Dodaj do ulubionych

Uwolnienie od pewnego mechanizmu

08.08.12, 11:21
Jak już mowa na forum o "uwolnieniach".
Na pewno wszyscy doskonale go znacie i mu podlegacie -nie znam profesjonalnej nazwy. Wyjątkowo silnie działa na dzieci, z racji ich wieku. I troche jest związany z mechanizmem wzajemności. Chodzi o nieświadome spełnianie czyiś oczekiwań wobec nas. To znaczy, jeśli ktoś mówi ci, że jesteś zły, taki, owaki - to ty dasz mu właśnie to, czego od ciebie oczekuje lub dostanie ciebie dokładnie takiego, za jakiego cie uważa.
Z tego względu do dzieci nie należy mówić negatywnie i przypisywać im złych cech, bo takimi się staną. Niby wszystko proste, ale ja mam z tym mechanizmem problem. A nie chce mieć. Nie chce wdawać się w czyjeś gierki i manipulacje.

Macie jakieś sposoby aby to lepiej kontrolować? Wytrzebić całkowicie ze swojego życia?
Obserwuj wątek
    • kalistera Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 08.08.12, 12:07
      Nie bardzo rozumiem z czym masz problem;czy Ty wobec kogoś tak sę zachowujesz,czy to ktoś wobec Ciebie stosuje takie negatywne określenia ?
      • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 08.08.12, 12:20
        A co tu rozumieć?;)

        Chodzi np o sytuacje, kiedy mówisz dziecku: 'jesteś niegrzeczne' to ono się z automatu dostosuje do twych słów i tak się zacznie zachowywać.
        Tak to działa mniej więcej.
        • kalistera Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 08.08.12, 16:47
          Przede wszystkim, nigdy dziecku nie mówimy,że jest niegrzeczne. Jeśli już,to,że zachowuje się niegrzecznie w danej chwili.
          • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 01:19
            kalistera napisała:

            > Przede wszystkim, nigdy dziecku nie mówimy,że jest niegrzeczne. Jeśli już,to,że
            > zachowuje się niegrzecznie w danej chwili.

            Wiesz, mnie tego mówić nie musisz;)
            • kalistera Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 06:08
              Mówisz,że Tobie tego nie muszę mówić,a tak właśnie napisałaś !!!
              Jeśli takie" momenty" powtarzają się często,a dziecko nie dostaje wzmocnienia w postaci pochwał za dobre zachowanie, to rzeczywiście kształtuje się osoba o takich cechach, jak u niej dostrzegamy.
              • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 10.08.12, 13:15
                Przeczytaj jeszcze raz uważnie i powoli wszystko, co przeczytałam.
                Może skapujesz;)
                • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 10.08.12, 13:18
                  maggpie napisała:

                  > Przeczytaj jeszcze raz uważnie i powoli wszystko, co przeczytałam.
                  > Może skapujesz;)

                  * co napisałam;)
                  Freud sie kłania :p
    • to.niemozliwe Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 08.08.12, 16:05
      Masz chyba na mysli "wchodzenie w rolę". Sens tego pokazał eksperyment stanfordzki.
      Myślę, zę sposobem na to moze być uprzednie zdefiniowanie sobie swojej roli i wyznaczenie jej granic. Jako Kto przychodze? Kim mam dla Ciebie/Was być? Z czego się składa moja rola wobec Was/Ciebie i jakie są jej granice? I czy pełnienie tej roli nie stoi w sprzeczności z moimi wartościami. Jakiemu celowi ma służyć rola społłłęczna, którą chcę przyjąć?
      Taka pre-definicja siebie w nowym układzie pomaga w odporze narzucenia sobie cudzego stylu, jak sądzę.
      • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 01:21
        No właśnie, to takie troche wchodzenie w rolę, ale ni o to mi chodziło do końca.
        Bo to bywa b. chwilowe, nawet 'momentowe'.
        • to.niemozliwe Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 02:25
          To chyba masz na mysli sugestie. Sugerowanie sie opinia innych, pod wplywem ktorych chwilowo sie znajdujemy. Uleganie sugestiom. Miewaja z tym klopot ludzie o wysokiej empatii.
          Szybko sie "dostrajaja" i daja uwiesc sugestiom innych.
          • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 10.08.12, 13:17
            to.niemozliwe napisał:

            > To chyba masz na mysli sugestie. Sugerowanie sie opinia innych, pod wplywem kto
            > rych chwilowo sie znajdujemy. Uleganie sugestiom. Miewaja z tym klopot ludzie o
            > wysokiej empatii.
            > Szybko sie "dostrajaja" i daja uwiesc sugestiom innych.

            Troche to też;)

            Ale mnie sie włącza złośliwa i przekorna część natury wtedy (tzn. w pewnych sytuacjach). I myśle sobie: 'chcą mnie takiej, będą taką mieli' :p
            Ale wiem też, że to głupie (do pewnego stopnia) i infantylne -szkoda, że czasem bywa silniejsze ode mnie;)
    • kropidlo5 Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 08.08.12, 17:47
      Zgadza się, jak coś kraczesz to wykraczesz, sobie czy komus albo ktos tobie. Dlatego nalezy unikac ludzi, ktorzy niszcza, bo zniszcza, ktokolwiek by cokolwiek nie zrobil, nie byl asertywny czy odporny, to jak kropla drążąca skałę.

      To niekoniecnie działa wprost, ale pamietam, ze jak moi toksycznki znajomi ciagle wmawiali mi, ze jestem bardzo zly, to ja sie buntowalem, ale potem sam sobie udowadnialem 'a co, ja nie moge byc zly, wlasnie ze bede zly' i robilem cos glupiego- zlego, i wychodziło na ich! Dopiero potem sobie to uswiadomilem.

      • maggpie Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 01:22
        No właśnie dokładnie o to chodzi;)
        U wielu ludzi tak to działa.
      • nazzilla Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 10.08.12, 12:12
        kropidlo5 napisał:

        > To niekoniecnie działa wprost, ale pamietam, ze jak moi toksycznki znajomi ciag
        > le wmawiali mi, ze jestem bardzo zly, to ja sie buntowalem, ale potem sam sobie
        > udowadnialem 'a co, ja nie moge byc zly, wlasnie ze bede zly' i robilem cos gl
        > upiego- zlego, i wychodziło na ich! Dopiero potem sobie to uswiadomilem.

        To nie jest tak, rodziny sie nie wybiera, lecz znajomych tak. To przeciez Ty sam tych znajomych wybrales i biernie poddawales sie ich krytyce, to taki rodzaj masochizmu pychicznego.

        Byles zly, bo znajomi chcieli, zebys byl zly? Nie, to takie dziecinne tlumaczenie, projektowanie winy za wlasne zlo na znajomych w celu uspokojenia wlasnego sumienia. Chciales byc zwyczajnie zlym, to byles, nie ma to nic wspolnego z tym, co mowili Ci Twoi znajomi.
    • paco_lopez Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 10:54
      nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale z dziećmi trzeba po prostu. kijem i marchewką. żadne tam zaklęcia i mówienie tylko dobrze albo tylko źle, bo zwariujesz ty i dziecko przy okazji.
      • kalistera Re: Uwolnienie od pewnego mechanizmu 09.08.12, 11:44
        Niezupełnie dobrze zrozumiałeś.
        To pewnie jest moja wina,bo tego nie zaznaczyłam w moim poprzednim poście.

        Stosowanie kija i marchewki, to nic innego ,jak manipulacja.

        Dziecko przede wszystkim, musi czuć,że jest kochane,nawet wtedy,kiedy coś zbroi i rozzłości tym rodzica.
        To jest najważniejsze,by nawet wtedy, dziecka nie przekreślać,nie obwiniać,lecz wytłumaczyć mu, dlaczego tak nie powinno się zachowywać.
        Pokazać,jakie konsekwencje rodzi jego zachowanie.
        Okazać mu ,że rozumiemy i szanujemy jego uczucia,ale nie pochwalamy jego zachowania.
        Powiedzmy taki przykład :
        Jest dwójka małych,kilkuletnich dzieci; brat i siostra.
        Siostra ma urodziny i dostaje mnóstwo prezentów.Bratu jest z tego powodu bardzo przykro,bo on nie dostał nic i zaczyna się nieznośnie zachowywać,płacze,złości się,chce zabrać siostrze prezenty itd.
        Prawidłowa reakcja byłaby wtedy taka : powiedzenie mu,że rozumiemy,że jest mu bardzo przykro i jest zły i smutny ,z tego powodu,że on tym razem nie dostał nic,ale że nie powinien się zachowywać w ten sposób.
        Przytulenie go i wytłumaczenie mu,że jak przyjdą jego urodziny, to na pewno, też dostanie mnóstwo prezentów.
        Poproszenie go,by się uspokoił i przestał niewłaściwie zachowywać.
        Dać mu trochę czasu na ochłonięcie z emocji.Powiedzieć np. poczekam,aż się uspokoisz.
        Po chwili zapytać czy się już uspokoił.Jeśli tak, zapewnić o tym,że nadal go kochamy (czy w jakiś inny sposób dać mu to odczuć)
        Jeśli nadal nie chce się uspokoić ,wtedy zapowiedzieć sankcję za to (powiedzieć jaka kara go spotka). Jeśli nadal nie reaguje, dopiero wtedy go ukarać.Po odbyciu kary okazać mu,że się już na niego nie gniewamy.
        Tak to mniej więcej powinno wyglądać.

        A co często się dzieje w podobnych wypadkach? Klaps na dupcię i do kąta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka