cossa
25.05.04, 09:33
.. pedagogogiczny chyba, a pedagogiem nie jestem.
Ucze gimnazjaliste matematyki. Wychodze juz z siebie, by pomoc mu zrozumiec,
nauczyc patrzec i myslec. Wczoraj pokazal mi zadania z kartkowki. Gdy sie
okazalo, ze jedyne zadanie, ktore myslal, ze ma dobrze - dobrze rozwiazane
nie bylo - nie mialam juz szans na nic. Szklane oczy i blokada. Nic nie
pamieta, nie kojarzy. Przerazenie kolejna slaba o ile nie fatalna ocena..
jak do niego trafic? jak pokazac mu, ze to co wie to jedno, a ocena to
drugie? jak wzbudzic iskierke zainteresowania matematyka od strony samej
matematyki a nie oceny i wymagajacej pani w szkole?
moze znajdziecie jakis pomysl, jak do niego trafic?
pozdr.cossa