Dodaj do ulubionych

zmielone kurze dzioby w parowkach

IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.03.02, 18:32
jako ze wiekszosc z tego co kupujemy stanowia "produkty gotowe", to zyjemy w
slodkiej nieswiadomosci "procesu technologicznego" prowadzacego do ich
powstania

jak sobie z tym radzicie? czy doszly was jakies niepokojace pogloski dotyczace
sposobu produkcji czegos co jecie? czy to zmienilo wasze jedzeniowe nawyki?

przyznam, ze osobiscie jestem dosyc nieczuly (jako stary wyjadacz produktow
konserwowych)
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 62.233.139.* 25.03.02, 18:36
      Przyznam, ze przestalem jesc serki topione (ale za komuny), bo kolega
      powiedzial mi, ze widzial jak tacy robotnicy w gumofilcach sie kreca kolo tych
      kotlow i tam do serkow wpada gowno z ich butow, ale to sie wszystko razem
      wymiesza i tego nie widac w gotowym produkcie - po prostu ginie w masie.
      Ale mysle ze teraz to inaczej sie te serki robi i juz je jem.
    • Gość: Sławek Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 172.16.10.* 25.03.02, 18:41
      Myślę, że gdybyśmy dowiedzieli się z czego produkuje się to co codziennie
      jemy, co oznaczają niewinne nazwy składników albo zobaczyli jak wygląda
      produkcja tego co jemy to niewiele zostałoby rzeczy które jedlibyśmy z
      przyjemnością i bez obaw. Ja tam wolę nie wiedzieć. Kieruję się smakiem.
      Zniechęca mnie tylko duża liczba literek E na opakowaniu. Kurze dzioby ?
      Ciekawe ile kilo już tego zjadłem ?
      • Gość: frisky2 Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 62.233.139.* 25.03.02, 18:43
        Kurze dzioby to w koncu pewnie bogate zrodlo wapnia czy czegos tam. Tak jak np.
        zmielone wymioona w wymionach to zrodlo... no moze protein. Gorzej, ze jest tam
        duzo tluszczu, ktory nie daje nic, oprocz zbednej energii
        • Gość: frisky2 Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 62.233.139.* 25.03.02, 18:44
          wymiona w parowkach mialo byc oczywiscie:)
          • Gość: Sławek Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 172.16.10.* 25.03.02, 18:52
            Parę lat temu w mojej firmie serwowano w barze gulasz z wymion. Większosć
            ludzi omijała to danie z daleka. Ja wcinałem. Świadomie. Bez negatywnych
            wrażeń.
            :-)
      • vicca E 28.03.02, 08:58
        Jest to symbol standaryzowanych dodatków do żywności dopuszczonych do uzytku na
        terenie Unii Europejskiej. Wszystkie dodatki mieszczą się w odpowiednich
        kategoriach i tak na przykład
        E od 100 do 200 to barwniki (naturalne i identyczne z naturalnym) ;))

        pzdr V*
    • jamelia Re: zmielone kurze dzioby w parowkach 25.03.02, 18:54
      Byłam pod wielkim wpływem dosć znanej dietetyczki i wegetarianki -
      kupiłam kieszonkowe wydanie encyklopedii E,
      czytałam wszystko na temat zdrowego żywienia, przetwarzania, przechowywania itd.-(wiedziałam, że pokarm
      greckich bogów to kasza jaglana z rodzynkami :-))).
      Rzuciłam to wszystko, kiedy spotkałam mą rozanieloną idolkę jadącą na wakacje z rodziną na oczyszczanie jelita
      grubego. Bez przesady...

      jamelia
      • Gość: frisky2 Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 62.233.139.* 25.03.02, 18:58
        Jelita grube, przypieczone zwlaszcza, sa niezlym kaskiem. Gorzej z oczami. Tych
        by6m nie sprobowal, a moj znajomy karmil kiedys swojego psa bydlecymi (a moze
        swinskimi) oczami, bo to kupowal bez kartek i za male pieniadze.
      • Gość: Sławek Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 172.16.10.* 25.03.02, 19:00
        O co chodzi z tym oczyszczaniem jelita ?
        • Gość: frisky2 Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 62.233.139.* 25.03.02, 19:01
          Przypuszczam, ze o robienie kaszanki czy tzw. "kiszki"
          • Gość: Sławek Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 172.16.10.* 25.03.02, 19:21
            Ale ze mnie ciemniak. Chodzi o zwykłe krupnioki i żymloki.
            :-)
        • jamelia Re: zmielone kurze dzioby w parowkach 25.03.02, 19:12
          Polecam książkę " Śmierć czai się w jelitach" (Nie pamietam autora).
          Koniecznie przed jedzeniem :-)))

          jamelia
          • Gość: fnoll Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.03.02, 20:39
            jamelia napisał(a):

            > Polecam książkę " Śmierć czai się w jelitach" (Nie pamietam autora).

            aaahaaa...! to dlatego Smierc ma taki "strawiony" wyglad! ciekawym jak autor ja
            tam namierzyl - czyzby biegunka wygnala ja z cieplych pieleszy?

            dziwny jest ten swiat...
    • maly.ksiaze Fast Food Nation 25.03.02, 20:09
      Czytalem ksiazke pod takim wlasnie tytulem. Dosc krotka, wiec do zniesienia.
      Autor przytacza troszke taki 'zywnosciowych' ciekawostek. Znajduje sie tam cala
      sekcja o tym jak wyrabia sie smak do produktow (najlepsze jest o 'natural
      flavours') i dokladne wyjasnienie, dlaczego hamburgery nalezy smazyc bardzo
      dokladnie (smazenie niedokladne moze sie zakonczyc zejsciem z tego padolu).

      Ogolnie zgroza!

      Smacznego,

      mk.
      • Gość: inka_s Re: Fast Food Nation IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.03.02, 23:26
        maly.ksiaze napisał(a):

        > Czytalem ksiazke pod takim wlasnie tytulem. Dosc krotka, wiec do zniesienia.
        > Autor przytacza troszke taki 'zywnosciowych' ciekawostek. Znajduje sie tam cala
        >
        > sekcja o tym jak wyrabia sie smak do produktow (najlepsze jest o 'natural
        > flavours') i dokladne wyjasnienie, dlaczego hamburgery nalezy smazyc bardzo
        > dokladnie (smazenie niedokladne moze sie zakonczyc zejsciem z tego padolu).
        >
        > Ogolnie zgroza!
        >
        > Smacznego,
        >
        > mk.

        o tak mk!
        polecam książke "Toksyna" Robina Cooka szczególnie wielbicielom hamburgerów! :-)))
        Jakie to szczęście że ja ich nigdy nie lubiłam...
    • Gość: :-) Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 10.30.42.* 25.03.02, 20:14
      A czy wogóle jest w sklepach coś (oprócz cukru) do jedzenia, co nie posiada
      wsobie odpowiedniej ilości chemii?

      chleb - piekarze dają tzw. ulepszacze
      masło - żeby się lepiej smarowało
      mleko - żeby się nie skwasiło
      sól - czyste NaCl (a ta jodowana też sztucznie)
      wędliny - sól, soda i inne chemie (dla konserwacji)
      mięso - oj, gdybyście wiedzieli czym karmi się np. kurczaki (błeeee)
      owoce - bez pryskania NIC nie urośnie. Nic! (Pamiętam jak siostra (wyszła za
      badylarza) chodowała pomidory czy truskawki dla „siebie” i „na sprzedaż”. A
      taki np. bieluteńki kalafior jest dlatego taki zdrowiuterńki (czyli bez
      robaków), bo jest niemal MOCZONY w truciznach. A sałata? Ta, co z zadziwiającą
      łatwością chłonie metale ciężkie? A - modna o tej porze roku - zielenina
      (pietruszka, szczypiorek, rzodkiewka)? Ze dwa lata temu czytałem w gazecie
      raport Sanepidu, że ta teoretyczna „bomba” witaminowo-mineralna bardziej
      szkodzi organizmowi niż pomaga, bo tak jest uprawiana sztucznymi nawozami...
      piwo? - od chemii aż się pieni
      napoje - to samo
      a nie wspomnę już o tzw. gotowcach, czyli np. daniach instant. Tam więcej
      plastiku-wypełniacza, niż jedzenia....
      smacznego
    • Gość: Pastwa Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 172.17.15.* 25.03.02, 20:25
      Miałem kiedyś dylemat znajdując cudownie dorodny krzak z malinami z
      certyfikatem nie pryskania w środku, rozsierdzony do białego spożyłem je
      wszystkie, razem z bonusowymi robalami,przepyszne malinki to były.
      Od tej pory zupełnie mnie nie interesuje, kto i czym pluje mi do jedzenia,
      jeśli tylko dobrze smakuje naturalnie.
      Wiem jednakowoż z doświadczenia , że żywe pisklątko, było mniej smaczne, niż to
      z oznaczeniami Exyx na opakowaniu,(i większy stawiało opór).
      • Gość: :-) Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 10.30.42.* 25.03.02, 21:00
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):
        > Wiem jednakowoż z doświadczenia , że żywe pisklątko, było mniej smaczne, niż to
        > z oznaczeniami Exyx na opakowaniu,(i większy stawiało opór).

        - Mamusiu, ja nie chcę jeść tego jajeczka! Jest nieświeże!
        - Cicho gówniarzu, będziesz jadł, co ci dam.
        - Mamusiu, a ten dziobek też mam zjeść?

        • czarodziejka miesko 25.03.02, 23:00
          - co jesz?
          - mięsko
          - skąd masz?
          - przypełzło




          błeee ... okropienstwo ;oP
    • czarodziejka błe ... 25.03.02, 21:06
      błe ....
      fnollu .. ;o(
      ja tam jestem "obrzydliwa"
      ;o(
      • Gość: fnoll Re: błe ... IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.03.02, 22:31
        czarodziejka napisał(a):

        > błe ....
        > fnollu .. ;o(
        > ja tam jestem "obrzydliwa"
        > ;o(

        coz, ciezko jest byc "obrzydliwym" w tych "pieknych" spozywczo czasach...

        istnieja sugestie jakoby imperium rzymskie zostalo zalatwione przez olowiane
        rurociagi, ktore doprowadzily do zdebilenia korzystajace z nich klasy wyzsze, to
        moze i nasza kulture zalatwia podobne "wiatry" historii? i, co by nie rzec,
        walnie sie moze do tego przyczynic kultywowanie "obrzydliwosci" spychajacej nas
        ku "nieswiadomosci"

        ale jakie sa alternatywy?

        czy tylko w stylu reprezentowanym przez niektorych nikotynistow: "przynajmniej
        wiem od czego umre"?

        ble czy nie - trzeba jesc co zesmy sobie namielili ;)

        pzdr

        fnoll
        • czarodziejka Re: fnollu 25.03.02, 22:57
          fnoll napisał(a):
          > ble czy nie - trzeba jesc co zesmy sobie namielili ;)

          trzeba?
          a moze tak kielki i rzezuche z wlasnej doniczki? popijajac woda mineralna?
          no nie mow, ze wszystko jest takie obrzydliwe jak sformulowanie tego watku ;oP


          pzdrwm cie fnollu
          pogryzajac sucharki i popijajac mineralka
          ;o))))
          • Gość: fnoll Re: fnollu IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.03.02, 23:44
            czyli albo swiat tajemniczych spozywczakow - albo asceza z ryzykiem anoreksji?

            nie krzepi mnie ta rzezucha, oj nie... ;)

            • czarodziejka Re: fnollu 25.03.02, 23:54
              fnoll napisał(a):
              > nie krzepi mnie ta rzezucha, oj nie... ;)

              ciebie moze nie, ale wegetarianie niezle sie maja ;o)
              BĘC
              ;o)
              • Gość: fnoll Re: fnollu IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 09:16
                czarodziejka napisał(a):

                > > nie krzepi mnie ta rzezucha, oj nie... ;)
                >
                > ciebie moze nie, ale wegetarianie niezle sie maja ;o)

                na rzezusze? chyba zaaartujesz, a przetworstwo soi to przeciez tez niezly
                kawalek historii, choc zaprawde, zaprawde - smalec sojowy swoj urok ma ;)

                pozdra

                fnoll
                • czarodziejka Re: fnollu 26.03.02, 11:55
                  oj, nigdzie nie napisalam, ze wegetarianie jedza wylacznie rzezuche ;oP

                  a soja mniam ;o)
                  wyjadam z bulek ;o)


                  a propos: moze ktos wie, gdzie mozna kupic ziarna soi, gotowe do jedzenia ?
                  tzn. nie kielki soi, nie kotlety/budynie z soi, nie nasiona do wysiania, tylko
                  ziarna soi do jedzenia
                  cio? wiecie?


                  pzdrwm sloneczniieeee ;o))))
                  • Gość: fnoll Re: fnollu IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 14:41
                    czarodziejko, co za pytanie!

                    no jasne przeciez, ze soje w postaci prawie naturalnej zapakowana w zgrabne,
                    plastikowe woreczki mozesz kupic np. w zdrowej zywnosci obok biprostalu ;)
                    widzialem ja tez w geancie, hicie czy innym carrefourze (sie mnie wszystkie
                    zlewaja w jedno), gdy polowalem tam na tanie (!) parowki (tylko 2.40
                    opakowanie)

                    takze milych zakupow :)
                    • czarodziejka Re: fnollu - DZIEKI ;o) 26.03.02, 18:57
                      fnoll napisał(a):
                      > soje w postaci prawie naturalnej zapakowana w zgrabne,
                      > plastikowe woreczki mozesz kupic np. w zdrowej zywnosci obok biprostalu ;)
                      > widzialem ja tez w geancie, hicie czy innym carrefourze

                      DZIEKI fnollu, DZIEKI ogromniaaste ;o)
    • Gość: ml&gs Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: *.phils.uj.edu.pl 26.03.02, 14:28
      My dwaj nie mamy nic ciekawego do powiedzenia. Pierwszy
      z nas (ML) zyje tylko serem, piwem i truje sie
      zapiekankami bardziej niz papierosami, a drugiego (good
      sona) truje mama i nigdy jej nie pytalem, czy uzywa
      kurzych dziobow albo wymion do swoich pysznych salatek.

      ML & good son
    • Gość: Maruda Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: *.nyc.rr.com 26.03.02, 22:02
      A ja sie zajadam parowkami sojowymi - mniam :-)
      Mowie wam, tutaj maja nawet 'szynke' i 'peperoni' sojowe - te ostatnie fuj,
      syfiaszcze, wyrzucilam cale okropienstwo, bleh....
      W Stanach naprawde latwo jest byc wegetarianinem - produkuja tu sojowe
      odpowiedniki niemal kazdego produktu spozywczego (od mozarelli po hamburgery).
      Czesc jest nawet jadalna :-)
      • Gość: :-) Re: zmielone kurze dzioby w parowkach IP: 10.30.42.* 27.03.02, 15:06
        Gość portalu: Maruda napisał(a):

        > A ja sie zajadam parowkami sojowymi - mniam :-)
        > Mowie wam, tutaj maja nawet 'szynke' i 'peperoni' sojowe - te ostatnie fuj,
        > syfiaszcze, wyrzucilam cale okropienstwo, bleh....
        > W Stanach naprawde latwo jest byc wegetarianinem - produkuja tu sojowe
        > odpowiedniki niemal kazdego produktu spozywczego (od mozarelli po hamburgery).
        > Czesc jest nawet jadalna :-)

        Ta, robią nawet szynke mleczną i owocową (w sprayu)
        • Gość: fnoll Re: zmielone sojowe mutanty w parowkach IP: *.bydgoska.krakow.pl 27.03.02, 16:24
          Gość portalu: :-) napisał(a):

          > Gość portalu: Maruda napisał(a):
          >
          > > A ja sie zajadam parowkami sojowymi - mniam :-)
          > > Mowie wam, tutaj maja nawet 'szynke' i 'peperoni' sojowe - te ostatnie fuj
          > > syfiaszcze, wyrzucilam cale okropienstwo, bleh....
          > > W Stanach naprawde latwo jest byc wegetarianinem - produkuja tu sojowe
          > > odpowiedniki niemal kazdego produktu spozywczego (od mozarelli po hamburge
          > ry).
          > > Czesc jest nawet jadalna :-)
          >
          > Ta, robią nawet szynke mleczną i owocową (w sprayu)

          mnie powala SMALEC sojowy - jeszcze bez sojowych skwarek, ale... co za problem
          wyhodowac sojowe swinki? ;)
    • vicca świadomość :) 27.03.02, 16:32
      Gość portalu: fnoll napisał(a):

      > jako ze wiekszosc z tego co kupujemy stanowia "produkty gotowe", to zyjemy w
      > slodkiej nieswiadomosci "procesu technologicznego" prowadzacego do ich
      > powstania

      Nie każdy drogi Fnollu - ja niestety zyję w pełnej świadomości (kierunek moich
      studiów) i jestem skłonna podzielić się to wiedzą ale może raczej na priva, bo na
      forum niektorzy mogą mieć wrażliwe żołądki.
      Ja w każdym razie parówek nie jadam ;))

      pzdr Vicca

      • Gość: fnoll Re: świadomość :) IP: *.bydgoska.krakow.pl 27.03.02, 17:08
        vicca napisał(a):

        > Nie każdy drogi Fnollu - ja niestety zyję w pełnej świadomości (kierunek moich
        > studiów) i jestem skłonna podzielić się to wiedzą ale może raczej na priva, bo
        > na
        > forum niektorzy mogą mieć wrażliwe żołądki.

        ej, nie badz taka! wiedza trzeba sie choc troche dzielic - prooosze, rzuc
        pare "smacznych kawalkow"! :))) nie to, ze jestem turpista, ale uwazam ten
        rodzaj wiedzy za potencjalnie niezwykle wazny wklad w nasza "nieuswiadomiona
        spozywczo" kulture

        pzdr

        fnoll
        • Gość: Ewa Re: świadomość :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.03.02, 21:54
          Ja slyszalam kiedys ze do tych paroweczek to sie jeszcze dorzuca papier
          toaletowy, a z dawniejszych czasow, ze do ilus tam litrow mleka wrzuca sie
          paczke proszku do prania.
        • vicca podzielam się... ;) 28.03.02, 08:52
          ...wiedzą na temat jadłospisu, oczywiście
          Ostrzegam - mało wrażliwi, proszę dalej nie czytać!

          Część 1 - śniadanie
          mały zestaw - paróweczka, chlebek z masełkiem lub margarynką, żółty serek,
          ketchup lub/i musztarda
          Z czego składa się paróweczka? 70% tłuszczu (wołowy, wieprzowy - słabsze
          gatunkowo), 12% miesa (tzw. 4 kategorii - odpadki typu gruczoły dokrewne, mięso
          które nie zostało w sposób należyty pozbawione krwi itp), 18% inne (polepszacze
          sojowe - bardzo ładnie wiążą wodę podczas gotowania dzięki czemu parówki czasem
          nawet 3 krotnie zwiększają swoją wielkość; zmielone tkanki kostne itp.)

          Masło lub margaryna - jak mówił mój profesor - "Proszę państwa, to jest sprawa
          indywidalnego wyboru - wolą państwo umrzeć na zawał (masło) czy na raka
          trzustki (margaryna)?"

          cdn... (o ile nikogo nie wystraszyłam :)) )
          Vicca
    • vicca papier toaletowy - sprostowanie ;) 28.03.02, 09:06
      Gdzieś mi tu mignęło, że papier toaletowy był dodawany do parówek. Otóż nie. Do
      pasztetowej (stąd min. atrakcyjny kolor) :)

      Smacznego V*
      • Gość: Ewa Re: papier toaletowy - sprostowanie ;) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.03.02, 19:09
        Vicca bardzo ciekawe to co piszesz, pisz dalej. Dziekuje za sprostowanie o tym
        papierze toaletowym, myslalam, ze to idzie do parowek, tymczasem mowisz, ze do
        pasztetowej. To dlatego taka smaczna, juz rozumiem. Dzieki. A te parowki to
        naprawde takie tluste i obrzydliwe. To juz wiem dlaczego moje dziecko tego nie
        chce jesc. Brrrr.
    • vicca na życzenie Ewy - ciąg dalszy :) 29.03.02, 11:02
      Widocznie wszystkich innych już odstraszyłam ;)

      Chleb - w zasadzie bez zarzutu - nalezy tylko ograniczyć tostowy i o
      przedłuzonej trwałości (jest w nim prawie 3/4 więcej stabilizatorów
      konsystencji i przeciwutleniaczy)

      ser żółty - dobra rzecz - dojrzewa naturalnie, produkt mleczny, dużo wapnia
      (niestety słabo przyswajalnego) i nieco za dużo tłuszczu, ale ogólnie OK.

      ketchup - mniam, mniam - w większości ocet, barwnik identyczny z naturalnym
      (likopen - taka ciekawostka), stabilizator smaku (sorbinian potasu), kwasek
      cytrynowy, ekstrakt z pomidorów (ok 0,5%) i woda

      cdn... (albo i nie) ;))
      • Gość: Ewa Re: na życzenie Ewy - ciąg dalszy :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.03.02, 22:08
        Vicca dzieki za post, bardzo prosze kontynuuj . Mnie nie odstraszysz napewno. Z
        tym keczupem mnie zaskoczylas. Naprawde taki maly jest tu procent pomidorow?
        Moi synowie jedza go nalogowo i zawsze myslalam, ze jest to troche pozyteczne.
        Co myslisz o serze bialym, mleku i lepszych kielbasach, szynkach itp. Dzieki
        raz jeszcze. Pozdrawiam i zycze ci wspanialych Swiat Wielkanocnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka