Dodaj do ulubionych

Moj maz ma zone..

16.08.04, 12:01
Niestety, to prawda. Nie formalnie..ale faktycznie. Mam watpliwa ( teraz to
widze) przyjemnosc bycia zona nr 2. Moje malzenstwo jest powaznie zagrozone i
to za sprawa bylej zony. Na poczatku uprzedze, ze bycie zona nr 2 w moim
przypadku nie stanowi awansu z Kochanicy etc. Moze jasniej - nie rozbilam
niczyjego malzenstwa ;) Otoz byla zona meza czuje sie jak obecna! Z tego
zwiazku maja dziecko i ona w zwiazku z tym rosci sobie prawa do:
- zawozenia jej do pracy, na zakupy
- wykonywania wszelkich prac domowych od przyslowiowego wkrecenia zarowki do
naprawy ogrodzenia jej domu
- gotowosci na inne wezwania o kazdej godzinie dnia i nocy.

W sumie, ludzie po rozwodzie moga zyc "normalnie", zwlaszcza jak jest
dziecko,ale w tym przypadku to chyba przesada?
Prawda jest taka, ze babsko mnie nie nawidzi, bo liczylo, ze po rozwodzie
ochlona i on wroci. Moglaby sobie swietnie poradzic, ale woli jatrzyc i
intrygowac. I to trwa 3 rok z tendencja wzrostowa. W momencie kiedy maz sie
opiera ( bo przyznaje, ciosam mu kolki na glowie) ona wyzywa sie w ohydny
sposob na dziecku. Sytuacja nieomal patowa. A ja mam coraz mniej
cierpliwosci..Czy takie zwiazki w ogole maja przszlosc?

Obserwuj wątek
    • nie-zadziwiona Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 12:07
      Nie, takie związi mają przeszłość.
      A chcesz w kły?
      • karioka2 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 12:12
        Dlaczego?
        • m.malone Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 12:48
          karioka2 napisała:

          > Dlaczego?

          Dlaczego?
          No bo to właśnie ona. Nie tylko ma "męża", ale i komputer:DDD
          • karioka2 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 13:00
            ;)
    • j_ar Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 12:51
      a co znaczy 'wyzywa sie na dziecku?'....
      • karioka2 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 13:04

        > a co znaczy 'wyzywa sie na dziecku?'....

        Nastawia negatywnie w stosunku do ojca. Np. kiedy maz nie wykona prosby-
        polecenia potrafi wylaczyc telefon, a dziecku mowi "Widzsz, tatus ma nas
        gdzies, nawet nie zadzownil w Twoje imieniny.." albo bardziej drastyczne
        kawalki. I jak tu potem tlumaczyc dziecku, ze byl, dzwonil i nikogo nie zastal?
    • psychoguru Nie ma wyjscia 16.08.04, 13:27

      Sa koszty rozwodow, nie tylko alimenty ale rozne hece.
      Niestety zdarzylo ci sie placic cene za rozwod. Poniewaz
      osoba jest patologiczna i zadrecza dziecko oraz
      niewiele da sie zrobic do czasu gdy dziecko dorosnie i
      ja opusci.

      Moze maz zaczalby symulowac ciezka chorobe?
      • karioka2 Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 13:41
        Ciezka chorobe? To bym dopiero miala ;) Przyszlaby i zabrala do siebie ;)
        • ziemiomorze Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 13:47
          karioka2 napisała:

          > Ciezka chorobe? To bym dopiero miala ;) Przyszlaby i zabrala do siebie ;)


          To jest zadziwiajace, ze dajecie sie tak robic w trabe. Manipulacja dzieckiem
          manipulacja dzieckiem - moze umowcie sie, ze bedziecie sie kontaktowac na rozne
          sposoby - np emailowo (w szkolach jest juz czesto powszechny dostep do
          internetu) albo kupcie mu komorke czy cos. Albo odwiedzajcie, zamiast dzwonic -
          chocby na chwile.

          A moze mediacje rodzinne? Z wyszkolonym terapeuta?
          Tej pani tez by to wyszlo na dobre, skupilaby sie na szukaniu kogos, kto nie
          jest zajety.
          z.
          • j_ar Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 13:53
            czasem wlasnie, tu jest problem, ze ktos nie chce brac udzialu w zadnych
            mediacjach...i co wtedy? telefon kupic dziecku, to matka zabierze....
            • ziemiomorze Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 13:59
              Ale probowali? Z tego, co pisze - to chyba raczej nie.
              Zamiast probowac zmienic sytuacje - ulegali. Co jest bardziej bez sensu?

              z.
          • karioka2 Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 14:06
            ziemiomorze napisała:

            > To jest zadziwiajace, ze dajecie sie tak robic w trabe. Manipulacja dzieckiem
            > manipulacja dzieckiem - moze umowcie sie, ze bedziecie sie kontaktowac na
            rozne
            > sposoby - np emailowo (w szkolach jest juz czesto powszechny dostep do
            > internetu) albo kupcie mu komorke czy cos. Albo odwiedzajcie, zamiast
            dzwonic - chocby na chwile.

            Z wzgledu na sytuacje, dziecko nas odwiedza. I to w miare czesto. Gorzej w
            czasach nielaski. Ma 11 lat, tak wiec kontakt z matka jest nieodzowny, a ona
            przy okazji robi swoje.

            > A moze mediacje rodzinne? Z wyszkolonym terapeuta?
            > Tej pani tez by to wyszlo na dobre, skupilaby sie na szukaniu kogos, kto nie
            > jest zajety.

            Rodzina tak naprawde umywa rece. Kazdy ma dosc tej sytuacji i jej. Pani
            zarzucila terapie w momencie...kiedy "odzyskala" meza. Nie szuka innego, bo po
            co. Ma przeciez "meza", ktory "chwilowo" od kilku lat jest poza domem..Nie ma
            przyjaciolek, z innymi widuje sie sporadycznie. Jest sklocona z rodzina i ze
            znajomymi, nic dziwnego ze potrzebna jej pomoc chocby w przytarganiu siatek z
            zakupami, tylko dlaczego to ma byc moj maz? Zaczynam watpic w sens takich
            malzenstw.

            > z.

            • ziemiomorze Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 14:11
              Skoro dziecko jest tak duze, to da sie mu to i owo wytlumaczyc.
              Pani - powiedziec delikatnie, ale stanowczo 'bujaj sie' i byc konsekwentnym,
              jednoczesnie czuwajac nad tym, aby nie ucierpial kontakt z dzieckiem (jw -
              komorka, e-maile).

              z.
              • karioka2 Re: Nie ma wyjscia 16.08.04, 14:25
                Dzieki temu, ze jest duze - nie jest skazone nienawiscia matki.
                Wina lezy po obu stronach. Ona szaleje, a on to toleruje.
                Gdyby moj maz potrafil spojrzec chlodnym okiem na to wszystko, pewnie
                stosunkowo szybko poradzilby sobie z ta sytuacja. Moze nie akceptuje, ale godzi
                sie na taki stan : z wygody, egoizmu, przyzwyczajenia itd. Problem w tym, ze
                mnie ta sytuacja kompletnie nie lezy..Poczatkowo nie bylo takiej zazylosci, bo
                wowczas nie byloby naszego malzenstwa.
    • karioka2 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 14:10
      Sytuacja na ten czas jest bez wyjscia. Ludze sie, ze osobom, nawet tak
      zapamietalym w swojej zlosci, z czasem przechodzi. My czekamy 3 lata i nic.
      • wredna2 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 14:15
        Musicie się przeprowadzic gdzies daleko, li i tylko!
      • Gość: roxi Re: Moj maz ma zone.. IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 16.08.04, 14:56
        a wlasciwie jaki byl ich powod rozwodu, tak z ciekawosci sie pytam
        Bo moj mezulek bedac w zwiazku malzenskim az tak nam nie pomaga.
        • malwa33 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 15:05
          gdyby maz zaniechał tych czestych wizyt , była przestałaby szalec
          Oczywiscie szalałaby, szantazowała, manipulowała dzieckiem ale do czasu
          Inna sprawa w razie zabraniania kontaktów z dzieckiem jest sad, który wierz mi
          umiejetnie rozplanuje czas spotykania sie z dzieckiem.
          On ma 11 lat, jeszcze troche sam bedzie przybiegał do tatusia.
          Tylko trzeba jemu dac poczucie ,ze ten Wasz dom jest tez jego domem.
          z czasem mały zrozumie, dzieci sa dobrymi obserwatorami.

          Tak sobie myśle jakby to było gdybys Ty miała dziecko, dalej byłby na kazde
          zadanie byłej?
      • scrivo Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 15:08
        "My czekamy 3 lata..." PIszesz jednak caly czas "ja", nie było słowa o tym, co
        na to twój mąż, domniemywasz tylko że z wygody lub przyzwyczajenia poddaje się
        sytuacji i że na początku tak nie było. Były między wami jakiekolwiek rozmowy na
        ten temat?
        Wyjechać tak, by odległość uniemożliwiła nadto częste kontakty, to jedyne w tej
        chwili rozsądne rozwiązanie. Tylko pewnie trzyma was praca, mieszkanie,
        przyjaciele, rodzina... nawet była rodzina.
        • Gość: Moni Re: Moj maz ma zone.. IP: *.telprojekt.pl 16.08.04, 17:17
          Trzyma przede wszystkim dziecko.
          Ale odnoszę wrażenie, że jest ono tylko pretekstem dla męża, bo w
          rzeczywistości emocjonalnie nie uwolnił się od byłej. (nie czujesz jakbyś była
          jedną z dwóch?)
          Terapia dla niego w zupełności wystarczy. Co to za facet co z babą nie daje
          rady, powiedzcie mi?
          • Gość: lena Re: Moj maz ma zone.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:39
            rada jest prodta trzeba poszukać Zonie nr 1 męża nr 2, najlepiej jakby zajęła
            się tym żonanr 2- ma wprawę ,co nie....
          • karioka2 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 19:51
            Cos w tym jest. Upraszczajac: On sie "nie rozwiodl", a ona nie uznala rozwodu.
            Przyznam sie, ze nie znam podobnego przypadku przywiazania do bylej zony. Moze
            to jakas dziwna odmiana milosci? Sama nie wiem.
            • Gość: Moni Re: Moj maz ma zone.. IP: *.telprojekt.pl 16.08.04, 22:24
              Jak zwykle mętlik z gatunku miłość/uwikłanie.
              Pogoń go do terapeuty, bo zwariujecie.
    • Gość: glajda Re: Moj maz ma zone.. IP: *.wmc.net.pl 16.08.04, 18:44
      A współżyje z nią też? Mąż to mąż...
      Pozdrawiam, A.
    • komandos57 Re: Moj maz ma zone.. 16.08.04, 22:32
      karioka2 napisała:

      > Niestety, to prawda. Nie formalnie..ale faktycznie.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      jak mu staje tak,ze moze was obie jebac,nie widze problemu.Niech zyje Leper i
      AZ.
      • malwa33 Re: Moj maz ma zone.. 17.08.04, 10:07
        czy te, kobiety które sie na taka sytuacje zgadzaja sa az tak słabe czy
        zaslepione miłoscia?
        ja tego nie moge strawic, facet sie rozwiódł ma druga zone.Nie on pierwszy i
        nie ostatni.
        Ma wyrzuty sumienia? To po jaka cholere sie zdecydował na rozwód, fuj

        Tamta powinna przejsc do historii, niestety taka kolej rzeczy.
        Nie ma zadnego obowiazku jej pomagać, finansowo ze wzgledu na dziecko czy w
        trakcie długotrwałej choroby owszem ale jakies zakupki, wkrecanie żarówki to
        żenada.
        Czy oni sa razem zrośnieci?

        Mam byłego, mój maz ma była.
        On sie zajmuje mna , ja nim.
        Zero spotkan biegan do byłej lub byłego.
        To dorosli ludzie,musza dawac sobie rade sami czy tez z pomoca kogs bliskiego.
        W tej sytuacji ani ja dla mojego byłego ani on dla swojej byłej nie jest juz
        osoba bliska.
        Rozwiedlismy sie i KONIEC!
        Gdyby mój wypalił ,ze musi jechac swojej byłej pomóc w zakupach ...
        wysmiałabym go... a co ona jaks kaleka,ze sama sobie ich nie przyniesie do domu?
        rany, dziweczyno zameczysz sie .
        Masz dupę , sorry nie meza.
        Normalnie zrosty na wiecznosc;)
        • psychoguru Niestety, niestety 17.08.04, 17:24
          malwa33 napisała:

          > Gdyby mój wypalił ,ze musi jechac swojej byłej pomóc w zakupach ...
          > wysmiałabym go... a co ona jaks kaleka,ze sama sobie ich nie przyniesie do
          > domu?
          > rany, dziweczyno zameczysz sie .
          > Masz dupę , sorry nie meza.
          > Normalnie zrosty na wiecznosc;)

          Masz w pelni racje. Tylko nie dostrzegasz jednej zasadniczej sprawy:
          Tamta patologiczna osoba perfidinie wyzywa sie na dziecku. Dziecko jest
          niewinne a ona bardzo latwo moze mu zdemolowac psychike. Jest bardzo powazna
          grozba ciezkiego kryzysu psychicznego lub wykolejenia sie tego dziecka gdy
          bedzie wchodzilo w wiek dojrzewania a ona bedzie je podtruwala.

          Niestety w tej sytuacji nic sie nie da zrobic. Trzeba poczekac az dziecko
          wydorosleje i sie usamodzielni. I potem zemscic sie zrywajac z ta osoba
          wszelkie kontakty.
    • Gość: Patrycja Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.08.04, 20:00
      Wszystko to brzmi bardzo dziwnie. No bo jesli twoj maz jest na kazde zawolanie
      jak piszesz to mysle ze jego byla zona nie mialaby sposobnosci nastawiac
      dziecko przeciwko niemu, gdyz on czyli ojciec dziecka umialby mu na drugi dzien
      po imieninach wytlumaczyc ze telefon nie pracowal. Zreszta telefon to chyba
      niezbyt osobista forma skladania wlasnemu dziecku zyczen imieninowych. Wnosze z
      tego ze te kontakty nie sa az tak czeste jak piszesz. Nie zabraniaj im spotkan
      (ojcu z synem). Dlaczego ich malzenstwo sie rozpadlo???? Czy przyczyna mogla
      byc jakas inna kobieta??? Zaznaczam ze nie mam tutaj ciebie na mysli bo pisalas
      ze nie mialas z tym nic wspolnego. Jesli matka dziecka ma powazne problemy
      zycia codziennego to przeciez nie tylko twoj maz moze jej od czasu do czasu
      pomoc. Przeciez zawsze mozesz zrobic to razem z nim, nieprawdaz? Moze i pomoc
      domowa( nie mam na mysli kontaktow z dzieckiem) nie bedzie wowczas tak
      konieczna?
      • Gość: toja Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 20:08
        > ze nie mialas z tym nic wspolnego. Jesli matka dziecka ma powazne problemy
        > zycia codziennego to przeciez nie tylko twoj maz moze jej od czasu do czasu
        > pomoc. Przeciez zawsze mozesz zrobic to razem z nim, nieprawdaz? Moze i pomoc
        > domowa( nie mam na mysli kontaktow z dzieckiem) nie bedzie wowczas tak
        > konieczna?

        :DDDD No, przepraszam ale czy Ty dziewczynao sugerujesz, ze żona nr2 ma pomagać
        żonie nr1??
        ROTF
      • komandos57 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 17.08.04, 20:10
        Gość portalu: Patrycja napisał(a):

        > Wszystko to brzmi bardzo dziwnie. No bo jesli twoj maz jest na kazde
        zawolanie
        > jak piszesz to mysle ze jego byla zona
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        czyc ty nie biedronka 14?Co prawda brzmisz jak bak.
      • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 18.08.04, 08:53
        Gość portalu: Patrycja napisał(a):

        > Wszystko to brzmi bardzo dziwnie. No bo jesli twoj maz jest na kazde
        zawolanie
        > jak piszesz to mysle ze jego byla zona nie mialaby sposobnosci nastawiac
        > dziecko przeciwko niemu, gdyz on czyli ojciec dziecka umialby mu na drugi
        dzien po imieninach wytlumaczyc ze telefon nie pracowal.
        > tego ze te kontakty nie sa az tak czeste jak piszesz. Nie zabraniaj im spotkan
        > (ojcu z synem). Dlaczego ich malzenstwo sie rozpadlo???? Czy przyczyna mogla
        > byc jakas inna kobieta??? > pomoc. Przeciez zawsze mozesz zrobic to razem z
        nim, nieprawdaz? Moze i pomoc
        > domowa( nie mam na mysli kontaktow z dzieckiem) nie bedzie wowczas tak
        > konieczna?

        Przyklad z imieninami moze niezbyt fortunny, bo prawda jest ze te imieniny sa
        zawsze celebrowane w odpowiedni sposob. Chodzilo mi raczej o podejscie matki,
        ktora gra na uczuciach dziecka. Widzi, ze sprawia przykrosc, a z drugiej strony
        cieszy sie, ze zrodlem smutku dziecka jest zachowanie ojca. Rzeczywiscie, ze
        takie sytuacje ostatnio sa rzadsze, bo i on bardziej dyspozycyjny.
        Piszesz, ze latwo dziecku wytlumaczyc na drugi dzien taka sytuacje. Nie zgodze
        sie z Toba. Dzieci sa zbyt inteligentne by wciskac im przyslowiowa ciemnote, a
        mezowi kompletnie nie lezy wyjasnianie dziecku pokretnych intryg matki. Bywa,
        ze bierze wine na siebie, bo kolejny raz ma mowic, ze mama byla zla na niego i
        itak postapila? Jest opowiedzialnym czlowiekiem i stara sie utrzymac autorytet
        matki, by nie wciagac dzieciaka w brudy ich wspolnej przeszlosci.
        A co do pomocy? Po tym jak ona odrzucila ja ze strony wszystkich zyczliwych jej
        osob, pozostawiajac sie "na lasce" eks meza? Przeciez tu jest pies pogrzebany!
        Zobacz, jaka teraz jestem biedna i samotna.
        Rozwiedli sie, bo przez ostatnie pare lat zyli osobno choc pod jednym dachem.
        Nieustanne klotnie albo tygodnie ciszy. Nigdy specjalnie nie drazylam tematu
        kobiet w zyciu meza, ale sadze ze bywaly. Stad jego decyzja o rozwodzie. Z nia.
        Nie z dzieckiem.

        pozdrawiam
        • tea_time Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 18.08.04, 19:17
          Karioko,
          powiedz mi, prosze, co dla Ciebie byloby "normalnymi" zobowiazaniami Twojego meza wobec
          dziecka?
          Jak czesto, zdaniem Twoim, moze sie spotykac z dzieckiem, by nie wzbudzac Twoich
          podejrzen?
          Czy rozwod oznacza dla Ciebie zerwanie wszelkich kontaktow z kobieta, z ktora byl czas jakis i
          z ktora ma dziecko?
          Przypuszczam, ze nie macie jeszcze z mezem wlasnych dzieci, ale jesli takie sie pojawia czy
          bedziesz miala do meza zal, ze TAMTEMU dziecku poswieca wiecej czasu niz WASZEMU?

          Zycie nie jest czarno biale, nie da sie przeprowadzic grubej kreski przez nie, zwlaszcza, jesli
          jest dziecko, ktore mocno laczy, aczkolwiek potrafi tez bardzo mocno ludzi podzielic.
          Decydujac sie na malzenstwo z mezczyzna wczesniej zonatym i posiadajacym dziecko musialas
          miec swiadomosc tego stanu rzeczy. Naturalnie to nie znaczy, ze nie mozna sie ulozyc, zbyt
          wiele jednak w Twoich slowach emocji i zacietrzewienia, by stalo sie to szybko.
          Twoj maz wybral terazniejsze z Toba, ale to wcale nie znaczy wykreslenie ludzi z przeszlosci,
          bo czasem zwyczajnie nie mozna tego zrobic. Dziecko z poprzedniego zwiazku Twojego meza
          jest Jego i Jej, nie zmienisz tego.
          Byc moze Twoje emocje sa wynikiem podswiadomego zagrozenia i braku poczucia
          bezpieczenstwa w obecnym zwiazku, ale moge tez sie mylic, dywagujac teoretycznie,
          albowiem sytuacje znam tylko z jednej, Twojej strony:)
          Pozdrawiam
          Tea_time
          • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 18.08.04, 21:47
            Tea_time,

            Problem polega na tym, ze pod zadnym wzgledem nie kwestionuje obowiazku ojca
            wobec dziecka a jedynie wobec bylej zony.Pisalam w jednym z watkow, ze mam zal
            do meza o to, ze poprawia dobre samopoczucie eks-zony kosztem mojego, bo czesc
            tych "obowiazkow" nijak ma sie do dziecka. Masz racje, ze juz przed slubem
            mialam swiadomosc przeszlosci meza i tego co sie z tym wiaze. Jednak jestem
            zdania, ze zycie przed a po rozwodzie mozna przedzielic kreska, chocby
            przerywana. Nie podoba mi sie to, ze Ona angazuje go w swoje zycie w stopniu
            niewiele mniejszym od tego kiedy byli malzenstwem. Byc moze upraszczam,
            przesadzam, jestem zazdrosna, ale uwazam ze sa to odczucia uzasadnione.
            NIe chce opisywac szczegolow, ale ta kobieta naprawde utrudnia nam zycie.A poza
            tym jest mi przykro, kiedy on zrywa sie, by jechac i wbic przyslowiowy gwozdz,
            denerwuja telefony o kazdej porze dnia i nocy w blachych sprawach.
            Nawet nie wiesz jaka byla wsciekla kiedy maz odmowil pojechania z nia i
            dzieckiem na 2 tyg ferie zimowe! Taka postepowa to ja nie jestem..

            pozdrawiam
            • Gość: wloszka27 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.08.04, 21:55
              wspolczuje Ci bardzo takiej sytuacji, nie znam Twojego meza i niechce go
              tuosadzac , ale on jest bardzo słabym człowiekiem ,nie wiem ile lat byli
              malzenstwem, ale on chyba sie jeszcze nie rozwiodł, ni i bardzo kocha dziecko,
              bo wiem jak musi go to bolec , wiedzac ze ona bedzie sie na nim wyrzywac.Ale
              walcz i cały czas pokazuj ze sie na to nie zgadzasz.A rozmawiałas z nia?
              • Gość: misia Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego IP: *.wrzeszcz.net / *.wrzeszcz.net 19.08.04, 10:13
                Wybacz, ale nie powinnaś pozwalać mężowi na takie zachowanie. Jest ono nie do
                przyjęcia. Była żona to przeszłość i nie ma żadnych powodów, zeby się nią
                opiekować.D obrze, że choć dziecko nie jest dla Ciebie problemem.

                Bo wcale nie jest to takie proste, że człowiek wie, w co się pakuje wiążąc sie
                z kimś z przeszłością. Dopiero potem w codziennym życiu okazuje sie jakie to
                trudne.

                Z mężem powinnaś porozmawiać o tym jakie są Twoje oczekiwania. jeśli nie
                zrozumie, Ty przypomnij sobie o jakimś swoim byłym, który też potrzebuje
                pomocy...

                Pozdrawiam
                • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 19.08.04, 22:21
                  Ja tez jestem zdania, ze ich wspolne zycie powinno nalezec do przyszlosci. W
                  koncu ludze decyduja sie na rozwod by zaczac cos nowego, a co najmniej cos
                  zakonczyc.Rozmawialam z mezem. Nie stawiam sprawy na ostrzu noza wiec jest
                  ok ;) ( ok dla niego)Poza tym leczy wyrzuty sumienia.

                  pozdrawiam
              • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 19.08.04, 22:13
                Wloszko, rozmawialam, jednak ona jest b.agresywna w rozmowie, na nic rzeczowe
                argumenty. Zlosc i upor, a ponadto poczucie nierozerwalnej wiezi z mezem.
            • Gość: inka_s Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.08.04, 11:05
              Karioko, czy twoj mąż miałą wyznaczony przez sąd w momencie rozwodu sposób
              widywania się z dzieckiem? Oczywiście wiem, że jeśli matka się zgadza to
              dobrze, że widują się często i bez oglądania się na decyzje sądu. Sytuacja jest
              jednak absurdalna. Przypomina mi to co wczoraj widziałam w jakims wieczornym
              programie - rozwiedzione fomalnie małżeństwo, poddające się "sądowi" przed
              sędziną i publicznością w studiu. Kobieta nie uznawała się za rozwiedzioną "bo
              ona ślub koscielny brała". Szło o kwestie widzeń z dzieckiem. I to co mnie
              przeraziło - ta kobieta nie uznawała wyroku sądu, który orzekł rozwód - ale
              równoczesnie twierdząc, że to "jej mąż nadal" - zionęła tak przeraźliwą
              nienawiscią, że aż chciało się odsunąć od ekranu! Widać było, że tu nie ma
              żadnego pozytywnego uczucia, jest tylko chęć posiadania, odegrania się na nim,
              uniemożliwienia ułożenia życia od nowa ("jak on może brać na spacer dziecko z
              jakąś obcą panią!?".
              Być może była żona twojego męża jest dokładnie z tego samego gatunku.
              Przerażające. W tym wszystkim tylko twój mąż może zdecydować o unormowaniu
              kontaktów. Niech się zdecyduje czyim mężem sie czuje. Bo że jest ojcem to
              oczywiste, ale wbijanie gwoździa czy zmiana żarówki to nie są czynności do
              których wzywa się (w imie opieki nad dzieckiem) byłego męża. To juz prędzej
              sąsiada.
              • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 19.08.04, 22:15
                To wlasnie taki przypadek. Moze nie przebiega to w taki spektakularny sposob
                jak w programie, ktory widzialas, ale podobny tok myslenia.

                pozdrawiam
            • tea_time Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 19.08.04, 11:57
              Karioko, hm, to nie jest kwestia obowiazkow wobec bylej zony, bo takich z racji prawa
              rzeczywiscie maz nie ma, ale raczej sprawa hm zastanawiam sie, jakiego slowa uzyc...moze
              humanizm? przyzwoitosc? normalnych ludzkich relacji? Nie bronie pierwszej zony, ani jej nie
              oskarzam, z powodu braku jej zdania, o czym juz wspominalam, raczej staram Ci pokazac, ze
              rozwod to nie jest wymazanie bylej zony czy meza ze swiata. Kiedys Ci ludzie sie kochali, tak
              przypuszaczam, byl czas, kiedy bylo im ze soba dobrze, jak mniemam, urodzilo im sie dziecko,
              sa Rodzicami, nie udalo im sie Rodziny utrzymac, jedno z nich zalozylo druga, ale to nie znaczy,
              ze powinni zerwac ze soba kontakty. Rozumiem, ze uznajesz potrzeby swojego malzenstwa
              jako priorytetowe, sprobuj zrozumiec, ze dla Meza sa jednym z dwoch "obowiazkow", jakie ma i
              bedzie mial przez cale zycie. Naturalnie, powinien zadbac, by stalo sie to bez szkody i poczucia
              przykrosci dla Ciebie i Waszego zwiazku i tu raczej szukalabym sposobu na rozwiazanie
              sytuacji. Kilka razy w tym watku pojawilo sie przypuszczenie, ze Maz tak naprawde nie odcial
              sie od tamtego zwiazku, tak byc moze, z tym, ze ja to widze i rozumiem nieco inaczej.
              Nawiazujac do poczatku postu i czasu, jaki Maz z I Zona maja za soba, to zawsze bedzie, ten
              zwiazek zawsze bedzie istnial, taka wiez, co nie znaczy, ze nie jest zaangazowany w obecny
              zwiazek z Toba. I to nie jest wylacznie kwestia dziecka, ktore ich laczy. Czy pobrali sie z Jego
              powodu? Chyba nie, zatem dlatego, ze chcieli byc ze soba. Ja wiem, ze to nielatwe, ze moze byc
              Ci trudno spojrzec na to wszystko z innej prespektywy, zwlaszcza, kiedy codzienna
              rzeczywistosc dokucza, mysle, ze powinnas wiecej skupic sie na probie porozumienia sie w tej
              sprawie z Mezem niz atakowac jego byla Zone. Ona o cos prosi, czegos wymaga, moze zada, ale
              to On na to sie godzi, przyzwala, wykonuje. Moze konieczne jest ustalenie pewnych granic,
              zasad wzajemnego funkcjonowania i konsekwentne sie ich trzymanie. Ale bez sztywnosci, ze od
              zarowki to juz sasiad:) A dlaczego nie byly Maz, z ktorym byla Zona ma dobry kontakt?:) Byli
              Malzonkowie, jesli udaje im sie zachowac dobre relacje po rozwodzie, kontaktuja sie ze soba
              nie tylko w sprawach dzieci, dziecka i moim zdaniem jest naturalne, ale moze ja jestem za
              bardzo postepowa:)
              Tea
              * Tak na marginesie to kolejny watek, w ktorych pierwsze zony przedstawiane sa jako okropne
              babsztyle, w przeciwienstwie do drugich partnerek naturalnie...:)
              • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 19.08.04, 22:09

                Dobre relacje w tym przypadku to przesada.
                Tea_time, nie jest mi obca empatia, nawet w stosunku do eks zony ;)
                Jestem kobieta, przyzylam zawod milosny, gorycz rozstania, ale wiem rowniez co
                to godnosc i ambicja. Byc moze zrodlem Twojego spojrzenia na sprawe jest
                sytuacja z twojego zycia, z kregu znajomych. Prawdopodobnie wyobrazasz sobie
                smutna ale rozsadna kobieta, ktora z wlasnej wygody i przyzwyczajenia nie chce
                rezygnowac z "przyjazni" z mezem.
                W naszym przypadku jednak nie ma miejsca na zycie w symbiozie. Swoja niechec do
                mnie nie raz i nie dwa artykulowala w sposob b.zly i..wulgarny. Wielokrotnie
                publicznie w mojej obecnosci wysmiewala sie, ze "nie umiem dbac o Jej meza".
                To jest otwarty konflikt ktory znosze jak zlo konieczne, jednak czasami juz
                sama nie wiem w imie czego.
                Nie uwazam sie za kogos lepszego od przyslowiowego "babsztyla". Jak kazdy
                czlowiek mam swoje wady, lecz ile trzeba miec w sobie zlosci nienawisci by
                swiadomie niszczyc zwiazek partnera po rozwodzie? Tego we mnie nie ma i mam
                nadzieje, ze nigdy nie bedzie. A angozowanie go w swoje sprawy tak czy inaczej
                jest kompletnym nie liczeniem sie z jego zyciem.
                pozdr
                • Gość: Patrycja Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.08.04, 22:38
                  Droga Karioka2 cala ta sytuacja o ktorej piszesz to straszny balagan. A w
                  balaganie wiadomo wszystkim zyje sie zle. Rozwod to wozwod. Zamknieta karta
                  miedzy malzonkami. Jedyne co powinno laczyc to dzieci i ich dobro. Dlatego
                  sugerowalam abys nie godzila sie na samodzielna pomoc TWOJEGO meza bylej zonie
                  w zyciu codziennym .Powiedz mu to i jej rowniez.Nastepnym razem jak bedzie
                  potrzebowala jego pomocy wybierz sie z nim. Wierz mi ona takiej pomocy z twoim
                  udzialem nie bedzie chciala, wiec odczepi sie w koncu od niego. Bo moge sie
                  zalozyc ze nie o pomoc tu chodzi lecz o jego kontakty z nia ( bez ciebie).
                  • karioka2 Re: Twoj maz ma dziecko i obowiazki wobec niego 19.08.04, 22:59
                    Patrycjo, juz to przerabialam i efekt byl taki jak w przypadku oporu. Uwazala,
                    ze to dla niej ponizajace, nie znosi mojego towarzystwa, i jak maz nie moze
                    znalezc "paru" ( dobre sobie) minut dziennie dla rodziny to niech spada. I cala
                    jazda od nowa.
                    Problem tkwi w tym, ze maz widzi co sie swieci, ale nie ma ochoty na radykalne
                    rozwiazania.To ona musi oduscic. Koszmar.

                    ale dziekuje za pomysl

                    pozdrawiam
                    • Gość: Patrycja Twoj maz ma rodzine czyli dziecko i ciebie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.08.04, 04:06
                      Twoj maz ma dziecko i obowiazki z tym zwiazane ,ale ma rowniez zone czyli
                      Ciebie i powinien pomyslec o twoim samopoczuciu.Jego rodzina jest syn i ty, a
                      nie byla zona. On napewno bardzo kocha swojego syna i chce miec z nim bliski
                      kontakt, co oczywiscie nie musi oznaczac odbierania ex z pracy, wspolnych z nia
                      zakupow itd. A co bedzie jesli na swiecie pojawia sie wasze dzieci? Sila rzeczy
                      czasu bedzie mial mniej. Poza tym mysle, ze i ty powinnas miec szanse poznania
                      tego dziecka i zaprzyjaznienia sie z nim. Napewno zyloby ci sie lepiej, a i
                      dzieciak nie mialby zamieszania w glowie kto jest z kim i dlaczego.
                    • psychoguru Znowu niestety 20.08.04, 08:13
                      karioka2 napisała:

                      > Patrycjo, juz to przerabialam i efekt byl taki jak w przypadku oporu.
                      > Uwazala, ze to dla niej ponizajace, nie znosi mojego towarzystwa, i jak maz
                      > nie moze znalezc "paru" ( dobre sobie) minut dziennie dla rodziny to niech
                      > spada. I cala jazda od nowa.
                      > Problem tkwi w tym, ze maz widzi co sie swieci, ale nie ma ochoty na
                      > radykalne rozwiazania.To ona musi oduscic. Koszmar.

                      A jakie sa mozliwe RADYKALNE rozwiazania? Jezeli mysli sie odpowiedzialnie i
                      racjonalnie to ich NIE MA. Bo problemem tutaj nie jest ta osoba (ktora latwo
                      byloby zglanowac) tylko DZIECKO. Ta patologiczna kreatura jest gotowa zniszczyc
                      psychicznie NIEWINNE dziecko by sie zemscic na jego ojcu. Jezeli dziecko jest
                      tuz przed okresem dojrzewania to bardzo prawdopodobnymi efektami moga byc
                      wykolejenie dziecka, zejscie na margines spoleczny, zaburzenia psychiczne, a w
                      NAJlepszym wypadku "tylko" zaburzenia osobowosci. Jezeli dziecko to dziewczynka
                      to zaburzenia beda przejawialy sie w kontaktach z mezczyznami a jezeli chlopiec
                      to w niskim poczuciu wlasnej wartosci.

                      Juz obecna sytuacja na pewno rzutuje na psychike dziecka ktore ponosi cene za
                      konflikt miedzy rodzicami. Niestety w tej sytuacji jesli mysli sie
                      odpowiedzialnie to nie ma rozwiazania innego niz zacisnac zeby i przeczekac
                      kilka lat.
                      • karioka2 Re: Znowu niestety 20.08.04, 19:40
                        Wlasnie dlatego nie walcze z osoba, ktora ma zywa tarcze, bo w zwiazku z tym
                        czesc odpowiedzialnosci za jej wybryki ponioslabym ja sama.Z boku wygladamy na
                        normalna pare, moze bardziej tolerancyja;)Dla rodzica dziecko jest
                        najwazniejsze rozumiem to, ale mam zal do niej, ze w tak ohydny sposob zmusza
                        go do niepotrzebnych wyborow w prostych sprawach zycia codziennego. Niestety
                        nie mozemy wszyscy razem spedzac czasu. Wakacje sa najsmutniejsze, choc to
                        zbytek, drobnostka ale boli.
                        pozdrawiam
                      • karioka2 Dziękuje wszystkim za posty 20.08.04, 19:42
                        Wiem, ze ludzie maja o wiele powazniejsze problemy, jednak pozwolilam sobie dac
                        upust rozzaleniu w zwiazku z ta sytuacja..;)Tak niewiele brakuje nam do
                        szczescia, a jednak..

                        pozdrawiam

                        k
                        • komandos57 Re: Dziękuje wszystkim za posty 20.08.04, 19:46
                          karioka2 napisała:
                          • majteczkii Re: Dziękuje wszystkim za posty 20.08.04, 19:56
                            komandos57 napisał:

                            Nie dziekuj.To tak drobna przysluga.No wiesz.Spiesze z pomoca takim oblakanym
                            jak ty.Ale tak na koniec,powiedz mi czy zes zazdrosna jak twoj stary sypie ta
                            druga babe?



                            Komandos czy Ty się zastanawiasz czasem jaką przykrość komuś robisz z taka
                            przebrzydla premedytacja? Nie dość mówić o honorze...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka