Dodaj do ulubionych

człowiek bezrozumny z zasadami

08.07.04, 13:28
czy mozecie sobie wyobrazic doroslego czlowieka, ktory zupelnie nie rozumie
zycia, jego najprostyszych zasad. chodzi mi glownie o stosunki miedzi ludzmi -
wiem, ze czasami mozna nie zauwazyc ze ktos sie z ciebie smieje, czy cos w
tym stylu,ale gdy nasmiewanie staje sie do tego stopnia perfidne, to tez
mozna tego nie zauwazyc?? napisze krotka historie zycia pewnego czlwoieka...
dajmy na to ze nazywal sie Stefan.

Zaczelo sie od nieskrepowanej rozmowy na gg, Marek chlopak podawal sie za
dziewczyne ze szkoly Stefana. Stefan nie wyczuwajac podstepu, cignal rozmowe
przez kilka dni, az umowil sie z zupelnie nieznana mu dziewczyna (Angelika).
Zeby glupi kawal Marka sie udal, wyslal na to spotkanie swoja siostre, ktora
oczywiscie podawala sie za ta Angelike. Jedno ich spotkanie trwalo moze kilka
minut, nastepne niewiele wiecej. Łącznie widzieli sie moze z 30min.
Rozmawiali zupelnie o niczym... az w koncu Stefan podczas rozmowy na gg
wyznal milosc owej Angelice. Stefan jak sam twierdzil byl czlowiekiem z
zasadami, nie lubil alkoholu, telefonow komorkowych, nie lubil palacych
dziewczyn - co nieraz mocno podkreslal, ale gdy dowiedzial sie ze pali,
stwierdzil ze to jest bardzo sexy. W miedzy czasie kupil sobie telefon
komorkowy zeby miec lepszy kontakt ze swoja, jak mu sie wydawalo dziewczyna.
Brzydki kawal Marka wymknal sie z pod kontroli... Chcial sie z Angelika jak
najczesciej spotykac - a ona tez chciala sie z nim spotykac, ale tylko w
towarzystwie swojego prawdziwego chlopaka i kolezanek. Bawili sie swietnie
kosztem Stefana, ktory kompletnie nie rozumial sytuacji w jakiej sie
znajduje. Uwazal ze to towarzystwo jest super, towarzystwo ktore bezczelnie
sie z niego smialo...
Chcialem zadac moze pre pytan na ktore ktos bedzie mi w stanie udzielic
odpowiedzi:
jak mozna powiedziec komus po 30min znajomosci i po paru rozmowach na
gg "kocham cie"?
jak mozna nie widziec tego co sie wokol czlowieka dzieje?
jak mozna twierdzic ze ma sie zasady, gdy tak naprawde ich sie nie ma?
skad sie tacy ludzie biorą? i co z nimi trzeba robic?
czy robic tak jak wspomniana wyzej grupka ludzi?
Jezeli to jest czlowiek "niereformowalny" to co z nim wtedy zrobic?

pytam sie dlatego ze bylem swiadkiem (posrednim i bezposrednim), i nie
potrafie sobie wyobrazic wiekszego debilizmuze strony mojego rowiesnika -
badz co badz czlowieka juz doroslego.

nie usprawiedliwiam tez tych osob, ktore sie z niego nasmiewaly - ale na
pewno wiecie jak to jest gdy ktos sobie pozwala wejsc na glowe, a co gorsza
tego nie zauwaza...
Obserwuj wątek
    • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 13:35
      Rozmawiales z nim? Jesli tak, a on to ignoruje to wiele nie mozesz zrobic.
      On sie sam musi sparzyc.
      Mozesz wplynac na tych co sie nim zabawiaja, aby przestali.
      • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 13:42
        wykrywacz.klamcow napisał:

        > Rozmawiales z nim? Jesli tak, a on to ignoruje to wiele nie mozesz zrobic.

        próbowalem z nim rozmawiac, ale on twierdzi ze wszystko jest ok i to niejest
        moja sprawa i mam sie nie wtracac.

        > On sie sam musi sparzyc.

        wiesz wydaje mi sie ze on juz jest caly popalony. wedlug mnie on chce miec
        tylko dziewczyne, juz niewazne jakim kosztem - moze byc opluwany ale bedzie
        mial to poczucie ze ma tą dziewczyne. Chociaz tak na prawde nie
        jest...cóz...nie ma dziewczyny i nie bedzie jej mial z takim zachowaniem, jakie
        prezentuje od kilku lat... ze tak pewniem jest egocentrykiem, jedynakiem bez
        ojca.

        > Mozesz wplynac na tych co sie nim zabawiaja, aby przestali.

        Próbowales kiedys skonczyc super zabawe...? mi sie wydaje ze ciezko jest sie
        przeciwstawic wiekszej grupie ludzi - wszystkim do rozsadku sie nie przemowi.
        a nawet gdyby oni zrozumieli to na bank znajda sie inni, ktorzy beda go jeszcze
        gorzej wykorzystywac.
        • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 13:56
          > próbowalem z nim rozmawiac, ale on twierdzi ze wszystko jest ok i to niejest
          > moja sprawa i mam sie nie wtracac.

          Tak myslalem...

          > wiesz wydaje mi sie ze on juz jest caly popalony. wedlug mnie on chce miec
          > tylko dziewczyne, juz niewazne jakim kosztem - moze byc opluwany ale bedzie
          > mial to poczucie ze ma tą dziewczyne. Chociaz tak na prawde nie
          > jest...cóz...nie ma dziewczyny i nie bedzie jej mial z takim zachowaniem,
          jakie
          > prezentuje od kilku lat... ze tak pewniem jest egocentrykiem, jedynakiem bez
          > ojca.

          Mozesz go wyslac na terapie (jesli sie zgodzi). Jesli nie - nic go nie
          powstrzyma przed wladowaniem sie w kolejna kabale, sila go przeciez nie
          bedziesz zatrzymywal. Nawet jak mu bedziesz tysiac razy powtarzal ze nie tedy
          droga, nie bedzie sluchal - musi sam... ://

          > Próbowales kiedys skonczyc super zabawe...? mi sie wydaje ze ciezko jest sie
          > przeciwstawic wiekszej grupie ludzi - wszystkim do rozsadku sie nie przemowi.
          > a nawet gdyby oni zrozumieli to na bank znajda sie inni, ktorzy beda go
          jeszcze
          > gorzej wykorzystywac.

          Jak beda inni, to bedzie sie myslec o innych.
          Z jednej strony, nadopiekunczosc to nie jest dobry pomysl (w koncu jak mowisz
          Twoj kumpel jest dorosly), z drugiej strony - moze da sie na tych ludzi jakos
          wplynac? Nie znam sytuacji, nie wiem czy jesli z nimi rozmowa nie daje skutku
          czy mozna wtedy wplynac np. na ich rodzicow itp. itd...
          • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 14:19
            > Mozesz go wyslac na terapie (jesli sie zgodzi). Jesli nie - nic go nie
            > powstrzyma przed wladowaniem sie w kolejna kabale, sila go przeciez nie
            > bedziesz zatrzymywal. Nawet jak mu bedziesz tysiac razy powtarzal ze nie tedy
            > droga, nie bedzie sluchal - musi sam... ://

            człowiek który nie moze zrozumiec tego ze ktos sie z niego smieje, na bank nie
            pomysli ze ma z tym problem. wyobraz to sobie, wmawiasz takiemu kolesiowi ze ma
            jakis niedowlad umyslu, czy jakis inny problem... co on na to? ze pewnie ktos
            chce z niego czubka zrobic.

            > Jak beda inni, to bedzie sie myslec o innych.

            tak tak, ale zycie sie zmienia, wszystko ciagle ewoluuje - jednemu
            nauczycielowi wkladaja smietnik na glowe, a rok pozniej juz nauczyciel caly
            laduje w smietniku. tak to widze.

            > Z jednej strony, nadopiekunczosc to nie jest dobry pomysl (w koncu jak mowisz
            > Twoj kumpel jest dorosly),

            szczerze mowiac to nie jest tam zadnym moim kumplem, ale czlowiekiem z ktorym
            mam stycznosc poprostu i widze co sie wokol niego dzieje. oczywiscie sam sie
            nie raz z niego smialem, sam robilem mu glupie numery, ale pewnych granic nie
            przekraczalem. w tym watku chodzilo mi generalnie o to czemu ludzie tacy sa? co
            z nimi trzeba robic? (i nie wydaje mi sie zeby tutaj jakas terapia pomogla).
            nie potrafie tez wyobrazic sobie tego czlowieka za pare lat (lat ma okolo 20).
            kiedy trzeba bedzie isc do pracy, zmagac sie z przeciwnosciami losu. sam
            czasami nie wiem czy jest mi go szkoda czy nie. ale wiem to ze od zycia
            dostanie solidnego kopniaka. wiem ze bedzie wykorzystywany. wiadamo zeby sie
            gdzies dostac, zalatwic to trzeba miec jakies uklady, ukladziki, a on co?
            nic... zyje w proznii i nic nie rozumie bo tak pewnie mu jest łatwiej.


            z drugiej strony - moze da sie na tych ludzi jakos
            > wplynac? Nie znam sytuacji, nie wiem czy jesli z nimi rozmowa nie daje skutku
            > czy mozna wtedy wplynac np. na ich rodzicow itp. itd...

            wiesz wyajde mi sie, ze rodzic ktory zabrania synowi w wieku mlodzienczym
            chodzic na dyskoteki, umawiac sie z dziewczynami, probowac alkoholu
            ipapierosow, jest kiepskim rodzicem - bo potem w swiecie doroslych taki
            czlowiek nie ma pojecia o niczym, zmierzam do tego, ze wyplynac na rodzica sie
            nie da, gdy on trzyma to samo stanowisko co dziecko - i to jest wlasnie przykre.
            rozmowa z innymi...wiesz ja juz doszedlem do wniosku ze to zostawiam, mam to
            gdzies nie chce czlowiekowi krzywic psychiki jeszcze bardziej. odsunelem sie od
            tego jakis czas temu, a do napisania na forum sklonily mnie niemile wczorajsze
            wypadki Stefana...
            • Gość: Homek Toft terapia? chyba pradem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 14:26
              Człowiek z zasadami. Może to akurat nie będzie dotyczyło Stefana, to co powiem,
              ale powiem. Człowiek z zsadami boi się świata. Na przykład, kiedy stwierdza, że
              ma taką zasadę - nie flirtuje z kobietami, bo to wg. niego nieetyczne to ta
              zasada jest sztuczna. Ona jest dla niego obroną, przed tym, czego się boi.
              Strach nei jest realny, to tylko on to wymyślił, ale żeby to przed samym sobą
              ukryć i przy okazji przydać sobie trochę powagi nazwał taką ucieczkę
              zasadą. "Czasem żenią się zasady, a nie ludzie" - prawda, bo jak się spotkają
              dwie osoby, które boją się tego samego, będą się rozumieć. Inna sprawa, że ich
              zasady mogą ich ograniczać i mogą coś czuć do siebie, ale mają zasadę: "nie
              wyrażam głośno swoich uczuć, jestem tajemniczy i skryty" , no i wszystko idzie
              na marne. Nigdy nie będą rozmawiać o swoich strachach i nie wyleczą ich,
              chociaż jedyna droga do pobycia się lęków to właśnie obecność drugiej osoby.

              Jak ktoś nie zapalił w życiu fajki, nie wypił kropli alkoholu... dla mnie taki
              koleś jest jakiś popierdolony. Tu nie ma żadnej psychologii, biblii, czy
              jezusa. To jest zwykłe zdałnienie. I teksty, żźe dobrze robi, przecież używki
              to złe, to może sobie każdy o kant dupy rozbić.

              Podobno jedyny sposób żeby przekonać się o prawdziwej dobroci człowieka to dać
              mu kogoś o wiele słabszego od niego i jeśli nie zacznie się nad nim znęcać,
              choćby tylko werbalnie, to będzie nowym Jezusem. Także ja tam nie wienię tych,
              co się zabawiają kosztem Stefana. To jest ta gorsz satrona człowieka. Ale jak
              ktoś nie kuma nawet, że się z niego wyśmiewają... Chociaż ja myślę, że on to
              rozumie tylko boi się przeciwstawić, bo wtedy mógłby stracić Angelikę, swoją
              wyimaginowaną dziewczynę. Trzeba być cholernie naiwnym w ogóle żeby umówić się
              z kimś poznanym dwadzieścia minut temu na gadu. Ale z drugiej strony jak typ
              jest taki żałosny to chyba wiadomo, że żyje w swoim świecie. Żyje jakimiś tam
              marzeniami i nie odróżnia realnego świata od fikcji. Każdemu coś tam się śni,
              ale kurde trzeba mieć rozróżnienie. Jak on nigdy żadnego kontaktu z dziewczyną
              nie miał to co się dziwisz że wpadł, kiedy jakaś odezwała się do niego sama z
              siebie na gadu (Marek). Kolesia nie da się uratować, przykro mi stary. Rozmowa
              tu nic nie da, a jak widzisz czyny także nic nie pomagają. Typ jest
              niereformowalny, nawet nie doszedłbyś z nim do poważnej dyskusji, bo on ma
              zasadę, że na takie tematy z idiotami nie rozmawia.

              Homek
              • przemciu-orzemek Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 14:53
                no tak wszystko moze i sie zgadza ale nikt narazie nie odpowiedzial mi na moje
                pytania.

                > ma taką zasadę - nie flirtuje z kobietami, bo to wg. niego nieetyczne to ta
                > zasada jest sztuczna
                cholerna racja, tak przy okazji pozdrowienia dla Voxa :)

                > Jak ktoś nie zapalił w życiu fajki, nie wypił kropli alkoholu... dla mnie
                taki
                > koleś jest jakiś popierdolony. Tu nie ma żadnej psychologii, biblii, czy
                > jezusa. To jest zwykłe zdałnienie. I teksty, żźe dobrze robi, przecież używki
                > to złe, to może sobie każdy o kant dupy rozbić.

                Tak, racja! nie mozna zyc pod kloszem. Ta sa błędy popałniane przez rodzicow -
                tak mi sie wydaje.


                >Typ jest
                > niereformowalny, nawet nie doszedłbyś z nim do poważnej dyskusji, bo on ma
                > zasadę, że na takie tematy z idiotami nie rozmawia.

                tak własnie, ja według niego jestem typem idioty - wiecie ja sie tym nie
                przejmuje bo wiem swoje (jeszcze ktos mi powiem ze nie zauwazam swoich
                problemow :) )... Stefan jest dziwakiem.
                • wykrywacz.klamcow Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 15:09
                  Nie, nie jest dziwakiem.
                  Zastanawiales sie skad bierze sie takie jego zachowanie?
                  Pytasz nas, a Twoje typy?
                  • przemciu-orzemek Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 15:55
                    własnie pytam, bo sam nie jestem w stanie ruszyc tak mózgiem zeby dowiedziec
                    sie czemu sa tacy ludzie. tak na marginesie to jest jeden z wielu przykladow
                    jakie spotkalem w zyciu - ale wtedy bylem jeszcze mlody i myslalem ze z tego
                    wyrosna - ale jednak sie mylilem.
                    • wykrywacz.klamcow Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 16:25
                      > własnie pytam, bo sam nie jestem w stanie ruszyc tak mózgiem zeby dowiedziec
                      > sie czemu sa tacy ludzie.

                      Wiesz, po tym co okresliles jako "zachowanie normalnych ludzi" to ja sie jakos
                      nie dziwie ze nie jestes w stanie.
                      • przemciu-orzemek Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 16:37
                        > > własnie pytam, bo sam nie jestem w stanie ruszyc tak mózgiem zeby dowiedzi
                        > ec
                        > > sie czemu sa tacy ludzie.
                        >
                        > Wiesz, po tym co okresliles jako "zachowanie normalnych ludzi" to ja sie
                        jakos
                        > nie dziwie ze nie jestes w stanie

                        a ja sie nie dziwie, bo kontakt blizszy z takim czlowiekiem mam pierwszy raz.
                        napisalem te pytania dlatego ze moze ktos mial juz takie doswiadczenia. kto mi
                        pisze o pewnej chorobie na ktora mogl zapasc Stefan - tak moge sie z tym
                        zgadzac badz nie - ale to jest jakas konstruktywna wymowa tego problemu, a nie
                        zrzucanie calej winy na "przesladowcow".
                        • wykrywacz.klamcow Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 16:42
                          Facet, rozejrzyj sie po ludziach. Duzo jest takich co zamykaja sie w skorupce i
                          tworza wlasny swiat - w mniejszym lub wiekszym stopniu. I udaja ze jest
                          swietnie i wspaniale, bo przyznanie sie do slabosci byloby upokorzeniem - za to
                          w nocy szlochaja po katach.
                          Jesli ich otoczenie bedzie ich dreczyc beda sie zamykac jeszcze bardziej. Pomoc
                          moze potraktowanie kogos takiego jak czlowieka a nie jak dziwadlo.
                          Innymi slowy zachowanie przesladowcow poteguje problem, po prostu.
                          • przemciu-orzemek Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 17:05
                            z tym sie zgadzam, bo sam wspanialy nie jestem. wiem co to znaczy byc "innym"
                            czy wyglac "dziwnie"... wyobraz sobie ze sam Stefan podczas jedej z gadek na gg
                            sam okreslal mnie w srednio przyjemny sposob... w zasadzie probowal mnie
                            obrazic, kiedys chcialem z nim o tym porozmawiac ale juz nie chcial bo moze
                            zrozumial o co mi chodzi. wiec ja nie musze sie specjalnie rozgladac.
                            czesciowo sie tu z Toba zgadzam. tylko kto teraz potraktuje czlowieka takiego
                            jak Stefan w inny sposob niz dziwadlo...? zaden czlowiek nie wykonuje takich
                            posuniec jakie robi Stefan... chociazby "proszenie o chodznie"...
                            • wykrywacz.klamcow Re: terapia? chyba pradem 08.07.04, 17:20
                              I co z tego ze tylko on postepuje w ten sposob?
                              Czy to oznacza ze trzeba go teraz na sile "prostowac"?
                              Sorry, ale pachnie mi to pewna opowiastka Lema w ktorej biegala specjalna
                              policja i sila zmuszala obywateli panstwa do bycia szczesliwymi.

                              Byc moze on sam czuje/poczuje ze jego zachowanie nieco rozmija sie z tym jak
                              funkcjonuje otaczajacy go swiat. Juz mowilem - mozna go probowac wyslac na
                              terapie, albo po prostu nie przeszkadzac, pozwolic mu samemu dojrzec do pewnych
                              rzeczy.
                              Inna rzecz to akceptowanie tego co robia Twoi znajomi. Z jednej strony
                              usprawiedliwiasz sie w ten sposob: "Próbowales kiedys skonczyc super zabawe...?
                              mi sie wydaje ze ciezko jest sie przeciwstawic wiekszej grupie ludzi -
                              wszystkim do rozsadku sie nie przemowi", z drugiej dziwisz sie ze on nie
                              przeciwstawia sie - nie przyszlo Ci do glowy ze moze podobnie jak Ty uwaza
                              ze "ciezko jest przeciwstawic sie wiekszej grupie ludzi"?
                              Jesli potrzebuje bliskosci to bedzie sklonny pojsc na baaaaardzo duze
                              ustepstwa, bo jest to dla niego potrzeba wazniejsze niz inne.
                              Ty widzisz w nim dziwaka, ja widze w nim udreczonego czlowieka - tu sie troszke
                              roznimy.
            • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 15:18
              > człowiek który nie moze zrozumiec tego ze ktos sie z niego smieje, na bank
              > nie pomysli ze ma z tym problem. wyobraz to sobie, wmawiasz takiemu kolesiowi
              > ze ma jakis niedowlad umyslu, czy jakis inny problem... co on na to? ze
              > pewnie ktos chce z niego czubka zrobic.

              Dlatego nie nalezy z nim rozmawiac z punktu "masz niedowlad umyslowy, chce Ci
              pomoc". Mow problemie a nie o nim samym, a wrecz daj mu poczucie "kazdemu moze
              sie cos takiego zdazyc".
              Bo i nie "niedowladu" to sprawa.

              > tak tak, ale zycie sie zmienia, wszystko ciagle ewoluuje - jednemu
              > nauczycielowi wkladaja smietnik na glowe, a rok pozniej juz nauczyciel caly
              > laduje w smietniku. tak to widze.

              Dlatego mnie bardziej zastanawia czerpanie radosci z upokarzania kogos innego,
              nauczyciela, czy osoby o ktorej piszesz. Wbrew pozorom, jego przesladowcy sa
              bardziej "dziwaczni" niz on...

              > w tym watku chodzilo mi generalnie o to czemu ludzie tacy sa? co
              > z nimi trzeba robic? (i nie wydaje mi sie zeby tutaj jakas terapia pomogla).

              Tacy jak on, czy tacy jak przesladowcy?
              Tacy jak on - krazy mi po glowie zakompleksienie, zamkniecie sie na swiat,
              postrzeganie swiata troche jak "dzungli pelnej niebezpieczenstw", poczucie
              bezradnosci itd... Prawdopodobnie nie walczy bo nie wierzy ze wygra...
              Tacy jak przesladowcy - stawiam na proby "odegrania sie" za swoja wlasna
              beznadziejnosc, upokarzanie by dowiesc wlasnej "wspanialosci", proby
              zakrzyczenia wlasnego gnoju.

              > wiesz wyajde mi sie, ze rodzic ktory zabrania synowi w wieku mlodzienczym
              > chodzic na dyskoteki, umawiac sie z dziewczynami, probowac alkoholu
              [...]

              Ja mowilem o rodzicach przesladowcow, a nie jego.
              • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 15:53
                wykrywacz.klamcow napisał:

                > Dlatego mnie bardziej zastanawia czerpanie radosci z upokarzania kogos
                innego,
                > nauczyciela, czy osoby o ktorej piszesz. Wbrew pozorom, jego przesladowcy sa
                > bardziej "dziwaczni" niz on...


                wiesz, jezeli ktos nie pozwoli sobie na takie zachowanie innych ludzi wobec
                niego - to problem sam sie rozwiazuje, albo w ogole go nie ma i byc nie powinno.
                to jest wlasnie ten kontakt z ludzmi. mógłby sie sprzeciwić temu co sie dzieje,
                mogłby...ale czemu tego nie robi? boi sie stracic wyimaginowana dziewczyne?
                dziwacznosc "przesladowcow" nie ma tu nic do rzeczy bo ich dziwacznosc jest
                proporcjonalna do przyzwolenia (ofiary) na takie zachowanie wobec Stefana.


                > Tacy jak on - krazy mi po glowie zakompleksienie, zamkniecie sie na swiat,
                > postrzeganie swiata troche jak "dzungli pelnej niebezpieczenstw", poczucie
                > bezradnosci itd... Prawdopodobnie nie walczy bo nie wierzy ze wygra..

                zawsze gdy widuje Stefana to jest usmiechniety od ucha do ucha - jakby jego
                zycie bylo wspaniale, bezproblemowe. On nie zwraca uwagi na to jak sie ubiera
                (cokolwiek dziwnie), na to jak wyglada - wydaje sie ze on traktuje zycie
                doczesne jako okres przejsciowy, ze juz niedlugo - moze jutro bedzie w innym
                swiecie. Stefana zawsze widywano w szkole z jednym czlowiekiem... nie
                rozmawiali o tym, ze zawalili sprawdzian z fizyki, chemii czy matmeamtyki...
                nie bylo w ich glowach waznych problemow... temat glowny rozmowy dotyczyl
                zawsze gier komputerowych...
                Po latach kiedy spotkalem dawnego szkolnego "przyjaciela" Stefana - opowiedzial
                mi ze cieszyl sie kiedy byly swieta i weekendy - bo mogl odpoczac od
                natarczywosci Stefana. Twierdzil sam ze mial z niego niezlu ubaw i nawet dawal
                mu to powaznie do zrozumienia, ale on mial przed soba pole silowe ktore
                wszystko od niego odbijalo.

                Wiec wydaje mi sie on nie zdaje sobie sprawy ze ma jakies kompleksy, problemy.
                on nie jest zamkniety na swiat - przestrzegania swiata jako dzungli pelenej
                niebezpieczenstw? nigdy w zyciu! dowodow mialem juz wiele, on nie zdaje sobie
                zupelnie sprawy z powagi niektorych rzeczy.

                "Przesladowcy" - to sa normalni ludzie, nie musze sie na nikim rewanzowac za
                swoj zly los. tak w ogole to ja nie traktowalbym ich w
                kategorii "przesladowców" - to sa ludzie ktorzy bawia sie kosztem Stefana...
                nie wykorzstuja go seksualnie, nie biora od niego pieniedzy, nie bija go. Fakt
                moga poczuc sie lepiej ze sie z niego posmieja, ale co to szkodzi kiedy on nic
                nie rozumie z tego?
                • j_ar Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 15:59
                  widzisz przemciu-orzemek, stefan moze byc chory, sa takie choroby, i on tak
                  funkcjonuje, troche inaczej niz reszta znanych ci ludzi, i nie jest to powod
                  aby z niego szydzic..a stefan naprawde moze nie zdawac sobie sprawy, ze jest
                  wysmiewany, bo nie odczuwa takich niuansow
                • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:23
                  > "Przesladowcy" - to sa normalni ludzie, nie musze sie na nikim rewanzowac za
                  > swoj zly los. tak w ogole to ja nie traktowalbym ich w
                  > kategorii "przesladowców" - to sa ludzie ktorzy bawia sie kosztem Stefana...

                  Taaaaaa...
                  No coz, jesli Ty zabawe czyims kosztem nazywasz normalnoscia...
                  • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:41
                    normalni ludzie! a nie napisalem ze zabawianie sie czyims kosztem jest normalne.
                    ale znow wracamy do tego ze "przesladowcy" uzywaja sobie na kims ot tak, bo
                    maja kaprys. to nie jest tak! jezeli Stefan przeciwstawilby sie temu, a oni
                    dalej by tak robili to wtedy jest zupelnie inna bajka. Stefan swoim milczeniem
                    pozwala na dalsza "zabawe". i powtarzam ze oni nie robia z nim Bóg wie czego...
                    mnie dziwi w ogole taka sytuacja...
                    • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:48
                      Toze ktos sie czemus nie przeciwstawia, nie musi oznaczac ze jestem zwolniony z
                      uzywania ze swojego wlasnego mozgu, pomyslales o takiej mozliwosci?
                  • Gość: Homek Toft Re: człowiek bezrozumny z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 23:06
                    > Taaaaaa...
                    > No coz, jesli Ty zabawe czyims kosztem nazywasz normalnoscia...

                    Stary, ale Przemciowi chodziło o ludzi normalnych w tym sensie, że są inni od
                    Stefana. Skoro on jest lepszy, bardziej wartościowy (może tak być, nie wiadomo,
                    co ukrywa pod tą skorupką) to dlaczego oni odnoszą nad nim tak
                    łatwe"zwycięstwa". Dlaczego na to pozwala. Dlaczego pozwala na to, by ci
                    idioci, którzy go dręczą mieli w życiu lepiej, niż on, skoro on jest lepszy? On
                    nie potrafi zrozumieć, i Ty chyba też, że wina leży po jego stronie. To on
                    powinien nad sobą pracować. Nie po to, aby stać się prześladowcą, nie po to,
                    żeby upodobnić się do tłumu, zniknąć w nim, zęby nikt go już nie zranił, ale po
                    to, żeby jego życie stało się pełniejsze - po to by mógł zdobyć miłość,
                    przyjaźń, szczęście itd.

                    Homek Toft
                    • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 09.07.04, 10:19
                      > Stary, ale Przemciowi chodziło o ludzi normalnych w tym sensie, że są inni od
                      > Stefana.

                      O, jakas nowa definicja normalnosci? "Normalny to taki co jest inny od
                      Stefana" - wyslij to do PWN, uciesza sie.

                      > Dlaczego na to pozwala. Dlaczego pozwala na to, by ci
                      > idioci, którzy go dręczą mieli w życiu lepiej, niż on, skoro on jest lepszy?
                      > On nie potrafi zrozumieć, i Ty chyba też, że wina leży po jego stronie. To on
                      > powinien nad sobą pracować. Nie po to, aby stać się prześladowcą

                      Wina? Jaka wina?
                      To co mowisz to serwowanie tekstow w stylu "bo sama sie prosilas" - skierowane
                      do zgwalconej kobiety.
                      Albo wmawianie okradzionemu czlowiekowi ze to jego wina bo wstawil za slabe
                      zamki do domu.
                      • Gość: Homek Toft Re: człowiek bezrozumny z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 11:27

                        Hej, wykrywacz. Właśnie wstałem. Spoko, wyślę to do PWN, dowcipnisiu. Fajną
                        masz ksywę - wykrywacz kłamców. Jak stajesz przed lustrem to zaczyna ci migać
                        taka dioda na czole i piszczysz? Czy jak takie urządzenie działa? Może
                        autodestrukcja od razu co? Przydałoby ci się, może byś nabrał trochę dystansu
                        do swojej gazetkowej, nieszczerej mądrości.

                        A co do gwałconych kobiet i faceta, którego okradli, bo miał za słabe zamki...
                        Uuuu, z takimi przykładami, które są baaaaardzo związane z tematem wątku to
                        powinieneś uczyć w przedszkolu angielskiego, na pewno dzieci wszystko
                        zrozumieją. Ale dobra - dostosuję się i ci odpowiem - tak, gość, który
                        przelicza sobie na środku dzielnicy o złej sławie miliard dolarów sam się prosi
                        i jest idiotą.
                        • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 09.07.04, 11:30
                          > Ale dobra - dostosuję się i ci odpowiem - tak, gość, który
                          > przelicza sobie na środku dzielnicy o złej sławie miliard dolarów sam się
                          > prosi

                          Jasne. I ma obowiazek znac wszystkie ulice o zlej slawie, by wiedziec gdzie nie
                          przeliczac pieniedzy.

                          Piiip,piiip (migajaca dioda)
    • iwan_w Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 15:25
      Też się dobrze bawiłeś uczestnicząc w tym świństewku?
      • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:01
        > Też się dobrze bawiłeś uczestnicząc w tym świństewku?

        ja bylem tylko z poczatku, podczas rozmowy na gg. Wiesz to moze i bylo
        smieszne, gdy sie robi chlopakowi numer z dziewczyna ktora jest w nim
        zakochana. fakt ze troche ciekawych informacji na swoj temat wydobylem od niego
        (byly calkiem zabawne :D ) podczas tych rozmow,ale potem przestalo mnie juz to
        bawic i zrezygnowalem.
    • j_ar Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 15:35
      a ty tak rozumiesz juz to zycie a nie rozumiesz, ze ktos jest slabszy, badz po
      prostu inny
      • Gość: Homek Toft inny? czy pozbawiony dystansu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 16:03
        Dobra, ja się przyznam, że ja też znam Stefana. Problem jest w tym, że on nie
        jest słaby. Tu nie o to chodzi. On ma po prostu nawkładane do głowy różne
        bezsensowne syfy. Zdania, które usłyszałw telewizji albo w jakichśtam gazetach.
        To jest jedynak bez ojca, tak racja. Ale z tego to jeszcze nic nie wynika, jak
        zapewne masz okazję się od jakiegoś czasu przekonywać :) Chociaż rzeczywiście -
        brak męskiego wzoru mógł tak na niego podziałać. Bo to jest raczej jasne, że
        facet inaczej patrzy na picie, czy palenie, normalny ojciec nie pozwoliłby
        synowi być pośmiewiskiem dla kolegów, na pewno by w goóle do tego nie doszło. A
        mamusia, jak jest jakaś konserwatystka, dewota, czy coś w tym rodzaju no to
        wiadomo, jaki stosunek doswiata przekazała synowi. Nawet niekoniecznie obraz
        świata jako dżungli pełnej niebezpieczeństw, ale jako padołu wszelkich
        obrzydliwości i bezeceństw. Stefan może się nawet w duchu temu przecistawiał,
        wiedział, że to nie jest zdrowe podejście, ale nie miał innego wzoru, więc
        przyjął to i żeby w to uwierzyć nazwał to swoimi zasadami, tak bym to
        tłumaczył.

        wykrywacz.klamcow:
        >> Dlatego mnie bardziej zastanawia czerpanie radosci z upokarzania kogos
        innego,
        nauczyciela, czy osoby o ktorej piszesz. Wbrew pozorom, jego przesladowcy sa
        bardziej "dziwaczni" niz on..."
        Dziwi Cię takie zachowanie prześladowców? Według mnie ono nie jest dziwne,
        tylko przykre dla ofiary. Oczywiście, że jest to okrucieństwo i w ogóle zło, bo
        niszczą tym chłopaka, ale to jest normalne w pewien sposób. Po prostu jak
        pozwolisz na to, żeby ktoś tobą pomiatał to tak będzie. Człowiek to jest
        zwierzę niestety. Ma instynkty i tak dalej, jest bardziej inteligentny, ale w
        takim sensie, że potrafi rozwiazać krzyżówkę i sporządzić narzędzia, ale nie na
        tyle, żeby oprzeć się instynktom. A niestety jednym z nich jest eliminacja
        słabszego, odrzucenie, wykluczenie go ze "stada".

        >> Nie, nie jest dziwakiem.
        Polemizowałbym, stary, polemizowałbym :) Kto to jest dziwak w ogóle? Ktoś, kto
        może i jest normalny, nawet genialny, ale którego nie akceptuje społeczeństwo?
        Tak właśnie. Ale także ktoś, kto jest najzwyczajniej w śwwiecie spaczony.
        Jeżeli, drogi wykrywaczu, masz się za normalnego człowieka (jak powiesz, że
        uważasz się za psychola i nie wiesz co to "normalność" to pójdę na pielgrzymkę
        do nepalu) to powiedz mi: umówiłbyś się z poznaną dwadzieścia minut temu PRZEZ
        SIEĆ dziewczyną? Trwałbyś uparcie w towarzystwie, które Cię dręczy, wyśmiewa,
        traktuje jak śmiecia? Bo ja nie. Może to ja jestem dziwny, nie wiem, ale aż tak
        nie zależy mi na akceptacji, czy na "posiadaniu" dziewczyny, żebym się aż tak
        poświęcał.

        Nawet, jeżeli znajdziemy przyczyny jego zachowania to CO DALEJ? Co zrobić z tym
        wszystkim? Nic. Koleś musi sam się przejechać - to najprostsza recepta. Jasne,
        ale wyobraźcie sobie, że on ma tak nawalone we łbie, że on myśli, że jest
        lepszy od tych, co piją, palą i flirtują z pannami. Nawet jeśli ma jakieś
        kompleksy, a oczywiście ma :) , to je ukrywa tak dobrze, że ciężko je
        wychwycić. Żadna dziewczyna, zaręczam żadna, nie będzie w stanie z nim
        wytrzymać, nawet gdyby był bogaty. Bo on jest zadufany w sobie, nie ma w ogóle
        dystansu do siebie - bierze swoje własne słowa (a raczej te frazesy, które
        usłyszał od matki, czy kogoś jeszcze innego / tv?) za religię. On jest wyznawcą
        takich stwierdzeń, że "dziewczyny to nawet kwiatkiem nie uderzysz", że "facet
        powinien stawiać kobiecie wszystko, od pizzy po samochody i telefony"... Koleś
        stosuje totalną kindersztubę w stosunkach z dziewczynami. Wyobraźcie sobie, że
        wszystkie swoje znajome (teraz nie mówiąmu już nawet 'cześć') na począku
        znajomości prosił "o chodzenie" - dokłądnie takie słowa użył w swoim wieku, a
        ustaliliśmy, że nie chodzi do podstawówki. On nawet został pozbawiony
        możliwości przekonania się, jak głupio postępuje, bo brak mu dystansu do
        siebie, jego życie jest puste i z góry przegrane, jeśli dalej taki będzie, ale
        nie jest w stanie tego dostrzec. A może to tylko ja tak mówię? Może jego życie
        jest puste z mojej perspektywy, ale jemu w zupełności wystarcza wypełnianie
        swoich dni oglądaniem bzdurnych seriali, łudzeniem się, że "posiada"
        dziewczynę... Może to tylko z mojej perspektywy już przegrał. A jeśli jemu tyo
        wystarcza, to przecież nikt nie ma prawa się wtrącać.

        Homek Toft
        • j_ar Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:12
          stefan inaczej funkcjonuje, i moze nie lapac zlosliwosci, aluzji, wysmiewan,
          jego poglady proste moga mu dawac jakies oparcie w rzeczywistosci, moze tez
          stefan nie przyjmowac wielu odruchow do siebie, bo nie.. bo tak ma i nie zmieni
          mu sie nagle, moze byc niezwykle bystry w pewnych dziedzinach, jest troche inny
          i nie jest to powod aby byl rozrywka dla kogokolwiek
          • lady.oracle Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:14
            >Dziwi Cię takie zachowanie prześladowców? Według mnie ono nie jest dziwne,
            >tylko przykre dla ofiary. Oczywiście, że jest to okrucieństwo i w ogóle zło,
            >bo niszczą tym chłopaka, ale to jest normalne w pewien sposób. Po prostu jak
            >pozwolisz na to, żeby ktoś tobą pomiatał to tak będzie. Człowiek to jest
            >zwierzę niestety. Ma instynkty i tak dalej, jest bardziej inteligentny, ale w
            >takim sensie, że potrafi rozwiazać krzyżówkę i sporządzić narzędzia, ale nie
            >na tyle, żeby oprzeć się instynktom. A niestety jednym z nich jest eliminacja
            >słabszego, odrzucenie, wykluczenie go ze "stada".

            Człowiek ma korę mózgową w której powinny (?) mieścić się uczucia wyższe.

            • j_ar Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:15
              czy mozg kazdego z nas funkcjonuje tak samo?
          • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:25
            Stefan nie jest debilem. Chłopak umie się wszystko co czlowiek powinien umiec.

            > stefan nie przyjmowac wielu odruchow do siebie, bo nie.. bo tak ma i nie
            zmieni
            > mu sie nagle,

            wierzysz w to ze czlowiek zdrowy i myslacy moze nie brac do siebie "wielu
            odruchow, bo nie..." nie potrafie w to uwierzyc.
            Dla mnie Stefan funkcjonuje tak samo jak ja, Ty czy Homek. Ciagle wydaje mi sie
            ze zostal wychowywany w jakims zamknietym srodowisku, innym swiecie - ktory nie
            jest podobny do naszego ZŁEGO I NIESPRAWIEDLIWEGO swiata i to jest
            niezaprzeczalne! kazdy moze sie przyznac do tego ze byl wysmiewany i wyszydzany
            ale jakos z tego pozniej wybrnal... a Stefan tego nie widzi, bo byc moze tego
            nie zna... a co bedzie jak pozna?

            --sometimes it's hard to be a woman...
            • j_ar Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:29
              z twojego opisu wynika pewien typ choroby, na ktora moze chorowac stefan, i
              naprawde, sporo z twojego opisu pasuje, i mozesz mi nie wierzyc, ale naprawde
              ludzie z tym zespolem tak funkcjonuja..i dzieki delikatnosci wesolkow wcale nie
              jest im latwiej juz i tak w trudnym dla nich zyciu
        • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:17
          >Wyobraźcie sobie, że
          > wszystkie swoje znajome (teraz nie mówiąmu już nawet 'cześć') na począku
          > znajomości prosił "o chodzenie" - dokłądnie takie słowa użył w swoim wieku, a
          > ustaliliśmy, że nie chodzi do podstawówki.

          tak pamietam, to byla pierwsza rzecz ktora zwrocila moja uwage. bylo to
          strasznie zenujace, "prosic o chodzenie" 18 dziewczyn - i nie wazne bylo ze
          znal je...hmmm...chyba tydzien czasu. wazne bylo to zeby zdobyc ta dziewczyne
          jak najszybciej. moze chodzilo o to zeby go nie poznala :)


          > On jest wyznawcą
          > takich stwierdzeń, że "dziewczyny to nawet kwiatkiem nie uderzysz", że "facet
          > powinien stawiać kobiecie wszystko, od pizzy po samochody i telefony"...

          i z tego wynika ze jego "zwiazek" nie ma polegac na wzajemnych przyjemnosciach.
          racja ze matka mogla mu wpoic takie hasła do głowy bo sama miala problem ze
          swoim facetem...
          • j_ar Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:23
            jestes bardzo wesolym czlowiekiem przemciu, ale powtorze ci, bo moze nie
            przeczytales wczesniejszej wypowiedzi, sa ludzie, ktorzy tak funkcjomuja,
            poniewaz nie odczuwaja pewnych form zachowania w spoleczenstwie, nie jest im
            latwo, bo nie wiedza dlaczego im nie wychodza kontakty z ludzmi, ale sie
            staraja czasem, kiedy sa silni, a kiedy slabsi to sie zamykaja od swiata
            • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:31
              j_ar napisał:

              > jestes bardzo wesolym czlowiekiem przemciu

              czemu tak sadzisz?

              >sa ludzie, ktorzy tak funkcjomuja,
              > poniewaz nie odczuwaja pewnych form zachowania w spoleczenstwie

              to w takim razie z takimi ludzmi jest cos nie tak, a ja ciagle uparcie twierdze
              ze ze Stefanem jest wszystko w jak najlepszym umyslowym porzadku.

              >bo nie wiedza dlaczego im nie wychodza kontakty z ludzmi, ale sie
              > staraja czasem, kiedy sa silni, a kiedy slabsi to sie zamykaja od swiata

              oooo... własnie. kiedy sa silni a kiedy słabi? i tu wychodzi naturalnym podzial
              swiata na "przesladowców" -tych silnych i na "ofiary" tych słabych...
              • j_ar Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:35
                > to w takim razie z takimi ludzmi jest cos nie tak, a ja ciagle uparcie
                twierdze ze ze Stefanem jest wszystko w jak najlepszym umyslowym porzadku.

                w umyslowym mporzadku tak, ale czy czlowiek to tylko jego odczuwanie umyslowe?

                > > staraja czasem, kiedy sa silni, a kiedy slabsi to sie zamykaja od swiata
                >
                > oooo... własnie. kiedy sa silni a kiedy słabi? i tu wychodzi naturalnym
                podzial swiata na "przesladowców" -tych silnych i na "ofiary" tych słabych...

                slini- bo staraja sie zblizac do swiata, slabi, bo nie daja rady, bo za duzo
                juz dla siebie wycierpieli- i uciekaja (chodzilo mi o ludzi innych)
                • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:47
                  > w umyslowym mporzadku tak, ale czy czlowiek to tylko jego odczuwanie umyslowe?

                  to z jakim odczuwaniem Stefana moze byc cos zle?

                  >slini- bo staraja sie zblizac do swiata, slabi, bo nie daja rady, bo za duzo
                  > juz dla siebie wycierpieli- i uciekaja (chodzilo mi o ludzi innych)

                  wiem ze chodzilo Ci o tych "innych" ale co dalej? kim sie staja potem ci "silni
                  z grupy "innej""... staja sie pewnie przesladowcami tych "słabszych"...
        • wykrywacz.klamcow Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:37
          > Dziwi Cię takie zachowanie prześladowców? Według mnie ono nie jest dziwne,
          > tylko przykre dla ofiary. Oczywiście, że jest to okrucieństwo i w ogóle zło,
          bo
          >
          > niszczą tym chłopaka, ale to jest normalne w pewien sposób. Po prostu jak
          > pozwolisz na to, żeby ktoś tobą pomiatał to tak będzie. Człowiek to jest
          > zwierzę niestety. Ma instynkty i tak dalej, jest bardziej inteligentny, ale w
          > takim sensie, że potrafi rozwiazać krzyżówkę i sporządzić narzędzia, ale nie
          > na tyle, żeby oprzeć się instynktom. A niestety jednym z nich jest eliminacja
          > słabszego, odrzucenie, wykluczenie go ze "stada".

          Co innego wykluczenie ze stada co innego znecanie sie.
          Dziwi mnie, bo jakos w moim srodowisku nie obserwuje tego typu "atrakcji".
          Moze dlatego ze moi znajomi raczej nie musza sobie czegos kompensowac?

          > Jeżeli, drogi wykrywaczu, masz się za normalnego człowieka (jak powiesz, że
          > uważasz się za psychola i nie wiesz co to "normalność" to pójdę na
          > pielgrzymkę do nepalu)

          Czeka Cie dluga wedrowka, kup dobre buty

          > to powiedz mi: umówiłbyś się z poznaną dwadzieścia minut temu PRZEZ
          > SIEĆ dziewczyną? Trwałbyś uparcie w towarzystwie, które Cię dręczy, wyśmiewa,
          > traktuje jak śmiecia? Bo ja nie. Może to ja jestem dziwny, nie wiem, ale aż
          > tak nie zależy mi na akceptacji, czy na "posiadaniu" dziewczyny, żebym się aż
          > tak poświęcał.

          Czy wg Ciebie az taka intensywnosc jego potrzeby oznacza dziwactwo?
          Pewnie gdyby byl akceptowany przez srodowisko, ktore nie zabawialoby sie jego
          kosztem to pewnie nie byloby tego problemu. Takie slowko - "alienacja".
          Da sie z tym cos zrobic, nawet bez terapii - ale tak zwane srodowisko musialoby
          w tym pomoc. Ale to wymaga nieco wiekszego wysilku niz brechtanie sie na GG,
          nieprawdaz?
          • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 16:58
            > Czy wg Ciebie az taka intensywnosc jego potrzeby oznacza dziwactwo?
            > Pewnie gdyby byl akceptowany przez srodowisko, ktore nie zabawialoby sie jego
            > kosztem to pewnie nie byloby tego problemu. Takie slowko - "alienacja".
            > Da sie z tym cos zrobic, nawet bez terapii - ale tak zwane srodowisko
            musialoby
            >
            > w tym pomoc. Ale to wymaga nieco wiekszego wysilku niz brechtanie sie na GG,
            > nieprawdaz?

            A według Ciebie to nie jest dziwne, ze piszesz do kogos z drugiej strony
            komputera "kocham cie" po 30min znajomosci?? nie jest to wedlug Ciebie dziwne
            zachowanie? nie swiadczy to o tym,ze Stefan na gwałt potrzebuje dziewczyny,
            przyjaciela - kogos kto by go zaakceptowal. Znow o tym ze ktos sie zabawia jego
            kosztem - gdbyby sobie na to nie pozawalal nikt by mu krzywdy nie robil. Gdyby
            ktos z Ciebie szydzil to tez bys z tym nic nie zrobil? bys sie usmiechal od
            ucha do ucha i mowil "taaaa... wszystko jest ok, kochaja mnie". czytales to o
            jego jedynym dobrym kumplu ze szkoly? jak nie to Ci przypomne... jego kumpel
            sam sie z niego nasmiewal w duchu, bo juz nie mogl zniesc jego
            ekscentrycznosci...no i co powiesz? lepiej zeby ludzie sie z niego po cichutku
            nasmiewali, lepiej zeby byl chroniony zmowa milczenia...
            a jak zmusisz takiego czlowieka zeby chcial znalezc sobie towarzysto gdzies
            indziej niz na gg? to jest czlowiek,kotry na dyskoteki nie chodzi - bo to zle,
            z dziewczynami nie flirtuje - bo to zle, prosi je po tygodniu znajomosci o
            chodzenie - to jest ok. jak zmusilbys takiego czlowieka do tego zeby wyszedl do
            ludzi i chcial sie z nimi przyjaznic? moze mam go wziasc za reke i
            powiedziec "Stefan chodz na dupy!" albo "idziemy na piwo,pogadamy sobie" ale
            przeciez on alkoholu nie rusza....dobra to jest do zrozumienia - ale on
            twierdzi ze do pubu nigdy nie wejdzie bo tam smierdzi papierosami i jak jego
            mama <!!!!> wyczuje to bedzie mial przekichane... co powiesz?
            • wykrywacz.klamcow Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 17:04
              Acha, czyli przez zabawe jego kosztem przerywana jest zmowa milczenia,
              pieknie...
              Jak to sam ujales S potrzebuje kogos kto by go akceptowal. No wiec wysil szare
              komorki i pomysl:
              1. Dlaczego
              2. Jak na niego wplywaja zabawy jego kosztem i dlaczego mimo tego moze chciec
              dalej sie spotykac z ludzmi ktorzy sie z niego naigrywaja.

              Jesli nie wiesz jak mu pomoc, to przynajmniej nie tlams.
              Dodatkowo mozesz wplynac na innych by nie tlamsili - przynajmniej
              zrobisz "dobry uczynek", dostaniesz za to talon na wate cukrowa w niebie.
              • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 17:17
                > Acha, czyli przez zabawe jego kosztem przerywana jest zmowa milczenia,
                > pieknie...

                tym sposobem mial zrozumiec ze ma problem!! jakby wszystko bylo mowione za jego
                plecami to gowno by wiedzial...a gdy wszystko wyszlo na swiatlo dzienne to tez
                gowno wie.
                przeciez gdybys sie dowiedzial ze ktos sie z ciebie glosno wysmiewa i nie ma
                zamiaru tego skonczyc, to chyba jednak doszedlbys do wniosku ze cos jest nie
                tak... a ze tych "ktosiow" jest o wiele wiecej to juz nie jest problem
                tych "parszywców" tylko tej osoby z ktorej sie smieja.


                > 1. Dlaczego
                chyba odpowiedz jest jasna, dlatego ze nie posiada tej akceptacji...a dlaczego?
                bo nikt go nie chce zaakceptowac? a dlaczego nikt? bo chyba cos jest z nim nie
                tak. a dlaczego?

                > 2. Jak na niego wplywaja zabawy jego kosztem i dlaczego mimo tego moze chciec
                > dalej sie spotykac z ludzmi ktorzy sie z niego naigrywaja

                to jest dobre pytanie... wedlug mnie nie rozumie tego co sie wokol niego
                dzieje, a to przez to ze jego potrzeba akceptacji jest tak wielka ze przeslania
                mu rzeczywistosc. zapewne te spotkania z "przyjaciolmi" wplywaja na niego
                calkiem niezle, ale co bedzie dalej? tego nie mozna tak ciagnac... a jak im sie
                znudzi, to znajda sie nastepni...

                > Jesli nie wiesz jak mu pomoc, to przynajmniej nie tlams.
                > Dodatkowo mozesz wplynac na innych by nie tlamsili

                w zasadzie to ja juz sie od tego odsunelem, tylko wysluchuje nowych przygod o
                Stefanie...postaram sie cos z tamtymi zrobic :)

                > zrobisz "dobry uczynek", dostaniesz za to talon na wate cukrowa w niebie

                ja i tak sie bede w piekle smazyl :)
                • wykrywacz.klamcow Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 17:26
                  > tym sposobem mial zrozumiec ze ma problem!! jakby wszystko bylo mowione za
                  jego
                  >
                  > plecami to gowno by wiedzial...a gdy wszystko wyszlo na swiatlo dzienne to
                  tez
                  > gowno wie.
                  > przeciez gdybys sie dowiedzial ze ktos sie z ciebie glosno wysmiewa i nie ma
                  > zamiaru tego skonczyc, to chyba jednak doszedlbys do wniosku ze cos jest nie
                  > tak... a ze tych "ktosiow" jest o wiele wiecej to juz nie jest problem
                  > tych "parszywców" tylko tej osoby z ktorej sie smieja.

                  To czemu zabawa ciagnieta jest dalej?
                  Skoro nie zrozumial, to po co...?

                  > chyba odpowiedz jest jasna, dlatego ze nie posiada tej akceptacji...a
                  > dlaczego? bo nikt go nie chce zaakceptowac? a dlaczego nikt? bo chyba cos
                  > jest z nim nie tak. a dlaczego?

                  Koniecznie z nim? A moze z wami? Brales to pod uwage? Dlaczego nie potrafisz
                  zaakceptowac jego odmiennosci?

                  > to jest dobre pytanie... wedlug mnie nie rozumie tego co sie wokol niego
                  > dzieje, a to przez to ze jego potrzeba akceptacji jest tak wielka ze
                  > przeslania mu rzeczywistosc.

                  O widzisz, jednak potrafisz myslec samodzielnie.
                  Teraz wyobraz sobie zycie czlowieka wylacznie z matka, ktora z tego co piszesz
                  trzyma go dosyc "krotko", byc moze wiecznie go poprawia, krytykuje itd. Dziwi
                  Cie potrzeba akceptacji?

                  > zapewne te spotkania z "przyjaciolmi" wplywaja na niego
                  > calkiem niezle, ale co bedzie dalej? tego nie mozna tak ciagnac... a jak im
                  > sie znudzi, to znajda sie nastepni...

                  Miejmy nadzieje, ze znajda sie rowniez tacy, ktorzy beda potrafili po prostu
                  zaakceptowac jego innosc.

                  > w zasadzie to ja juz sie od tego odsunelem, tylko wysluchuje nowych przygod o
                  > Stefanie...postaram sie cos z tamtymi zrobic :)

                  Ciesze sie :")

                  > ja i tak sie bede w piekle smazyl :)

                  To wysle Ci paczke :"P
                  • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 17:45
                    > To czemu zabawa ciagnieta jest dalej?
                    > Skoro nie zrozumial, to po co...?

                    moze do skutku, nie wiem, nie prowadze udzialu w tym. napisals wszesniej ze sam
                    musi sie sparzyc, moze wszystko do tego zmierza!


                    > Koniecznie z nim? A moze z wami? Brales to pod uwage? Dlaczego nie potrafisz
                    > zaakceptowac jego odmiennosci?

                    to czemu wszystkich ktorych spotkal na swojej drodze, nie chca go
                    zaakceptowac?? to w takim razie twierdzisz ze Stefan jest normalny a caly swiat
                    jest chory? akceptowac odmiennosc...jakas demagogia tu teraz odchodzi. To jest
                    zupelnie nieprawdziwe co teraz piszesz, nie ma szeroko pojetej tolerancji i
                    akceptacji na swiecie, no chyba ze zyjemy na innych planetach - ja mieszkam na
                    brudnej, złej i niesprawierdliwej o czym sie przekonalem nie raz... a jesli
                    chodzi o moja tolerancje wobec Stefana - to polega ona na tym ze nie chce
                    czasami miec z nim cokolwiek wspolnego.


                    > O widzisz, jednak potrafisz myslec samodzielnie.
                    > Teraz wyobraz sobie zycie czlowieka wylacznie z matka, ktora z tego co
                    piszesz
                    > trzyma go dosyc "krotko", byc moze wiecznie go poprawia, krytykuje itd. Dziwi
                    > Cie potrzeba akceptacji?


                    To moze teraz z innej beczki - mam dobrego kumpla, jedynak mieszka sam z matka
                    (nie Stefan) i jest zupelnie inny niz Stefan, chociaz musialem mu troche reczy
                    pokazac, bo ich nie znal. uwazany jest/byl za cholernego egocentryka - ale nie
                    z mojego punktu widzenia... wiesz moge ich rozroznic po tym: taki troche
                    glupawy przyklad no ale taki mi do glowy przychodzi
                    -Ja: S. chodz ze mna zapalic (ja mialem palic papierosa, zeby bylo jasne)
                    -S.: a gdzie?
                    -ja: no na dwor
                    -S: nie nie, bo bede sierdzial, mama odemnie wyczuje.
                    -ja: to stane daleko od ciebie
                    -s: a jednak nie ...słuchaj spiesze sie!!!!
                    -ja: przeciez skonczylismy lekcje 3godziny szybciej
                    -s: ale jestem umowiony.... (i polecial na tramwaj)

                    i takie sytuacje sprawiaja ze takiego czlowieka nie chce sie dluzej prosic o
                    jakiekolwiek towarzystwo, moj ten dobry kumpel sam od czasu do czasu wezmie
                    papierosa - i jakos matki sie nie boi... a chodzi mi o to ze stefan sprawia
                    wrazenie ze stoi wyzej od wsyztkich ale jednak z drugiej strony potrzebuje ich
                    akceptacji
                    .


                    > To wysle Ci paczke :"P

                    a znasz adres? :D
                    • aiszka4 przepraszam, że się wtrącę 08.07.04, 18:12
                      przemciu-orzemek napisał:

                      taki troche
                      > glupawy przyklad no ale taki mi do glowy przychodzi
                      > -Ja: S. chodz ze mna zapalic (ja mialem palic papierosa, zeby bylo jasne)
                      > -S.: a gdzie?
                      > -ja: no na dwor
                      > -S: nie nie, bo bede sierdzial, mama odemnie wyczuje.
                      > -ja: to stane daleko od ciebie
                      > -s: a jednak nie ...słuchaj spiesze sie!!!!
                      > -ja: przeciez skonczylismy lekcje 3godziny szybciej
                      > -s: ale jestem umowiony.... (i polecial na tramwaj)
                      >
                      > i takie sytuacje sprawiaja ze takiego czlowieka nie chce sie dluzej prosic o
                      > jakiekolwiek towarzystwo,

                      To się, qrna przestań/przestańcie prosić. A skoro spotykacie się z nim nadal
                      (bo co za problem wymówić się i polecieć na tramwaj), to chyba macie mniej
                      szlachetny powód, niż poprawienie życia Stefanowi.
                      A Ty, terapeuto z bożej łaski, zaproś Stefana na kręgle, rundę tenisa, tor
                      rolkowy czy ścianę wspinaczkową. Myślisz, że ludzi to można poznać tylko przy
                      ćmiku i wódzie?:[
                      • Gość: Andrew Re:nie przepraszaj, i tak nie masz racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 19:05
                        > To się, qrna przestań/przestańcie prosić. A skoro spotykacie się z nim nadal
                        > (bo co za problem wymówić się i polecieć na tramwaj), to chyba macie mniej
                        > szlachetny powód, niż poprawienie życia Stefanowi.
                        > A Ty, terapeuto z bożej łaski, zaproś Stefana na kręgle, rundę tenisa, tor
                        > rolkowy czy ścianę wspinaczkową. Myślisz, że ludzi to można poznać tylko przy
                        > ćmiku i wódzie?:[

                        a myslisz ze ten czlowiek bedzie chcial isc na te kregle czy runde tenisa? skad
                        ze nie wymysli choroby serca? i nie bedzie chcial sie ulotnic?
                        ty tez taka madra nie badz, jakie powody Toba kieruja ze nazywasz kogos
                        terapeuta skoro sam sieie tak nie nazwal? moze poprostu tez masz problem ze
                        soba? wiesz, powiedz szczerze gdzie sie najczesciej ludzie poznaja? chyba ze ty
                        tez nie masz znajomych i na gwałt potzebujesz akceptacji...
                        jezeli chcesz juz sie wtracac to przeczytaj wszystkie posty, moze cos z tego
                        wyciagniesz, a na pewno inne wnioski.

                        ty wez sie zastanow o czym mowisz...
                        • aiszka4 Re:nie przepraszaj, i tak nie masz racji 08.07.04, 19:28
                          Gość portalu: Andrew napisał(a):

                          > a myslisz ze ten czlowiek bedzie chcial isc na te kregle czy runde tenisa?
                          skad
                          >
                          > ze nie wymysli choroby serca? i nie bedzie chcial sie ulotnic?

                          A skąd wiesz, że nie będzie? Próbowałeś?

                          > ty tez taka madra nie badz, jakie powody Toba kieruja ze nazywasz kogos
                          > terapeuta skoro sam sieie tak nie nazwal?

                          Nie terapeutą, tylko "terapeutą z bożej łaski". Jak nie umiesz doszukać się
                          ironii, to Twój problem:) A powody jakie mną kierowały - moje osobiste odczucia
                          na podstawie wypowiedzi (wszystkich w tym wątku) "terapeuty"

                          >moze poprostu tez masz problem ze soba?

                          A kto ich nie ma...?

                          >wiesz, powiedz szczerze gdzie sie najczesciej ludzie poznaja?

                          A skąd mam wiedzieć, nie prowadzę badań i statystyk. Może na gg, gdzie
                          zakompleksiony smarkacz udaje piekną Angelikę, by potem móc się naigrywać z
                          kolegi?

                          chyba ze ty
                          >
                          > tez nie masz znajomych i na gwałt potzebujesz akceptacji...

                          Na gwałt to niczego nie potrzebuję, bo nie lubię drastycznego seksu;)

                          > jezeli chcesz juz sie wtracac to przeczytaj wszystkie posty, moze cos z tego
                          > wyciagniesz, a na pewno inne wnioski.
                          >
                          > ty wez sie zastanow o czym mowisz...

                          A Ty - analityku osobowości z bożej łaski (ironia, gdybyś nie zorientował się)
                          do tych wszystkich wniosków (że nie mam znajomych, że potrzebuję rozpaczliwie
                          akceptacji, że nie czytałam wszystkich postów i że nie mam racji) doszedłeś po
                          przeczytaniu mojej jednej wypowiedzi (chylę czoła przed geniuszem), czy też
                          czytujesz mnie regularnie?
                          • Gość: Homek Toft Re:nie przepraszaj, i tak nie masz racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 23:17

                            Chociaż jeden Andrew trochę szczerości posiada w swoim sercu. Pozdrawiam Ciebie
                            człowieku z przepastnej doliny fałszu :)
                    • wykrywacz.klamcow Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 19:25
                      > moze do skutku, nie wiem, nie prowadze udzialu w tym. napisals wszesniej ze sam
                      > musi sie sparzyc, moze wszystko do tego zmierza!

                      Jego sparzenie to jedno, ludzie ktorzy mu wybitnie w tym usiluja dopomoc (nie mowie o Tobie) to
                      drugie.

                      > to czemu wszystkich ktorych spotkal na swojej drodze, nie chca go
                      > zaakceptowac?? to w takim razie twierdzisz ze Stefan jest normalny a caly swiat
                      > jest chory?

                      Nie znam go, wiec nie odpowiem na Twoje pytania. Migawki ktore podajesz jakos mnie nie przekonuja

                      > kceptowac odmiennosc...jakas demagogia tu teraz odchodzi. To jest
                      > zupelnie nieprawdziwe co teraz piszesz, nie ma szeroko pojetej tolerancji i
                      > akceptacji na swiecie,

                      Nie ma... czy to oznacza ze nie moze byc? I czy to ze nie ma "szerokopojetej tolerancji na swiecie"
                      oznacza ze nie ma jej nigdzie? Kto demagogizuje?

                      > no chyba ze zyjemy na innych planetach - ja mieszkam na
                      > brudnej, złej i niesprawierdliwej o czym sie przekonalem nie raz...

                      To ja mieszkam gdzie indziej, faktycznie...

                      > a jesli chodzi o moja tolerancje wobec Stefana - to polega ona na tym ze nie chce
                      > czasami miec z nim cokolwiek wspolnego.

                      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=62423
                      To moze teraz z innej beczki - mam dobrego kumpla, jedynak mieszka sam z matka
                      > (nie Stefan) i jest zupelnie inny niz Stefan, chociaz musialem mu troche reczy
                      > pokazac, bo ich nie znal. uwazany jest/byl za cholernego egocentryka - ale nie
                      > z mojego punktu widzenia...

                      Wiesz, zapewne matka Twojego dobrego kumpla zachowuje sie nieco inaczej niz matka Stefana, w jego
                      domu moga panowac zupelnieinne relacje, wziales pod uwage taka mozliwosc?

                      > -Ja: S. chodz ze mna zapalic (ja mialem palic papierosa, zeby bylo jasne)
                      > -S.: a gdzie?
                      > -ja: no na dwor
                      > -S: nie nie, bo bede sierdzial, mama odemnie wyczuje.
                      > -ja: to stane daleko od ciebie
                      > -s: a jednak nie ...słuchaj spiesze sie!!!!
                      > -ja: przeciez skonczylismy lekcje 3godziny szybciej
                      > -s: ale jestem umowiony.... (i polecial na tramwaj)

                      Juz drugi raz przytaczasz sytuacje w ktorej Stefan mowi ze bedzie mial problem z matka bo np.
                      wyczuje od niego dym papierosowy. Jak dla mnie to dosc konkretna informacja, ze prawdopodobnie w
                      domu jest trzymany "na bacznosc"... Co z tego moze wynikac dospiewaj sobie sam.
                      Probowales wyciagnac go gdzies gdzie niekoniecznie trzeba pic czy palic? Rower, korty, wspinaczka,
                      etc? Jaka byla jego reakcja?


                      > i takie sytuacje sprawiaja ze takiego czlowieka nie chce sie dluzej prosic o
                      > jakiekolwiek towarzystwo, moj ten dobry kumpel sam od czasu do czasu wezmie
                      > papierosa - i jakos matki sie nie boi... a chodzi mi o to ze stefan sprawia
                      > wrazenie ze stoi wyzej od wsyztkich ale jednak z drugiej strony potrzebuje ich
                      > akceptacji

                      Khem, Ty z powyzszego wynosisz wrazenie ze on "sprawia wrazenie ze stoi wyzej od wszystkich"???
                      Bo jak dla mnie po prostu boi sie matki... Wymawianie sie od papierosa oznaka wyzszosci? Chyba
                      rzeczywiscie mieszkamy na roznych planetach.
                      Zaproponuj mu cos bez picia czy palenia (propozycje podalem wyzej, podawala tez Aiszka) i zobacz co
                      odpowie wtedy.
                      • przemciu-orzemek Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 08.07.04, 19:30
                        > Jego sparzenie to jedno, ludzie ktorzy mu wybitnie w tym usiluja dopomoc (nie
                        m
                        > owie o Tobie) to
                        > drugie.

                        wreszcie mnie z tego wykluczyles...

                        jutro poodpisuje bo teraz wychodze...pozdrawiam papa
                      • Gość: Homek Toft Re: inny? czy pozbawiony dystansu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 23:25
                        To nie jest do końca tak. Nie chodzi tylko o jego matkę. On wiele razy mówił,
                        że palenie jest do dupy z taką miną, jakby stwierdzał, że palący to jacyś
                        degeneraci. Zawsze odmawia z wyższością taką, która jest nie do zniesienia. ale
                        z innego kierunku - facet w jego wieku bojący się, że matka wyczuje od niego
                        dym? On powinien myśleć już o samodzielnym życiu, a boi się, że dostanie w pupę
                        za "grzech"? Kolejny normalny motryw w życiu Stefana, prawda?

                        > Wiesz, zapewne matka Twojego dobrego kumpla zachowuje sie nieco inaczej niz
                        mat
                        > ka Stefana, w jego
                        > domu moga panowac zupelnieinne relacje, wziales pod uwage taka mozliwosc?

                        > Juz drugi raz przytaczasz sytuacje w ktorej Stefan mowi ze bedzie mial
                        problem
                        > z matka bo np.
                        > wyczuje od niego dym papierosowy. Jak dla mnie to dosc konkretna informacja,
                        ze
                        > prawdopodobnie w
                        > domu jest trzymany "na bacznosc"...

                        To nie jest do końca tak. Nie chodzi tylko o jego matkę. On wiele razy mówił,
                        że palenie jest do dupy z taką miną, jakby stwierdzał, że palący to jacyś
                        degeneraci. Zawsze odmawia z wyższością taką, która jest nie do zniesienia. ale
                        z innego kierunku - facet w jego wieku bojący się, że matka wyczuje od niego
                        dym? On powinien myśleć już o samodzielnym życiu, a boi się, że dostanie w pupę
                        za "grzech"? Kolejny normalny motryw w życiu Stefana, prawda?

                        Rower,
                        > korty, wspinaczka,
                        > etc? Jaka byla jego reakcja?
                        Zaproponuj mu cos bez picia czy palenia (propozycje podalem wyzej, podawala tez
                        > Aiszka) i zobacz co
                        > odpowie wtedy.


                        Te przykłady były nieszczere, człowieku, i Ty dobrze o tym wiesz, tak samo jak
                        Aiszka. Poza tym naprawdę nie mamy kortów w okolicy, nie wspominając już o
                        ścianie do wspinaczki. Na rower bym poszedł, ale nie mam pompki, opony mi
                        sflaczały, poza tym nie mam krótkich spodenek i mogę dostać ataku serca, poza
                        tym, kolarze to degenraci i nie wolno jeździć na rowerze, bo to szkodzi na
                        jądra!
                        Jak sięteraz czujesz? I nie - mama nie zabrania mi jeździć na rowerze.

                        • wykrywacz.klamcow Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 09.07.04, 10:28
                          > To nie jest do końca tak. Nie chodzi tylko o jego matkę. On wiele razy mówił,
                          > że palenie jest do dupy z taką miną, jakby stwierdzał, że palący to jacyś
                          > degeneraci. Zawsze odmawia z wyższością taką, która jest nie do zniesienia.
                          > ale z innego kierunku - facet w jego wieku bojący się, że matka wyczuje od
                          > niego dym?

                          Poczytaj tu watki o mezczyznach bojacych sie mamy gdy sa juz zdrowo po
                          czterdziestce...

                          > On powinien myśleć już o samodzielnym życiu, a boi się, że dostanie w pupę
                          > za "grzech"? Kolejny normalny motryw w życiu Stefana, prawda?

                          Powinien, powinien... Takis pewny co powinien a czego nie?
                          Niby go znasz ale nie wiesz co w jego psychice siedzi, jakie mysli sie tam
                          klebia. I majac zero informacji chcesz wyrokowac co bedzie dla niego najlepsze?

                          > Te przykłady były nieszczere, człowieku, i Ty dobrze o tym wiesz, tak samo
                          > jak Aiszka.

                          Nieszczere? To znaczy?

                          > Poza tym naprawdę nie mamy kortów w okolicy, nie wspominając już o
                          > ścianie do wspinaczki. Na rower bym poszedł, ale nie mam pompki, opony mi
                          > sflaczały, poza tym nie mam krótkich spodenek i mogę dostać ataku serca, poza
                          > tym, kolarze to degenraci i nie wolno jeździć na rowerze, bo to szkodzi na
                          > jądra! Jak sięteraz czujesz? I nie - mama nie zabrania mi jeździć na rowerze

                          Och, ach. Pytanie po co go wiec wyciagasz? Czasem lepszym rozwiazaniem jest
                          zostawienie kogos niz prostowanie go na sile. Jak chcesz mu "pomoc" to nastaw
                          sie na duzo pracy i nauki - rowniez od niego, a nie na wtloczenie mu jedynie
                          slusznej wizji swiata.

                          Pytanie - pytales go o ten rower? Albo spacer? Cokolwiek, co da sie robic bez
                          papierosa i piwa?
                          • Gość: Homek Toft Re: inny? czy pozbawiony dystansu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 11:36
                            Ty tak bardzo wierzyszw definicje PWNu, więc nie wiem, czy uwierzysz mi. W
                            końcu nie wydaję piętnastu tomów encyklopedii i stu płyt, ale i tak powiem.
                            Nieszczery jesteś kiedy mówisz coś innego, niż naprawdę czujesz. Czujesz coś,
                            możesz się nawet w głębi duszy zgadzać, że Stefan ma przegrane życie, jak nic
                            nie zmieni, ale nie mówisz tego, mówisz co innego, żeby wyjść na dobrego,
                            świętego człowieka, przejmującego się losem bliźnich. To jest właśnie
                            nieszczere. Proponowanie ścianki wspinaczkowej, czy kortów w naszych czasach to
                            jest jakbyś zaproponował ludziom w dwudziestym czwartym wieku wycieczkę na
                            Ziemię. Po cholerę mają lecieć na Ziemię, skoro dawno skolonizowali Marsa???
                            Jesteś, wykrywacz, jak stara dewotka, która mimo iż ksiądz okrada ją, molestuje
                            jej wnuczka itd. broni go, bo sługa boży, mimo iż w głębi duszy jest
                            zbluwersowana, wkurwiona inaczej mówiąc.
                            • wykrywacz.klamcow Re: inny? czy pozbawiony dystansu? 09.07.04, 12:07
                              > Nieszczery jesteś kiedy mówisz coś innego, niż naprawdę czujesz.

                              Acha, i Ty wiesz kiedy mowie cos innego niz czuje. Jakis przyklad?

                              > Proponowanie ścianki wspinaczkowej, czy kortów w naszych czasach to
                              > jest jakbyś zaproponował ludziom w dwudziestym czwartym wieku wycieczkę na
                              > Ziemię. Po cholerę mają lecieć na Ziemię, skoro dawno skolonizowali Marsa???

                              A czym jest w takim razie proponowanie dusznego, zadymionego pubu, czy
                              popalania na murku? Superodlotowe i nowatorskie, nie ma co...

                              > Jesteś, wykrywacz, jak stara dewotka, która mimo iż ksiądz okrada ją,
                              > molestuje jej wnuczka itd. broni go, bo sługa boży, mimo iż w głębi duszy
                              > jest zbluwersowana, wkurwiona inaczej mówiąc

                              Chyba sobie zaloze drugiego nicka - "dewotka" :"PP

                              Sluchaj, fajnie jest ze cos widzicie, cos czujecie, tyle ze... jesli macie
                              podchodzic do sprawy na zasadzie "prostowania" chlopaka, to lepiej go po prostu
                              zostawcie.
                              Jest taki dowcip o armii amerykanskiej, ze dzieli ludzi na zdolnych i
                              pracowitych, zdolnych i leniwych, niezdolnych i pracowitych i niezdolnych i
                              leniwych. Wszyscy znajda zajecie w armii z wyjatkiem jednej grupy: niezdolnych
                              i pracowitych. Dlaczego? Bo tacy sa w stanie rozwalic kazda armie...

                              W tym co piszesz kompletnie nie ma prob wyczucia Stefana, dostrojenia sie do
                              niego, do jego postrzegania swiata, do zrozumienia skad i dlaczego zachowuje
                              sie tak a nie inaczej.
                              A bez tego lepiej sie nie zabierac za "pomaganie" mu.

                              P.S.
                              Po diabla mialbym chciec wyjsc "na dobrego, swietego czlowieka"?
      • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:05
        słabszy owszem... sam do silnych nie naleze. ale staram sie myslec i wiem ze
        gdyby ktos podczas jakis spotkan z nieznanymi mi osobami dawal mi do
        zrozumienia ze jestem jakis "inni" to poprostu odwrocilbym sie na piecie i
        poszedlbym w strone slonca, byle dalej o tych ludzi... czy to tak ciezko
        zrozumiec? tu chyba nie istotna jest jakas innos czy slabosc. Stefan nie jest
        idiota, ma swoje marzenia i zmierza do tego - tyle ze co innego praca, szkola a
        zycie osobiste.
        • j_ar Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:13
          a czy tak ciezko zrozumiec, ze wiekszosc odczuwajacych w dany sposob ludzi moze
          nie byc wszystkimi ludzmi
    • Gość: sol_bianca Re: człowiek bezrozumny z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 16:50
      Ja to widzę jednoznacznie: zrobiliście sobie brzydki żart ze Stefana, a teraz
      masz wyrzuty sumienia i szukasz usprawiedliwienia pisząc, że on jest
      nienormalny. Normalny by się poznał na żarcie. I co? Normalny facet sprałby
      każdego z was po gębie. Zachowaliście się jak banda gówniarzy, taka jest prawda.
      Stefan na pewno "normalny" nie jest, o ile za normalnośc uważamu odpowiadanie
      pewnym typowym wzorcom. I co z tego? To usprawiedliwia robienie sobie z niego
      żartów?
      A co do Stefana: wydaje mi się, że on czuje się samotny i szuka towarzystwa.
      Rozpaczliwe poszukiwanie dziewczyny, "czepianie" się jedynego kolegi jakiego
      miał - to dowód, że brakuje mu towarzystwa. I znalazł to towarzystwo: w postaci
      Angeli i jej kumpli. Może woli, żeby się z niego wyśmiewali, niż zupełnie nie
      mieć się do kogo odezwać. Desperacja człowieka odrzuconego przez wszystkich.
      Bardzo zabawne?
      Piszesz, że z nim rozmawiałeś. Czy on zna całą historię tego spisku, wie że
      Angela ma chłopaka itp.? Jeśli tak, to faktycznie trudno uwierzyć, że jeszcze
      chce się z wami spotykać. Ale to jego sprawa, jego wybór. Może liczy na to, że
      zostanie w końcu zaakceptowany?
      Co do zasad: każdy ma, jakie ma. Nie podoba mi się wyśmiewanie kogoś dlatego że
      nie pali itp.
      Stefan wyraźnie ma problem. Ale piszesz, że nie jest to twój kumpel, więc czego
      właściwie chcesz? Nie pomożesz mu. A może on nie chce pomocy? Piszesz, że
      chodzi uśmiechnięty. Daj mu po prostu spokój.
      • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:56
        E, no co ty, teraz pewnie dla odmiany tarza sie ze smiechu czytajac nasze
        posty - kolejna swietna zabawa, hahahahaha
        • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 19:27
          brafo wykrywaczu drogi! normalnie tarzam sie po pineskach wysypanych na
          podlodze, jest super. ja taki super inteligent zrobilem wam taki numer a wy
          tacy durnie daliscie sie nabrac! bravo wykrywacz! przejrzales mnie!
    • Gość: white Re: człowiek bezrozumny z zasadami IP: *.proxy.lucent.com 08.07.04, 16:56
      a nie obawiacie sie, że to jest jego maska?
      robienie dobrej miny do złej gry? którą może nie do końca rozumie?
      a co będzie gdy zrozumie? gdy pewnego dnia sie nie pojawi?
      i dowiecie się że zrobił sobie krzywdę?
      też będzie wam do śmiechu? jak spojrzycie sobie w oczy?
      • wykrywacz.klamcow Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 16:58
        Znajda kolejnego "dziwaka" do zabawy i zycie potoczy sie dalej...
        • Gość: Homek Toft dziwak do zabawy, taaaa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 17:53
          Przemciu zaczął dobry wątek, bez żadnej agresji,a wyście obrócili kota ogonem.
          Nikt nie wyśmiewał Stefana za to, że nie pali, przecież to jest jakieś chore.
          Ludzie, umiecie czytać? Totalne niezrozumienie. On nie jest jakimś biednym,
          zalęknionym człowieczkiem, to nie jest typowa zastraszona ofiara jakiejś fali,
          czy czegoś takiego. I nikt nie chce go zmuszać do zmiany. Nikt nie próbuje mu
          narzucić własnego spojrzenia na świat. I nie chodzi też o sprowadzenie jego
          osoby do zestawu powszechnie akceptowanych w społeczeństwie wzorców. Ja sam
          tego nienawidzę. Wyalienowany to akurat ja jestem w swojej popierdolonej
          szkole, z tymże z własnego wyboru. Też nie chodzę na jakieś dyskoteki i nie rwę
          panienek po dwanaście jednego wieczoru, nie zalewam się w trupa bez okazji i z
          okazją, ja nawet nie palę, do cholery! Chyba daliście się ponieść temu, przed
          czym tak bronicie Stefana - schematom. Skoro martwi nas Stefan i robiliśmy
          sobnie z niego jakiś żart kiedyś to nie znaczy, że jesteśmy totalnie od niego
          inni. Nie stoimy w opozycji: Stefan, skryty, zalękniony, potrzebujący ciepła,
          Homek i Przemciu - luzaki zabawiające się prostackimi żartami. Jest akurat
          trochę inaczej, wiec proszę o zluzowanie, drodzy państwo.

          >>Znajda kolejnego "dziwaka" do zabawy i zycie potoczy sie dalej...
          Kurde, wykrywacz... A na początku myślałem, że trzymasz fason, wiesz? A tu taki
          but na twarz, dzięki stary, za osąd. Oprawię sobie ten tekst w ramki chyba. Jak
          zacznęsobie szukać kogokolwiek do zabawy to chyba świat się skończy. A butów
          sobie nie kupię, bo nie jesteś szczery, koleś. Dobrze znasz takie sytuacje i
          takich ludzi, jak Stefan, tylko chcesz o tym zapomnieć. Nie wierzę Ci i tyle.

          Sol_blanca >> A co do Stefana: wydaje mi się, że on czuje się samotny i szuka
          towarzystwa.
          Rozpaczliwe poszukiwanie dziewczyny, "czepianie" się jedynego kolegi jakiego
          miał - to dowód, że brakuje mu towarzystwa. I znalazł to towarzystwo: w postaci
          Angeli i jej kumpli. Może woli, żeby się z niego wyśmiewali, niż zupełnie nie
          mieć się do kogo odezwać. Desperacja człowieka odrzuconego przez wszystkich.
          Bardzo zabawne?

          Nie jest to zabawne, ale właśnie o niezabawnych rzeczach chcemy tu porozmawiać.
          To, co napisałaś właśnie jest tym, na co czekałem. Brakuje mu towarzystwa. Tak,
          to jest na pewno jeden z powodów. I teraz idziemy dalej. On dobrze wie, że mu
          kogoś brakuje, ma potrzebę akceptacji, bliskości itd. Musi coś z tym zrobić,
          żeby dostać to, czego pragnie. Jak mu to pokazać? Nie chcemy zrobić mu krzywdy,
          ani się niego śmiać. Chcemy zrobić dobry uczynek i przekazać mu, że powienien
          się wziąć w garść i zabrać do pracy. Gdzie on chce kogoś poznać, jeśli
          przeszkadza mu dym (tak naprawdę zapewne mu nie przeszkadza, ale jego matce
          tak)? Chce do końca życia zostać sam albo w towarzystwie prostaków, którzy będą
          się z niego śmiać, robić z niego popychadło i w ogóle? Załóżmy, że Przemciu
          chce mu pomóc. O to chodziło mu chyba w tym wątku, żeby zrozumieć przyczyny
          zachowania Stefana i rozwiązać jego problem. Choćby tylko dla siebie,
          niekoniecznie po to by "nawrócić" Stefana na jedynie słuszą przemciową drogę
          życia. Więc wróćmy do tematu, a zostawmy sobie osobiste wycieczki na kiedy
          indziej. Stefana na terapie Przemciu nie pośle. Ze Stefanem nie da się pogadać,
          bo brak mu dystansu i nie widzi problemu. Stefan może i płącze w poduszkę co
          noc (ja też, kurwa, płaczę i co? nikt nie mówi, że mam jakiś zespół, nikt nie
          ma mnie za dziwaka i nie robią ze mnie śmiecia jakieś tam Angele), ale nie chce
          tego zmieniać. Więc co? Wiem, że najlepiej powiedzieć, że to nie mój biznes i
          iść do domu, ale...

          Homek Toft
          • przemciu-orzemek Re: ktos jest tu nieszczery 08.07.04, 18:17
            >O to chodziło mu chyba w tym wątku, żeby zrozumieć przyczyny
            > zachowania Stefana i rozwiązać jego problem. Choćby tylko dla siebie,
            > niekoniecznie po to by "nawrócić" Stefana na jedynie słuszą przemciową drogę
            > życia.

            dokładnie, chcialem poznac cos zupełnie mi nieznanego... zobaczcie jakie
            pytania zadawalem w głownym wątku. pytalem bo nie wiem, ale wykrywacz zarzucil
            mi brak normalnosci ( wyrwane z kontekstu moje zdanie), a ja nie twierdzilem
            przeciez ze szukanie odpowiedzi jest czyms nienormalnym. mowilem o tym ze nie
            rozumienie pewnych sytuacji jest cokolowiek dziwne.

            >Znajda kolejnego "dziwaka" do zabawy i zycie potoczy sie dalej...

            w tym momencie straciles troche w moich oczach, najlepiej uogolniac prawda? i
            zycie potoczy sie dalej - prawda, najlepiej to zostawic.


            > Homek i Przemciu - luzaki zabawiające się prostackimi żartami. Jest akurat
            > trochę inaczej, wiec proszę o zluzowanie, drodzy państwo

            nie zajmujemy sie nami teraz. ale dobra moze troche wspomne o nas, fakt nie
            jestesmy luzackimi ziomkami i mamy swoje cholerne wady i kompleksy ale staramy
            sie szukac przyczyn i potem walczyc z nimi! i nie robimy tak jak Stefan, ktory
            mowie raz jeszcze, ze uwaza sie za lepszego od wszystich facetow, brakuje mu
            rzeczywiscie dystansu. ciezko mi tutaj teraz opisac caly charakter Stefana ale
            gdybys go spotkal wykrywacz, to tez nie zaakceptowalbys go tak szybko - a wiesz
            czemu? pewnie lubisz gdy ktos na ciebie z gory patrzy :) i twierdzi ze i tak
            jest we wszstkim lepszy od ciebie. no ale teraz wyjdzie ze my jestesmy ofiarami
            a nie ma tak byc. wlasciwie to jest tak - Stefan nie jest przystojny, chodzi w
            szmatach, nie myje glowy, jest srednio inteligentny, nie ma wlasnej osobowosci -
            ale i tak uwaza sie za znacznie fajniejszy rodzaj czlowieka...

            no ale jednak wrocmy do tematu!

            i co z takim czlowiekiem zrobic jak ktos go wykorzystuje, czy mocno go osmiesza?
            przeciez on jest madrzejszy od Ciebie.
            aha i wykrywacz, jak homek zauwazyl nie rob z siebie czlowieka ktory tez jest
            ponad wszystkich, ktorego nie dotycza zle wystepki, ktory nigdy nie zrobil
            nikomu krzywdy, ale jesli tak jest to zgole głowe, przebiore sie w pomarańczowe
            łachy i bede sprzedawal Twoje zdjacia na lotnisku w Caracas :)
            • wykrywacz.klamcow Re: ktos jest tu nieszczery 08.07.04, 20:00
              Primo - swiety nie jestem, ale uczestniczenie w zabawach typu podszywanie sie pod dziewczyne i
              podrywanie kogos na GG zniesmacza mnie na tyle by nie chciec nawet probowac.
              Secundo - z podejsciem "bo Stefan to dziwak" raczej nie zabieraj sie za pomaganie, bo gowno z niej
              wyjdzie. Pare rzeczy lezy jak na talerzu, wystarczy zwrocic uwage i wyciagnac wnioski.
              Tertio - sa osoby ktorych nie trawie, wtedy po prostu nie wchodze im w droge a one mi. Co nie oznacza
              ze nie zareaguje gdy ktos im bedzie zakladal kosz na glowe tudziez ze bede to tlumaczyl "bo to
              dziwak, nic dziwnego"

              Pare subtelnosci w podejsciu
              • Gość: Homek Toft Re: ktos jest tu nieszczery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 11:38

                Jesteś pewnie gentlemanem. Stefan też mówi, że jest. Kiedyś był taki obrazem w
                gazecie jakiejś. Była na nim płyta nagrobkowa, a na niej wyryty napis: "był
                gentlemanem, wszystko wybaczał i nie walczył o swoje, naprawdę, naprawdę
                szkoda, ze już go nie ma".
                • wykrywacz.klamcow Re: ktos jest tu nieszczery 09.07.04, 12:08
                  > Jesteś pewnie gentlemanem.

                  Opowiem o tej opinii znajomym, usmieja sie...
          • wykrywacz.klamcow Re: dziwak do zabawy, taaaa? 08.07.04, 19:50
            > Przemciu zaczął dobry wątek, bez żadnej agresji,a wyście obrócili kota ogonem.
            > Nikt nie wyśmiewał Stefana za to, że nie pali, przecież to jest jakieś chore.
            > Ludzie, umiecie czytać?
            [...]

            Ty mowisz o porzadku, ja (my?) mowimy o tym co siedzi troche glebiej.

            > Kurde, wykrywacz... A na początku myślałem, że trzymasz fason, wiesz?

            No to sie rozczarowales

            > A butów
            > sobie nie kupię, bo nie jesteś szczery, koleś.

            Ha, przejrzales mnie na przelot!
            Znaczy ze jestem normalny, ufff...

            > Dobrze znasz takie sytuacje i takich ludzi, jak Stefan,

            Owszem. Z perspektywy wlasnie takiego czlowieka.

            > tylko chcesz o tym zapomnieć.

            Nie, nie musze zapominac na szczescie ani ja nie bylem az tak "zakrecony" jak Stefan, ani ludzie z
            ktorymi sie stykalem nie byli az tak dowcipni.

            > Nie wierzę Ci i tyle

            To nie wierz

            > Chcemy zrobić dobry uczynek i przekazać mu, że powienien
            > się wziąć w garść i zabrać do pracy. Gdzie on chce kogoś poznać, jeśli
            > przeszkadza mu dym (tak naprawdę zapewne mu nie przeszkadza, ale jego matce
            > tak)?

            Zabrac go w srodowisko ktore nie pali i miejsca w ktorych sie nie pali.

            Doceniam wasze dobre checi, tyle ze podtekst ktory pod nimi siedzi ("nie potrafie sobie wyobrazic
            wiekszego debilizmuze strony mojego rowiesnika" tudziez "Stefan jest dziwakiem" i tym podobne)
            jakos mi nie pasuje.
            • Gość: Homek Toft DO WYKRYWACZA.KLAMSTW. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 22:59
              > > Chcemy zrobić dobry uczynek i przekazać mu, że powienien
              > > się wziąć w garść i zabrać do pracy. Gdzie on chce kogoś poznać, jeśli
              > > przeszkadza mu dym (tak naprawdę zapewne mu nie przeszkadza, ale jego matc
              > e
              > > tak)?
              >
              > Zabrac go w srodowisko ktore nie pali i miejsca w ktorych sie nie pali.


              To mamy go zabrać do laboratorium Nasa? Tam się nie pali. A może usiądziemy
              sobie na krawężniku przed stacją benzynową - tam też jest zakaz. To był tylko
              przykład, wykrywacz.... nie załamuj.

              > Doceniam wasze dobre checi, tyle ze podtekst ktory pod nimi siedzi ("nie
              potraf
              > ie sobie wyobrazic
              > wiekszego debilizmuze strony mojego rowiesnika" tudziez "Stefan jest
              dziwakiem"
              > i tym podobne)
              > jakos mi nie pasuje.

              Ale tu nie chodzi o to, czy MY Tobie pasujemy. Proszę w imieniu tego, co zaczął
              wątek - skup się na Stefanie. Skoro piszesz, że nie musisz zapominać to
              powiedz - jak radziłeś sobie w życiu, jako jeden z tych "nieżyciowych".
              Naprawdę możesz pomóc, stary. I sorry za tamte teksty o butach :) Poniosło
              mnie, młody jestem i emocje mam jak burze w szklance. Jeżeli zrozumiemy
              człowieka może będziemy w stanie naprawdę na niego pozytywnie wpłynąć. Pomyśl o
              tym. Daj nam rady, wskaż nam drogę do uczynienia Stefanowego dnia lepszym,
              bardziej kolorowym. Nie potrafię go po prostu zrozumieć, bo żyję w innym
              świecie i jego świat wydaje mi się pusty i bez wyrazu, nie chcę do niego
              schodzić. Ale wiem, co czuje, naprawdę wiem, potrafię współczuć i chcę to
              zrozumieć. Jeśli nie Stefanowi, może pomogę dzięki Tobie i wszystkim ludziom
              komuśinnemu, kto pojawi się w moim życiu. Spraw abym ja tez mogl docenic Twoje
              checi.
              • wykrywacz.klamcow Re: DO WYKRYWACZA.KLAMSTW. 09.07.04, 10:56
                > To mamy go zabrać do laboratorium Nasa? Tam się nie pali. A może usiądziemy
                > sobie na krawężniku przed stacją benzynową - tam też jest zakaz. To był tylko
                > przykład, wykrywacz.... nie załamuj.

                Coz, jesli tylko do tego ogranicza sie Twoja inwencja...

                Co do reszty - on musi sam dotrzec do pewnych spraw, to co mozesz zrobic to go
                przygarnac do "srodowiska" takim jakim jest. Zmienianie go na sile moze byc
                gorsze niz pozostawienie sobie samemu.
    • przemciu-orzemek Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 17:28
      teraz to chyba zescie popadli w jakas paranoje :| tak co MY mu nie robimy...
      ludzie - to jest w zarodku wszystko!!! to co teraz sie z nim dzieje to jest
      nic, wiadomo frajer. ok wszytko gra... pewnie nie... myslicie ze MY :| robimy
      mu lobotomie mozgu podczas gdy reszta NAS wsadza mu kije w tyłek... tak
      myslicie? to fajnie :| to jest pocztek jego drogi zyciowej.

      pamieta ktos moze takiego Vox'a co mial 25 i nie mial nigdy kobiety? Stefan to
      jest taki Vox - tylko ze potrzebujacy wiecej akceptacji, ktorej (o dziwo nie?)
      nie moze znalezc.

      a czy Wy nigdy nikogo zescie nie wysmiewali za muzyke, za fryzure, za
      paznokcie, za buty??? nie ma takiej osoby ktora by w duchu z kogos nie lała w
      pory!

      wyobrazcie sobie zycie Stefana za kilka lat, gdy on nie znajdzie jednak zadnej
      dziewczny, jego potzreba akceptacji wzrosnie 50x. i co dalej?
    • monika20 Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 19:08
      Czy mozecie sobie wyobrazic doroslego czlowieka, ktory zupelnie nie rozumie
      zycia, jego najprostyszych zasad? Chodzi mi glownie o stosunki miedzi ludzmi -
      wiem, ze czasami mozna nie zauwazyc ZE KTOŚ JEST BARDZO ZRANONY I WRAŻLIWY, czy
      cos w tym stylu, ale gdy nasmiewanie staje sie do tego stopnia perfidne, to
      JAK MOŻNA ZADAWAC PYTANIE SKĄD TO SIE BIERZE I OMAWIAC TO NA FORUM, KOPLETNIE
      NIE BIORĄC POD UWAGĘ WYRZĄDZONEJ KOMUŚ KRZYWDY?
      JAK mozna tego nie zauwazyc?? !!!!!!!!!!
      Może powinieneś raczej zacząć temat: pt. "Co skloniło mnie i moich znajomych do
      okrutnego traktowania i poniżania biednego i nieżyciowego człowieka"?
      No bo skąd to się bierze u ludzi dorosłych, szukających odpowiedzi na forum
      Psychologia i najwyraźniej kształcących się, jeśli już nie wykształconych.

      Można by tak dlugo. Ale innej formy nie znam na wyrażenie mojego oburzenia
      wobec takiego braku wrażliwości na drugiego człowieka. I to właśnie tłumaczy
      jak pozornie zwykli i normalni ludzie stają sie oprawcami w warunkach dających
      takie możliwości.
      • sol_bianca Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 20:53
        Własnie, ja bym bardzo chciała się dowiedzieć, jaki cel miało zamieszczenie
        tego postu, co?
        • Gość: moze troche szczer Re: człowiek bezrozumny z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 22:48
          Jezu... Przemciu mu nic nie zrobił, temu Stefanowi, ani ja. Czy to tak trudno
          zrozumieć? Po prostu Stefan jest chyba wyjątkowy i nie ma takiej osoby w waszym
          otoczeniu, moi drodzy, i nie możecie zrozumieć istoty jego problemu i dlaczego
          nas ten problem tak interesuje. Smutno mi strasznie, jak czytam takie wpisy jak
          moniki czy sol_blanki. Temat rozmowy, jaki zaproponował Przemciu był zupełnie
          inny... Nie chodziło w nim o osiągnięcie tego, co teraz czytam. Widzę, że
          chciałyście się dzisiejszego wieczoru lepiej poczuć, pokazać samym sobie, jak
          jesteście dobrymi ludźmi oceniając cały ten wątek powierzchownie, po łebkach.
          Brawo, bardzo beztroskie podejście do życia. Z takim nastawieniem na pewno nie
          będzie wielu problemów i trudnych wybórów. Po prostu przeminą gdzieś obok
          niezauważone.

          >> Może powinieneś raczej zacząć temat: pt. "Co skloniło mnie i moich znajomych
          do
          okrutnego traktowania i poniżania biednego i nieżyciowego człowieka"?

          Czy mi się wydaje, czy może specjalnie dodałaś mu jeszcze przydomek "biedny"
          żeby móc się nad nim zlitować, a tym mocniej oczernić Przemcia, sprawić, by za
          to, że poruszył temat nieżyciowych ludzi i ich trudnej sytuacji w
          społeczeństwie, poczuł się winny, co? Po co był ten wątek? Powiem Ci prosto:

          PO TO, ŻEBY DOWIEDZIEĆ SIĘ, CO SPRAWIA, ŻE LUDZIE NIEŻYCIOWI SĄ NIEŻYCIOWI, I
          JEŚLI TO MOŻLIWE - JAK IM POMÓC* CHOĆ TROCHĘ ODNALEŹĆ SIĘ W OTACZAJĄCYM
          ŚWIECIE.

          * - nie stłamsić i sprowadzić do schematów

          Dzięki za uwagę. Wolałbym, żeby przed dodaniem następnego komentarza, każdy
          przeczytał wszytko dokładnie jeszcze raz. Bo to jest jakieś w ogóle chore,
          Moniko. Gdzie wspomnieliśmy, że Stefan jest nadwrażliwy, że ma ciężką sytuację
          materialną, czy coś? Stefan ma tylko problem z odnalezieniem się w
          społeczeństwie, a społeczeństwo widzi to wyraźnie i wykorzystuje to do zabawy
          tanim kosztem, durnej i okrutnej zabawy. Nie podoba mi się to, szkoda nam
          Stefana, wiem, że takich ludzi jest więcej i chciałbym w rozmowie choć odrobinę
          ułatwić im kontakt z rzeczywistym światem. Wiem, że czują i cierpią, więc chcę
          im pomóc. Celem wątku było dowiedzenie się JAK. Przemciu liczył, że są ludzie,
          którzy mają doświadczenia z takimi osobami, nie wiem - były ich kumplami,
          dziewczynami, rodziną... i wiedzą co nieco o takich przypadkach. Zresztą...
          tłumaczę się. To bez sensu. Zrozumienie tego wątku i tak leży w waszych rękach,
          jka nic nie zdziałam, tylko powiem wam, że nie warto patrzeć na to, co inni
          napisali pod wątkiem tylko najpierw go przeczytać i samemu wyrazić opinię w
          swojej głowie, a dopiero potem ją tu napisać. A nie - że od wykrywacza zaczęła
          się jakaś jazda na Przemcia i na mnie, kiedy myjesteśmy tytlko biernymi
          obserwatorami krzywdy Stefana. A to, że Przemciu na początku tego cąłego gówna
          udawał przez gadu dziewczynę w rozmowie ze stefanem to jest niewinne jak jasna
          cholera i przestańmy być fałszywie świętoszkowaci. Trochę szczerości ludzi, bo
          aż się rzygać chce. Gdzie wy żyjecie?
          • Gość: Homek Toft Re: człowiek bezrozumny z zasadami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 22:50
            To powyzej napisal Homek Toft, tylko formularz mi cos zespul, sorka.
    • cossa Re: człowiek bezrozumny z zasadami 08.07.04, 23:27
      zasady mowi, ze ma
      a moze po prostu chcialby je miec
      stad niekonsekwencja
      nie umie miec zasad, nie utozsamia sie z nimi

      chce kochac
      jest na tyle "glupi"
      ze nie patrzy na okolicznosci
      kocha po swojemu

      najgorsze, ze nie widzi
      (bo niby skad - skoro dotychczas nie zalapal)
      nie umie widziec
      co w nim jest "nie-tak"

      mozna probowac mu pomoc
      ale pomoze sie tylko wtedy gdy bedzie chcial
      mozna probowac sie zblizyc
      ale na taka odleglosc
      na jaka tylko on pozwoli

      generalnie to tylko dla patrzacych z zewnatrz
      to "nienormalny" czlowiek
      licho wie co on tak naprawde o sobie mysli

      moze mimo wszystko jest szczesliwy..?

      pozdr.cossa
    • Gość: Luty Poczytaj Dostojewskiego..... IP: *.dialup.mindspring.com 09.07.04, 00:31
      Jest ksiazka napisana przez tego pisarza, ksiazka pt. IDIOTA....
      poczytaj ja sobie a zobaczysz, ze to wypisz wymaluj historia twojego Stefana...

      Myslicie, ze jestescie tacy madrzy, a jestescie tylko zalosni...no niestety
      taka to prawda...
    • przemciu-orzemek Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 09:34
      teraz moze pootwierajcie oczy i zobaczcie co napisze - Stefanowi nie
      wyrzadzilem zadnej krzywdy, bylem swiadkiem (pośrednim bardziej niz
      bezposrednim) ale WY tego nie chcecie zrozumiec, bo po co sie zaglebiac, prawda?
      co do Dostojewskiego, powiedz mi drogi "Luty" jaki on swiat przedstawial w
      swoich ksiazkach? pewnie byl taki piekny i rozowy. wiesz ja staralem sie
      wyciagnac na swiatlo dzienne "załosne i ochydne zachowania"...taaa...
      wiecie co, strasznie sie zawiodlem, wydaje mi sie ze jabym napisal post o
      wojnie, czy zwiazany z wojna to pewnie wzielibyscie mnie za zbrodniarza
      wojennego...phi! za gwałciciela, pedofila i zabojce mrowek.
      niestety wyglada na to ze wiekszosc ludzi uprawia tu chrzescijanstwo na sile,
      chca sobie sami udowodnic ze tacy nie sa, ze tak "ochydnie" by nie postapili.
      dopiero na tym forum moglem poznac prawdziwe nieszczere zachowania
      ludzi...najlatwiej jest potepic za to ze w ogole smialem sie poruszyc taki
      temat.. Jezu... jaki mialem cel zeby to napisac? a poczytaj sobie tropche
      wyzej. moze dojdziecie przyczyn dlaczego jedna osoba jes w stanie tak samo
      zdominowac Stefana jak milion jeszcze innych osob. dlaczego? ale nie ja jestem
      zezwierzeconny, w ogole to ja sie nie nadaje do resocjalizacji, prawda?
      wy otworzcie oczy do jasnej cholery! swiat nie jest taki piekny, co bedzie
      jesli kiedys znajdziecie sie w mojej sytuacji, poznacie takiego czlowieka, ale
      nie bedziecie mogli zrozumiec jego zachowania. i np. napiszecie post na forum i
      przyjdzie taki przemciu czy homek i pojada was za to ze nie rozumiecie, brawo!
      juz mi sie chbya nie chce tego ciagnac bo zescie kompletnie przeszli obok
      tematu, strasznie sie zawiodlem. ale dowartosciowalem sie tym ze stoje ponad to
      wszystko co zescie napisali. bo po pierwsze Stefana kijem w dupe nie pchalem i
      wobec niego nie mam zadnych zoobowiazan, ani on zapewne nie ma do mnie zadnych
      zali,no chyba moze miec pretensje o to ze chce sobie z nim dosyc czesto
      pogadac...teraz mozecie mnie troche pojechac za nachalnosc wobec ludzi -
      wychodzi na to ze sam potrzebuje akceptacji... przykro mi troche ze sprawy
      zostaly tak postawione, ale jednak utwierdzilem sie w swoich przekonaniach o
      ludziach. pa
      • j_ar Re: Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 09:39
        spoko przemciu-orzemek, toz to temat jak kazdy inny, kazdy sie po prostu
        zastanawial dlaczego innosc jest wykorzystywana do wlasnej rozrywki, dlaczego
        brak akceptacji innosci ludzi....
        ciezko pomoc osobie takiej jak stefan, bo oczekujemy po nim zachowac ogolnie
        uznanych za norme, aon nie wpisuje sie w te zachowania i pewnie nigdy sie nie
        wpisze, tak jak kazdy znas, gdzies tam nie pasuje, tylko, ze nie jest to az
        tak widoczne w spoleczenstwie
        • przemciu-orzemek Re: Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 09:51
          wiesz, jak widzialem te wszystkie wpisy,posty, odpowiedzi to sam czulem jakas
          ochyde. a na twarzach piszacych te rzeczy widzialem piane,a w glowach widzialem
          pomysly torturowania mnie... odebralem to byc moze przeciwnie do zamierzonego
          celu, zreszta tak samo jak wy nie zrozumieliscie w ogole tematu, ale
          chcieliscie znalezc sobie kogos kogo mozna uznac gorszym i bardziej "ochydnym"
          od siebie. czasami to juz sie staje zasada i zaczynam sie do tego przyzwyczajac.
          ale teraz odpowiedz mi na jedno pytanie
          czy nie zdarzylo Ci sie w mlodosci (bo uznaje ze jestes juz stary :) ) nie
          akceptowac kogos, poprostu nie lubic za to ze byl w jakis sposob "inny"?
          • j_ar Re: Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 10:00
            przez glupote sie zdarzalo, a i nie jestem tak stary znowu
            • przemciu-orzemek Re: Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 10:08
              widzisz, zdarzalo sie... ta historia co zem ja opisal zdarzyla sie pare lat
              temu, w liceum. teraz czemu ja wyciagnelem? bo spotkalem tego czlowieka
              ostatnio, byl taki sam jak dawniej. czyli wyniosly i wywyzszony. myslalem ze
              sie nauczy sam, myslalem ze nauczy go zycie innego zachowania. dalej jest taki
              sam... własnie jest sam! wiec pytam sie:
              skad sie tacy ludzie biorą?
              Jezeli to jest czlowiek "niereformowalny" to co z nim wtedy zrobic?
              pytam sie dlatego, ze nie potrafie wyobrazic sobie wiekszej glupoty ze strony
              mojego rowiesnika. chodzi mi o to ze sam nie przekonal ze cos jest nie tak. nie
              chce robic z siebie "terapeuty z bozej łaski" jak tam ktos napisal, ale jestem
              poprostu ciekawy, ciekawy jak to jest...
              dobra juz nie bede poruszal tego jak bardzo jestem zly i ochydny ;/
              • j_ar Re: Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 10:33
                jak to co z nim zrobic?
                po prostu go nie ranic i zakceptowac, ze funkcjonuje inaczej niz ty
          • iwan_w J_ar 09.07.04, 10:08
            przemciu-orzemek napisał:


            ...czy nie zdarzylo Ci sie w mlodosci (bo uznaje ze jestes juz stary :) ) ...


            Stary, ale... J_ary, hahahaha!

            Ile masz lat, J_ar?
            • przemciu-orzemek Re: J_ar 09.07.04, 10:11
              iwan_w napisał:

              > przemciu-orzemek napisał:
              >
              >
              > ...czy nie zdarzylo Ci sie w mlodosci (bo uznaje ze jestes juz stary :) ) ...
              >
              >
              > Stary, ale... J_ary, hahahaha!
              >
              > Ile masz lat, J_ar?
              >

              to mialo tak być i chyba dobrze zabrzmialo :D
            • j_ar Re: J_ar 09.07.04, 10:38
              lat ..no.. prawie 13 scie ;)
              • Gość: Ja Re: J_ar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 10:54
                mhm...to fajnie :/ nie chce tu Cie jakos szufladkowac...ale dobra, niewazne :|
                • j_ar Re: J_ar 09.07.04, 11:27
                  a szufladkuj sobie..na zdrowie
                  • Gość: Homek Toft Re: J_ar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 11:50
                    Pomogę Ci Ja, bo widzę, że kończysz chyba podstawówkę wieczorowo. To, że j_ar
                    napisał, że ma prawie 13 lat to była taka lekka ironia, wiesz. Taki żart.

                    Dzięki Ci, drogi stary, ale jary j_arze, żeś chociaż trochę stonował. Czekam
                    teraz na odzew wykrywacza, może też zmięknie i pomyśli trochę. Chyba, że czeka
                    na list od PWNu z potwierdzeniem definicji nieszczerości. Jak tak to ja i tak
                    poczekam. :))) No i każdemu się zdarzało kogoś podręczyć. I nie ważne z jakich
                    pobudek - z głupoty, wrodzonego okrucieństwa :), czy może dla odreagopwania
                    tego, że stary leje kablem od tv. Tak to jest i po co tu sobie mydlić oczy.
                    Młodzież jest okrutna i tyle, tak było w liceum, jak żeśmy chodzili, w
                    gimnazjum i podstawówce. Teraz gimnazjaliści w okolicznej szkole wybili typowi
                    zęby, bo nie miał szerokich hip-hopowych spodni, więc widzicie. Inność budzi
                    złość ludzi o bliskim zerowemu IQ, niestety. Na szczęście są jeszcze ludzie,
                    tacy jak PRzemciu, czy ja, którzy chociaż to zauważają i ich to wkurwia. I chcą
                    pomóc takiemu Stefanowi. Także dzięki wszystkim za pomoc. Za dobre rady i w
                    ogóle za wyjaśnienie problemu :), oświeciliście nas kochani!!! :D
                    • Gość: Totti Re: J_ar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:02
                      Przeciez ty gosciu piszesz sam ze sobą. Lecz sie na głowe.
                      • Gość: Przemciu Re: J_ar taaa Totti <hahaha> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:38
                        ty sie czlowieku lecz na watrobe, bo ci te bełty chyba mozg wyzarły, a watrobe
                        zostawily nietknieta...ale spoko tam tez dotrą wkrótce <spoko>
                        • Gość: Totti Re: J_ar taaa Totti <hahaha> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:52
                          Jar to nie Totti debilu..
                          • przemciu-orzemek Re: Totti <hahaha> 09.07.04, 12:54
                            wiem idioto :P a ty sie utozsamiasz z prostakami plujacymi ludziom w twarz?
                            • Gość: Totti Re: Totti <hahaha> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:58
                              Nie z takimi burakami jak ty sie nie utozsamiam, czuje do nich raczej
                              obrzydzenie
                              • Gość: Figo :P Re: Totti <hahaha> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 13:08
                                bravo staaary... gratuluje prostactwa, pewnie nawet nie musiales sie tego
                                specjalnie uczyc, masz to we krwi, odrazu widac. pokaz mi jeszcze raz swoja
                                wyzszosc - napisz ze jestes ponad to, bo z " z takimi burakami jak ty sie nie
                                utozsamiam".a moze wejdziesz na wyzyny swoich zdolnosci intelektualnych i
                                odejdziesz w strone słonca. no ale gdyby to ci nie pomoglo to uderz glowa w
                                sciane, slyszalem ze na takich twardzieli jak ty to dziala. wiesz ja tam taki
                                wspanialy jak ty nie jestem...
                                • Gość: Totti Re: Totti <hahaha> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 13:34
                                  Duzo bełkotu, mało tresci, zmień lekarza, powinno pomóc
                    • Gość: Przemciu Re: J_ar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:44
                      wiesz jezeli on napisal ze ma 13 lat to sie rzeczywiscie zmartwilem, bo wiesz
                      ja mam 12... i tak chcialem go zaszufladkowac np. pod ocene 3+ (dla
                      wtajemniczonych)...
                      > tego, że stary leje kablem od tv.
                      ile razy juz to slyszalem z Twoich ust :D jakies doswiadczenia masz? :)

                      Wiesz, czasami mialbym ochote na chwile prawdy... bo tak szczerze mowiac to ja
                      nie chce jakos szczegolnie mu pomagac...nie w sensie ze wezme go za raczke i
                      pokaze mu: "patrzaj stary Stefanie oto jest niebo - prawie niebieskie" nie nie
                      nie, cos na zasadzie wędki i ryby :P ja nikogo nie chce prostowac, ale raczej
                      dac mu jakas wedke, ale jak to zrobic gdy taki czlowiek jest odporny na zyciowa
                      wiedze - oczywiscie ja go nie bede uczyl na swoim przykladzie bo zle na tym
                      wyjdzie, ale chcialbym mu pokazac innych, 100x lepszych ode mnie i od Ciebie
                      Homeczku...
                      • Gość: Totti Re: J_ar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:51
                        Ale o czym ty pieprzysz właściwie gościu. Piszesz ze widujesz sie z nim
                        przypadkowo raz na pare lat. I jak ty chcesz mu pomagać i po jaką cholere
                        zresztą? Moze to tobie potrzebna jest fachowa pomoc.. hehe
                        • przemciu-orzemek Re: J_ar 09.07.04, 12:52
                          mam całkowicie amtorska pomoc i dobrze sie z tym czuje :)
              • iwan_w Re: J_ar 09.07.04, 12:49
                j_ar napisał:

                > lat ..no.. prawie 13 scie ;)

                To nie pij tyle piwa, no i z kobietami trochę poluzuj...;)

                hihi
                • j_ar Re: J_ar 09.07.04, 13:04
                  o wlasnie, zapomnialbym o obowiazkowym piwie dzisiaj.... hahaha
          • aiszka4 Re: Sprostowanie....zawiodłem sie na ludziach 09.07.04, 18:41
            przemciu-orzemek napisał:

            > wiesz, jak widzialem te wszystkie wpisy,posty, odpowiedzi to sam czulem jakas
            > ochyde. a na twarzach piszacych te rzeczy widzialem piane,a w glowach
            widzialem
            >
            > pomysly torturowania mnie...


            Mania prześladowcza???

            Przepraszam, ale ręce mi opadają...;(
    • kvinna Ekhem 09.07.04, 12:53
      Czy ten wątek został spreparowany po obejrzeniu "Powrotu idioty"?
      Ekhem tam stało, że idotami sa niekoniecznie ci, którzy pisali do niego i
      umawiali się z nim na randkę.

      :)

      p.s. aha, przyznaję, że z wątkiem zapoznałam się pobieżnie - szkoda mi było
      czasu :)
      • kvinna to znaczy - poprawiam się 09.07.04, 12:54
        idiotą na pewno nie jest ten, który z nimi na tę randkę.

        :)
        • przemciu-orzemek Re: to znaczy - poprawiam się 09.07.04, 12:56
          nie zapoznawaj sie, szkoda czasu
      • Gość: Homek Toft Re: Ekhem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 13:38
        Wszystko tutaj było zajebiste. Ale jużteraz idę na inny wąte, pogadać z samym
        sobą, porobić z siebie idiotę i w ogóle. Bo tutaj już kipi hipokryzją i
        idioctwem, papa. Fajny wątek to był, taki spiskowy. Możnaby myśleć, że wsazyscy
        tutaj to jedna i ta sama osoba :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka