07.10.13, 16:42
Witajcie,

nawiązując do wątku odrzuconego przez kolegów z pracy pogadajmy jak powinien zachowywać się człowiek, aby był traktowany z szacukiem.
Osobiście mam podobny problem, chociaż nie na taką skalę. Podam przykład z dzisiejszego dnia. Byłam w dwóch urzędach załatwić kilka spraw. W pierwszym podchodze do recepcji, witam się i czekam, aż kobieta skonczy swoją pracę. Nie ma żadnej reakcji przez kilka chwil. Wreszcie podnosi głowę i po wysłuchaniu mnie pokrzykuje gdzie mogę załatwić swoją sprawę. W drugim urzędzie podobna sytuacja, tym razem pan udaje, że mnie nie ma i dopiero po skonczeniu swojej pracy pokrzykujacym głosem pyta co chce załatwić.

Podobnie mam w pracy, idę np. do kierownika załatwic służbową sprawę i co słyszę? Pokrzykiwanie. To samo ze współpracownikami, jesli o cos pytam, tylko ja usłyszę, że komuś przekszkadzam i nie ma czasu ze mną czegoś załatwiać.
Kiedyś po grzecznym poproszeniu o podanie danych potrzebnych w mojej pracy usłyszałam, że mam sie nauczyć pokory! Byłam w szoku i nie wiedziałam co odpowiedzieć.

Są sytuacje, że ktos mi dogryza. Kiedyś miachałam ręka, dziś raczej oddaje w podobnym tonie. Chociaż zauważyłam, że po tym jak ja się odgyzę zazwyczaj inni są oburzeni, jak mogłam tak odpowiedzieć. Natomiast, jeśli ktoś mi dogryza nikt nie reaguje.

Odnoszę wrażenie, że jestem dość często zbywana. Chcę coś załatwić i słyszę, że sie nie da. Natomiast pójdzie ktoś inny i jednak się dało.

Co robicie w takich sytuacjach, żeby inni traktowali Was poważnie?


Obserwuj wątek
    • kropidlo5 Re: szacunek 07.10.13, 17:27
      - Panie doktorze, wydaje mi sie ze wszyscy mnie ignoruja
      - nastepny prosze



      A na powaznie, to Polska jest niestety krajem gdzie chamstwo albo chocby oprysklirowsc czy gburowatosc sa dosc powszechne, a usmiech jest uznawany za oznake slabosci. Mowiac powszechne mam na mysli to, ze zachowuje sie tak polowa populacji, a nie wszyscy- ale tez nie jeden na dwudziestu. Skad u nas taka kultura- to inna rozprawa.

      Ja mysle, ze trzeba byc elastycznym. Zaczynac zawsze od uprzejmosci. Jak odpowiedzia jest gburowatosc, to przejsc na zimna stanowczosc, a jak to nadal nie dziala, to na chama, lokcie i piesci. Cham innego jezyka nie rozumie.

      Od razu zaczynac od chamstwa nie wolno, bo mozna wymusic na kims zachowanie chamskie, mimo, ze nie jest ten ktos chamem. Usmiechem mozna tez czasem zmienic nastroj kogos, kto ogolnie jest mily ale w danej chwili mrukliwy i posepny, moze akurat ma ciezki dzien. A chamstwo tylko do chama.

      Dlaczego mniej uzysuje sie w ten sposob nie wiem, nie wiem czy mniej, agresywny burak cos tam ugra bo zastraszy innych, ale na dluzsza mete moze wiecej stracic, z kolei ktos przymilajacy sie nawet do chamow wysyla sygnal, ze mozna go rpzepychac i przestawiac, zaniza swoja wartosc.

      Uprzejmosc polaczona ze stanowczoscia to jest to. tak jak mowimy wiele razy, bycie uprzejmym z zapleczem, czyli konczaca sie gdy pojawia sie w odpowiedzi agresja.
      • clarissa3 Re: szacunek 07.10.13, 18:19
        <to Polska jest niestety krajem gdzie chamstwo albo chocby oprysklirowsc czy gburowatosc sa dosc powszechne>

        I tak i nie. Tu gdzie jestem wystarczy ze powiem ze jestem Polka i od razu staja sie niegrzeczni. Raz powiedzialam ze Niemka i malo co mnie na rece nie wzial burak, tak mily byl.

        Niestety, takie spoleczenstwo teraz mamy - bogatemu, duzemu facetowi wszyscy bez wazeliny sie pchaja usmiechnieci i w pas sklonieni a kobiecie starszej ci sami gotowi w twarz sa napluc i podeptac. Ludzie! :(
    • paco_lopez Re: szacunek 07.10.13, 19:09
      ksenia, to kwestia pory roku oraz tego, jak komu udały sie wakacje. Październik wyciska z ludzi ich najgorsze aspekty. są wtedy tak gorzcy jak gorzkie jest dla nich życie z podświadomościa, że w południowych włoszech jest 20 stopni. gdybyś była mezczyzną z głębokim barytonem to ustawiałabyś to tatałajstwo jednym zdaniem.
      • ksenia23 Re: szacunek 07.10.13, 19:35
        Dzięki, ja lubie październik,. Ani za gorąco, ani za zimno.
        A wracając do tematu, ja jestem w zasadzie grzeczna. W pracy mam opinie, że jestem zbyt cierpliwa (często słyszę taką opinieę). Najbardziej nie umiem zrozumieć tego, że jeśli ktoś mi odburknie to ja mam to przyjąć na klatę i cicho siedzeć, natomiast jak ja się odwdzięczę tym samym to jest wielkie oburzenie i komentarze, że jestem niewychowana.
        • paco_lopez Re: szacunek 07.10.13, 19:42
          to wielkie oburzenie, to pewnie jeszcze sama sobie projektujesz. mniej cie boli to , ze ci ktoś burknie niż to, że się zrobi wielkie oburzenie jak ty pojedziesz ostrzej. Jesień to czas kiedy nie należy obchodzić się z nikim zbyt delikatnie, bo i tak nikt tego nie doceni.
        • clarissa3 Re: szacunek 07.10.13, 20:21
          bo jestes dziwczyna? Od dziwczynek spodziewa sie usmiechu, troskliwego zainteresowania, usluznosci, wyreczania podczas gdy chlopcom mozna sobie po nich jezdzic zaleznie od humoru, .... w pazdzierniku czy maju... tak niektorzy mysla!

          Feminizmem sie zainteresuj - tam wiecej o tym!
        • kropidlo5 Re: szacunek 07.10.13, 21:01


          Dalas sie wbic w poczucie, ze masz mniej praw niz inni.
          Innym 'wolno' byc chamami a Tobie 'nie wolno'.
          A tak naprawde innym tak samo nie wolno jak i Tobie, po prostu lamia reguly.
          I jaka konkluzja? Jak ktos lamie reguly, to wyrzeka sie tych regul tez w druga strone.
          I brak chamstwa wobec nich nie bedzie juz nakazem, ale laskawoscia.




    • nvv Re: szacunek 07.10.13, 20:18
      Patrz ludziom prosto w oczy, bądź stanowcza.

      Zamiast "odgryzania się", co przeciąga konflikt bo potem będzie kontr-odgryźniecie, czasem lepiej spojrzeć świdrującym spojrzeniem i zapytać słucham?
      • kropidlo5 Re: szacunek 07.10.13, 21:00
        A skad wiesz, ze bedzie 'odgryzniecie'?
        A nawet jak bedzie to co z tego?

        Wchodzi Jan do budynku i pyta na recepcji czlowieka.
        - przepraszam, ktoredy do pokoju 107?
        - wisi tabliczka
        - a gdzie?
        - slepy?
        - slucham?
        - slepy jestes???
        - sluuuucham?
        - nie dosc ze slepy to gluchy
        - sluuuuuucham?
        - facet idz sie stuknij w leb
        - sluuuuuucham?
        - slepy, gluchy i glupi
        - sluuuuucham?
        - wisi tabliczka
        - a gdzie?
        - slepy?
        - slucham?
        - slepy jestes???
        - sluuuucham?
        - nie dosc ze slepy to gluchy
        - sluuuuuucham?
        - facet idz sie stuknij w leb
        - sluuuuuucham?
        - slepy, gluchy i glupi
        - sluuuuucham?
        - wisi tabliczka
        - a gdzie?
        - slepy?
        - slucham?
        - slepy jestes???
        - sluuuucham?
        - nie dosc ze slepy to gluchy
        - sluuuuuucham?
        - facet idz sie stuknij w leb
        - sluuuuuucham?
        - slepy, gluchy i glupi
        - sluuuuucham?
        - wisi tabliczka
        - a gdzie?
        - slepy?
        - slucham?
        - slepy jestes???
        - sluuuucham?
        - nie dosc ze slepy to gluchy
        - sluuuuuucham?
        - facet idz sie stuknij w leb
        - sluuuuuucham?
        - slepy, gluchy i glupi
        - sluuuuucham?
        - wisi tabliczka
        - a gdzie?

        ;)


        A moze tak:
        - przepraszam, ktoredy do pokoju 107?
        - wisi tabliczka
        - a gdzie?
        - slepy?
        - sluuuucham?
        - szanowny panie, juz informuje, bardzo prosze tam jest tabliczka, jest malo widoczna, wlasciwie to pojde z panem i wskaze panu ten pokoj 107, moze zrobic herbatki?
        zycze milego dnia i klaniam sie nisko
      • gralint Re: szacunek 07.10.13, 21:32
        nvv napisał:

        > Zamiast "odgryzania się", co przeciąga konflikt bo potem będzie kontr-odgryźnie
        > cie, czasem lepiej spojrzeć świdrującym spojrzeniem i zapytać słucham? -
        > - tak aby atakujący poczuł wstyd.

        Ale on nie czuje i nie poczuje wstydu! Takie osoby gdyby czuly wstyd nie postepowaly
        by tak jak postepuja.

        > Czasem lepiej przyjąć po cichu "na klatę" czyjeś odburknięcie i zająć się sobą,
        > niż brać udział w niekończących się przepychankach w walce o status/"ważność".

        Jakies drobne sprawy mozna puscic mimo ucha i nie brac udzialu, "grube" zas
        nalezy ściąć, wiadomo ,ze sensowna osoba nie szuka poprzytykanek dla idiotow
        ale warto zaznaczyc wlasne granice kiedy ktos ich nie szanuje i piorunujace spojrzenie to nie to, musi byc celne odciecie a nie "grozenie" wzrokiem, jak pies ratlerek buldogowi.
        • ksenia23 Re: szacunek 07.10.13, 22:15
          Dokładnie, dziwne patrzenie wzrokiem jest bez sensu. Właśnie chodzi mi o postawienie granic. Ja nie lubie wpadać ze skrajności w skrajność. Z zasady sama nikogo nie atakuję i tego samego oczekuje od innych. Odnoszę jednak wrażenie, że jakoś wszyscy są inaczej wychowani. Podam przykład w biurze stoi kopiarka, kilka osób puściło drukowanie. Na liście widać, że kopiarka zablokowała się na wydruku koleżanki (informacja-brak toneru). Ponieważ równiez puściłam wydruk podeszłam do kopiarki. Widzę, że koleżanka wychodzi z biura, a zatem domyśliłam się, że idzie po toner więc zawołałam, żeby wzieła konkretny kolor. I co wróciła bez tonera. Po moim pytaniu czy przyniosła toner odpowiedziała, że ona takich rzeczy nie słucha!
          Dla mnie to jest jakieś pokazywanie swojej wyższości i to mnie denerwuje, że ktoś potrafi coś takiego odpowiedzieć.
          • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 11:39
            Ksenia, po tej historii z tonerem przyszło mi do głowy, ze może ty trochę prowokujesz inne osoby do opryskliwości?? Może nie zwracasz się z prośbą ale żądasz, naciskasz??

            Co do opryskliwości. Ludzie miewają gorsze dni i bywa, ze wyladowywuja się na kimś, kto im się słabszy wydaje. A jak ten słabszy ma gorszy dzień to oddaje i niepotrzebnie podnoszenie ciśnienia sobie nawzajem. Potraktowanie z szacunkiem kogoś kto na nas burczy, sprawia czasem, ze jemu się robi wstyd za swoje zachowanie. Chodzi nie wiem co z osobami, ktore nieprzyjemne bywają bezprzerwy. Może te zatraciły poczucie, kiedy przeginają??

            Myślę, ze wszelkie formalności trzeba załatwiać z szacunkiem, uprzejmie, ale bez uległości w głosie i postawie ciała.

            Ta uległość to może postawa dziecka z wątku obok??
            • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 12:01
              Mozna swoja postawa prowokowac, czasem nieswiadomie- gdy mowi sie np tonem rozkazujacym i mowi na 'ty' do ludzi, ktorych sie nie zna. Chociaz oczywiscie moznasprawe odwrocic, ze ten kto na takie odzywki reaguje jest nadwrazliwy (dylemat nie do rozstrzygniecia przez najblizsze 400 lat).
              Sa fachowcy, co to sami lubia do kogos z pozycji kerownika albo medrca sie odzywac, walic na 'ty', rznac gieroja, a jak ktos zaprotestuje to bedzie krzyk 'uwaga nadwrazliwy wariat, neurotyk psychiczny' ale jak ktos nie daj buk do nich zapomni dodac 'prosze laskawego was pana wielmoznego' przed zapytaniem o godzine to beda ciskac gromy i pioruny i dostawac spazmow i konwulcji.
              • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 12:27
                Co do toneru to poprostu powiedziałam - "weź czarny", na pewno nie mówiłam tego rozkazem. Odpowiedź mnie troche zaskoczyła, ponieważ jeżeli wydruk zatrzymał się u niej to ona powinna pójść i go wymienić, a jeśli nie umie to poprosić o pomoc. W tej sytuacji to ja chcąc jej pomóc bez proszenia powiedziałam jakiego koloru brakuje. Mało tego nawet się nie pofatygowała po ten toner i ktoś musiał to zrobic za nią. A ponieważ mój wydruk był mi bardzo potrzebny to poszłam po ten toner sama. Wiadomo, że nic mi się nie stało, załatwiłam i koniec. Chodzi bardziej o oddzywke typu "trzeba się szanować".

                Po drugie apropo prowokowania innych. Troche to byłoby śmieszne, jeśli koleżanka chce coś mi pokazać na komie i mnie woła słowami "czy zechciałabys do mnie podejść i zobaczyć coś bo ciężko mi się pofatygować do ciebie z moim komputerem". Wystarczy jak zawoła: "chodź do mnie".

                Natomiast jeśli podchodzę np. w urzędzie do pani, którą pierwszy raz widzę i po przywitaniu się kobieta na mnie pokrzykuje to wydaje mi się, że coś tu nie gra. Chodzi o to, że mam opinie osoby cierpliwej. Zawsze się staram, żeby nikogo nie urazic. Chociaż czasem mam wrażenie, że może rzeczywiście ja prowokuje bo ktos inaczej coś zrozumiał. Poza tym nigdy nie mówie do nikogo na "ty". Znam zasady kiedy można to zaproponować. Nie stosuje zasady "kierownika" i nie patrze na ludzi z góry, wręcz przeciwnie to ja najczęściej obrywam i to na mnie pokrzykują.
                • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 13:10
                  ksenia23 napisała:

                  > Po drugie apropo prowokowania innych. Troche to byłoby śmieszne, jeśli koleżank
                  > a chce coś mi pokazać na komie i mnie woła słowami "czy zechciałabys do mnie po
                  > dejść i zobaczyć coś bo ciężko mi się pofatygować do ciebie z moim komputerem".
                  > Wystarczy jak zawoła: "chodź do mnie".


                  jak jest przyzwolenie obu stron i taki charakter relacji to pewnie. Gorzej, gdy jest to jednostronne albo narzucane.
                  >
                  > Natomiast jeśli podchodzę np. w urzędzie do pani, którą pierwszy raz widzę i po
                  > przywitaniu się kobieta na mnie pokrzykuje to wydaje mi się, że coś tu nie gra
                  > . Chodzi o to, że mam opinie osoby cierpliwej. Zawsze się staram, żeby nikogo n
                  > ie urazic. Chociaż czasem mam wrażenie, że może rzeczywiście ja prowokuje bo kt
                  > os inaczej coś zrozumiał. Poza tym nigdy nie mówie do nikogo na "ty". Znam zasa
                  > dy kiedy można to zaproponować. Nie stosuje zasady "kierownika" i nie patrze na
                  > ludzi z góry, wręcz przeciwnie to ja najczęściej obrywam i to na mnie pokrzyku
                  > ją.


                  Nie mowielm o Tobie, mowiac o tym kierownikowaniu- takze nie odbieraj personalnie. Mowilem bardziej ogolnie, abstrakcyjnie, choc nie mialbym problemu znalezc zywych ludzi z takim zachowaniem.

                  A jak mowilem, opryskliwosc jest dosc powszechna w roznych urzedach i sklepach- i ze strony sprzedawcow i klientow- obserwuje na codzien i widze, nie to ze non stop, nie- ale czasem to widze, sam tez jestem wyjatkowo uprzejmy wiec jestem na to wyczulony.

                  Takie potraktowanie z reguly jest niezawinione, ze tak powiem na przywitanie, wiec wszelkie teorie o sprowokowaniu ataku czy niewerbalnej agresji mozna miedzy bajki wlozyc.Tym bardziej, gdy widze, ze z reguly wiekszosc osob jest mi uprzejma, a mniejszosc chamska, a ja jestem taki sam wobec wszystkich, no chyba ze to mloda kobieta to jestem jeszcze przychylniejszy.

                  Ostatnio przy mnie wszedl facet do budynku i uprzejmie zapytal 'przepraszam, gdzie sie odbywa zebranie kola wedkarskiego' a recepcjonista/ ochroniarz nic nie odpowiezial tylko spojrzal jak na idiote. ten powtorzyl pytanie, a tamten ' a skad ja moge wiedziec' i sie odwrocil i zaczal patrzec w telewizor.

                  Albo inna sytuacja sprzed paru miesiecy, w autobusie, wchodzi dziewczyna do miejskiego i chce kupic bilet u kierowcy, dala mu jakis banknot a ten z morda na caly autobuc 'drobne dawac' ona mowi, ze nie ma a on ' a co mnie to obchodzi, drobne bo nie wydam'.


                  Owszem to nie codziennosc, ale nie ewenement tez. Szczegolnie takie zachowania chyba dominuja w rejestracjach szpitali, panstwowych urzedach, komunistycznych spolemach, autobusach i na dworcach, tak zauwazylem


                  • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 13:43
                    > Nie mowielm o Tobie, mowiac o tym kierownikowaniu- takze nie odbieraj personaln
                    > ie. Mowilem bardziej ogolnie, abstrakcyjnie, choc nie mialbym problemu znalezc
                    > zywych ludzi z takim zachowaniem.
                    >
                    Nie odbieram personalnie, raczej zastanawiam się czemu jestem traktowana w jakiś specyficzny sposób. Dlatego napisałam, że nie kierownikuję, przynajmniej tak mi się wydaje ;-)


                    > Owszem to nie codziennosc, ale nie ewenement tez. Szczegolnie takie zachowania
                    > chyba dominuja w rejestracjach szpitali, panstwowych urzedach, komunistycznych
                    > spolemach, autobusach i na dworcach, tak zauwazylem
                    >
                    No widzisz, ja odczuwam to jakoś inaczej. Mam wrażenie, że ciągle ktoś jest niesympatyczny, traktuje mnie z góry i pokrzykuje. Czy tego gdzieś uczą? Chyba tak, dla przykładu podam jak kiedyś w sklepie robiłam a mamą zakupy. To był mały, dość ciasny sklep samoobsługowy. Wybierałyśmy produkty, a w jednej alejce stała babcia z wnuczką (około 4 lata). My chciałysmy przejść i moja mama grzecznie przeprosiła o przesunięcie sie (było na tyle miejsca), na co babcia powiedziała do wnuczki dość głoszno i ostro: nie przesuwaj się i dziecko posłuchało i stało jak to cielątko! I wiesz co dziś bym odpowiedziała pare słów do słuchu, a wtedy potulnie poszłyśmy na około, przecież nie będę dziecka szarpać.

                    Dlatego coraz bardziej mnie dziwi jak ktoś jest miły. Wczoraj dzwoniłam załatwić jakąś sprawę i już się nastawiłam, że pewnie nic się mi nie uda. A tam po drugiej stronie słuchawki jakaś symaptyczna dziewczyna ze wszystkim pomogła, wyjaśniła...:-)
                    • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 13:49
                      Tak mysle, ze nadmierna uleglosc prowokuje do takich reakcji. To nie tak, ze je usprawidliwia- tylko prowokuje. Uprzejmosc =/= uleglosc i tyle.
                      • waclawawa Re: szacunek 10.10.13, 09:17
                        kropidlo5 napisał:

                        > Tak mysle, ze nadmierna uleglosc prowokuje do takich reakcji. To nie tak, ze je
                        > usprawidliwia- tylko prowokuje. Uprzejmosc =/= uleglosc i tyle.
                        Trochę masz rację, wiem to po sobie i swoich doświadczeniach które teraz mnie dotykają. Nie właź wszystkim na głowę z pomocą i wyręczaniem. Skup się w pracy na tym co naprawdę do ciebie należy i to rób. Kiedy ktoś czegoś będzie od ciebie oczekiwał - niech prosi. Nie ma w tym nic dziwnego - to fundamenty kultury osobistej. Pomimo problemów z kolegami w pracy nie wyobrażam sobie, żeby mój szef arogancko kazał mi coś zrobić - chce - niech poprosi w stosowny sposób lub wyda polecenie służbowe. Pewna kultura obowiązuje.
                        Musisz czuć się pewnie w tym co robisz, nie okazywać zwątpienia i strachu, być pewną że robisz dobrze.
                • lifeisaparadox Re: szacunek 09.10.13, 13:56
                  Człowiek zawsze wyraża to, co czuje. Jeśli czujesz się zbywana, to wyrażasz takie odczucia. Druga osoba nie wie co myślisz, ale odczuwa to, co wyrażasz - zniecierpliwienie, ponaglanie, pretensjonalny ton głosu, wyczekiwanie na pozwolenie, czy inne stany które masz w głosie.

                  Pierwszym krokiem w psychoterapii jest nauczenie się wyrażania tego, co czujesz i budowanie na tym prawidłowej komunikacji.
                  • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 14:03
                    O właśnie o to mi chodzi. Nie wiedziałam jak to opisać co czuje.

                    Czytałam troche o lęku społecznym, ba nawet zrobiłam jakiś test i wynik mi wyszedł przerażająco wysoki (124). Nawet myślałam pogadać z jakimś lekarzem, ale ciagle gdzieś w głowie przychodzi jakaś myśl, "no co ty powie, że sobie wymyślasz chorobę".
                    • lifeisaparadox Re: szacunek 09.10.13, 14:36
                      Psychiatrzy zagłuszają odczucia pacjentów związane z ich nienormalną sytuacją w rzeczywistości. Psychoterapeuci uświadamiają, że to co pacjent czuje, jest prawdziwe i rzeczywiste.

                      Takie opcje.
              • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 12:37
                > Sa fachowcy, co to sami lubia do kogos z pozycji kerownika albo medrca sie odzy
                > wac, walic na 'ty'

                Czasem ludzie nie zauważają, kiedy przekraczają czyjąś granicę. Owszem są i tacy, którzy mają taki "styl", sposób bycia, ale i tacy, którzy po prostu zapomną się, przesadzą z czymś. Mnie przynajmniej to się zdarza (i nie ma tu na mysli, ze wpadam w ton kierownika) ale inne sytuacje życiowe. I należy zwracać uwagę w takich sytuacjach. Mnie przynajmniej robi się wstyd. No ale człowiek się uczy i wychowuje całe życie.
                • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 13:01
                  Wszystko sie moza zdarzyc, gdy glowa pelna marzen- to tak. Ja mowielm bardziej o hipokryzji- sytuacji, gdy ktos lubi pewne zachowania gdy jest ich autorem a nie lubi gdy jest adresatem, i choc to dosc czesta postawa a jakims stopniu bo hipokryzja to druga natura czlowieka, ale ma to pewne granice.
                  Jak te granice sa naruszane absurdalnie, to juz nie zapomnienie tylko paskudny charakter, po prostu taka osoba chce rzadzic innymi choc nikt jej nie upowaznil ani o to nie prosil.
                  Wtedy taki ton rozkazujacy czy lekcewazacy nie jest przypadkowym faux pas czy emocjonalna reakcja a stylem zycia.


                  • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 13:40
                    Faktycznie sa tacy ludzie, ktorzy lubią innych ustawiać. I na dodatek i tak są niezadowoleni, bo wciąż widzą niesprawiedliwość. Może dlatego, że świat jest wciąż nie ułożony według ich wizji...

                    Zamiast "chodz tu" użyłabym "czy mogłabyś podejść". Jakoś ta pierwsza wersja powoduje, ze coś się we mnie burzy czy to w pracy, czy w domu, czy gdziekolwiek.

                    Ja Kropidło nie wmawiam autorce, ze musiała zasłużyć na takie traktowania. Nie promuję poglądu, że to my jesteśmy zawsze powodem takiej a nie innej reakcji. Ale tak też bywa, ze ktoś pojawia się w jakimś miejscu i na "dzień dobry" żąda wszelkich łask.

                    Autorka pisze, ze nie jest nieuprzejma. Więc może jest zbyt uległa. Stąd wysyłanie "na drzewo". W kazdym razie spotyka ją to często, więc to coś w sobie musi zmienić.

                    • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 13:47
                      Nigdy nie powiedziałbym "chodź tu" tylko jeśli już to "chodź do mnie". Dla mnie jest znaczaca różnica. Ale tak mówie tylko do dobrych kolegów. Natomiast w każdej innej sytuacji mówie "czy możesz podejść".
                      • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 13:50
                        ok, chodziło mi o "chodź do mnie"
                        • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 13:57
                          "Chodź do mnie" mnie osobiście nie burzy. Nie traktuje tego jak rozkaz, mimo że jest rozkazem :-). Ale rozumiem, że kogoś to może denerwować tylko, że właściwie nie spotykam się z bardziej kulturalnym zawołaniem. Ja z domu wyniosłam grzeczne zachowanie, ale to się w dzisiejszych czasach nie opłaca, bo grzeczny to frajer.
                          • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 14:10
                            nie uważam, że grzeczność nie popłaca, nie popłaca agresja, nie popłaca uległość

                            to co chcemy od ludzi, musimy im sami dawać

                            Kropidło, ja o tym, ze Ksenia może prowokowac pomyślałam dopiero po przeczytaniu tej sytuacji z tonerem

                            to, ze Ksenia może sama prowokować nie było moją pierwszą myślą, pierwsza to była taka, ze jest zbyt uległa, niewidoczna, za cicha i za spokojna

                            ale może jest tak, jak pisze lifeisaparadox, ona spodziewa sie nieuprzejmości, jest zniecierpliwiona, widać poirytowanie tym co dopiero sprowokuje

                            • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 14:16
                              malwi.4 chyba macie rację, rzeczywiście jestem uległa, spokojna i cicha. Kiedy idę coś załatwić podświadomie czuję, że ktoś będzie niemiły i chyba zaczynam się denerwować, mówie cicho i chyba ludzie uwazają, że jestem poirytowana i niegrzeczna. Możliwe, że wtedy druga osoba jest sprowokowana. Tylko jak sie tego oduczyć?
                              • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 14:24
                                moze trenować w domu, przed lustrem, trenowac na co dzień, np. w sklepie, podczas rozmowy telefonicznej

                                nauczyć sie mówić spokojnie, ale tak, by głos było słychać, nie wibijac się w ziemie, ani głowy w ramiona, po prostu z poziomu jak RÓWNY Z RÓWNYM, jak dorosły z dorosłym, sama sie tego uczę, (choć nie ma juz 20 lat) i tak mi przyszło do głowy, ze ty masz ten sam problem
                                • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 14:30
                                  Ksenia, poprzyglądaj się jak inni sprawy załatwiają, czy to u ciebie w pracy (w kadrach np), czy w placówkach publicznych i ucz się po prostu
                                  • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 14:32
                                    Najgorsze jest opanowanie zdenerwowania. serce bije jak oszalałe, słabość w płucach i ciężko coś załatwić ;-), przemyślę to
                                    • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 14:41
                                      no własnie, musisz to opanować, uda ci się raz coś załatwić BEZ POŚPIECHU, grzecznie i bez strachu w głosie i mowie ciała i potem bedzie coraz lepiej, przełam się!! każdy moze się tego nauczyć

                                      ludzie na ogół są mili, bo muszą nawet być mili
                                      a jak spróbujesz opryskliwie, to tez tacy będą


                                • ksenia23 Re: szacunek 09.10.13, 14:30
                                  Wiesz chyba dobrze myślisz. Może pójdę na jakąś terapie albo jakieś książki poczytam o tym. Nawet nie wiem ode czego zacząć, żeby to zmienić.
                                  • lifeisaparadox Re: szacunek 09.10.13, 19:08
                                    ksenia23 napisała:

                                    > Wiesz chyba dobrze myślisz. Może pójdę na jakąś terapie albo jakieś książki poc
                                    > zytam o tym. Nawet nie wiem ode czego zacząć, żeby to zmienić.

                                    Ja bym ci radził to pierwsze, bo do potwierdzenia i odkrycia własnych odczuć potrzebny jest ktoś współuczestniczący w tym co przeżywasz.
                            • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 14:22
                              Nie sugerowalem, ze Ty cos sugerowalas, ani ze Ksenia cos robi, ja nic nie wiem, pisze tak ogolnie, wszystko tutaj to spekulacje przeciez.
                              • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 14:25
                                ja tez nie pisałam, ze Ksenia coś robi, ale że MOŻE coś robi
                        • nvv Re: szacunek 09.10.13, 13:57
                          chodź do mnie (:
                        • waclawawa Re: szacunek 10.10.13, 09:19
                          malwi.4 napisała:
                          > ok, chodziło mi o "chodź do mnie"
                          Tak mniej więcej zwracam się do swojego psa. Gdyby ktoś mi w pracy powiedział "chodź do mnie" to nawet bym nie zareagował. Na "podejdź do mnie" lub "podejdź - PROSZĘ" - bez oporów.
                          • ksenia23 Re: szacunek 10.10.13, 09:33
                            Uczepiliście się jednej wypowiedzi. Jeżeli w pracy wszyscy się tak do siebie zwracają i nikomu to nie przeszkadza to o co chodzi? Przecież nie mówie tego z rozkazem, ale miło i z uśmiechem, np. Aniu chodź do mnie. Dla mnie nie ma różnicy między "chodź do mnie" a "podejdź do mnie" - sorry ale to jest zwykłe czepialstwo, żeby postawić na swoim.
                            • kropidlo5 Re: szacunek 10.10.13, 11:59
                              Zdaje sie, ze Twoj glowny problem Ksenia to jest obawa, ze w jakis sposob prowokujesz takie reakcje (niegrzeczne, oschle) i pytasz- jak. Padlo kilka sugestii. Ktos zasugerowal, ze pewnie jestes agresywna, ktos inny zasugerowal, ze zbyt ulegla. Mozna jeszcze spekulowac: moze wstydliwa, moze zbyt pewna siebie, moze wycofana, moze natarczywa. Opcji jest wiele.
                              To chyba nie tylko Twoj problem. Mysle, ze tutaj odpowiedzia jest takie polaczenie, jakie niektorym udaje sie, pewnosci siebie z szacunkiem wobec innych, a takze brakiem kompleksow.
                              Brak poczucia pewnosci siebie - jak by sie nie manifestowala- zacheca do naduzyc. Kiedys bylo takie powiedzenie w jakims filmie 'klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie' i mysle, ze to oddaje pewne schematy i stereotypy.
                              Moze warto zwrocic uwage na pewne szczegoly. Ubior, postawa, mimika- przyjrzec sie temu. Jest taka teoria, ze czlowiek kiedy idzie pewnym siebie krokiem i wyprostowany to tak wkrotce zaczyna sie czuc. Jak sie usmiecha, to poprawia mu sie nastroj. Starany ubior, pewna siebie postawa otwarta, donosny glos, usmiech, robia wrazenie osoby pewnej siebie.
                              Choc moze tez sa i inne drogi, niektorzy potrafia miec taki zblazowany styl, jakby wszystko robili od niechcenia, moze nie wzbudza to poczucia fachowosci ale daje wibracje pewnosci siebie.

                              Zbytnia obowiazkowosc to jest bowiem gwozdz do trumny w kazdym zbiorowisku ludzkim. Przejmowanie sie rola, wyolbrzymianie wlasnych bledow, zamartwianie sie- zostaja zauwazone i uznane za objaw slabosci. Lepiej jest wykazywac dystans. Ewentualnie na pokaz udawac, ale tak, aby nikt nie uwierzyl:)

                              zbytnia wrazliwosc na opinie innych, ktora jest widoczna, to tez gwozdz do trumny, bo sa tacy, ze to zauwaza i beda na tym jechac. Z reguly nie, bo wiekszosc ludzi jest na tyle egocentryczna ze takie rzeczy odpuszcza, ale sa tacy co lubuja sie w zalatwianiu wlasnych kompleksow przez kierownikowanie innym czy jakies odburkiwanie albo wyzwyska i insynujace.

                              Mawiaja 'fake it till you make it' bo oczywiscie najlepiej jak jest to autentyczna postawa, a nie udawanie, ktore moze byc przejrzane.

                              A moze po prostu olej to, co kto i jak do ciebie mowi, zalatwiaj sprawy jakie masz do zalatwienia a czy ktos sie dasa czy jest chamski olewka, po prost maksymalnie pragmatyczne podejscie, dawaj babo dokument i nie obchodzi mnie jaki masz humor i czy bedziesz tu stekac i kwekac, jak chcesz to wolna wola, a ja biore dokument i znikam:)






    • jedr-ek28 Re: szacunek 08.10.13, 00:02
      Odpowiem Ci na to pytanie przykładem z mojego życia. Pewnego dnia poszedłem do PZU w celu zapoznania się z ich ofertą ubezpieczeń od następstw nieszczęśliwych wypadków. Wszedłem do budynku i usiadłem na krześle grzecznie czekając aż Pani skończy obsługiwać Pana przede mną. Czekając na swoją kolej rozejrzałem się dokoła i widząc kilka pustych biurek i tylko jedną Panią obsługującą klientów pomyślałem "chyba czeka mnie długie czekanie". Słysząc głośną rozmowę klienta z Panią zza biurka doszedłem do wniosku, że będę musiał jeszcze długo poczekać, chodziło bowiem o skomplikowaną sprawę odszkodowania. Podszedłem więc do Pani siedzącej obok i zapytałem "Czy może mnie Pani obsłużyć?". Pani odpowiedziała "ja nie obsługuję". Podszedłem do innej Pani, która to z kolei odpowiedziała "klientów obsługuje tylko tamta Pani". "Co za żenada, kilka stanowisk i obsadzone tylko jedno i nie ma mnie komu obsłużyć" pomyślałem. Poczułem duże niezadowolenie i powiedziałem Pani "Proszę Pani, przyszedłem do Państwa, ponieważ interesuje mnie Państwa oferta ubezpieczeń od następstw nieszczęśliwych wypadków, ale widzę, że nie zależy Państwu na kliencie - szkoda, dziękuję bardzo, pójdę więc do innej firmy". No i tutaj, będąc już przy drzwiach usłyszałem "Niech Pan zaczeka!" Zobaczyłem nową Panią przy biurku, która przywitała mnie "w czym mogę pomóc".

      Tak więc, odpowiadając na Twoje pytanie, to przede wszystkim mówić to, co się czuje, bo to nikogo nie krzywdzi. Mówić o uczuciach jasno i wyraźnie i stawiać granice. Każdy ma bowiem prawo do należytej obsługi, do korzystania z przysługujących mu praw i do szacunku i akceptacji. Życzę powodzenia ze stosowania moich rad w życiu:)
    • to.niemozliwe Re: szacunek 09.10.13, 19:09
      Podzielam zdanie malwi4.
      Ostatnio córka mi powiedziała, ze mam nie dziękować jak jej rozkazuję.
      To ja się zdziwiłem, ze przecież nie rozkazuję, na co ona, ze się nie słyszę.
      Zastanowiłem się nad tym i faktycznie, wobec ludzi których dobrze znam używam skrótów, typu "weź wyjmij naczynia ze zmywarki". Chodzi o to, że ja uważam, ze to prośby, ale jak się zastanowić nad formą, sposobem wypowiadania, barwą głosu, itd., to na pewno nie są prośby. I to zwykle wobec osób, z którymi na co dzień przebywam.
      Efekt jest taki, że może to być odbierane jako inwazyjne rozkazywanie i budzić niechęć.
      Przy czym Ty, jak sądzę - łączysz w sobie i pewien sposób wypowiadania próśb i jednocześnie wyostrzoną wrażliwość na te komunikaty, które kierowane są do ciebie - antycypujesz niechęć i złe intencje. Jest to, zresztą jeden z błędów rozumowania - błąd atrybucji (niskich pobudek).
      Jeśli mógłbym Ci coś polecić, to Marshalla Rosenberga - do kupienia w Polsce też.
      Znajdziesz tam wskazówki, jak formułować skutecznie prośby i jak nauczyć się powstrzymywania swojej oceny, przed dotarciem do istoty przekazywanej do ciebie informacji.
      Masz, chyba pewne niedobory empatii, rozumianej jako umiejętność praktyczna. Nie bardzo sobie wyobrażasz co czują inni, kiedy coś mówisz, i jednocześnie zakładasz, że chcą cię poniżyć ci, którzy formułują wobec ciebie zapytania.
      • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 19:53
        W Anglii jest to zalatwione bardzo prosto, zawsze trzeba dodac slowo 'please' a nie dodanie go jest traktowane jako przejaw niewychowania. Nalezy takze dodawac 'thank you'.

        W Polsce takie zwroty 'prosze' i 'dziekuje' sa dosc rzadkie, szczegolnie wobec bliskich- kojarza sie raczej z jakas klasa wyzsza ( z tym ze raczej starej daty inteligencja a nie biznesmenami w bialych).

        Ja uwrazliwilem sie na to akurat mieszkajac wiele lat za granica ale kiedys tez zdaje mi sie nie mialem nawykow typu 'ej daj to tu' tylko raczej 'wez podaj' moze troche z tego powodu, ze moje wychowanie bylo rygorystyczne, musialem mowic w 3 osobie do starych, byc wyjatkowo formalny wobec ciotek i sasiadow a jak nie to lanie, i mi weszlo to w krew.

        Moze zatem liczy sie kontekst kulturowy i przebywanie w tym samym kontekscie rowniez, ktos z rygorystycznej rodziny kto nauczyl sie zyc w poluklonie idzie w Polske a tam wiekszosc wychowala sie na 'dawaj' bez dziekowania, wiec pojawia sie przewrazliwienie i przekonanie o chamstwie innych, a to po prostu ich styl? Taka hipoteza.

        Tak jakby wpuscil jakiegos Mazowieckiego miedzy kibicow Legii, oni do siebie normalnei na codzien pewnie jada w stylu 'ty ch. podaj mi. k. to zaraz bo ci zaj.' i to nie jest wrogie ale styl.


        z drugiej strony, nie ma co popadac w skrajnosci, bo faktem jest ze czasem ludzie sa chamscy i nie zawsze jest to blad atrubucji, choc czesto jest.

        Dziekuje.
        ;)
        • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 20:22
          Ja do bliskich mówię: podaj, proszę lub czy mógłbyś podać? W tym względzie jestem znośnym współlokatorem.

          Kropidło, to chyba nie podziękowania na koniec?? Jeszcze mi się dostanie, ze namówiłam cię na posłuchanie intuicji!!
          • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 21:01
            malwi.4 napisała:

            > Ja do bliskich mówię: podaj, proszę lub czy mógłbyś podać? W tym względzie jest
            > em znośnym współlokatorem.
            >
            > Kropidło, to chyba nie podziękowania na koniec?? Jeszcze mi się dostanie, ze na
            > mówiłam cię na posłuchanie intuicji!!

            Nie, to taka angielska grzecznosc na pokaz.


            • malwi.4 Re: szacunek 09.10.13, 21:07
              ok, to też brałam pod uwagę, ze to dopełnienie tematu
        • to.niemozliwe Re: szacunek 09.10.13, 21:48
          To nie chodzi o dodawanie proszę i dziękuję. To nie załatwia sprawy, Rosenberg mocniej wchodzi w semantykę i pokazuje jakie pułapki się kryją w sformułowaniach, których używamy na co dzień. Nie zauważamy, bo do tego przywykliśmy. A nawet - słownictwo, tak mi wynika z lektury - warunkuje myślenie. Tzn. kalki komunikacyjne narzucają interpretację tego, co widzimy i powodują, że mamy określone zdanie.
          Nie wiem, czy pamiętasz moją propozycję na forum, by ktoś mnie zmotywował do chodzenia na czworakach. I na 10-12 pomysłów, tylko jeden sprowadzał się do sugestii, by po prostu wyrazić prośbę. Sformułować ją i wyrazić.
          Rosenberg, np. proponuje by wyrażać prośby w połączeniu z nazwaniem działania i określeniem zaspokojonej działaniem potrzeby.
          Czyli, jeśli chciałbym, żebyś Kropidło podał mi szklankę wody, to powiedziałbym: "Czy zechciałbyś nalać mi wody do szklanki, bo czuję, że mam zupełnie zaschnięte gardło od tego wymądrzania się?"
          Oczywiście nie gwarantuje to, że to zrobisz, ale określiłem jakie twoje działanie mogłoby zaspokoić moją potrzebę, nazwałem tę potrzebę i poprosiłem Cię o podjęcie działania.
          Dowcip w tym, że wielu ludzi nie potrafi nazwać lub nie wie jak wyrazić swoje potrzeby.
          To jest trudne, być może dlatego, że mamy przyczynowo-skutkową metodę myślenia i zbyt skrótowo wyrażamy opinie, lub dążymy do wyrażenia opinii, a nie nazwania rzeczy.
          Czyli powiemy: Oszukujesz! Czuję się oszukany! zamiast powiedzenia, że to narusza moje zaufanie. W dwóch pierwszych określeniach jest osąd, a w ostatnim wyrażamy niepokój o to, że potrzeba ufności wobec tej osoby jest zagrożona.
          Trzeba wyrażać obawy o bezpieczeństwo i dobrostan naszych potrzeb. Nie jest to egoizm, tylko element zdrowia.
          Oczywiście w praktyce, dynamicznej sytuacji jest to trudne.
          Rosenberg przywołuje zabawną anegdotę o żółtej karteczce.
          Otóż jeden z jego pacjentów, miał problemy z kontrola agresji. Był wybuchowy i napastliwy z błahych powodów, szczególnie wobec osób zależnych - rodziny lub podwładnych.
          Ten mężczyzna dobrze rozumiał założenia terapii, że zbyt wcześnie przechodzi do osądów i oskarżeń, zamiast wsłuchać się w potrzeby i wyrazić swoje oczekiwania w sposób sugerowany przez terapeutę. Więc Marshall zaproponował mu, by spisał sobie na małej żółtej karteczce sfomułowania, których ma użyć, zamiast wrzasków, jak coś go zirytuje. Cała rodzina wiedziała, że mężczyzna jest na terapii.
          I była taka nerwowa sytuacja, facet poczuł się sprowokowany, jego twarz wyrażała wściekłość, sięgnął do kieszeni i poczuł jeszcze większy przypływ furii.
          I wtedy podbiegł do niego jego kilkuletni syn, który był świadkiem zajścia z okrzykiem "Tata, poczekaj, poczekaj", po czym gdzieś pobiegł. Wrócił po chwili i przejętym głosem zawołał, wręczając ściśnięty kawałek papieru - "Tato, Twoja żółta karteczka!"
          :-)
          • kropidlo5 Re: szacunek 09.10.13, 22:00
            Powszechnie ( w podrecznikach i brykach o asertywnosci) radzi sie, aby mowic o swoich uczuciach i unikac komunikatow 'ty'. Proponujesz isc krok dalej. Slyszalem tez taka sugestie, ze prosby wyrazane pozytywnie a nie negatywnie sa skuteczniejsze (czyli zamiast 'prosilbym, abys sie nie spoznial, bo czuje sie lekcewazony' byloby 'prosilbym, abys przychodzil punktualnie, czulbym sie wtedy szanowany').
            Oczywiscie w ferworze dyskusji takie postulaty czesto sa trudne w realizacji. Ja bede is eupieral, ze to angielskie dodawanie formulek grzecznosciowych duzo zmienia na plus. Mozna spierac sie, ze to jest puste- ale ja tak nie uwazam, bo choc to tylko konwencja, to jednak konwencja wymuszajaca pewien szacunek- nawet gdy jest udawany, to nadal pozostaje szacunkiem.
            Dochodzimy tez do linii, gdzie zaczyna sie manipulacja a konczy grzecznosc i konwencja, i to moze byc ryzykowne pole, gdy ktos poczuej sie sterowany. Takie zaawansowane psychologicznie prosby musza brzmiec jak spontaniczne wyznania- no jesli wejdzie to w krew to tak bedzie, wszak stanie sie juz konwencja.
            Moze tez chodzi o to, ze formalne konwencje czy wrecz manipulacje sa zarezerwowane na okazje formalne i oficjalne, natomiast szczerosc polaczona z zachowaniem grzecznosci na sytuacje prywatne i intymne?

            • ksenia23 Re: szacunek 10.10.13, 08:57
              Napisałam, że do bliższysz znajomych używam krótkich komunikatów. "Chodź do mnie" było tylko przykładem.

              Ale muszę wyjaśnić, że jeżeli coś chcę załatwic to proszę i dziękuję. I w zasadzie jestem typem człowieka, który jeszcze do niedawna mówił "czy zechciałabyś", mało tego prezentuję postawę "przepraszam, że żyję", aby kogoś nie urazić, a tym bardziej nie narazić się na komentarze, że jestem niewychowana.

              Ale od jakieś czasu zmieniłam swoje zachowanie na bardziej luzackie, dlatego że większość ludzi nie stosuje tych zasad w stosunku do mnie. Np. jeśli chce kogoś odwiedzieć to pytam czy nie przeszkadzam, a mnie nikt nigdy o to nie zapytał.

              Nie chodzi o formułki grzecznościowe, raczej o to, że muszę się nauczyć stawiać granice. Np. w pracy po grzecznym poproszeniu kolegi o pomoc (brzmiało to tak: Marcin mógłbyś mi pomóc przy tej fakturze bo nie wiem jak to zapisać), usłyszałam żeby mu du...y nie zawracać. Nikt nigdy do nikogo tak się nie odezwał, a do mnie tak.
              • yaxe Re: szacunek 10.10.13, 20:45
                ksenia23 napisała:


                > Nie chodzi o formułki grzecznościowe, raczej o to, że muszę się nauczyć stawiać
                > granice. Np. w pracy po grzecznym poproszeniu kolegi o pomoc (brzmiało to tak:
                > Marcin mógłbyś mi pomóc przy tej fakturze bo nie wiem jak to zapisać), usłysza
                > łam żeby mu du...y nie zawracać. Nikt nigdy do nikogo tak się nie odezwał, a do
                > mnie tak.


                dla mnie to tez swego rodzaju mobbing, moze nie tak czytelny jak w przypadku Waclawawa,
                ale jednak

                przyczyny mobbingu sa rozne, moze Ciebie ktos nie lubi i poza Twoimi plecami zle o Tobie mowi, to wyzwala u innych swego rodzaju smialosc aby Tobie wlasnie tak odpowiadac, jak kolezanka w przypadku tonera, lub kolega w przypadku Twojej prosby o pomoc, prawdopodobnie chcial sie przypodobac tej osobie co Tobie 4 litery obrabia


                i moze to nie miec nic wspolnego z brakiem sympatii do Ciebie, raczej oznacza obojetnosc

                przyjrzyj sie dokladnie sytuacji w pracy, kto jest niepisanym liderem i dlaczego, i dlaczego ludzie o duzo slabszej mentalnosci tak chca sie tej osobie przypodobac, oni wlasnie "niechcacy" podpowiadaja Tobie ze tak wlasnie jest

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka