Pytanie

06.06.13, 23:48
w związku z moimi postami, w odpowiedziach na które dowiaduję się, że jestem złą macochą, ponieważ nie wiem jak postępować z pasierbem, mimo że próbowałam juz chyba wszystkiego - stosunków kumpelskich, nagradzania za dobre zachowanie, wspólne spędzanie czasu i wspólne rozrywki, doradzanie, pouczanie, tłumaczenie... mam pytanie do forumowiczów:

od kiedy możemy powiedzieć, że człowiek ma wredny charakter, że postepuje złośliwie i jego niestosowne zachowanie wychodzi z niego, a nie z nieprawidłowego stosunku jego rodziców/opiekunów? Bo rozumiem, że nastolatek wg forumowiczów, to istota nierozumna, które wszelkie złe wzorce czerpie z nas i nieważne, ze wpajamy mu dobre wartości i odnosimy się do niego z szacunkiem i w rzeczy samej jego zachowanie nie jest kalką naszych zachowań, które są po prostu zupełnie inne?
    • lifeisaparadox Re: Pytanie 07.06.13, 00:06
      Nigdy tak nie możemy powiedzieć. Nigdy nie dyskryminujemy, nie napiętnujemy, nie odrzucamy.
      Taki panuje pogląd w dzisiejszej cywilizacji odgradzającej się od ciemnogrodu palącego czarownice.
    • altz Re: Pytanie 07.06.13, 08:07
      zolta_koszulka napisał(a):
      > od kiedy możemy powiedzieć, że człowiek ma wredny charakter, że postepuje zł
      > ośliwie i jego niestosowne zachowanie wychodzi z niego, a nie z nieprawidłowego
      > stosunku jego rodziców/opiekunów?
      Bo rozumiem, że nastolatek wg forumowicz
      > ów, to istota nierozumna, które wszelkie złe wzorce czerpie z nas i nieważne, z
      > e wpajamy mu dobre wartości i odnosimy się do niego z szacunkiem i w rzeczy sam
      > ej jego zachowanie nie jest kalką naszych zachowań, które są po prostu zupełnie
      > inne?

      Prowokujesz! ;-) Za dużo nie ryzykujesz, bo już nie pali się na stosie. :-)
      Niektórym nie można pomóc dopóki sami tego nie chcą. Są też ludzie, którzy muszą walczyć, bo bez walki źle się czują i tego nie znają.
      Konsekwencją zawsze można coś zdziałać, chociaż znałem dzieci, które wykoleiły się i zmarły, taka karma i takie życie sobie wybrali.
      • tekla.ja Re: Pytanie 07.06.13, 08:52
        pozwól, koszulka, ze napiszę parę zdan...
        chłopak przytula się do nablizszych, ciebie to niepokoi...a moze ta rodzina jest taka wylewna w okazywaniu uczuc, taki wloski typ....moze ty jestes bardziej chłodna i zdystansowana, dlatego ciebie to drazni?
        pasierb sprząta niedbale....nie znam nastolatka, ktory z zaangazowaniem i perfekcją posługuje się odkurzaczem...pokoj mojego nastoletniego syna przypominal skrzyzowanie smietnika ze składowiskiem rzeczy przeróznych; na szczęscie wyrósł z tego!!
        martwi mnie twoja uwaga, ze pasierb za blisko siedzi przy twoim synku..dziecko tak reaguje, bo wyczuwa twoją frustrację, bo wyraznie jestes negatywnie nastawiona do chlopaka....
        nie zastanowilas sie nad tym, ze rodzina partnera akceptuje ciebie, choc jestes tak krytyczna? moze dla nich wazniejsze jest spędzanie czasu ze sobą niz perfekcyjne ulozenie ubran w szafach, czy błyszczące naczynia w szafkach?!
        bądz z nimi po prostu, okaz wyrozumialosc i nie patrz na nich jak na popsute
        robociki...
        • zolta_koszulka Re: Pytanie 07.06.13, 11:10
          Sęk w tym, że oni nie wiedzą, że jestem krytyczna. Raczej zawsze widzą mnie jako cierpliwą i wyrozumiałą, bo taka właśnie jestem. Tylko ile czasu można dawać i dawać i nie otrzymywać w zamian nic? Mi po prostu zaczyna brakowac cierpliwości.

          A to przytulanie to spośród wszystkich jego zachowań, jest najmniej zastanawiające. Tzn mam nawet własną teorię na ten temat - uważam, że on tego nie potrzebuje, ale wie, ze w ten sposób moze osiągnąć jakiś swój cel. Np szlaban na tv - przytulę się do taty czy babci i będę patrzeć (oni maja dylemat - nie moge odrzucic dzieciaka, ale z wlasnego egoizmu, bo ten serial jest ciekawy, nie wylacze tv, choc wiem ze on ma szlaban). nie widzę w nim zadowolenia z przytulania, co widzę w każdej innej osobie. Wyraz twarzy osoby, która się cieszy, ze jest przytulana, ktorej zaspokaja się taką potrzebę - jest specyficzny. U niego jest to chłodny wyraz twarzy, nierzadko połączony z rozglądaniem się na boki, jakby kontrolą, czy inni to widzą.

          W pisząc, że pasierb siada za blisko mojego dziecka, mam na mysli naprawdę za blisko ;) czyli jeżeli dziecko siedzi, głowa pasierba niemalze dotyka brzuszka dziecka - chodzi o tak znaczna bliskosc. takie ograniczanie ruchow chyba jest wystarczajacym powodem by moje dziecko go nie lubilo i w żadnym przypadku nie łączę tego z moimi emocjami do pasierba.

          Znajomi i rodzina od początku uprzedzali mnie, że to zły wybór i nikt się pozytywnie nie wypowiadał o pasierbie. Coraz częściej słyszę od nich, że pasierb gra na uczuciach, nie szanuje ojca, jest źle wychowany, samolubny, zarozumiały i leniwy. I ciężko jest znaleźć jakąś jego zaletę. Do tej pory go broniłam i mówiłam, że aż tak źle nie jest przecież. A teraz juz sama nie wiem.
          Wykorzystałam wszelkie mozliwości, wszelkie sposoby i nie działa nic.
          domyslam się, że dopoki jego ojciec nie będzie konsekwentny, to ja sobie mogę tylko gadać, ględzić i zrzędzić ;)

          ale chyba faktycznie powinnam się zacząć zastanawiać nad swoim zyciem, bo póki co to od kilku dni całą energie ładuję w złoszczenie się na pasierba (dziś np wiedzac jak dbam o to by podlogi byly wzglednie czyste, bo w koncu moje dziecko raczkuje po nich i co znajdzie to do buzi, wczoraj nawet podkreslalam ze dziecko jest w tym wieku ze trzeba najlepiej codziennie odkurzac, pasierb dzis przed szkola ubral buty i chodzil w nich po domu, zostawiajac wszedzie pelno piasku i blota - nigdy wczesniej tak nie robil - to nie jest zlosliwosc? dolewanie oliwy do ognia?!) i wymyślanie, co jeszcze mogę zrobić, by bylo lepiej.

          obiecalam sobie zaczac dzis dzien inaczej, bo ta frustracja, która narasta wewnatrz jest wykanczajaca.
          • lifeisaparadox Re: Pytanie 08.06.13, 10:42
            Zawiecha na jednym temacie.
    • aqua48 Re: Pytanie 07.06.13, 09:56
      zolta_koszulka napisał(a):
      >
      > od kiedy możemy powiedzieć, że człowiek ma wredny charakter, że postepuje zł
      > ośliwie i jego niestosowne zachowanie wychodzi z niego, a nie z nieprawidłowego
      > stosunku jego rodziców/opiekunów?
      Bo rozumiem, że nastolatek wg forumowicz
      > ów, to istota nierozumna,

      Zajrzyj do kodeksu karnego - na ile nastolatek odpowiada za swoje czyny. I weź pod uwagę, że proces wychowania to sprawa skomplikowana, a jeśli Twój pasierb nabył w dzieciństwie złych nawyków, to bardzo trudno będzie je teraz wykorzenić. A w sytuacji gdy wyłącznie Ty je widzisz i uznajesz za złe, a reszta rodziny okazuje mu pobłażliwość wydaje mi się to prawie niemożliwe, a w każdym razie wymagające od Ciebie dużo cierpliwości i miłości połączonej z konsekwencją. Nie wiem czy jesteś w stanie mu to dać.
      Sądzę, że Twoje oczekiwania co do niego choć z Twego punktu widzenia rozsądne, to są po prostu mało realne.
    • paco_lopez Re: Pytanie 08.06.13, 08:33
      pasierb to brzmi dumnie. macocha też. najpierw trzeba to z języka odczarować. taka mam sugestię tylko , bo w temacie nie pomogę nic.
      • l_witch_l Ale ona nawet nie jest macochą! 08.06.13, 09:18
        Pisząc z dokładnością wagi do mierzenia mąki, pisze że kopuluje z 'partnerem', a więc prawnie facet nie jest nawet jej mężem, z którym zawarła serio związek małżeński, dający jej prawo do takich nazewnictw! A więc chłopiec nie jest jej pasierbem....

        Jej role w tej rodzinie też nie mozna nazwać i określić rola macochy. Jest po prostu dupodają i darmozjadem, który wlazł w obcy dom i rozrabia! Intruzem, który ma na tyle bezszczelności i chamstwa, aby szarogęsić się w cudzej rodzinie, domu i ustalać w niej swoje idiotyczne reguły!

        Od pyłku kurzu, czy pisaku na podłodze ten twój bękart nie zdechnie!
        I jakim człowiekiem jesteś jaką matką, aby płodzić dziecko nie zapewniając mu podstawowych warunków bezpieczeństwa w rodzinie, takim jakim jest prawne zawarte małżeństwo...
        Ten twój partner ma prawo cię w y p i e r d o l i ć na zbity pysk z własnego domu...łącznie z twoim bękartem.

        Jaką suką trzeba być, aby w p i e r d a l a ć się w cudzy dom i niszczyć dziecko z poprzedniego związku... Przecież po twoich wpisach widać, że ten chłopak jest tobą zdominowany i nie ma żadnych praw.
        Chłopcu potrzebna jest pomoc psychologiczna i prawna, aby mógł być zorientowany jakie są jego prawa w waszym idellicznym związku, ojca z k u r w ą, którą sprowadził dziecku pod swój dach!
        Nie udzielanie pomocy terapeutycznej dziecku, czy to psychologicznej, wtedy kiedy takie potrzeby zaistnieją, jest przestępstwem i ma swój paragraf w kodeksie karnym...

        Ale czy k u r w a, twojego pokroju, dla której tylko pyłki piasku i ślady po butach, są ważniejsze niż dobro drugiego dziecka, o tym wie?
    • seth.destructor Re: Pytanie 08.06.13, 10:37
      Wtedy, gdy niżej stawia uczucia innych ludzi niż odkurzanie, pranie i zmywanie naczyń. Gdy wyżej stawia jakieś wymyślone zasady niż miłość. Gdy nie waha się skaleczyć, zranić drugiej osoby, która nie chce dostosować się do jego zasad. Gdy odmawia drugiej osobie prawa do posiadania własnego zdania, własnych zasad i uczuć.
    • kropidlo5 Re: Pytanie 08.06.13, 11:55
      od kiedy możemy powiedzieć, że człowiek ma wredny charakter, że postepuje zł
      ośliwie i jego niestosowne zachowanie wychodzi z niego, a nie z nieprawidłowego stosunku jego rodziców/opiekunów?


      Trzebaby analizowac konkretna sytuacje, takie abstrakcyjne diagnozy sa z reguly wodolejstwem.
      Z reguly mozna sytuacje albo bardzo skomplikowac, albo bardzo uproscic, to sa dwie pulapki. Miedzy nimi jest tzw zdrowy rozsadek.
    • e4ska Re: Pytanie 10.06.13, 15:31
      Najpierw: nie przejmuj się agresywnymi i poniżającymi cię wpisami - taki to już urok for internetowych ;-) Te wpisy mówią o umysłowości autorów, a nie o tobie.

      Można jednak z takich wyciągnąć ważny - dla ciebie - wniosek. Otóż tak się myśli o macochach... że zawsze muszą one, świadomie czy podświadomie, niszczyć potomstwo pierwszej żony, że wciągają nieszczęsnych mężczyzn w swoje sidła i nastawiają ich przeciwko "prawowitym" dzieciom - jakby którekolwiek dzieci były mniej lub bardziej prawowite. I z takim myśleniem musisz się zetknąć w rzeczywistości, a nie tylko w wirtualu, i na sto procent musisz krzywdzące cię stereotypy uwzględniać. Może nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo presja społecznych uprzedzeń wpływa na twoje postępowanie. No bo złego w tym, że nie możesz pokochać pasierba? No nie możesz i amen!

      Regułą jest powstawanie problemów w związkach, w których są "pierwsze", "prawowite" dzieci. Zawsze! Ale z drugiej strony - każdy związek rodzi problemy i nikt nie wie, jak je rozwiązać. Nie ma na to mądrych przepisów.

      W moim odczuciu: w twoim domu ma zastosowanie pewien schemat, bardzo wygodny dla wszystkich zainteresowanych. Otóż dzisiejsze dzieci są okropne do wychowywania, brrr! Znam trzynastoletnią pannicę, która w życiu nie umyła szklanki i nie wie, jak się włącza odkurzacz. Rodzina pełna, normalna, ani biedna, ani bogata... nie potrafi sobie z dzieckiem poradzić.

      No i niechby tam weszła osoba z zewnątrz, pełna dobrych chęci... inaczej widząca nienormalną sytuację, kiedy prawie dorosły człowiek (13 lat to słuszny wiek! - fizycznie jest to kobieta) bezczelnie pasożytuje na babci, matce i ojcu. Wszyscy zdają sobie sprawę, że dziecko jest źle wychowywane i ze trzeba je wziąć za pyszczek. Ale wzięcie rozwydrzonego bezczelnego lenia i egoisty, zresztą bardzo nieszczęśliwego, bo wciąż się biedactwo nudzi i wciąż jak nie urok, to słaczka, to jest cholerna tyranina pedagogiczna! Wiec się najlepiej ukryć za plecami naiwnego przybysza i czekać, aż się co samo za nich zrobi.

      Zapewne jesteś młoda i niedoświadczoną kobietą. Co ty możesz wiedzieć o wychowywaniu dorastającego chłopca? Wiec po co wyręczasz tych, których obowiązkiem jest zadbać o rozwój moralny i emocjonalny obcego, niechętnego ci dzieciaka? Czemu bierzesz udział w grze w dobrego i złego policjanta? Nie lepiej zadbać o swój spokój psychiczny, ot, choćby tak: Nie będę sprzątać w pokoju X, bo nie chcę naruszać jego prywatności, nie wypada, itd. Rób to, co do ciebie należy, nie schlebiaj pasierbowi, bo i tak jesteś złym policjantem, a skoro masz małe dziecko, wyjeżdżaj codziennie na długie spacery. Jesteś matką, a nie służącą, której można na głowie kołki ciosać.

      Tylko izolacja, konsekwentne unikanie zarówno miłych, jak i niemiłych bliskich kontaktów. Żadnego tłumaczenia, co kto powinien. No i lepiej wiedzieć, ze nawet w rodzinach pełnych dzieci potrafią się nienawidzić do tego stopnia, że jedno drugiemu robi krzywdę. Z miłych uśmiechem na niewinnej buzi.
      zdrufki :-)
    • kk55aa Re: Pytanie 10.06.13, 18:36
      Moim zdaniem robisz co potrafisz.
      Tylko że tu jest potrzebny ojciec i wasze wspólne działania.
      Poza tym oceniasz chłopca swoimi doświadczeniami, a mi się wydaje ze on nie widzi tego piasku który rozsypuje. Patrzysz na sprawy jak dorosły człowiek, kobieta, a ten chłopak może nawet nie wiedzieć co od niego chcesz,i to może być dla niego za trudne i za dużo tych wymagań na raz jeśli nie był tego nauczony..
      I jeszcze jedno co mi się nasunęło, czemu chłopak nie może przytulać się do swojego brata? tu widać, że jest twoje dziecko i jakiś tam łobuz, a to przecież rodzeństwo....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja