Dodaj do ulubionych

Mały Książę

10.01.14, 02:32
Za górami, za lasami, pewnego dnia urodził się Mały Książę.
Nikt dokładnie nie wie jak to się stało, ale jest raczej pewne, że zła wiedźma zamieniła niemowlęta i przeniosła księcia z królewskiego pałacu do małej chatki w puszczy, gdzie żyła kobieta, którą wiedźma zamieniła w złą czarownicę.
Kobieta nie chciała opiekować się Małym Księciem i okropnie go torturowała, jak to zwykle czarownice mają we zwyczaju.
Kłamała i oszukiwała go. Mówiła mu, że jest złym, głupim i leniwym dzieckiem, a ona dobrą matką, chociaż była złą macochą.
Mały Książę nie wiedział, bo nikt mu nie powiedział, że jest księciem i wierzył we wszystko złej macosze.
Uwielbiała go straszyć i groziła, że go zostawi samego w puszczy pełnej dzikich zwierząt i książę bał się, że umrze z głodu lub pożrą go dzikie zwierzęta.

Biła go i głodziła i codziennie robiła mu do malej główki zastrzyki zrobione ze swej jadowitej śliny, które zatruwały Małego Księcia.
Macocha miała męża, ale ten panicznie się jej bał i nie bronił Małego Księcia gdy go tak torturowała.
Mały Książę był jednak wyjątkowy i nie zabiły go te zastrzyki ani tortury. Rósł i bardzo dobrze się uczył i był bardzo dobrym, kochającym swą macochę chłopcem.
Starał się ze wszystkich sił pomagać swej macosze, lecz wszystko nadaremnie. Nigdy nie usłyszał od niej pochwały ani nie okazała mu jak bardzo zasługuje na miłość.

Mały Książę był jednak bardzo silny i dzielny i wszystko to wytrzymał i wyrósł na pięknego i mądrego młodzieńca, który podobał się różnym księżniczkom.
Nigdy jednak nie był szczęśliwy, bo w jego głowie nadal była trucizna, którą mu zła macocha wstrzyknęła do główki gdy był dzieckiem.
Tej trucizny było tak dużo, że nic dobrego co go spotykało nie było już w stanie się tam zmieścić.
Mały Książę myślał, że będzie szczęśliwy gdy będzie kimś wyjątkowym i dlatego sam sobie stawiał bardzo wysokie, wręcz nadludzkie wymagania.
Nienawidził też bardzo siebie za to, że nie może im sprostać. Nie wiedział tylko biedny o tym, że nikt na świecie nie byłby w stanie ich spełnić, bo te wymagania były sprzeczne z sobą.
Niby wiedział, że tak naprawdę to nie kieruje się tym czego sam chce dla siebie, lecz tym co mu zła macocha do główki wstrzyknęła, ale nie umiał tego zmienić.

Biedny książę był bardzo smutny i zrozpaczony i chodził do różnych mędrców i pytał ich; jak mogę być szczęśliwy?
Mędrcy, jak to mędrcy, każdy mówił mu co innego i biedny książę próbował się stosować do ich rad, ale nic mu nie pomagało.
Chodził więc po puszczy mocno zrozpaczony, aż pewnego dnia spotkał dobrą wróżkę, która miała kochające serce i mocno mu współczuła.

Dobra wróżka powiedziala mu tak: "Przestań nienawidzić siebie. Nienawiść była Ci potrzebna gdy byłeś mały i żyłeś sam w puszczy u złej macochy. Miała ona za zadanie stawiać czoło groźnemu, niepewnemu i budzącemu lęk otoczeniu."

Dobra wróżka poradziła mu, by zbudował sobie taką pułapkę z blokadą i alarmem i wszczepił ją do głowy.
Ta pułapka będzie łapać wszystkie te trucizny, wstrzyknięte mu do głowy gdy był dzieckiem i wtedy książę przestanie się dręczyć pełnymi nienawiści do siebie myślami, bo pułapka uruchomi alarm.
Powiedziała mu też, że jest prawdziwym księciem i sam może panować i rządzić w swoim księstwie.
Książę początkowo nie chciał jej uwierzyć. Panicznie się też bał, że jak pozbędzie się tej nienawiści do siebie- to cały się rozleci i przestanie istnieć.
Wróżka jednak była uparta i pytała; dlaczego traktujesz siebie gorzej niż innych ludzi ?
Dlaczego nie przegonisz tych wstrętnych strażników, których zatrudniasz, by jak gestapowcy Cię śledzili i pilnowali?
Dlaczego tak bardzo nie ufasz sobie i swoim uczuciom?

Inni też mu potwierdzili, że jest księciem i w końcu uwierzył.
Zaczął też stosować rady dobrej wróżki i uruchamiać zawsze pułapkę gdy pojawiała się nienawistna, trująca myśl. Okazywał sobie też coraz więcej miłości i współczucia i zrezygnował z nadludzkich wymagań wobec siebie i przestał się ciągle oskarżać.
Mimo że nadal się jeszcze trochę bał, stawał się coraz bardziej radosny, twórczy i szczęśliwy.
Wkrótce też poznał swoją księżniczkę i żyli długo i szczęśliwie.


Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Mały Książę 10.01.14, 09:47
      super bajka :D

      własnie takie bajki mogłyby miec w szkole dzieci w ramach zajęc psychologicznych

      i koniecznie Muminki
    • jedr-ek28 Re: Mały Książę 10.01.14, 16:35
      Piękne i wzruszające:)))
    • leda16 Re: Mały Książę 10.01.14, 23:26
      Stek idiotyzmów, a zwłaszcza ten, że żyjący w puszczy, odizolowany od normalnych ludzi i maltretowany dzieciak " bardzo dobrze się uczył... i wyrósł na mądrego mądrego młodzieńca." :)))))). Natomiast rozumowanie osób które zachwycają się tymi pozbawionymi sensu, logiki oraz psychologicznego prawdopodobieństwa bredniami, na pewno do mądrych nie należy :)
      • mona.blue Re: Mały Książę 10.01.14, 23:29
        Za to leda mądra i miła jak zawsze :)
      • mona.blue Re: Mały Książę 10.01.14, 23:34
        Leda, brak ci wiedzy psychologicznej, po co udzielasz sie na tym forum. Ale ja wiem, po co.
        • szaman.ka Re: Mały Książę 11.01.14, 00:49
          Ledzie chyba nikt nigdy bajek nie czytał i nie potrafi zrozumieć najprostszej przenośni.No,ale grunt ,że mogła wyładować nagromadzoną złość.Też to jakaś korzyść psychologiczna jest.
          • wiolcia29_2 Re: Mały Książę 11.01.14, 20:44
            Szamanko, trudno się z Tobą nie zgodzić.
            • szaman.ka Re: Mały Książę 13.01.14, 18:51

              Ja myślę,że tę bajkę każdy może w jakimś stopniu odnieść do siebie.

              Nie chodzi mi tutaj o warunki w jakich dorastał bohater bajki,lecz o nieświadome wzorce jakie wszyscy w swoim życiu stosujemy nie zdając sobie z tego sprawy,a są to wzorce nabyte w relacji z rodzicami.
              Są jakby takim grzechem pierworodnym,który przechodzi z pokolenia na pokolenie i utrudnia nam życie.
              Są na przykład osoby,które zawsze szukają winy w sobie.Przykładowo ktoś takiej osobie coś zarzuca,a ona zamiast zastanowić się; czy ma rację, zaczyna się usprawiedliwiać i tłumaczyć,uznając tym samym,że rację ma ta druga.
              Np.dwie przyjaciółki i jedna zarzuca tej drugiej,że za mało czasu jej poświęca,a ta natychmiast ją przeprasza i się usprawiedliwia.
              Nawet jej na myśl nie przyjdzie,że może przyjaciółka chce nią zawładnąć i ją wykorzystać do własnych celów.Nie odważa się tym samym respektować własnych uczuć,chociażby agresji,która może w niej narastać w stosunku do przyjaciółki i nie przyznaje jej prawa bytu.
              Robi tak ponieważ w dzieciństwie w stosunkach z matką też tak zawsze było,że to matka miała rację,a jej zdanie się nie liczyło i to matka decydowała zawsze co jest słuszne,a co nie.

              Takich wzorców, czy szablonów postępowania, bezsensownych i "chorobotwórczych"może być bardzo wiele.
              Rozpoznajecie jakieś u siebie ?

              'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
              Hipokrates(460-377 p.n.e.)
              • malwi.4 Re: Mały Książę 13.01.14, 19:12
                tak
                • mona.blue Re: Mały Książę 13.01.14, 19:34
                  malwi.4 napisała:

                  > tak

                  jakie?
                • malwi.4 Re: Mały Książę 13.01.14, 22:18
                  trzeba zapewne ufać zmysłom, a nie wyobraźni
                  zmysły nie kłamią
                  • mona.blue Re: Mały Książę 13.01.14, 22:54
                    malwi.4 napisała:

                    > trzeba zapewne ufać zmysłom, a nie wyobraźni
                    > zmysły nie kłamią

                    do mnie bardzo trafiło takie zdanie -zastanów sie, jak sie czujesz po rozmowie z daną osobą, jakie uczucia w tobie wzbudziła

                    bo okazało się, że czasem na siłę staram się lubic kogoś, kogo zachowanie wobec mnie jest nie w porządku, a to poznałam właśnie po uczuciach jakie pozostały we mnie po interakcji z dana osobą
                    • malwi.4 Re: Mały Książę 13.01.14, 22:58
                      a jeśli zawsze pozostaje wyrzut sumienia??
                      w każdej sytuacji możemy znaleźć jakąś winę w sobie, ciężko jest powiedzieć - nie zasłużyłam
                      zawsze w konflikcie wina leży po środku

                      no i jeśli czuję, ze ta druga osoba też ma wyrzuty sumienia, bo też wie, że i ona jest winna...
                      • szaman.ka Re: Mały Książę 13.01.14, 23:02
                        To spróbuj to powiązać ze swoją sytuacją z dzieciństwa i rozpoznać ten wzorzec,który rządzi tym.
                        • malwi.4 Re: Mały Książę 13.01.14, 23:10
                          gdy ja wyczuwam agresję, to mam ochotę załagodzić sytuację i wiać, ale nie potrafię, gdy czuję się potrzebna, bliska
                          • malwi.4 Re: Mały Książę 13.01.14, 23:23
                            ale to wydarzenie miało miejsce kilka lat temu, a dziś jestem mniej podatna na wpływy

                            dobranoc
                        • szaman.ka Re: Mały Książę 13.01.14, 23:29
                          Osoba,która była bita w dzieciństwie może przyjąć postawę ciągłego poniżania się i przedstawiania siebie w jak najgorszym świetle.
                          W ten sposób "zapobiega" karze rodziców.
                          Wydaje jej się,że postępując w ten sposób i sama wymierzając sobie karę uprzedza karę,przed którą kiedyś odczuwała strach i ten strach nadal nią rządzi.
                          Niestety,sama siebie rani w ten sposób i sama siebie niszczy.

                          Jeszcze inna osoba mogła być najmłodszą pośród rodzeństwa i nie miała szans dorównać starszemu rodzeństwu.Może odczuwać całkowity brak pewności siebie i zastanawiać się nad każdym krokiem czy jest właściwy.

                          Ktoś może po matce przejąć wzorzec reagowania depresją na przeżywane napięcia.
                          Na przykład kobieta po kłótni z mężem reaguje depresją i ma o to do siebie pretensje.Zdaje jej się,że jest nic nie warta,że jest dla niego ciężarem.
                          Taka osoba nieświadomie przejęła i uznała za własny punkt widzenia swojej matki,która odmawiała depresji prawa bytu,a ludzi dotkniętych nią uważała za bezwartościowych.

                          Osoba,która nigdy nie doświadczyła ze strony swojej mamy czym jest ciepło domu rodzinnego i zawsze matka miała tylko do niej zastrzeżenia,będzie w dorosłym życiu stale się pilnować,aby się nie narazić swojej matce.Nie będzie kierować się uczuciami,lecz energię skupiać na tym aby zadowolić matkę i zapobiec wybuchom jej gniewu i złości.Będzie w takiej osobie też głęboko zakorzeniony strach przed samotnością i brakiem przynależności do rodziny.
                          • szaman.ka Re: Mały Książę 13.01.14, 23:44
                            Te wzorce oczywiście nie przejmujemy tylko od matek jak mogłoby wyglądać z tego co napisałam.Tak samo możemy je przejmować od ojców.
                            Przykładowo; ojciec ciągle krytykuje syna i piętnuje nazywając nieudacznikiem.
                            Chłopiec dorasta,żeni się i w małżeństwie ze strachu, by znowu nie zrobić czegoś źle we wszystkim słucha swoje żony.
                            Nie potrafi szanować swoich odczuć,które mogą mu podpowiadać,że powinien zadbać również o własne interesy i sprzeciwić się swojej partnerce,która może go traktować dokładnie tak jak ojciec i ciągle na niego narzekać i go zadręczać.A on ciągle będzie się starał bezskutecznie zasłużyć na jej uznanie.
                            • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 11:22
                              Może być też tak,że chłopiec miał nadopiekuńczą ,dominującą matkę.
                              Dorasta,żeni się i nie potrafi stworzyć bliskiego związku z żoną,
                              ponieważ będzie się ciągle "buntował" w obawie,że gdy się zbliży do swej partnerki,ta go całkowicie zdominuje i ubezwłasnowolni.
                              • malwi.4 Re: Mały Książę 14.01.14, 13:01
                                Moja matka nadopiekuńcza byla. Podejmowała za mnie decyzje. Protestowała, gdy w miarę dorastania chciałam mieć więcej swobody, ubrać się ładnie itp. Grywała i grywa na emocjach. Mój ojciec odzywał się tylko po to, by nakrzyczec, skrytykować, wyszydzic. Uniklalam jakiegokolwiek kontaktu z nim.

                                Miałam ostatnio pewne przykre wydarzenie i do tego obwinialam się za coś. I dlatego pewnie "wylałam" jakieś frustracje w internecie. Nie zauważyłam, ze przekroczylam granice kulturalnej wymiany zdań. Potem jeden wpis mnie upokorzył (wiem, ze taki zamiar wpisu nie był, ale przypomniał mi klimaty domowe). I zaczęłam wdeptywac siebie w błoto i wszystkich za wszystko przepraszać do znudzenia. I byłam zła na siebie, ze wyszła ze mnie taka agresja, ze nie opanowałam jej...
                                • malwi.4 Re: Mały Książę 14.01.14, 13:06
                                  I po tym wszystkim chyba potrzebowałam akceptacji i wsparcia dla równowagi. I czyjeś wsparcie mi pomogło....

                                  I już wracam do równowagi.

                                  Zauważyłam, ze w niektórych relacjach nie potrafię nic oczekiwać. Tak jakbym nie byla jeszcze na tyle dobra, by oczekiwać. Ze dopiero, gdy osiągnę jakiś poziom przeze mnie wyznaczony będę mogła coś oczekiwać, czy mieć zarzuty co do traktowania mnie.
                                • mona.blue Re: Mały Książę 14.01.14, 13:13
                                  malwi.4 napisała:

                                  > Moja matka nadopiekuńcza byla. Podejmowała za mnie decyzje. Protestowała, gdy w
                                  > miarę dorastania chciałam mieć więcej swobody, ubrać się ładnie itp. Grywała i
                                  > grywa na emocjach. Mój ojciec odzywał się tylko po to, by nakrzyczec, skrytyko
                                  > wać, wyszydzic. Uniklalam jakiegokolwiek kontaktu z nim.

                                  Miałam podobnie z rodzicami, z tym ze ojciec był nadopiekkuńczy i długo nie dawał mi podejmować decyzji. Za to oboje byli krytyczni, w tym ojciec lubił drwić i szydzić.
                                  Matka za to była manipulująca i to bardzo zręcznie, potrafiła wmanerwrować mnie w sytuacje, których nie chciałam. Co do ładnego ubierania, to nie zapomnę, jak była juz taką troche podrośniętą dziewczynką i uznawałam tylko spodnie, a ona kiedys kazała mi sie ubrać w najładniejszą sukienkę i wyjść na dwór, czego wcale nie chciałam, bo nie było koleżanek na podwórku i bardzo niezręcznie czułam się w tej sukience. Zniechęcała mnie tez do noszenia okularów (bo gorzej w nich wg niej wygladałam) i do dziś mam kompleks - jak nie muszę, to ich nie zakładam, chociaz osoby z moja wadą wzroku naosza okulary na codzień.

                                  Co do przykrych sytuacji to wydaje mi się, że warto je wyjaśniac od razu, zanim zamkniemy sie w swoim poczuciu skrzywdzenia i wyhodujemy urazę. Oczywiście, jeżeli jest to sensowna osoba, z która chcemy utrzymywac kontakt. Czasem okazuje się, że druga strona coś inaczej zrozumiała, albo my wyciągnęłismy złe wnioski. Czasem druga osoba może byc wrażliwa na jakimś punkcie, o czym my nie wiem. Czasem my przesadzimy, a jeżeli druga strona nie zareaguje to damy sie ponieśc agresji. Warto, jak ktoś mi ostatnio napisał wytyczać granice, pokojowo, ale stanowczo.
                                  >
                                  > Miałam ostatnio pewne przykre wydarzenie i do tego obwinialam się za coś. I dla
                                  > tego pewnie "wylałam" jakieś frustracje w internecie. Nie zauważyłam, ze przekr
                                  > oczylam granice kulturalnej wymiany zdań. Potem jeden wpis mnie upokorzył (wiem
                                  > , ze taki zamiar wpisu nie był, ale przypomniał mi klimaty domowe). I zaczęłam
                                  > wdeptywac siebie w błoto i wszystkich za wszystko przepraszać do znudzenia. I b
                                  > yłam zła na siebie, ze wyszła ze mnie taka agresja, ze nie opanowałam jej...
                                  • ankaskakanka14 Re: Mały Książę 14.01.14, 19:31
                                    Czytam o wpływie rodziców na dorosłość - myślę,ze jakiś tam wpływ mają ale tłumaczyć swoje zachowania dzieciństwem jest trochę hmm według mnie naciągane.Dziecko juz w wieku 12 lat ma świadomość,że rodzice to ludzie a nie ideały / we wczesnym dzieciństwie autorytety / i już wtedy dostrzegają ich błędy.
                                • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 19:17
                                  Agresji ni e ma się czego wstydzić.Gorzej jeśli się jej człowiek wypiera i ją upycha gdzieś w środku,a ona kipi bezwiednie z nas.Wtedy dopiero jest problem.
                                  Może byłaś też karcona za okazywanie złości ?
                                  • malwi.4 Re: Mały Książę 14.01.14, 20:07
                                    Tak, byłam karcona, przy moim ojcu nie mogłam okazać nawet cienie niezadowolenia, musiałam być posłuszna i potulna i niewidoczna najlepiej. Gdy byłam młodsza byłam bita. Czasem przez matkę też.

                                    Matka bagatelizowała moje niezadowolenie, np, gdy podejmowała za mnie decyzję, a ja jej dawałam do zrozumienia, ze chciałabym inaczej. Wzbudzała też we mnie poczucie winy, gdy ja chciałam zrobić cos inaczej, niż ona zaplanowała.

                                    Ona mi czasem opowiadała, ze nią matka nie zajmowała sie w ogóle, ale ją kochała - moja matką moją babkę kochała (wiem, ze moja babka alkoholiczką była, miała jakieś wspomnienia traumatyczne powojenne). I ja mojej matce powiedziałam, ze ja już bym tak wolała, by się mną nikt nie interesował niż interesował tak, ze nie miałam zycia swojego, ale ona nic nie odpowiedziała.
                                    Ona mi często opowiadała jak sie ładnie ubierała będąc nastolatką i nie mogłam tego zrozumieć, że mi nie pozwalała ładnie wyglądać. Oburzało ją, gdy chciałam włosy rozpuszczone nosić nawet. (pewnie zaraz ktoś sie przyczepi, ze tak "opluwam" rodziców, nie ja tylko opowiadam, wiem, ze oni tez dobrych wzorców nie mieli).
                                    • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 20:30
                                      Nie Malwi, nie opluwasz.
                                      To dobrze,że potrafisz to wyartykułować i przyjrzeć się temu.Możesz teraz spojrzeć na swoje zachowania i zaakceptować te wzorce,które u ciebie występują.Pewnie się zdziwisz co za głupoty piszę.Jak to, zaakceptować te wzorce?
                                      W tym sensie,że przyjąć do wiadomości,że tak,a nie inaczej się zachowujesz.Możesz sobie wtedy powiedzieć gdy się złapiesz na tym,że znowu robisz ten sam błąd ":a, witaj wzorcu-widzę Cię.Tym razem jednak zachowam się inaczej,a nie tak, jak dotychczas."

                                      Nie wiem, czy w tej nieco żartobliwej formie udało mi się przekazać sens tego co chciałam napisać?
                                      Nie walczyć z tym na siłę,bo go utrwalisz.Nie obwiniać się gdy się zapomnisz i znowu po staremu się w jakieś sytuacji zachowasz.
                                      • malwi.4 Re: Mały Książę 14.01.14, 20:58
                                        Spróbuje zrobić tak, jak Szamanko radzisz. Zaakceptuję te schematy i będę próbowała je przełamywać.

                                        Ja czasem dostrzegam pewne schematy, np. te związane z poczuciem winy. I gdy zagłębiając się w moje odczucia pozbywam się wyrzutow sumienia, ze wylamyjąc się ze schematu nie spełniam czyichś oczekiwań to dostrzegam jeszcze fakt, ze trwanie w schemacie zaspokaja jakieś moje potrzeby, deficyty... czyli mam jakieś korzyści, czyli, że ja też tych relacji potrzebuję, mimo, ze czuję dyskomfort, gdy ktoś przekracza moje granice. Ale wiem, ze deficyty powinnam zwalczać podnosząc swoja samoocenę.

                                        Dziękuję Szamanko za rady i ostrzeżenia jakie tu przeczytałam.
                                    • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 20:44
                                      Wiesz Malwi dzieci najczęściej kochają swoich rodziców,nawet takich,co piją i je zaniedbują.
                                      Nie oznacza to jednak,że mają do nich tylko same pozytywne uczucia.W takim dziecku często się miesza miłość z nienawiścią,gniewem,złością,żalem.
                                      Gdy dziecko nie może tego wypowiedzieć,te uczucia pozostają w nim i najczęściej obraca je przeciwko sobie.Dokładanie tak, jak to autor tej bajki napisał.Byłoby dobrze dla Ciebie, gdybyś te wszystkie uczucia,które Ci towarzyszyły w dzieciństwie wypowiedziała.Potrafisz to zrobić?
                                      To niekoniecznie musisz mówić wprost do rodziców.Zwykle robi się to podczas terapii.
                                      Możesz tez postawić puste krzesło przed sobą (gdzie nikt Ci nie będzie przeszkadzał) i wyobrazić sobie najpierw matkę na nim i wypowiedzieć do niej te wszystkie swoje żale i złości czy jakie tam uczucia do niej żywisz,a później to samo zrobić z ojcem.Usadzić go w wyobraźni na tym krześle i niech słucha. To jest ważne terapeutycznie.

                                      Kurczę widzę,że ja się za terapię tutaj wzięłam,a autor bajki zostawił swoje dzieło i gdzieś się wałęsa,ups ! Przepraszam,wędruje !
                                      • malwi.4 Re: Mały Książę 14.01.14, 21:16
                                        Sprobuje, z tym krzesłem. Ja mojemu ojcu chyba dużo wybaczylam. W sumie po jednym wpisie tu na forum. Zrozumialam, ze tę nienawiść, którą miał do mnie i brata on też żywi cale życie do siebie. Jego bardzo irytuje, gdy ja jakieś choćby delikatne zadowolenie z siebie okaże. Jakby chciał we mnie widzieć ofiarę losu inaczej drwi ze mnie by mnie "na ziemie" sprowadzic. Ale mnie od jakiegoś czasu to nie dotyka.

                                        Na moja matkę zaczynam się patrzeć jak na mala dziewczynkę, która uwagi potrzebuje. "Licytuje" się ze mną w niektórych sytuacjach, ze ona "bardziej" jakby nie chciała gorzej wypaść. Nigdy nie potrafiła mnie słuchać, zrozumieć tego co mówię, moich uczuć zrozumieć.

                                        I mam poczucie winy, ze mentalnie jestem od nich daleko, ale ja nie mam sił ich naprawiać, gdy sama ze sobą sobie nie radze. I mam wrażenie, ze wobec mojego syna stosują już schematy z wywoływaniem poczucia winy, ale widzę, u niego konsternację, ze on nie wie jak sie zachować bo nie jest przyzwyczajony do pewnych zachowan. Pewnie ja też jakieś błędy popełnię. Np. nie potrafię mu mówić "kocham cię" bo boje sie ze w tych słowach jest jakieś wymuszenie do odwzajemniania uczucia, a ja go nie chce zmuszać do kochania mnie.

                                        Kiedyś sie wybiorę na terapię.
                                      • mona.blue Re: Mały Książę 14.01.14, 21:56
                                        My na terapii pisaliśmy tez list z tym, o co mamy żal do rodziców, opisujący krzywdy jakienam wyrządzili. Nie wysyłalismy tego listu, on dla nas, żeby się oczyścić.
                                        • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 22:32
                                          Myślę,że krzesło jest lepsze,bo mówisz tak jakbyś mówiła do żywej,siedzącej naprzeciw Ciebie osoby.To jest bardzo ważne,by o swoich uczuciach mówić wprost;"mamo jestem zła na Ciebie,że mnie nigdy nie wysłuchałaś gdy Cię o coś prosiłam.Mam żal do Ciebie,że....itd.."
                                          Jest wielka różnica w tym, gdy się o tych uczuciach opowiada,a gdy się je tak wyraża wprost.
                                          Niektórzy jak przypuszczam, mogą mieć nawet kłopot z ich wypowiedzeniem, gdy tak będą mówić do krzesła wyobrażając sobie siedzącą matkę na nim.
                      • malwi.4 Re: Mały Książę 13.01.14, 23:03
                        a może te osoba zachowuje się nie w porządku, ale to czuje, wie o tym

                        nie robi tego z wyrachowania, nie chce krzywdzić, ale nie potrafi nie krzywdzić?? może takie nieodwrócenie się od niej jej pomaga...
                        • brygada_ww Re: Mały Książę 14.01.14, 00:49
                          malwi.4 napisała:

                          > a może te osoba zachowuje się nie w porządku, ale to czuje, wie o tym
                          >
                          > nie robi tego z wyrachowania, nie chce krzywdzić, ale nie potrafi nie krzywdzić
                          > ?? może takie nieodwrócenie się od niej jej pomaga...

                          Jestem zbyt zmeczona wczorajszym bolem kregoslupa i dzisiejszym znieczuleniem, ale czasem warto odwrocic sie od kogos, komu nie jest Twoje towarzystwo potrzebne, jutro bede zregenerowana, to Ci wiecej napisze.
                          • mona.blue Re: Mały Książę 14.01.14, 16:45
                            brygada_ww napisała:

                            > malwi.4 napisała:
                            >
                            > > a może te osoba zachowuje się nie w porządku, ale to czuje, wie o tym
                            > >
                            > > nie robi tego z wyrachowania, nie chce krzywdzić, ale nie potrafi nie krz
                            > ywdzić
                            > > ?? może takie nieodwrócenie się od niej jej pomaga...
                            >
                            > Jestem zbyt zmeczona wczorajszym bolem kregoslupa i dzisiejszym znieczuleniem,
                            > ale czasem warto odwrocic sie od kogos, komu nie jest Twoje towarzystwo potrzeb
                            > ne, jutro bede zregenerowana, to Ci wiecej napisze.

                            nie napisałaś ;)
                            • brygada_ww Re: Mały Książę 14.01.14, 16:49
                              mona.blue napisała:

                              > > Jestem zbyt zmeczona wczorajszym bolem kregoslupa i dzisiejszym znieczule
                              > niem,
                              > > ale czasem warto odwrocic sie od kogos, komu nie jest Twoje towarzystwo p
                              > otrzeb
                              > > ne, jutro bede zregenerowana, to Ci wiecej napisze.
                              >
                              > nie napisałaś ;)

                              Jeszcze zwoje musza mi sie zregenerowac, zeby ladnie napisac;)
                        • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 19:22
                          Nie,w ten sposób zachęcasz napastnika do kontynuacji jego działania.
                          • malwi.4 Re: Mały Książę 19.01.14, 18:40
                            szaman.ka napisała:

                            > Nie,w ten sposób zachęcasz napastnika do kontynuacji jego działania.

                            ale lepiej mieć do czynienia z osobą, która krzywdzi, ale potem ma wyrzuty sumienia, niż taką która krzywdzi nieświadomie przez egoizm, i nie potrafi współczuć poszkodowanemu i nie rozumie o co pretensje
                      • mona.blue Re: Mały Książę 13.01.14, 23:28
                        malwi.4 napisała:

                        > a jeśli zawsze pozostaje wyrzut sumienia??
                        > w każdej sytuacji możemy znaleźć jakąś winę w sobie, ciężko jest powiedzieć - n
                        > ie zasłużyłam
                        > zawsze w konflikcie wina leży po środku

                        wyrzuty sumienia nie sa czymś złym, wręcz przeciwnie
                        uczą nas, co zrobiliśmy źle, niedelikatnie, bez pomyślenia o drugiej stronie
                        uczą unikać na przyszłość takich samych błędów
                        >
                        > no i jeśli czuję, ze ta druga osoba też ma wyrzuty sumienia, bo też wie, że i o
                        > na jest winna...

                        no to na przyszłość obie strony będą wobec siebie bardziej uważne, delikatne
                        • szaman.ka Re: Mały Książę 14.01.14, 19:26
                          mona.blue napisała:

                          > malwi.4 napisała:


                          > wyrzuty sumienia nie sa czymś złym, wręcz przeciwnie
                          > uczą nas, co zrobiliśmy źle, niedelikatnie, bez pomyślenia o drugiej stronie
                          > uczą unikać na przyszłość takich samych błędów
                          > >
                          > > no i jeśli czuję, ze ta druga osoba też ma wyrzuty sumienia, bo też wie,
                          > że i o
                          > > na jest winna...

                          Wyrzuty sumienia nie są czymś złym,ale można mieć też przesadnie skrupulatne sumienie i obwiniać się niesłusznie za wszystko. Chodzi mi o takie nadmierne poczucie winy,jak podałam w pierwszym przykładzie.
                          >
                          > no to na przyszłość obie strony będą wobec siebie bardziej uważne, delikatne
                          • mona.blue Re: Mały Książę 14.01.14, 20:26
                            Zgadzam się, tez chciałam napisac o nadmiernie skrupulatnym sumieniu.
                          • szaman.ka Re: Mały Książę 16.01.14, 12:49
                            Ktoś,kto był karcony za okazywanie złości i innych uczuć tzw.negatywnych będzie je starał tłumić,albo wypierać.
                            Będzie się kierował takim wzorcem,że odczuwanie takich uczuć i przyznawanie się do nich jest czymś niewłaściwym i osoba ,która je odczuwa jest zła.
                            Te uczucia i tak w nim będą i będą się ujawniać w inny sposób:albo będzie je obracał przeciwko sobie i może zachowywać się autodestrukcyjnie np.ciąć się, podejmować próby samobójcze, ulegać wypadkom,ale także zapadać na depresję , inne choroby wywołane tłumieniem tych uczuć.np.napadowe obżarstwo, czy choroby psychosomatyczne.
                            Ponadto, osoba do której są odczuwane te uczucia i tak je wyczuje ponieważ przejawią się
                            wprawdzie nie wprost,ale np. w obgadywaniu tej osoby,krytykowaniu czy innych,mało sympatycznych zachowaniach wobec niej.
                            Jest głęboka prawda w tym co kiedyś powiedział Emil Cioran- "Prawdziwie niebezpieczne są tylko uczucia głęboko ukryte".
    • ijonaa.tichy Re: Mały Książę 14.01.14, 16:40
      Ładne :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka