierć 04.03.02, 15:58
      Przeżyłam cos takiego (bardzo intensywnie) 3 razy:
      gdy umarł mój ojciec (całkiem niespodziewanie) - i do dziś żałuję ze podczas
      naszej ostatniej rozmowy pokłóciliśmy się (i to bardzo),
      gdy mój bardzo dobry kolega popełnił samobójstwo (do dziś nie wiem dlaczego),
      i kiedy porwano i zamordowano (w niezwykle okrutny sposób) mojego innego
      kolegę - szukaliśmy go prawie rok (a on w tym czasie nie żył od dobrych 7 czy 8
      miesięcy).
      Na przeżycie tego nie ma jednego sposobu, tak jak nie da się zapomnieć. I
      zawsze zostaje żal.
    • debe Re: Śmierć 04.03.02, 16:48
      Marta napisala:
      >Dlaczego śmierć bliskich osób martwi nas ze względu na nasze uczucia, a nie ze
      względu na te osoby?

      Bo "Smierc nas nie dotyczy"
      Krotko i pieknie
      niestety, nie pamietam, kto to powiedzial
      D.B.


      • debe Re: Śmierć 04.03.02, 16:51
        zanim ktos zacznie sie czepiac, dotyczy to naszej smierci
        • Gość: dodo Re: Śmierć IP: 209.226.65.* 04.03.02, 17:54
          a ja sobie zycze umrzec pierwsza.
          nie chce byc swiadkiem smierci mojego meza czy dzieci, chce umrzec przed nimi
          i jest to bardzo egoistyczna ucieczka przed cierpieniem i samotnoscia. wiem o
          tym ale nie zmienia to faktu, ze takie wlasnie jest moje pragnienie.
          marta ma racje - gdy odchodza najblizsi skupiamy sie wylacznie na wlasnym bolu
          i tylko udajemy przed swiatem jak bardzo nam zal, ze oni sobie jeszcze dluzej
          nie pozyja. tak naprawde to jedyne czego nam zal, to samych siebie bez tych,
          ktorzy odeszli.
          i nie ma sie co wstydzic - nikt z nas nie wierzy w to, ze umrze - jak juz ktos
          wyzej napisal - nas smierc nie dotyczy, nas obchodzi tylko nasze wlasne
          osamotnione zycie. wiec ja takiego nie chce i zycze sobie umrzec pierwsza.
    • wieczne_pytanie Re: Śmierć 04.03.02, 18:58
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      Dlaczego los jest taki niesprawiedliwy???

      Pytania pomocnicze:

      1.kiedy czlowiek powinien umzec zeby nazwac los sprawiedliwym?
      2.kiedy ty hciala bys umzec?
      3.czy lepiej umzec nagla smiercia czy lepiej dlugo horowac?

      • Gość: Pastwa Re: Śmierć IP: 172.17.15.* 04.03.02, 19:25
        wieczne_pytanie napisał(a):

        > Gość portalu: Kasia napisał(a):
        >
        > Dlaczego los jest taki niesprawiedliwy???
        >
        > Pytania pomocnicze:
        >
        > 1.kiedy czlowiek powinien umzec zeby nazwac los sprawiedliwym?
        > 2.kiedy ty hciala bys umzec?
        > 3.czy lepiej umzec nagla smiercia czy lepiej dlugo horowac?
        >


        1.najlepiej wtedy gdy ma już życia po dziurki w nosie(albo jeszcze głębiej)
        2.patrz punkt 1
        3.lepiej już długo chorować i wyzdrowieć (miałem tak już kilka razy):))

        Pozdrawiam serdecznie,NieKasia
        • wieczne_pytanie Re: Śmierć 04.03.02, 20:11
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > 1.najlepiej wtedy gdy ma już życia po dziurki w nosie(albo jeszcze głębiej)
          > 2.patrz punkt 1
          > 3.lepiej już długo chorować i wyzdrowieć (miałem tak już kilka razy):))
          >
          > Pozdrawiam serdecznie,NieKasia


          1. czy myslisz ze twoi bliscy beda tak samo odczuwac jak ty?
          2. dlaczego ludzie stazy muwia ze maja dosyc zycia a hca dalej zyc?
          3. czy hcialbys na ziemi zyc wiecznie? do ilu lat?
          • Gość: Pastwa Re: Śmierć IP: 172.17.15.* 04.03.02, 21:19
            wieczne_pytanie napisał(a):


            > 1. czy myslisz ze twoi bliscy beda tak samo odczuwac jak ty?
            > 2. dlaczego ludzie stazy muwia ze maja dosyc zycia a hca dalej zyc?
            > 3. czy hcialbys na ziemi zyc wiecznie? do ilu lat?

            1.Oby jak najdłużej nie,nigdy natomiast dokładnie to co ja (bo nie są
            mną),wystarczy mi że zrozumieją potrzebę mojego odejścia jak już ją pojmą wówczas
            będę miał ostatecznie życie w nosie.

            2.Mówią tak ponieważ jest im w tym czasie żle ale liczą że bedzie jeszcze lepiej
            i tak na prawdę nie chcą umrzeć.

            3.Nie chciałbym żyć na Ziemi wiecznie, wartości Ci nie podam bo jeszcze jej nie
            osiągnąłem

            Pozdrawiam
        • Gość: Kulka Re: Śmierć IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:16

          A ja pochowalam dwie najbliższe mi osoby: ojca po długiej nie dającej nadziei
          chorobie i brata ,którego smierci nikt sie nie spodziewał...i...lepsza smierć
          nagła dla wszystkich :i tych co odchodzą i tych co zostają.
          • wieczne_pytanie Re: Śmierć 04.03.02, 20:30
            Gość portalu: Kulka napisał(a):

            >
            > A ja pochowalam dwie najbliższe mi osoby: ojca po długiej nie dającej nadziei
            > chorobie i brata ,którego smierci nikt sie nie spodziewał...i...lepsza smierć
            > nagła dla wszystkich :i tych co odchodzą i tych co zostają.

            1. dlaczego pzy naglej smierci bliskiej osoby muwi sie ze los jest nie
            sprawiedliwy?

            2. dlaczego gdy ktos pzezyje wypadek i lezy sparalizowany muwi sie ze lepiej
            zeby zginal namiejscu? i ze los jest nie sprawiedliwy?

            3. dlaczego kiedy ginie dobry czlowiek a pzezywa zly muwi sie ze los jest nie
            sprawiedliwy?

            • Gość: dodo Re: Śmierć IP: 209.226.65.* 04.03.02, 20:57
              ja bardzo, bardzo przepraszam, ze jestem niedelikatna ale czy wieczne pytania
              zawsze musza byc takie nieortograficzne?
              rozumiem dyslekcje ale nie uparta nieortograficznosc - jest jakis powod? smierc
              nie lubi polskiej pisowni czy jak? okropnie zle sie czyta "muwi"! :-)
              • wieczne_pytanie Re: Śmierć 05.03.02, 16:26
                Gość portalu: dodo napisał(a):

                > ja bardzo, bardzo przepraszam, ze jestem niedelikatna ale czy wieczne pytania
                > zawsze musza byc takie nieortograficzne?
                > rozumiem dyslekcje ale nie uparta nieortograficznosc - jest jakis powod? smierc
                >
                > nie lubi polskiej pisowni czy jak? okropnie zle sie czyta "muwi"! :-)

                a jezeli obiecam postarac sie pisac ortograficznie to dodo bedzie odpowiadac na
                pytania? czy tez co innego zauwazy?
          • Gość: inka_s Re: Śmierć IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.02, 00:05
            Gość portalu: Kulka napisał(a):

            >
            > A ja pochowalam dwie najbliższe mi osoby: ojca po długiej nie dającej nadziei
            > chorobie i brata ,którego smierci nikt sie nie spodziewał...i...lepsza smierć
            > nagła dla wszystkich :i tych co odchodzą i tych co zostają.

            Nie wiem czy dobrze zrozumiałam? Lepiej żeby wszyscy RAZEM umarli? Czy po prostu
            że lepiej nie wiedziec wcześniej i po prostu odejść nagle?
            Bo jeśli chodzi o to pierwsze - to moje pierwsze odczucia po śmierci męża było
            takie: czemu nie zginęliśmy całą rodzina w wypadku? Nikt by nie tęsknił po
            drugiej osobie... Ale gdy pomyślałam co w tej sytuacji przezywałby obydwie
            rodziny!...
            Inna sprawa że rok temu faktycznie my obydwoje omal nie zginęliśmy w wypadku
            samochodowym - i zostałaby dwójka małych (wtedy 1 rok i 5 lat) dzieci. Teraz gdy
            przezyłam te pierwsze najgorsze dni po śmierci męża - inaczej patrze na moje
            życie. Ale i tak czasem myślę że chciałabym umrzeć - tyle że wiem że to strasznie
            samolubne - tak, w tym wypadku to były egoizm. Więc staram sie pogodzić się z
            losem i przezyć co mi przeznaczono. Próbuję.
            • Gość: dodo dodowe odpowiedzi na wieczne pytania ;-) IP: 209.226.65.* 05.03.02, 17:28
              1. czy myslisz ze twoi bliscy beda tak samo odczuwac jak ty?
              moi bliscy znaja mnie i chyba mnie troche lubia, wiec nawet jesli ich odczucia
              sa inne niz moje, to mysle, ze rozumieja moja potrzebe odejscia przed nimi.

              2. dlaczego ludzie stazy muwia ze maja dosyc zycia a hca dalej zyc?
              mysle, ze niektorzy naprawde juz maja dosc zycia i wtedy naprawde odchodza. jak
              wytlumaczyc smierc we snie relatywnie zdrowych staruszkow? chyba tylko tym, ze
              juz im sie nie chcialo obudzic. ci zas, ktorzy wciaz chca zyc, nie sa jeszcze
              gotowi by tak zasnac na dobre.

              3. czy hcialbys na ziemi zyc wiecznie? do ilu lat?
              poki co (a mam ponad 50), mysle, ze tak 100-110 lat zdrowego (!) zycia
              wystarczy ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - jak juz dojde do tej
              setki i wciaz bede jezdzic na nartach i tanczyc w karnawale, to moze mi sie
              zachce kolejnej setki, kto wie?

              4. dlaczego pzy naglej smierci bliskiej osoby muwi sie ze los jest nie
              sprawiedliwy?
              bo nie jestesmy gotowi zaakceptowac nieuchronnosc konca i podswiadomie
              zaczynamy sie bac, ze moze i nas taka naglosc dotyczy. ale ten stan mija
              szybko, bo przeciez to niemozliwe zebysmy umarli!


              5. dlaczego gdy ktos pzezyje wypadek i lezy sparalizowany muwi sie ze lepiej
              zeby zginal namiejscu? i ze los jest nie sprawiedliwy?
              nie zawsze sie tak mowi. to zalezy jak sam delikwent do tego podchodzi. poza
              tym ludzie maja bardzo okreslone, czesto bardzo waskie spojrzenie na tzw.
              jakosc zycia. wiekszosci sie wydaje, ze zycie ma sens tylko jak sie jest
              mlodym, zdrowym, bogatym itd. takie podejscie najczesciej zmienia sie z wiekiem
              i doswiadczeniem.

              6. dlaczego kiedy ginie dobry czlowiek a pzezywa zly muwi sie ze los jest nie
              sprawiedliwy?
              bo nikt z nas nie rozumie mechanizmow rzadzacych w naturze - nawet wierzacy
              w boga maja z tym problemy. i oczywiscie, jako gatunek, ludzie maja sklonnosc
              do wartosciowania wydarzen wokol siebie, a nie wylacznie przyjmowania ich na
              zasadzie, ze tak widocznie mialo byc. tu w ogole moznaby pociagnac watek dobra
              i zla ale to nieco odbiega od kwestii smierci.

              tak wiec, drogie wieczne pytania - odpowiedzi udzielone. co dalej? :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka