Dodaj do ulubionych

Agresja męża

30.07.04, 09:24
Mam problem. Mój mąż po alkoholu, a często na trzeźwo, jest agresywny - tzn.
o byle co wybucha gniewem. Np. on uważa, że o czymś mi powiedział, a ja pytam
go drugi raz o to samo, albo nie może znaleźć jakiejś rzeczy i uważa, że ja
ją schowałam (co często nie jest prawdą), albo zwracam mu uwagę na coś w jego
zachowaniu, co mi przeszkadza. Te wybuchy są bardzo nieprzyjemne - po
pierwsze są dla mnie często zaskoczeniem (nie pomyslałabym, że o coś takiego
można od razu robic awanturę), a po drugie ich skala (jego wściekłość), a po
trzecie od razu lecą epitety, że jestem głupia etc.

potter_ka
Nie wiem, co robić w takich sytuacjach, a szczerze mówiąc mam już dość, chcę
żyć spokojnie, bez awantur, a nie zastanawiać się nad każdym słowem (co i tak
nie skutkuje).
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Agresja męża 30.07.04, 09:33
      więc żyj bez zastanawiania się nad kazdym słowem i nie reaguj na jego wybuchy -
      zapowiedz, że masz tego dosyć i na krzyki przestajesz zwracać uwagę -
      konsekwentnie nie reaguj, tak po prostu i w żaden sposób nie rób z siebie
      nieszczęsnej ofiary - jak przy niesfornym dziecku
      albo zaproponuj mu terapię małżeńską
      albo sama sobie zafunduj takową, żeby zmienić podejście i umiec akceptować taki
      sposób wyrażania uczuć przez wybranka

      dasz radę, cokolwiek wybierzesz
    • moc_ca Re: Agresja męża 30.07.04, 09:51
      potter2 napisała:

      > Mam problem. Mój mąż po alkoholu, a często na trzeźwo, jest agresywny - tzn.
      > o byle co wybucha gniewem. Np. on uważa, że o czymś mi powiedział, a ja pytam
      > go drugi raz o to samo,

      To męczące, odpowiadać po raz drugi, trzeci na te same pytania więc nie dziwi
      mnie że irytacja Twojego męża.
      albo nie może znaleźć jakiejś rzeczy i uważa, że ja
      > ją schowałam (co często nie jest prawdą),
      Piszesz: 'często nie jest prawdą..' tzn. że bywa iż chowasz mu 'jakieś rzeczy'
      Dlaczego dziwi Cię jego reakcja przy nastepnym 'zniknięciu' jego rzezy? On nie
      wie czy tym razem znowu mu jej nie schowałaś.
      albo zwracam mu uwagę na coś w jego
      > zachowaniu, co mi przeszkadza.

      Nie zwracaj mu uwagi, to dorosły człowiek! Mozesz poprosić o zmianę zachowania
      i to nie za każdym razem lecz w luźnej rozmowie, prawdopodobnie Ty tez masz
      jakieś przyzwyczajenia których on nie akceptuje. Wspólne życie, partnerstwo to
      kompromis a nie szkoła wychowująca "na porządnego męża"!
      Te wybuchy są bardzo nieprzyjemne - po
      > pierwsze są dla mnie często zaskoczeniem (nie pomyslałabym, że o coś takiego
      > można od razu robic awanturę), a po drugie ich skala (jego wściekłość), a po
      > trzecie od razu lecą epitety, że jestem głupia etc.
      >
      > potter_ka
      > Nie wiem, co robić w takich sytuacjach, a szczerze mówiąc mam już dość, chcę
      > żyć spokojnie, bez awantur, a nie zastanawiać się nad każdym słowem (co i tak
      > nie skutkuje).
      No właśnie, nie skutkuje ale Ty uparcie stosujesz te same metody wychowawcze
      wobec swojego, doroslego partnera. Czy nie uważasz że czas przemyśleć własne
      postępowanie?
      • Gość: re: do mo_cca Re: Agresja męża IP: *.gtech.com / 156.24.1.* 30.07.04, 14:44
        Uwazasz, że to normalne zachowanie nawrzeszczeć na kogoś, bo zadał ci to samo
        pytanie po raz drugi? Lubisz, jak na ciebie się wrzeszczy? Ja uważam, że mam
        prawo żyć w spokojnej atmosferze, uwagę można zwrócić spokojnym tonem.

        Poza tym nie chcę żyć w obłudzie i nie mówić o tym, co mi się w jego zachowaniu
        nie podoba i przeszkadza. Mam znosić z zaciśniętymi zębami to zachowanie i
        dorobić się wrzodów żołądka?
    • lune Re: Agresja męża 30.07.04, 10:20
      czy twoj maz nie ma przypadkiem problemu z piciem ?

      to wazne abys odpowiedziala sobie uczciwie na to pytanie ; bo jesli tak - nic
      sie nie zmieni chocbys zastosowala wszystkie madre (skadinad) rady z tego
      watku ;
      musisz obrac zupelnie inna taktyke

      lune
    • triss_merigold6 Re: Agresja męża 30.07.04, 10:40
      Zastanów się czy facet nie jest alkoholikiem. Jeśli jest to jego zapominanie i
      gwałtowna zmienność nastrojów jest dość typowa. Olewanie, unikanie odpowiedzi,
      niezwracanie uwagi w przypadku alkoholika nic nie da, zostałoby leczenie
      (Ciebie również jako współuzależnionej) albo odejście zanim będzie gorzej. Ale
      to w wypadku jeśli faktycznie jest uzależniony... za mało danych żeby tak sobie
      oceniać.
    • alfika Re: Agresja męża 30.07.04, 10:47
      aha, i zastanów się, czy facet nie jest alkoholikiem - takie zastanawianie
      rozwiązuje wszystkie życiowe problemy skrzywdzonych małżonek - przynajmniej
      można pozastanawiać się i na dodatek wyżalić koleżankom albo na forum, że on
      chyba jest alkoholikiem
      albo co gorsza filatelistą
      • lune zarty sobie stroisz ? 30.07.04, 10:55
        alfika napisała:

        > aha, i zastanów się, czy facet nie jest alkoholikiem - takie zastanawianie
        > rozwiązuje wszystkie życiowe problemy skrzywdzonych małżonek - przynajmniej
        > można pozastanawiać się i na dodatek wyżalić koleżankom albo na forum, że on
        > chyba jest alkoholikiem
        > albo co gorsza filatelistą


        uswiadomienie sobie ze problemem jest alkohol - to pierwszy krok, daje szanse
        na rozwiazanie problemu ; oczywiscie pod warunkiem ze podejmie sie odpowiednie
        dzialanie ;
        jesli facet rzeczywiscie jest uzalezniony - to podpowiadanie autorce watku jak
        ma sobie radzic ze skutkami jego uzaleznienia jest bez sensu ;

        i z pewnoscia to nie jest temat do beztroskiego pozartowania sobie,
        przynajmniej nie dla mnie ; sadze ze dla nikogo kto mial kiedykolwiek do
        czynienia z tym problemem

        lune






        >
        >
        • alfika Re: żarty sobie stroję 30.07.04, 13:02
          i to na dodatek z porad :)))
          "aha, po alkoholu? - no to moze alkoholik!"
          autorka pisała o problemie agresji, nie nadużywania, a takie coś moze by
          zauważyła? jak myślisz?
          no, ale moze nie doczytałaś

          a na temat żartów, panno z wikszym doswiadczeniem, to może mamy różne pojęcie,
          jak myślisz? możemy? podpowiem: ano możemy :)

          hejka
          • lune uwaznie czytac 30.07.04, 19:39
            alfika napisała:


            > autorka pisała o problemie agresji, nie nadużywania, a takie coś moze by
            > zauważyła? jak myślisz?
            > no, ale moze nie doczytałaś

            Owszem, pisala o problemie agresji ale wspomniala tez ze zdarza sie to po
            alkoholu - byc moze nie zwrocilas na to uwagi, byc moze zalozylas ze jego picie
            jest w normie.Ja jestem wyczulona w tej sprawie ; wiesz - to "winksze
            doswiadczenie" nie daj boze nikomu :( Zapytalam wprost, odpowiedziala.

            lune
            • alfika Re: uwaznie czytac 02.08.04, 07:23
              znowu nieuważnie czytałaś :)
              nie "winksze", aniołku, jeno "wiksze" - zjadłam "ę"
              nie cytuj, jak nie dajesz rady ;)))))))))))))

              poza tym - widzę, żeś kolejna forumowa wróżka i o moim doświadczeniu wiesz o
              niebo więcej niz ja sama - pozostaje jedynie pogratulować ;)
              jeśli ktoś jest na temat wyczulony, to albo całe życie będzie sie tego problemu
              dopatrywał u innych - a to nie jest spojrzenie zbyt obiektywne - albo nauczy
              się z tym żyć normalnie, bez "wyczulenia"
              terapia pomaga

              udanego tygodnia
              • lune Re: uwaznie czytac 02.08.04, 10:28
                alfika napisała:

                > znowu nieuważnie czytałaś :)
                > nie "winksze", aniołku, jeno "wiksze" - zjadłam "ę"
                > nie cytuj, jak nie dajesz rady ;)))))))))))))


                Bede wklejac :) jak dam rade

                > poza tym - widzę, żeś kolejna forumowa wróżka i o moim doświadczeniu wiesz o
                > niebo więcej niz ja sama - pozostaje jedynie pogratulować ;)

                Gratulacje zbedne. Juz tak jest ze ktos kto "mial z tym do czynienia" zwykle
                czyta "pomiedzy wierszami" i pewnie nie zawsze ma racje ale czesto ja ma.
                Skoro nie dopatrzylas sie problemu alkoholu (a dla mnie byl on wyrazny) -
                uznalam ze takich doswiadczen nie mialas. Tyle. Bez zadnych zlosliwosci.
                A wrozka, niekoniecznie forumowa, to oj bardzo bym chciala :)

                > jeśli ktoś jest na temat wyczulony, to albo całe życie będzie sie tego
                problemu dopatrywał u innych - a to nie jest spojrzenie zbyt obiektywne - albo
                nauczy się z tym żyć normalnie, bez "wyczulenia" terapia pomaga

                Wiele racji. Trudno byc obiektywnym. Zwykle rzutujemy wlasne problemy. To
                zreszta dosc naturalne - choc u terapeuty nie do zaakceptowania. Ale przeciez
                nie aspirujemy na tym forum do takich rol ?
                Chyba ze ty - bo ja nie :)


                lune
                • alfika Re: uwaznie czytac 03.08.04, 07:58
                  lune napisała:

                  > Bede wklejac :) jak dam rade


                  świetnie ;)


                  >
                  > Gratulacje zbedne. Juz tak jest ze ktos kto "mial z tym do czynienia" zwykle
                  > czyta "pomiedzy wierszami" i pewnie nie zawsze ma racje ale czesto ja ma.


                  zgadzam się: nie zawsze

                  >
                  > Wiele racji. Trudno byc obiektywnym. Zwykle rzutujemy wlasne problemy. To
                  > zreszta dosc naturalne - choc u terapeuty nie do zaakceptowania. Ale przeciez
                  > nie aspirujemy na tym forum do takich rol ?
                  > Chyba ze ty - bo ja nie :)
                  >

                  jeśli rzutujesz swój problem, to możesz coś z tym zrobić - właśnie u terapeuty,
                  wtedy mozesz mieć bardziej obiektywne spojrzenie

                  wiesz, do głowy mi nie przyszło, że na forum, gdzie jedni opisują sytuacje, a
                  inni wrzucają swoje pomysły, można udawać prowadzenie czyjejś terapii -
                  terapii tu jeszcze nikt nie odbył i nie odbędzie, spokojna głowa :)))


                  > lune
    • potter2 Re: Agresja męża 30.07.04, 11:06
      Z tego co do tej pory sie zorientowałam to jest to tzw. faza ostrzegawcza
      alkoholizmu, czy jak tam to nazwać. On musi wypić codziennie i co najmniej 3
      półlitrowe piwa.

      potter_ka
    • potter2 Re: Agresja męża 30.07.04, 11:10
      Aha, zapomniałam dodać, że on nie widzi problemu, albo udaje, że go nie ma -
      tzn. nie chce iść do żadnej poradni, ani odwykowej (ja juz tam byłam, niestety
      musiałabym chodzić za pieniądze, bo w państwowej przychodni są za wczesne
      godziny), ani terapii małżeńskiej (dodam, że chodziliśmy kiedyś przez kilka lat
      na terapię małżeńską, ale wtedy nie było problemu z alkoholem i agresją).
      • triss_merigold6 Re: Agresja męża 30.07.04, 11:23
        W takim razie jeśli mąż nie chce przyjąć do wiadomości problemu możesz w
        zasadzie tylko nie stwarzać mu komfortu picia (jak byłaś w poradni to wiesz o
        co chodzi). Jeśli nie będzie leczenia i decyzji o zerwaniu z nałogiem to
        będziesz miała tylko gorzej. A w ogóle to polecam forum uzależnienia, tam są
        trzeźwi alkoholicy, którzy wszystkie tłumaczenia, argumenty i wykręty znają do
        perfekcji, sensowniej Ci doradzą.
        • lune Re: Agresja męża 30.07.04, 11:33
          przynajmniej wiemy o co chodzi ;
          postaw warunek (musi podjac terapie) i nie cackaj sie bron boze ;
          kazdy trzezwy (trzezwiejacy) alkoholik potwierdzi ze zadne odkladanie, zadne
          zwklekanie, wiara w zapewnienia ze bedzie lepiej itd. ; musisz byc bardzo
          zdecydowana ;

          to oczywiste ze twoj maz (jak kazdy uzalezniony)uwaza ze nie ma problemu z
          piciem ; gdybys chciala czekac na to by on sam dostrzegl problem - moze
          musialabys czekac wiele lat albo nie doczekalabys tego wcale ; to bardzo wazne
          bys byla konsekwentna, moze wydawac ci sie to zbyt radykalne (warunek "albo-
          albo") - ale to jedyna metoda i jedyna szansa by uratowac i ciebie i jego, po
          prostu wasze zycie ;

          trzymaj sie i zajrzyj na forum "alkoholizm nasz los"

          lune
          • triss_merigold6 Re: Agresja męża 30.07.04, 11:38
            Może jestem przewrażliwiona ale jeśli w poście kobiety pojawia się motyw z
            alkoholem (nawet ubocznie) to podejrzewam, że zachowania partnera takie czy
            inne (agresja, nerwowość, oskarżenia o byle co) są skutkiem a nie przyczyną.
            Skutkiem nałogu. I tak się składa, że niestety przeważnie dobrze przypuszczam
            co w sumie jest b. smutne.
            • lune Re: Agresja męża 30.07.04, 11:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Może jestem przewrażliwiona ale jeśli w poście kobiety pojawia się motyw z
              > alkoholem (nawet ubocznie) to podejrzewam, że zachowania partnera takie czy
              > inne (agresja, nerwowość, oskarżenia o byle co) są skutkiem a nie przyczyną.
              > Skutkiem nałogu. I tak się składa, że niestety przeważnie dobrze przypuszczam
              > co w sumie jest b. smutne.

              Ja takze. Moze dlatego ze sama zetknelam sie (bolesnie) z tym problemem. Wiem
              rowniez ze zony zwykle bagatelizuja (do czasu)czeste popijanie mezow - i widza
              raczej skutki (czyli agresje itd.) - dlatego zapytalam wprost.
              W koncu kilka mln Polakow ma problem z piciem :(

              lune
              • triss_merigold6 Re: Agresja męża 30.07.04, 12:04
                Ja również się z tym zetknęłam osobiście i dlatego pytam wprost. :( A
                bagatelizowanie jest powszechne.
    • joanna_1 Re: Agresja męża 30.07.04, 11:30
      potter2 napisała:

      > potter_ka
      > Nie wiem, co robić w takich sytuacjach, a szczerze mówiąc mam już dość, chcę
      > żyć spokojnie, bez awantur, a nie zastanawiać się nad każdym słowem (co i tak
      > nie skutkuje).

      W trakcie awantury to chyba jedynie mozna uspakajać. Natomiast trzeba
      popracować w czasie pomiędzy awanturami.
      • lune Re: Agresja męża 30.07.04, 11:42
        joanna_1 napisała:

        > W trakcie awantury to chyba jedynie mozna uspakajać. Natomiast trzeba
        > popracować w czasie pomiędzy awanturami.
        >

        Z calym szacunkiem Joanno, przeczytaj uwaznie co napisala autorka nieco pozniej.
        Jej maz jest uzalezniony. Pije.
        Uspokajanie nic nie da. Mozna wyjsc z domu. Albo nie wpuscic do domu. Wiekszosc
        zon alkoholikow "dla swietego spokoju" wpuszcza meza do domu albo robi to by
        uniknac glosnego awanturowania sie przed domem (lub na klatce schodowej) bo
        przeciez to wstyd przed sasiadami, znajomymi.
        "Komfort picia" stwarzaja pijacym mezom - ich zony. M.in. dlatego ze usiluja
        ich samych chronic przed skutkami ich nalogu, ze biora odpowiedzialnosc za ich
        picie. Czynia to w dobrej wierze - ufajac ze sytuacja sie zmieni, poprawi, ze
        to juz "ostatni raz". Boja sie, wstydza, czuja sie odpowiedzialne za ta
        sytuacje. To blad.

        lune
    • lune link 30.07.04, 11:59
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10984

      zajrzyj, poczytaj, jesli zechcesz - porozmawiaj ;


      pozdrawiam, lune
    • potter2 Re: do lune 30.07.04, 12:29
      A o jakim warunku piszesz? I nie wiem co to znaczy, żeby nie stwarzać komfortu
      picia?
      -
      potter_ka
      • lune Re: do lune 30.07.04, 12:38
        potter2 napisała:

        > A o jakim warunku piszesz? I nie wiem co to znaczy, żeby nie stwarzać
        komfortu
        > picia?
        > -
        > potter_ka


        Warunek : albo zaczniesz terapie albo to koniec naszego malzenstwa ;
        Jesli masz watpliwosci czy jestes gotowa (lub czy faktycznie twoj maz jest
        uzalezniony i potrzebuje terapii) na postawienie takiego warunku - pogadaj z
        ludzmi z forum do ktorego dalam ci link ;

        Stwarzasz komfort picia - gdy "znosisz" jego agresje, gdy starasz sie mu
        pomagac kiedy wpada w klopoty z powodu alkoholu ; gdy "bronisz jego dobrego
        imienia", tlumaczysz czy usprawiedliwiasz itd.

        lune
    • ziemiomorze Re: Agresja męża 30.07.04, 16:07
      To, czego doswiadczasz to przemoc - nie fizyczna, ale emocjonalna.
      Tu Ci pomoga fachowcy z Niebieskiej Linii:
      Telefon pod numery PŁATNY: (022) 666 00 60 pn-pt: 10:00-22:00 PŁATNY PIERWSZY
      IMPULS: 0 801 1200 02

      Trzymaj sie,
      zet
      • potter2 Re: Agresja męża 30.07.04, 17:01
        Dzięki.
        • allte Re: Agresja męża 30.07.04, 18:53
          Jeśli potrzebujesz zapewnienia, że reakcje Twojego męża są chore i powinny być
          leczone - moje masz. Zignoruj ludzi, którzy będą poszukiwać winy w Tobie. Coś
          nimi kieruje, ale nie jest to rozum.

          Nie jesteś winna cudzych wynaturzeń. To on jest odpowiedzialny zarówno za swoje
          zachowania jak i za swoje emocje związane z Tobą.
    • Gość: andy Re: Agresja męża IP: 80.48.118.* 31.07.04, 21:47
      Mój ojciec jest bardzo agresywny (słownie), ale nie ma to najmniejszego związku
      z alkoholem. Od kiedy sięgnę pamięcią w domu wybuchały awantury o niepozmywany
      kubek czy właśnie przestawianie jego rzeczy (co oczywiście nie było prawdą). Ja
      niestety jestem uparta i czasem nie potrafię odpuścić- bronię się, choć to
      tylko zaostrza konflikt -dlatego jestem współodpowiedzialna za te wrzaski i
      bolesne słowa; jednak bardzo rani mnie to, że ojciec zwala całą winę na mnie-
      'to przez ciebie...', 'ty zawsze...', trzaska drzwiami, nie daje dojść do
      słowa. Czy mozna kogoś kochać i nienawidzieć jednocześnie? Chyba tak właśnie u
      mnie jest. Ojciec między tymi atakami agresji jest miły, nawet zdolny do
      jakichś poświęceń. Jednak ja zawsze boję się, nie potrafię czuć sie
      bezpiecznie, bo cały czas mam wrażenie ze może akurat 'mieć zły humor'. Rośnie
      we mnie poczucie winy, doszło do tego, że od paru lat po większych awanturach
      zamykam się w łazience i 'rysuję' nożem po skórze- przy wewnętrznym bólu ten
      zewnętrzny to pestka.
      Żal mi przede wszystkim mamy (która bardzo przeżywa wybuchy ojca, sama zawsze
      ustępuje i 'siedzi cicho'), brata, ojca i mnie. Mam już dość życia w ciąłym
      napięciu, wśród krzyków, łez i trzaskań drzwiami. Usłyszałam od mamy 'ciesz
      się że masz takiego ojca, a nie np alkoholika', jest w tym trochę racji... ale
      czy ja przesadzam? moze to rzeczywiście nie jest problem, a ja go sobie tylko
      wymyśliłam?.......
      • ziemiomorze Andy: 02.08.04, 14:26
        Zycie w poczuciu zagrozenia emocjonalnym wybuchem ojca, brak poczucia
        bezpieczenstwa, nieustanne poczucie winy, zastraszeni bliscy - z tego masz sie
        cieszyc i to sa "wymyslone problemy"?
        Twoj tato ma problem ze zloscia i to ma wyrazny wplyw na Ciebie (akty
        autoagresji to nie sa jakies zarty czy zabawy - miewalas juz mysli samobojcze?)

        Tak - mozna kogos kochac i nienawidziec, i najczesciej sa to wlasnie rodzice.
        Dziecko tak juz ma, ze jego glowna potrzeba jest moc kochac i byc kochanym i
        chocby nie wiem co kocha tych rodzicow - jacy by nie byli. Rodzicami natomiast
        zostaja ludzie rozni i czasem w wyniku ich niedojrzalych lub toksycznych
        zachowan do milosci dochodzi zlosc, nienawisc czy agresja ze strony dziecka.

        Taka sytuacja jak Twoja ma dlugotrwale i powazne skutki - na wielu
        plaszczyznach i w wielu znaczeniach. Mam wrazenie, ze najwazniejsza to problem
        z tozsamoscia (dostajesz od ojca sprzeczne sygnaly - raz jestes obiektem
        nienawisci, innym razem ojciec okazuje Ci milosc i troske, a taka zmiennosc
        zachowan bardzo utrudnia stawanie sie soba), problem z poczuciem wlasnej
        wartosci (to, ze karzesz sama siebie za zachowania ojca i uwazasz, ze sie
        przyczyniasz do wybuchow _jego_ zlosci moze sprawiac, ze nie czujesz sie wiele
        warta), problemy z szukaniem partnera (bedziesz szukac albo mezczyzn, ktorzy
        maja taki sam problem ze zloscia, jak Twoj ojciec, albo przeciwnie - uleglych
        masochistycznych pantoflarzy, ktorzy nie beda Cie mogli krzywdzic tak, jak on).

        Do tego dochodzi jeszcze poczucie wlasnej niewaznosci (skupiasz sie na
        uczuciach ojca, matki, brata - wszystkie sa wazniejsze od Twoich, co w
        przyszlosci moze skutkowac brakiem z nimi kontaktu albo niemoznoscia dotarcia
        do Twoich wlasnych potrzeb i pragnien - bedziesz sie skupiac na cudzych i
        odmawiac sobie prawa do kontaktu z sama soba), oraz brak granic emocjonalnych
        (bo w domu moga byc one nieustannie naruszane atakami zlosci ojca przy
        jednoczesnym braku wsparcia ze strony mamy).
        Itd, itd.

        Jesli chcesz pogadac - napisz do mnie na priwa.

        Trzymaj sie
        zet
    • scylla Re: Agresja męża 02.08.04, 10:01
      Cześć.
      Alkohol i agresja jest zazwyczaj wynikiem problemów w życiu, tak zazwyczaj
      reagują ludzie słabi i nie radzący sobie z natłokiem problemów.Może ma jakiś
      problem ze sobą. Nie jest to żadne usprawiedliwienie dla jego zachowania,
      jednakże warto pomóc człowiekowi, nie rezygnować z niego tylko walczyć o niego,
      oczywiście jeżeli uważasz że warto. Zawsze coś dzieje się z jakieś przyczyny,
      warto znaleźć tą przyczyczynę. On może teraz właśnie najbardzej potrzebować
      Twojej pomocy, ale to wymaga od Ciebie samozaparcia. Wątpie żeby te problemy
      powstały nagle, musisz to sobie przemyśleć i poukładać. Musisz być konsekwętna,
      a napewno nie dojdziecie do porozumienia w stanie kiedy jest pijany, to trzeba
      załatwić po trzeźwemu. Może macie jakiegoś przyjaciela, kogoś komu ufacie
      razem, kogoś kto spoglądnie na Wasze problemy z innej perspektywy. Wierze w
      mediacje, jeżeli to nie pomoga to znaczy że nie chcecie się dogadać, a wtedy
      albo będziesz chciała zostać męczenicą, albo zadbasz o swoje życie. To jednak
      jest ostateczność.
      Życzę powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka