Dodaj do ulubionych

niska samoocena

20.03.13, 17:26
Mam zanizoną samoocenę i próbuje jakoś z tym walczyć. Może macie jakieś rady jak dodać sobie pewności siebie? Myślę, że duża zasługa w samoocenie jest sprawką moich rodziców. Są kochającymi rodzicami ale popełnili pewnie jakieś swoje błedy wychowawcze. Moja mama nigdy we mnie nie wierzyła. Zawsze porównywała z innymi koleżankami. Popatrz na Olę- jaka ona jest szczuplutka, Ty wez sie lepiej za odchudzanie. Popatrz na Anię - jaka z niej dama, powinnas się tak zachowywać :(. " Ty chcesz się spotykać z nim?! nie masz żadnych szans, zobacz jakie on ma śliczne koleżanki. Ty sobie go wybij z głowy"- chyba słowa które mnie najbardziej zabolały i jakie było zadziwienie mojej mamy, kiedy właśnie z nim zaczełam się umawiać i to że mamy wspolne plany, ze się kochamy. Rodzice bardzo mało mnie chwalili. Nigdy nie mówili ale Ty jestes ładna, fajna dziewczyna. Teraz czasami to powiedzą, kiedy im wypomniałam moje żale. Skończyłam dobre studia, od niedawna pracuję na ciekawym stanowisku, mam cudownego mężczyznę ale czasami mam poczucie, ze nic nie jestem warta. Bardzo szybko się stresuję, mam słaby charakter, brak mi odwagi, pewności siebie która po prostu pomaga w życiu, przejmuję tym co pomyśla i powiedzą o mnie inni. Co mogę zrobić żeby poprawić moją samoocenę i nie podchodzić tak krytycznie do siebie?
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: niska samoocena 20.03.13, 17:43
      Może pójdź na warsztaty dotyczące podnoszenia własnej wartości?
      • 1ewus11 Re: niska samoocena 20.03.13, 17:47
        A takie warsztaty to są w ramach jakiejś terapii u psychologa?
        • mona.blue Re: niska samoocena 20.03.13, 23:09
          1ewus11 napisała:

          > A takie warsztaty to są w ramach jakiejś terapii u psychologa?

          Warsztaty to taka weekendowa na ogół propozycja, trochę inna forma niż psychoterapia, praca w grupie po jakieś 5-7 godz. w sob i niedz, ćwiczenia, afirmacje, wizualizacje, zmiana negatywnych wzorców myślenia.
    • kropidlo5 Re: niska samoocena 20.03.13, 20:55
      polecam ksiazke '6 filarow samooceny'
      • oliwia244 Re: niska samoocena 20.03.13, 21:23
        mam podobnie :-)
        a rodzice naprawdę chwalili na każdym kroku. 100% akceptacji i wiary. aż im nie wierzyłam :-P

        dziękuję Ci za ten post, to mi uświadamia, że naprawde nigdy nie mogę tak mówić moim córkom - niby to wiem a jednak czasem się zdarza.
      • mona.blue Re: niska samoocena 20.03.13, 23:11
        kropidlo5 napisał:

        > polecam ksiazke '6 filarow samooceny'

        Mój egzemplarz ma tytuł "6 filarów poczucia własnej wartości", autor Nathaniel Branden.
        • kropidlo5 Re: niska samoocena 20.03.13, 23:52
          tak, to to samo.
    • lapka87 Re: niska samoocena 20.03.13, 22:07
      Wiem dokładnie o czym piszesz bo miałam i mam tak samo chociaż teraz już w małym stopniu bo pracuję nad moja pewnością siebie a jako przyszły coach chciałabym pomagać w tym ludziom bo to na prawdę ułatwia wiele spraw. Odezwij się proszę na mojego maila, mogę podzielić się swoim doświadczeniem albo polecić lekturę. lapka87@gmail.com
    • nanie2 Re: niska samoocena 21.03.13, 10:03
      Ciekawe: z jednej strony: "mam poczucie, ze nic nie jestem warta". To nie poczucie ale fakt bo dalej: "Bardzo szybko się stresuję, mam słaby charakter, brak mi odwagi..."
      Więc może wzmóc odporność na stres, odwagę, zbudować realny obraz siebie i wewnątrzsterowność zamiast oskarżać matkę i świat cały, o to że nie chwalą (może faktycznie nie mają powodów?). Pewność siebie, zwłaszcza taka zaindukowana na warsztatach (kolejne głaski) nie pomaga w życiu i z pewnością nie przekłada się na realne wyniki. Ci, którzy nisko oceniają swoje wyniki często mają dużo realnych sukcesów (patrz Twój przykład, mój także). Osób pewnych siebie (zwłaszcza bez realnych podstaw lub udających "pewnych siebie" bo tak im się wydaje że to "pomaga") się nie lubi. Ja się przejmuję tym co mówią o mnie inni (czasem mówią wartościowe rzeczy, choć bolesne), mam niską samoocenę i jestem introwertykiem, co jest społecznie mało akceptowane. Wiem, to niemodne, ale wcale mi to nie przeszkadza, funkcjonuję normalnie, cieszę się relacjami z innymi, ich szacunkiem. Nie znam nikogo "pewnego siebie"- znani mi ludzie po bliższym poznaniu okazują się zalęknieni i czasem niepewni swojej wartości, pełni wahań. Niedosyt, wewnętrzne (nieosiągalne) standardy to potężne źródło aktywności.
      Mam wrażenie (być może błędne) że piszesz tak naprawdę o braku satysfakcji z życia czy niepewności co do czyjeś miłości. To co innego niż "pewność siebie".
      A matka, cóż. Bała się o Ciebie i tyle.
      • kropidlo5 Re: niska samoocena 21.03.13, 11:52
        nanie2 napisała:

        > Ciekawe: z jednej strony: "mam poczucie, ze nic nie jestem warta". To nie poczu
        > cie ale fakt bo dalej: "Bardzo szybko się stresuję, mam słaby charakter, brak m
        > i odwagi..."


        Jaki fakt? Od kiedy to czyjac wartosc mierzy sie brakiem odwagi czy szybkim stresowaniem sie- na dodatek bedacymi tylko deklaracjami? A co z innymi cechami?
        Rozumiem, ze pewny siebie, bitny (odwazny!), chojrak z wiejskiej zabawy ktory ma wszystko w dupsku ma wieksza wartosc niz zestresowany strachliwy naukowiec w laboratorium.
        Swietne wartosciowanie.


        > Więc może wzmóc odporność na stres, odwagę, zbudować realny obraz siebie i wewn
        > ątrzsterowność zamiast oskarżać matkę i świat cały, o to że nie chwalą (może fa
        > ktycznie nie mają powodów?).

        'Oskarzanie' to zle slowo, owszem typowe dla ludzi, ktorzy nie rozumieja tych procesow. W dojrzaly sposob nalezaloby mowic o 1/ odpowiedzialnosci i 2/ wyciaganiu wnioskow.




        Pewność siebie, zwłaszcza taka zaindukowana na war
        > sztatach (kolejne głaski) nie pomaga w życiu i z pewnością nie przekłada się na
        > realne wyniki. Ci, którzy nisko oceniają swoje wyniki często mają dużo realnyc
        > h sukcesów (patrz Twój przykład, mój także). Osób pewnych siebie (zwłaszcza bez
        > realnych podstaw lub udających "pewnych siebie" bo tak im się wydaje że to "po
        > maga") się nie lubi. Ja się przejmuję tym co mówią o mnie inni (czasem mówią wa
        > rtościowe rzeczy, choć bolesne), mam niską samoocenę i jestem introwertykiem, c
        > o jest społecznie mało akceptowane. Wiem, to niemodne, ale wcale mi to nie prze
        > szkadza, funkcjonuję normalnie, cieszę się relacjami z innymi, ich szacunkiem.
        > Nie znam nikogo "pewnego siebie"- znani mi ludzie po bliższym poznaniu okazują
        > się zalęknieni i czasem niepewni swojej wartości, pełni wahań. Niedosyt, wewnęt
        > rzne (nieosiągalne) standardy to potężne źródło aktywności.
        > Mam wrażenie (być może błędne) że piszesz tak naprawdę o braku satysfakcji z ży
        > cia czy niepewności co do czyjeś miłości. To co innego niż "pewność siebie".
        > A matka, cóż. Bała się o Ciebie i tyle.

        Pewnosc siebie nie bierze sie znikad, tylko jest efektem dzialania i doswiadczen. Brak tejze rowniez.

        A co do tego, czy nalezy chwalic i sa podstawy, albo realne wyniki to wiesz, jest z tym jeden problem. Nie wiem, czy znasz krzywa rozkladu inteligencji w spoleczenstwie. I inne krzywe rozkladu- zdolnosci, sily fizycznej, pamieci, zdrowia itp.

        To prowadzi do dwoch wnioskow.


        1. Na kazdej z tych krzywch zobaczysz pewna prawidlowosc- ze wiekszosc ludzi ma podobne wyjsciowe warunki w tych dziedzinach, w pewnym zakresie, a zaledwie ulamek jest po jednej (wybitnie wyposazeni) i po drugiej (wybitnie zubozeni) stronie w dowolnej dziedzinie.

        2. Jezeli sa to zakresy, to kazdy ma statystycznie szanse aby byc nieco lepszym w jednej czy dwoch dziedzinach, nieco gorszym w jednej czy dwoch i przecietnym w kolejnych dwoch.

        Zatem- wiekszosc ludzi ma takie same podstawy do chwalenia czy ganienia, do pewnosci siebie, predyspozycje do sukcesow w roznych dziedzinach i niskie poczucie wartosci nie jest faktem obiektywnym, tylko zaburzonym widzeniem swiata przez filtr.

        Tak samo rodzice, ktorzy uznaja, ze ich dziecka 'nie ma za co chwalic' od razu na starcie niszcza jego samoocene, bo po pierwsze z perspektywy ogolnej prawdopodbnie ich dziecko jest przecietne,a nie 'najgorsze', a druga sprawa- moze miec lekko wieksze predyspozycje w jakiejs dziedzinei albo sukcesy i pwne lekkie slabosci i porazki w innych.

        Problem jest w tym, ze tatus z mamsuia sobie umamia, ze akurat synek ma zaiwaniac na skrzypach, gdy on gluchy, ale jak ma talent do majsterkowania to rodzice drwia, bo co to za talent, 'kazdy to potrafi'.

        Czyli, dobrzy rodzice- widza dobre strony, zwykli rodzice- widza przecietnosc, kiepscy rodzice- widza slabe strony.
        • nanie2 Re: niska samoocena 21.03.13, 22:12
          Od kiedy to czyjac wartosc mierzy sie brakiem odwagi czy szybkim str
          > esowaniem sie- na dodatek bedacymi tylko deklaracjami?
          Właśnie :) Nie pojąłeś prowokacji. Wartość człowieczeństwa to zresztą ciekawy temat. Naprawdę uważasz, że jesteś wartościowy? I jak to mierzysz?

          niskie poczucie
          > wartosci nie jest faktem obiektywnym, tylko zaburzonym widzeniem swiata przez
          > filtr.
          Nie. To ludzie w depresji i o niskiej samoocenie oceniają realniej siebie i swój wpływ na rzeczywistość. Ludzie pewni siebie budują sobie iluzje wszelakie (błędy poznawcze), żeby chronić swoje ego przed niepowodzeniami, poczuciem braku kontroli etc. Fakt, można mówić, że prawidłowo funkcjonujący człowiek musi sobie takie mechanizmy zbudować. Np. mechanizm zrzucania odpowiedzialności na kogoś gdy czuje jakieś wewnętrzne obiektywnie nieuzasadnione cierpienie (wszystko mam, ale jestem nieszczęśliwa, dlaczego?). Ludzkie to przecież.
          • kropidlo5 Re: niska samoocena 21.03.13, 22:35
            Nie wiem, jak mierzy sie czyjac wartosc, lepiej jej chyba nie mierzyc. Kazdy czlowiek ma prawo zyc tak samo jak np drzewo ma prawo stac w parku. albo pies, jak jest glodny to zre i nie zastanawia sie, czy zasluzyl i czy mu sie nalezy. Kot lezy na parapecie caly dzien i wygrzewa dupski i nie martwi sie, czy takim zywotem jest wart zycia czy nie, tak samo powinno byc z ludzmi. teoretycznie, bo oczywiscie mamy swoje 'ambicje'.

            Co do tego pozytywnego przechylenia to prawda, ze ludzie tzw 'zdrowi' maja lekko zawyzony poziom optymizmu, inaczej trudno byloby funcjonowac. Wsiadajac do samochodu lepiej nie myslec, ze mozna zginac w wypadku, choc warto unikac ryzyka- wierzac, ze jak bede jechal ostroznie to nie zgine, choc wiadomo, ze moge zginac.
            Jak bede 'realista' to nie podejde do dziewzcyny zaczepic jej, bo jest wieksza szansa, ze nic z tego nie wyjdzie, niz ze wyjdzie. aLe trzeba sie ludzic:)

            • nanie2 Re: niska samoocena 22.03.13, 13:00
              Tylko jak nie wiesz jak mierzyć wartość to jak chcesz zbudować samoocenę? :) Potrzeba jakiejś miary. To określa jakoś kultura, uczymy się wśród innych, od rodziców (tak, zgadzam się), od środowiska. Teraz pewną modną miarą jest "pewność siebie" (przekonanie: pewni siebie mają sukcesy), ale tak naprawdę ona nie ma korelacji z osiągnięciami, a jak piszesz, powinno się budować swój wizerunek na realnych osiągnięciach. Więc ta "pewność siebie" trochę prowadzi na manowce. Można mieć jakieś osiągnięcia ale czuć się nieszczęśliwym bo się ma poczucie niedopasowania do jakiegoś społecznego obrazu (wszyscy są pewni siebie tylko ja nie).

              Ja myślę, że pewność siebie to nie jest kwestia warsztatu czy książki. Owszem, można sobie nałożyć maskę, nauczyć się asertywnych chwytów. Tylko co pod maską? Mały wystraszony kotek? A dlaczego nie akceptujesz siebie jako małego wystraszonego kotka? "Pewność siebie" to płycizna, za tym są głębsze kwestie: wartości, miar, źródeł tych wartości i miar, naszego lęku, potrzeby miłości (bo mam wrażenie że nie o chwalenie chodzi ale o miłość, czyjeś zadowolenie z tego, że ktoś po prostu jest, jak ten kot, o którym piszesz. etc. etc.) Te tematy, tak naprawdę, przerabia się przez całe życie.

              Co do realnych osiągnięć. Tu nie chodzi mi tylko o optymizm czy nadzieję. Ale o filtr poznawczy- np to, że przeceniamy swoje sukcesy, wpływ, udział w grupie, zainteresowanie innych naszą osobą etc. etc. Nie widzimy świata bez filtru- to nie jest "przypadłość" ludzi o niskim poczuciu wartości, jak sugerujesz, ale właśnie tych "zdrowych" a nawet "super-zdrowych". To "zdrowi" widzą siebie w dobrym świetle czytaj: w krzywym zwierciadle.

              A najgorsza ponoć chwiejna samoocena i wieczne na niej skupienie, roztrząsanie etc.
              • szaman.ka Re: niska samoocena 22.03.13, 14:08
                Co do realnych osiągnięć. Tu nie chodzi mi tylko o optymizm czy nadzieję. Ale o filtr poznawczy- np to, że przeceniamy swoje sukcesy, wpływ, udział w grupie, zainteresowanie innych naszą osobą etc. etc. Nie widzimy świata bez filtru- to nie jest "przypadłość" ludzi o niskim poczuciu wartości, jak sugerujesz, ale właśnie tych "zdrowych" a nawet "super-zdrowych". To "zdrowi" widzą siebie w dobrym świetle czytaj: w krzywym zwierciadle.
                Nie zgadzam się z powyższymi stwierdzeniami.Każda osoba patrzy na siebie przez pewien własny filtr.Jest to spojrzenie zawsze subiektywne.Spojrzenia te mogą mijać się rzeczywistością na(+)lub (-).
                Dla danej osoby jest korzystniej mieć nieco zawyżone poczucie własnej wartości niż zaniżone ponieważ to bardziej sprzyja odnoszeniu sukcesów w życiu.Rozbieżność ta na plus nie może jednak być zbyt duża,bo wtedy staje się to dostrzegalne dla otoczenia i prowadzi do zbyt częstych rozczarowań.
                Natomiast posiadanie zaniżonego poczucia własnej wartości jest zawsze niekorzystne ponieważ wtedy sami zakładamy sobie blokadę,która uniemożliwia nam osiąganie sukcesów.
                Nie zgodzę się też z tym,że ludzie w depresji mają bardziej realistyczną samoocenę.Mają ją zdecydowanie zaniżoną i jest to skutek choroby,a nie realiów. Myślenie o sobie w kategoriach:jestem nic nie wart,do niczego się nie nadaję,nic nie uda mi się osiągnąć, itd. jest charakterystyczne dla depresji i nikt mi nie powie,że to jest realistyczne myślenie o sobie.Chociaż, dopóki tak myślimy, rzeczywiście nic nam się nie udaje.
                • nanie2 Re: niska samoocena 22.03.13, 15:33
                  "Dla danej osoby jest korzystniej mieć nieco zawyżone poczucie własnej wartości niż zaniżone ponieważ to bardziej sprzyja odnoszeniu sukcesów w życiu."
                  Nie ma korelacji między zaniżonym poczuciem wartości a brakiem sukcesów w życiu, to propaganda z nurtu "pozytywnego myślenia". Jest korelacja między poczuciem szczęścia a obrazem własnym, owszem. Jednak ludzie o obniżonym obrazie własnym, także w depresji, trafniej oceniają swój wpływ, przewidują następstwa czynów, są ostrożniejsi etc.. No, więc pytanie co to znaczy korzystniej...Jak dla mnie racjonalizm i samoświadomość wygrywają z optymizmem. Czy myślenie "nic nie jestem warta" blokuje zaangażowanie w konkretne działanie? Zależy. Mnie akurat motywuje.

                  • szaman.ka Re: niska samoocena 22.03.13, 15:59
                    Oczywiście,że taka korelacja jest. Jeśli ktoś zakłada,że niczego nie potrafi,nic mu się nie uda, to zwykle nawet nie próbuje nic robić. llu ludzi prowadzi nędzny żywot tylko dlatego,że uważają,że na lepszy nie zasługują? Na przykład ;zarabiać dużo prawie każdy by chciał.Jaki procent ludzi jednak podejmuje działania w tym kierunku,by zwiększyć swoje szanse na rynku pracy ?
                    Nie wiem skąd takie" mądrości" czerpiesz?
                    • nanie2 Re: niska samoocena 22.03.13, 18:44
                      fakt, nie miałam czasu dodać linków, uzupełniam teraz np.
                      Does high self-esteem cause better performance...
                      costly pursuit of self-esteem

                      a propos filtrów patrz także: podstawowy błąd atrybucji, egotyzm atrybucyjny, atrybucje ochronne, efekt złudnej wyjątkowości
                      Badania dotyczące trafności przewidywań wyników z egzaminu z matmy (zabij, nie pamiętam, czyje to badania, może ktoś podpowie): Azjaci oceniali się niżej, mieli lepsze wyniki. I popatrz także na mail 1ewus11: wie, że osiągnęła dużo (możemy się zgodzić) ale nie ma poczucia satysfakcji z tego.
                      Nie myl korelacji z wpływem: ktoś nie ma wyników bo uważa że nic nie jest wart, czy uważa że nic nie jest wart bo nie ma wyników, do jakich aspiruje? A może nie ma wyników i nie uważa się za osobę wartościową bo nigdy nie dostał społecznej szansy sprawdzenia tego? Rozwiązań może być mnóstwo. Pop-psychologia daje proste recepty: popraw samoocenę, sukces przyjdzie, ale tak nie jest: życie jest bardziej skomplikowane i nieoczywiste.


                    • nanie2 Re: niska samoocena 22.03.13, 20:11
                      I dalej źródła, tym razem podręcznik Strelaua, część Poznawcze aspekty osobowości:
                      np: "...ludzie o niskim poczuciu wartości często oceniają siebie trafnie. Paradoksem jest tylko, że trafne ocenianie siebie nie musi być korzystne. ... większość zdrowych psychicznie, twórczych, szczęśliwych i dobrze przystosowanych ludzi żyje w świecie iluzji. Iluzje te dotyczą przeceniania własnych zdolności i kompetencji, nadmiernego optymizmu co do własnej teraźniejszości i przyszłości oraz przeceniania własnego wpływu na bieg toczących się zdarzeń. Brak takich iluzji i raczej adekwatne spojrzenie na siebie i otaczającą podmiot rzeczywistość cechuje natomiast ludzi depresyjnych, nieszczęśliwych i nieprzystosowanych".
                      Dalej: "...wysoki poziom samooceny bywa na ogół korzystny wtedy, gdy człowiek jest już zaangażowany w działanie. Sprzyja on uporczywości w dążeniu do celu, motywuje jego osiągnięcia. Wysoka samoocena może być jednak szkodliwa wówczas, gdy podmiot podejmuje decyzję o działaniu. Przecenianie w takich warunkach szans na osiągnięcie sukcesu może bowiem narażać człowieka na porażki".
                      Ja nie neguję istnienia tego mechanizmu o którym piszesz: takiego błędnego koła "czuję się bezwartościowa więc nie podejmę działania, nie podejmuję bo przecież nigdy mi się nie udaje etc". Ale są przecież osoby, które sobie mówią "ja sobie (im) pokażę że jednak jestem wartościowa/y" i angażują się mądrze w działanie. A im dłużej działają tym ich samoocena rośnie, choć pierwotnym bodźcem był jakiś deficyt, wewnętrzne sobą rozczarowanie.
    • bp377 Re: niska samoocena 21.03.13, 11:50
      Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Ludzie są różni i mają różne problemy.
      W życiu układa Im się różnie. Ty masz wiele Moim zdaniem najważniejszych "rzeczy":
      męża, pracę, Rodziców z którymi żyjesz w zgodzie-mimo pretensji do Nich (zwłaszcza do Matki)
      Chyba Twój problem to żal do Matki za różne nieprzemyślane i niewłaściwe porównania - tak czasem jest z Rodzicami.
      Mówią coś bez zastanowienia się nad konsekwencjami.
      Jak przeczytałem temat to ... ucieszyłem się - sorry. Już tłumaczę: Wreszcie Ktoś kto ma zbliżone problemy do Moich: niska samoocena.
      Ale nie. Ty masz męża, pracę, funkcjonujesz normalnie wśród ludzi. Inni tego nie mają a chcieliby mieć!
      To pisałem przed przeczytaniem porad Innych Użytkowników.
      Zgadzam się z Nimi:możesz iść do psychologa z NFZ (zapisanie bez skierowania chyba) i pogadać - tu możesz uzyskać najwięcej
      pomocy Moim zdaniem, poczytać odpowiednią lektórę z biblioteki albo wyszukać informacje na Internecie - ty najlepiej wiesz co Tobie dolega.
      Wiem,że Ciebie te niskie poczucie wartości gnębi ale Ja mam podobnie i jeszcze gorzej - wogóle nie mogę dogadać się z ludźmi i z nimi
      współdziałać - Jak jestem wśród ludzi to aż drętwieję, tak nie chcę (boję się) z Nimi być, a Moje życie to ruina: brak żony, pracy, perspektyw.
      To o Moich problemach i poradach.
      Powodzenia.
    • czas32 Re: niska samoocena 26.04.13, 01:41
      Wszelkie uzależnienia (również od destrukcyjnych myśli) biorą się z tego, że naszym mózgom nie chce się myśleć. Przez większość czasu, szare komórki nic nie robią. Jesteśmy niewolnikami nawyków. Ten mechanizm został dość dokładnie opisany przez Charlesa Dunhigga w „Sile nawyku”. Zacznij myśleć, nie pozwól by przytłoczyły cię nawyki. Najlepiej sięgnij po tę książkę, a sama zobaczysz jak kontrolować destrukcyjne uczucia skierowane przeciwko sobie.
    • 7zahir Naucz się kochać siebie 26.04.13, 08:21
      zadam Ci pytanie;
      czy chcialabys cale zycie spedzic z kims, komu nie ufasz, masz za kogos
      gorszego, ktory wiecznie porownuje sie z innymi i wychodzi mu, ze jest
      nieudacznikiem, z kims, kto nie potrafi i nie wierzy, ze stac go na udane
      zwiazki z ludzmi...? czy chcialabys zyc z kims, kto ma cigle zle mysli,
      ocenia i potepia innych, nie znajduje zrozumienia ani dla siebie, ani dla
      drugich, ktory dla odmiany podlizuje sie wszystkim, aby zaskarbic sobie choc
      minimum akceptacji...czy chcialabys byc z kims , kto wiecznie marudzi, nie
      znajduje zadowolenia w zyciu, nudzi sie lub martwi?...
      czy chcialabys byc z kims, kto czuje sie opuszczony, nieprzydatny, brzydki i
      glupi...?itd

      cale nasze zycie, od swiadomego wziecia go w nasze rece spedzamy sami ze
      soba...
      niech nawet otacza nas tlum milujacych ludzi, to jednak jestesmy w sobie
      zupelnie sami...
      kiedy tego kogos, kto mieszka w naszym ciele nie kochamy, to co to za udreka
      byc musi i jakze smutna egzystencja z kims takim...

      jezeli kochasz dziecko, to jaka to jest milosc?
      karmisz je cukierkami, pozwalasz wylegiwac sie do poludnia, mowisz, ze
      nie musi sie starac i ze wszystko moze miec w nosie?
      nie...bo to nie jest milosc...
      dziecko, ktore kochasz prowadzisz milosna reka do chwili, kiedy nie stanie
      na
      wlasnych nogach, starsz sie je poznac, zasiegasz rady w wielu sprawach je
      dotyczacych, sluchasz uwaznie i poswiecasz wiele czasu na zrozumienie
      potrzeb,
      zrozumienie psychiki i ewentualnych problemow...
      przemawiasz do niego lagodnie, chcesz je otulic swoja miloscia...

      dlaczego tego kogos, kto mieszka w nas nie mielibysmy traktowac podobnie jak
      owo dziecko, co nie znaczy, ze propaguje kochanie dziecka w nas..( ta teoria
      jest mi obca)

      caly swiat zaczyna sie w nas, a od naszego postrzegania swiata, zalezy nasze
      zycie...czy gdy przebywa w nas chuligan lub nieudacznik, nasz swiat nie
      bedzie
      podobnie, chuliganski lub nieudany?

      kochanie siebie to dla mnie poswiecenie czasu na wychowywanie siebie, na
      poznanie siebie, na wybaczaniu sobie pomylek, upadkow, na rozwijaniu sie i
      doskonaleniu...nigdy nie jest tak, ze nasza osobowosc czy charakter nie moze
      ulec poprawie...zawsze jest cos do zrobienia w nas...

      pokochanie siebie, to wziecie opowiedzialnosci za siebie, ale nie na poziome
      zewnetrznym, lecz wewnetrzym, wchodzenie w gleboki kontakt ze soba na
      poziomie
      jazni, czyli tej milczcej czesci naszej swiadomosci...do tego, by sie to
      stalo,
      potrzebujemu duzo czasu i cierpliwosci dla samych siebie, potrzebujemy
      wiary w nasze mozliwosci i lagodnosci jesli cos sie nam nie uda, dokladnie
      tak,
      jak to dziecko, ktore darzymy miloscia...
      nie ma nic zlego w kochaniu siebie...pokochac siebie, to pokochac swiat, bo
      kazdy z nas jest calym swiatem...:)

      nie traktuj siebie po macoszemu, traktuj siebie z miloscia...
    • mona.blue Re: niska samoocena 26.04.13, 20:36
      Wszystkim zainteresowanym polecam warsztaty z poczucia wartości i pokochania siebie w:
      centrumpsychologiczne.waw.pl/cms/
      niestety sporo płatne, ale warte swojej ceny :)
    • maduraa Re: niska samoocena 20.12.13, 11:20
      Aby poprawić swoją ocenę trzeba włożyć w to trochę pracy. Jeśli ktoś chciałby, a nie wie za bardzo jak, niech spróbuje tej aplikacji-wyzwania. Pomaga lepiej się zorganizować w walce o lepszą samoocenę.
    • t.moon Re: niska samoocena 21.12.13, 11:47
      Żadne warsztaty, bo tam jesteś traktowana hurtowo jak każdy. Szkoda na to czasu (i pieniędzy). Lepiej zapisać się do psychologa albo psychoterapeuty, bo potraktuje Cię indywidualnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka