Dodaj do ulubionych

Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej...

19.09.11, 00:24
Byłam molestowana jako dziecko, przez ojca mojego taty. Podobnie jak i moja młodsza siostra.
Kiedy się to zaczęło nie pamiętam, za to bardzo dokładnie pamiętam kiedy sprawa wyszła na jaw. Rodzicom powiedziała o tym moja młodsza siostra, nie wiem, dlaczego ja nie umiałam.
Rodzice z tego co wiem rozmawiali wtedy - początek lat 90-tych z psychologiem, który stwierdził pokrótce, ze nie warto ciągać sprawy po sądach, ze dzieci zapomną. Ojciec rozmawiał z tym... h..., kazał mu iść na terapię (był ponoć kilka razy i przestał chodzić). Jego żonie nic nie powiedział, bo były małe dzieci i szkoda było rodziny. Mam zal do rodziców, że nie wsadzili skur... do więzienia (wtedy chyba jeszcze psychologów dla dzieci podczas zeznań nie było). Niestety dobre chęci rodziców mi nie pomogły.
Przez kilka następnych lat żyliśmy jakby nic się nie stało. Oczywiście przy okazji różnych świąt z "wujkiem" się spotykaliśmy, choć już rodzice unikali zostawiania nas z nim sam na sam, ale oczywiście to było niewłaściwe. Tak naprawdę dopiero w momencie, gdy rozpadł się mój związek (facet mnie zostawił), coś we mnie pękło i oprócz rozpaczy i wściekłosci na eks, odczułam potrzebę wyrzucenia wszystkiego z siebie. Długo szukałam bezpłatnej terapii (na płatne mnie nie stać) dla ofiar przemocy. Zrobiłam duży krok, nauczyłam się mówic o swoich emocjach - już nie obwiniam siebie. jestem pewniejsza i odważniejsza. Powiedziałam rodzicom w twarz co mysle o ich zachowaniu w tamtym okresie, powiedziałam nawet h... co o nim myślę, gdy jednak postanowił się zjawić (niestety na prośbę babci - jego matki) na śniadaniu świątecznym - nie patrzyłam mu w oczy, ryczałam i mówiłam, co czuję, jak mi życie zmarnował, że jest draniem itp. to był dla mnie przełomowy krok.
Nie boję się teraz mówić o tym co mnie spotkało i mówię to by ostrzec innych ludzi.
ale jest nadal parę spraw które mnie gnębią i spokoju nie dają.
-h... jest na wolności - bo sprawa w moim przypadku się już przedawniła, nie wiem czy kogoś nadal krzywdzi, nie wiem czy jego dzieci nie były krzywdzone.
-mam zal do babci, że nadal się z nim kontaktuje - zaprasza na święta. Kocham ją, ale przez to że go nie wykreśliła, ja tez jakoś rzadko się do niej odzywam. Z jednej strony to nie jej wina, ale z drugiej jak jej wybaczyć matczyne uczucia.
- kolejna sprawa - mój tata - powiedziałam mu, że mam żal o to że nie postąpił właściwie , wtedy gdy byłam dzieckiem, że nadal utrzymuje z nim kontakty - zdawkowe, ale utrzymuje ze względu na babcię. gdy mojego tatę się tak atakuje, on zamyka się w sobie. Kiedyś powiedziałam, że on nie ma pojęcia jak jest być molestowanym - pamiętam że powiedział, że może wie, ale nic więcej z niego nie wyciągnęłam. Mam podejrzenia, ze mojego tatę tez mogło cos takiego spotkać w dzieciństwie lub w innym momencie życia - przez to jest taki zamknięty w sobie i nie okazuje uczuć - nie chwali nie przytula nie powie kocham Cię córeczko.
- chcę, aby o tym zdarzeniu, dowiedziała się cała rodzina, która utrzymuje z nim kontakt, żeby się od niego odwrócili, albo przynajmniej by stosunki się ochłodziły. Tylko ze w tej walce jestem sama. sama muszę stawiać czoła mojej przeszłości. Moja siostra nie ma odwago mówić o przeszłości, ale o tym później.
- moja siostra - nie rozmawia o przeszłości, wrzuciła to gdzieś w zakamarki umysłu, udaje że dała sobie z tym radę, a gdy próbowałam z nią o tym rozmawiać ucinała temat (ale widziałam, że łzy w oczach stawały). Ona zawsze była taka samodzielna, praca do przodu - nie wiem czy to maska, czy ona rzeczywiście poradziła sobie z przeszłością. czy to ja okazałam się taka słaba.
- a ja chcę mówić o tym głośno - chcę żeby wszyscy wiedzieli że K.K. jest pedofilem. Ja sprawiedliwości już nie uzyskam, ale nie wiem czy w międzyczasie on nie skrzywdził innych dzieci.

Przez to wszystko jestem sfrustrowana i czasem mnie dzika wściekłość ogrania. z drugiej strony bezsilność.
bo co ja mam teraz robić???
Obserwuj wątek
    • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 00:56
      Okropne:(

      Poszukaj pomocy tu:

      www.koniecmilczenia.pl/index.html
    • kotkazzielonymioczami Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 03:51
      Jestem człowiekiem który spojrzy obiektywnie na to co napisałaś i sprubuję to podsumować.Ty masz w sobie chęć zemsty za to co przeszłaś,czujesz że nie jest to sprawiedliwe to co się dzieje i chcesz zadośćuczynienia a miernikiem jest Twoja pokrzywdzona emocjonalność która też Cię nakręca.Masz świadomość że powinno być inaczej ponieważ nie wykorzystano dobrze prawa a powinno się posłużyć prawem do tego aby zniwelować Twoje krzywdy a tego nie było.Dlatego robisz dużo rzeczy na własną rękę,chcesz zemsty i robisz to sama.
      Takie refleksje,różne-prawo skazuje pedofila na 2 lata w więzieniu,to nie jest dużo.Zważywszy na to że pedofili się bardzo żle traktuje w więzieniu,więżniowie ich żle traktują,to i tak przejdzie taki horror nawet przez te mierne 2 lata.Czy warto go wsadzać?Nie wiadomo czy to jest w ogóle możliwe teraz(a pewnie jest tylko czekałoby Cię dużo wysiłku)tylko to może być psychopata a więc takiemu ciężko jest zrobić krzywdę bo on ma ograniczone emocje.Chcesz żeby i ten wujaszek dostąpił takiego tąpnięcia emocjami jak Ty ale on nic nie czuje,no i co teraz?On być może nigdy nic nie czuł i stąd ta jego "siła".
      Myślę że Twoja siostra udaje i że to jest jakiś schemat,ona ma ramki na te zachowania które pozwalają jej funkcjonować i nie chce tego łamać.
      Terapia załatwi Twoją stronę emocjonalną i nie wolno Ci tego zaniedbać.A co do tej zemsty,może nie powinnam tego pisać na forum ale te sytuacje tłumaczą dlaczego pewne jednostki na pograniczu prawa zawsze będą istnieć,chodzi mi na przykład o taki gang pruszkowski,o mafie...
      • mel.la Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 09:50
        timbunia napisała:

        > Byłam molestowana jako dziecko, przez ojca mojego taty

        Jego żonie nic nie powiedział, bo były małe dzieci i s
        > zkoda było rodziny.

        Czyje male dzieci , babci i dziadka? Troche dziwne bo jak szkoda dzieci to sie wlasnie je oddziela od pedofila

        Oczywiście przy ok
        > azji różnych świąt z "wujkiem" się spotykaliśmy

        Masz na mysli dziadka ?


      • mel.la Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 09:55
        kotkazzielonymioczami napisała:

        > Takie refleksje,różne-prawo skazuje pedofila na 2 lata w więzieniu,to nie jest
        > dużo.Zważywszy na to że pedofili się bardzo żle traktuje w więzieniu,więżniowie
        > ich żle traktują,to i tak przejdzie taki horror nawet przez te mierne 2 lata.C
        > zy warto go wsadzać?Nie wiadomo czy to jest w ogóle możliwe teraz(a pewnie jest
        > tylko czekałoby Cię dużo wysiłku)tylko to może być psychopata a więc takiemu c
        > iężko jest zrobić krzywdę bo on ma ograniczone emocje.Chcesz żeby i ten wujasze
        > k dostąpił takiego tąpnięcia emocjami jak Ty ale on nic nie czuje,no i co teraz
        > ?On być może nigdy nic nie czuł i stąd ta jego "siła".

        Ojciec taty to dziadek i pewnie juz w bardzo podeszlym wieku.
      • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 10:25
        ja terapię przeszła, ale nie umiem sobie poradzić własnie z tą chęcią zemsty. Mój terapeuta uważał to za element procesu ozdrowienia, mam prawo do takich uczuć, mam prawo je wyrażać.
        Na swój sposób szukam zemsty i zadośćuczynienia za doznane krzywdy.
        Już łatwiej mi było "wybaczyć" eks rozstanie w dziwny sposób, niż temu bydlakowi zmarnowanie dzieciństwa. Podejrzewam,że nigdy mu nie wybaczę i nawet nie zamierzam.
        • kotkazzielonymioczami Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 13:46
          Mam sposób,ale wyślę Ci go na priv:)Kiedyś sąsiadka w mojej bramie miała kochanka a miała też męża i córeczkę.Mówiła o mnie że jestem puszczalska i tak do wszystkich sąsiadów w bramie,sąsiedzi kłaniali mi się z drwiną w głosie,śmiali się ze mnie,pod drzwiami miałam przekleństwa a ktoś mi napisał na ścianie że jestem(brzydki napis)Nie umiem teraz tragizować i tragizm mi nie wyjdzie ale czułam niesprawiedliwość bo ona dlatego mnie tak urządziła żeby odwrócić uwagę od siebie.Mieli czas z kochankiem na siebie a pokazywała na moje drzwi że jestem no puszczalska(w naszym społeczeństwie jest jeden brzydki wyraz na te sprawy).Było to dla mnie tragiczne ale też trochę nie na miejscu gdyż ja byłam...35 letnią dziewicą i tak obiektywnie patrząc na sprawę to było trochę śmieszne:)
          Nie powiedziałam nikomu o tym kochanku,przemyślałam sprawę i uderzyłam.Po moich działaniech okazało się że ona ma...wrogów,i tych wrogów jest więcej niż mi się wydawało na początku.Nie ustawałam i okazało się że wrogowie ci zaczynają się łączyć.Nie przestawałam i okazało się że ci wrogowie uderzyli w nią-zdziwienie więc kontynuowałam.Kochanek odszedł,on chyba stwierdził że lepiej nie mieć romansu z taką kobietą(moje działania)i na końcu mąż ją pobił.Ja pomyślałam wtedy że jego ręce to przedłużenie mojej mocy socjologicznej,tak naprawdę to są moje ręce ale kobiecie się należało i mam dziś poczucie sprawiedliwości.Mam dziś komfort psychiczny,wszystko do niej wróciło.Ona gdyby miała tego kochanka i nie wrobiłaby mnie w tą sytuację to ja bym nie powiedziała nikomu że ma kochanka,miała komfortową sytuację,ale potrzebna byłam do jej celów to się zemściłam,mogła mnie poprostu zostawić w spokoju.
        • lorusza Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 24.09.11, 21:25
          Nikt nie powiedzial, ze musisz cos wybaczac. Sa rzeczy, ktorych nie da sie czasem wybaczyc. A mowienie glosno o tym co bylo jest wazne tak dla ciebie jak i dla innych.... im wiecej osob bedzie o tym mowic glosno i wskazywac glosno palcem tym wiecej dzieci bedzie mialo szanse z tego wyjsc... w naszym kraju ciagle pokutuje jakies durne, niepisane prawo, ze takie rzeczy sa brudami, ktorych nie pierze sie na poza rodzina... bzdura, to tylko kolejne narzedzie by kontrolowac rodzine... im wiecej sie o tym mowi i im wiecej osob ma odwage wysc z tym na swiatlo tym lepiej. mysle, ze jesli masz sile na ujawnienie tego to fantastycznie....zycze tuzo sily.
    • mel.la Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 09:59
      timbunia napisała:

      -mam zal do babci, że nadal się z nim kontaktuje - zaprasza na święta. Kocham ją, ale przez to że go nie wykreśliła, ja tez jakoś rzadko się do niej odzywam. Z jednej strony to nie jej wina, ale z drugiej jak jej wybaczyć matczyne uczucia.

      Matczyne uczucia w stosunku do kogo ?
      • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 10:27
        uczucia mojej babci do brata mojego ojca - a jej syna. drania, który mnie i siostrze wypaczył dzieciństwo.
        • lifeisaparadox Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 11:45
          Jak na moje oko to popadasz w histerię. Gdyby nie zboczony dziadek, to byłby pijący tata, a gdyby nie pijący tata, to nieobecna emocjonalnie mama, a jeśli nie to, to źli nauczyciele w szkole - którzy Ci zniszczyli psychikę w dzieciństwie, całość wziąć w nawias.

          Po prostu masz napad histerii, rozstrój emocjonalny, a to jest stan w którym ludzie nie wiedząc co się z nimi właściwie dzieje, wpadają w amok szukania przyczyny takiego stanu samopoczucia. No i wtedy zaczyna się rozgrzebywanie wszystkiego, bo to na pewno to co miało miejsce 27 lat temu jest powodem tego że dzisiaj mam rozstroje. Taka retoryka jest co najmniej niedorzeczna. Pogorszyło Ci się po rozstaniu z facetem a może ciut wcześniej i teraz poszukujesz traumy wstecznej. Może to hormony, może neuroprzekaźniki, albo całościowo tryb życia prowadzący do zwiększania się napięć. Fakt pozostaje faktem, że teraz Twoim problemem jest to że nagle tak zaczynasz przeżywać wszystko. Tym dziwniejsze że coś co było w dzieciństwie nagle teraz zaczyna mieć znaczenie, a go nie miało tyle lat. Tłumiona trauma to dość magiczne ujęcie sprawy i służy niektórym do mnożenia chorych koncepcji.

          Na moje oko to powinnaś się zająć sobą tu i teraz, z problemem którym jest popadanie w histerię, dzisiaj.
          • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 12:00
            >Tym dziwniejsze że coś co był
            > o w dzieciństwie nagle teraz zaczyna mieć znaczenie, a go nie miało tyle lat. T
            > łumiona trauma to dość magiczne ujęcie sprawy i służy niektórym do mnożenia cho
            > rych koncepcji.
            Zupełnie nie rozumiesz problemu, który w psychiatrii zwie się "zespól stresu pourazowego". No, ale w końcu, jak sam kiedyś napisałeś, psychiatrą ani psychologiem nie jesteś. To widać.

            Skoro nie rozumie człowiek, nie specjalista co prawda, ale wykształcony i inteligentny, to cóż się dziwić, że nadal problem molestowania seksualnego dzieci w rodzinie jest społecznie bagatelizowany, co daje przyzwolenie pedofilom na praktykowanie zboczenia.
            • kotkazzielonymioczami Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 13:21
              Byłyby niezłe jaja jakby został psychologiem:))
            • lifeisaparadox Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 19:20
              elzbieta007 napisała:

              > Zupełnie nie rozumiesz problemu, który w psychiatrii zwie się "zespól stresu po
              > urazowego". No, ale w końcu, jak sam kiedyś napisałeś, psychiatrą ani psycholog
              > iem nie jesteś. To widać.

              Do zespołu stresu pourazowego zalicza się przeżycia skrajnie traumatyczne, wojny, katastrofy, zamachy terrorystyczne, obozy koncentracyjne, brutalny gwałt itp. a nie (nagle) odgrzewane wspomnienia z dzieciństwa które wracają.

              Mam znajomą z dokładnie takim samym problemem, była molestowana w dzieciństwie i ten problem nagle jej odżył, dużo z nią rozmawiałem i nadal się okazyjnie spotykamy. Jej terapeuta - notabene uchodzący za znakomity autorytet - w bardzo podobny sposób stara się jej uzmysłowić, że problemem nie jest to co było, ale to co się wydarza teraz i powoduje powracanie do dawnych spraw. Dziewczyna też wymyśla od pedofilów osobę odpowiedzialną za jej doświadczenia z którą miewa mimowolny sporadyczny kontakt, też ma na tym punkcie dużo żalu i chęci zemsty, ale po zdaje się 2 miesiącach na oddziale dziennym zaczęło do niej docierać że jednak problemem nie jest ten podstarzały gość który ją molestował, ale całokształt życia, frustracje z dzisiaj i ostatniego okresu, problemy aktualne które wytwarzają napięcia i niemożność poradzenia sobie z nimi, powoduje ucieczkę i szukanie zastępnika w postaci powracania do dawnych urazów. Dziewczynie się poprawiło i już nie przeżywa tamtych zdarzeń, zaczęła widzieć swoje życie i usposobienie którego zmiana powoduje u niej polepszenie zdrowia.
              Każdy z nas ma różne przykre doświadczenia za sobą, ale jakość naszego życia dzisiaj warunkuje czy nabierają one znaczenia czy nie mają żadnego wpływu na nas.
              Są tutaj dziesiątki podobnych przykładów - matka była zła, ojciec pił i bił, ale faktyczną pomocą dla pacjenta nie jest zatopienie noża w trzewiach ojca, czy zamknięcie go w więzieniu, ale spojrzenie na tu i teraz i to, co się dzieje i sprawia że to co dawno przestało mieć rangę i stanowić problem, nagle odżywa i zaczyna być zmorą pacjenta.

              Ja tu podaję przykład z praktyki terapeutycznej, żywej, aktualnej, realnej.

              Dlatego nie jest to żaden stres pourazowy (w stresie pourazowym okresie latencji może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy a nie jak tutaj naście lat) ale zwyczajna, dzisiejsza nerwica, zaburzenia lękowe.
              Albo upierając się na stres pourazowy - U niektórych osób zaburzenie może utrzymywać się przez wiele lat i przejść w trwałą zmianę osobowości (ICD-10 F62.0 Trwała zmiana osobowości po katastrofach (po przeżyciu sytuacji ekstremalnej)). Tyle że dziewczyna nie była brutalnie gwałcona przez swojego dziadka. Nie ma to takiej rangi po prostu i nie kwalifikuje się do tego kręgu diagnostycznego.

              > Skoro nie rozumie człowiek, nie specjalista co prawda, ale wykształcony i intel
              > igentny, to cóż się dziwić, że nadal problem molestowania seksualnego dzieci w
              > rodzinie jest społecznie bagatelizowany, co daje przyzwolenie pedofilom na prak
              > tykowanie zboczenia.

              Ja byłem dwa razy w życiu molestowany jako dzieciak. Wydaje mi się to głupie i niepoważne patrząc z perspektywy molestującego, jak i siebie-"ofiary". Zupełnie nie przeżywam wstrząsu bądź innych następstw tych karygodnych złych dotyków i innych. Jako dziecko nie robiłem z tego problemu więc dziwne żebym jako dorosły nagle zaczął przeżywać to jako traumę.
              Tak to ujęli rodzice autorki, psycholog i ja tak to ujmuję. Tak jest najbardziej rozsądnie. Co innego jest tutaj problemem.

              Gwałt, przemoc, to zupełnie inna para kaloszy.
              • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 23:52
                lifeisaparadox napisał:

                > Mam znajomą z dokładnie takim samym problemem, była molestowana w dzieciństwie
                > i ten problem nagle jej odżył,

                Mysle, ze nie tyle nagle odzyl, ile nagle zaczela o nim mowic.

                > Dziewczyna też wy
                > myśla od pedofilów osobę odpowiedzialną za jej doświadczenia

                A jak niby mialaby go nazwac? Nekrofilem? Zoofilem? Fetyszysta? Porzasdnym czlowiekiem? Wesolym wujkiem?
                :/

                > Każdy z nas ma różne przykre doświadczenia za sobą,

                Ale molestowanie boli wyjatkowo mocno.

                > Ja tu podaję przykład z praktyki terapeutycznej, żywej, aktualnej, realnej.
                >
                Sadze ze raczej z wywiadu gozdzikowej i doswiadczen wlasnych niz z "praktyki terapeutycznej".

                > Ja byłem dwa razy w życiu molestowany jako dzieciak. Wydaje mi się to głupie i
                > niepoważne patrząc z perspektywy molestującego, jak i siebie-"ofiary". Zupełnie
                > nie przeżywam wstrząsu bądź innych następstw

                Lekcewazenie przykrych przezyc nie znaczy bynajmniej, ze przestaja one istniec i miec wplyw na obecne zycie.
                Cos cie w koncu sprowadza regularnie na to forum.

                > Gwałt, przemoc, to zupełnie inna para kaloszy.

                A czym jest molestowanie dziecka jak nie przemoca?
              • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 20.09.11, 01:29
                >zamachy terrorystyczne, obozy koncentracyjne, brutalny gwałt itp
                > . a nie (nagle) odgrzewane wspomnienia z dzieciństwa które wracają.
                Odgrzewane wspomnienia są stresem, ale to nie one są źródłem zaburzeń. Źródłem urazu (traumy) jest doświadczenie z dzieciństwa. Coś, co dorosły (dzięki rozwiniętemu intelektowi) jest w stanie zrozumieć i zintegrować, dla dziecka jest zawaleniem się świata. Osoba, która jest ważna i powinna dawać poczucie bezpieczeństwa, nagle zaczyna zadawać ból. Fizyczny, nie do zniesienia. I jednocześnie mówi, że to jest fajne i jeśli dziecko tę osobę kocha, to nie będzie protestowało. Lub - że jeśli się poskarży, to ta osoba zabije inne, ważne dla dziecka osoby lub je samo.

                Wczuj się, lifeisapararadox w mentalność dziecka.

                > . a nie (nagle) odgrzewane wspomnienia z dzieciństwa które wracają.
                Przeważnie to nie jest "nagle". "Nagle" są one uświadamiane. Kiedy molestowanej w dzieciństwie osobie nie udaje się dłużej "wkopywać traumy pod dywan". Z różnych powodów.

                >problemem nie jest ten podstarzały gość który ją molestował, ale całokształt
                > życia, frustracje z dzisiaj i ostatniego okresu, problemy aktualne które wytwa
                > rzają napięcia i niemożność poradzenia sobie z nimi
                Ten "postarzały gość" zniszczył życie dziewczyny. Jej relacje z ludźmi, możliwość zbudowania trwałego, opartego na zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa związku, i, założę się, możliwość czerpania satysfakcji z seksu. Drobiazg?

                >jej terapeuta - notabene uchodzący za znakomity autorytet
                Dla mnie to nie jest żaden argument. Czym lepszą opinią medialną ktoś się cieszy, tym mniejsze zaufanie we mnie budzi.

                >Dziewczynie się poprawiło
                > i już nie przeżywa tamtych zdarzeń, zaczęła widzieć swoje życie i usposobienie
                > którego zmiana powoduje u niej polepszenie zdrowia.
                Jeśli te zmiany utrzymają się dłużej niż 2 lata - uwierzę, że terapia była skuteczna. Jeśli zbuduje trwały i szczęśliwy związek. Jeśli nie będzie miała ochoty się zabić.

                >ale faktyczną pomocą dla pacjenta nie jest zatopienie noża w trzewiach ojca, czy
                > zamknięcie go w więzieniu, ale spojrzenie na tu i teraz i to, co się dzieje i s
                > prawia że to co dawno przestało mieć rangę i stanowić problem, nagle odżywa i z
                > aczyna być zmorą pacjenta.
                Często znaczną poprawę uzyskuje się nie poprzez realną zemstę, ale przez fakt, iż pacjent może opowiedzieć o tym, co mu się przydarzyło komuś, kto mu wierzy.

                To nieprawda, że doświadczenia tracą swoją rangę. One tylko czasami są wypierane, bo nie daje się z nimi żyć.

                Life, pomyśl, jak byś się czuł (jako dziecko), gdyby ktoś nieustannie wykręcał Ci rękę do zwichnięcia. I mówił, że jeśli na ból się poskarżysz, to zabije Twoją matkę (ojca, brata, w końcu - Ciebie)? I gdyby to trwało latami? I gdyby mówił, że jeśli kochasz tę osobę, to powinieneś wykręcanie ręki lubić? I gdybyś się poskarżył matce (ojcu), to powiedziałaby, że kłamiesz? Myślisz, że zapomniałbyś? Że nie miałoby to wpływu na Twoją psychikę? Dorosłą?

                > Ja byłem dwa razy w życiu molestowany jako dzieciak
                Całe dwa razy? Znaczy: dwa razy ktoś wsadził rękę w Twoje majtki? Gdyby dwa razy rozdarł Ci odbyt do krwi, czy również napisałbyś:
                >Zupełnie nie przeżywam wstrząsu bądź innych następstw tych karygodnych złych dotyków i
                > innych.
                ? wątpię. A tym bardziej, gdyby coś takiego powtarzało się codziennie latami.
                • lifeisaparadox Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 20.09.11, 04:38
                  Elżbieta ale Ty piszesz o terrorze, gwałcie, przemocy, dodatkowo w przewlekłej formie.

                  Molestowanie a gwałcenie i terroryzowanie to dość duża różnica.
                  • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 20.09.11, 10:08
                    > Elżbieta ale Ty piszesz o terrorze, gwałcie, przemocy, dodatkowo w przewlekłej
                    > formie.
                    > Molestowanie a gwałcenie i terroryzowanie to dość duża różnica.

                    Timbunia napisała:
                    >Byłam molestowana jako dziecko
                    a nie: "raz, jak byłam dzieckiem, to dziadek mnie klepnął po pupie"
                    I
                    >Kiedy się to zaczęło nie pamiętam
                    "Zaczęło" - więc trwało.
                    Czyli moja interpretacja, iż była to "przewlekła forma", ma uzasadnienie.

                    Czy naruszenie - bez zezwolenia - prywatnej sfery człowieka (dziecka) nie jest gwałtem, przemocą? Wykorzystanie jego ciała dla zaspokojenia własnego popędu seksualnego? To czym jest?

                    Czy zmuszanie skrzywdzonego przez pedofila dziecka do przebywania w towarzystwie krzywdziciela - nie jest terrorem? To czym jest?

                    Life, nazywajmy rzeczy po imieniu, nie bagatelizujmy eufemizmami. "Tylko" molestowanie? Ja uważam, że "AŻ" molestowanie.
                    • leda16 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 21.09.11, 22:43
                      elzbieta007 napisała:
                      >
                      > Timbunia napisała:
                      > >Byłam molestowana jako dziecko
                      > a nie: "raz, jak byłam dzieckiem, to dziadek mnie klepnął po pupie"


                      Owszem, a twoja rozbuchana wyobraźnia podstawia pod to stwierdzenie gwałt i terror.


                      > Czy naruszenie - bez zezwolenia - prywatnej sfery człowieka (dziecka) nie jest
                      > gwałtem, przemocą?


                      Nie, nie jest gwałtem ani przemocą. W przypadku dziecka jest WYCHOWYWANIEM. Ale ty widać nie masz o psychice dziecka ani procesie wychowawczym, zielonego pojęcia. Pewnie też brak ci własnych dzieci.


                      > Czy zmuszanie skrzywdzonego przez pedofila dziecka do przebywania w towarzystwi
                      > e krzywdziciela - nie jest terrorem? To czym jest?


                      I nawet tego nie wiesz, że pedofilia jest aberracją rzadko spotykaną i większość przestępstw seksualnych wobec dzieci jest dokonywana przez osoby o normalnym popędzie seksualnym. Pedofilia zwykle pozostaje w sferze fantazji chorego. Przestępstw zaś w 98 procentach dokonują nie pedofile, lecz psychopaci. Należałoby to wiedzieć skoro masz ambicje strofowania i pouczania każdego, kto myśli racjonalnie, bez typowej dla ciebie histerii i egzaltacji.


                      nie bagatelizujmy eufemizmami. "Tylko" moles
                      > towanie? Ja uważam, że "AŻ" molestowanie.


                      Owszem, bagatelizujmy, bo rozdmuchiwanie problemu nie prowadzi do niczego dobrego. Co najwyżej do zaburzeń osobowości uniemożliwiających prawidłowe przystosowanie. Większość dzieci molestowanych (nie gwałconych bo to kolosalna różnica, pod względem prawnym też) nie postrzega tego faktu jako kosmicznej traumy. W wieku dojrzewania zostaje im to wmówione przez rozhisteryzowane media. Rozumiem, że terapeuci nie będą podcinać gałęzi na której siedzą i tłuką ciężką kasę ale ty? Sądząc z twoich na wskroś egzaltowanych, infantylnych, pozbawionych dystansu, mało obiektywnych i naiwnych wypowiedzi, żadną psychoterapeutką nie jesteś. Po co więc wmawiasz tym osobom, że straszna krzywda i hańba je spotkała, którą zmyje tylko wieloletnie włóczenie się po sądach?
                      • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 21.09.11, 22:56
                        leda16 napisała:

                        > Nie, nie jest gwałtem ani przemocą. W przypadku dziecka jest WYCHOWYWANIEM.

                        Znaczy ten wujek wychowanie seksualne bratanicy robil?
                      • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 22.09.11, 11:09
                        Do leda16:
                        polemika z Twoimi, po chamsku formułowanymi, błędnymi przekonaniami, byłaby dla mnie uwłaczająca, więc jej nie podejmę.

                        Jednak nie odmówię sobie przyjemności skomentowania tego:

                        >pedofilia jest aberracją rzadko spotykaną i większoś
                        > ć przestępstw seksualnych wobec dzieci jest dokonywana przez osoby o normalnym
                        > popędzie seksualnym.
                        >Przestępstw zaś w 98 procentach dokonują nie pedofile, lecz psychopaci.
                        Czyżby więc wśród księży katolickich był aż tak wysoki odsetek psychopatów? Aż trudno uwierzyć...

                        • to.niemozliwe Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 22.09.11, 14:31
                          Nie rozumiem, jak można skonkludowac, że wśród księży jest wysoki (jaki?) odsetek psychopatów?
                          Twoja tez jest dziwna...z tego, że 98% przestepstw popelniają psychopaci nie wynika, jakakolwiek przesłanka do twierdzeń o odsetku psychopatów wśród księży katolickich?
                          • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 22.09.11, 14:51
                            to.niemozliwe napisał:
                            >98% przestepstw popelniają psychopaci nie wy
                            > nika, jakakolwiek przesłanka do twierdzeń o odsetku psychopatów wśród księży ka
                            > tolickich?
                            To nie jest wątek o przestępstwach przeciwko mieniu, ani o przestępcach w ogóle, tylko o przestępcach seksualnych. Skąd leda wzięła te dane - nie wiem. Ale skoro twierdzi, że 98% przestępców seksualnych to psychopaci, a liczba przestępców seksualnych, jak wskazują ostatnie głośne skandale, w kościele katolickim jest przerażająco wysoka (patrz na ten temat dzisiejszy wywiad z Benedyktem XVI), to stąd wniosek, że całkiem sporo (nie napisałam, że 98%) "pasterzy" - to psychopaci. Taka jest logika mojego wywodu oparta na danych ledy.
                            • leda16 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 22.09.11, 20:34
                              elzbieta007 napisała:

                              >
                              > To nie jest wątek o przestępstwach przeciwko mieniu, ani o przestępcach w ogóle
                              > , tylko o przestępcach seksualnych.

                              Nie zmienia to faktu, że etiologia wszystkich tych świadomych i celowych przestępstw leży w osobowości sprawców.


                              Skąd leda wzięła te dane - nie wiem.


                              Z psychologii sądowej, zwłaszcza rozsianych po różnych czasopismach specjalistycznych doniesień na temat osobowości sprawców przestępstw. Wykazują one, że zarówno osobowość złodzieja, mordercy i przestępcy seksualnego jest - mówiąc językiem psychologicznym - NIEPRAWIDŁOWA czyli psychopatyczna. 2 % zostawiam dla starczych zespołów psychoorganicznych, których godnym reprezentantem byłby ojciec ojca autorki wątku, gdyby dziewczę dalej podtrzymywało tezę, że to on ja molestował :).

                              Ale sk
                              > oro twierdzi, że 98% przestępców seksualnych to psychopaci, a liczba przestępcó
                              > w seksualnych, jak wskazują ostatnie głośne skandale, w kościele katolickim jes
                              > t przerażająco wysoka (patrz na ten temat dzisiejszy wywiad z Benedyktem XVI),
                              > to stąd wniosek, że całkiem sporo (nie napisałam, że 98%) "pasterzy" - to psych
                              > opaci. Taka jest logika mojego wywodu oparta na danych ledy.


                              Typowa dla osoby, która nawet nie liznęła na studiach (o ile skończyłaś jakiekolwiek studia) logiki formalnej, dlatego miesza dowodzenie aksjomatyczne ze swoimi fantazjami. A czystą spekulacją jest stwierdzenie, że 98 % przestępców seksualnych to księża. Dodam - śmieszną spekulacją, chociaż katolikom pewnie nie do śmiechu.
                            • kalistera Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 16.03.12, 20:47
                              Leda nie ma racji !
                              Owszem ,zachowanie pedofila zaczyna się od fantazji,później zwykle sam się zaspokaja przy tych fantazjach,a następnie postanawia to zrobić w realu.
                              We wszystkich przypadkach molestowania dzieci, występuje brak empatii u sprawcy.Czy to określimy psychopatią, czy nie, uważam ,że nie ma większego znaczenia,bo zawsze w takich wypadkach, u takiego osobnika, występują cechy psychopatyczne( kierowanie się popędami)
                              i niedorozwój uczuć wyższych.
                  • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 20.09.11, 10:21
                    I jeszcze coś.

                    Od kilku lat funkcjonuję na forach, gdzie usiłuję pomagać kobietom "tylko" molestowanym w dzieciństwie. Przeważnie jako osoby dorosłe mają ciężkie zaburzenia osobowości, uniemożliwiające im nawiązywanie normalnych relacji z ludźmi, codzienne, zwykłe funkcjonowanie, bycie w związkach. Żeby zacząć w miarę normalnie, bez cierpienia żyć, muszą przejść wieloletnią, trudną i bolesną psychoterapię. Nie wszystkim się ta sztuka udaje.

                    Więc jak czytam: "tylko molestowanie", to mi się nóż w kieszeni otwiera.
                    • leda16 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 22.09.11, 20:46
                      elzbieta007 napisała:
                      > Od kilku lat funkcjonuję na forach, gdzie usiłuję pomagać kobietom "tylko" mole
                      > stowanym w dzieciństwie.


                      Jeszcze jedna niewyżyta zawodowo domorosła psycholożka, która nie dostała się na te od kilkunastu lat modne studia, więc udaje aktorkę na wyimaginowanej scenie. Żałosny jest tupet i bufonada z jaka to robi.


                      Przeważnie jako osoby dorosłe mają ciężkie zaburzenia
                      > osobowości, uniemożliwiające im nawiązywanie normalnych relacji z ludźmi, codzi
                      > enne, zwykłe funkcjonowanie, bycie w związkach. Żeby zacząć w miarę normalnie,
                      > bez cierpienia żyć, muszą przejść wieloletnią, trudną i bolesną psychoterapię.


                      A skąd zaczerpnęłaś te egzaltowane, histeryczne brednie, bo na pewno nie z własnej praktyki psychologicznej ;). Ktoś mógłby pomyśleć, że ich "cierpienie" było większe niż ofiar Holokaustu...

                      >
                      > Więc jak czytam: "tylko molestowanie", to mi się nóż w kieszeni otwiera.

                      I to jest właśnie najlepszy dowód na twój całkowity brak profesjonalizmu. Polecam przysłowie - "niech szewc szyje buty a krawiec ubrania"
                      • elzbieta007 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 22.09.11, 22:43
                        leda16 (cóż za nieadekwatny nick! Lepiej by było: ksantypa) napisała, a raczej wypluła:
                        > (itd)
                        Kobieto, weź coś na uspokojenie, bo Cię zatchnie ze złości:D
              • kalistera Re: lifeisaparadox 19.03.12, 12:45
                lifeisaparadox napisał:
                Ja byłem dwa razy w życiu molestowany jako dzieciak. Wydaje mi się to głupie i
                > niepoważne patrząc z perspektywy molestującego, jak i siebie-"ofiary". Zupełnie
                > nie przeżywam wstrząsu bądź innych następstw tych karygodnych złych dotyków i
                > innych. Jako dziecko nie robiłem z tego problemu więc dziwne żebym jako dorosły
                > nagle zaczął przeżywać to jako traumę.
                > Tak to ujęli rodzice autorki, psycholog i ja tak to ujmuję. Tak jest najbardzie
                > j rozsądnie. Co innego jest tutaj problemem.
                >
                > Gwałt, przemoc, to zupełnie inna para kaloszy.

                Każde wykorzystanie seksualne dziecka przez osobę dorosłą jest gwałtem na jego psychice.
                Ty zaprzeczyłeś swoim uczuciom związanym z faktem wykorzystania Cię seksualnego.
                Być może nauczyłeś się tego już wcześniej.Pisząc" tego" mam na myśli zaprzeczanie uczuciom przy pomocy różnych mechanizmów obronnych takich jak:wyparcie,tłumienie,racjonalizacja,rozszczepienie,intelektualizowanie.
                Taka autonegacja swoich uczuć jest charakterystyczna dla osób,które doznały głębokich urazów.
                Czytając Twoje posty zauważam,że całowicie brak w nich empatii.Takie posty mogłaby napisać osoba schizoidalna,która kontaktuje się ze światem intelektualizując problemy emocjonalne.
          • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 13:36
            lifeisaparadox napisał:

            > Jak na moje oko to popadasz w histerię.
            > Po prostu masz napad histerii, rozstrój emocjonalny,
            > Może to hormony, może neuroprzekaźniki,
            >
            > Na moje oko to powinnaś się zająć sobą tu i teraz, z problemem którym jest popa
            > danie w histerię, dzisiaj.

            Modelowy przyklad ludowej "psychologii modo Zenek". Przecietny Zenek uwaza ze jesli babie cos nie tak to znaczy ze humory ma i trzeba jej te humory wybic z glowy - tradycyjnie za pomoca kija lub nowoczesnie przy pomocy psychologa.

            Ciekawe, ze mezczyzni zwierzajacy sie z takich urazow nigdy nie spotykaja sie z lekcewazeniem czy posadzaniem o "histerie" - w ich przypadku molestowanie, pijacy tata itp. sa traktowane z najwyzsza powaga, czesto stanowia usprawiedliwienie jesli powoduja u tego czy innego pana problemy w zwiazku, impotencje, nerwice, alkoholizm lub konflikty z prawem.

            Jest jeszcze jeden aspekt: wg "psychologii Zenka" cialo kobiety i dziewczynki sluzy meskiej przyjemnosci i "podszczypywanie" dziewczynki przez mezczyzne jest oznaka jego jurnosci oraz zdrowia fizycznego i moralnego, a jesli dziewczynce sie to nie podoba znaczy jakas nienormalna, histeryczka lub poczucia humoru nie ma.
            • kotkazzielonymioczami Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 14:08
              Bardzo ładny post Sabinka,ja jednak myślę że Lifeisparadox się najprawdopodobniej stara tylko on nie ma takich predyspozycji i zdolności jak psycholog.Jego to możnaby było ukierunkować tak żeby nie wchodził na posty poważne ale jak to zrobić?
      • kotkazzielonymioczami Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 14:03
        Mela,Ty się dzisiaj nie wyspałaś.Przyszłaś na forum godzina 9.00,tematem jest zemsta,jak zemścić się na człowieku który ma niedorozwój uczuć.Człowiek mógłby to zrobić fizycznie ale ten człowiek nie odczuwa emocjonalnie pewnych rzeczy,jeśli nawet zemsta będzie w formie emocjonalnej to on jej nie odczuje bo ma blokadę.
    • jubale Fajne...:=))) 19.09.11, 10:13
      Jak cie czytam to sobie mysle skad ten zlepek pomyslow przyszedl ci do glowy? W sumie fajna podpucha...Jak juz dokladnie zapoznasz sie z tematem molestowania to napisz...Przeczytam.
      • timbunia Re: Fajne...:=))) 19.09.11, 10:21
        co jest podpuchą?? moja historia??
        A wyjaśniając pozostałe kwestie - napisałam "wujek" w cudzysłowiu bo drań nie zasługuje na to określenie. Co do decyzji moich rodziców, wiem że postąpili nie prawidłowo, że powinni gnoja wsadzić do więzienia i odizolować go od jego rodziny, dla ich bezpieczeństwa. Niestety tego nie zrobili - czasy były wtedy troszkę inne. Moja mam rozmawiała z psycholog, która wyraźnie zabroniła drążenia sprawy - bo przesłuchania są dla dzieci katorgą, obrona mogłaby zdeptać umysł dziecka i stwierdziła, że dzieci zapomną o fakcie molestowania. Dziś to wydaje się jakimś nonsensem.
        • jubale Re: Fajne...:=))) 19.09.11, 10:38
          Sorry
          Ale jakos nie wierze w twoja historie. Nie wiadomo kto w niej i co...Wujek/dziadek/pedofil widmo...Nudzi sie ci pewnie co?
          To moze opisz dokladnie akt molestowania. Co dokladnie wujek czyli jak juz wiadomo nie ojciec ojca, a brat ojca, cie molestwal. Czy wkladal swoj penis tobie do ust? Pochwy?Odbyl caly stosunek? Czy ocieral penis o psladki, dotykal piersi? Co wtedy ty czulas?
          Tak dokladnie ze szczegolami, nie czaj sie w koncu i tak jestes anonimowy/a....
          • to.niemozliwe Re: Fajne...:=))) 19.09.11, 11:47
            Wuluzuj...
            • jubale Co znaczy wyluzuj... 19.09.11, 12:10
              Byłam molestowana jako dziecko, przez ojca mojego taty.

              ___

              Ze jak jestem na luzie to pozwalam na to aby mi ktos zrobil siano z mozgu i zabawial sie cudzym kosztem opisujac zmyslone historie...?
              Przeciez on/ona nie wie nawet czy to byl ojciec ojca, czy wujek, brat ojca?
              • to.niemozliwe Re: Co znaczy wyluzuj... 19.09.11, 12:31
                > Ze jak jestem na luzie to pozwalam na to aby mi ktos zrobil siano z mozgu i zab
                > awial sie cudzym kosztem opisujac zmyslone historie...?
                > Przeciez on/ona nie wie nawet czy to byl ojciec ojca, czy wujek, brat ojca?
                Wyjaśniła, że to dziadek, ale nie chce go tak nazywać.
                Chodzi mi o Twoje dopytywanie się o szczegóły anatomiczne molestowania. Tu trzeba sobie odpuścić, OK?
                • jubale Re: Co znaczy wyluzuj... 19.09.11, 13:07
                  Nie, wyjasnila ze to wujek...O samym molestowaniu mozna napisac z detalami ale tez i bez detali...
                  Nie wiem dlaczego ale jakos nie wierze aby ktos kogo naprawde molestowano pisal na takim forum...Gdzie sie naraza na rozne komentarze...
                  • timbunia Re: Co znaczy wyluzuj... 20.09.11, 18:17
                    jakoś nie boję się komentarzy. Po to istnieją fora, by dzielić się opiniami. Potrzebowałam napisać co czuję, napisałam, bo taką miałam ochotę. Wolną wolę mam w końcu.
                    a co do szczegółów, mogłabym podać, ale po co, chciałbyś to przeczytać?? spróbowałbyś wczuć się i zrozumieć co czuje takie małe pozbawione własnej woli dziecko? Czy może parsknąłbyś śmiechem i znowu pisał poniżające komentarze.
                • leda16 Re: Co znaczy wyluzuj... 21.09.11, 00:12
                  to.niemozliwe napisał:
                  > Chodzi mi o Twoje dopytywanie się o szczegóły anatomiczne molestowania. Tu trze
                  > ba sobie odpuścić, OK?

                  A niby dlaczego? Prokurator z psychologiem obecnym przy przesłuchaniu potencjalnej poszkodowanej na pewno sobie nie "odpuści". Ja też zgadzam się z Jubale. Autorka wątku nie jest wiarygodna. Nie jest też psychicznie zrównoważona i emocjonalnie dojrzała.
                  • to.niemozliwe Re: Co znaczy wyluzuj... 21.09.11, 08:22
                    Bo to nie przesłuchanie u prokuratora, rozumiesz?
                    • leda16 Re: Co znaczy wyluzuj... 21.09.11, 21:32
                      to.niemozliwe napisał:

                      > Bo to nie przesłuchanie u prokuratora, rozumiesz?


                      Nie rozumiem, ponieważ autorka wątku chce zyskać od nas dokładnie to samo, co od prokuratora - gratyfikacje wynikające z wiarygodności swoich stwierdzeń. U mnie nic nie zyska, ponieważ jej opowieść traktuję jako psychologicznie niewiarygodną, ogólnikową, egzaltowaną, logicznie niespójną, wręcz zmyśloną. Rozumiesz?
                  • mona.blue Re: Co znaczy wyluzuj... 24.09.11, 01:01
                    Leda, jakoś dla ciebie żadna z osób molestowanych w dzieciństwie nie jest wiarygodna, w ogóle dla ciebie takie coś jak molestowanie nie istnieje albo jest bez znaczenia, jak pamiętam z wątków na tym forum. Jakoś dziwnie zawsze stajesz po stronie facetów, nie kobiet, nie masz tez cienia empatii.
                    • sabinac-0 Re: Co znaczy wyluzuj... 25.09.11, 15:27
                      Mona, albo z Leda polemizujesz na twarde argumenty, albo jej wlazisz w tylecznosc, bo jak masz teraz sie jej opierac a potem robic na forum publiczne ekspijacje z tego tytulu, to daruj sobie.
                      • mona.blue Re: Co znaczy wyluzuj... 26.09.11, 15:03
                        Sabina, przepraszałam Ledę, bo odsądziłam ją od "czci i wiary", zamiast z nią dyskutować, potraktowałam jako wroga. Dyskusja to co innego.
                        • sabinac-0 Re: Co znaczy wyluzuj... 26.09.11, 19:46
                          Po co zatem odpowiadasz na jej zaczepki?
                          Ukryty masochizm czy jak? Znajdujesz jakas przyjemnosc w kajaniu sie?
                          • mona.blue Re: Co znaczy wyluzuj... 28.09.11, 23:12
                            sabinac-0 napisała:

                            > Po co zatem odpowiadasz na jej zaczepki?

                            Nie mogę czytać spokojnie jej komentarzy, które moim zdaniem krzywdzą osoby molestowane w dzieciństwie.

                            > Ukryty masochizm czy jak? Znajdujesz jakas przyjemnosc w kajaniu sie?
                            >
                            Masochistką nie jestem, nie lubię się kajać, ale co najmniej raz przekroczyłam granice i uważałam, że muszę sprostować.
                            • sabinac-0 Re: Co znaczy wyluzuj... 28.09.11, 23:48
                              mona.blue napisała:

                              > nie lubię się kajać, ale co najmniej raz przekroczyłam
                              > granice i uważałam, że muszę sprostować.
                              >
                              Nie licz na to, ze osoba jej pokroju odbierze pozytywnie Twoja samokrytyke. Predzej potraktuje ja jako slabosc a dla niej cudza slabosc to zaproszenie do wyzerki.

                              W odniesieniu do takich osob wszelkie sprostowania, przeprosiny czy skladanie samokrytyki to rzucanie perel przed wieprze.
                  • lorusza Re: Co znaczy wyluzuj... 24.09.11, 21:40
                    "Autorka wątku nie jest wiarygodna. Nie jest też psychicznie zrównoważona i emocjonalnie dojrzała. "


                    haha leda, no teraz mnie rozwalilas.... skad ty mozesz wiedziec co to jest zrownowazenie psychiczne? ... proponuje dac knebel ledzie za obrazanie innych, bo mam nadzieje, ze na tym forum nie mozna tak po prostu wyzywac innych od niezrownowazonych psychicznie...
              • lorusza Re: Co znaczy wyluzuj... 24.09.11, 21:32
                to ma byc argument i powod przeciwko temu, ze ktos inaczej napisal i inaczej czuje???? jak dla mnie to zadrosc, ze nie jest sie tym wyjatkowym, jedyenym wykorzystywanym przez kogos w dziecinswtie
          • mel.la To kto w koncu ? 19.09.11, 12:27
            jubale napisała:

            > Sorry
            > Ale jakos nie wierze w twoja historie. Nie wiadomo kto w niej i co...Wujek/dzia
            > dek/pedofil widmo...Nudzi sie ci pewnie co?

            Tez tak mysle


            timbunia napisała:

            > Byłam molestowana jako dziecko, przez ojca mojego taty

            > uczucia mojej babci do brata mojego ojca - a jej syna. drania, który mnie i siostrze wypaczył dzieciństwo.


            No to zdecyduj sie w koncu



            Temat molestowania jest ostatnio modny, jakis konflikt w rodzinie to dawaj... nagle sie przypomina, ze molestowal 20 lat temu a udowodnic i tak sie nie da.
            To samo z rozwodami, adwokaci sami podsuwaja powodce pomysl z molestowaniem dziecka przez powoda czy tam jak ich sie nazywa. Dlatego podchodze z duzym dystansem do tych opowiesci ;)
            • jubale Re: To kto w koncu ? 19.09.11, 13:15
              Ludzie pisza z roznych powodow.Jedni zakladaja watki aby prowokowac do duzej awantury na forum...I dyskusji wokol...

              Moim zdaniem wiele faktow sie tu niezgadza co robi ta historie malo prawdopodobna...

              Fakt pomyli dziadka z wujkiem...I fakt ze nie pamieta co jej robiono, kiedy to bylo natomiast ze byla jakas mala zadyma...Do konca nie wiadomo na kogo. Raczej na wujka...

              No ale zaluzmy ze historia jest jednak prawdziwa...To tutaj raczej nie wujek/dziadek, czy wujek z dziadkiem molestowali a sam ...OJCIEC.

              Zazwyczaj najbardziej bolesnie wspomina sie osobe przy ktorej stoi sie emocjonalnie blisko.
              Taki zawod ze strony ojca, to czesto bolesne brzmienie na cale lata...


              Molestowanie osob dalszych tez jest bolesnym brzmieniem ale psychika je znacznie szybciej lagodzi...

              Przyznac ze jednak molestowal tata jest czasem dla ofiary tak trudne,ze prawie nie mozliwe do przyznania sie...Cala historia robi sie wtedy zawila i skomplikowana...
            • kotkazzielonymioczami Re: To kto w koncu ? 19.09.11, 13:18
              i tak będziesz drążyć czy to był stryjeczny brat ojca czy to był cioteczny wujek dziadka,to nie ma znaczenia zrozum to,jakie to ma znaczenie,no kurde jakie ma to znaczenie?Tłuczek jesteś.
              • jubale No jak to? 19.09.11, 13:44
                Jest to bez znaczenia? Kto to byl...:=)))
                A moze byl to duch dziadka....
                • kotkazzielonymioczami Re: No jak to? 19.09.11, 14:15
                  A jakie ma to dla Ciebie Jubale,dla Jubale,dla Jubale z forum psychologia-jakie to ma dla Ciebie znaczenie czy to był stryjeczny wujek dziadka czy cioteczny kuzyn brata,wytłumacz mi to,jakie to może mieć dla Ciebie znaczenie,a jeśli nie będziesz potrafiła tego wyjaśnić to nie odpisuj bo to nie ma sensu.
                  • jubale Re: No jak to? 19.09.11, 14:25
                    Kotko, widze jestes emocjonalna istota. Juz ci odpisuje ale i tak to jest bez sensu. Bo zeby widziec sens trzeba umiec odroznic prawdziwy watek od zartow jakie sobie robi ktos po drugiej stronie monitora...:=)
                  • malinowa_gora Re: No jak to? 19.09.11, 23:32
                    To ja ci wytłumacze to był kot z zielonymi oczami. Twój kotek.
          • sabinac-0 Re: Fajne...:=))) 19.09.11, 13:40
            jubale napisała:

            > To moze opisz dokladnie akt molestowania. Co dokladnie wujek czyli jak juz wiad
            > omo nie ojciec ojca, a brat ojca, cie molestwal.

            Przesadzilas.
            • jubale Re: Fajne...:=))) 19.09.11, 13:45
              Wolno mi to zrobic...:=) W koncu przesada sie nie molestuje...
              • sabinac-0 Re: Fajne...:=))) 19.09.11, 15:54
                jubale napisała:

                > Wolno mi to zrobic...:=) W koncu przesada sie nie molestuje...
                >
                Teoretycznie slowem sie nie zabije.

                Nie wiem skad sie bierze ta przemozna potrzeba ranienia innych...
    • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 13:21
      Gdzies czytalam, ze okolo 50% kobiet zaznalo molestowania w dziecinstwie. Oficjalne statystyki sa bardzo zanizone, bo, w przeciwienstwie do molestowania chlopcow, wiekszosc przypadkow molestowania dziewczat nigdy nie wychodzi na jaw, zostaje zalatwiona "w rodzinie" jak w Twoim przypadku lub, co gorsza, o wszystko zostaje obwiniona ofiara (ze byla "kokietka", ze sama chciala itp.).
      Kazda kobieta inaczej radzi sobie z ta trauma, jedne wzruszaja nad tym ramionami, za innymi ciagnie sie to latami.
      Kazdy z nas zaznal w dziecinstwie czegos zlego, w koncu rodzice tez sa ludzmi, tez byli kiedys skrzywdzeni i maja swoje zahamowania. Rodziny z wszechmadrymi rodzicami, ktorzy zwierzaja sie, zawsze potrafia pomoc, zawsze reaguja wlasciwie i czesto mowia "kocham cie" istnieja tylko w filmach.
      Zauwaz, ze Twoi rodzice cos jednak zrobili, by Cie chronic: porozmawiali z psychologiem, wyslali drania do wszystkich diablow, nie zostawili Cie wiecej pod jego opieka. Oczywiscie, gdyby przeczytali wszystkie poradniki ktore sie dzis kupuje, byliby madrzejsi. Ale zyli w okreslonych czasach, wez pod uwage ze za komuny zdradzenie osobom trzecim mrocznych sekretow rodzinnych bylo traktowane jak zdrada, kolaboracja i "kalanie wlasnego gniazda", ludzie donoszacy na krewnych byli wysmiewani w gazecie, w kolumnie z dykteryjkami zwanej "Opowiadania spod paragrafu". Powiedzenie o rodzinnym problemie psychologowi bylo w latach 90 niemal bohaterstwem. Na zlozenie doniesienia juz im braklo odwagi. Niemniej nie uciekli od problemu i zrobili krok, przed ktorym wiekszosc sie wowczas cofala.

      Nie wiem ile masz lat, ale ktos slusznie zauwazyl, ze traumy z dziecinstwa zostaja pokonane okolo 40.
      Jesli masz potrzebe mowienia o tym, mow, choc czasem lepiej porozmawiac o takich sprawach z kims obcym (przyjaciolka, psychologiem, partnerem czy chocby na anonimowym forum) i nie wyciagac na zwierzenia siostry czy rodzicow. Oni tez nad tym pewnie boleja ale kazdy na swoj sposob, nie kazdy chce i umie mowic o takich rzeczach. Jesli siostra nie chce o tym z Toba rozmawiac, uszanuj to. Byc moze zwierzyla sie partnerowi lub komus innemu.

      Z tamtym czlowiekiem nie masz obowiazku sie spotykac, masz swiete prawo unikac rodzinnych spedow na ktorych on sie pojawia. Babcia bedzie musiala wybrac, czy chce spedzac swieta z nim, czy z Toba. Trudno, jej problem.
      • jubale Sorry sabinco...:=) 19.09.11, 13:48

        ktorzy zwierzaja sie, zawsze potrafia pomoc, zawsze reaguja wlasciwie i czesto mowia "kocham cie" istnieja tylko w filmach.
        __________
        Istnieja w rzeczywsitosci tez. Moja obecna rodzina jest taka. Mowimy sobie ze sie kochamy i kochamy ogromnie. Mowi to moj M, mowi corka, mowi syn...choc on to wyraza inaczej niz slowami...:=)))

        No tutaj to przesadzasz....Choc sporo racji w tym co piszesz....:=)
        • sabinac-0 Re: Sorry sabinco...:=) 19.09.11, 15:49
          jubale napisała:

          > Istnieja w rzeczywsitosci tez. Moja obecna rodzina jest taka.
          >
          Przyjmij moje gratulacje.
    • panna.m.igotka Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 19.09.11, 15:54

      timbunia napisała:
      > Przez to wszystko jestem sfrustrowana i czasem mnie dzika wściekłość ogrania. z
      > drugiej strony bezsilność.
      > bo co ja mam teraz robić???

      Nic. Nic już z tym nie zrobisz. A cała sytuacja w swojej "bezradności" frustruje Cię co nakręca spiralę złości, zemsty itp. negatywnych uczuć. Nie jest łatwo o takich sprawach zapomnieć i wymazać z pamięci o czym świadczy reakcja Twojej siostry. Ale czy warto tracić czas. Jeśli jest Ci trudno i czujesz, że nie dajesz rady, przekraczając pewne granice własnych reakcji koniecznie zgłoś się do specjalisty. On przepisze leki, dobierze terapię ... złość nie jest rozwiązaniem i nie sprawi, że zapomnisz o wszystkim. Wspomnienia zawsze gdzieś w nas zostaną, lekarz pomoże Ci je zrozumieć, pogodzić się z tym co było i w miarę spokojnie żyć dalej. Pozdrawiam.
      • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 20.09.11, 18:06
        jubale Ty masz chyba jakiś problem...
        Post pisałam pod wpływem emocji, takiego kryzysu wynikłego ze zmęczenia, zbiegu różnych sytuacji i paru słów, które gdzieś w rodzinie usłyszałam na temat "wuja". W pierwszym zdaniu pomyliłam się zamiast napisać brat ojca, wpisałam ojciec mojego ojca, ale czy to ma w tej sytuacji znaczenie. Nie muszę udowadniać jumalowi, że wszystkie te zdarzenia miały miejsce. Gdyby molestowanie się nie przedawniało spokojnie udowodniłabym winę tego drania.
        Czasem w pewnych chwilach bierze mnie złość , że on sobie żyje spokojnie a tak być nie powinno.
        dziękuję za dobre słowa, które mogłam tu przeczytać. Napisałam post, bo chciałam gdzieś wylać z siebie to co mnie gryzło, akurat nie było przy mnie nikogo, kto by mógł mi pomóc.
        Chyba te fora między innymi do tego służą. Szczerze mówiąc w sieci ciężko mi było znaleźć forum, gdzie "spotykają" się ofiary przemocy, szczególnie takiej. Wszystkie zwierzenia są w ukryciu, jakby molestowanie było tematem tabu. Napisaliście, że 50% kobiet doznało molestowania, no ale gdzie one są, gdzie się chowają i czemu milczą??
        Większy sens widzę w uświadamianiu ludziom tego zjawiska, niż w chowaniu się i ukrywaniu faktów. Choć jeśli ktoś taki jak jamal wykazuje się kompletnym brakiem wrażliwości na ludzką krzywdę, to nie dziwię się, że o takich sprawach ludzie boją się mówić, a nie powinni.
        • jubale Problemy, mamy wszyscy... 20.09.11, 18:47
          kazdy z nas ma jakis tam problem ty akurat masz tego typu. Moj probelm ze np. system specjalnego programu mnie nie rozpoznaje i nie uznaje mnie...Kto ja jestem dla systemu teraz...? A co bedzie z wyplata?

          Ja jestem wrazliwa. I rozumiem jakim uczuciem moze kierowac sie ofiara molestowania. Jednak na forach pisza tez i ludzie aby w konia zrobic inna osobe i niezle sie zabawic cudzym kosztem.

          Wspolczuje ci ze cie to spotkalo. Tego co sie stalo nie da sie wycofac... Moze i dobzre robisz ujawniajac pedofila w rodzinie. Powinnas byla pozbierac informacje od innych bliskich mu osob czy czasem ich nie skrzywdzil...

          Masz prawo do wyrazenia swojej zlosci.
          • sabinac-0 Re: Problemy, mamy wszyscy... 20.09.11, 19:42
            jubale napisała:

            > Ja jestem wrazliwa. I rozumiem jakim uczuciem moze kierowac sie ofiara molestow
            > ania.

            Dobrze ze to napisalas, trudno byloby sie domyslec.
          • timbunia Re: Problemy, mamy wszyscy... 23.09.11, 16:38
            rozumiem Cię jubale, miło że zrozumiałaś :)
            • jubale Re: Problemy, mamy wszyscy... 23.09.11, 19:02
              Tak nie do konca zesmy sie zrozumialy...

              Nie napisalam ci nic szczegolnego. A to z tego wzgledu,ze trudno jest pisac cos budujacego i sensownego do kogos, kto opisuje swoj problem tak chaotycznie. Z czego wnioskuje,ze osobie nie chodzi o jakas serio odpowiedz. Moze z jakim sensem. A raczej chodzi na wzbudzenie uczuc litosci i poparcia dla swojej nienawisci wobec pedofila, ktory x lat temu cos tam tobie zrobil...
              I dla tego celu i poparcia twoich negatywnych uczuc wzgledem niego nic nie jest juz istotne. Tak jakby twoj cel mial uswiecac srodki. Podczas gdy sama prawda nigdy nie jest, ani biala, ani czarna.

              Moim zdaniem za twoje porazki w relacji nie odpowiada nikt inny jak tylko to co sie stalo pomiedzy toba a twoim bylym partnerem. tzn odpowiadasz ty i on.
              To twoje zycie i fakt ze ktos ci w nim narabal nie oznacza aby na ta osobe zepchnac cala wine a jednak wziac obowiazek za siebie i samemu wyprowadzic sie na prosta...

              Nie podoba mi sie twoj styl pisania bardzo egzaltowany i infantylny, taki jakby mala dziewusia tupala nozkami....

              I owszem pedofil czy psychol to czloiwek z jakims tam zaburzeniem, ale jednak czloiwek i nie mozna go calkoiwecie i spolecznie przekreslac jako osobe i jednostke...To nie sredniowiecze, czy ciemnogrod.
              Bo nalezy odroznic czyn od calej osobowsci czlowieka...

              I prawda jest w matczynej milosci, ktora sie nieodwraca od swojego syna....pedofila.

              Musisz to umiec zrozumiec i aby isc dalej zrozumiec ze problemy jakie masz sa zlozone...i jest ich wiele...I pochodza nie tylko od niego.
              • timbunia Re: Problemy, mamy wszyscy... 25.09.11, 23:16
                Masz rację nie zrozumiałyśmy się. Przeliczyłam się.
                Wcześniej napisałam, że post pisałam pod wpływem zmęczenia, emocji i może dlatego jest dla Ciebie chaotyczny. Nie potrzebuję litości, czy poparcia dla mojej "nienawiści". Nie wymagam, abyś cokolwiek mi tu pisała. Chciałam, gdzieś opowiedzieć swoją historię. Nie po raz kolejny w zaciszu gabinetu terapeuty. Nie wiem , czy jakimś niewłaściwym jest, że otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, na myśl o tym, że ludzie tacy jak on chodzą po ziemi.

                "
                > Moim zdaniem za twoje porazki w relacji nie odpowiada nikt inny jak tylko to co
                > sie stalo pomiedzy toba a twoim bylym partnerem. tzn odpowiadasz ty i on.
                > To twoje zycie i fakt ze ktos ci w nim narabal nie oznacza aby na ta osobe zepc
                > hnac cala wine a jednak wziac obowiazek za siebie i samemu wyprowadzic sie na p
                > rosta..."

                Nie wiem, dlaczego nawiązujesz do mojego byłego związku. To moje życie. A napisałam o nim, ponieważ jego koniec i szereg emocji z tym związanych, spowodowały, że odczułam potrzebę uporządkowania we mnie uczuć, z którymi nie dawałam sobie rady (a zapętlenie emocjonalne wynikało także z złych doświadczeń z dzieciństwa). Wiem, że za swoje życie odpowiadam ja sama i nikt więcej.

                Nie potrzebuję , tym bardziej od Ciebie, analizy psychologicznej. Wg dobrych praktyk terapeutów i psychologów powinno unikać się oceniania innych ludzi, a Ty bez poznania szufladkujesz mnie i oceniasz. I tyle... naprawdę nie wiem nawet, po co to piszę.
                • jubale Re: Problemy, mamy wszyscy... 26.09.11, 10:52
                  timbunia napisała:

                  > Masz rację nie zrozumiałyśmy się. Przeliczyłam się.

                  Czyzbys byla wyrachowana? I gdy manipulacja sie nie udala, to piszesz to zdanie powyzej?
                  Przeciez nie kazdy mysli jak ty i ma prawo miec inne spojrzenie na sprawe....


                  > Wcześniej napisałam, że post pisałam pod wpływem zmęczenia, emocji i może dlate
                  > go jest dla Ciebie chaotyczny. Nie potrzebuję litości, czy poparcia dla mojej "
                  Dla wielu jest chaotyczny nie tylko dla mnie. Nie jest chaotyczny dla takich, ktorzy lubia ploty i nieszczescia innyh ludzi wokol siebie. Tacy przelknal kazdy tekst. Byle ociekal lzami, a im samym poprawial samopoczucie.

                  Jezeli piszesz cos pod wplywem zmeczenia, to wiedz, ze po drugiej stronie ten kto czyta nie ma obowiazku byc geniuszem, aby w twoim zmeczeniu sie rozeznac na tyle i z tekstu wyluskac jakis sens. Chcesz miec jakis szacunek u innych to zacznij od siebie, i pisz konkretnie i przejzyscie...

                  > nienawiści". Nie wymagam, abyś cokolwiek mi tu pisała. Chciałam, gdzieś opowie
                  > dzieć swoją historię.

                  Takich historii jest miliony. Nie jest w tej historii nic szczegolnego co by ja wyroznialo, oprocz twojej agresji - wobec tych, ktorzy smia ci sie przeciwstawic majac wlasne zdanie na temat.
                  Zaluz moze Bloga i tam pisz na temat, ktory cie gnebi...Tutaj ludzie zawsze ci cos skrobna...

                  Nie po raz kolejny w zaciszu gabinetu terapeuty.
                  Nie wiem
                  > , czy jakimś niewłaściwym jest, że otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, na myśl
                  > o tym, że ludzie tacy jak on chodzą po ziemi.
                  >

                  Jest gleboko niewlasciwe. Bo swiadczy, ze staczasz sie do rangi swojego oprawcy, a nawet znacznie nizej. Za zabicie czloiweka dostaniesz dozywocie. Natomiast pedofil, wyjdzie na wolnosc po max 3 latach. Wiec moze otrzezwiej troche.
                  Sprobuj spojrzec na owego pedofila pod katem jako ofiary.Ktos go takim zrobil.On jest tez czyjas ofiara i ma w sobie podobne zaburzone emocje, do ktorych nie jest w stanie sie przedostac poprzez blokady.
                  > "
                  > Nie wiem, dlaczego nawiązujesz do mojego byłego związku. To moje życie.

                  No wlasnie, to twoje zycie. Ale w tym zyciu podobnie twojemu oprawcy - zyjesz nie zdajac sobie z tego sprawy w jakims ogromnym ZAPRZECZENIU. Mechanizmy zaprzeczenia sa w twojej rodzinie dosc mocne. A nawet z tego krotkiego opisu widac jakies podobienstwa co do zachowania zarowno twojego jak i oprawcy(nie mam na mysli molestowania.). Co moze nawet nie dziwi skoro to rodzina.
                  Jakas taka nonszalancja dla cudzych emocji i wygorowane mniemanie o swoich....

                  >
                  > Nie potrzebuję , tym bardziej od Ciebie, analizy psychologicznej.

                  Ja nie analizuje staram sie nazywac sprawy po imieniu. To jest forum o psychologi a nie gabinet terapeutyczny. Pisze jedynie to co widze z mojego punktu widzenia.
                  Wg dobrych pr
                  > aktyk terapeutów i psychologów powinno unikać się oceniania innych ludzi, a Ty
                  > bez poznania szufladkujesz mnie i oceniasz. I tyle... naprawdę nie wiem nawet,
                  > po co to piszę.

                  Ani nie oceniam, specjalnie krytycznie, wszak widze zes osoba wrazliwa na krytyke....
                  Poza tym w niektorych kierunkach w psychologii podaje sie tez i diagnoze. sama diagnoza jest juz jakims pierwszym stopniem do oceny stanu psycho-emocjonalnego...Wiec ocena zawsze tam gdzies istnieje...
                  • sabinac-0 Re: Problemy, mamy wszyscy... 26.09.11, 19:56
                    jubale napisała:

                    > Takich historii jest miliony.

                    Czy to powod by dyskredytowac zwierzenia autorki?

                    > Nie wiem
                    > > , czy jakimś niewłaściwym jest, że otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, n
                    > a myśl
                    > > o tym, że ludzie tacy jak on chodzą po ziemi. [/i]>
                    >
                    > Jest gleboko niewlasciwe.

                    Nie istnieja uczucia "wlasciwe" i "niewlasciwe". Istnieja uczucia.

                    > Sprobuj spojrzec na owego pedofila pod katem jako ofiary.Ktos go takim zrobil.

                    Czy gdyby ktos skrzywdzil ciebie lub twoje dziecko czy inna bliska ci osobe - tez patrzylabys na twego kata pod katem ofiary? Analizowalabys kto go mogl takim zrobic?
                    Nie sadze. Radzenie innym czegos, czego samemu nie byloby sie w stanie zrobic, jest czysta arogancja - albo ucieczka od wlasnych problemow.

                    > On jest tez czyjas ofiara i ma w sobie podobne zaburzone emocje,

                    Kazdy pedofil ma zaburzone emocje.
                    Uwazasz, ze wobec tego powinni pozostawac bezkarni?
                    • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 26.09.11, 21:26
                      sabinac-0 napisała:



                      > Nie istnieja uczucia "wlasciwe" i "niewlasciwe". Istnieja uczucia.


                      Istnieją, istnieją. Np. uczucie nienawiści nie jest budujące a wręcz bardzo szkodliwe dla psychiki jednostki. Zwłaszcza gdy bywa mało zasadne - jak w przypadku autorki wątku. Wówczas można z pełnym przekonaniem nazwać je niewłaściwym.



                      > Nie sadze. Radzenie innym czegos, czego samemu nie byloby sie w stanie zrobic,
                      > jest czysta arogancja - albo ucieczka od wlasnych problemow.



                      To, że możliwości doradcy są ograniczone nie znaczy, iż są one identyczne u osoby szukającej porady.



                      > Kazdy pedofil ma zaburzone emocje.



                      A które to emocje są u pedofila "zaburzone" ?



                      > Uwazasz, ze wobec tego powinni pozostawac bezkarni?



                      ŻADEN ZDROWY PSYCHICZNIE człowiek nie powinien pozostać bezkarny jeżeli popełni czyn zabroniony. Jeżeli potraktujemy pedofilię jako chorobę znoszącą poczytalność, to oczywiście nie tylko "powinien" ale w praktyce pozostanie bezkarny. Jeżeli tzw."pedofil" nie popełni czynu karalnego, też nie ma najmniejszego powodu żeby go karać. Jeżeli pedofilię nazwać odmienną orientacją seksualną, to nie jest ważny czyn seksualny tylko jego penalizacja. W Polsce za zgwałcenie niemowlęcia przez (bynajmniej nie pedofila) może być wymierzona kara maksimum 15 lat, w USA jest to kara śmierci. Wbrew potocznym mniemaniom, przestępstw seksualnych wobec dzieci rzadko dopuszczają się pedofile. U nich większość dzieje się wyłącznie w sferze fantazji i wyobraź sobie - w sferze uczuć. A nawiasem mówiąc Sabciu, zbyt emocjonalnie - jak na psychiatrę za jakiego się tutaj podajesz - traktujesz kwestie pedofilii i obawiam się, że nawet nie wiesz dokładnie, na czym to zaburzenie polega :). Nigdy też pewnie nie rozmawiałaś z pedofilem i dla Ciebie każdy pedofil to przestępca, a każdy facet dopuszczający się przestępstwa seksualnego wobec dziecka to...pedofil :))). " W kraju Zulu-Guli, życie to poemat...trala, la, la..."
                      • mona.blue Re: Problemy, mamy wszyscy... 28.09.11, 23:22
                        > Uważasz za mało zasadne uczucie nienawiści autorki wobec osoby, która ją molestowała w dzieciństwie? Jest moim zdaniem całkiem uzasadnione, a przekroczenie go wymagałoby długiej pracy terapeutycznej lub duchowej.


                        > To, że możliwości doradcy są ograniczone nie znaczy, iż są one identyczne u oso
                        > by szukającej porady.
                        >
                        Jest taka opowieść o hinduskim guru, do którego rodzice przyprowadzili syna, w tym celu, aby przekonał go, że jedzenie cukru jest szkodliwe. Mędrzec prosił ich, żeby wrócili za dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach przyszli do niego i udało mu się przekonać syna. Rodzice zapytali mędrca dlaczego musieli czekać dwa tygodnie. On im odpowiedział: "Najpierw sam musiałem odzwyczaić się od jedzenia cukru". >
                        >
                        >
                        > A które to emocje są u pedofila "zaburzone" ?
                        >
                        > Chociażby empatia, współczucie, miłość, odpowiedzialność.
                        >
                        • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 29.09.11, 20:12
                          mona.blue napisała:

                          > > Uważasz za mało zasadne uczucie nienawiści autorki wobec osoby, która ją
                          > molestowała w dzieciństwie? Jest moim zdaniem całkiem uzasadnione,

                          Wszystkie Twoje argumenty wypływają z wiary w stwierdzenia tej nieznanej ci kobiety i z założenia, iż to molestowanie było dla niej wyjątkowo traumatycznym przeżyciem a niekoniecznie takim być musiało. Mogło być nawet przyjemne, ponieważ molestowanie to jednak ani gwałt ani seks które choćby z uwagi na dysproporcje anatomiczne są dla dziecka wyjątkowo bolesne a w sensie psychicznym szokujące. Gdybyś zaś popracowała trochę w DMDz wiedziałabyś, że onanizm (bardziej lub mniej brutalnie tłumiony przez dorosłych) jest typową dla małych dzieci czynnością seksualną, które nigdy nie będzie wiązało się z poczuciem winy i wstydu, jeżeli nie zostanie im ono wszczepione przez dorosłych. Ten sam proces zachodził również u autorki wątku. Pruderyjne bajeczki o "straszliwej krzywdzie" jaka ją wówczas ok.20 lat wcześniej spotkała, mocno wzięła sobie do rozegzaltowanego serduszka uzyskując wtórne korzyści w postaci kozła ofiarnego, którego mogła obciążyć odpowiedzialnością za wszystkie swoje niepowodzenia życiowe, rozładować podkręcone burzą hormonalną emocje, wpędzić rodziców w poczucie winy odgrywając się na nich w ten sposób za stawiane jej wymagania, których nie ma ochoty realizować, itp. Jedne tego kozła ofiarnego robią sobie z matki lub z rodziców w ogóle, inne z molestowacza prawdziwego bądź urojonego. Ale za taką histerią z reguły stoi bardzo prozaiczny fakt - zaburzenia osobowości.

                          a przekrocze
                          > nie go wymagałoby długiej pracy terapeutycznej lub duchowej.


                          Och, chciałabyś jej odebrać to, w czym ona znajduje sens życia? Zapewniam cię, że będzie pazurami bronić tej swojej infantylnej nienawiści i wyolbrzymiać trudności. Czym byłaby bez nich? Nieudacznikiem życiowym, odpowiedzialną za to, co ze swoim życiem zrobiła. A ona przecież chce, żeby tą odpowiedzialność zwalić na innych.




                          > > A które to emocje są u pedofila "zaburzone" ?
                          > >
                          > > Chociażby empatia, współczucie, miłość, odpowiedzialność.

                          Mylisz uczucia z emocjami. Tobie wolno, ale osoba podająca się tutaj za psychiatrę sama daje tym faktem świadectwo swojej niekompetencji.
                          • timbunia Re: Problemy, mamy wszyscy... 29.09.11, 22:18
                            Nie wiem jak Cie leda16 można postrzegać. Nie mam wykształcenia psychologicznego, to nie mój świat. Dziwne wnioski wyciągasz z mojej historii, dziwne rzeczy mi zarzucasz.
                            Zapewniam Cię, że moje przeżycia nie były niczym przyjemnym i wątpię, czy jako dziecko chciałabyś czegoś takiego doznać, albo czy chciałabyś żeby takich "przyjemnych doznań" dostarczono twojemu dziecku. Nie wiesz czy spotkało mnie "tylko molestowanie" czy może było w tym coś więcej, dla mnie wspomnienia są wyjątkowo nieprzyjemne i nie wmówisz mi, że nie to może mieć pozytywny wpływ na psychikę dziecka.
                            Jakoś nie widzę, żebyś miała cokolwiek wspólnego i żebyś wiedziała cokolwiek na temat dróg terapii z osobami molestowanymi. Molestowanie seksualne to nie tylko naruszanie czyjejś cielesności dotykiem, do molestowania seksualnego zalicza się także wymuszone stosunki płciowe z ofiarami. Więc nie gadaj bzdur, ze molestowanie nie zawiera w sobie gwałtu, czy seksu, bo jeśli tak twierdzisz - widać, że guzik wiesz o tych sprawach.

                            A sens życia widzę w tym, żeby każdy w życiu dostawał to na co zasługuje.

                            • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 30.09.11, 17:57
                              timbunia napisała:

                              Nie mam wykształcenia psychologiczneg
                              > o, Dziwne wnioski wyciągasz z mojej historii,


                              Pewnie właśnie dlatego moje wnioski wydają Ci się dziwne.



                              > Zapewniam Cię, że moje przeżycia nie były niczym przyjemnym


                              Ale sama pisałaś, że to było 20 lat temu! Czemu więc upierdliwie pielęgnujesz te wspomnienia i nakręcasz się nimi ? Czyżby przez te 20 lat nie spotkało Cię nic przyjemnego, nic, co warto by było wspominać w chwilach obniżonego nastroju? Przecież fiksacja na tym molestowaniu na pewno samopoczucia Ci nie poprawi, wręcz przeciwnie!





                              Nie wiesz czy spotkało mnie "tylko
                              > molestowanie" czy może było w tym coś więcej,


                              Wiem tylko tyle ile byłaś uprzejma napisać, podobnie jak 99% pozostałych Dyskutantów. Problem w tym, że jedni Ci wierzą a drudzy nie, ale - co charakterystyczne - Tobie pasują wyłącznie te pierwsze reakcje ;).


                              dla mnie wspomnienia są wyjątkow
                              > o nieprzyjemne i nie wmówisz mi, że nie to może mieć pozytywny wpływ na psychik
                              > ę dziecka.


                              Na Twoją nie. Ale jak pewnie zauważyłaś, większość dyskutantów zgeneralizowało Twój problem na odczucia innych dzieci. Odczuciami tymi rządzą pewne prawidłowości psychologiczne, wiele też zależy od rodzaju popełnionego czynu. Jak już pisałam - inne będą przy molestowaniu, inne przy gwałcie seksualnym.



                              > Jakoś nie widzę, żebyś miała cokolwiek wspólnego


                              To prawda, nie mam z nimi nic wspólnego, nie zajmuję się też psychoterapią osób molestowanych w dzieciństwie tak, jak 99% wypowiadających się tutaj Dyskutantów. I co z tego?

                              i żebyś wiedziała cokolwiek na
                              > temat dróg terapii z osobami molestowanymi.


                              Ale przecież techniki procesu psychoterapeutycznego osób molestowanych nie różnią się w jakiś istotny sposób od technik stosowanych wobec ludzi z innymi problemami psychicznymi. Jest nawet sprawą mocno dyskusyjną, czy należy tutaj stosować psychoterapię grupową czy wyłącznie indywidualną, bo jak by na to nie patrzeć osiowym punktem oddziaływania powinna być zawsze niwelacja zaburzeń osobowości i poprawa funkcjonowania społecznego w tym seksualnego takich ludzi.


                              Molestowanie seksualne to nie tyl
                              > ko naruszanie czyjejś cielesności dotykiem, do molestowania seksualnego zalicza
                              > się także wymuszone stosunki płciowe z ofiarami. Więc nie gadaj bzdur, ze mole
                              > stowanie nie zawiera w sobie gwałtu, czy seksu, bo jeśli tak twierdzisz - wida
                              > ć, że guzik wiesz o tych sprawach.


                              Wobec tego przeczytaj sobie kodeks karny, bo bzdury piszesz jednak Ty. Gwałt seksualny na dziecku (żebyś nie myślała, że piszę o klapsie w tyłek) wyczerpuje znamiona czynu karalnego z kilku paragrafów kk - będzie to więc przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu (bo czasem zgwałcone dziecko umiera wskutek zapalenia otrzewnej bądź innych powikłań somatycznych ) ale również przeciwko obyczajności i wolności seksualnej. Jeżeli gwałtu dokonuje krewny z linii zstępnej bądź wstępnej (ojciec, wuj, dziadek, starszy brat, itp) dochodzi jeszcze art. 201 czyli kazirodztwo. Suma tych wszystkich artykułów może dać nawet wyrok dożywocia bądź kary 25 lat pozbawienia wolności, zaś głaskanie dzieciaka po tyłku (czyn, który nie ma w sobie nic nieprzyjemnego) , dotykanie jego narządów płciowych w celach zaspokojenia się seksualnego może wyczerpywać zaledwie znamiona przestępstwa przeciwko obyczajności (góra 5 lat pozbawienia wolności.) A dokładniej pisząc, termin "molestowanie seksualne" nie jest terminem prawnym lecz psychologicznym. Idąc do prokuratora musisz precyzyjnie opisać co Ci robiono i jak. Histeryczny wrzask: "byłam molestowana seksualnie 20 lat temu" i krygowanie się w stylu : "nie wiesz pan czy to było tylko molestowanie " skutkuje odmową wszczęcia dochodzenia. Nie ma zmiłuj się. Oskarżenie musi być podejrzanemu UDOWODNIONE a nie wywrzeszczane.
                              • mona.blue Re: Problemy, mamy wszyscy... 30.09.11, 22:31
                                leda16 napisała:

                                > Pewnie właśnie dlatego moje wnioski wydają Ci się dziwne.
                                >
                                >
                                > > Zapewniam Cię, że moje przeżycia nie były niczym przyjemnym
                                >
                                >
                                > Ale sama pisałaś, że to było 20 lat temu!

                                To ty dziwną logikę stosujesz - czy z faktu, że było to 20 lat temu ma wynikać, że było to przyjemne?

                                Czemu więc upierdliwie pielęgnujesz te wspomnienia i nakręcasz się nimi ?

                                Bo może to wpłynęło na całe jej życie, skomplikowało je, jej relacje z mężczyznami - nie bierzesz tego pod uwagę?

                                Czyżby przez te 20 lat nie spotkało Cię nic przyjemnego, nic, co warto by było wspominać w chwilach obniżonego nastroju?

                                Pewnie, lepiej zamiatać problemy pod dywan, zamiast je rozwiązywać.

                                > Przecież fiksacja na tym molestowaniu na pewno samopoczucia Ci nie poprawi, wrę
                                > cz przeciwnie!
                                >
                                >
                                > dla mnie wspomnienia są wyjątkow
                                > > o nieprzyjemne i nie wmówisz mi, że nie to może mieć pozytywny wpływ na p
                                > sychikę dziecka.
                                >
                                >
                                > Na Twoją nie.

                                A na twoją miałoby mieć pozytywny wpływ? Byłabyś zadowolona, gdyby ktoś cię zgwałcił?

                                >
                                > > Jakoś nie widzę, żebyś miała cokolwiek wspólnego
                                >
                                > To prawda, nie mam z nimi nic wspólnego, nie zajmuję się też psychoterapią osób
                                > molestowanych w dzieciństwie tak, jak 99% wypowiadających się tutaj Dyskutant
                                > ów. I co z tego?

                                To może nie wypowiadaj się na temat, o którym nie masz bladego pojęcia.

                                >
                                > i żebyś wiedziała cokolwiek na
                                > czy należy tutaj stosować psychoterapię grupową czy wyłącznie indywidualną, bo jak by na to nie patrzeć osiowym punktem oddziaływania powinna być zawsze niwelacja zaburzeń osobowości i poprawa funkcjonowania społecznego w tym seksualnego takich ludzi.
                                >
                                >
                                Przeczysz sama sobie, więc jednak moga być jakies zaburzenia spowodowane molestowaniem?

                                Leda, tak na marginesie, czy ty masz w sobie jakieś ludzkie uczucia?
                                • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 10:09
                                  ona.blue napisała:


                                  > To ty dziwną logikę stosujesz - czy z faktu, że było to 20 lat temu ma wynikać,
                                  > że było to przyjemne?


                                  Jakie by nie było, ustawiczne nakręcanie się tą sprawą prowadzi do dyskomfortu psychicznego. Jakby tak wszystkie dzieci Holokaustu nieustannie rozdrapywałyby swoje koszmarne wspomnienia, przeżycia niewyobrażalne naprzeciw molestowania seksualnego, dokładnie wszystkie wylądowały by w szpitalach psychiatrycznych, dożywotnio. Więc dobrze by było, żeby autorka wątku skoncentrowała się na teraźniejszości i na przyszłości zamiast na tym, na co nie miała wpływu i czego już i tak nie zmieni.


                                  > Bo może to wpłynęło na całe jej życie, skomplikowało je, jej relacje z mężczyzn
                                  > ami - nie bierzesz tego pod uwagę?


                                  Nie. Dojrzały emocjonalnie człowiek nie rozczula się tak nad sobą i nie histeryzuje. Oczywiście powszechnie można spotkać jednostki które pryszcz na nosie traktują jako traumę identyczną ze złośliwym nowotworem skóry. Ale jest to skutek ich zaburzonej osobowości a nie pryszcza.


                                  > Pewnie, lepiej zamiatać problemy pod dywan, zamiast je rozwiązywać.


                                  A jakże Ona "rozwiąże" to, co przytrafiło się Jej 20 lat temu? Znasz takie rozwiązanie to je podaj. Nobel Cię nie minie :).







                                  > To może nie wypowiadaj się na temat, o którym nie masz bladego pojęcia.


                                  A Ty Mona byłaś molestowana lub zajmujesz się psychoterapią osób molestowanych seksualnie w dzieciństwie i posiadasz teoretyczne podstawy do takiej pracy?


                                  > Przeczysz sama sobie, więc jednak moga być jakies zaburzenia spowodowane molest
                                  > owaniem?


                                  Nie zawsze i to zależy od b. wielu czynników. Może na poziomie Twojego rozumowania okaże się cytat z Biblii - ziarno rodzi wtedy, gdy na dobrą glebę pada.
                                  >
                                  > Leda, tak na marginesie, czy ty masz w sobie jakieś ludzkie uczucia?


                                  A co to ma do rzeczy w niniejszej dyskusji? No, ale skoro Ty tutaj zamiast wiedzy, krytycyzmu i logiki angażujesz ludzkie uczucia a raczej emocje, skutek jest oczywisty :).
                                  >
                                  • to.niemozliwe Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 14:32
                                    >Więc dobrze by było, żeby autorka wątku skoncentrowała się na teraźniejszości i na
                                    > przyszłości zamiast na tym, na co nie miała wpływu i czego już i tak nie zmieni.
                                    No tak, mozna i w ten sposób to spuentowac. "Niech przestanie o tym myslec", przeciez to takie proste! Żeby nie powiedziec ...naiwne :D
                                    Wyobraz sobie, np. ze jest taka osoba na forum, ktora w kazdej wypowiedzi zawira silny, negatywny ladunek emocjonalny, zlosliwosc, przytyk lub innego rodzaju ponizający komunikat.
                                    Zachowuje sie w typowy sposob dla kogos, kto w dziecinstwie w tej fazie, kiedy nastepuje ksztaltowanie sie wlasnego ja odrebnego od rodzica podlegal silnej presji zimnego, emocjonalnie zdystansowanego rodzica, ktory warunkowal okazywanie uczuc od bezwzglednego posluszenstwa, a budzącą sie w dzeicku zlosc tlumil jeszce wiekszą separacją i obojetnoscią, az do przelamania. Oczywiste, ze takie dziecko, calkowicie uzaleznione, nie majace mozliwosci espresji sprzeciwu i gniewu, pozbawione prawa do wlasnej woli bedzie ten gniew tlumic w sobie.
                                    I w przyszlosci jego sposob komunikowania z innymi, tam, gdzie chce dowiesc swojej racji - w warunkach braku presji nieobecnego rodzice - bedzie "zastepczo" ten gniew okazywac w sytuacji, ktora obiektywnie nie daje podstaw do reakcji gniewnej.
                                    Dyskusja, oparta o wzajemny szacunek, prawo do posiadani odmiennej woli, doswiadczen, czy nawet przekonan - jest takiej osobie obca, bo zawsze jej tej woli odmawiano.
                                    Dlatego kazda konfrontacja idei i pogladow jest dla niej wystawieniem jej wartosci na probe, i jednoczesnie zakwestionowaniem jej prawa do wlasnego zdania - ozywaja wspoamnienia upokorzajacego tłumienia wlasnego zdania, zlamaje psyche; dusza cierpi.
                                    Czy sadzisz, ze takiej osobie takze wystarczy powiedzien - nie przejmuje sie tak, nie angazuj sie tak emocjonalnie, nie ponizaj ludzi, bo to Twoja zlosc wobec rodzica, kierowana zastepczo?
                                    Nie sadze, by to bylo skuteczne - taka osoba odrzuci to rozumowanie, a cala sprawa wydaje jej sie kolejna formą tego samego - z dziecinstwa - ataku na jej tozsamosc.
                                    • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 22:32
                                      to.niemozliwe napisał:


                                      jest taka osoba na forum,
                                      > Zachowuje sie w typowy sposob dla kogos,


                                      Zachowuje się? Może naucz się najpierw odróżniać pisanie od zachowania się.


                                      kto w dziecinstwie w tej fazie, kiedy
                                      > nastepuje ksztaltowanie sie wlasnego ja odrebnego od rodzica podlegal silnej pr
                                      > esji zimnego, emocjonalnie zdystansowanego rodzica, ktory warunkowal okazywanie
                                      > uczuc od bezwzglednego posluszenstwa, a budzącą sie w dzeicku zlosc tlumil jes
                                      > zce wiekszą separacją i obojetnoscią, az do przelamania.



                                      Teraz ty lżysz moich Rodziców?! Co prawda w bardziej wyszukanej formie niż w innym wątku jakaś tam gnida, której ksywką nie zaśmiecam sobie pamięci. Gnida nie mogła znaleźć rzeczowych argumentów na odparcie moich tez bądź uzasadnienie swoich twierdzeń, więc z bezsilności przejechała się po moich rodzicach. Psychicznymi Ich nazwała czy jakoś tak. W każdym razie głupia była i leniwa. A ja głupoty oraz ignorancji szanować nie potrafię. Lub wypowiedzi dyskutantki podszywającej się pod kogoś, kim na pewno nie jest. Idź facio na rynek i licz lekarzy. Albo wejdź na forum inżynierii konstrukcyjnej i pouczaj fachowców jak się budynki projektuje. Na pewno twoja ignorancja czyli jak ją tutaj nazywasz "odmienna wola" stawiania domów fundamentami do góry , spotka się z szacunkiem i zrozumieniem. Zaś póki co, naucz się wpierw szanować art.54 Konstytucji RP.





                                      • to.niemozliwe Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 23:09

                                        > Zachowuje się? Może naucz się najpierw odróżniać pisanie od zachowania się.

                                        Akurat jedynym przejawem zachowania na forum jest pisanie lub niepisanie.


                                        > Teraz ty lżysz moich Rodziców?!

                                        Skad wiesz, ze w ogole o tobie mowa....?

                                        > art.54 Konstytucji RP.

                                        Dokladnie! I stosownie do tego przepisu bede tu pisal o tlumieniu agresji w dziecku przez toksycznych rodzicow i skutkach dla funkcjonowania w zyciu doroslym, czy ci to pasuje, czy nie.
                                  • mona.blue Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 19:26
                                    leda16 napisała:

                                    Właściwie nie chce mi się już z tobą dyskutować, bo to jak rzucanie grochem o ścianę.

                                    > Jakie by nie było, ustawiczne nakręcanie się tą sprawą prowadzi do dyskomfortu
                                    > psychicznego.

                                    Nie wiesz, czy ustawicznie nakręca się tą sprawą, czy doszła do takiego momentu w życiu, że chciałaby coś z tym zrobić.

                                    > Nie. Dojrzały emocjonalnie człowiek nie rozczula się tak nad sobą i nie histery
                                    > zuje.

                                    Dojrzały emocjonalnie człowiek też może mieć swoje problemy. A może też być tak, że trudno osiągnąć dojrzałość mając takie przeżycia w dzieciństwie.

                                    Oczywiście powszechnie można spotkać jednostki które pryszcz na nosie tra
                                    > ktują jako traumę identyczną ze złośliwym nowotworem skóry. Ale jest to skutek
                                    > ich zaburzonej osobowości a nie pryszcza.

                                    Molestowanie w dzieciństwie porównujesz do pryszcza? Ciekawe skąd masz taką zaburzone widzenie ważności spraw. Może jest faktycznie tak jak pisze to.niemożliwe.>
                                    >
                                    > > Pewnie, lepiej zamiatać problemy pod dywan, zamiast je rozwiązywać.
                                    >
                                    >
                                    > A jakże Ona "rozwiąże" to, co przytrafiło się Jej 20 lat temu? Znasz takie rozw
                                    > iązanie to je podaj. Nobel Cię nie minie :).
                                    >
                                    > Tak, przepracowanie na terapii albo z Bogiem.
                                    >
                                    > >
                                    > > Leda, tak na marginesie, czy ty masz w sobie jakieś ludzkie uczucia?
                                    >
                                    >
                                    > A co to ma do rzeczy w niniejszej dyskusji? No, ale skoro Ty tutaj zamiast wied
                                    > zy, krytycyzmu i logiki angażujesz ludzkie uczucia a raczej emocje, skutek jest oczywisty :).
                                    > >
                                    > Życie nie opiera się tylko na wiedzy i logice. Słyszałaś o inteligencji emocjonalnej?
                                    >
                          • mona.blue Re: Problemy, mamy wszyscy... 30.09.11, 22:20
                            Nie wiesz, czy to nie był gwałt, czy seks, w tym przypadku wymuszony, co na jedno wychodzi. I nie mów mi, że to mogło być przyjemne, chyba że masz jakieś perwersyjnie masochistyczne podejście do seksu.
                            I takie przeżycie zawsze zostawia niekorzystny wpływ na psychice. Znam kilka osób molestowanych w dzieciństwie i wiem, jaka cenę za to zapłaciły.
                            I jakoś zawsze dziwnie bronisz rodziców w każdej sprawie - jakby wszystko w relacjach było winą dzieci, że nie potrafią docenić rodziców, że ich oskarżają. Jakoś mi to trąci czarną pedagogiką, podejściem autorytarnym - rodzice (starsi) to świętość i wszystko im wolno (jak widać wg ciebie nawet molestować, co jest dla mnie czysta perwersją), a dzieci maja siedzieć cicho, a nawet może po rękach całować.
                      • sabinac-0 Re: Problemy, mamy wszyscy... 28.09.11, 23:54
                        leda16 napisała:

                        > uczucie nienawiści nie jest budujące a wręcz bardzo szk
                        > odliwe dla psychiki jednostki. Zwłaszcza gdy bywa mało zasadne -

                        Te fraze powinnas sobie nad lozkiem powiesic i czytac codzien do poduchy.

                        > Jeżeli potraktujemy pedofilię jako chorobę znoszącą poczyta
                        > lność, to oczywiście nie tylko "powinien" ale w praktyce pozostanie bezkarny.

                        Jesli jestes w stanie dowiesc, ze pedofilia swiadczy o niepoczytalnosci, czekam na twoj wywod. :D

                        > eżeli tzw."pedofil" nie popełni czynu karalnego, też nie ma najmniejszego powod
                        > u żeby go karać.

                        W tym przypadku popelnl czyn karalny tzn. napastowal seksualnie dziecko.

                        Polemike z reszta wywodu sobie daruje ze wzgledu na V prawo Murphy`ego.
                        • jubale Re: Problemy, mamy wszyscy... 29.09.11, 12:30
                          sabinac-0 napisała:


                          Te fraze powinnas sobie nad lozkiem powiesic i czytac codzien do poduchy.
                          >

                          A dla rownowagi i balansu jaka fraze ty sabinko, powinnas byla sobie powiesic?
                          Moze w stylu:" Nie projektuj twoich odczuc i uczuc na innych..." Albo: "Odbijam siebie w myslach i oczach innych..." Do tego tekst w zywych kolorach, tak aby latwiej sie utrwalil w pamieci.
                        • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 29.09.11, 20:36
                          sabinac-0 napisała:
                          > Te fraze powinnas sobie nad lozkiem powiesic i czytac codzien do poduchy.


                          A dlaczego ja a nie ty?

                          >
                          > Jesli jestes w stanie dowiesc, ze pedofilia swiadczy o niepoczytalnosci, czekam
                          > na twoj wywod. :D


                          A od kiedy to biegli psychiatrzy i psychologowie kwestię poczytalności rozpatrują w oderwaniu od motywacji czynu zabronionego?! Pewnie w kraju Zulu-Guli nieważna jest odpowiedź na pytanie dlaczego pedofil porywa autobus pełen małych dzieci a inny co tydzień na ulicy obdarowuje idącą do szkoły dziewczynkę drogimi, ślicznymi sukienkami. Sama etykietka "pedofil" wystarczy, żebyś Sabciu posłała go za kratki, ale w Polsce temu pierwszemu biegli orzekli całkowitą niepoczytalność a drugiemu, również na wniosek biegłych prokuratura umorzyła sprawę wniesioną przez rozhisteryzowaną matkę o... .molestowanie seksualne. A przecież biegli - 2 psychiatrów, psycholog, seksuolog orzekli zgodnie: to pedofil i to pedofil. Cóż Sapciu, w kraju Zulu-Guli mogą spokojnie grasować psychiatryczni przebierańcy, tacy jak Ty :))).


                          > W tym przypadku popelnl czyn karalny tzn. napastowal seksualnie dziecko.


                          A skąd żeś tego taka pewna? Bo anonimowo napisało o tym w internecie dziestoletnie "dziecko"?



                          > Polemike z reszta wywodu sobie daruje ze wzgledu na V prawo Murphy`ego.


                          Zamiast praw Murphy'ego przestudiuj sobie lepiej listę potrzeb Maslowa i mechanizmy obronne osobowości, ze szczególnym uwzględnieniem mechanizmu projekcji i konfabulacji. Może wówczas przestaniesz przy newralgicznych dla Ciebie tematach aż tak bardzo się kompromitować :).
                          • mona.blue Re: Problemy, mamy wszyscy... 30.09.11, 22:38
                            leda16 napisała:

                            > sabinac-0 napisała:
                            > > Te fraze powinnas sobie nad lozkiem powiesic i czytac codzien do poduchy.
                            >
                            >
                            >
                            > A dlaczego ja a nie ty?
                            >
                            Bo z większości twoich wypowiedzi wynika niechęć do innych i przekonanie o własnej wyższości, czego nie można powiedzieć o Sabinie.

                            > >
                            >
                            > > W tym przypadku popelnl czyn karalny tzn. napastowal seksualnie dziecko.
                            >
                            >
                            > A skąd żeś tego taka pewna? Bo anonimowo napisało o tym w internecie dziestolet
                            > nie "dziecko"?
                            >
                            > Zakładam, że nie jest to troll, tylko ktoś, kto potrzebuje pomocy w swoich problemach, ale tobie łatwiej komuś przypieprzyć niż pomóc.

                            >
                            > > Polemike z reszta wywodu sobie daruje ze wzgledu na V prawo Murphy`ego.
                            >
                            >
                            > Zamiast praw Murphy'ego przestudiuj sobie lepiej listę potrzeb Maslowa i mechan
                            > izmy obronne osobowości, ze szczególnym uwzględnieniem mechanizmu projekcji i k
                            > onfabulacji. Może wówczas przestaniesz przy newralgicznych dla Ciebie tematac
                            > h aż tak bardzo się kompromitować :).
                            >
                            Tobie też by się to przydało, bo jedną z głównych potrzeb ludzkich jest bycie zrozumianym, czego ty zdajesz się odmawiać ludziom mającym problemy.>
                            • leda16 Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 09:42
                              mona.blue napisała:
                              > Bo z większości twoich wypowiedzi wynika niechęć do innych i przekonanie o włas
                              > nej wyższości, czego nie można powiedzieć o Sabinie.


                              Większość moich wypowiedzi TY tak odczytujesz, żeby nie wspomnieć o swego czasu rzucanych na mnie insynuacjach, że chcę Ci odebrać kochanka, którego jak i Ciebie w życiu na oczy nie widziałam :))). Więc to Twój problem a czy mam wobec kogokolwiek z forum poczucie niższości czy wyższości, to też chyba nie Twój interes?



                              > > Zakładam, że nie jest to troll, tylko ktoś, kto potrzebuje pomocy w swoic
                              > h problemach, ale tobie łatwiej komuś przypieprzyć niż pomóc.



                              A ja mam inne założenia i wolno mi je czynić tak samo, jak nazwać Twoje infantylnymi i naiwniutkimi. Co do pomocy, nie mam zamiaru robić konkurencji psychologom w realu, w dodatku za darmochę. Ty chcesz się tu bawić w pomagierkę to się baw, a jeśli przy okazji rozmijasz się z realiami i popadasz w śmieszność, miej o to pretensje do siebie.




                              > Tobie też by się to przydało, bo jedną z głównych potrzeb ludzkich jest bycie z
                              > rozumianym, czego ty zdajesz się odmawiać ludziom mającym problemy.>


                              W Twoim wydaniu rozumieć to znaczy wierzyć i akceptować? Niestety Maslow prezentuje inną hierarchię.
                              • mona.blue Re: Problemy, mamy wszyscy... 02.10.11, 19:32
                                leda16 napisała:

                                > Większość moich wypowiedzi TY tak odczytujesz,

                                nie tylko ja, jakoś tak się składa, że wiele osób zauważa twoją agresję wobec innych

                                > A ja mam inne założenia i wolno mi je czynić tak samo, jak nazwać Twoje infanty
                                > lnymi i naiwniutkimi.

                                jakoś tak się składa, że wszyscy są dla ciebie infantylni

                                Co do pomocy, nie mam zamiaru robić konkurencji psycholog
                                > om w realu, w dodatku za darmochę.

                                a szkoda, jeżeli można komuś pomóc, to chyba warto

                                Ty chcesz się tu bawić w pomagierkę to się b
                                > aw, a jeśli przy okazji rozmijasz się z realiami i popadasz w śmieszność, miej
                                > o to pretensje do siebie.
                                >
                                jakoś nikt jeszcze oprócz ciebie nie uważał, że popadam w śmieszność>
                                >
                                >
                                > > Tobie też by się to przydało, bo jedną z głównych potrzeb ludzkich jest b
                                > ycie z
                                > > rozumianym, czego ty zdajesz się odmawiać ludziom mającym problemy.>
                                >
                                >
                                > W Twoim wydaniu rozumieć to znaczy wierzyć i akceptować? Niestety Maslow prezen
                                > tuje inną hierarchię.
                                >
                                > potrzeba bycia akceptowanym jest akurat jedną z głównych potrzeb
                    • jubale Tak w ogole...? 26.09.11, 21:59

                      To jestem na ogol ciezko zszokowana twoimi wpisami. gdzies pisalas zes lekarz. Czyli w twoim swiecie drugi po bogu....Dla mnie jestes ksywka sabinac_o. Nie wiem czy jeszcze nie rozumiesz, ale to wirtualny swiat i troche nabierz w nim dystansu.... do swojej osoby...

                      Jezeli osoba chce wyroznic sie sposrod tych milionow osob to niech wie, ze i historie o sobie powinna byla napisac, tak aby trafila do wyobrazni czytajacych. Ale jezeli ktos pisze na zasadzie ..."mam cie w dupie..." To i ja mam to tez w D...

                      > Nie istnieja uczucia "wlasciwe" i "niewlasciwe". Istnieja uczucia.


                      Na podobnej zasadzie nie istnieje Opera, czy koncert rockowy istnieje tylko halas...



                      Czy gdyby ktos skrzywdzil ciebie lub twoje dziecko czy inna bliska ci osobe - t
                      > ez patrzylabys na twego kata pod katem ofiary? Analizowalabys kto go mogl takim
                      > zrobic?
                      > Nie sadze. Radzenie innym czegos, czego samemu nie byloby sie w stanie zrobic,
                      > jest czysta arogancja - albo ucieczka od wlasnych problemow.



                      I tutaj jeszcze jestes jednym dowodem jak jestes malo bystra i znasz malo psychike ludzka. No coz ale to juz mnie nie zadziwia....
        • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 20.09.11, 19:41
          timbunia napisała:

          > Napisali
          > ście, że 50% kobiet doznało molestowania, no ale gdzie one są, gdzie się chowaj
          > ą i czemu milczą??

          Nie kazdy jest w stanie zniesc komentarze, jakie staly sie Twoim udzialem.

          > Większy sens widzę w uświadamianiu ludziom tego zjawiska, niż w chowaniu się i
          > ukrywaniu faktów.

          Ja tez.
    • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 21.09.11, 22:14
      Leda, rozumiem ze masz za soba kolejny parszywy dzien lub kolejna scysje rodzinna, ale ja dzis nie mam dnia dobroci i nie bede z toba dyskutowac.
      Wybacz.
      Nie martw sie, moze innym razem z toba pogadam.
    • solaris_38 wyprawa po złote runo 24.09.11, 21:40
      (wyprawiasz sie zawsze po to czego brak )


      Wierzę w to że w Tobie samej są odpowiedzi jedyne słuszne dla Ciebie

      po prostu szukaj ich i zaufaj że w Tobie są

      życie jest nieustannym procesem prze-orientowywania sie w kierunkach życiodajnych

      trzeba wciąż węszyć szukać nasłuchiwać badać temperaturę śladów na piasku

      to ze ktoś nie szanował twojego zycia i odczuć nie znaczy zebyś mu wierzyła
      nie daj mu sie nauczyć że zycie ejst nic nie warte

      znajdź że JEST

      szukaj :)

      szukanie jest piękne i być moze to własnei ono jest sensem życia

      a w prezencie dla Ciebie piękna piosenka
      www.youtube.com/watch?v=aJBVYgbCVqw&feature=player_embedded

      sol

      :)





      • czubata Re: wyprawa po złote runo 24.09.11, 23:13
        "Popadasz w histerię".

        Gdybym się dowiedziała że mojej córce ktoś wkłada łapy w majtki,"niewinnie" klepie po tyłku,i interesuje się czy jej rosną piersi to też bym w histerię popadła,i nie tylko,bo tym otwierającym się scyzorykiem w kieszeni ukatrupiłabym.
    • nazzilla Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 29.09.11, 16:49
      Z mojego niewielkiego doswiadczenia z osobami molestowanymi seksualnie w dziecinstwie (nie mozna powiedziec na 100%, ze bylo to prawda, gdyz osoby te cechowala wyjatkowa mitomania):
      -sklonnosc do sypiania z kazdym przypadkowym osobnikiem- w mentalnosci tkwi, ze zadnemu mezczyznie nie odmawia sie. Smialosc w sferze seksualnej wspomagana przez spozywanie alkoholu i innych substancji psychoaktywnych,
      -plytkosc relacji damsko-meskich (zaburzona sfera uczuciowa), brak umiejetnosci nawiazywania blizszych relacji, poszukiwanie na sile partnera konczace sie zazwyczaj fiaskiem,
      -sklonnosc do idealizowania rodziny (wstyd przed otoczeniem, lek, ze otoczenie nie zaakceptuje osoby z problemem),
      -brak kontaktu wzrokowego w rozmowie (rozbiegane oczy),
      -mitomania majaca na celu byc moze zwrocenie na siebie uwagi, poczucie sie kims waznym, wyjatkowym,
      -cechy osobowosci typu BPD

      To tak w skrocie
      • leda16 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 30.09.11, 18:03
        nazzilla napisała:

        > Z mojego niewielkiego doswiadczenia z osobami molestowanymi seksualnie w dzieci
        > nstwie (nie mozna powiedziec na 100%, ze bylo to prawda, gdyz osoby te cechowal
        > a wyjatkowa mitomania):

        No więc właśnie. Cechy osobowości nieprawidłowej oraz borderline rozwijają się również u osób, które nigdy nie były molestowane seksualnie. Nie ma też w ICD-10 syndromu zaburzeń osobowości spowodowanych molestowaniem seksualnym ;) Z resztą Twojego wywodu zgadzam się w zupełności.
        • nazzilla Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 01.10.11, 10:27
          leda16 napisała:

          > No więc właśnie. Cechy osobowości nieprawidłowej oraz borderline rozwijają się
          > również u osób, które nigdy nie były molestowane seksualnie.

          Zgadza sie, tu wchodza w gre glownie uwarunkowania genetyczne i srodowiskowe (wychowawcze), te drugie w mniejszym stopniu.
          Podobnie z molestowaniem seksualnym, nikt normalny dzieci nie molestuje, robia to skazone genetycznie jednostki, zaburzone, ktore przeciez te geny przekazuja potomnym. Smutne, lecz prawdziwe.

          Nie ma też w ICD-1
          > 0 syndromu zaburzeń osobowości spowodowanych molestowaniem seksualnym ;) Z resz
          > tą Twojego wywodu zgadzam się w zupełności.

          Indeksy chorob i zaburzen nie sa moja mocna strona, wiec w glowie ich nie mam.

          Do wszystkiego jednak nalezy zachowac zdrowy dystans. Mialam przypadek mlodej kobiety, ktora sugerowala molestowanie seksualne w dziecinstwie przez ojca. Prawda byla taka, ze dziewczyna cierpiala na schizofrenie, a ojca od momentu narodzin nigdy nie bylo w domu.
          • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 01.10.11, 11:32
            nazzilla napisała:

            > nikt normalny dzieci nie molestuje, robia
            > to skazone genetycznie jednostki,

            Nie wiem czy "genetycznie". Jak by nie bylo, dziedziczyc mozna najwyzej sklonnosci do jakichs zachowan, nie same zachowania.
            Predzej skazeni spolecznie.
            Wez pod uwage, ze w spoleczenstwie istnieje pewien rodzaj przyzwolenia na molestowanie dziewczat - jesli ofiara nie jest bardzo mala i czyn nie jest drastyczny, sprawca prawie zawsze pozostaje bezkarny bo rodzina "nie chce wstydu" lub wrecz wini ofiare, zarzucajac jej "prowokacje" lub "przesade".
            W takiej atmosferze prawie kazdy facet, ktorego podnieca dziewczynka, skorzysta z okazji.

            > Mialam przypadek mlodej k
            > obiety, ktora sugerowala molestowanie seksualne (...) cierpiala na schizofrenie,

            Ja mialam przypadek schizofreniczki, ktora po kilka razy w miesiacu zglaszala na komendzie ze zostala zgwalcona i cale tabuny schizofrenikow i zdezorientowanych staruszkow, ktorzy skarza sie ze zostali okradzeni.
            I co z tego? Sa to pojedyncze przypadki, z ktorych bynajmniej nie wynika, ze molestowanie, gwalty i kradzieze nie istnieja i nalezy traktowac je a priori jak urojenia lub wytwor wybujalej wyobrazni ofiar.
            • shachar Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 01.10.11, 14:47
              nie pozostaje nic innego tylko życzyć mocno niedorosłym córkom osób ironizujących sobie z problemu autorki wątku, aby zostały dokladnie obmacane przez wujka, dziadka, a potem jak będą przejawiać odchyły typu niepatrzenie w oczy, zbytnia swoboda seksualna i borderline, zwalic to na geny.Bo to faktycznie muszą byc geny, nie wystarczy zeby był dorosły chłop i mała dziewczynka, miedzy nimi stoi jeszcze dorosła kobieta, ktora nie patrzy prosto w oczy, tylko tak gały wykręca, żeby nie zobaczyć.To ten, z najlepszymi życzeniami..:-)
            • nazzilla Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 01.10.11, 15:04
              sabinac-0 napisała:

              > Nie wiem czy "genetycznie". Jak by nie bylo, dziedziczyc mozna najwyzej sklonno
              > sci do jakichs zachowan, nie same zachowania.
              > Predzej skazeni spolecznie.

              To zawsze pozostanie kwestia otwarta, sa dwie szkoly, jedna z nich opowiada sie za znaczaca rola genow, druga za czynnikami spolecznymi. Ktora z nich jest ta wlasciwa, trudno jednoznacznie oceniac.
              Patologia jednak przekazywana jest w taki czy inny sposob i istnieje niestety tendencja do powielania wzorcow rodzinnych. Wystarczy popatrzec co dzieje sie z dziecmi, ktore wychowuje ulica i ich potomstwem pozniej.

              > Wez pod uwage, ze w spoleczenstwie istnieje pewien rodzaj przyzwolenia na moles
              > towanie dziewczat - jesli ofiara nie jest bardzo mala i czyn nie jest drastyczn
              > y, sprawca prawie zawsze pozostaje bezkarny bo rodzina "nie chce wstydu" lub wr
              > ecz wini ofiare, zarzucajac jej "prowokacje" lub "przesade".

              Co masz na mysli piszac, ze istnieje przyzwolenie na molestowanie dziewczat?
              Ja nie kwestionuje istnienia pedofilii i sama uwazam ja za jedno wielkie zlo spoleczne. Wystarczy popatrzec co dzieje sie w takich krajach jak Belgia, czy Holandia, gdzie pedofile oficjalnie demonstruja swoja "orientacje seksualna". Jest to akurat dla mnie przegiecie absolutne, jednostki takie powinny znajdowac sie pod scislym nadzorem psychiatrycznym, nie pozostawac na wolnosci. Mozliwe tez, ze przyzowolenie na demonstrowanie pedofilii jako orientacj seksualnej sluzy w szerszym aspekcie koncentrowaniu jednostek zwyrodnialych. Ktos, kogo pociagaja seksualnie dzieci nie moze byc uznany za jednostke normalna.

              > W takiej atmosferze prawie kazdy facet, ktorego podnieca dziewczynka, skorzysta
              > z okazji.

              Moim zdaniem jest niewielki odsetek facetow, ktorych pociagaja dziewczynki w wieku dzieciecym i raczej niewielu skorzystaloby z tego typu okazji. Jednostki patologiczne jak najbardziej i chyba tych jednostek glownie problem dotyczy. Spojrz na rodziny absolutnie zalkoholizowane, tam pewnie nie ma roznicy kto z kim, gdzie i po co.

              > Ja mialam przypadek schizofreniczki, ktora po kilka razy w miesiacu zglaszala n
              > a komendzie ze zostala zgwalcona i cale tabuny schizofrenikow i zdezorientowany
              > ch staruszkow, ktorzy skarza sie ze zostali okradzeni.
              > I co z tego? Sa to pojedyncze przypadki, z ktorych bynajmniej nie wynika, ze mo
              > lestowanie, gwalty i kradzieze nie istnieja i nalezy traktowac je a priori jak
              > urojenia lub wytwor wybujalej wyobrazni ofiar.

              Oczywiscie, z tym zgadzam sie w 100%.
              • sabinac-0 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 01.10.11, 17:31
                nazzilla napisała:

                > istnieje niestety t
                > endencja do powielania wzorcow rodzinnych. Wystarczy popatrzec co dzieje sie z
                > dziecmi, ktore wychowuje ulica i ich potomstwem pozniej.
                >
                Uwazasz, ze bezdomnosc tez jest dziedziczna?

                > Co masz na mysli piszac, ze istnieje przyzwolenie na molestowanie dziewczat?

                Zauwaz: gdy tu i owdzie jakis trener, nauczyciel czy ksiadz molestowal dziewczynki w czasie lekcji, nie wynikalo z tego NIC - ewentualna kara dla sprawcy byla symboliczna (np. przeniesienie do innej placowki) jesli wogole. Wszelkie proby naglosnienia tych skandali konczyly sie wzruszeniem ramion ze "zdrowy chlop i ladne dziewczynki, co mial robic?" lub zarzucanie ofiarom ze sa "male klamczuszki", "male puszczalskie" lub "bez wstydu" (bo nie wstydza sie mowic o tym, co je spotkalo).
                Za to jesli identyczna krzywda dotyka chlopcow, sprawa zawsze jest traktowana jak najpowazniej, sprawce karze sie z cala surowoscia a ofiary otacza sie wspolczuciem i opieka.

                Wyobraz sobie, ze na tym forum jakis facet poskarzylby sie na molestowanie w dziecinstwie przez wujka - nie sadze, by zostal potraktowany tak jak autorka, jak mitoman, histeryk, lub niezrownowazone cieple kluchy.
                Nie sadze tez, ze mezczyznie-ofierze proponowanoby "spojrzenie na sprawce jako na ofiare", "odnoszenie sie ze zrozumieniem do jego pobudek" i okazywanie krzywdzicielowi dobrego serduszka.

                > Wystarczy popatrzec co dzieje sie w takich krajach jak Belgia, czy Hol
                > andia, gdzie pedofile oficjalnie demonstruja swoja "orientacje seksualna".

                Mylisz pojecia "pedofila" i "pederasty".
                "Pederasta" jest wulgarnym okresleniem homoseksualisty.
                Slowo "pedofil" oznacza osobe o patologicznym pociagu seksualnym do dzieci.
                Ci ostatni nie chodza na parady rownosci, nawet w Holandii. ;/

                > Moim zdaniem jest niewielki odsetek facetow, ktorych pociagaja dziewczynki w wi
                > eku dzieciecym i raczej niewielu skorzystaloby z tego typu okazji.

                Zalezy jaki wiek uznajesz za "dzieciecy". Jesli niemowlecy i przedszkolny to masz racje.
                W wieku szkolnym i dojrzewania sprawa wyglada znacznie gorzej.

                > Spoj
                > rz na rodziny absolutnie zalkoholizowane, tam pewnie nie ma roznicy kto z kim,
                > gdzie i po co.
                >
                Wez pod uwage, ze wiekszosc przypadkow molestowania dotyczy rodzin tzw. "normalnych".
                • nazzilla Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 02.10.11, 12:45
                  sabinac-0 napisała:

                  > Uwazasz, ze bezdomnosc tez jest dziedziczna?

                  Sabina, nie jestem az tak zla, ani az tak glupia jak Ci sie wydaje. Dlatego tez uwazam, ze zlosliwosc z dziedziczeniem bezdomnosci nie jest wskazana. Mialam na mysli dzieci, ktore potocznie mowiac wychowuje ulica w takim znaczeniu, ze mamusia i tatus (czy tez nie tatus) siedza sobie w domu popijajac wodeczke i nie obchodzi ich co te dzieci robia.

                  Podobnie wiem na czym polega roznica pomiedzy pederastia a pedofia. Mialam na mysli wlasnie przyzwolenie na cos takiego jak oficjalne istnienie ugrupowan tworzonych przez pedofilow, nie przez pederastow. Linki:

                  http:/www.wiadomosci24.pl/artykul/holenderski_sad_zalegalizowal_pedofilska_partie_2288.html/wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=2198

                  i wiele innych, wystarczy wpisac w google haslo holandia, pedofile



                  > Zauwaz: gdy tu i owdzie jakis trener, nauczyciel czy ksiadz molestowal dziewczy
                  > nki w czasie lekcji, nie wynikalo z tego NIC - ewentualna kara dla sprawcy byla
                  > symboliczna (np. przeniesienie do innej placowki) jesli wogole. Wszelkie proby
                  > naglosnienia tych skandali konczyly sie wzruszeniem ramion ze "zdrowy chlop i
                  > ladne dziewczynki, co mial robic?" lub zarzucanie ofiarom ze sa "male klamczusz
                  > ki", "male puszczalskie" lub "bez wstydu" (bo nie wstydza sie mowic o tym, co j
                  > e spotkalo).
                  > Za to jesli identyczna krzywda dotyka chlopcow, sprawa zawsze jest traktowana j
                  > ak najpowazniej, sprawce karze sie z cala surowoscia a ofiary otacza sie wspolc
                  > zuciem i opieka.
                  >
                  Ja osobiscie nie spotkalam sie z aprobata dla molestowania, czy to chlopcow czy dziewczat.


                  > Wyobraz sobie, ze na tym forum jakis facet poskarzylby sie na molestowanie w dz
                  > iecinstwie przez wujka - nie sadze, by zostal potraktowany tak jak autorka, jak
                  > mitoman, histeryk, lub niezrownowazone cieple kluchy.
                  > Nie sadze tez, ze mezczyznie-ofierze proponowanoby "spojrzenie na sprawce jako
                  > na ofiare", "odnoszenie sie ze zrozumieniem do jego pobudek" i okazywanie krzyw
                  > dzicielowi dobrego serduszka.
                  >
                  Dla mnie jest ogolnie nie pojete postrzeganie sprawcy w kategorii ofiary, poniewaz w taki sposob mozna wszystko wytlumaczyc i uniewinnic s.syna insynuujac, ze jest chory i cierpi. Mnie cierpienie takich lajdakow nie wzrusza, ofiary natomiast maja skaze na cale zycie. Systemu sprawiedliwosci tego swiata nie budowalam.


                  > > Wystarczy popatrzec co dzieje sie w takich krajach jak Belgia, czy Hol
                  > > andia, gdzie pedofile oficjalnie demonstruja swoja "orientacje seksualna"
                  > .
                  > Wez pod uwage, ze wiekszosc przypadkow molestowania dotyczy rodzin tzw. "normal
                  > nych".

                  Przypadki z rodzin "normalnych"sa naglasniene, rodziny patologiczne i ich dzieci praktycznie nikogo nie interesuja. Stad te statystyki, jak dla mnie kompletnie niewiarygodne.
          • leda16 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 02.10.11, 08:57
            nazzilla napisała:
            > Podobnie z molestowaniem seksualnym, nikt normalny dzieci nie molestuje, robia
            > to skazone genetycznie jednostki, zaburzone, ktore przeciez te geny przekazuja
            > potomnym. Smutne, lecz prawdziwe.


            Z tym bym się nie zgodziła. W przestępstwach seksualnych bardzo często dziecko jest obiektem zastępczym, gdy sprawca ma rozregulowane hamulce moralne lub problemy w nawiązywaniu satysfakcjonujących relacji z kobietami. A staruszkowie, którzy również popełniają tego typu przestępstwa mają głębokie, organiczne deficyty centralnego układu nerwowego. W każdym razie zwykle nie jest tak, że ktoś pedofilem się rodzi.


            > Do wszystkiego jednak nalezy zachowac zdrowy dystans. Mialam przypadek mlodej k
            > obiety, ktora sugerowala molestowanie seksualne w dziecinstwie przez ojca. Praw
            > da byla taka, ze dziewczyna cierpiala na schizofrenie, a ojca od momentu narodz
            > in nigdy nie bylo w domu.


            To są bardzo częste przypadki. Gdy do mnie zgłasza się osoba dorosła, twierdząca, że była w dzieciństwie molestowana seksualnie - najpierw wykluczam chorobę psychiczną i zaburzenia osobowości. Jest to rutynowe postępowanie psychiatryczne.
            • nazzilla Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 02.10.11, 12:52
              leda16 napisała:

              > Z tym bym się nie zgodziła. W przestępstwach seksualnych bardzo często dziecko
              > jest obiektem zastępczym, gdy sprawca ma rozregulowane hamulce moralne lub prob
              > lemy w nawiązywaniu satysfakcjonujących relacji z kobietami. A staruszkowie, kt
              > órzy również popełniają tego typu przestępstwa mają głębokie, organiczne deficy
              > ty centralnego układu nerwowego. W każdym razie zwykle nie jest tak, że ktoś pe
              > dofilem się rodzi.

              Ogolnie, pedofile sa to jednostki uposledzone umyslowo, nikt zdrowy nie interesuje sie dziecmi jako obiektami dla seksu. Powszechnie wiadomo, ze jednostki uposledzone maja zwiekszony poped seksualny i kieruja go na wszelki mozliwe obiekty tylko i wylacznie dla zaspokojenia fizycznego popedu. Oczywiscie wynika to z pewnych deficytow budowy mozgu, uklad odpowiedzialny za uczuciowosc wyzsza (w polaczeniu z logika) u takich jednostek praktycznie nie istnieje lub jest calkowicie uspiony.

              > To są bardzo częste przypadki. Gdy do mnie zgłasza się osoba dorosła, twierdząc
              > a, że była w dzieciństwie molestowana seksualnie - najpierw wykluczam chorobę p
              > sychiczną i zaburzenia osobowości. Jest to rutynowe postępowanie psychiatryczne.

              Tak jak wspomnialam, doswiadczenie z osobami molestowanymi czy sugerujacymi molestowanie mam niewielkie, nie nalezy to tez do sfery moich codziennych zainteresowan, napisalam tylko co wynika z moich niewielkich obserwacji.
    • laandryneczkaa Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 01.10.11, 10:03
      Na twoim miejscu zgłosiłabym tą sprawę do sądu, ponieważ twój wujek mógł zrobić krzywdę nie tylko wam, lecz też innym dzieciom.Moja siostra ma podobne wspomnienia z dzieciństwa, lecz się do tego nie przyznaje.Powinnaś to zrobić, wtedy byłoby ci lepiej na sercu i stałabyś się wyzwolona od tego ciężaru.
      • leda16 Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 02.10.11, 09:02
        laandryneczkaa napisała:

        > Na twoim miejscu zgłosiłabym tą sprawę do sądu, Powinnaś to zrobić, wtedy b
        > yłoby ci lepiej na sercu i stałabyś się wyzwolona od tego ciężaru.



        Ha, ha, ha. A czemu nie zrobisz tego Ty w zastępstwie siostry? Przecież posiadasz wiadomość o popełnieniu przestępstwa zagrożonego karą 12 lat więzienia. Masz obywatelski obowiązek podzielić się swoja wiedzą z organami wymiaru sprawiedliwości. Wtedy Wam obu będzie lżej na sercu a siostra stanie się wyzwolona z tego ciężaru...
        • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 16.03.12, 17:58
          Minęło sporo czasu odkąd napisałam ten post. Widzę, że padło sporo opinii, nie tylko na temat mojej psychiki, ale ogólnie problemu, który mnie gnębi...pozytywnych i negatywnych. To bardzo dobrze, że każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii.
          Niestety nie rozwiązane sprawy z przeszłości potrafią wracać w najmniej spodziewanych momentach. A to jest taka sprawa - poważna i bolesna, z którą sobie sama nie umiałam poradzić. W tym całym chaosie, jaki mam w głowie, jest na szczęście szansa na pozytywne zakończenie. Może wreszcie odetchnę i zapomnę o koszmarze. Kontynuuję terapię, a w przypadku mojej siostry sprawa nie okazała się przedawniona. Ona sama postanowiła zadziałać. W końcu :) Sprawę zgłosimy na policję i może w końcu sprawiedliwość stanie się zadość.
          • kalistera Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 16.03.12, 21:25
            Witaj Moja Droga !

            To dobrze,że uczestniczysz w terapii.Jeśli Twoja sprawa jest przeedawniona,a siostry nie to może Cię powołać na świadka i będziesz miała okazję go obciążyć również swoimi zeznaniami.
            Myślę ,że Tobie bardziej zależy na zadośćuczynieniu, niż na zemście.
            Bardzo źle się stało,że Twoja rodzina zostawiła sprawę zamiecioną pod dywan.Jeśli już nie chcieli iść z tym do sądu,to mogli przynajmniej zażądać,by przyznał się do winy i Cię przy wszystkich przeprosił,a jeśliby nie chciał tego zrobić,to zerwać z nim kontakty. To może rodzina zażądać i teraz. Ty też nie powinnaś się godzić na wspólne świętowanie z taką osobą.
            • kalistera Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 17.03.12, 00:25
              Tak sobie jeszcze myślę,czy Twoja pomyłka w pierwszym poście gdzie napisałaś ,że molestował Cię ojciec Twojego taty, była tylko pomyłką?
              Nie chcę powiedzieć,że byłaś molestowana przez dziadka,lecz z tego co piszesz wynika,że podejrzewasz,że ojciec też był molestowany.Tak najczęściej się zdarza,że molestują ofiary molestowania w dzieciństwie.Jeśli Twój wujek to robi,to może sprawa ciągnie się przez pokolenia w rodzinie ?
              Masz słuszny żal do rodziców i babci,że nie zareagowali inaczej.Elementarne poczucie sprawiedliwości wymaga,by zły czyn został nazwany i sprawca uznał ,że Cię krzywdził.
              W przeciwnym wypadku chora jest cała rodzina,a nie tylko Ty masz problemy .
              Zostałaś podwójnie skrzywdzona ;tym co wujek Ci robił i zachowaniem rodziny,która zachowuje się jakby w gruncie rzeczy nic takiego się nie stało.
              • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 18.03.12, 19:12
                W pierwszym poście pomyliłam się, pisałam pod wpływem silnych emocji. molestował tfu.. brat mojego taty. Nie wiem jak to było z moim tatą, niestety z nim mogę z Nim rozmawiać o emocjach, On nie umie wyrażać emocji lub się boi. Jest dobrym Tatą, wiem że mnie kocha, ale okazuje to tylko działaniami, nie słowami, czy emocjami.
                • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 18.03.12, 19:13
                  i masz rację, teraz mi zależy na zadośćuczynieniu i żeby ta krzywda nie została zapomniana.
                • kalistera Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 18.03.12, 19:46
                  Wiem,że to była pomyłka.Zastanawiałam się tylko; czy to nie był rodzaj freudowskiego przejęzyczenia ?
                  • timbunia Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 26.03.12, 19:07
                    nie czytałam Freuda, więc nawet nie wiem co masz na myśli. Nawet definicja z wiki niewiele mi wyjaśnia.
                    • kalistera Re: Molestowanie w dzieciństwie - co robic dalej. 27.03.12, 10:57
                      Najogólniej; Twoja pomyłka może mieć znaczenie i sens prawdziwy.
                      Absolutnie nie twierdzę,że tak było,ale czy nie miałaś nigdy przypuszczeń,że ten wujek,a może i Twój ojciec byli molestowani ?.Osoby,które molestują,same często były molestowane.Dlatego poprzednio napisałam,że jeśli się nie zrobi porządku z tym,to takie sytuacje mogą być w rodzinie przekazywane przez pokolenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka