kasia5266
11.09.12, 20:57
Nie wiem czy coś jest ze mną nie tak, ale od dłuższego czasu nie umiem się zakochać, ani zauroczyć. Poznaję faceta np pierwsze 2-3 spotkania są ok, a pózniej stwierdzam, że nie podoba mi się z wyglądu, lub charakteru (albo i to i to).Nie odrzucam wtedy tego faceta od razu , ale po kilku spotkaniach stwierdzam, że nie ma sensu tego ciągnąć.Bo gdy chce bliskości pocałunków to czuję jakieś niedopasowanie, które czasami wywołuje wręcz fizyczne objawy stresu.Czuję się wobec niego nie fair jak widzę jak się angażuje, a ja nie potrafię.Tylko raz byłam zakochana.Wręcz jak to moja koleżanka określiła "miałam świra na punkcie tego faceta".Niestety on potraktował mnie jak zabawkę.Od tego czasu za każdym razem, gdy poznaję jakiegoś faceta odrzucam go.Nie potrafię się przełamać.Owszem gdy ktoś jest kompletnie nie w moim typie to inna sytuacja, ale przecież nie można odrzucać większości facetów.Ideałów nie ma.W domu mówią mi ciągle, że jak tak będę wybrzydzać to zostanę sama.Może faktycznie coś jest ze mną nie tak.