Dodaj do ulubionych

Problem z akceptacja rzeczywistosci

23.01.14, 10:34
Jakby to trywialnie nie brzmialo, problem z akceptacja rzeczywistosci to chyba jedno z glownych zrodel stresu, leku i chorob emocji. Tak wnioskuje po tym, jak wszechobecne sa rady odnosnie koniecznosci akceptacji w roznych dziedzinach.
Tak zwana modlitwa o pogode ducha, ksiazki typu Przebudzenie czy hity Daniela Carnage, poradniki odnosnie depresji, nerwic itp.

Nie chce tutaj diagnozowac problemu, bo wiadomo, ze on jest. zastanawia mnie, skad sie on bierze. Dlaczego nie potrafimy pogodzic sie z rzeczami, na ktore nie mamy wplywu- a ten brak mozliwosci moze przejawiac sie w rozny sposob.

Nie mozemy pogodzic sie z przeszloscia, nie mozemy pogodzic sie z tym, jacy sa inni ludzie. Nie mozemy pogodzic sie ze swoim wiekiem, wygladem, charakterem (choc tutaj powiedzmy jakas tam mozliwosc ingerencji jest).

Trening bezsilnosci to bardzo frustrujaca zabawa, a tak chetnie uprawiana. Skad sie to bierze? Jakie macie pomysly?

No i- jak z tym 'dealowac'.
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 11:30
      kropidlo5 napisał:

      > Dlaczego nie potrafimy pogodzic sie z rzeczami, na ktore nie mamy wplywu- a ten brak mozliwosci moze przejawiac sie w rozny sposob.

      Na tej samej zasadzie zalujemy zlych uczynkow choc na nie wplywu juz nie mamy, skoro zaszly. Ty chcialbys chyba aby nas opetal brak refleksyjnosci nad soba, a ten opor rodzi w bolach nowe rzeczy. To, na co kiedys wplywu nie mielismy, moze byc kontrolowane w duzym lub calkowitym stopniu za lat 50, wlasnie dzieki temu brakowi pogodzenia sie teraz, bo on rodzi potrzebe.
      • kropidlo5 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 12:29
        Rozumiem, ze mowisz o uczeniu sie na bledach. Ja jednak mam na mysli odwrotnosc- nieuczenie sie na bledach tylko wieczne analizowanie rzeczy, ktorych zmienic sie juz nie da, czy osob na ktore nie a sie wplywu czy wydarzen.
        Mozesz tu nawet zawrzec napinanie sie z powodu polityki prezydenta lub wojny w Iraku.

        Oczywiscie rozumiem czlowieczenstwo i to, ze ludzie, ktorzy czyms tam dookola sie interesuja i emocjonuja sa bardziej spolecznie rozwinieci niz tacy, ktorych nic nie obchodzi- choc ci ostatni moze sa szczesliwsi (od strony samopoczucia).
        • jan_stereo Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 14:48
          kropidlo5 napisał:

          > Rozumiem, ze mowisz o uczeniu sie na bledach. Ja jednak mam na mysli odwrotnosc
          > - nieuczenie sie na bledach tylko wieczne analizowanie rzeczy, ktorych zmienic
          > sie juz nie da, czy osob na ktore nie a sie wplywu czy wydarzen.

          Wymieniles wiek i wyglad, a my akurat coraz bardziej potrafimy ingerowac w ten obszar i go zmieniac, wlasnie dzieki temu ze jest takie zapotrzebowanie, bo sie ludziska przejmuja owymi sprawami, stad postep technologiczny i w tym kierunku. Jakby nam powiewalo jak wygladamy i czy sie starzejemy szybciej czy wolniej to by nie bylo wspomnianych zmian w przyszlosci, itd.
    • brygada_ww Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 11:50

      Jakby to trywialnie nie brzmialo, problem z akceptacja rzeczywistosci to chyba jedno z glownych zrodel stresu, leku i chorob emocji

      Chyba dlatego nerwice nazwano pozniej zaburzeniami adaptacyjnymi ...

      Nie mam pomyslow, jestem bezsilna:(
    • nvv Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 12:35
      Kropidlo, fajnie że znowu jesteś i widzę wracasz do formy z filozoficznymi tematami. (:

      Zauważam, że im bardziej ktoś myśli że wybrał coś świadomie, tym bardziej to akceptuje.

      Te same okoliczności mogą budzić niechęć lub akceptacje
      • clarissa3 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 12:52
        Zauważam, że im bardziej ktoś myśli że wybrał coś świadomie, tym bardziej to akceptuje.

        No wlasnie cos podobnego chcialam napisac - ze jest takie powiedzenie: 'Poznaj swojego wroga', lub 'face your fears' co luzno tlumaczac mowi o tym by tych lekow nie unikac, nie starac sie zamiesc pod dywan ale poznac je, stawic im - strachom - czola. Zrozumiec ze kazdy sie boi, bo tak ma czlowiek jako ten stwor jakim jestesmy - ale gdy bedziemy siebie samych znac, wiedziec na co nas stac a na co nie, i jak ewentualnie postapimy w jakiejs sytuacji - czyli bedziemy sobie ufac ze decysja jaka podejmiemy bedzie nasza a nie narzucona i zgodna z naszymi zasadami jakie mamy, nasza moralnoscia, to latwiej sobie z tymi strachami poradzimy. Ale trzeba siebie znac - nie fantazjowac na swoj wlasny temat, nie udawac kogos kim nie jestesmy, ale rzetelnie znac. I ufac sobie. Wtedy ta rzeczywistosc bedzie jakims kolejnym zadaniem poprostu a nie nieobliczalnym kolosem ktorego napewno nie ma sily by udzwignac. Podobnie z tym czego sie tak boimy - co to jest dobrze jest wiedziec, tak obiektywnie, bez tych strachow, atrybucji, urojen - zbadac, nie bac sie zapytac, nie udawac, nie ufac bezpodstawnie, ..plotek nie sluchac..;) Rzetelnie poznac!
    • hansii Ani mi sie sni, akceptowac rzeczywistosc :) 23.01.14, 13:08
      Ani mi sie sni zaakceptowac fakt, ze Sovieci buchneli nam w 1945 Lwow i Grodno.

      Ani mi sie sni zaakceptowac fakt, ze dwie kochanki mnie rzucily
      (bo to ja zamierzalem je rzucic, tylko pozniej).

      To rzeczywistosc ma Nas zakceptowac - a nie my ja
      - na co spokojnie i zachwujac dobry humor zawcze czekam :)
      • brygada_ww Gdzie jest Iwan? 23.01.14, 13:21
        hansii napisał:

        > Ani mi sie sni zaakceptowac fakt, ze Sovieci buchneli nam w 1945 Lwow i Grodno.
        >
        > Ani mi sie sni zaakceptowac fakt, ze dwie kochanki mnie rzucily
        > (bo to ja zamierzalem je rzucic, tylko pozniej).

        Pewnie zona sie cieszy:)

        > To rzeczywistosc ma Nas zakceptowac - a nie my ja
        > - na co spokojnie i zachwujac dobry humor zawcze czekam :)

        A mnie smutno... przypomnialy mi sie czasy, gdy czasem spotykalam rosyjskiego generala i mowilam "Wania zwiestku Ty mnie daj"... tak mu zawracalam cztery litery, ze w koncu dal mi cala czapke.
        • mona.blue Re: Gdzie jest Iwan? 23.01.14, 14:01
          brygada_ww napisała:


          > A mnie smutno... przypomnialy mi sie czasy, gdy czasem spotykalam rosyjskiego g
          > enerala i mowilam "Wania zwiestku Ty mnie daj"... tak mu zawracalam cztery lite
          > ry, ze w koncu dal mi cala czapke.
          >

          :) Dlaczego smutno ? Masz jeszcze tę czapkę?
          • brygada_ww Re: Gdzie jest Iwan? 23.01.14, 15:26
            mona.blue napisała:

            > brygada_ww napisała:
            >
            >
            > > A mnie smutno... przypomnialy mi sie czasy, gdy czasem spotykalam rosyjskiego g
            > > enerala i mowilam "Wania zwiestku Ty mnie daj"... tak mu zawracalam cztery lite
            > > ry, ze w koncu dal mi cala czapke.
            > >
            >
            > :) Dlaczego smutno ? Masz jeszcze tę czapkę?

            Mialam dzis dosc, chodzilo o jednego mlodocianego kryminala, ktoremu wydaje sie, ze moze wszystko i ze moze wszystkich obrazac czy bic. Nie moje rybki, nie moje akwarium, wiec nie chce dziada na oczy widziec i miec syfu wokol siebie... ale niewazne

            A czapke ktos mi podiwanil za czasow licealnych:(
        • hansii ja bym Ci jedna z nieba zerwal... 23.01.14, 14:17
          brygada_ww napisała:

          > A mnie smutno... przypomnialy mi sie czasy, gdy czasem spotykalam rosyjskiego g
          > enerala i mowilam "Wania zwiestku Ty mnie daj"... tak mu zawracalam cztery lite
          > ry, ze w koncu dal mi cala czapke.

          Trza bylo mnie poprosic - ja to bym Ci jedna i z nieba zerwal...
          • brygada_ww Re: ja bym Ci jedna z nieba zerwal... 23.01.14, 15:27
            hansii napisał:

            > brygada_ww napisała:
            >
            > > A mnie smutno... przypomnialy mi sie czasy, gdy czasem spotykalam rosyjsk
            > iego g
            > > enerala i mowilam "Wania zwiestku Ty mnie daj"... tak mu zawracalam czter
            > y lite
            > > ry, ze w koncu dal mi cala czapke.
            >
            > Trza bylo mnie poprosic - ja to bym Ci jedna i z nieba zerwal...

            Wtedy Hansii to ja moze 7 lat mialam ....
            • hansii Re: ja bym Ci jedna z nieba zerwal... 23.01.14, 15:52
              brygada_ww napisała:
              Wtedy Hansii to ja moze 7 lat mialam ....


              no to jak mialas 7 - to z gwiazde z choinki
              a potem bym poprosil:
              a teraz chodz dziewcze do lazienki i pokaz mi w jakim kolorze masz majteczki ? :)
              • brygada_ww Re: ja bym Ci jedna z nieba zerwal... 23.01.14, 18:20
                hansii napisał:

                > brygada_ww napisała:
                > Wtedy Hansii to ja moze 7 lat mialam ....
                >
                >
                > no to jak mialas 7 - to z gwiazde z choinki
                > a potem bym poprosil:
                > a teraz chodz dziewcze do lazienki i pokaz mi w jakim kolorze masz majteczki ? :)

                No i nie wiem, co mam powiedziec;)
                Zona wie, ze swintuszysz na forum?:)
                • hansii To nie wszystko... 23.01.14, 22:27
                  brygada_ww napisała:
                  > > brygada_ww napisała:
                  > > Wtedy Hansii to ja moze 7 lat mialam ....
                  > >
                  > >
                  > > no to jak mialas 7 - to gwiazde z choinki
                  > > a potem bym poprosil:
                  > > a teraz chodz dziewcze do lazienki i pokaz mi w jakim kolorze masz majteczki ? :)

                  >
                  > Zona wie, ze swintuszysz na forum?:)


                  Bo to nie wszystko...
                  gdy mialem 7 lat - to poprosilem sasiadke-rownolatke do domu i do lazienki...:
                  i poprosilem : - a teraz sciagaj majty - to pokazemy sobie co ma kazde pod majtami...

                  zgodzila sie bez problemu...
                  problemy zaczely sie potem, gdy pochwalila sie tym (swojej) mamusi.

      • mona.blue Re: Ani mi sie sni, akceptowac rzeczywistosc :) 23.01.14, 14:02
        hansii napisał:


        > Ani mi sie sni zaakceptowac fakt, ze dwie kochanki mnie rzucily
        > (bo to ja zamierzalem je rzucic, tylko pozniej).
        >
        Biedna ta Twoja zona. A wie, że ją zdradzasz?
        • hansii no co Ty... 23.01.14, 14:22
          mona.blue napisała:
          > Biedna ta Twoja zona. A wie, że ją zdradzasz?


          na zartujesz... juz dawno mialbym walizki za drzwiami...
          a tak, zyje w slodkiej niewiedzy...

          zreszta co to za zdrady, Mona...

          Jakas kochanka na pare miesiecy co 3-4 lata...

          A potem 3 lata posuchy...

          "użas" - jak mawiaja Rassijanie.
          • mona.blue Re: no co Ty... 23.01.14, 14:24
            hansii napisał:

            > mona.blue napisała:
            > > Biedna ta Twoja zona. A wie, że ją zdradzasz?
            >
            >
            > na zartujesz... juz dawno mialbym walizki za drzwiami...
            > a tak, zyje w slodkiej niewiedzy...
            >
            > zreszta co to za zdrady, Mona...
            >
            > Jakas kochanka na pare miesiecy co 3-4 lata...
            >
            > A potem 3 lata posuchy...
            >
            > "użas" - jak mawiaja Rassijanie.

            i uważasz, że to w porządku?
            • hansii Re: no co Ty... 23.01.14, 14:29
              mona.blue napisała:
              > i uważasz, że to w porządku?


              nie, nie uwazam że to w porządku, bo chcialem czesciej, ale okazje sie nie pojawialy...

              - znalezc dyskretna kochanke na poziomie - to nielatwe zadanie.
      • szaman.ka Re: Ani mi sie sni, akceptowac rzeczywistosc :) 23.01.14, 19:52
        No właśnie. Co to znaczy akceptować rzeczywistość? Co rozumiesz przez to?
    • just_sadness Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 13:09
      Nie możemy się pogodzić z tymi rzeczami bo jest nam z nimi źle...
      • gocha033 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 14:47
        just_sadness napisała:
        > Nie możemy się pogodzić z tymi rzeczami bo jest nam z nimi źle...

        Ale to dobrze.
        To znaczy, ze Dusza Ci jeszcze nie zobojetniala.
    • krytyk2 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 14:25
      myslę ,że chodzić tu musi o jakas podstawową ceche egzystencjalna człowieka.Intuicja mi mowi,ze chodzi o potrzebę wpływu na rzeczywistość.I teraz wstępne postawienie problemu:jacy ludzie nie akceptują rzeczywistości?
      Odpowiedx wydaje się prosta:to ci ,którzy zostali wytresowani w porażkach i niszczeniu ich aktywności we wczesnym dzieciństwie.Ta wyuczona nieskutecznośc skutkuje lękiem przed zaangażowaniem się w rzeczywistą aktywność.Ale skoro nie mogę zmieniac rzeczywistości/co jest moja istotna potrzebą/zbojkotuje ją jako całość
      • hansii nie ma takiej potrzeby 23.01.14, 14:32
        krytyk2 napisał:
        Ale skoro nie mogę zmieniac rzeczywistości/co jest moja istotna potrzebą / zbojkotuje ją jako całość

        nie ma takiej potrzeby.
        bojkotujesz tylko te jej fragmenty, ktore Ci sie niepodobaja.
        • krytyk2 Re: nie ma takiej potrzeby 23.01.14, 14:37
          patrzysz na to z punktu widzenia zasady racjonalności M webera,ale zapominasz ,ze jest to zasada idealizacyjna-w rzeczywistości nigdy nie jest tak,że działamy czysto racjonalnie.tu na dodatek miałem na myśli zachowania neurotyczne ,które z rozumem już nic wspólnego nie mają...
          nie sądź po sobie ,bo nigdy nie zrozumiesz innych ,bardziej pokręconych od ciebie.
          • hansii alez zycie - to mieszanka 23.01.14, 14:45
            racjonalizmu i emocji
            graja one przeciez jednoczesnie.
            czasami razem, czasami naprzemiennie.

            jak napisalem powyzej - nie akceptuje naszej granicy wschodniej, bo uwazam, ze te zlamane sovieckie x.je ukradly nam w 1945 polskie miasta Lwow i Grodno...
            ale nie mam na to wplywu , wiec staram sie o tym nie myslec (bo jak czasem pomysle, to sie wqoorviam...)

            Nie znaczy to jednak, ze projektuje te emocje na Rosjan, to mili i serdeczni ludzie (zazwyczaj...)
      • ankaskakanka14 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 16:44
        krytyk2 napisał:

        Ta wyuczona nieskutecznośc sku
        > tkuje lękiem przed zaangażowaniem się w rzeczywistą aktywność.Ale skoro nie mog
        > ę zmieniac rzeczywistości/co jest moja istotna potrzebą/zbojkotuje ją jako cało
        > ść

        ha ha ale teoria :)) akceptowanie rzeczywistości - to chyba trzeba by było epopeje napisać co to jest ta rzeczywistość / każdy ją widzi inaczej / - akceptować zmuszona to jestem tylko czas co i też robię - reszta to pojęcie względne tej rzeczywistości :)) i z pewnością nie muszę się "akceptować" do rzeczywistości narzuconej przez innych :)))
        • krytyk2 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 17:13
          zaprawdę ,racje miał ten, który napisał ,ze namnożyło się tu kretynów z pianą na ustach
          • brygada_ww Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 18:18
            krytyk2 napisał:

            > zaprawdę ,racje miał ten, który napisał ,ze namnożyło się tu kretynów z pianą n
            > a ustach

            Ja tez nie lubie, gdy ktos mi probuje w moim prywatnym zyciu narzucac, co mam robic, bo to moze tylko szef w pracy. A juz najbardziej mnie wku...a, gdy szeregowy (wraz z "zonka") probuje bawic sie w kapitana i probuje pieniaczyc co mam jesc, jaka kawe pic, co moje dziecko ma jesc i ile ma miec zabawek, bo on z zonka robia tak i tak- a mnie to gowno obchodzi jak oni zyja. Jak sie szeregowiec nie chce dostosowac, to wystap z szeregu.
        • leda16 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 21:29
          ankaskakanka14 napisała:
          z pewnością nie muszę się "akceptować" do rzeczywistości
          > narzuconej przez innych :)))


          Tak, ale musisz się adaptować, cokolwiek przez to słowo rozumiemy :).
          • ankaskakanka14 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 21:42
            leda16 napisała:

            > ankaskakanka14 napisała:
            > z pewnością nie muszę się "akceptować" do rzeczywistości
            > > narzuconej przez innych :)))
            >
            >
            > Tak, ale musisz się adaptować, cokolwiek przez to słowo rozumiemy :).
            >
            >
            Nic nie muszę :)) mogę robić pod siebie i czy ktoś jest mnie wstanie zmusić abym poszła do kibla?

            Tylko nic o lekach i leczeniu - bo wiecie, limity NFZ :)))
            • ankaskakanka14 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 21:44
              Ja mogę co najwyżej chcieć - ale nie muszę nic :))
    • ankaskakanka14 Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 19:32
      brygada to ja mam podobnie :)) inni próbują mi narzucić ile mam zarabiać,jak chować dziecko itp. itd. obecnie to ingerencja na każdym poziomie życia - co budzi wewnętrzny sprzeciw / obserwując innych nie tylko mój / I tak se teraz pomyślałam oglądając "Folwark zwierzęcy" jakież to odzwierciedlenie rzeczywistości.
      • brygada_ww Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 22:16
        ankaskakanka14 napisała:

        > brygada to ja mam podobnie :)) inni próbują mi narzucić ile mam zarabiać,jak ch
        > ować dziecko itp. itd. obecnie to ingerencja na każdym poziomie życia - co budz
        > i wewnętrzny sprzeciw / obserwując innych nie tylko mój / I tak se teraz pomyś
        > lałam oglądając "Folwark zwierzęcy" jakież to odzwierciedlenie rzeczywistości.

        Ja te "rzeczywistosc" toleruje, bo musze (nie mam na tyle mozliwosci, zeby zmienic), jednak nie jestem w stanie jej zaakceptowac. To jest taka subtelna roznica pomiedzy tolerancja a akceptacja. A ta wspomniana przeze mnie para, do tego synek to jest przegiecie absolutne i budzi sprzeciw wielu ludzi. Wtracanie sie do wszystkiego, obrazanie mnie, mojego dziecka, umniejszanie jest nie do przyjecia. Jedna kobieta powiedziala, ze "niech jeden wlos spadnie z glowy temu dziecku" to ... pogrozila konkretnie i miala racje. Nie mozna pozwalac na taka ingerencje w cudze zycie, bo w gre wchodzi na przyklad zazdrosc, nie ma czego zazdroscic, ale trzeba dopie...c. Mam paskudny humor dzisiaj , dlatego tak sie rozpisalam.
        • 1lapaz Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 24.01.14, 19:58
          > Ja te "rzeczywistosc" toleruje, bo musze (nie mam na tyle mozliwosci, zeby zmie
          > nic), jednak nie jestem w stanie jej zaakceptowac. To jest taka subtelna roznic
          > a pomiedzy tolerancja a akceptacja.

          totalna beznadzieja pojawia sie w chwili gdy rozumiesz , ze nie masz wyjscia, musisz akceptowac to co jest na stanie i do konca poddajesz sie losowi, ale chocby iskierka nadziei czyni zycie zupełnie innym, zależnym od Ciebie, stajesz sie panem sytuacji i dalszy jej przebieg może wyglądać jak tylko zapragniesz.. no przynajmniej ja tak mam
    • paco_lopez Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 23.01.14, 22:12
      do mnie trafiło kiedyś Przebudzenie. Tam są cztery zdania , które pozwalają dobrze ten temat widzieć. Teraz ich nie pamiętam, ale zawsze mogę sobie do nich sięgnąć. To rzeczywiście nastawia.
    • just_sadness Re: Problem z akceptacja rzeczywistosci 24.01.14, 00:23
      jest jeszcze coś takiego
      To nic że w tym roku nici z wyjazdu ale przecież mam pod nosem piękny las
      Może i zepsuł mi się samochód ale na nogach do pracy to przyjemność i kondycję poprawiam
      Może ten związek nie jest do końca taki jak sobie wymarzylem ale przecież jest tyle plusów -
      nie pali nie pije, inni gorzej trafili.
      I jest mi dobrze, jestem szczęśliwy.
      Naprawdę szczęśliwy? A może tobdobre podejście.





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka