johnnie-w.alker
10.01.14, 02:32
Za górami, za lasami, pewnego dnia urodził się Mały Książę.
Nikt dokładnie nie wie jak to się stało, ale jest raczej pewne, że zła wiedźma zamieniła niemowlęta i przeniosła księcia z królewskiego pałacu do małej chatki w puszczy, gdzie żyła kobieta, którą wiedźma zamieniła w złą czarownicę.
Kobieta nie chciała opiekować się Małym Księciem i okropnie go torturowała, jak to zwykle czarownice mają we zwyczaju.
Kłamała i oszukiwała go. Mówiła mu, że jest złym, głupim i leniwym dzieckiem, a ona dobrą matką, chociaż była złą macochą.
Mały Książę nie wiedział, bo nikt mu nie powiedział, że jest księciem i wierzył we wszystko złej macosze.
Uwielbiała go straszyć i groziła, że go zostawi samego w puszczy pełnej dzikich zwierząt i książę bał się, że umrze z głodu lub pożrą go dzikie zwierzęta.
Biła go i głodziła i codziennie robiła mu do malej główki zastrzyki zrobione ze swej jadowitej śliny, które zatruwały Małego Księcia.
Macocha miała męża, ale ten panicznie się jej bał i nie bronił Małego Księcia gdy go tak torturowała.
Mały Książę był jednak wyjątkowy i nie zabiły go te zastrzyki ani tortury. Rósł i bardzo dobrze się uczył i był bardzo dobrym, kochającym swą macochę chłopcem.
Starał się ze wszystkich sił pomagać swej macosze, lecz wszystko nadaremnie. Nigdy nie usłyszał od niej pochwały ani nie okazała mu jak bardzo zasługuje na miłość.
Mały Książę był jednak bardzo silny i dzielny i wszystko to wytrzymał i wyrósł na pięknego i mądrego młodzieńca, który podobał się różnym księżniczkom.
Nigdy jednak nie był szczęśliwy, bo w jego głowie nadal była trucizna, którą mu zła macocha wstrzyknęła do główki gdy był dzieckiem.
Tej trucizny było tak dużo, że nic dobrego co go spotykało nie było już w stanie się tam zmieścić.
Mały Książę myślał, że będzie szczęśliwy gdy będzie kimś wyjątkowym i dlatego sam sobie stawiał bardzo wysokie, wręcz nadludzkie wymagania.
Nienawidził też bardzo siebie za to, że nie może im sprostać. Nie wiedział tylko biedny o tym, że nikt na świecie nie byłby w stanie ich spełnić, bo te wymagania były sprzeczne z sobą.
Niby wiedział, że tak naprawdę to nie kieruje się tym czego sam chce dla siebie, lecz tym co mu zła macocha do główki wstrzyknęła, ale nie umiał tego zmienić.
Biedny książę był bardzo smutny i zrozpaczony i chodził do różnych mędrców i pytał ich; jak mogę być szczęśliwy?
Mędrcy, jak to mędrcy, każdy mówił mu co innego i biedny książę próbował się stosować do ich rad, ale nic mu nie pomagało.
Chodził więc po puszczy mocno zrozpaczony, aż pewnego dnia spotkał dobrą wróżkę, która miała kochające serce i mocno mu współczuła.
Dobra wróżka powiedziala mu tak: "Przestań nienawidzić siebie. Nienawiść była Ci potrzebna gdy byłeś mały i żyłeś sam w puszczy u złej macochy. Miała ona za zadanie stawiać czoło groźnemu, niepewnemu i budzącemu lęk otoczeniu."
Dobra wróżka poradziła mu, by zbudował sobie taką pułapkę z blokadą i alarmem i wszczepił ją do głowy.
Ta pułapka będzie łapać wszystkie te trucizny, wstrzyknięte mu do głowy gdy był dzieckiem i wtedy książę przestanie się dręczyć pełnymi nienawiści do siebie myślami, bo pułapka uruchomi alarm.
Powiedziała mu też, że jest prawdziwym księciem i sam może panować i rządzić w swoim księstwie.
Książę początkowo nie chciał jej uwierzyć. Panicznie się też bał, że jak pozbędzie się tej nienawiści do siebie- to cały się rozleci i przestanie istnieć.
Wróżka jednak była uparta i pytała; dlaczego traktujesz siebie gorzej niż innych ludzi ?
Dlaczego nie przegonisz tych wstrętnych strażników, których zatrudniasz, by jak gestapowcy Cię śledzili i pilnowali?
Dlaczego tak bardzo nie ufasz sobie i swoim uczuciom?
Inni też mu potwierdzili, że jest księciem i w końcu uwierzył.
Zaczął też stosować rady dobrej wróżki i uruchamiać zawsze pułapkę gdy pojawiała się nienawistna, trująca myśl. Okazywał sobie też coraz więcej miłości i współczucia i zrezygnował z nadludzkich wymagań wobec siebie i przestał się ciągle oskarżać.
Mimo że nadal się jeszcze trochę bał, stawał się coraz bardziej radosny, twórczy i szczęśliwy.
Wkrótce też poznał swoją księżniczkę i żyli długo i szczęśliwie.