essedaria
08.06.04, 13:46
Wygrzewalam sie niedzielnie nad jeziorkiem lezac na pomoscie opanowanym przez
maloletnich (tak 9-12 lat). Bluzgow slychac bylo co niemiara, tych
najciezszego kalibru. To akurta nic ostatnio nowego. Zaskoczylo mnie
natomiast, ze dziewczynki (jeszcze przeciez dosc dzieciece) zwracajac sie do
siebie ze tak to nazwe "normalnie", tzn. bez zlosc czy wscieklosci, uzywaja
okreslen np. "ty j**a suko", "ty szmato" itp.
No i oczywiscie mnie to troche zbulwersowalo.
A potem pomyslalam... ze chyba stara sie robie skoro do glowy przychodza mi
mysli w stylu "za moich czasow", i ze tak naprawde moje zbulwersowanie
swiadczy o mojej niecheci do zmian. Iles lat temu uzycie przez kogos
slowa "pupa" wywolywalo zgorszenie publiczne, pokazanie łydki świadczylo o
rozwiazlosci panny.. teraz "dupa" nie robi wrazenia, a na ulicy mozna pokazac
sie nago wywolujac co najwyzej zaciekawienie. Za kolejen iles lat byc
moze "k***a' bedzie oficjalnie uzywanym przecinkiem i nikogo to zaskakiwac
nie bedzie.
Pomyslalam to sobie i przestalam sie oburzac ;) Przeciez postepowa chce
byc :))