Gość: Luty
IP: *.dialup.mindspring.com
08.07.04, 04:18
> jmx napisala:
> Jak osobie, która odchodzi można pomóc gdy się nie wierzy w śmierć?
> Taka myśl, moim zdaniem wyraża nieakceptowanie, wypieranie tego faktu ze
> świadomości osoby, która ją głosi i wierzy.
>
> Pierwsza, świadomie przeżyta śmierć kogoś znajomego, bliskiego jest zawsze
> szokiem. Świat się zmienia. Jest Inny. Skończony. Patrzenie z bliska na
> umieranie, na stopniowe gaśnięcie i rozbłyskiwanie nadziei związane z
treścią
> diagnoz lekarskich, na zupełnie inny odbiór świata, ludzi niż w czasie
> zdrowia...
>
> Czy współbycie z umierającym to odwaga?
> Czy zaniechanie tego to tchórzostwo?
> Czy towarzyszenie umierającemu jest bardziej dla nas czy dla niego?
******************************************************************************
Luty odpowiedzial:
Rozne sa sytuacje, rozne okolicznosci, nie mozemy uogolniac.
Inaczej jest, gdy umiera schorowany starzec, inaczej gdy umiera dziecko...
Inaczej gdy umiera sasiad, inaczej gdy umiera nam ktos biski.
Inaczej tez, gdy umiera ktos latami, inaczej , gdy nagle...
Ale wiedziec warto, ze smierc, to umieranie ciala..., a cialo to skorupka...
Jestesmy czyms niewyobrazalnie wielkim i niepojetym. Cialo to skorupka
orzecha wobec wszechswiata ktorym jestesmy, cialo jest chwilka wobec
nieskonczonosci ktora jestesmy, cialo jest pylkiem wobec ogromu milosci jaka
jestesmy...
Jednak smierc dla wielu z Was, to ostatecznosc, to rozstanie na wieki...to
bol, to rozpacz...i nie mozna znalezc pocieszenia...a ja nie wiem jak mozna
to zmienic...