Dodaj do ulubionych

Obwinianie- raz jeszcze

06.06.12, 14:11
Tak pociagne ten temat, bo on jest istotny w psychologii zachowan ludzkich. Sklonnosc do obwiniania jest czesta, a jeszcze czestsza jest sklonnosc do obiniania za obwinianie.

Czasem warto sie blizej przyjrzec, skad sie bierze obwinianie u zawodowych obwiniaczy. Czy moze to nie jest obrona i efekt wczesniejszego bycia obiektem obwiniania? Obwinianie nie sluzy niczemu- jedynie umyciu rak. Jest wiec w interesie kazdego, bo nikt nie chce miec na sumieniu zlych rzeczy, tak?

Tak niedawno o tym myslalem, ze wiele moich rozmow z rodzicami bylo takim przepychaniem liny i obwinianiem. Ja ich, oni mnie. Chodzilo natomiast o moje zycie i przyszlosc. Zastanawialo mnie zawsze, jaki byl interes rodzicow w tym, by za wszystko obwinic mnie. Doszedlem do wniosku, ze to byl ich egoizm- udowodnic wine i umyc rece. Tak naprawde nie obchodzilo jej to, jakie ja mialem problemy czy klopoty- a jedynie to, zeby udowodnic, ze to nie 'ich wina'. Jak tylko nie ich wina, to juz niech sie dzieje dalej co chce, cel osiagniety.

Taka rozmowa do niczego nie prowadzi, bo tylko sluzy wzajemnemu umyciu rak. Z tym, ze, dla silniejszej strony (jak rodzicow) to umycie rak ma tylko symboliczno-psychologiczny charakter, a dla slabszej praktyczny, bo musi isc dalej w swiat i borykac sie z tym samym bagazem jakim sie borykala, z dodatkowym poczuciem winy.

Gra idzie o zycie tej slabszej strony, stawka jest to wlasnie, a zycie silniejszej strony nie jest w zaden sposob tutaj naruszone.




Obserwuj wątek
    • kim-ja-jestem Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 15:15
      Kropidło5 - tak przesiąkłeś tym obwinianiem, że obwiniasz rodziców za to co zrobili - że Cię obwiniali, a Ty grasz teraz rolę ofiary, która została przez innych spaczona i dlatego powinieneś czuś się niewinny z powodu tego, że tak a nie inaczej postrzegasz życie i tak a nie inaczej Twoje życie się ułożyło.
      Żyjesz przeszłością która wpędzą właśnie w obwinianie i jest wynikiem braku przebaczenia, a przede wszystkim braku uświadomienia sobie kim tak naprawdę jesteśmy i jaki jest nasz cel. Prawda jest taka, że Twoi rodzicie byli i pewnie są nieświadomi tego co robią bo nie wiedzą kim naprawdę są - więc żyją w lęku. Ten lęk powoduje, że odpychają od siebie problemy, gdyż nie potrafią sobie z nimi poradzić - żyją w lęku, oddzieleniu, braku świadomości.
      Pytanie jest kim byś był, gdybyś nie miał takich doświadczeń, o których piszesz? Czyż te doświadczenia nie doprowadziły Cię do rozmyślania o winie i poszukiwania sprawiedliwości? Czy to nie jest początek prawdziwego rozwoju duchowego? Czyż sytuacje życiowe nie dały Tobie bodźców do poszukiwania prawdziwego spokoju i radości wewnątrz? Czyż życie przeszłością nie prowadzi do bólu i cierpienia, i czy to nie każe nam żyć tu i teraz, gdzie można prawdziwie przebaczać?
      Dalsze odpowiedzi na powstające w Twoim umyśle pytania możesz otrzymać np. czytając książkę Eckharta Tolle - Potęga teraźniejszości i Kurs Cudów.
      Pozdrawiam z miłością
      • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 16:26
        Dzieki, tak- to przy okazji doprowadzilo do 'rozwoju'' ale nie bylo to intnejca niczyja.

        Wlasnie pomyslalem o czyms, co wlasciwie zmienia widzenie tego problemu, przypomnialem sobie to, ze ja od mlodosc bylem intensywnie rozliczany przez swoja matke ze swoich dzialan i jak mantre slyszalem jedno rzecz: 'cokolwiek ci sie udalo, to dlatego ze matka reke trzymala, a cokolwiek zepsules, to dlatego ze matka reki nie trzymala.

        Innymi slowy- matka od dziecinstwa probowala przywlaszczyc sobie wszystkie moje sukcesy (bo ich pare w zyciu jednak bylo) a zarazem obwinic mnie o porazki. Matka mi wszystko 'zalatwila', dala mi 'dobre geny', 'jak mogla to pomogla' a ja wszystko zepsulem i tak dalej.

        Prawda obiektywna jest taka, ze tyle samo bylo jej sukcesu jak i porazki we wszsytkim, ale ona zawsze mi udowadniala, mimo ze to bylo nawet nielogiczne- ale powtarzala to jak katarynka- ze wszystko jej zawdzieczam. A za tym oczywiscie szly wymagania- posluszenstwa, czci, wiecznego oddawania holdu i wyrzeczenia sie wlasnych zalet, umiejetnosci i zdolnosci.

        Byc moze moj pozniejszy sabotaz i celowe niszczenie siebie, moje obwinianie tez to resultat wlsnie tego poczucia beznadziei, w ktorym sie znalazlem- 'jak tak mi chce udowodnic jak mi ulozyla zycie, to ja jej pokaze' oczywiscie krzywdzac siebie.

        Matka nie mogla nigdy przebolec mojego sukcesu- albo przekuwala go na swoj wlasny sukces, albo bagatelizowala lub przekuwala w porazke, jak juz zadnym cudem nie mogla udowodnic wlasnego 'autorstwa'. Byc moze stad sie wzielo to, ze zaczalem ja o wszystko obwiniac, bo czulem sie cale zycie marionetka w jej rekach, tyle ze taka co sie co jakis czas 'zrywa' i dostaje po lbie.

        To prawda, ze zyje przeszloscia i zalem czesto- i ciagle siebie wewnetrznie nienawidze,niszcze i sabotuje- robie sobie wszystko na zlosc, zeby zrobic na zlosc matce i ojcu, bo nie moge zniesc tego ciezaru zniewolenia, jakim mnie omietli. Teraz od jakiegos czasu to sie zmienia i moja zlosc i zal sierowana jest glownie przeciwko mnei samemu, nie moge sobie wybaczyc, ze tak dlugo zylem jak glupiec, ze zmarnowalem wiekszosc zycia na walke z wiatrakami i ze juz nigdy ten czas nie wroci.

        Jestem juz w srednim wieku, wlasciwie nie mialem normalnego dziecinstwa, mlodosci, zycie osobiste i zawodowoe nawet nie zaczete i silne nerwice- i jak nie obwonic tym rodzicow, to tylko sobie strzelic w leb z rozpaczy.

        A dodatkowo ten hamulec w glowie- bo niechyb mi sie cos udalo, niechbym poprawil sytuacje, niechbym byl szczesliwy- i juz matka bedzie pukac do drzwi 'widzisz, to dzieki mnie, mamusia ci od razu mowila ze wszysto bylo dobrze tylko nie starales sie, widzisz jak chciales to mogles, to twoja wina ' i na sama mysl o tym mam ochote sobie strzelic w leb.


      • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 16:52
        Jeszcze jedna istotna rzecz:

        kim-ja-jestem napisał:

        > Kropidło5 - tak przesiąkłeś tym obwinianiem, że obwiniasz rodziców za to co zro
        > bili - że Cię obwiniali, a Ty grasz teraz rolę ofiary, która została przez inny
        > ch spaczona i dlatego powinieneś czuś się niewinny z powodu tego, że tak a nie
        > inaczej postrzegasz życie i tak a nie inaczej Twoje życie się ułożyło.



        Prawda jest zupelie inna. Ja zyje w ciaglym poczuciu winy i wstydu. To, ze probuje 'obwiniac' rodzicow czy okolicznosci, to ze probuje sie wybielac- to sa zaledwie niezdarne i nieskuteczne (nieskuteczne od 15 lat do tej pory, teraz staram sie zrobic je skuteczniejszymi) proby pozbycia sie tego paralizujacego poczucia winy i wstydu.

        To sa proby- i wynikaja z ciezkiego przezywania wstydu i winy- a nie jak wydaje sie to wygladac z zewnatrz, ze ja sie czuje niewinny i beztroski i sobie w ramach hobby probuje obciazyc matke i ojca za niskie zarobki, zeby odhaczyc okienko i sobie spokojnie ogladac filmy na DVD.

        Jeszcze raz powtarzam- ja zylem i zyje w ustawicznym poczuciu winy i wstydu, od kiedy pamietam. ja sie zawsze czulem winny, ze zyje. Od kiedy pamietam:
        Czulem sie winny, ze jadlem.
        Czulem sie winny, ze spalem.
        Czulem sie winny, ze sie smialem.
        Czulem sie winny, ze cos mi sie udalo.
        Czulem sie winny, ze cos mi sie nie udalo.
        Czulem sie winny, ze ktos zle sie czuje (matka, ojciec, siostra, kolega).
        Czulem sie winny, ze jest bezrobocie i glod w Afryce.
        Czulem sie winny, gdy sobie cos kupilem fajnego.
        Czulem sie winny, gdy chorowalem.
        Czulem sie winny, gdy bylem zdrowy (bo nie cierpie i nie solidaryzuje sie z cierpiacymi)
        Czulem sie winny, ze pije alkohol, pale papierosy
        Czulem sie winny, ze tancze, spiewam, bawie sie
        Czulem sie winny, ze jem chleb nie z przeceny.
        Czulem sie winny, jedzac w restauracji.
        Czulem sie winny, kupujac sobie cos, co nie jest z najnizszej polki
        Czulem sie winny, uprawiajac swoje hobby (tutaj- czulem sie winny potrojnie, to bylo tepione jak zaraza najgorsza przez mojich rodzicow, hobby bylo traktowane jak jakas zbrodnia- a to byla najpierw pilka nozna, potem muzyka)

        I tak moglbym ciagnac do niedzieli, z czym czulem sie cale zycie winny.


        Wiec- jak ktos mi probuje wmawiac, ze ja tak sobie obwiniam dla hecy, to niech najpierw sobie to przeczyta.
    • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 16:39
      Dodam jeszcze, ze zawsze mialem ten syndrom, ze nie umialem byc szczesliwy i radosny- chyba ze sie napilem- i beztroski, bo matka mi zawsze wmawiala, ze 'ja tu sie bede bawil a matka tam chora cierpi' i tego typu bzdury, mam do dzis ten hamulec, czuje sie winny jak jest mi dobrze. Jak mi sie cos uda, to mam zaraz zalew wyrzutow sumienia i bol glowy. Ale jak przezywam porazke to mam to samo. Jestem rozszczepiony, miedzy mnie i moja matke we mnie, jakby dwie osoby zyly we mnie i zadaly ode mnie dwoch przeciwstawnych rzeczy, i przez to jestem sparalizowany.
      Moja matke interesuje tylko zebym : jak najwiecej pracowal, najleoiej w ciezkiej pracy ktorej nienawidze (' bo czlowiek tak musi, za dobrze by ci bylo lelkum polelkum w pracy)
      zyl jak najskromniej i jak najwiecej oszczedzal, imponowal jej rodzinie(czyli zyl na pokaz) bron boze nie byl szczesliwy, nie mial znajomych i przyjaciol, nigdzie nie wyjezdzal, i myslal ciagle o matce i modlil sie za nia.

      A mnie interesuje: robienie czegos co lubie, aktywne zycie zawodowe (w czyms, do czego sie nadaje, lubie i jestem dobry) spoleczne i towarzyskie, dobra jakosc zycia, podroze, ksiazki, kultura i swiety spokoj.

      Nie jestem materialista, nie potrzebuje duzo, nie mam ambicji aby 'awansowac', chce po prostu zyc przecietnie- i po 15 latach pracowania na najnizszych najbrudniejszych stanowiskach za nanizsza krajowa chcialbym takze robic cos, co lubie, albo przynajmniej co nie jest powodem do wstydu i stresu.

      Mojej matki to nie obchodzi. Rzucilem prace, ktorej nienawidzilem, bo ponizali mnie w niej jak psa, i zyje za swoje oszczednosci- swoje wlasne, nie jej- i nawalala telefonami jak ja moglem prace 'rzucic' i ze jestem leniem i jakies sugestie, ze pewnie niedlugo mnie wlasciciel z mieszkania wywali bo 'leni nikt nie trzyma' a dzis znowu dzwonilla.

      A ja mam to w dupie, przefiukam czesc oszczednosci to przefiukam, czasem mam ochote specjalnie nie pracowac pare lat w ogole i przezrec i przepic wszystko co mam, jej na zlosc, bo jej koscia w gardle stoja, ale tak nie zrobie, bo tak naprawde tylko ja na tym ucierpie (jak zawsze).
    • w.0 Obwinianie wina, a szukanie.... 06.06.12, 18:03
      Kozla ofiarnego. To jest cos co jest wmontowane w psychiczne mechanizmy obronne ludzi.

      Toksyczni rodzice (o ktorych piszesz tak duzo) to ludzie o cechach psychopatycznych. Nie sa jeszcze psychopatami w pelnym pojeciu tego slowa, ale ocieraja sie o psychopatie i posiadaja psychopatyczne cechy.
      Psychopatia nie jest zaliczana do zaburzen mentalnych, dlatego nie jest leczona psychiatrycznie, jest to jednak zdecydowanie zaburzona osobowsc, o ktorej to czesto mowia spece, jako o osobowosci, w ktorej jest zanik, albo i wcale nie ma- wyzszej uczuciowosci.

      Dlatego osoby o tego typu osobowosci inaczej funkcjonuja w spoleczenstwie, niz normalni ludzie. Najwiecej jest tzw. 'psychopatow ukrytych' albo tlumaczac, na j. polski "psychopaci codzienni" Brzmi to dziwnie, ale jest ich bardzo duzo i sa praktycznie wszedzie. Osoba o cechach psychopatycznych moze byc:psychiatra, dyrektorem, szefemf, artysta malarzem, pisarzem, sa tez posrod nich muzycy, ambasadorzy, politycy i... etc, etc...Lista jest dluga. Sama najwiecej spotkalam sie z ' soft psychopatami' pracujacymi w sluzbie zdrowia, posrod lekarzy.

      Psychopatyczni rodzice, sa najgorszymi rodzicami jakich los moze obdarzyc dziecko.
      Tak jak psychopatow nie da sie leczyc psychiatrycznie, ani nie ma lekarstw na ich schorzenie, tak ofiary psychopatow, to ludzie ktorzy najczesciej sie lecza calaymi latami i sa tez klientami gabinetow terapeutycznych. Zdrowie tych ludzi jest kompletnie zrujnowane. "psychopaci codzienni" czy jak sie ich okresla inaczej "soft" psychopaci, to spoleczni szkodnicy. Szkody jakie wyrzadzaja kosztuja spoleczenstwa miliardy- odszkodowan, za ktore najczesciej stoi i placi cale spoleczenstwo...A wiec dotykaja swoimi szponami nas wszystkich.

      Psychopatyczny rodzic, nigdy nie przyzna sie do winy, ale do konca zycia bedzie obwinial kogos w rodzinie najczesciej jedno z dzieci wszystkimi winami, za ktore sam odpowiada.
      Doskonale projektuje na slabe bezbronne dziecko swoje najwieksze winy i wystepki przypisujac i robiac ze zdeorientowanego, skolowanego dziecka, potwora.
      Taki toksyczny rodzic, nigdy nie przeprosi.
      Sa ludzie, ktorzy czekaja na przeprosiny i przyznanie swojej racji, rozszczenia, czy praw od takich ludzi- cale swoje zycie i bez skutku.
      Na tym polega psychopatia. Ten ktos nie czuje winy, skruchy, czy wyrzutow sumienia, bo gdyby to poczul, to raczej nie bylby to psychopata, a moze jakies inny rodzaj zaburzenia.

      Uwolnic sie z kontaktu z psychopata jest trudno, zwlaszcza jezeli sie bylo dzieckiem.
      Bo dziecko czesto ma nadzieje jednak na milosc rodzicielska, ktorej to jednak i tak nigdy nie dostanie.

      Co mozna zrobic? Wiele osob decyduje sie na czesciowe, albo calkowite zerwanie kontaktow z takimi ludzmi.
      Dlatego chcialam ci napisac abys nie liczyl, aby ktores z tych ludzi kiedys przyznalo sie do pomylek i win, jakie popelnili, jako rodzice. Oni tego nie zrobia, a jezeli to zrobia, to po, aby toba znowu manipulowac i zebys na nowo wpadl pod ich zle i toksyczne skrzydla...Aby moc cie na nowo ranic.
      Wiec? Nie daj sie...:=)
    • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 21:52
      Nie zyczysz sobie moich opinii, ale mimo to, nie moge wytrzymac i musze to powiedziec. Jeszcze raz. Twoja matka sie nie zmieni, jak sobie wytlumaczysz jej zachowania to twoja sprawa, tylko ty mozesz zmienic swoje zycie . Ja, jako osoba zupelnie obca czuje, ze twoja matka cie kocha, ale ona inaczej nie potrafi postepowac i nie oczekuj znaczacych zmian. Ja u ciebie widze objawy depresji endogennej, bo tak bylo jak piszesz, zawsze, ze nigdy nie czules sie szczesliwy i miales za wszystko dobre, poczucie winy, ale ja nie jestem lekarzem. Mozesz sobie taki test zrobic na internecie. I radzilabym ci poradzic sie lekarza specjalisty. Pewnie wsrod wielu badan, nie robiles badan genetycznych na depresje. Ja ciagle stawiam teze, ze jest to efekt uszkodzenia genetycznego w wyniku urazu okoloporodowego, co wcale nie dyskwalifikuje cie, wrecz przeciwnie, uwalnia cie z wszelkiego poczucia winy za to, ze jestes jaki jestes, ale pomaga zrozumiec, dlaczego ty nigdy nie byles zadowolony i miales ciagle poczucie winy. Proba przerzucenia tej winy na matke to zupelnie naturalny odruch, ale nie do przyjecia dla mnie. Bo twoje interpretacje sa subiektywne i przefiltrowane przez twoje ciagle niezadowolenie z zycia i glebokie poczucie winy za to, ze "zyjesz", bo jednym slowem zastapilam twoja litanie slow..
      • w.0 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 22:04
        Jezeli kropidlo prosli cie abys nie pisala to mu juz nie pisz, bo piszesz bzdury...
        Jak kazdy zdrowy i normalny czlowiek, kropidlo, ma na pewno po dziurki w nosie zarowno swojej zaburzonej mamuski jak i kolejnej zaburzonej renkiforever...:=)
        • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 22:35
          Tobie sie wydaje, ze moja teza to bzdury, to jest twoja opinia. Ja interpretuje fakty i stawiam teze. Reszta nalezy do niego. Ja nie wiem, jakiego typu uraz mial przy porodzie, ale skoro lekarz nie dawal mu szans na normalne zycie...moze to bylo dlugie niedotlenienie, moze uraz mechaniczny. Ja nie wiem i pewnie nikt nie wie, poza tym lekarzem i sadze, ze odpowiednia dokumentacja jest w archiwum szpitala. Ale badania genetyczne moglyby byc niespodzianka i wyjasnic wiele spraw.
          • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 22:59
            Juz mialem opier-papier, ale takie juz androny pleciesz, ze az mi sie cie szkoda zrobilo normalnie.

            'Okoloporodowy uraz genetyczny'- coz, myslalem, ze to wie kazdy, ale widac nie.

            Geny kazdy sie w momencie poczecia i porod ich nie zmienia. Jak cos jest 'genetyczne' to znaczy, ze jest odziedziczone po ojcach, dziadach i pradziadach, srednio kazdy ma geny 50 przodkow w roznych rekombinacjach. Raz na sto lat nastepuje przypadkowe mutacje srodowiskowe, ktore nic nie znacza dla osoby zyjacej, a jedynie dla potomkow.
            Wiec jak okoloporodowy, to nie genetyczny, a jak genetyczny- to nie porodowy.

            Druga sprawa- nic nie jest wiadome o zadnym urazie, wiec to jest czysta spekulacja to co ty tutaj urzadzasz. Urazy raczej uszkadzaja glowne nerwy i powoduje obrazenia typu porazenia, niedowlady, zaniki pamieci czy uposledzenie, a nie depresje endogenna.

            A juz szczegolnie komiczna jest teoria o odziedziczeniu poczucia winy. Haha, moze psy i koty tez maja poczucie winy? W genach nie jest istnieje nic takiego jak poczucie winy. W genach istnieja predyspozycje temperamentalne, szyblosci reakcji, wrazliwosci neuronow itp, albo zaburzenia hormonalne mozgu, a nie poczucie winy, co to za pierdoly najwyzszej proby.

            I powtarzam, nie spekuluj o mom porodzie. Powiedzialem tylko, ze wedle opowiesci matki- nie potwierdzonej przez nikogo i nie istniejacej w zadnej dokumentacji- moglem umrzec, ale dlaczego i czy w ogole to nie wiem. mialem powazna operacje serca w wieku lat 25 i robione badania wszystkiegop co tylko mozna zbadac i jakos nic nie stwierdzono.

            Moj IQ jest okolo 130, sprawnosc fizyczna i zdrowie normalne, pamiec wysmienita, orientacja, wzrok i sluch w normie- to nie jest raczej klasyczny przypadek kogos po ciezkim urazie porodowym. Moje zycie emocjonalne tez zaczelo sie psuc glownie w okresie dojrzewania i wczesnej doroslosci i rownia pochyla- czyli tak, jak kazdy przewodnik psychologii wskazuje na temat nerwic, fobii itp- to sie rzadko rozwija na starosc albo w wieku 4 lat.

            Nie masz pojecia o medycynie, wiec daruj sobie te spekulacje.

            A co to 'Twojego czucia' ze moa matka mnie kocha- to czuj sobie co chcesz, twoje czucie jest czuciem i niczym wiecej.




        • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 23:00
          w.0 napisała:

          > Jezeli kropidlo prosli cie abys nie pisala to mu juz nie pisz, bo piszesz bzdur
          > y...
          > Jak kazdy zdrowy i normalny czlowiek, kropidlo, ma na pewno po dziurki w nosie
          > zarowno swojej zaburzonej mamuski jak i kolejnej zaburzonej renkiforever...:=)

          W istocie rzeczy, po latach bliskich interakcji niemal wylacznie z osobami zaburzonymi i nieobiektywnymi, nie specjalnie jestem w poszukiwaniu kolejnych wykolejonych, ktorzy by sie mna 'zaopiekowali'.

          • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 23:54
            Ja sie toba nie opiekuje, ale wnerwiasz mnie swoja niewiedza. Geny mutuja sie bardzo czesto. Badanie genetyczne DNA jest bardzo drogie.
            • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 06.06.12, 23:58
              renkaforever napisała:

              > Ja sie toba nie opiekuje, ale wnerwiasz mnie swoja niewiedza. Geny mutuja sie b
              > ardzo czesto. Badanie genetyczne DNA jest bardzo drogie.


              haha, rozumiem, czyli pojde kogos zabije na ulicy, policja pobierze DNA i nie znajdzie przestepcy, bo mu sie w tym czasie geny zmutuja.

              Badanie genetyczne nie jest wcale drogie, zalezy oczywiscie co sie bada. Zreszta, co da ci badanie, skoro od momentu rodzenia geny juz wiele razy zmutowaly. I pewnie jeszcze dobrych kilka razy zmutuja zanim umre.

              Ups, wlasnie uderzylem sie w kolano- no i mamy kolejna mutacje.


              • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 00:22
                Zrob sobie badanie DNA na depresje endogenna. Albo ci sie gen zmutowal albo to dziedziczne. Moze twoj ojciec ? Za duzo w tobie winy i negatywizmu, brak entuzjazmu i obsesyjne uzaleznienie od mamusi. Normalnie dzieci sie nie uzalezniaja od swoich matek, tylko niestety, te niektore. Nawet jak matki ich nienawidza, te dzieci ciagle i obsesyjnie "kochaja (nienawidza)" swoje matki. Sa tak silnie z nimi zwiazane emocjonalnie, ze potrafia nawet taka matke "zabic z milosci". Bo sie od niej nie moga uwolnic. Psychicznie. I mysle, ze rola ojca jest tu ogromnie wazna, bo w takim ukladzie ojciec jest, ale go "nie ma", tzn nie jest istotnym wzorcem dla syna. Tylko matka, a w sumie powinno byc odwrotnie , bo facet powinien przypominac ojca, prawda? Przeciez ojciec przekazal geny.
                • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 00:39
                  Geny przechodza od obojga rodzicow. Geny nie 'mutuja' w trakcie zycia, a na pewnie nie tak, by wplywac na zycie. Chorob psychicznych z kategorii depresje/nerwice sie nie dziedziczy, jedynie predyspozycje ogolna.

                  Dzieci nie 'sie uzalezniaja' tylko 'sa uzaleznianie' . Dziecko 'sie' to moze najwyzej zesrac w gacie jak ma rok.
                  • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 00:51
                    I tu sie mylisz. Depresja jest choroba dziedziczna. Co do schizofrenii to wciaz trwaja badania. Narazie wiadomo, ze predyspozycje do niej sie dziedziczy, ale to inny ogromnie kontrowersyjny temat.
                    • kropidlo5 Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 01:09
                      renkaforever napisała:

                      > I tu sie mylisz. Depresja jest choroba dziedziczna. Co do schizofrenii to wciaz
                      > trwaja badania. Narazie wiadomo, ze predyspozycje do niej sie dziedziczy, ale
                      > to inny ogromnie kontrowersyjny temat.

                      Nigdy w zyciu nie mialem depresji. Wiesz co to jest depresja? Chyba nie bardzo.

                      Obnizony nastroj, nerwica itp to co innego, poza tym, co to za depresja, ktora mija jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki po trzech piwach?

                      To jest po prostu podwyzszony poziom leku. To inny mechanizm.


                      • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 03:40
                        Ty mowisz o poczuciu winy i braku radosci w zyciu, obnizony nastroj trwa u ciebie, jak napisales wiele lat. Poczytaj o testach na depresje endogenna.
    • mskaiq Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 15:49
      Obwinianie dziecka to nie jest egoizm rodziców, częściej wynika z obowiązku
      pokazania dziecku że czegoś nie rozumie, że powininno sie zmienić.
      Problem jest w tym że żadne dziecko nie zaakceptuje nawet racjonalnego
      obwiniania i zignoruje.
      To samo dzieje sie z dziećmi, nauczone przez rodziców obwiniania również
      obwiniają i spotykają sie z tym samym czyli z ignorowaniem tego co mówią
      dzieci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • renkaforever Re: Obwinianie- raz jeszcze 07.06.12, 21:51
        "Obwinianie dziecka to nie jest egoizm rodziców, częściej wynika z obowiązku
        pokazania dziecku że czegoś nie rozumie, że powininno sie zmienić."
        Tak wlasnie odbieraja to normalne dzieci, staraja sie zrozumiec i zmienic sie. Te wiadomosc weryfikuja z innymi ze swiata doroslego i to utwierdza je w tym, ze czynia dobrze. Kiedy w szkole jest co innego, a w domu co innego (np wymagania, dyscyplina) dziecko czuje sie niepewnie, jest zmieszane, nie wie jak postepowac.
        Dzieci, ktore to ignoruja stanowia problem dla rodzicow i dla siebie samych w doroslym zyciu.
        Bo dziecko powinno przyjsc do mamy czy taty i powiedziec: a w szkole to...itd cala sprawa powinna byc omowiona i wyjasniona. Rodzice powinni zachecac do takich zachowan.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka