Dodaj do ulubionych

rodzinny koziol ofiarny

08.02.14, 21:34
znacie takie przyoadki, ze jakas jedna osoba w "rodzinie" placi za jej patologie?
chorobami / bo nie wyrabia w takich warunkach/, zaszczuciem / bo przeciez syf nie moze wyjsc na jaw/, zyciem / bo i warunki i "rodzina" pasozytuje na niej/ niszczy ja na tyle skutecznie, ze nie moze ona zbudowac/ miec swojego zycia.
a do obcych, u nas wszystko w porzo, tylko ten on/ ona jakis taki oferma. my sie tak staramy /oj kur, tak, staraja sie!!/, a on/ ona, widzicie taki/a jakas nie halo.

kur! krew sie we mnie burzy jak widze takie "rodziny". jaka sku...menda trzeba byc, zebyy tak postepowac??? co to za "ludzie"?????????
Obserwuj wątek
    • ankaskakanka14 Re: rodzinny koziol ofiarny 08.02.14, 21:41
      No ja znam coś podobnego - u mnie za ścianą facet je bie dzień w dzień swoją żonę o wszystko.Starsze małżeństwo - jestem świadkiem tego mimo woli - nie wiem nawet co mam zrobić? Ściany cienkie i wszystko słychać,a co najśmieszniejsze - byłam tam kilka razy po fajki to on miły i uśmiechnięty.Zaprosiłam ją kiedyś aby przyszła na kawę - chciałam aby odetchnęła trochę - chciałam sie coś wywiedzieć i pomóc ale nie przyszła :(((
      • ankaskakanka14 Re: rodzinny koziol ofiarny 08.02.14, 21:44
        Poniża ją strasznie aż przykro tego słuchać łącznie z wulgaryzmami.Dziwię się jej,że to znosi.
        • 1lapaz Re: rodzinny koziol ofiarny 08.02.14, 21:59
          oni zyja w tej swojej matni, do ktorej sa przyzwyczajeni ... znam takie przypadki, nie chcieli by innego życia, nawet sobie innego nie wyobrażają
          • ankaskakanka14 Re: rodzinny koziol ofiarny 08.02.14, 22:06
            1lapaz napisała:

            > oni zyja w tej swojej matni, do ktorej sa przyzwyczajeni ... znam takie przypad
            > ki, nie chcieli by innego życia, nawet sobie innego nie wyobrażają

            No niby tak ale być świadkiem takiego czyjegoś życia to nic przyjemnego.Zresztą wydaje mi się,że chyba nie jest jej z tym dobrze - ciągle tylko "daj mi spokój" :(((
    • ziemiomorze Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 11:57
      To są zupełnie przeciętni ludzie.
      Jeśli system jest patologiczny, albo jeden z elementów systemu jest bardzo patologiczny (co w sumie wychodzi na to samo), to płaci za to najsłabszy element systemu, zostając kozłem ofiarnym, czyli ofiarą przemocy fizycznej i/lub psychicznej. Dziecko zapada na przewlekłą dolegliwość o trudnej do ustalenia etiologii, zona jest bita, mąż/ojciec traktowany jak szmata itd.
      To się tak zaczyna, a potem toczy się samo, siłą pierwotnego rozpędu, patologia nakręca patologię. Samo się nie zatrzyma, musi się coś rypnąć - emocjonalnie albo fizycznie.
    • witchland Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 12:08
      To jest zakodowane w 'kulturowej' mentalnosci, pewnych kregow ludzi. Dla nich jest to norma, nie widza w tym zla.
      Uwazam, ze tez Panstwo powinno ludzi bardziej uswiadamiac. Angazowac, tak bardziej spolecznie.
      Dla wielu ludzi klaps i bicie dzieci, jest norma nawet dzis, pomimo kar za przemoc.
      Podobnie jest z tym o czym opisujesz to tez przemoc, ktora ma swoj paragraf w wymiarze karnym.

      Gdyby ten paragraf byl bardziej skutecznie stosowany to mozliwe, ze po jakims czasie doszloby zwiekszenia swiadomosci ludzi, cos by sie ruszylo w ich glowach.

      • clarissa3 Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 12:36
        mnie powala to jak ludzie to kupuja - dolaczaja do tego. Przyklad - wchodzi do takiej rodziny jakas nowa zona czy maz i co robia? To samo. Zero myslenia, zero ... empatii? Zero oporu.

        Mysle ze psychiatryki wypakowane takimi kozlami ofiarnymi sa, gdyby sie tak dobrze przyjzec...
        • witchland Re: rodzinny koziol ofiarny 10.02.14, 00:02
          To sa cechy psychopatow, a psychopata to manipulant, wiec testuje na ile mu pozwola...Powoli przekraczajac granice... Poza tym w Polskiej kulturze jest zakodowane, ze sie kulturalna osoba nie broni, nie odzywa sie ostro, ba nawet nie ma prawa sie obrazic...!
          Tam, gdzie ktos przekracza czyjes granice prywatnej przestrzeni, tam sie bierze nogi za pas i ucieka...
          W obecnych czasach brakuje kultury, spoleczesntwa chamieja, wszedzie...

          Juz lepiej bylo za Komuny, naprawde zaczynam doceniac te czasy...
    • anonim_ka Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 13:51
      ze jakas jedna osoba w "rodzinie" placi za jej patologie?
      Uważam , że za patologię w rodzinie płacą wszyscy jej członkowie:((
      System wyparcia i zaprzeczeń buduje .. fałszywy obraz rzeczywistości.
    • ankaskakanka14 Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 14:41
      Wydaje mi się,że czym ktoś bliższy / emocjonalnie,mentalnie /tym bardziej bolą jakieś tam obelgi,znieważania itp - osoby empatyczne / wrażliwe / żywiące jakieś ciepłe uczucia do najbliższych są chyba najbardziej narażone na w/w.Większość jest po prostu durna jakimiś swoimi lekami,fobiami męczą innych.Sami zabijają ciepłe uczucia wobec siebie poprzez próby dominacji,podejrzenia,pomówienia itp.itd.
      Czasami aż przykro na to patrzeć.
      • stoijedna Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 16:00
        czasem konkretne dziecko staje się ofiarą walk obojga rodziców. np rodzice rywalizują, kłócą się między sobą. któreś z dzieci jest w jakimś obszarze słabsze, jeden rodzic zaczyna się nad nim litować i je chronić bardziej niż inne - automatycznie drugi rodzic zaczyna to dziecko mocniej ganić- więc pierwszy jeszcze mocniej chronić, itd.
        emocjonalna walka rodziców między sobą skrupia się na dziecku, które niby jest chronione przez pierwszego rodzica, ale to fikcja, tak naprawdę jest również jego ofiarą, nie tylko tego drugiego.
        np rodzina w której nastolatek zaczyna wpadać w nałóg, oboje rodzice nie rozwiązują problemu tylko szarpią się między sobą i oskarżają wzajemnie które bardziej winne za nałóg dziecka. uzaleznione dziecko staje się domowym zakładnikiem, nie dostaje pomocy, dostaje przemoc, na nim się skupiają huśtawki nastroju rodziców.
        a reszta dzieci staje się też zakładnikiem domowej sytuacji,
        bo pokazuje im się że matka niewinna bo broni syna przed zbyt wymagającym ojcem,
        ojciec niewinny bo broni syna przed nadopiekuńczą matką,
        syn zupełnie opuszczony emocjonalnie - ale cóż, to on pije, znaczy się że on zły.
        gdyby jego nie było to by w domu było lepiej.
        Ale on ma na tyle podcięte skrzydła przez toksyczny dom i swój nałóg, że nigdy z tego domu nie odejdzie.
        Staje się takim pionkiem na którego wszyscy mogą pomyje wylewać "znowu zachlał więc znowu w domu źle". Przyzwyczaja się do roli tego którego wszyscy gnoją i pije dalej bo tylko to w tym otoczeniu go cieszy.
        Matka z ojcem umywa ręce, matka nadal broni pijaka i zapewnia mu utrzymanie, ojciec nadal chce nim wstrząsnąć by przestał pić. Co zrobi jedno, to drugie zniweluje.
        Reszta dzieci ucieka z domu jeśli tylko ma siły, oni są też ofiarami, rodzice skupieni na walce z sobą nie mieli dla nich przestrzeni by obdarzyć ich normalnym uczuciem.
        Emocjonalnie dzieci są porzucone.

        Jest też gatunek osób w typie "wiecznej ofiary". Nadwrażliwa na swoim punkcie, egocentryczna, skupiona na sobie i własnych przeżyciach, nie zauważająca że sama jest roszczeniowo-przemocowa, natomiast szantażująca otoczenie swoim pokazowym cierpiętnictwem,
        nie rozumie, że ona uważa się za dobrą i pokrzywdzoną ale ludzie od niej uciekają z powodu jej konfliktowego charakteru i strachu, że cokolwiek się powie to ona uzna to za atak na siebie. Męczące. Może w swoim przekonaniu ona jest ofiarą innych, bo w przekonaniu otoczenia to ona jest osobą przemocową walczącą o to by patologia trwała.
        • clarissa3 Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 16:18
          jakie to by szczegoly nie byly to faktem jest to ze to sami ludzie sobie nawzajem zycie upierdliwym czynia.
    • flan_fran Re: rodzinny koziol ofiarny 09.02.14, 20:37
      a co z takimi, ktorym natura zrobi czarny dowcip i wrzuci pomiedzy reproduktorow dewiantow, dziecku dajac dobre serce, tak, ze oba takie elementy wyzywaja sie na nim, bo jest najslabsze w tym ukladzie.
      do tego bedac obdarzonym tym dobrym sercem, delikatnoscia, wrazliwoscia i uczuciowoscia, a drugiej strony bedac zaleznym emocjonalnie i nieswiadomym stosowanych na nim dewiacji, z 0 inspekcja i pomoca ze strony tzw. organow.
      ?
    • lutsyfer Re: rodzinny koziol ofiarny 14.02.14, 15:23
      Koziol ofiarny juz nie pierze, na koniec natrollowal i poszedl z foro, pralka sie zepsula...
      • zentis Re: rodzinny koziol ofiarny 15.02.14, 11:49
        jesli ktos jeszcze nie chcial uwierzyc jaki psychiczny sciek reprezentuja psychiatrzy, to ma namacalny przyklad.
        • lutsyfer Re: rodzinny koziol ofiarny 15.02.14, 12:41
          zentis napisała:

          > jesli ktos jeszcze nie chcial uwierzyc jaki psychiczny sciek reprezentuja psych
          > iatrzy, to ma namacalny przyklad.

          Widze irytacje, plan z lolitka wzial w leb. Przykro mi ...
    • caramel.ki Re: rodzinny koziol ofiarny 28.02.14, 19:56
      niewiarygodne. u wszystkich czytajacych, rownowaga w rodzinie?
      • malwi.4 Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 17:01
        Ja już chyba dość w tym temacie napisałam. To, że mogłam tu z siebie pewne rzeczy wyrzucić przyciągnęło mnie do tego forum.

        Temat wyczerpałam. Zrozumiałam pewne sprawy. Próbuję się dogadać na tyle, ile potrafię. Kiedyś będę za nimi tęsknić...

        Przez lata myślałam, ze moim życiem rządzi przypadek. Ale tak nie jest. Wyborów dokonywałam sama. I to nie jest tak, ze mam życie nie udane, bo... Dużo dobrego też mnie spotkało i spotyka.
        • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 17:12
          malwi.4 napisała:


          > Temat wyczerpałam. Zrozumiałam pewne sprawy. Próbuję się dogadać na tyle, ile p
          > otrafię. Kiedyś będę za nimi tęsknić...
          >
          za kim będziesz tesknić?

          > Przez lata myślałam, ze moim życiem rządzi przypadek. Ale tak nie jest. Wyborów
          > dokonywałam sama. I to nie jest tak, ze mam życie nie udane, bo... Dużo dobreg
          > o też mnie spotkało i spotyka.

          a jak teraz oceniasz swoje zycie? czego Ci brakuje?
          • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 18:11

          • malwi.4 Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 18:26
            Będę tęsknić za rodzicami. Za dzieciństwem.

            A czego mi brakuje?? W sumie nie wiem. Pewnie brakuje tego, czego zabrakło w dzieciństwie.

            Brakuje mi odwagi, by mówić "jestem". Brakuje mi chęci, by lepiej żyć, by lepiej dbać o bliskich, o mój związek.

            Mój kompleks to taki, że nie wiem, czy bym sobie poradziła sama finansowo. Czy byłabym w stanie być kimś niezależnym materialnie i psychicznie. Do tej pory zawsze miałam oparcie. Chyba brakuje mi takiego poczucia, że jestem osobą samodzielną. To w Tobie Mona cenię. Ty to posiadasz.
            • malwi.4 Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 18:41
              Ja sobie zdaję sprawę, ze wiele zależy ode mnie, że wiele w moich rękach, że muszę tylko "chcieć". Poza tym, trzeba też doceniać to, co się ma, bo zawsze się znajdzie coś, czego będzie brakowało.
            • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 20:07
              malwi.4 napisała:


              > Brakuje mi odwagi, by mówić "jestem". Brakuje mi chęci, by lepiej żyć, by lepie
              > j dbać o bliskich, o mój związek.

              to niedobrze
              >
              > Mój kompleks to taki, że nie wiem, czy bym sobie poradziła sama finansowo. Czy
              > byłabym w stanie być kimś niezależnym materialnie i psychicznie. Do tej pory za
              > wsze miałam oparcie. Chyba brakuje mi takiego poczucia, że jestem osobą samodzi
              > elną. To w Tobie Mona cenię. Ty to posiadasz.

              nie wiem, czy posiadam, ja tez mam w kimś oparcie, a może powinnam byc bardziej samodzielna
              • malwi.4 Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 20:34
                Z tą "chęcią" to jest raz lepiej raz gorzej. Dziś miałam gorszy dzień.

                Nie przekreślę tego co już się wydarzyło, ale mogę sobie powiedzieć "od teraz będzie lepiej". A tą złą przeszłość trzeba zaakceptować, trzeba się z nią pogodzić. Nie mogę reszty życia zmarnować tylko dlatego, że znaczna jego część nie wyglądała tak, jak powinna.

                > nie wiem, czy posiadam, ja tez mam w kimś oparcie

                może więc to normalne, że potrzebuję drugiego człowieka


                • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 03.03.14, 21:08
                  malwi.4 napisała:

                  > Z tą "chęcią" to jest raz lepiej raz gorzej. Dziś miałam gorszy dzień.
                  >
                  > Nie przekreślę tego co już się wydarzyło, ale mogę sobie powiedzieć "od teraz b
                  > ędzie lepiej". A tą złą przeszłość trzeba zaakceptować, trzeba się z nią pogodz
                  > ić. Nie mogę reszty życia zmarnować tylko dlatego, że znaczna jego część nie wy
                  > glądała tak, jak powinna.
                  >

                  słusznie

                  > > nie wiem, czy posiadam, ja tez mam w kimś oparcie
                  >
                  > może więc to normalne, że potrzebuję drugiego człowieka
                  >
                  > pewnie, "Nikt nie jest samotna wyspą"
                • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 04.03.14, 10:12
                  malwi.4 napisała:
                  Nie mogę reszty życia zmarnować tylko dlatego, że znaczna jego część nie wy
                  > glądała tak, jak powinna.
                  >

                  a jak wg Ciebie 'powinna' wyglądać?


                  >
                  • malwi.4 Re: rodzinny koziol ofiarny 04.03.14, 18:31
                    > a jak wg Ciebie 'powinna' wyglądać?

                    W dzieciństwie powinna być miłość i akceptacja. Jeśli tego zabrakło w dzieciństwie to szukamy tego w dorosłości - bezwarunkowej miłości i akceptacji. Myślę, że to niedojrzałe jest. Dorosły człowiek powinien akceptować siebie i nie przeglądać się w oczach innych. Inni powinni nas jedynie inspirować.

                    Pierwsze kroki w dorosłości powinniśmy robić pełni wiary we własne siły, a nie lęku przed tym, co nas spotka.

                    • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 04.03.14, 21:27
                      malwi.4 napisała:

                      > > a jak wg Ciebie 'powinna' wyglądać?
                      >
                      > W dzieciństwie powinna być miłość i akceptacja. Jeśli tego zabrakło w dziecińst
                      > wie to szukamy tego w dorosłości - bezwarunkowej miłości i akceptacji. Myślę, ż
                      > e to niedojrzałe jest. Dorosły człowiek powinien akceptować siebie i nie przegl
                      > ądać się w oczach innych. Inni powinni nas jedynie inspirować.
                      >
                      > Pierwsze kroki w dorosłości powinniśmy robić pełni wiary we własne siły, a nie
                      > lęku przed tym, co nas spotka.
                      >

                      Zgadzam się w 100%. Szkoda, że nie wszyscy mają takie szczęście.
                    • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 04.03.14, 21:33
                      malwi.4 napisała:

                      > Pierwsze kroki w dorosłości powinniśmy robić pełni wiary we własne siły, a nie
                      > lęku przed tym, co nas spotka.
                      >
                      Cieszę się, że mojej córce mogłam dać takie poczucie wiary we własne siły, że pojechała na stypendium do Japonii i dobrze sobie radzi :)
                      • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 04.03.14, 21:41
                        I że ja zdobyłam w końcu taką pewność siebie, że skończyłam wymarzone studia podyplomowe i mam bardzo dobra pracę :)
                        • malwi.4 Re: rodzinny koziol ofiarny 05.03.14, 08:41
                          mona.blue napisała:

                          > I że ja zdobyłam w końcu taką pewność siebie, że skończyłam wymarzone studia po
                          > dyplomowe i mam bardzo dobra pracę :)

                          To ważne, by zauważać i doceniać to co nas dobrego spotkało i to co sami osiągnęliśmy. To podnosi samoocenę.

                          Każda chwila naszego życia teraz wpływa a to kim będziemy np za lat 5.

                          Ja też mam nadzieję, że moje dziecko wyrośnie na samodzielnego człowieka i pewne sytuacje, które mnie spotkały, jego ominą.
                          • mona.blue Re: rodzinny koziol ofiarny 05.03.14, 10:00
                            malwi.4 napisała:

                            >
                            > Ja też mam nadzieję, że moje dziecko wyrośnie na samodzielnego człowieka i pewn
                            > e sytuacje, które mnie spotkały, jego ominą.

                            Na pewno :) Sądze, że starałaś sie nie powtórzyc błędów rodziców, że dałas mu duzo miłości i akceptacji.
    • aristoi_daimonion Re: rodzinny koziol ofiarny 09.03.14, 17:24
      Pewnie, że znamy takie przypadki.
      Choć chyba wszyscy na swój sposób płacą za patologię w rodzinie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka