quien
09.10.11, 22:48
pytanie jst do mezczyzn.
tak generalnie. w relacjach. czemu jestescie takimi zenujacymi klamczuchami.?
jako jeden z przykladow podam ten:
spotykacie z kobieta, wobec ktorej czujecie, jak wy to nazywacie, -glebokie uczucia-.
ale jednoczesnie, huk was wie jak to robicie, spotykacie sie tez inna, zeby miec gdzie sie spuscic kiedy wam sie podoba.
tak, dobrze dedukujecie, ta pierwsza w tym czasie nie daje wam dupy. niedobra.
podczas tego spotkania, dzwoni wasza druga. najpierw nie odbieracie. nie poddaje sie dziewczyna. pierwsza patrzy na was lekko zdziwiona czemu nie odbieracie. pyta. na to wy:, ze to nikt wazny.
przy pierwszym momencie kiedy sadzicie pierwsza nie moze slyszec, odbieracie i wyjasniacie drugiej, ze nie mozecie teraz rozmawiac. oj, zle rozegraliscie, bylo i widac i slychac. pierwsza pyta, a wy bez zenady brniecie w kolejne klamstwa.
wasz kombinatorski rozumek i panika, podpowiada wam jednak, ze moze ta druga nie dac sie wam potem, jak wy to ladnie mowicie: wy.. skoroscie nie chcieli z nia gadac. kombinujecie jak teraz to rozegrac. zajmuje wam to sporo czasu, ale w koncu rzutem na tasme rodzicie przelomowy pomysl. zeby jednak miec co, "..", przepraszacie pierwsza, udajecie sie w ustronne miejsce, i tam zagwaratowujecie tobie to wasze "..".
po czym w spokoju wracacie do pierwszej, i teraz przez kolejne godziny staracie sie sprzedac jako ten genialny material, ktorego wczesniej nie chciala kupic.
co to jest ku... za schorzenie?
ale takich sytuacji jest setki. roznia sie tylko personaliami postaci i jednostkowymi okolicznosciami.
wy je znacie. przeciez ;-D