charmaine
17.06.04, 16:40
A może by tak (dla przyjemności piszącej) powklejać kilka cytatów z postów
wumeszczanych na tym i nie tylko tym forum? Takie perełki?
moja perła nr 1.
na poczatek moj slynny, przepyszny smalczyk z kotow
w celu wykonania przepysznego smalczyku z kotow udajemy sie na najblizsza
autostrade, gdzie zbieramy rozjechane koty baczac przy tym, by nie podzielic
przypadkiem ich losu. zbieramy jak leci na odcinku ok 5 km, po czym
uskakujemy na pobocze i dokonujemy selekcji polproduktu. interesuja nas
sztuki wylacznie rozjebane na amen, albowiem bezposrednie zetkniecie
wnetrznosci kota ze spalinami daje efekt subtelnego podwedzenia i
dyskretnego aromatu jalowca. wyselekcjnowane sztuki oczyszczamy z resztek
futerka (w przeciwnym wypadku gotowy juz smalczyk moze drapac w gardlo i
wchodzic w przestrzenie miedzyzebowe, co przyspiesza rozwoj paradontozy) i
wieszamy na suszarce balkonowej w celu skruszenia miesa. wlasciwy etap
skruszenia rozpoznajemy po otrzymaniu z administracji osiedlowej pisma
zawiadamiajacego nas o eksmisji na wniosek sasiadow. warto osobiscie udac
sie do administratora w celu zapoznania sie z petycja nadwrazliwych wechowo
sasiadow. wniosek podpisany przez co najmniej 12 osob oznacza wyborna jakosc
zebranego miesa.
miesko zdejmujemy (najlepiej razem z przegnilym sznurkiem suszarki,
podnoszacym wybitnie walory smakowe smalczyku), wrzucamy na patelnie i wolno
wytapiamy do momentu wytworzenia sie skwarek. dorzucamy nadgnile jabluszko
dla aromatu i zlewamy do butelek z waska szyjka. po zastygnieciu mozemy juz
czestowac gosci, by w pelni zasluzenie rozpoczac nowy etap furory
towarzyskiej w aurze znakomitych kucharzy. smacznego!