Dodaj do ulubionych

Porzucona dla dyskotekowej lali

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 11:37
Odkąd pamiętam inwestowałam w siebie. Nie chodzi tu o kwestie fizyczne tylko,
ale także o intelektualne. Gdy sie poznaliśmy byłam dopiero na poczatku
swej "kariery"- zaczynałam studia. On smiał się ze mnie i mówił, że nigdy ich
nie skończę. Myślałam, że tak tylko żartuje. Sam był już absolwentem
medycyny, czułam się zatem zobligowana do tego by się kształcić, by nie być
tylko jego ozdobą ,wymalowaną i wypudrowaną marionetką, która nie ma nic do
powiedzenia i potrafi się tylko ładnie usmiechać i kręcic tyłkiem.
Skończyłam dwa fakultety, mój mężczyzna nie mógl wyjść z podziwu. Robiłam to
po części też dla niego. Było wspaniale.. do pewnego czasu... Niedawno przez
przypadek dowiedziałam się, że on spotyka się z kimś na boku. Początkowo
zaprzeczał ale... czas pokazał, że nie były to tylko plotki. Po serii awantur
zerwaliśmy ze sobą. Nie podawał argumentów dlaczego nie chce już ze mną być.
Powiedział, że odchodzi. Nigdy bym nie podejrzewała , że zostawi mnie dla tej
akurat kobiety, którą miałam okazję kiedyś poznać ( dawno temu ) w dyskotece.
Nie chcę nikogo fałszywie oceniać, sama też nie pragnę się wywyższać. Ona nie
skończyła żadnej szkoły, chyba zawodówkę jakąś tam, jest sporo ode mnie i od
niego młodsza, sama nie wiem, może ładniejsza? Ja jednak nie należę do
otyłych bab, chodzę na siłownię, dbam o siebie jak tylko mogę. Nadal nie
pojmuję dlaczego mnie zostawił??Prosze o jakieś życzliwe rady co teraz robić?
Wiem, że wiele osób może napisać, że jest prawdopodobieństwo, iż jego obecna
dziewczyna dysponuje innymi atutami tj: charakter,miłe usposobienie itd.
Wszystko to będzie nieprawdą. Zaznaczam, że ją znam i ,że jest wulgarną ,
niedouczoną małolatą z zawyżonym poczuciem własnej wartości.
Mam ochotę sobie coś zrobić...tak bardzo mi teraz źle...;(
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 11:44
      Masterton chyba twierdzil, ze faceci zdradzaja najchetniej z kobietami, ktore
      nie sa w niczym podobne do ich stalych partnerek.

      Wg tej teorii mezczyzna, ktorego zona jest szykowna, inteligentna kobieta z
      towarzystwa, bedzie najszczesliwszy, kiedy zwiaze sie z dziewucha prosta i
      nieskomplikowana. I na odwrot.

      Korci to, czego sie nie ma.

      z.
      • Gość: Nadja Re: Porzucona dla dyskotekowej lali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 11:55
        Czy działa ta zasada też w drugą stronę?Chyba raczej NIE,bo zgodnie z teorią
        musiałabym podświadomie tęsknić np do... takich np umięsnionych robotników,
        którzy przykładowo reperują gdzieś dach i gwizdają na mnie ,gdy idę ulicą... A
        oni jakoś niespecjalnie mnie pociagają...:(
        • Gość: frustro Re: Porzucona dla dyskotekowej lali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 22:40
          (nie)wszystko do czasu... oczywiście współczuję
    • procesor wyjaśnienie w przeszłości? 01.07.04, 11:54
      Może kluczem jest to co napisałaś o poczatku waszej znajomości.

      To że "nie skończysz studiów".

      Szukał kobiety która to nie on będzie podziwiał - ale która będzie podziawiałą
      jego. Nad którą będzie miał"przewage".
      Ty od tamtego momentu przeszłąś an wyższy poziom, przestałąś być "podciągająca
      sie do jego poziomu".

      Najwyraźniej nie czuł sie przy tobie pewnie. Jeśli to faktycznie taki typ -
      lepiej że teraz sie rozstaliście. Jest taki typ facetów którzy żenia sie z
      taka "małą głupiutka kobietką". Gdy ta "kobietka" dorasta, mądrzeje rozwija sie-
      paradoksalnie zamiast sie cieszyć taka madra partnerką - porzucaja ją! Szukaja
      nastepnej dla której będą "bogiem".
      • Gość: Nadja Re: wyjaśnienie w przeszłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 11:59
        Byłam idiotką, która nie zauważyła , z kim ma do czynienia. Jeszcze kilka dni
        temu miałam wszystko, co potrzebne do szczęścia. Teraz nie mam.. chyba tego
        najważniejszego- miłości... i nie chce mi się zyć. Może troche jest w tym
        prawdy- kiedyś byłam bardziej zagubiona, ale miałam cel, który osiagnęłam.
        Myslałam, że potem będzie już tylko lepiej. Teraz mam wykształcenie, lecz nie
        mam JEGO. Może sama w czymś zawiniłam...:(
        • procesor Re: wyjaśnienie w przeszłości? 01.07.04, 12:05
          Jeszcze kilka dni temu to ty miałąś złudzenia a nie wszystko.

          Może coś "zawiniłaś" ale nie przesadzajmy - to nie ty znalazłąś sobie
          dsykotekowego chłopca. Po prostu spadły ci teraz z nosa okulary które sama
          założyłaś.

          Życie to nie ciągłe wchodzenie wyżej. Jak wleziesz na szczyt to musisz z niego
          kiedyś sama zleźć, bo albo zlecisz albo głód cię zmusi do zejścia. Raz szczyt,
          raz dolina, czasem przełecz.. Równiny tez są interesujące.
          • Gość: Nadja Re: wyjaśnienie w przeszłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 12:09
            Nie ma teraz NIC. Wszystko odeszło. Moje szczęście odeszło. No i na co mi to
            wszystko było, te szkoły, egzaminy itd. Jestem niby mądrzejsza, ale zarazem ,
            gdy przybywało mi mądrości w sensie wiedzy ,chyba ubywało czegoś innego.
            • procesor Re: wyjaśnienie w przeszłości? 01.07.04, 12:16
              Gość portalu: Nadja napisał(a):
              > Nie ma teraz NIC. Wszystko odeszło. Moje szczęście odeszło. No i na co mi to
              > wszystko było, te szkoły, egzaminy itd. Jestem niby mądrzejsza, ale zarazem ,
              > gdy przybywało mi mądrości w sensie wiedzy ,chyba ubywało czegoś innego.

              Jest bardzo wiele. Na co ci to było?
              Po to żebys nie została kiedyś w przyszłości rozwiedziona byłą "pania
              lekarzową" z 2 dzieci, bez wykształcenia, bez pracy, bez perspektyw.. Bo być
              może tamta dziewczyna tez sie podciągnie do jego poziomu a wtedy on też ją
              zmieni na inną. Taki Pigmalion zakichany..
    • charmaine Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 11:59
      A skąd masz tyle pogardy dla tej panienki?
      Zraniona miłość własna - rozumiem, ale żeby gardzić drugim człowiekiem?
      Różne pozy przybierają małolatki. Wierz mi.
      • Gość: Nadja Re: Porzucona dla dyskotekowej lali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 12:03
        Wcale nią nie gardzę. Może i napisałam kilka słów na jej temat, ale zrozum...
        tak się czuje samotna , pozostawiona dla innej kobieta. Czuję się zraniona. Na
        pewno nie miałam okazji poznać tej dziewczyny tak dogłębnie jak mój męzczyzna.
        Może dla niego to rzeczywiście anioł wcielony. Nie zmienia to jednak faktu, że
        cierpię.Wszystkie poczynania, które podjęłam kiedyś były m.in po to, by móc z
        nim żyć, by nie czuc się gorsza, by założyć rodzinę i nie mieć poczucia, że
        tylko ON ją utrzymuje...
        • Gość: Ethlinn Re: Porzucona dla dyskotekowej lali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 12:12
          Być może on męczył się w związku w którym ktoś nie stał niżej od niego, być
          moze chciał czuć sie lepszy i mądrzejszy a przy kobicie po dwóch fakultetach
          nie było to takie proste.
          Przestań zadręczać sie tym, że jesteś wykształconą osobą, z nim czy bez niego
          poradzisz sobie w życiu. Gdybyś nie skończyła tych studiów najprawdopodobniej
          zawsze byś była od niego zależna, a i nie jest powiedziane że wtedy by Cię nie
          zostawił.
          Teraz pewnie Ci w to trudno uwierzyć, ale prawdopodobieństwo spotkania tego kto
          naprawdę gdzieś tam dla Ciebie istnieje o wiele sie zwiększyło;-)
          Jest taka fajna piosenka zaczynająca sie od słów "jeszcze zdążymy w dżungli
          ludzkości siebie odnaleźć, tęskność zawrotna przybliża nas (...)"

          Ps. No i rzucę ten slogan (ale nie mogę sie oprzeć;-) DOBRZE BĘDZIE
        • joanna_1 Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 12:13
          oj Nadja....
          Nie bądź dzieckiem, któremu ktos odebrał cenna zabawkę. To, że inwestowałas w
          siebie jest faktem, który nikt nigdy ci nie podważy! Inwestowałaś w swoją
          przyszłość niezaleznie, czy spędzisz ją przy boku jakiegoś mężczyzny, czy nie.
          Nie umniejszaj wartości tej dziewczyny, bo każdy ma prawo do miłości,
          niezaleznie z jakiej kasty się wywodzi. I to jest sprawa faceta kogo wybiera
          sobie na towazyszkę zycia.
          Ty ciągle mozesz stawać z otwartą przyłbicą, bo masz wiele do zaproponowania i
          na tym się koncentruj. Ludzi sie rozstają nie dla tego, że bilans zasług źle
          wychodzi, tylko że nie moga się dogadać.
        • charmaine Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 12:19
          Dwa fakultety ukończone i nie rozumiesz, że mężczyzna uwielbia być podziwiany,
          dowartościowany, uwielbiany wręcz?
          (Tak na marginesie - kij i marchewka to niezawodna metoda na obie płcie:P)
          Zranienie przeczekasz, z każdym dniem będzie lepiej.
          Potem zaś kolejny mężczyzna przysłoni Ci oczy.
          To naturalne.
          I będziesz wiedziała, jak z nim postępować, jak postępować z Wami.

          Powodzenia.

          Aha - odezwij się na pocztę, ok?
          • anastasia27 Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 12:28
            Poczekaj na kogoś kto Ciebie będzie podziwiał i będzie dumny, że taka
            atrakcyjna i mądra kobieta wybrała właśnie jego.
          • Gość: facet Re: Porzucona dla dyskotekowej lali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 12:29
            no, wysyp stereotypów pełny...

            "facet lubi byc podziwiany - a ty masz dwa fakultety i tego nie łapiesz...?"

            krótko mówiąc: głupstwa gadacie.

            nigdy nie ma gwarancji w związku.
            może On akurat te dwa fakultety bardzi ceni, ale PO PROSTU MA OCHOTĘ NA PROSTĄ I NIESKOMPLIKOWANA DZIEWCZYNKĘ TERAZ?
            a jak się nasyci prostotą (prostactwem?) i nieskomplikowaniem, to zatęskni za intelektualną rafinadą...
            przeciez w związkach rzadko bywa wszystko constans.
            ja mam świetną żone, z którą trochę już jestem - co nie zmienia faktu, że nieraz mam ochotę na jakąś "lżejszą gatunkowo znajomośc z bardziej swobodną panienką" - czego nie robię, chyba ze strachu, że za dużo bym musiał zaczynac od nowa(ile związków dzięki temu się trzyma?!), a co więcej - wiem, że wkrótce za swoją połówką bym się stęsknił...

            doceń siebie, daj sobie luzu, jak juz żal główny minie, bo liczą się kobiety sympatyczne i ciepłe, a jak są i wykształcone, to jest plus - ale nie główna zaleta!
            • katja Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 12:47
              Racje ma wielu tutaj , ktorzy mowia , ze chcial sie dowartosciowac poprzez
              wlasnie prosta i niewyksztalcona dziewczyne.
              Wyglada na bardzo slabego czlowieka, niepewnego. Nie chce mowic nic zlego o tej
              panience , ale jak to sie mowi kazdy ciagnie to swojego...bo o czym , zesz on z
              nia rozmawia, dyskutuje? Mezczyzna po studiach?
              Przypomina mi to sztuke po tytulem "Pigmalion", facet przyuczyl prosta
              dziewczyne i czul sie dowartosciowany o milosci trudno tu mowic.
              Sama przezylam podobna historie , gdy moj ex wzial sobie wulgarna dziewczyne ,
              ktora na wstepie oswiadczyla , "gdyby tylko probowal mnie zostawic, to ja mu
              taki numer odkrece , ze nakryje sie nogami" nic dodac nic ujac.
              Moj ex dzwonil potem i jeczal w sluchawke..."pamietasz nasze rozmowy, nasze
              dyskusje etc.."
              Dobrze mu tak teraz. Ten twoj pan tez sie szybko znudzi ta panienka, jesli to
              rzeczywiscie wyksztalcony czlowiek, ale mozna byc prostakiem i ze studiami.
              Widocznie on taki jest.

              • Gość: elka Re: Porzucona dla dyskotekowej lali IP: *.energis.pl 01.07.04, 15:44
                no co wy....wiesz co a może kurcze on takich potrzebuje ,bo przy niej sie czuje
                bezpieczny ,bo sam taki jest prosty i nieskomplikowany:)moze on by bardzo
                chciał być Panem Doktorem ,ale jak sie okazuje w głębi duszy słoma z butów.
                Miałam kolege,który związał się z dziewczyną.ona pzry nim studia sknczyła ,i
                bardzo chciała byc ą,ę...w koncu nie wytrzymała...bo była ososba co woli w łapę
                kiełbase wziąć i popic kefirem..i rzuciłą tego swojego męza dla takiego
                obszczymura ,ze az strach.Jemu to sie podoba.Nie wiem jak bym sie straała ,no
                wkurza mnie jak musze rozmówcy za duzo tłumaczyć:):):):)daj se z nim spokój.Ot
                małorolny ci sie trafił ,nie obrażająć rolników oczywi ście ,wsród których sa
                całe masy o wiele wrażliwszych i bardziejj ambitnych niż wsród
                tychzakształconych.P.S tez mam dwa fakultety:):):):):)
    • mskaiq Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 16:09
      Mysle ze do zwiazku dwojga ludzi potrzebna jest milosc, wyksztalcenie tego nie
      zastapi. Czesto o zwiazku decyduje seks, pieniadze, wyksztalcenie itp. Jesli to
      sa glowne atrybuty to taki zwiazek jest bardzo kruchy.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • gomory Re: Porzucona dla dyskotekowej lali 01.07.04, 16:23
      Niezaprzeczalna zaleta tej nowej jest fakt ze... jest nowa, i tyle. Nawet bedac
      Miss World w koncu bys sie znudzila. Nie masz po co sie zastanawiac czy ona
      robi lepsze obiady, jest swobodniejsza w lozku czy tez ma wieksze cycki. To Ci
      teraz nic nie da, mozesz sie zawsze dowartosciowac ze jest wulgarna i
      glupsza ;). Zostawil Ciebie bo poznal po prostu INNA, nie dlatego ze Ty jestes
      kiepska jako kobieta.
      Co masz zrobic? Skup sie na tym by wyrwac w czasie rozwodu ile sie da! No i
      rozgladaj sie za kolejnym facetem, ktory doceni Ciebie. Tak to juz bywa,
      zwiazki sa, rozpadaja sie, powstaja nowe.
      • vlad_palovnik mówią cyganie ... 01.07.04, 22:17
        Stare, cygańskie przysłowie mówi:

        Do piczki cudzej kobiety diabeł dosypał łyżkę miodu więcej niż do piczki
        naszej kobiety.

        :D
    • seksuolog Logika wyjasnienia 02.07.04, 10:35
      Gość portalu: Nadja napisał(a):

      > Odkąd pamiętam inwestowałam w siebie. Nie chodzi tu o kwestie fizyczne tylko,
      > ale także o intelektualne. Gdy sie poznaliśmy byłam dopiero na poczatku
      > swej "kariery"- zaczynałam studia. On smiał się ze mnie i mówił, że nigdy ich
      > nie skończę. Myślałam, że tak tylko żartuje. Sam był już absolwentem
      > medycyny, czułam się zatem zobligowana do tego by się kształcić, by nie być
      > tylko jego ozdobą ,wymalowaną i wypudrowaną marionetką, która nie ma nic do
      > powiedzenia i potrafi się tylko ładnie usmiechać i kręcic tyłkiem.
      > Skończyłam dwa fakultety, mój mężczyzna nie mógl wyjść z podziwu. Robiłam to
      > po części też dla niego. Było wspaniale.. do pewnego czasu... Niedawno przez
      > przypadek dowiedziałam się, że on spotyka się z kimś na boku. Początkowo
      > zaprzeczał ale... czas pokazał, że nie były to tylko plotki. Po serii awantur
      > zerwaliśmy ze sobą. Nie podawał argumentów dlaczego nie chce już ze mną być.
      > Powiedział, że odchodzi. Nigdy bym nie podejrzewała , że zostawi mnie dla tej
      > akurat kobiety, którą miałam okazję kiedyś poznać ( dawno temu ) w dyskotece.
      > Nie chcę nikogo fałszywie oceniać, sama też nie pragnę się wywyższać. Ona nie
      > skończyła żadnej szkoły, chyba zawodówkę jakąś tam, jest sporo ode mnie i od
      > niego młodsza, sama nie wiem, może ładniejsza? Ja jednak nie należę do
      > otyłych bab, chodzę na siłownię, dbam o siebie jak tylko mogę. Nadal nie
      > pojmuję dlaczego mnie zostawił??Prosze o jakieś życzliwe rady co teraz robić?
      > Wiem, że wiele osób może napisać, że jest prawdopodobieństwo, iż jego obecna
      > dziewczyna dysponuje innymi atutami tj: charakter,miłe usposobienie itd.
      > Wszystko to będzie nieprawdą. Zaznaczam, że ją znam i ,że jest wulgarną ,
      > niedouczoną małolatą z zawyżonym poczuciem własnej wartości.
      > Mam ochotę sobie coś zrobić...tak bardzo mi teraz źle...;(

      To sa sprawy ktore trudno wyjasniac majac skape informacje. Jest tez pytanie
      na ile przydatne sa te informacje obecnie. Zalozmy ze zmienil na tamta bo
      mial ochote na wulgarnosc i ostrzejszy seks (np. u niej lody standart
      u ciebie nie). Takie informacje niewiele przydadza sie w obecnej sytuacji.

      Ale w twoim przypadku jest tlo waszego zwiazku. Bo gdy cie poznawal bylas
      ta niewyksztalcona (malolata?) a on panem lekarzem. A na dodatek czy WTEDY
      nie bylas WLASNIE ta "jego ozdobą ,wymalowaną i wypudrowaną marionetką, która
      nie ma nic do powiedzenia i potrafi się tylko ładnie usmiechać i kręcic
      tyłkiem."? Czyli zlapalas go na krecenie doopcia, usmiechy i tapete bo to byl
      JEGO MODEL? Potem wyroslas z jego modelu i on sie pczul zle bo on wlasnie
      preferuje zwiazki w ktorych goruje nad partnerka ktora ma ladnie krecic
      doopcia i nic wiecej. Swiadczy o tym co mowil (ze nie skonczysz) czyli nie
      bylo w nim wielkiego entuzjazmu z powodu twoich studiow.

      Czyli w waszym zwiazku nastapilo totalne rozminiecie sie oczekiwan: on sie
      zwiazal z ladnym cialem a ty mialas okropna dla niego ukryta agende
      intelektualna. Nic dziwnego ze wrocil do swoich pierwotnych preferencji,
      moze nawet czuje ze go wyrolowalas?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka