Dodaj do ulubionych

i znow o wulgaryzmach ;-)

08.06.04, 13:46
Wygrzewalam sie niedzielnie nad jeziorkiem lezac na pomoscie opanowanym przez
maloletnich (tak 9-12 lat). Bluzgow slychac bylo co niemiara, tych
najciezszego kalibru. To akurta nic ostatnio nowego. Zaskoczylo mnie
natomiast, ze dziewczynki (jeszcze przeciez dosc dzieciece) zwracajac sie do
siebie ze tak to nazwe "normalnie", tzn. bez zlosc czy wscieklosci, uzywaja
okreslen np. "ty j**a suko", "ty szmato" itp.
No i oczywiscie mnie to troche zbulwersowalo.
A potem pomyslalam... ze chyba stara sie robie skoro do glowy przychodza mi
mysli w stylu "za moich czasow", i ze tak naprawde moje zbulwersowanie
swiadczy o mojej niecheci do zmian. Iles lat temu uzycie przez kogos
slowa "pupa" wywolywalo zgorszenie publiczne, pokazanie łydki świadczylo o
rozwiazlosci panny.. teraz "dupa" nie robi wrazenia, a na ulicy mozna pokazac
sie nago wywolujac co najwyzej zaciekawienie. Za kolejen iles lat byc
moze "k***a' bedzie oficjalnie uzywanym przecinkiem i nikogo to zaskakiwac
nie bedzie.
Pomyslalam to sobie i przestalam sie oburzac ;) Przeciez postepowa chce
byc :))
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 13:53
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13279293
      • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 13:58
        nie zgadzam sie z tym na podstawie swoich doswiadczen zarowno jako dziecka jak
        i jako rodzica :)

        kwieto napisał:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13279293
        >
        >
        • ziemiomorze Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 14:07
          essedaria napisała:

          > nie zgadzam sie z tym na podstawie swoich doswiadczen zarowno jako dziecka
          jak
          > i jako rodzica :)

          A mozesz to jakos uzasadnic?

          z.
          • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 14:18
            uzasadnienie jest dosc trudne o tyle, ze sama dochdozilam do swoich wnioskow
            wiele lat, szukajac przykladow, roztrzasajac wplyw srodowiska na dane
            wydarzenia (ot, takie dziwne hobby;))
            W skrocie natomiast uwazam, ze zachowanie czlowieka jest wypadkowa wielu
            czynnikow. Osobiscie jestem za opcja co najmniej 50-procentowego udzialu
            genetyki, a dopiero cala reszta to : rodzice, szkola, dziadkowie, przezyte w
            dziecinstwie straty, zyciowe doswiadczenia i wiele wiele innych.
            Oczywiscie nie przytocze tutaj swoich przykladow z zycia wzietych, bo to zbyt
            jednak osobiste, ani tez naukowych badan, bo jest ich zbyt wiele i na dodatek
            wykluczajacych sie wzajemnie.
            To po prostu moje zdanie.
            Pozdrawiam :)
            • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 16:06
              Tak myslalem...

              Genetyka, hehe
              • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:14
                kwieto, sorry, wyksztalcenie mnie skrzywilo ;)
                • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:26
                  Pewnie sie nie dogadamy, bo ja jestem zwolennikiem tezy "tabula rasa"
                  Geny maja na pewno wplyw, ale zeby az 50%? Za duzo. Duzo za duzo.
                  Zwlaszcza w swietle roznych doswiadczen z zakresu prychologii spolecznej, np. eksperymentu
                  wiezienniczego. Gdyby geny graly tak duza role jak mowisz, nie doszloby wtedy do tego do czego
                  doszlo.
                  • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:33
                    jestem dosc daleko od psychologii :( dlatego nie wiem na czym
                    polegal "eksperyment wiezienniczy". Zapewne preznetuje tutaj szczyt ignorancji,
                    ale jesli mialbys chwile to chetnie sie dowiem :)

                    To, ze nie rodzimy sie z czysta kartoteka, nie ulega juz watpliwosci, na tym
                    miedzy innymi opiera sie postep cywilizacyjny. Nie wiadomo tylko jaki to
                    procent.. stad wcale nie upieram sie przy 50 %. Natomiast widze po swoim chocby
                    dziecku, ze sa pewne rzeczy na ktore nie mam wplywu chocbym nie wiem jak sie
                    starala. aczkolwiek byc moze po prostu za malo wiem, tez taka mozliwosc
                    przyjmuje ;)
                    • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:43
                      Eksperyment wiezienniczy wyplynal ostatnio na fali zdarzen w Abu Gahrib.

                      W skrocie wygladalo to tak, ze starannie wyselekcjonowana grupe ludzi (sami tzw. "dobrzy ludzie", z
                      zasadami moralnymi, etycznymi, potrafiacy ich bronic, etc - slowem, kwiat mlodziezy amerykanskiej)
                      podzielono na dwie grupy - "wiezniow" i "straznikow". Nie potrzeba bylo nawet tygodnia by "straznicy"
                      przemienili sie w znecajacych sie psychicznie i fizycznie katow, a "wiezniowie" w bezwolne ofiary.
                      Cos mi mowi, ze gdyby geny rzeczywiscie mialy wiele do powiedzenia, nic takiego by sie nie stalo.
                      • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:55
                        faktycznie, czytalam o tym

                        Ale czy to musi swiadczyc ze jestesmy tacy jak ksztaltuje nas srodowisko?
                        A moze ludzie w genach maja zwyczajnie zapisana dominacje i okrucienstwo? A
                        srodowisko ejdynie zmodyfikowalo te cechy?
                        Czlowiek pierwotny nie mial etycznych dylematow w stylu zabic mamuta w sposob
                        humanitarny czy pozwolic mu sie wykrwawic.
                        • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:05
                          Ale sa ludzie ktorzy sie takiej presji nie ugna.
                          Tak samo jak byly psy na ktorych Pawlow zadnym sposobem nie wymusil odruchu warunkowego.

                          Z drugiej strony, byl taki eksperyment ktory wykazywal ze ludzie sa bezwzglednie posluszni - gdy mieli
                          "karac" za bledne odpowiedzi zwiekszanymi dawkami elektrowstrzasow, wiekszosc dawala impuls
                          smiertelny mimo blagan o litosc.

                          Posluszenstwo wdrukowane genetycznie?
                          Kloci sie to z polowaniami na mamuty, nie sadzisz?
                          Poza tym watpie zeby wszyscy badani byli zdeterminowani w identyczny sposob, albo losowy podzial
                          idealnie oddzielil genetycznie zdeterminowanych "katow" oraz "ofiary". Bo jesli "polowanie na mamuty",
                          to dlaczego "ofiary" byly bezwolne, nie probowaly walczyc?

                          Mysle ze geny daja pewne predyspozycje, ale na pewno nie determinuja
                          • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:10
                            50 % to jedynie polowa ;)
                            Geny warunkuja pewne predyspozycje.
                            Najprostsza definicja fenotypu, ktora od lat nie ulegla zmianie to "zespol cech
                            warunkowanych przez genotyp i modyfikowanych przez srodowisko"
                            W gruncie rzeczy, Kwieto, jestesmy zgodni... wplyw maja i geny i wychowanie ..
                            roznimy sie tylko co do proporcji ;) A te nie zostana w 100% ustalone przez
                            wiele jeszcze lat, tym bardziej, ze jest to zapewne cecha osobnicza, u jednego
                            bedzie to 30% u innego 60... ale to tylko hipotezy
                            • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:19
                              Zgadza sie.
                              Dla mnie istotne rozroznienie miedzy warunkuja a determinuja.
                              Bo determinowanie oznacza brak innych mozliwosci zachowan
                              A warunkowanie - cos co mozna modyfikowac
                          • melanie Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:40
                            kwieto napisał:

                            > Posluszenstwo wdrukowane genetycznie?
                            ________________
                            Cos w tym napewno jest. Zastanawiajace, dlaczego niektore narody tak latwo daja
                            sie zniewolic, ba, szukaja kata dla siebie. Jak np rosjanie. Psychika
                            niewolnika, mimo oczywiscie wsopanialej duszy slowianskiej i wielkiej dobroci.
                            Dlaczego czeczeni nigdy nie dali sie zniewolic? Taka wielka duma jest w tym
                            narodzie, z tym juz sie rodza. Tak samo polacy. Dusza buntownika itd. Mozna by
                            bylo przesledzic historie. Czy to uwarunkowanie kulturowe, czy tez genetyczne?

                            Co do moich dzieci. Wiem, ze sa w stanie przeciwstawic sie grupie, jezeli maja
                            inne zdanie. Tak ich wychowywalam, zeby zawsze starali sie miec wlasne zdanie,
                            nawet jezeli beda z tego problemy. Rowniez uczylam ich szacunku do siebie
                            samych. Mlody jak byl w 5 klasie przyszedl kiedys strasznie posiniaczony, ale
                            szczesliwy. Przeciwstawil sie najwiekszemu lobuzowi z klasy, ktory wszystkich
                            ustawial i zterroryzowal cala klase. Tamten uderzyl go w twarz, wiec moj syn
                            (ktory nigdy nie byl bity) tak sie wsciekl, ze rzucil sie na niego, cala klasa
                            oczywiscie kibicowala jemu, bojka byla ostra, az napastnik sie rozplakal, wtedy
                            sie skonczyla. Nie musze mowic, ze syn zostal bohaterem, a w klasie juz nie
                            bylo terroru. A moj synek od tego czasu poszedl na silownie, zajal sie sportem,
                            co zaprocentowalo wieksza pewnoscia siebie i piekna figura.
                            • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:45
                              Pytanie czy znaczenie maja geny, czy przekazywane z pokolenia na pokolenie przekonanie "lepiej sie
                              nie wychylac". Troche tak jak z gotowana szynka, ktora "jest lepsza gdy obciac oba konce"
                            • procesor Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 20:38
                              melanie napisała:
                              > Cos w tym napewno jest. Zastanawiajace, dlaczego niektore narody tak latwo
                              > daja sie zniewolic, ba, szukaja kata dla siebie. Jak np rosjanie. Psychika
                              > niewolnika, mimo oczywiscie wsopanialej duszy slowianskiej i wielkiej
                              > dobroci. Dlaczego czeczeni nigdy nie dali sie zniewolic? Taka wielka duma
                              > jest w tym narodzie, z tym juz sie rodza. Tak samo polacy. Dusza buntownika
                              > itd. Mozna by bylo przesledzic historie. Czy to uwarunkowanie kulturowe, czy
                              tez genetyczne?

                              W Rosji to juz co najmniej od Iwana Groźnego pracowano na to psychiczne
                              zniewolenie.

                              Nie patrzmy na innych, patrzmy na siebie.

                              PS Czy z dumą sie rodzimy? czy tez jest nam wpajana od maleńkości?? To tak na
                              marginesie.
    • Gość: bazylia Re: i znow o wulgaryzmach ;-) IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 14:02
      bluzgi mnie juz przestaly bulwersowac. Dobija mnie uzywanie ich do PONIZANIA
      innych. Tak samo jak dobija mnie uzywanie ladnych slow i zwrotow w tym samym
      (ponizania) celu.

    • ziemiomorze Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 14:06
      essedaria napisała:

      > Wygrzewalam sie niedzielnie nad jeziorkiem lezac na pomoscie opanowanym przez
      > maloletnich (tak 9-12 lat). Bluzgow slychac bylo co niemiara, tych
      > najciezszego kalibru. To akurta nic ostatnio nowego. Zaskoczylo mnie
      > natomiast, ze dziewczynki (jeszcze przeciez dosc dzieciece) zwracajac sie do
      > siebie ze tak to nazwe "normalnie", tzn. bez zlosc czy wscieklosci, uzywaja
      > okreslen np. "ty j**a suko", "ty szmato" itp.
      > No i oczywiscie mnie to troche zbulwersowalo.

      No ale co Cie zbulwersowalo? Wiek czy plec przeklinajacych?

      > A potem pomyslalam... ze chyba stara sie robie skoro do glowy przychodza mi
      > mysli w stylu "za moich czasow", i ze tak naprawde moje zbulwersowanie
      > swiadczy o mojej niecheci do zmian. Iles lat temu uzycie przez kogos
      > slowa "pupa" wywolywalo zgorszenie publiczne, pokazanie łydki świadczylo o
      > rozwiazlosci panny.. teraz "dupa" nie robi wrazenia, a na ulicy mozna pokazac
      > sie nago wywolujac co najwyzej zaciekawienie. Za kolejen iles lat byc
      > moze "k***a' bedzie oficjalnie uzywanym przecinkiem i nikogo to zaskakiwac
      > nie bedzie.
      > Pomyslalam to sobie i przestalam sie oburzac ;) Przeciez postepowa chce
      > byc :))

      Mi sie wydaje, ze nie ma co sie obrazac na rzeczywistosc, bo to nie ma
      wiekszego sensu. Natomiast warto wierzyc w to, w co sie wierzy i generalnie
      trzymac sie jakis pryncypiow.

      Pryncypialnie,
      ziemiomorze
      • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 14:12
        aj! cos chyba nie tak napisalam...
        nie chcialam sie koncentrowac na wulgaryzmach, a raczej na tym historycznym
        kontekscie zmian i umiejetnosci ich przyjmowania... ale cos chyba mam problem z
        wyrazeniem mysli ;)
        A odpowiadajac na pytanie:

        > No ale co Cie zbulwersowalo? Wiek czy plec przeklinajacych?

        Ani wiek ani plec... chyba raczej sposob uzycia, spokojne zawolanie jednej do
        drugiej "ej, szmato, podaj mi recznik!" itp. Rozumiesz? Moze nawet nie tyle
        zbulwersowalao ile szalenie zdziwilo, bo jednak kojarzylam zawsze takie odzywki
        ze stanem wzburzenia... a nie z prosba do kolezanki ;) Stad wlasnie konkluzja o
        zmianach obyczajowych, ktore dosc plynnie przebiegaja.
        • Gość: az Zmiany obyczajowe IP: *.magtel.net.pl 08.06.04, 14:56
          > Stad wlasnie konkluzja o
          >
          > zmianach obyczajowych, ktore dosc plynnie przebiegaja.

          Zależy gdzie spojrzeć.
          Np. na tym forum owe zmiany nie przebiegają dość płynnie, napotykają na pewien
          opór. Fakt, przełamują go.
          • essedaria Re: Zmiany obyczajowe 08.06.04, 15:59
            uwazasz forum za zupelnie oddzielny byt?
            wydaje mi sie ze jest tylko czescio realnego zycia, tak jak czytanie gazety,
            rozmowa z ludzmi, ogldanie tv...
            Zadna z tych rzecyz nei rzadzi sie oddzielnymi prawami a jest naturalna
            konsekwencja zmian zachodzacych w codziennym zyciu
            • Gość: az Re: Zmiany obyczajowe IP: *.magtel.net.pl 08.06.04, 16:35
              > uwazasz forum za zupelnie oddzielny byt?

              Nie.
              Chciałem jedynie zaznaczyć, że gdzieś tam zmiany mogą zachodzić płynnie, bez
              kontestacji i oporów, a na forum Psychologia owe zmiany, acz zachodzą, nie są
              płynnie, spotykają się z kontestacją i oporem.
        • melanie Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 15:18
          essedaria napisała:

          , spokojne zawolanie jednej do
          > drugiej "ej, szmato, podaj mi recznik!"
          ________________________
          Chyba problem w wychowaniu. I jednej (moze taka forma zwracania sie w domu jest
          norma) i dugiej (brak szacunku do siebie). Nie wyobrazam sobie, aby ktores z
          moich dzieci spokojnie pozwolily by na takie slowa w stosunku do nich.
          • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 15:58
            Z pewnoscia sa to jakies bledy w wychowaniu.. ale byla to dosc duza grupa
            dzieci, nie rodzenstwo, a sasiedzi z wielu dzialek nadjeziornych, czyli dzieci
            ludzi pochodzacych z roznych rodzin, o roznym poziomie wyksztalcenia zapewne,
            roznym statusie i roznym poziomie. Nie wierze, ze wszyscy popelnili ten sam
            blad wychowawczy, a jednak zadno z dzieci sie nie wylamywalo, presja tej malej
            spolecznosci byla silniejsza.
            Czy jestes pewna, ze Twoje dzieci w tak licznej grupie potrafilyby mowic swoim
            glosem? Bo ja w tym wieku chyba nie przeciwstawilabym sie tak duzej i "silnej"
            grupie. Nie wiem czy mojemu dziecku dalam dosc poczucia wiary w siebie zeby
            potrafilo.
            Konkludujac... kazde dziecko ejst narazone na przebywanie czasem w takiej
            grupie. Po jakims czasie sie znieczula.. nie znaczy to wclae ze traci szacunek
            do czlowieka, po prostu takie odzywki nic nie znacza, nie wyrazaja emocji, a sa
            zwyczajowym zwrotem... Kiedy te dzieci dorosna juz nie bedzie ich razic to co
            mnie udedrzylo w zachowniu tej grupki, wiec nie beda dosc mocno zwracac uwagi
            swoim dzieciom na niewlasciwosc takich slow, wiec dla nastepnego pokolenia
            bedzie to juz akceptowalne itd.
            Nie wiem czy dosc jasno wyluszczylam swoja koncepcje ;)
            • ziemiomorze Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 16:14
              essedaria napisała:

              > Z pewnoscia sa to jakies bledy w wychowaniu.. ale byla to dosc duza grupa
              > dzieci, nie rodzenstwo, a sasiedzi z wielu dzialek nadjeziornych, czyli
              dzieci
              > ludzi pochodzacych z roznych rodzin, o roznym poziomie wyksztalcenia zapewne,
              > roznym statusie i roznym poziomie. Nie wierze, ze wszyscy popelnili ten sam
              > blad wychowawczy, a jednak zadno z dzieci sie nie wylamywalo, presja tej
              malej
              > spolecznosci byla silniejsza.
              > Czy jestes pewna, ze Twoje dzieci w tak licznej grupie potrafilyby mowic
              swoim
              > glosem? Bo ja w tym wieku chyba nie przeciwstawilabym sie tak duzej
              i "silnej"
              > grupie. Nie wiem czy mojemu dziecku dalam dosc poczucia wiary w siebie zeby
              > potrafilo.

              To jest calkowicie naturalne, ze w wieku lat nastu rodzice nie stanowia dla nas
              takiego autorytetu, jak kiedys. Wiecej - to zdrowe; mysle, ze kontestacja tego,
              cosmy z domu wyniesli (czy to kwestia kultury, religii czy innych norm) jest
              jedna z _niezbednych_ drog stawania sie soba, budowania tozsamosci.
              Papierosy w krzakach podczas wagsow lubia takze dziewczynki z dobrego domu :-)

              I faktycznie - malo ktore dziecko ma tyle sily, zeby sie przeciwstawic grupie,
              jesli cos mu w srodku mowi, ze 'cos jest nie tak'. Ale znalam kilkoro takich
              dzieciakow, wiec chyba sie jednak da.

              > Konkludujac... kazde dziecko ejst narazone na przebywanie czasem w takiej
              > grupie. Po jakims czasie sie znieczula.. nie znaczy to wclae ze traci
              szacunek
              > do czlowieka, po prostu takie odzywki nic nie znacza, nie wyrazaja emocji, a
              sa
              >
              > zwyczajowym zwrotem... Kiedy te dzieci dorosna juz nie bedzie ich razic to co
              > mnie udedrzylo w zachowniu tej grupki, wiec nie beda dosc mocno zwracac uwagi
              > swoim dzieciom na niewlasciwosc takich slow, wiec dla nastepnego pokolenia
              > bedzie to juz akceptowalne itd.

              E.
              Normy maja oczywiscie to do siebie, ze sie zmieniaja, ale czy to na pewno jest
              kwestia jednego tylko pokolenia? Mysle, ze srodowisko sie rozwarstwi i
              bedziemy, jak przed wojna, po sposobie mowienia odrozniach grupy spoleczne.

              A moze nie,
              zet
              • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:07
                > I faktycznie - malo ktore dziecko ma tyle sily, zeby sie przeciwstawic
                grupie,
                > jesli cos mu w srodku mowi, ze 'cos jest nie tak'. Ale znalam kilkoro takich
                > dzieciakow, wiec chyba sie jednak da.

                Tak, tez znalam kilkoro takich oryginalow i bardzo im zazdroscilam, choc sie
                oczywiscie w zyciu do tego bym nie przyznala ;) Nigdy natomiast nie doszlam
                skad brala sie w nich ta umiejetnosc i taka sila.

                > Normy maja oczywiscie to do siebie, ze sie zmieniaja, ale czy to na pewno
                jest
                > kwestia jednego tylko pokolenia? Mysle, ze srodowisko sie rozwarstwi i
                > bedziemy, jak przed wojna, po sposobie mowienia odrozniach grupy spoleczne.

                Nie, nie sadze zeby to byla kwestia pokolenia, raczej co najmniej dwoch, stad
                wspomnialam o plynnych zmianach.
                Co do rozwarstwienia srodowiska .. nie wiem, wydaje mi sie ze narazie jest
                tendencja do ujednolicania. Trudno rozpoznac pochodzenie i warstwe spoleczno po
                walorach typu sposob mowienia czy tez ubior. Ale historia lubi zataczac kola ;)
            • Gość: mmax20 Re: i znow o wulgaryzmach ;-) IP: *.b.dial.de.ignite.net 08.06.04, 16:27
              jasno!
              dobrą radę Ci dam: uciekaj stamtąd gdzie pieprz rośnie, są jeszcze normalni
              ludzie i normalne społeczności na tym świecie!!!, ;)
              i mam nadzieję, że sama w to nie wierzysz:
              Po jakims czasie sie znieczula.. nie znaczy to wclae ze traci szacunek
              > do czlowieka,
              pozdr.
              • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:13
                gdzie te normalne spolecznosci? w buszu?
                I co znaczy normalny?
            • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 16:31
              > Po jakims czasie sie znieczula.. nie znaczy to wclae ze traci szacunek
              > do czlowieka, po prostu takie odzywki nic nie znacza, nie wyrazaja emocji, a sa
              > zwyczajowym zwrotem...

              I tak i nie.
              Jesli wierzyc w skutecznosc technik takich jak np. NLP to emocje (lub ich brak) maja niewielkie
              znaczenie, liczy sie konotacja slowa. Czy ta sie zmienila? nie sadze...
              Ew. stwierdzenie "szmato" bedzie ignorowane wylacznie w okreslonym srodowisku, poza nim juz nie
              bedzie tak latwo
              • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 17:57
                > Ew. stwierdzenie "szmato" bedzie ignorowane wylacznie w okreslonym
                srodowisku,
                > poza nim juz nie
                > bedzie tak latwo

                No wlasnie, czy aby napewno? Iles lat temu krotsza sukienka swiadczyla o
                rpzynaleznosci do szemranego towarzystwa tancerek czy aktorek (nie trzymam sie
                scisle faktow, bo ich dokladnie niestety nie znam). Jak jest teraz wiadomo. Tak
                bylo chocby z paleniem papierosow przez kobiety, jezdzeniem konno okrakiem itd.
                To co wtedy oburzalo dzis nalezy do dobrego tonu.
                Natomiast nie rozumiem co chciales powiedziec tutaj:
                >emocje (lub ich brak)
                > maja niewielkie
                > znaczenie, liczy sie konotacja slowa
                • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:23
                  > No wlasnie, czy aby napewno? Iles lat temu krotsza sukienka swiadczyla o
                  > rpzynaleznosci do szemranego towarzystwa tancerek czy aktorek (nie trzymam sie
                  > scisle faktow, bo ich dokladnie niestety nie znam). Jak jest teraz wiadomo. Tak
                  > bylo chocby z paleniem papierosow przez kobiety, jezdzeniem konno okrakiem itd.

                  No tak, tyle ze to po pierwsze dotyczylo tabu roznic plci, a po drugie nastapilo to o czym pisalem wyzej
                  - zmiana konotacji zachowan, co oznacza, ze zmienily sie przyporzadkowane tym zachowaniom
                  znaczenia i skojarzenia.
                  Aby zmienilo sie nastawienie do noszenia krotkiej spodnicy, musi sie zmienic skojarzenie z dziewczyna
                  ubrana w taka spodnice.

                  Jesli idzie o "szmate", to ma ona dosc silnie przyporzadkowane znaczenia typu "sciera do podlogi" (w
                  domysle - brudna), "zdarty lach" itd - i trudno bedzie te skojarzenia wytepic, tudziez rozdzielic
                  znaczenie slowa "szmata" uzywanego w stosunku do przedmiotu lub do czlowieka - a bedzie to trudne,
                  bo znaczenia te zakorzenione sa w jezyku o wiele mocniej.
                  Jest tez mozliwosc, ze slowo "szmata" bedzie neutralne gdy pada z ust okreslonej osoby/grupy osob.
                  Czlonek danej grupy zdaje sobie sprawe ze w grupie istnieja inne konotacje i dane slowa nie swiadcza
                  o agresji tudziez ataku. Ale wyjscie poza grupe oznacza powrot do ogolnie przyjetych definicji.

                  Na marginesie - zetknalem sie juz z grupami rozmawiajacymi ze soba w ten sposob. Generalnie
                  odnioslem wrazenie, ze czlonkowie grupy maja do siebie wzajemnie mniejszy szacunek. Wrazenie to
                  nie wynikalo wcale z uzywanego slownictwa, raczej z rodzaju rozmow i stosunku do rozmowcy.

                  > >emocje (lub ich brak)
                  > > maja niewielkie
                  > > znaczenie, liczy sie konotacja slow

                  O konotacji masz wyzej, co do emocji vs. konotacja - pamietaj ze mowilismy o technikach typu NLP,
                  albo np. afirmacje. W afirmacji nie liczy sie to z jakim nastawieniem powtarzasz sobie dane haslo (np.
                  "jestem piekna i wspaniala"), ale raczej intensywnosc i dlugosc okresu w ktorym jest powtarzane.

                  Innymi slowy, jesli slowo "szmata" bedzie sie kojarzylo z brudna sciera do podlogi, a ta z kolei bedzie
                  kojarzona negatywnie, to osoba zwana "szmata" zacznie predzej czy pozniej tracic poczucie wlasnej
                  wartosci, zacznie utozsamiac sie z owa sciera do podlogi.
                  To ze na poziomie swiadomym nie widzi w tym niczego zlego ma tu niewielkie znaczenie.

                  Niech mnie poprawi jakis specjalista od afirmacji itp. itd., ale moim zdaniem tak to bedzie wygladac.
                  • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:28
                    tak, chyba dokladnie o czyms takim myslalam :) Dzieki.
                    • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:45
                      Dodam jeszcze, ze od kiedy przyjalem nicka "glupek_lesny", z sympatia traktuje stwierdzenia np.
                      znajomej forumowej w sluchawke komorki: "jestem u glupkow" :"P
                      Ale pewnie gdyby slowa te padly w innym kontekscie i z inna emocja, zareagowalbym inaczej.
                      • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:50
                        caly czas mi sie wydaje ze to jest roznica kalibrow ;) U mnie bywa
                        pieszczotliwy "glupek" "idiotka" "kretynka" "becwał" itp. Ale sa takie, ktorych
                        nie potrafie przerobic na pieszczote, ale to kwestia moje nastawienia i
                        wychowania w jakimstam duchu (czyli ta czesc nie od genow ;))
                        • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:54
                          A mowiacy ma cos do rzeczy? Tudziez kontekst i sposob werbalizacji?

                          Tzn. czy "kretynka" jest dla Ciebie pieszczotliwa jedynie w okreslonym kregu, czy rowniez w ustach
                          pukajacego sie w czolo kierowcy ktoremu zajechalas niechcacy droge?
                          • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 18:58
                            Kwieto, myslalam ze pewne rzeczy sa aksjomatem ;)
                            Pukajacych sie w czolo kierowcow rozjezdzam z premedytacja ;)
                            Idiotka moge byc dla przyjaciol :)
                            • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:06
                              Co nalezalo udowodnic.

                              Podobnie bedzie w grupie o ktorej mowisz - watpie ze nowa konotacja przeniesie sie poza grupe.
                              • essedaria Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:14
                                zapewne masz racje, chociaz przy odpowiednio dlugim oddzialywaniu w wielu
                                grupach moze sie przeniesc na szerszy grunt.. no ale potwierdzenia tej swojej
                                teorii to ja juz chyba nie doczekam ;)
                                • kwieto Re: i znow o wulgaryzmach ;-) 08.06.04, 19:17
                                  Byc moze. Watpie. Musialyby wpierw nastapic totalne zmiany znaczen, a to raczej dlugi proces.
    • charmaine Zbulwersuję co poniektórych, bo 08.06.04, 18:01
      akurat wsród moich b. dobrych znajomych, a wręcz przyjaciółek, mówienie "ty
      szmato", "ty łajzo" jest pieszczotliwym zwrotem. Wręcz czułym. Oczxywiście z
      odpowiednią intonacją.
      Może przyjęłyśmy taką konwencję (tylko to trwa juz od kilku lat!).
      I wcale sie tym nie przejmujemy. A nawet cieszymy się z dostarczania
      przeróżnych nowych powiedzonek.
      Ostatniego roku furorę robi powiedzenie: "Linda twoja mać".
      • malvvina Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo 08.06.04, 18:05
        wyglada na to ze zmiany obyczajowe nam na lby pospadaly bo we fr jest tak samo
        i genetyka nie ma tu nic do rzeczy. uzytek jest powszechny i nooo
        powiedzialabym ...naturalny
        • essedaria Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo 08.06.04, 18:12
          czyli do swoich wnioskow doszlam zbyt pozno ;) niejako po fakcie i znaczy
          zapozniona jestem.
          Ale niektorzy neguja mozliwosc pieszczotliwego zwracania sie "ty szmato" w
          blizej nieokreslonej przyszlosc, o czym wspomnialam... a tu sie okazuje ze to
          juz terazniejszosc i do mnie na prowincje tez dotarla (vide: dzieci nad
          jeziorem) tylko ja tego nie zauwazylam :)
          Ciekawe jak zareaguje moja przyjaciolka jak tak do neij powiem ;) moze jednak
          zaczne od "ty szmatko" ;)
          Pozdrawiam z przymrozeniem oka
          • charmaine Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo 08.06.04, 18:40
            Pozdrowienia przyjmuję. W łaskawości swojej, bom dobra pani.
            Tu nie chodzi, słoneczko, o prowincję. Raczej o podobne odbieranie świata;P.
            Oczywiście nie do każdego tak można powiedzieć.
            Wtedy jest uniwersalne: paradygmat. I też cieszy.
            • essedaria Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo 08.06.04, 18:45
              wiesz, ale mimo wszystko, mimo silnych zwiazkow z ludzmi, nie wiem czy
              potrafilabym uznac za pieszczotliwy zwrot np. "kochana k**ewko". Pewne slowa
              wydaja sie byc tak silnie negatywnie obciazone, ze na dzis wydaje mi sie to
              niemozliwe.. ale jutro.. moze.

              • Gość: krish Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo IP: 62.233.233.* 08.06.04, 19:04
                Kochana kurewko? Nie... Ale, nie wiem czy masz szefa i czy go cenisz. Ale
                zalozmy, ze tak (x2). Czy brzmiałoby Ci źle wypowiedziane z zachwytem
                grzniczacym ze zdumieniem "a to dziwka..." jeżeli dotyczyloby to twoich
                nadzwyczajnych umiejętności profesionalnych?
                • essedaria Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo 08.06.04, 19:18
                  masz szefowa... ale tak czy inaczej bylabym zszokowana ;) no i nie wiem czy
                  skojarzylabym zwiazek pomeidzy moimi umiejetnosciami a tak wyrazonym
                  zachwytem :)
              • charmaine Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo - esse 08.06.04, 21:49
                No bo "kochana paradygmatek" nie brzmi pieszczotliwie.
                Zaś "stara zdziro" wypowiedziane (zaznaczam po raz wtóry!) z odpowiednią
                intonacją (np: pobłażliwie dosadną)przez osobę naprawdę(!) Ci życzliwą brzmi
                całkowicie inaczej, wierz mi:).
                Nawet te słowa nie są wulgarne ani obraźliwe. Zależy kto je mówi, w jakiej
                sytuacji i w jakim kontekście.
                Ja tam nie zamierzam udawać kogoś jak to mówią:
                "ą,
                ę,
                a propos,
                de facto,
                bułkę przez bibułkę,
                gówno przez er zet"

                Z menelskim pozdrowieniem: paradygmat.
                charmaine
                • cossa Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo - esse 08.06.04, 22:06
                  > Ja tam nie zamierzam udawać kogoś jak to mówią:
                  > "ą,
                  > ę,
                  > a propos,
                  > de facto,
                  > bułkę przez bibułkę,
                  > gówno przez er zet"

                  osz Ty babo :))

                  pozdr.cossa
                  • Gość: krish Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo - esse IP: 62.233.233.* 08.06.04, 22:12
                    Czy gówno przez rz mniej śmierdzi?
                    • cossa Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo - esse 08.06.04, 22:14
                      nie wiedziales? ;)
                      a podane na misnieniskiej porcelanie
                      zupelnie do siebie niepodobne ;)

                      pozdr.cossa

                      Gość portalu: krish napisał(a):

                      > Czy gówno przez rz mniej śmierdzi?
                      • Gość: krish Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo - esse IP: 62.233.233.* 08.06.04, 22:23
                        Khe... :-((( Gówno na porcelanie. Ja nie jestem zbytni esteta ale to... Chyba
                        jestem staroswiecki. Ten postęp to nie dla mnie.
                  • czort cossa 08.06.04, 22:34
                    No jestem babą.
                    Przyznaję się bez bicia!
                    Na dodatek diabolique.
                    :)
                    • cossa Re: cossa 08.06.04, 22:39
                      tos Ty czorcie ta sama osoba? ;)
                      uwielbiam mowic do znajomych babek - "babo" :)
                      czasem maly szok, a pozniej juz ok :)

                      adarza sie, ze do niej dorzuce cus jeszcze
                      ale to juz jak naprawde pieszczotliwie chcĘ siĘ wyrazic ;))

                      pozdr.cossa

                      czort napisała:

                      > No jestem babą.
                      > Przyznaję się bez bicia!
                      > Na dodatek diabolique.
                      > :)
                    • Gość: krish Re: cossa IP: 62.233.233.* 08.06.04, 22:40
                      Brzmi nieźle.
                • essedaria Re: Zbulwersuję co poniektórych, bo - esse 08.06.04, 22:36
                  "stara zdzira" jak najbardziej sie miesci w pieszczocie ;) "k**ew" i "j***ch
                  szmat" nawet w czekoladzie nie przelken.. no nie wiem czemu, zapewne to ta
                  hipokryzja czy inne schorzenia ;)
                  Po prostu kazdy ma inne skojarzenia, nastawienie itd. do pewnych czy to czynow
                  czy slow... i stad takie czy inne odczucia. Ale to juz daleko od zamyslu watku,
                  ktory zalozylam w zasadzie o czym innym ;) i dziekuje wszystkim za mila
                  rozmowe, ktorej mi trzeba bylo akurat dzis :)
    • Gość: mmax20 Re: i znow o wulgaryzmach ;-) IP: *.b.dial.de.ignite.net 09.06.04, 06:48
      jakieś to nieporadne, bierzcie przykład z Komandosa
      :))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka