Dodaj do ulubionych

Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego...

07.03.02, 23:59
Jestem samotny. Nie mam nikogo bliskiego, nie mam żdnego przyjaciela. Dzisiaj
skończyłem 18 lat i gdy analizowałem swoje życie doszedłem do takiego wniosku.
Jestem w 3 klasie szkoły średniej we Wrocławiu. Właściwie to nigdy nie
przywiązywałem do ludzi większego znaczenia. Myślałem że będąc osobą za bardzo
towarzyską nie będę miał czasu na naukę a przez to nie zdam na wymarzoną
uczelnię. A konsekwencją tego będzie brak pracy w przyszłości. Tak właśnie
działałem.
Byłem typowym yuppie.
Jednak w połowie grudnia zdałem sobie sprawę, że tak nie można żyć. Jako że nie
miałem prawdziwego przyjaciela wybrałem sobie jednego kolegę ze szkoły i
postanowiłem się z nim zaprzyjaźnić. Tak więc wyszliśmy parę razy na piwo,
dałem mu drobny prezent na święta, wszystko zgodnie z różnymi poradnikami o
kontaktach z ludźmi. Po kilku tygodniach wydawało mi się że mi zaufał, tzn miał
wtedy doła i opowiedział mi o swoich problemach.
Następnie postanowiłem trochę zintegrować się z resztą kolegów/koleżanek.
Zacząłem więc chodzić na imprezy, do knajp itp.
Jednak dzisiaj zastanawiając się nad tym doszedłem do wniosku że nic albo
prawie nic się nie zminiło: w knajpie zwykle się nie odzywam, gdyż wszyscy
rozmawiają między sobą. tak samo w szkole. Tak jakby mnie nie zauważali. Z moim
przyjacielem także z tego samego powodu za bardzo nie rozmawiam a jeżeli już to
zawsze staram się tak kierować rozmową aby była o nim albo o tematach które
jego interesują. Jak czasem zacznę mówić coś o sobie to tak jakby słuchał ale w
rzeczywistości się tym nie interesuje. Dzisiaj w moje urodziny chciałem z nim
porozmawiać, ale tak się złożyło że przez większość czasu była z nami trzecia
osoba, później jak już poszła to on się mnie zapytał o czym chciałem
porozmawiać, czy chciałem ponarzekać. Na takie bezpośrednie pytanie niestety
nie byłem w stanie odpowiedzieć, poza tym w każdych poradnikach pisze, żeby nie
mówić o swoich problemach gdyż ludzie zwykle mają większe i i tak ich one nie
interesują.
W każdym razie czuję się bardzo samotny i myślę że nic się nie zmieni.
Napiszcie coś, proszę...
Krystian
Obserwuj wątek
    • Gość: roseanne Re: Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego... IP: *.sympatico.ca 08.03.02, 00:10
      Wszystkiego Najlepszego na urodziny

      nie chce pisac, zes mlody i zycie przed Toba, przeciez nie na takie banaly
      czekasz. Uwierz w Siebie i wszystko sie ulozy


      troche jednak starsza i moze przez to mniej samotna
      Roseanne
      • Gość: Renka Re: Krystian, happy birthday! IP: *.home.cgocable.net 08.03.02, 01:33
        Moge ci pogratulowac,bo idziesz w dobrym kierunku. Ludzie garna sie do ludzi ,
        ktorzy osiagaja sukces, a ty do tego zmierzasz.Z mojego doswiadczenia moge ci
        powiedziec, ze przyjaznie powstaja, kiedy sie ludzie interesuja tymi samymi
        sprawami. Maja podobny poglad na zycie, bywaja w tych samych miejscach,
        interesuja sie tym samym rodzajem muzyki.Do tego dobrze im ze soba i nawet
        wspolne ogladanie TV sprawia im przyjemnosc. To moze byc naprawde wspolne
        zarcie kukurydzy, czy fistaszkow, popijanie czyms tam, malym piwkiem i
        ogladanie wspolne jakiegos programu w TV, ktory jest zwiazany z twoimi (i jego)
        zainteresowaniami.Jestes w szkole i obserwujesz swoich kolegow. Widzisz, co ich
        tak naprawde interesuje i gdzie bywaja. Ty mozesz tak samo. W grupie nie masz
        sie co wymadrzac, to nie szkolka. Tam rzadza inne prawa. Nie trzeba mowic,
        trzeba dzialac.Pewnie, ze mozna usiasc i czekac,na imprezie, az ktos cie
        obsluzy, a mozna wstac i pozbierac talerzyki, czy szklanki, mozna podac komus
        cos,zapytac, slowem , mam na mysli zastartowanie z uprzejmoscia, ktora sie
        napewno rzuci w oczy dziewczyn.Dziewczyna tez moze byc twoja przyjaciolka :)
        Bycie milym nic nie kosztuje.18 urodziny...ja myslalam o nich przed faktem i
        fajny byl bal :) Mysl teraz o 19 stce!!!
        Nie przejmuj sie, nic na sile, szukaj tego, z ktorym bedzie ci milo ogladac TV.
        To jest ten przyjaciel. Naprawde.
        • Gość: mariposa dobra rada IP: *.biz.mindspring.com 08.03.02, 01:44
          napisz jakis poradnik, przynajmniej bedziesz bogaty/a, a wtedy przyjaciele beda
          sie pchali drzwiami i oknami!

          przed wami slawa, swietna zabawa...
    • charybda Re: Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego... 08.03.02, 13:21
      1 rada: wypierdziel w diabły wszystkie poradniki 2 rada: zastanów się kim
      jesteś i czego chcesz od życia (nie musisz poznać odpowiedzi, nawet na pewno
      jej nie poznasz, ale się zastanów, przy okazji może znajdziesz coś, na czym ci
      zależy) 3 rada: przestań myśleć tylko o sobie - rozejrzyj się wokół - tylu
      ludzi ma problemy, może potrzebują pomocy. Przyjaźni nie kupuje się w sklepie
      na zasadzie: wybieram towar, płacę wyznaczoną cenę i wychodzę. Jeśli ty się nie
      angażujesz emocjonalnie (a po twoim liście tego nie widać - np
      piszesz "wybrałem sobie kolegę" , "poszliśmy na piwo", "kupiłem mu prezent", a
      nie piszesz nic o tym, jaki on jest, co lubi, czy ty go lubisz) to inni też się
      nie zaangażują. Powyższe głosy forumowiczów (o kasie, pozycji itd)świadczą o
      tym, że są to ludzie sfrustrowani i nieszczęśliwi, którzy nie potrafią
      nawiązywać relacji emocjonalnych (chyba że ze swoją kasą, furą, pałacem itd).
      Ty chyba nie chcesz skończyć w ten sposób. Ale przed tobą jeszcze dużo czasu -
      więc trzymaj się swojego poglądu, że życie to coś więcej niż zdobywanie i
      gromadzenie, a za jakiś czas wszystko się ułoży.
    • Gość: inka_s skorupka IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.02, 13:34
      Mam wrażenie że jestes w jakiejś skorupie i nie umiesz z niej wyjść. TY tak
      strasznie starasz się że to aż widać. Jestes perfekcjonista? Szukasz poza soba
      czegos co pozwoli ci ułożyć relacje z ludźmi... Nie umiem tego dobrze określić.
      Chyba brak ci umiejętności "zapominania" o sobie w kontaktach z ludźmi czyli
      wyłaczenia takiej analizy wewnetrznej: czy ja to dobrze robie?, czy oni dobrze
      to przyjmą?, czy nie za bardzo sie odsłonię?, czy aby nie uznaja mnie za
      nudziarza? Może to nieśmiałość... Czy ty jesteś jedynakiem? To by coś
      wyjaśniało...
      • Gość: Renka Re: skorupka IP: *.home.cgocable.net 08.03.02, 14:08
        Kazdy ma swoja skorupke. Jedni miekka inni twarda, a inni w ogole nie
        maja.Jakie beda twoje relacje z innymi, od ciebie glownie zalezy:))
    • krystian-w podziękowania 08.03.02, 21:13
      Dziękuję bardzo za wszystkie Wasze rady, jesteście wspaniali.

      To niprawda że jestem egoistą, zawse staram się pomagac innym. Kłopot polega na
      tym że wszystkie te moje starania oraz aby przystosować się do grupy na nic się
      nie zdają. Podam może przykład: pytam się właśnie tego przyjaciela czy chciał
      iść do kina na film "Kariera Nikosia Dyzmy". On mówi że tak tylko nie wie kiedy
      będzie mieć czas. Następnego dnia stoimy sobie w grupie kilku osób tzn on,
      dwóch kolegów i ja. No i słyszę jak rozmawiają o tym że się wybierają na ten
      film i liczą osoby z którymi się wybiorą, mija kilka minut i przez ten cały
      czas stoję pół metra od nich i się zastanawiam: zapytają się mnie czy się nie
      zapytają? Samemu mi było trochę głupio zapytać się o to. W końcu mija kilka
      minut, ja dalej cały czas cich stoję i w końcu nie doczekałem się na
      zaproszenie tylko sam powiedziałem: idę z wami. Nie wiem za bardzo jak to
      wydarzenie zrozumieć, gdyż wiedzieli że chcę na to pójść, ale mimo to sami się
      mnie o to nie zapytali. Tak jak bym nie istniał. Chyba się za bardzo od nich
      oddaliłem.
      Pozdrowienia
      krystian
      • Gość: Renka Re: czy oni powinni pierwsi? IP: *.home.cgocable.net 08.03.02, 21:40
        Jak bys czekal na czyjas inicjatywe, moglbys sie w ogole nie doczekac, jak w
        tym przypadku :))Nie oddaliles sie, masz 18 lat! dopiero.. Badz bardziej
        spontaniczny, tak wlasnie jak zadzialales. Swietnie zadzialales i NIE mysl, ze
        oni POWINNI :) postawa wyczekujaca nie przynosi efektow, trzeba sprawy brac w
        swoje rece. *)
        ad*)mozesz mnie nie sluchac i robic jak ci sie zywnie podoba, zawsze masz
        wybor :)
      • Gość: Anula Re: podziękowania IP: 62.179.17.* 08.03.02, 22:00
        Zazdroszczę Ci 18-stki! Jako bardziej doświadczona (bo leciwa osoba) śmiem
        doradzić: nie czekaj, sam zapraszaj, organizuj grupę, z którą chcesz pójść np.
        do kina. Ludzie nie lubią smutasów i "ofiar". Więc nią nie bądź!
      • meta-1983 Re: podziękowania 12.05.24, 21:46
        ja pierdziele! Nie jesteś pępkiem świata żeby inni się pytali czy jaśnie pan raczy z nimi pójść!
        • mona.blue Re: podziękowania 13.05.24, 10:25
          meta-1983 napisał(a):

          > ja pierdziele! Nie jesteś pępkiem świata żeby inni się pytali czy jaśnie pan ra
          > czy z nimi pójść!

          To wątek sprzed 22 lat :)
    • Gość: Lila Re: Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 15:13
      Krystian ty jestes kapitalny chlopak, wartosciowy, madry i bardzo dojrzaly jak
      na swoj wiek. Masz 18 lat, a w tym okresie przynaleznosc do grupy to jest
      ogromny priorytet. Pomysl czy ci wszyscy ludzie wokol ciebie tak dobrze i
      swobodnie sie czuja? Moge sie zalozyc, ze wiekszosc z nich udaje aby tylko
      nalezec do tego kregu znajomych. I tak jest chyba przez cale zycie, ze aby miec
      znajomych musimy sie troche wysilic i nie zawsze nam sie to udaje. Zmienia sie
      tylko system wartosci, kolega przestaje byc najwazniejszy w swiecie. Jego
      miejsce zajmuje zona i dzieci. Rozumiem, ze chcialbys byc dla tego kolegi
      najwazniejszym kolega, a ze nie zawsze tak jest to czujesz sie nieszczesliwy.
      Przestan sie tak wszystkim przejmowac, to naprawde nie jest az takie istotne. Z
      tym kinem to zrobiles dobrze, ze powiedziales sam: ja tez ide. No i co ? Ktos
      sie smial?. Miales jak najbardziej normalna reakcje. Nie czekaj az cie ktos
      zaprosi, sam cos proponuj i nie zrazaj sie niepowodzeniami. Piszesz ,ze nie
      masz nikogo bliskiego, a co z domem rodzinnym: rodzice, rodzenstwo?
      • krystian-w Re: Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego... 11.03.02, 21:00
        Wielkie dzieki za mile slowa.
        Jesli chodzi o dom rodzinny to nie chcialbym sie tutaj za bardzo na ten temat
        rozpisywac. Z rodzenstwem czesto sie klocilismy, jednak po tym jak pol roku
        temu powiedzieli mi ze lepiej by bylo jakbym popelnil samobojstwo to staram sie
        z nimi w ogole nie rozmawiac. Tego za nie potrafie zapomniec. Z rodzicami tez
        za bardzo nie rozmawiam. W kazdym razie dziekuje Wam wszystkim za pomoc jaka mi
        okazaliscie.
        • Gość: Lila Re: Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.03.02, 21:22
          Krystian slowami rodzenstwa sie nie przejmuj wcale. Ile razy ludzie sie kloca
          ze swoimi bracmi i siostrami. Niepotrzebnie pokazujesz im ,ze ich przykre slowa
          tak cie bola. Najlepiej jest takie bezsensowne uwagi ignorowac, bo oni to
          powiedzieli aby cie zranic a ty dajesz im satysfakcje, ze im sie to udalo.
          Powiedz im zeby sami skorzystali ze swojej glupiej rady, bo ty masz po co zyc.
          Sprobuj dojsc troche do porozumienia ze swoimi rodzicami, bo napewno taka
          atmosfera nie jest dobra dla ciebie. A moze troszke za krytycznie ich
          oceniasz,napewno cie lubia i rodzenstwo i rodzice, tylko czasami troche wszyscy
          sie za szybko denerwujemy i pozniej to sie pogarsza. Trzeba abys zrobil
          pierwszy krok w kierunku pojednania, taki malutki,daj im do zrozumienia ,ze
          masz dobra wole i nie przejmuj sie poczatkowymi niepowodzeniami. Zlam ich
          zmiana zachowania, badz pogodny i zadowolony a po czasie uwierza ,ze to prawda,
          a nie tylko zart a twojej strony. Pozdrawiam.
    • Gość: Wit Re: Jestem samotny, nie mam nikogo bliskiego... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 22:26
      Nie zastanawiales sie dlaczego, czy to wina Twojej niesmialosci czy chodzi o
      jakies inne sprawy, a poza tym to glowa do gory- mlody jestes!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka