przemciu-orzemek
08.07.04, 13:28
czy mozecie sobie wyobrazic doroslego czlowieka, ktory zupelnie nie rozumie
zycia, jego najprostyszych zasad. chodzi mi glownie o stosunki miedzi ludzmi -
wiem, ze czasami mozna nie zauwazyc ze ktos sie z ciebie smieje, czy cos w
tym stylu,ale gdy nasmiewanie staje sie do tego stopnia perfidne, to tez
mozna tego nie zauwazyc?? napisze krotka historie zycia pewnego czlwoieka...
dajmy na to ze nazywal sie Stefan.
Zaczelo sie od nieskrepowanej rozmowy na gg, Marek chlopak podawal sie za
dziewczyne ze szkoly Stefana. Stefan nie wyczuwajac podstepu, cignal rozmowe
przez kilka dni, az umowil sie z zupelnie nieznana mu dziewczyna (Angelika).
Zeby glupi kawal Marka sie udal, wyslal na to spotkanie swoja siostre, ktora
oczywiscie podawala sie za ta Angelike. Jedno ich spotkanie trwalo moze kilka
minut, nastepne niewiele wiecej. Łącznie widzieli sie moze z 30min.
Rozmawiali zupelnie o niczym... az w koncu Stefan podczas rozmowy na gg
wyznal milosc owej Angelice. Stefan jak sam twierdzil byl czlowiekiem z
zasadami, nie lubil alkoholu, telefonow komorkowych, nie lubil palacych
dziewczyn - co nieraz mocno podkreslal, ale gdy dowiedzial sie ze pali,
stwierdzil ze to jest bardzo sexy. W miedzy czasie kupil sobie telefon
komorkowy zeby miec lepszy kontakt ze swoja, jak mu sie wydawalo dziewczyna.
Brzydki kawal Marka wymknal sie z pod kontroli... Chcial sie z Angelika jak
najczesciej spotykac - a ona tez chciala sie z nim spotykac, ale tylko w
towarzystwie swojego prawdziwego chlopaka i kolezanek. Bawili sie swietnie
kosztem Stefana, ktory kompletnie nie rozumial sytuacji w jakiej sie
znajduje. Uwazal ze to towarzystwo jest super, towarzystwo ktore bezczelnie
sie z niego smialo...
Chcialem zadac moze pre pytan na ktore ktos bedzie mi w stanie udzielic
odpowiedzi:
jak mozna powiedziec komus po 30min znajomosci i po paru rozmowach na
gg "kocham cie"?
jak mozna nie widziec tego co sie wokol czlowieka dzieje?
jak mozna twierdzic ze ma sie zasady, gdy tak naprawde ich sie nie ma?
skad sie tacy ludzie biorą? i co z nimi trzeba robic?
czy robic tak jak wspomniana wyzej grupka ludzi?
Jezeli to jest czlowiek "niereformowalny" to co z nim wtedy zrobic?
pytam sie dlatego ze bylem swiadkiem (posrednim i bezposrednim), i nie
potrafie sobie wyobrazic wiekszego debilizmuze strony mojego rowiesnika -
badz co badz czlowieka juz doroslego.
nie usprawiedliwiam tez tych osob, ktore sie z niego nasmiewaly - ale na
pewno wiecie jak to jest gdy ktos sobie pozwala wejsc na glowe, a co gorsza
tego nie zauwaza...