kropidlo5
06.06.12, 14:11
Tak pociagne ten temat, bo on jest istotny w psychologii zachowan ludzkich. Sklonnosc do obwiniania jest czesta, a jeszcze czestsza jest sklonnosc do obiniania za obwinianie.
Czasem warto sie blizej przyjrzec, skad sie bierze obwinianie u zawodowych obwiniaczy. Czy moze to nie jest obrona i efekt wczesniejszego bycia obiektem obwiniania? Obwinianie nie sluzy niczemu- jedynie umyciu rak. Jest wiec w interesie kazdego, bo nikt nie chce miec na sumieniu zlych rzeczy, tak?
Tak niedawno o tym myslalem, ze wiele moich rozmow z rodzicami bylo takim przepychaniem liny i obwinianiem. Ja ich, oni mnie. Chodzilo natomiast o moje zycie i przyszlosc. Zastanawialo mnie zawsze, jaki byl interes rodzicow w tym, by za wszystko obwinic mnie. Doszedlem do wniosku, ze to byl ich egoizm- udowodnic wine i umyc rece. Tak naprawde nie obchodzilo jej to, jakie ja mialem problemy czy klopoty- a jedynie to, zeby udowodnic, ze to nie 'ich wina'. Jak tylko nie ich wina, to juz niech sie dzieje dalej co chce, cel osiagniety.
Taka rozmowa do niczego nie prowadzi, bo tylko sluzy wzajemnemu umyciu rak. Z tym, ze, dla silniejszej strony (jak rodzicow) to umycie rak ma tylko symboliczno-psychologiczny charakter, a dla slabszej praktyczny, bo musi isc dalej w swiat i borykac sie z tym samym bagazem jakim sie borykala, z dodatkowym poczuciem winy.
Gra idzie o zycie tej slabszej strony, stawka jest to wlasnie, a zycie silniejszej strony nie jest w zaden sposob tutaj naruszone.