Pomocne książki

10.07.04, 20:31
Mojej mamie, która jakiś czas temu przechodziła okres załamania i
zniechęcenia, bardzo pomogło przeczytanie książek Sylvii Browne ("Na Drugą
Stronę i z powrotem", "Księga snów" i "Życie po Drugiej Stronie"). Mam
OGROMNĄ prośbę - jeśli ktokolwiek ma jakieś informacje o Sylvii Browne, wie
coś o innych jej książkach (wydanych w Polsce) lub zna jakieś pismo, które
publikowało jej wypowiedzi, będę niezwykle wdzięczna za podzielielenie się ze
mną tymi wiadomościami. Dziękuje z góry i przepraszam, że wypowiadam się na
tym forum w tak nieważnej sprawie .
    • Gość: aiszka4 Re: Pomocne książki IP: *.crowley.pl 10.07.04, 20:53
      Nie przepraszaj, tylko wrzuć nazwisko np. w google:)
    • minggu Re: Pomocne książki 10.07.04, 23:50
      kulka122 napisała:

      nie przepraszaj, poczytaj to forum, zobacz ile tu WAZNYCH spraw..
      • kulka122 Re: Pomocne książki 11.07.04, 10:51
        Dziękuję za uwagę, jednak wyszukiwanie w google (i w innych polskich
        wyszukiwarkach) dało mizerne rezultaty; tj. wyświetla się, owszem, sporo stron
        rozmaitych wydawnictw, ale wszystkie one dotyczą wyłącznie trzech przeczytanych
        przez mamę pozycji. Oczywiście, rozumiem, że tylko te mogą być dostępne, ale
        nie ukrywam - liczyłam na lepsze efekty moich poszukiwań. Mama bardzo chciałaby
        orzeczytać "Zabawy z psychologią" (ponoć zawarte są w niej różne praktyczne
        pomysły do zastosowania w życiu codziennym). Ja sama jestem w trakcie
        lektury "Na Drugą Stronę...) i nie ukrywam, że choć opisy "tamtej strony" budzą
        sceptycyzm, to wywody autorki o potrzebie szanowania siebie, cieszenia się
        życiem (także materialnymi jego aspektami)i - bardzo rozumnie pojętej -
        miłości własnej trafiają do przekonania. Serdecznie pozdrawiam!
        • ciekafski Re: Pomocne książki 11.07.04, 10:54
          a ta druga strona to zycie pozagrobowe?
          • kulka122 Re: Pomocne książki 11.07.04, 17:15
            Tak; wg Sylvii Browne będzie ono jakby tysiąckrotnie bogatszą w dobre
            przeżycia, entuzjazm i rozmaite wrażenia ( uczuciowe, estetyczne itp. )repliką
            naszego świata. Mamy tam spotkać wszystkich tych, których kochaliśmy za życia (
            i tylko ich, ci, którzy nas skrzywdzili, mają jakoby nie stykać się z nami,
            choć Browne twierdzi, iż niemożliwe jest potępienie kogokolwiek. Można jej
            uwierzyć lub nie, to już osobisty wybór.
            • kwieto Re: Pomocne książki 11.07.04, 17:32
              > Mamy tam spotkać wszystkich tych, których kochaliśmy za życia (
              > i tylko ich, ci, którzy nas skrzywdzili, mają jakoby nie stykać się z nami

              A co jesli dla tych co nas skrzywdzili jestesmy tymi ktorych kochalismy za zycia?
              • kwieto Autopoprawka 11.07.04, 17:33
                Powinno byc:

                > A co jesli dla tych co nas skrzywdzili jestesmy tymi ktorych kochali za zycia?
                • Gość: kulka122 odpowiedź IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 08:14
                  Wg Sylvii Browne , same deklaracje miłości i wyznawanie uczuć nie mają
                  znaczenia; jeśli np. (tak twierdzi Browne) współmałżonek poniża nas, stosuje
                  wobec nas przemoc fizyczną lub (i ) psychiczną, a jednocześnie deklaruje, że
                  nas kocha, to chyba nie ma pojęcia, czym jest miłość do drugiej osoby. Z
                  taką "ukochaną "osobą na pewno się nie spotkamy po Drugiej Stronie.
                  • gapka Re: odpowiedź 12.07.04, 08:25
                    na internecie sa linki angielskie o Brown
                  • moc_ca Re: odpowiedź 12.07.04, 09:22
                    Kwieto zapytał, a mnie interesuje Twoja odpowiedź, przedstawiam hipotetyczna
                    sytuację: kocham bezgranicznie i bezwarunkowo partnera, on zaś
                    każdego wieczoru lżąc mnie najgorszymi obelgami obija me ciało a to pałką a to
                    piąstkami jak bochny. Ale ja pragnę jego obecności i KOCHAM GO najmocniej na
                    świecie!

                    Zgodnie z Twoją teorią ('wg Sylvii Browne') 'należy' mi się spotkanie
                    z miłością mojego życia po drugiej stronie lecz (rowniez wg Sylvii Browne)
                    nie mogę go tam spotkać bo jest moim katem, krzywdzicielem.
                    Która z zasad przeważy?

                    Każde rozważania na temat 'co jest po drugiej stronie życia' są li tylko
                    teoretyzowaniem, bardziej lub mniej bzdurnym choć rozumiem ze istnieja ludzie
                    dla których myśl o dobru jakie ich spotka w przyszłym życiu, jest niezbędna
                    do życia tu, na Ziemi.
                    • kulka122 Re: odpowiedź 12.07.04, 19:24
                      Przepraszam, ale trudno mi wyobrazić sobie sytuację, jaką opisujesz; jeżeli dla
                      kogoś jestem bezwartościowym śmieciem, któremu trzeba pokazać, gdzie jest jego
                      miejsce, (tj. metodycznie traktować go jak śmiecia) to czy ktoś taki, z
                      jakichkolwiek przyczyn, zasługuje na moją miłość i przywiązanie? Dlaczego - nie
                      będąc masochistką - mam być źle traktowana? to nie jest mój wymysł, ale Browne
                      uważa, iż po Drugiej Stronie sposób myślenia człowieka zmienia się na tyle, że
                      jest on zdolny pojąć, co dla niego DOBRE. I na co zasługuje. A wg niej -
                      zasługujemy na wzystko, co najwspanialsze.
                      • venus22 Re: odpowiedź 12.07.04, 21:15
                        Koniecznie przeczytajcie pierwsza ksiazke Sylvii Browne pt Advetures of psychic.
                        Polski tutyl doslownie bylby przygody wrozki.
                        Wbrew malo budujacemu tytulowi jest to bardzo ciekawa ksiazka, biografia
                        polaczona z jasnym wylozeniem jej (Sylvii) teorii dlaczego jest jak jest i jak
                        jest po tamtej stronie.

                        Istotnie po przeczytaniu takiej ksiazki mozna, jesli sie jej teorie
                        zaakceptuje, poprawic sobie humor :)

                        Otoz w/g jej teorii, wszystko czego doznajemy teraz, bylo zaplanowane ze
                        szczegolami przed naszym wcieleniem.
                        Jezeli mamy meza ktory nas maltretuje, to tak umowilismy sie z inna >istota< po
                        tamtej stronie, ma to jakis cel - poznanie co to jest negatywizm ktorego tam
                        nie ma, a tutaj powinnismy doznac tego negatywizmu ktory wybralismy i uczyc
                        sie z niego.
                        Nie znaczy to wcale ze mamy siedziec i czekac az nas maz zamaltreutje na
                        smierc - a on tez ma zreszta swoja dzialke do poznania.

                        To tak bardzo luzno powiedziane.

                        Venus
                        • kulka122 Re: odpowiedź 13.07.04, 07:28
                          Tak, masz rację - wg niej sami wybieramy sobie nasz wzorzec życia, ale - jeśli
                          dobrze zrozumiałam - ma nas prowadzić do dobra; na pewne rzeczy (np. klęski
                          żywiołowe) nie mamy wpływu, ale trwanie w niszczącym ziązku nie ma sensu,
                          autorka twierdzi, że niektóre osoby stają nam na drodze tylko po to, byśmy
                          nayczyli się im przeciwstawiać lub po prostu - unikać (celem życia kobiety
                          poniżanej przez męża wcale nie musza być starania o jego zupełną akceptację,
                          ale zrozumnienie, że to co on o niej mysli, nie jest dla niej istotne, jeśli
                          nie widzi jej wartości, to już jego problem - i ślepota).
    • brzydulca Re: Pomocne książki 13.07.04, 08:58
      To co mowicie wyraznie zalatuje Buddyzmem, to chyba ta Pani Brown Ameryki nie
      odkryla.
Pełna wersja