Dodaj do ulubionych

matka mojego faceta

09.09.11, 11:56
Zostałam przedstawiona rodzinie, mój facet mieszka z matką i z ojcem (spory dom). Chcę przyszłej teściowej cokolwiek pomóc a ona nie dopuszcza mnie praktycznie do żadnych prac domowych z wyjątkiem tych, które bezpośrednio dotyczą jej syna (sprzątanie pokoju), gotuje ona, a ja siedzę jak ten cap. Chciałabym być jakoś żyteczna skoro jestem parę tych dni w tygodniu. Gdy mój facet przyjeżdża z roboty to jakoś nie protestuje jak coś trzeba pomóc. Nie wiem o co tej kobiecie chodzi, w sumie jest dla mnie miła, ale jakoś dziwnie się czuję nie mogąc nic praktycznie zrobić. Dodam, że on jest koło 40 a ja po 30. Kompletnie nie rozumiem jej. Wiele razy nawet na chama chciałam jej pomóc, a ona uparta ... i co zrobić, co mam myśleć?
Obserwuj wątek
    • piesbaskervillow Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:13
      Ta kobieta pewnie jest na emeryturze, ma sporo czasu i nie chce w domu konkurencji. Poza tym, Ty tak dobrze niczego nie zrobisz jak ona. Więc sadza Cię kącie i siedź tam sobie cichutko.
      Z ciekawości zapytam. 40-latek mieszka jeszcze przy mamusi? A Ty tak u niej przesiadujesz, znaczy nie pracujesz zawodowo?
      • ducholapka Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:25
        Matka owszem jest na emeryturze i jest kobietą apodyktyczną, ale jak to nie chce w domu konkurenci? Przecież ja chciałam babinie jakoś pomóc, odciążyć, żeby sobie odpoczęła. Konkurencja.... ale o co? O syna? Czy ona mu chce "krzywdę" zrobić? Dziwne jak dla mnie są te relacje, choć z jednej strony (szukam usprawiedliwienia) jest to, że mój facet w sposób okrutny został skrzywdzony i wykorzystany dawno temu przez swoją jeszcze wtedy żonę. Co do mnie... chwilowo nie pracuję, ale to nie chodzi o to.... ona może sobie myśleć, że może chce wykorzystać jej syna - a to nie prawda, mam swój honor. Planujemy razem przyszłość i niestety będziemy musieli zamieszkać czasowo u jego mamy, nie wyobrażam sobie, że nadal nic nie znajdzie się dla mnie do roboty.... Pomijam drobne złośliwości lub milczenie, gdy mój facet mówi w mojej i jej obecności o niej "moja teściowa".
        • leda16 Re: matka mojego faceta 09.09.11, 23:50
          ducholapka napisała:

          > Dziwne jak dla mnie są te relacje, Co do mnie... chwilowo nie pracuj
          > ę, ale to nie chodzi o to.... ona może sobie myśleć, że może chce wykorzystać j
          > ej syna - a to nie prawda, mam swój honor.


          Ale chyba z tego honoru nie żyjesz, tylko z pieniędzy. Więc mam tylko jedno pytanie: na kim pasożytujesz, na nas czyli na podatnikach, czy na synu tej "babiny"? Bo właśnie Twoja ustawiczna, nachalna obecność w obcym domu w godzinach, w których większość ludzi jest w pracy i usilne próby zawłaszczenia cudzego terenu, to co najmniej dziwna relacja.


          Pomijam drobne złośliwości lub mi
          > lczenie, gdy mój facet mówi w mojej i jej obecności o niej "moja teściowa".


          To milczenie oznacza, iż ona jednak nie widzi w Tobie przyszłej synowej a jej "drobne złośliwości" pod Twoim adresem zdecydowanie potwierdzają tą tezę.
    • jubale Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:20
      Widocznie ta rodzina jest hermetycznie zamknieta. Ma swoje rutyny dnia i sposobu zycia. Ktos nowy wchodzi nagle w te rutyny i im to rozbija, czym wzbudza chaos i pewnie niepokoj.

      Wchodzisz cudzy dom wiec rob to niezwykle delikatnie nie naruszajac ich rutyn i obyczajow wypracowanych przez lata...Musisz byc najpierw jednym z nich zanim przydziela ci twoje miejsce....
      • ducholapka Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:28
        to prawda mają swoje zwyczaje, a jestem pierwszą kobietą od wielu lat, która została przyprowadzona pod dach. Jest mi bardzo trudno, że muszę "nic nie robić" w czasie kiedy oczekuje na swojego mężczyznę. No cóż póki co bardziej traktowana jestem jak gość (gdy go nie ma)niż jak domownik.
        • jubale Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:38

          Czyli jak najbardziej ok i nie ma sie czym zadreczac. Moze znajdz sobie jakies swoje zajecie. Cos co ciebie interesuje, okazja do czytania ksiazek....W sumie to ci troche wspolczuje.

          Nie chcialabym mieszkac nigdy u tesciow. Nie czulabym sie swojo.
          • ducholapka Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:44
            Niestety nie mamy chwilowo wyjścia, bo póki co pracuje tylko mój mężczyzna. Ona nie byłaby złą teściową... choć mąż siostry mojego faceta wspominał, że będzie z nią trudno... a mi jeszcze trudniej, bo nie jestem typem człowieka, który by się wykłócał czy głośno protestował, a tym bardziej, że nie jestem u siebie..........i dlatego mam teraz tyle czasu (masakra)
            • jubale Re: matka mojego faceta 09.09.11, 13:18
              A co lubisz robic?

              Bez zajecia to dzis nikt nie chodzi....:=)

              Jest cala masa fajnych szkol i kierunkow przez Internet.... Znam taka ktora zrobila marketing nieruchomosci w pewnej szkole przez Internet, a ...po dwoch latach zarobila swoj kolejny million...Pomysl, badz kreatywna...:=)
    • ipone123 Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:47
      Skoro jestes tam gosciem, to raczej nie miej wymagan i nie dziw sie, ze dom ma swoje rutyny, nie oceniaj, nie sadz, staraj sie byc dobrym gosciem i delikatnym!
      Nie bardzo rozumiem dlaczego dorosli ludzie chca mieszkac w domu rodzicow/tesciow. Tesciowie pewnie chca spokoju we wlasnym domu, pewnie tez chcieliby odpoczac i poczuc sie komfortowo we wlasnych 4 scianach, a nie sadze, zeby obecnosc 40letniego syna i jego dziewczyny (po co Ty tam siedzisz, kiedy jego nie ma w domu?) im to ulatwiala.

      Ducholapko, mysle, ze powinniscie jak najszybciej znalezc sobie jakies osobne lokum. Dom rodzicow czy tesciow nie jest dobrym rozwiazaniem.

      JA na miejscu tej kobiety czulabym sie bardzo niekomfortowo, gdyby jakas dziewczyna byla w moim domu kilka razy w tygodniu i czekala tam na mojego syna podczas jego nieobecnosci. Ty nie jestes 16 letnim dzieckiem, tylko dorosla kobieta. Ja pewnie nie wiedzialabym nawet o czym z Toba rozmawiac prez te kilka dni w tygodniu, kiedy ty sobie czekasz.

      Pzyjrzyj sie temu jeszcze raz. NIe widzisz w tym nic niestosownego?
      • ducholapka Re: matka mojego faceta 09.09.11, 12:54
        siedzę w jego domu, bo mieszkam kawałek drogi od niego i trudno byłoby dojeżdżać codziennie. Jak już wcześniej wspomniałam nie mam możliwości ani ja ani on by zamieszkać z dala od przyszłych teściów jednych czy drugich. NIe chcę dyskutować o sytuacji finansowej, bo jest ciężka, od żadnych rodziców nic nikt nie wymaga poza normalnym potraktowaniem. Mój facet twierdzi, że jego mama jest zadowolona z mojej obecności, ale bynajmniej ja tego nie odczuwam...
        • ipone123 Re: matka mojego faceta 09.09.11, 13:21
          facet Ci moze mowic rozne rzeczy, zebys sie lepiej poczula, ale fakt jest faktem, ze przebywasz w czyims domu, spedzasz tam dosc duzo czasu, a jakby nie bylo dla tej kobiety jestes obca osoba. Ona sie nie ma z czego cieszyc.
          A w zyciu nie ma czegos takiego, jak 'nie ma wyjscia' :) Jak Was nie stac na kupno domu, to wynajmijcie pokoj. Nie wiem. Poszukaj pracy. Cokolwiek. Zawsze jest jakies wyjscie (lepsze niz siedzenie w domu starszej, obcej kobiety, ktora nie wiadomo co tam sobie mysli o Tobe - po co Ci to?).
          Fakt, kazdy czlowiek jest inny, a ja Ci tylko pisze na podstawie swoich doswiadczen, nie jestem zadnym psychologiem. Moze nawet nie mam racji. Ale wiem, co to niezaleznosc i jak wspaniala jest :) bez wzgledu na cene :) Ja nie umialabym pewnie tak pomieszkiwac w cudzym domu, a w domu tesciowej to juz na 200% nie :) Wolalabym widywac sie z facetem rzadziej, albo sklonic go, zeby sie wyprowadzil stamtad (w koncu on ma juz 40 lat:)...
          • ducholapka Re: matka mojego faceta 09.09.11, 14:46
            W sumie nie powinnam narzekać, mogłam trafić znacznie gorzej, byłą teściową - masakra, ta nawet decydowała za synia jaki dezodorant mu kupić. Ta przynajmniej nie wtrąca się w nasze relacje. Ipone123 jak kogoś stać to nie ma problemu by znaleźć sobie lokum z dala od rodziny, niestety czasem trzeba spuścić głowę i przyjąć to co daje los i choćby miało to wiele psychicznego wysiłku kosztować.
          • leda16 Re: matka mojego faceta 10.09.11, 00:04
            ipone123 napisała: i
            Ja nie umialabym p
            > ewnie tak pomieszkiwac w cudzym domu, a w domu tesciowej to juz na 200% nie :)


            Ponieważ mieszkamy jeszcze w bloku, to widzę co trzecie młode małżeństwo z dwojgiem dzieci mieszkające na 48-miu metrach z teściową i jakoś nikomu korona z głowy nie leci. Wyobraź więc sobie, że Twój 40-sto letni mąż zarabia 2000 tys. Ty drugie tyle , utrzymanie dzieci kosztuje co najmniej 1 pensję a wynajem mieszkania (pokój z kuchnią) 1000 zł. Oczywiście mówimy o małżeństwie. A u autorki wątku sytuacja jest co najmniej dwuznaczna: kochanka jej syna chce właścicielce willi niuchać po garach, zawłaszczać rolę pani domu, na dodatek jako przyszła synowa nie jest tam mile widziana, co matka daje jej w sposób wyraźny do zrozumienia "drobnymi złośliwościami". Cóż, niektórym w pysk napluć to i tak powiedzą, że deszcz pada....
            • ipone123 Re: matka mojego faceta 10.09.11, 02:19
              leda, nie chodzi o to przeciez, ze komus korona z glowy leci, tylko o niezaleznosc doroslego czlowieka. Jak mozna sie pchac do domu tesciowej i podawac jako argument, ze dom duzy, pracy nie ma bla blabla.
              Napisalam, ze nie umialabym, bo cenie sobie niezaleznosc. To ja. Ale zaznaczylam wczesniej, ze nie tyczy sie to nikogo innego.
              Laska nie ma pracy i narzeka, ze nie ma i ze ciezko... No to w tym wolnym czasie zamiast siedziec w domu tesciowej i sie nudzic i 'niuchac po garach', to moze lepiej jakis kurs zrobic, podniesc kwalifikacje, pracy poszukac...
              Przeciez jej sytucja nie jest sytuaca bez wyjscia Ona tam nie musi biernie siedziec calymi dniami. Jest chyba zdrowa (zakladam), wiec wyjscie zawsze jakies jest, skoro 'honor swoj ma'.
              Jakis taki agresywny ton przybralas, ale wiem, o co Ci chodzi. Mam nadzieje, ze teraz rozumiesz rowniez to, co ja mialam na mysli.
              • leda16 Re: matka mojego faceta 15.09.11, 07:56
                ipone123 napisała:

                > leda, nie chodzi o to przeciez, ze komus korona z glowy leci, tylko o niezalezn
                > osc doroslego czlowieka.


                W dzisiejszych czasach (abstrahując od problemu autorki wątku) na niezależność mało kogo z młodych stać. Większość jest słabo wykształconych, nisko wynagradzanych, trzęsących się ze strachu przed utratą z trudem uzyskanej pracy. Jak w tej sytuacji "wynajmować", kiedy na drugim osiedlu stoi własny obszerny, przestronny dom, w którym można bezkonfliktowo współżyć z teściową, byle umieć się do takiej wspólnoty rodzinnej dostosować. Tych, co nie umieją, czeka klepanie biedy lub poniewierka za granicą czyli coś nie do pomyślenia dla ludzi kulturalnych, gospodarnych i zaradnych.

                Jak mozna sie pchac do domu tesciowej i podawac jako a
                > rgument, ze dom duzy, pracy nie ma bla blabla.


                A to jest przecież najistotniejszy argument, skoro księcia nie stać na wynajęcie księżniczce pałacu z bajki kosztem zbytecznego uszczuplenia wspólnych dochodów. W tym sęk, że "facet autorki wątku" był już żonaty, być może ma zobowiązania alimentacyjne wobec dzieci z kontraktu małżeńskiego. W tej sytuacji ani babcia dzieci ani on sam nie będzie się kwapił, żeby kochance mościć wygodne gniazdko daleko od swojej matki, kosztem uszczuplania stopy życiowej własnych dzieci oraz własnej wygody. Ta zaś do roboty się nie kwapi.


                > Laska nie ma pracy i narzeka, ze nie ma i ze ciezko... No to w tym wolnym czasi
                > e zamiast siedziec w domu tesciowej i sie nudzic i 'niuchac po garach', to moze
                > lepiej jakis kurs zrobic, podniesc kwalifikacje, pracy poszukac...


                No właśnie. Cóż, skoro woli pasożytować, nie powinna się dziwić, że jest traktowana tak, jak na to zasłużyła.
            • uleczka_k Re: matka mojego faceta 10.09.11, 11:57
              Leda, ale Ty jesteś jadowita? Nie możesz swojej krytyki uprawiać w sposób cywilizowany? Przecież to straszne, jak się odnosisz do ludzi.
    • naturally_soft Re: matka mojego faceta 10.09.11, 00:31
      Mowie z wlasnego doswiadczenia - absolutnie nie powinniscie mieszkac z rodzicami, obojetnie jak duzy jest dom. To jest jej teren i tyle. Mnie wystarczyly odwiedziny co weekend, wspolne wakacje, swieta i dluzsze urlopy. Sama czestotliwosc wizyt duzo mowi, bo na stale mieszkalismy w dwoch roznych krajach. U mnie sprawe dodatkowo skomplikowal fakt, ze moj facet jest zaburzony, we wszystkim radzil sie matki, nad wszystkim razem debatowali, wspierali sie, no dream-team po prostu. Ogromna przestrzen nic nie pomogla, jesli zweszyla problemy, czuwala nad nami dniem i noca i nie miala oporow wjechac nam "z morda" w trakcie rozmowy do sypialni. Jesli miedzy Wami dojdzie do konfliktu, to predzej czy pozniej zacznie dzialac w obronie syna, nie liczac sie z Toba.
    • zebra12 Re: matka mojego faceta 10.09.11, 10:29
      Ja też nienawidzę jak mi ktoś w domu chce garnki myć czy odkurzać. Szczerze nienawidzę! To mój dom i sama to chcę zrobić! Niech spada.
    • out23 Re: matka mojego faceta 10.09.11, 10:54
      Dom jest hermetyczny jak juz ktoś wspomniał. Tzw Teściowa nawet w formie sprawdzenia powinna powiedzieć "choć nauczę Cie co lubi mój syn".
      Prawdopodobna charakterystyka przyszłej Teściowej
      - syndrom matki karmiacej, na emeryturze przenosi się w dorosłe zycie dziecka..
      - przyzwyczajenie do opieki, prawdopodobnie cale zycie w jednej prostej pracy, lub stanowisko kierownicze w pracy
      - zawsze była dominująca, a nikt jej nieuświadomił, ze zmiany sa i konieczne i nieuchronne..
      - Ona nie widzi w Tobie przyszlej synowej, to moze byc reakcja zagrożeniowa,
      Ona w każdej nie widzi przyszłej synowej..
      Nie pracujesz to dodatkowy minus, możesz być odbierana jako niezaradna,
      która na sile chce się wpasować w uklad..
      Generalnie w tzw zwiazku nazwanym małzeństwem dwa konie ciagna wóz,ewentualnie na zmianę ale w miare równo:)
      Rada..
      1/Podjąc prace, zarabic,cos robic , nie przesiadywać
      2/Syn musi powiedzieć mamie, ze jak Cie nie nauczy (nie dopuści ) do współudziału, to nie bedzie tzw rodziny
      3/W przypadku braku zmiany postawy, wyprowadzić się przed dojsciem do konfliktu
      A propos zebry...
      Jakby ,ktos chciał u mnie zrobic cos za mnie,to chetnie ale jak zrobi to lepiej niz ja , to strach:)
      jestem nie przydatny
      Tesciowa moze się bać zdetronizowania


      ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
      każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
    • paco_lopez Re: matka mojego faceta 12.09.11, 12:42
      łomatko boska wot problem. jak przyjedzie do ciebie, to ty ja usadzisz na fotelu i bedziesz wszystko robić. ktos jak szuka dziury w całym , to wynajduje takie problemy z pewnej częsci ciała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka