Dodaj do ulubionych

ukochany obcy człowiek

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 10:45
czy zdażyło wam się takie uczucie w stosunku do chłopaka, dziewczyny, żony czy
męża, że po wymianie zdań( nie kłótni ale próbie wyjaśnienia sobie poglądów na
jakiś ważny temat)poczuliście ze to jakby obcy człowiek, że nowy problem odkrył
to przykre uczucie
Obserwuj wątek
    • Gość: inka_s Re: ukochany obcy człowiek IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.02, 10:58
      Gość portalu: królik napisał(a):

      > czy zdażyło wam się takie uczucie w stosunku do chłopaka, dziewczyny, żony czy
      > męża, że po wymianie zdań( nie kłótni ale próbie wyjaśnienia sobie poglądów na
      > jakiś ważny temat)poczuliście ze to jakby obcy człowiek, że nowy problem odkrył
      > to przykre uczucie

      Hmm, pewnie to moż ebyc przykre - ale tak się chyba zdarza nawet w najlepszych
      związkach. Przecież partner nie jest mna i nie musi mieć identycznych pogladów na
      wszystko.
      A tak swoja droga nam ludziom to trudno dogodzić. Jak sie zgadzamy we wszystkim
      to nudno, po latach ludzie mówią że są soba znużeni,wszystko wiedzą o drugiej
      osobie. A jak wynika z tego postu jak nas partner czymś zaskoczy nowym - to tez
      źle...
      A może wykorzystać sytuację zeby uniknąć nudy? No bo obcy człowiek to wyzwanie,
      trzeba go od nowa poznawać, można na nowo odkrywać "starego" męża czy chłopaka,
      i siebie tez przy okazji.
      No chyba że różnice są tak podstawowe że nie da się tego pogodzić. Ale skoro
      związek już istniał to chyba było coś co łączyło?
    • vicca Re: ukochany obcy człowiek 05.03.02, 11:02
      Owszem - i dlatego staram się już nie ufać ludziom (zwłaszcza tym bliskim). Co
      prawda nigdy nikogo nie mozna poznać do końca, ale będąc z kimś jakiś czas
      wydaje nam się, ze go znamy - a tu taka niespodzianka :(((
      • Gość: królik do vicca IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:20
        nie wyobrażam sobie jak można być z kimś blisko i mu nie ufać to chyba takie
        niepełne uczucie?
        • vicca Re: do vicca 05.03.02, 11:45
          Już nie jesteśmy blisko, a uczucie nieufności przeniosłam (moze
          niesprawiedliwie) na innych. Jak wynika z mojego życiorysu - ufanie komukolwiek
          to proszenie sie o tortury (delikatnie rzecz biorąc).

          A uczucie takiej obcości i nieufności jest jak przebywanie w sali tortur z
          krzywymi zwierciadłami - groteska i ból jednocześnie. :(
      • Gość: manitra Re: ukochany obcy człowiek IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:24
        vicca napisał(a):

        > Owszem - i dlatego staram się już nie ufać ludziom (zwłaszcza tym bliskim). Co
        > prawda nigdy nikogo nie mozna poznać do końca, ale będąc z kimś jakiś czas
        > wydaje nam się, ze go znamy - a tu taka niespodzianka :(((

        ale czy wtedy mozna stwierdzic,ze jest/bylo sie z kims tak naprawde blisko ?
        wydaje mi sie ze brak zaufania,podejrzliwosc zupelnie to wyklucza (?)
      • Gość: asia Re: ukochany obcy człowiek IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:25
        vicca napisał(a):

        > Owszem - i dlatego staram się już nie ufać ludziom (zwłaszcza tym bliskim). Co
        > prawda nigdy nikogo nie mozna poznać do końca, ale

        będąc z kimś jakiś czas
        > wydaje nam się, ze go znamy - a tu taka niespodzianka :(((

        Swięta racja..:(
    • mary_ann Re: ukochany obcy człowiek 05.03.02, 11:21
      Tak. To przerażające uczucie.
      • kasia_76 Re: ukochany obcy człowiek 05.03.02, 11:37
        Ale trudno jest zyc nie ufajac nikomu....
    • balbina2 Re: ukochany obcy człowiek 05.03.02, 11:36
      Gość portalu: królik napisał(a):

      > czy zdażyło wam się takie uczucie w stosunku do chłopaka, dziewczyny, żony czy
      > męża, że po wymianie zdań( nie kłótni ale próbie wyjaśnienia sobie poglądów na
      > jakiś ważny temat)poczuliście ze to jakby obcy człowiek, że nowy problem odkrył
      >
      > to przykre uczucie
      To chyba każdemu się zdarza. Mnie w takich momentach najbardziej przeszkadza
      takie uczucie stania przed jakimś murem nie do przebicia. Patrzę na mojego
      faceta, chcę mu coś przekazać, a tu - ściana, nie dociera. I wtedy już nie chodzi
      o sam ten problem, który dyskutujemy i mamy inne zdania, ale nagle zaczynam się
      zastanawiać - o rany, to jak on ma taki sposób myślenia, to znaczy że i o tym i o
      tamtym i o owym też może całkiem inaczej myśli.....Ale w takich wypadkach po
      prostu odpuszczam - myśl sobie co chcesz, i tak wiem że mnie kochasz....:)))
    • Gość: annka Re: ukochany obcy człowiek IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.03.02, 12:06
      niestety zdarza się dość często, smutne ale prawdziwe. Ludzie są bardzo różni
      i nawet wspólne wychowanie nie oznacza, że będziemy mieli takie same poglądy, a
      co dopiero kiedy mamy za sobą bagaż doświadczeń - wszak zmieniamy się nie
      tylko fizycznie. Nie wiązałabym tego z zaufaniem wszak to jak my postrzegamy
      innych, czy też jakimi chcielibyśmy ich widzieć niekoniecznie znajduje
      odzwierciedlenie w rzeczywistości.
      Jednak bardzo przykre bywa odkrycie, że nie znamy tak dobrze innych jak nam się
      zdaje. Co innego jeśli ta osoba przez wygłaszane opinie manipuluje nami, buduje
      swój wizerunek, który pada w konfrontacji z codziennym życiem, wtedy czujemy
      się oszukani - tracimy zaufanie wobec tej osoby i nieufnie podchodzimy do
      innych. Cóż samo życie.
      • Gość: królik do Balbiny IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 12:36
        dzięki chyba właśnie o to chodzi, a mi niestety wydawało się, że mur nie do
        przebicia nie może się zdarzyć, jak się kocha to stara się to jakoś zniwelować-
        to złe działanie muru ale samo uczucie obcości jest przerażające ale pewnie ma
        to jakiś cel może to test naszego szacunku dla innej osoby?
        • balbina2 Re: do Balbiny 05.03.02, 16:09
          Gość portalu: królik napisał(a):

          > dzięki chyba właśnie o to chodzi, a mi niestety wydawało się, że mur nie do
          > przebicia nie może się zdarzyć, jak się kocha to stara się to jakoś zniwelować-
          >
          > to złe działanie muru ale samo uczucie obcości jest przerażające ale pewnie ma
          >
          > to jakiś cel może to test naszego szacunku dla innej osoby?
          Króliku,
          wydaje mi się, że nie można powiedzieć - jak się kocha, to mur nie może się
          zdarzyć. Różnie to bywa, ale trzeba widzieć sprawy we właściwych proporcjach -
          czasem "gra nie warta świeczki", po co się kłócić do upadłego o sprawy po
          zastanowieniu błahe. Zostawić jak jest - ja wiem swoje, a ty swoje - a mur
          zręcznie obejść!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka