kropidlo5
23.01.14, 10:34
Jakby to trywialnie nie brzmialo, problem z akceptacja rzeczywistosci to chyba jedno z glownych zrodel stresu, leku i chorob emocji. Tak wnioskuje po tym, jak wszechobecne sa rady odnosnie koniecznosci akceptacji w roznych dziedzinach.
Tak zwana modlitwa o pogode ducha, ksiazki typu Przebudzenie czy hity Daniela Carnage, poradniki odnosnie depresji, nerwic itp.
Nie chce tutaj diagnozowac problemu, bo wiadomo, ze on jest. zastanawia mnie, skad sie on bierze. Dlaczego nie potrafimy pogodzic sie z rzeczami, na ktore nie mamy wplywu- a ten brak mozliwosci moze przejawiac sie w rozny sposob.
Nie mozemy pogodzic sie z przeszloscia, nie mozemy pogodzic sie z tym, jacy sa inni ludzie. Nie mozemy pogodzic sie ze swoim wiekiem, wygladem, charakterem (choc tutaj powiedzmy jakas tam mozliwosc ingerencji jest).
Trening bezsilnosci to bardzo frustrujaca zabawa, a tak chetnie uprawiana. Skad sie to bierze? Jakie macie pomysly?
No i- jak z tym 'dealowac'.