czustka
26.01.14, 23:49
Jest taka wersja mnie samej, ktora bardzo sie podoba otoczeniu, gdy ją prezentuje ludzie są mi bardziej przychylni, życzliwi, mogę wiecej, jest mi latwiej itd
Dlaczego pisze o wersji? Bo to nie do konca ja, to raczej praca nad sobą ciagla kontrola,i to troche sztuczne bo w głebi duszy jestem kim innym, mam ochote na zupelnie inne zachowania, meczy mnie kontrolowanie sie choc wiem ze warto :(
Ta prawdziwa ja ktora posiada cały wachlarz złych cech zniecheca do mnie otoczenie ale gdy sie taka prezentuje czuje sie wolna i czuje sie w 100% sobą,nie musze sie kontrolowac.
Mam dysonans.... wiem ze warto sie starac i pokazywac tylko te lepsza wersje, ze duzo na tym w zyciu moge zyskac, generalnie lepiej funkcjonowac z innymi ludzmi ale w glebi duszy meczy mnie to czuje ze nie jestem do konca sobą. Czy was meczy praca nad sobą czy nie czujecie ze udajecie kogos kim nie jestescie?