Dodaj do ulubionych

pokrewne dusze

19.03.02, 14:36

mam problem, moze smieszny ale dla mnie wazny. chodzi mi o to, ze jak spotykam
jakas osobe, z ktora mam ochote sie zaprzyjaznic to na poczatku jest tak jak
powinno byc. i z jej i z mojej strony jest pomoc wzajemna, zwierzenia, nawet
swojego rodzaju "spowiadanie sie" z problemow czy "przewinien". a jak juz
jestesmy bardzo blisko to wtedy koniec ze szczeroscia. jej problemy staja sie
tak wazne, ze nie chce jej zawracac glowy moimi. z przerazeniem stwierdzam, ze
ona robi tak samo.
zastanawiam sie, czy w prawdziwej przyjazni mozliwa jest szczerosc?
czy to po to sa psychoterapeuci, zeby mozna bylo bez skrupulow "wyrzucic" z
siebie, co gryzie, na zasadzie "place i wymagam"?

teresa
Obserwuj wątek
    • Gość: Natassja Re: pokrewne dusze IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.03.02, 15:31
      ...........hmm..........ciekawe?...hm
    • Gość: bea Re: pokrewne dusze IP: *.pekao.com.pl 19.03.02, 15:39
      To jest dla Ciebie definicja przyjazni: opowiadać sobie nawzajem wszystkie
      problemy, spowiadać się i oczekiwać ich rozwiązania oraz rozgrzeszenia i
      pocieszenia ? To chyba rzeczywiście raczej robota psychoterapeuty jest....
      W każdym razie ja nie mam takich oczekiwań w stosunku do moich przyjaciół - i
      wcale mi nie przeszkadza, że im się nie spowiadam. Ani broń Boże nie chcę by
      oni to robili.
    • jamelia Re: pokrewne dusze 19.03.02, 15:44
      Przyjaźń bez szczerosci? A w jaki sposób spotka się jedno "ja" z drugim "ja"?

      pozdrawiam, jamelia
    • bird_man Re: pokrewne dusze 19.03.02, 15:49
      co prawda ja przyjazn tez utozsamiam ze szczeroscia (w pewnych granicach
      oczywiscie) ale taki przypadek jak opisujesz jeszcze mi sie nie zdarzyl...
      Moze mialem po prostu wiecej szczescia ? Nie wiem...
      pozdrawiam
      • anty Re: pokrewne dusze 19.03.02, 15:58
        bird_man napisał(a):

        > co prawda ja przyjazn tez utozsamiam ze szczeroscia (w pewnych granicach
        > oczywiscie) ale taki przypadek jak opisujesz jeszcze mi sie nie zdarzyl...
        > Moze mialem po prostu wiecej szczescia ? Nie wiem...
        > pozdrawiam

        ja chyba cos pokrecilam. chodzi mi o to, ze jestesmy sobie bliskie. i ja nie chce
        poglebiac jej depresji opowiadaniem, ze u mnie sie dzieje cos zlego. wiec udaje,
        ze wszystko w porzadku. a ona tak samo zachowuje sie w stosunku do mnie.

        teresa
        • bird_man Re: pokrewne dusze 19.03.02, 16:10
          anty napisał(a):
          > ja chyba cos pokrecilam. chodzi mi o to, ze jestesmy sobie bliskie. i ja nie ch
          > ce
          > poglebiac jej depresji opowiadaniem, ze u mnie sie dzieje cos zlego. wiec udaje
          > ,
          > ze wszystko w porzadku. a ona tak samo zachowuje sie w stosunku do mnie.
          >
          > teresa
          ************************************************
          no moja droga, przeciez to o to chodzi..
          jezeli mam przyjaciela to nie po to aby mu ladowac jeszcze moje problemy na kark
          gdy widze, ze on ma swoje..
          Uwierz mi nawet najtrudniejsze problemy "zalatwiaja" sie z czasem same lub z
          pomoca innych, a wiec przyjde lepsze czasy. Jak juz wiec masz bliska przyjaciolke
          to ja pielegnuj jak roslinke, podlewaj i dbaj o nia a bedzie sie wspaniale
          rozwijala..
          Wcale nie masz problemu..i ciesz sie z tego ze ona jest taka sama..
          pozdrawiam :-)))


          • Gość: inka_s koleżanka czy przyjaciółka? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.03.02, 18:54
            Zastanawiam czy to naprawde jest tak że przyjaciele są tylko na dobre chwile?
            Jeśli ktoś mówi że ma przyjaciół - a nie może byc z nimi szczery gdy ma
            problemy - bo tak sie boi ich zranić - to mam wątpliwości co do tej przyjaźni.
            Nie chodzi o to by im zwalic na głowy swoja depresję ale na litość boską
            przyjaźń bez szczerości?! Nie wyobrażam sobie bym nie mogła mojej przyjaciółce
            powiedzieć o tym co mnie dręczy albo inaczej - nie wyobrażam sobie by ona mając
            problem starała się go ukryc przede mna tylko po to by mnie nie dołować! Jak
            można patrzeć na to że bliska osoba męczy się, cierpi i nie spytać : co ci
            jest , powiedz, razem będzie lżej to dźwigać! Ni ebez powodu mówi się że radość
            podzielona z kimś jest większa - a ból zmniejsza się i łatwiej go znieść.
            Jeśli w Polsce więcej ludzi będzie pojmować przyjaźń jako znajomość tylko na
            dobre dni- to skończymy jak Amerykanie...
            • debe Re: koleżanka czy przyjaciółka? 19.03.02, 19:20
              chcialam cos dodac, ale wlasciwie to co jest do dodania?
              ...mysle, ze wlasnie dlatego przyjazn jest czyms tak wartosciowym i rzadkim...
              problemy sa wlasnie ta "proba", a wielu ludzi, po prostu, nie ma ochoty na
              doradzanie, pocieszanie i przede wszystkim sluchanie!, niestety...
              ...jak mozna "nie zauwazac" problemow przyjaciol? ...jesli nam na kims zalezy,
              to,przynajmniej dla mnie, bede sie starala byc "z nim" tak dlugo jak bedzie
              tego potrzebowal...
            • debe Re: koleżanka czy przyjaciółka? 19.03.02, 19:26
              znowu niechcacy wcisnelam wyslij...
              dokonczenie:
              ...problmow przyjaciela nie bede odczuwala jako meczacych, czy dolujacych dla
              mnie, bo jak on/ona ma problem, to chyba wazniejsze jej/jego samopoczucie niz
              moje?... przynajmniej dla mnie tak jest
              • Gość: NATASSJA TO NA PEWNO NIE PRZYJAZN (Z TWOJEJ STRONY) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.03.02, 22:05
                Cos mi sie tu nie zgadza Droga Tereso.
                Ty chyba nie wiesz o czym mowisz, ty nie mowisz o przyjazni.
                Dla mne przyjazn to wlasnie szczerosc i zaufanie,pomaganie sobie wzajemne,
                oczywiscie w ramach mozliwosci.Mam 3 wspaniale przyjaciolki ,ktorym moge
                powiedziec wszystko nawet o 3 nad ranem. Kolezanki to osoby, ktorym wiele
                rzeczy nie powiem. Jesli ty mowisz o przyjazni ,to znaczy ze jej
                niedoswiadczylas, dla mnie tak przyjazn nie wyglada. Ale ja mysle ze ty masz
                inny problem i jestes kim innym.....nie ma czegos takiego jak granica, stop,
                dalej nie mowie, bo ona tego nie zniesie. Ty nie kochasz tej przyjaciolki. Ja
                swoje kocham ,na swoj sposob. Dobrze inka_s napisala .....Tak mysle ,ze ty nie
                masz takiego problemu...ty mylisz pojecia......dobrze wiesz co chce
                powiedziec.....pozdrawiam.(...)
        • Gość: NATASSJA Re: pokrewne dusze IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.03.02, 22:11
          DLA MNIE TO NIE PRZYJAZN, A OSZUKIWANIE SIE, KARMIENIE SIE JAKIMIS TANIMI
          SKRAWKAMI...
    • jamelia Re: pokrewne dusze 20.03.02, 08:20
      Zastanawiam się co to znaczy "mam ochotę się zaprzyjaźnić"? Moim zdaniem
      przyjaźń się rodzi, każdego dnia po trochu - nagle odkrywamy, że jesteśmy sobie
      bliscy.

      pozdrawiam
      • anty Re: pokrewne dusze 20.03.02, 13:06
        jamelia napisał(a):

        > Zastanawiam się co to znaczy "mam ochotę się zaprzyjaźnić"? Moim zdaniem
        > przyjaźń się rodzi, każdego dnia po trochu - nagle odkrywamy, że jesteśmy sobie
        >
        > bliscy.
        przyjazn rodzi sie tylko wtedy, jezeli chcesz. przeciez nie urodzi sie, jak nie
        bedziesz sie spotykac. a nie z kazdym masz ochote, prawda?

        ale mnie nie o to chodzilo.
        tak naprawde to mysle, ze przyjazn jest zwiazkiem niesymetrycznym. to znaczy, ze
        moze istniec tylko wtedy, kiedy jedna osoba nastawiona jest na dawanie a druga na
        branie. wtedy mozna powiedziec: to wspanialy przyjaciel - moge do niego/niej
        pojsc o 3 w nocy.
        ale jezeli obie osoby nastawione sa na dawanie to wtedy tworzy sie sytuacja
        patowa.
        wiem, o co mi chodzi. ale nie potrafie tego jasno powiedziec, zeby wszyscy
        zrozumieli.

        teresa
        • jamelia Re: pokrewne dusze 20.03.02, 13:20
          Wydaje mi się, że nikt nie lubi tylko brać, ani dawać. To niezdrowe. Bilans
          zysków i strat powinien byc wyrównany, inaczej związek kuleje. Moim
          przyjaciołom równie dużo daję, ile biorę i chcę jeszcze.. :-)

          Pozdrawiam
        • Gość: lilag Re: pokrewne dusze IP: 212.160.89.* 20.03.02, 14:21
          anty napisał(a):

          > jamelia napisał(a):
          >

          .
          > tak naprawde to mysle, ze przyjazn jest zwiazkiem niesymetrycznym. to znaczy, z
          > e
          > moze istniec tylko wtedy, kiedy jedna osoba nastawiona jest na dawanie a druga
          > na
          > branie. wtedy mozna powiedziec: to wspanialy przyjaciel - moge do niego/niej
          > pojsc o 3 w nocy.
          > ale jezeli obie osoby nastawione sa na dawanie to wtedy tworzy sie sytuacja
          > patowa.

          Tereso czy nie uważasz ze przyjazn nie moze byc tylko niesymetryczna.Powiedz
          ktora czescia tej przyjazni chcialabys byc? ta nastawiona tylko na dawanie czy
          tylko ta konsumpcyjna ?Taka przyjaz to fikca zdana na niepowodzenie do czasu
          kiedy ktoras ze stro bedzie miala juz dosyc. Nie mozna tylko brac, brac, brac,
          albo dawac, dawac i dawac. Ja osobiscie w przyjazni lubie dawac i widziec
          zadowolenie przyjacol ze dostali ale takze lube brac i miec swiadomosc ze jest
          ktos na kogo moge liczyc. Zweryfikuj swoje poglady a moze okaze sie ze wszystko
          bedzie ok.
          Pozdrawiam lilag.
        • Gość: Natassja Re: pokrewne dusze IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.03.02, 15:06
          hihihih
          mozesz juz nie sciemniac?
          jak mozna tylko dawac albo tylko brac?
          jak moze przyjazn byc niesymetryczna? to wtedy nie jest przyjazn.
          oj, cos tu ktos kreci...ale i tak Cie lubie. Pozdrawiam. Zaloz jeszcze jakis
          watek, pogadamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka