Dodaj do ulubionych

Kobieta teścia...

IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 12:10
Ojciec mojego męża żyje od wielu lat w niefromalnym zwiazku z kobietą.
Mój mąż całkiem niedawno,po urodzeniu dziecka i za moją namową, odnowił
kontakt z ojcem, wcześniej żyli w niezgodzie po burzliwym związku z jego
matką-ojciec był chamski i agresywny wobec rodziny.
Dziadek stara się być ważną osobą w życiu wnuczka i tak faktycznie jest,co
cieszy i wzrusza mnie niezmiernie.
Oczywiście mamy zastrzeżenia do zachowania ojca, także względem nas-wychodzi
z niego często prymitywizm.Nie rozumie pewnych rzeczy i bywa chamski.
Trudno się mówi.
Dość dziwne i chyba prostackie znowu jest zachowanie jego kobiety.
Cały czas daje do zrozumienia,że wszelkie prezenty (których absolutnie nie
oczekujemy,choc dziecko jest szczęśliwe oczywiście,nie są to prezenty
kosztowne, ot zwykłe drobiazgi)są dzięki jej zarobkom.
Pracują z ojcem w jednym miejscu (budżetówka) i faktycznie ona zajmuje tam
wyższe stanowisko,ale i ojciec jest niewiele niżej,a więc i jego pensja jest
zapewne niewiele niższa.
Mimo to,zupełnie nie wiem po co (choć teraz mi się to układa w całość)
podkreślała,że ojciec tak słabo zarabia (co raczej nie jest prawdą) poza
tym,że mieszka u niej i takie tam.Ojciec też daje do zrozumienia,że raczej
jest takim ubogim krewnym w tym związku. ;)
W czym problem?
Nasz sytuacja obecna zmusiła nas, a raczej męża do poproszenia ojca o drobną
kwotę.Jest to dla niego upokarzjące,ale musiał tak zrobić,bo nie mamy oboje w
tej chwili pracy,choć powoli się to zmienia.
I te pieniądze dała mojemu mężowi ...ona.
Choć mąż rozmawiał z ojcem.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę,że mają oni wspólną kasę, wspolne
gospodarstwo,ale takie rzeczy powinni ustalać miedzy sobą nie wciągając w to
dziecka jednego z nich.Jeśli te pięniądze są jej,to jest to okropone ,bo to
przecież obca osoba.W tej sytuacji ojciec mógł powiedzieć,że nie ma i byłoby
ok.A tak,jest to sytuacja upokarzająca i mam wrażenie ,ze ta kobieta nie ma
za grosz wyczucia.
Lub robi to specjalnie,aby już nie prosić więcej. (o to się nie musi martwić)

To nie jest tak,że dybiemy na forsę ojca,bo tak nie jest,ale czasem bywają
chwile,że rodzina musi się wspierać.Może kiedyś my bedziemy jemu potrzebni.
Czy w związku z tym obca osoba może postępować w ten sposób zapewniając
jednocześńie przy każdej okazji,jak to jest życzliwa naszej rodzinie.
Wątpię w to..
Obserwuj wątek
    • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.08.04, 12:24
      Chyba przesadzasz, wytlumaczen moze byc kilka
      1. To ona trzyma kase w domu i nia rzadzi
      2. Tatus mogl powiedziec: Daj im ta kase bo mi glupio
      3. Tatus ma duzy wplyw na te pania i powiedzial: daj im te kase, bo ja nie mam.
      4. Ona mogla powiedziec: jak ty nie masz to ja im dam
      5. itd...

      Najwazniejsze jest to ze dali, wiesz jak sie zachowuja, wiec olej to, co
      powiedza pozniej. Czyny sie licza a nie gaganie.
    • mamania Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 13:12
      ja też nie widze nic złego w zachowaniu tej kobiety, wręcz przeciwnie
      mogła mu jeszcze nawbijać i zabronic, w koncu jestescie dorosli macie dziecko i
      to była ich (i jej) dobra wola, skoro ojciec nie musi przed nią ukrywać, że
      daje wam prezenty i pieniądze, to ona zwyczajnie o tym wie, pewnie ona po
      prostu kasę trzyma w domu, ona ją więc dała
      a że czujecie się niekomfortowo i jest to dla was upokarzające no cóż, trudno
      prosić o pieniądze i czuć się dumnym z tego bardzo
      znam takie baby, które zabraniają kontaktu z dziećmi z pierwszego małżeństwo, i
      dziadka, który przez swoją drugą żonę nie widział jeszcze swojego
      póltorarocznego wnuka, naprawdę można wam tylko pogratulować dobrych stosunków
      rodzinnych,
    • mskaiq Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 15:17
      Piszesz o prostackim zachowaniu i prymitywizmie. On i Ona moga nie rozumiec tak
      jak Ty rozumiesz. Licza sie nie tyle slowa, wazne sa Ich uczucia. Dostalas te
      pieniadze i to od Niej a to znaczy ze pomimo takiej czy innej formy Ona ma duzo
      serca dla Was. Forme wypowiedzi mozna zmiec kiedy zrozumie ze taka forma moze
      urazac, trudniej zmienic serce a tego nie musisz zmieniac bo pewnie ma wiele
      dobra w Sobie.
    • Gość: ina Re: Kobieta teścia... IP: *.mirasoft.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.04, 16:02
      Co ty chcesz?Wymyślasz jakieś bzdury chyba czepiasz się ojca i jego kobiety,nie
      chciałabym mieć z tobą nic wspólnego jesteś poprostu zazdrosna.
    • amiga2 Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 16:07
      Ja bym się cieszyła,że dali kasę i kij w oko,co tam sobie gadali,kto kogo
      namawiał itp.Ty nie musisz lubić tej pani,ważne,że ojciec nie marudzi i ma sie
      kim zająć.
      • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 20:22
        No tak,spodziewałam się takich komentarzy,nie ukrywam.;)

        Jeśli chodzi o wypomniane tu prezenty,to jak wspomniałam, nie są to wielkie
        prezenty lecz drobne upominki jakie zwykle dziadek daje wnuczkowi
        okazjonalnie.Zresztą sprzeciwiam się temu,bo nie chcę aby dziecku dziadek
        kojarzył się z materialną stroną życia.Ale dziadkowi sprawia przyjemność
        kupienie samochodziku więc to chyba ok.
        Nie wierzę,że Wy w swojej samodzielności nigdy nie otrzymywaliście takich
        prezentów jak.Wy lub Wasze dzieci.
        Nie wierzę też,że nie korzystaliście z pomocy rodziców,rodziny.
        Ojciec mojego męża nie pomógł nam w niczym,wszelkie prośby o zwykłą przysługą
        kończyły się fiaskiem (np, przypilnowanie czegoś pod naszą nieobecność,czy inne
        zwykłe grzecznościowe,nawet między znajomymi stosowane przysługi-bardzo rzadko
        zaledwie 3 razy).Dlatego wiemy,tzn. mój mąż wie,że nie może na niego liczyć.
        Ważne jest tylko to,że jest dziadkiem.Wyjątkowym na tle pozostałych,bo zupełnie
        niezaangażowanym w jakąkolwiek pomoc.

        Wiem,że jesteśmy dorośli,dlatego we wszystkich obszarach życia radzimy sobie
        sami.

        Ale mimo tego wszystkiego,uważam,że ona nie powinna wchodzić w relacje między
        ojcem i synem.Powinna się usunąć w cień w takich, wyjątkowych przypadkach.

        Gratuluję Wam,że na drodze swojego życia byliście/będziecie zawsze
        samowystarczalni.Doprawdy jest to krzepiące,że są takie osoby,które z góry
        przewidzą,co ich spotka w życiu.

        Pomoc jaką uzyskujemy od naszych mam czy innych członków rodziny nigdy nie była
        upokarzająca.Jak też my w naszym niesieniu pomocy staramy się brać pod uwagę
        uczucia osoby korzystającej.
        Nawet jeśli jest obca.

        Zapewniam też Was,że z pomocy generalnie korzystamy rzadko, gdyż wolimy sami
        jej udzielać.


        • marusia_ogoniok Kobieta teścia...zostanie zdematerializowana... 29.08.04, 20:40
          Ja ciebie przepraszam najmocniej, jak również twojego teścia i jego starą klacz
          przepraszam... i jeszcze jego krewnych i znajomych..., ale czy ty wiesz złamany
          pokurczu, ze Panu Imagine futury i passy z presentami się pierdzielą, nie
          mówiąc już o czasach przeszłych bliższych, dalszych i jakby dokonanych lub
          nie..., a ty tu o samochodzikach jakichś.... Dla ciebie czas to pieniądz,
          kobyło zdziczała.... więc wygalopuj szybciutko z oczu Panu Imagine bo jak on
          się wqrwi to dopiero będziesz miała samochodziki.... on tu już nie takie
          materialistki wysuwał...
          • Gość: ewa Re: Kobieta teścia...zostanie zdematerializowana. IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 20:58
            Nie wiem wprawdzie o co Ci chodzi (??),ale nazywanie mnie materialistką jest
            nieporozumieniem.Nie wiesz nawet jak wielkim.To raz.
            Po drugie,ja mówię o uczuciach, a nie o pieniądzach.Które są w tym wszystkim
            najmniej ważne,choć niezależnie od nas,czasem są naszym być albo nie być.
            Dla nas właśnie przyszedł taki trudny czas.
            A kwota -naprawdę jest symboliczna więc nie ma o co kruszyć kopii.
            Szkoda tylko,że tak jesteśmy potraktowani.

            • Gość: ewa Re: Kobieta teścia...zostanie zdematerializowana. IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 21:00
              Też jesteśmy rodzicami i nie wyobrażam sobie,żeby si ę nawet nie spytać
              własnego dziecka jak mu się wiedzie.

              ps.Ja też kiedyś byłam pewna,że nie dotknie mnie bezrobocie.:)))
              Nie znasz dnia,ani godziny,zapewniam.
              • marusia_ogoniok Re: Kobieta teścia...zostanie zdematerializowana. 29.08.04, 21:07
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                #####> Nie znasz dnia,ani godziny,zapewniam.
                O to to to to...... i zaczynamy dochodzić do pojęcia czasu Imagine'a
            • marusia_ogoniok Re: Kobieta teścia...zostanie zdematerializowana. 29.08.04, 21:04
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > Nie wiem wprawdzie o co Ci chodzi (??),ale nazywanie mnie materialistką jest
              > nieporozumieniem.Nie wiesz nawet jak wielkim.To raz.
              > Po drugie,ja mówię o uczuciach,

              Chcesz powiedzieć, że nie jesteś zbudowana z materii? To ja nie rozumiem o co
              chodzi... , a jest cholernie ważnym abym szybciutko zrozumiała. Też mówię o
              uczuciach. Czy twoja przyszywana teściowa nigdy nie chodziła na boki? Nie
              dawała nikomu poza twoim teściem....?
    • j_ar Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 21:58
      co za wstretna niewdzieczna kobieta tescia..a fuj fuj fuuuj!!!!!... powinna dac
      kase tacie,a tata powieniem wam ja z usmiechem dac..co tam dac, co ja mowie,
      sprezentowac, z usmiechem - to wanzne- inaczej to moze bolec..ojj...bardzo moze
      bolec...

      a tak na marginesie, to co ty q..a, ak tak bardzo cie to obrazalo to trzeba
      bylo nie brac, a jak bierzesz to dziekuj za to, ze ktos chce ci pomoc, ..
      boze.. zlotowki bym cio nie dal za takie kaprysy, samowystarczalni- dobre sobie
      • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.08.04, 22:07
        Juz zapieprzam po flaszke, Jezu ile ja ostatnio pije...i ciagle pic mi sie
        chce, to przez ta cholerna pogode ...chyba :)
      • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 22:12
        Ale ona tylko wręczyła tą drobną sumkę,która tak naprawdę pochodziła od ojca.
        I w tym jest problem,czego nie jesteś w stanie pojąć, jak widać.A kurwy i inne
        to poślij swojej mamusi. :)))
        W nagrodę,że Cię tak ślicznie wychowała.
        :))
        • j_ar Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 22:18
          no nic nie rozumiesz tluku, i nie zrozumiesz chyba nigdy..aaa. zyczenia dla
          twojej mamusi tez oczywiscie hahaha... musi byc dumna, ze taka niedojde sobie
          wychowala, co to pieniadze wyludza i jeszce obrazona, ze jej daja
        • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.08.04, 22:20
          Problem jest w tym ze uwzieliscie sie na kobite. Zapamietaj sobie
          jedno...szczesliwi ludzie zazwyczaj pochodza z tych samych sfer spoleczenstwa,
          ze slubem czy bez slubu, to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie oczekuj cudow,
          bo chyba oczekujesz...pomogli Wam i cen to. Oczywiscie, zawsze mogliscie
          poprosic Maryje Panne albo Jezusa o pomoc...Oni nalezy do tych perfekcyjnych i
          kochanych przez wszystkich :)
          • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 22:26
            Nie oczekują cudów.
            Niedojdą nie jestem,choć bardzo byście chcieli.
            I nie pomogli nam ...w niczym jak dotąd.

            Z Waszego toku rozumowania wynika bardzo prosta rzecz:
            Kiedy mój teść będzie np. potrzebował pomocy,będzie chory,to powinnam
            zastosować Waszą zasadę:radź sobie sam.Jesteś dorosły.

            Nie zostawiłabym go samego w potrzebie,ani nikogo bliskiego czy znajomego.
            I o tu chodzi,a nie o wyłudzanie jakiekolwiek.
            Strasznie musicie mieć popierzone życie rodzinne, współczuję...
            • marusia_ogoniok Och Ewo......... 29.08.04, 22:32
              Gość portalu: ewa napisał(a)###
              > Strasznie musicie mieć popierzone życie rodzinne, współczuję...

              Pamiętam ten dzień, jak dziś padał deszcz, a ty stałaś tuż obok mnie...
              Tylko wciąż nie wiem czyj, to był szept...czyżby deszcz powiedział wtedy:
              kocham...
              Pamiętam, że wiatr.... jak dziś smagał twarz, a deszcz zmywał w mig, twoje
              łzy....
              Lecz nie deszcz i nie wiatr...wiem to ty... wtedy tak, mówiłaś kocham,
              kocham....
            • Gość: krish Re: Kobieta teścia... IP: 62.233.233.* 29.08.04, 22:35
              podsumujmy:

              nie jestes niedojda
              nie oczekujesz cudow
              nie chcialas pieniedzy
              nie pomogli Wam
              ale i tego nie oczekujesz
              masz czysta dusze i intencje
              to ona jest stara kurwa

              nie pojmuje w takim razie
              po grzyba na forum napisalas?
              • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 22:54
                Nigdzie nie napisałam,że jest starą kurwę (bo nie jest :)))
                Co więcej lubię ją.
                A napisałam,zeby usłyszeć coś konstruktewnego.
                Przede wszystkim chciałam poznać oryginalne przemyślenia,a nie sztampę, no i te
                wyzwiska.....


                • Gość: krish Re: Kobieta teścia... IP: 62.233.233.* 29.08.04, 22:58
                  to od razu zaznaczyc trzeba bylo, ze o konstruktywne rzeczy chodzi


                  tramwajem sie nie ogolisz
                • marusia_ogoniok Imagine jutro idzie do pracy.... 29.08.04, 22:59
                  Gość portalu: ewa napisał(a):


                  > Przede wszystkim chciałam poznać oryginalne przemyślenia,a nie sztampę, no i
                  te wyzwiska.....
                  >
                  >
                  ........ i wszyscy są solidarnie wqrwieni z tego powodu... pojutrze i po
                  pojutrze też idzie... w sumie to nie wiem kiedy nie będzie wyzwisk......
            • moc_ca Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 23:12
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > Nie oczekują cudów.
              > Niedojdą nie jestem,choć bardzo byście chcieli.

              Kto chce?
              Kim jesteś skoro żebrzesz o pieniądze a otrzymawszy je,
              opluwasz darczyńcę, hę?

              > I nie pomogli nam ...w niczym jak dotąd.
              > Z Waszego toku rozumowania wynika bardzo prosta rzecz:
              > Kiedy mój teść będzie np. potrzebował pomocy,będzie chory,to powinnam
              > zastosować Waszą zasadę:radź sobie sam.Jesteś dorosły.

              Jesteście, a szczególnie Twój mąż, jak dupa od srania od tego żeby zaopiekować
              się ojcem kiedy będzie potrzebował pomocy lub będzie chory i nie będzie to
              akt łaski z Waszej strony bowiem tak być musi. Natomiast nikt nie obiecał Wam ze
              będzie Was, dorosłych ludzi, finansował w jakikolwiek sposób i to był akt
              dobrej woli ze strony zarowno ojca Twojego męża jak i jego kobiety.
              Nie dali Wam pieniędzy w zamian za opiekę w przyszłości lecz ot tak, po prostu
              bo tej forsy potrzebowaliście, jarzysz ewo o czym Ci tu wszyscy mówią?
              To kto Wam owe pieniądze wręczył i czy jest to legalna żona Twego teścia czy
              tez inna nałoznica jest tu bez znaczenia a Ty jestes niewdzięcznym
              babsztylem szukającym dziury w całym lub jasniej i bardziej obrazowo: marnym
              kundlem ktory gryzie rękę podającą pożywienie.


              >
              > Nie zostawiłabym go samego w potrzebie,ani nikogo bliskiego czy znajomego.
              > I o tu chodzi,a nie o wyłudzanie jakiekolwiek.
              > Strasznie musicie mieć popierzone życie rodzinne, współczuję...

              Obawiam się że większość z nas ma dużo lepiej ułożone niz Ty.
              Rada dla Ciebie: jeśli juz żebrać o pieniądze to do końca zachowac twarz
              i pychę trzymac w kieszeni.
              • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.08.04, 23:17
                Przepraszam Mocca, czy moglabys delikatniej...to jest taka wrazliwa i ulozona
                osoba :)))
                • moc_ca Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 23:19
                  Gość portalu: ryb napisał(a):

                  > Przepraszam Mocca, czy moglabys delikatniej...to jest taka wrazliwa i ulozona
                  > osoba :)))

                  A czy ja jestem niedelikatna, rybie? Toż ja grzecznie do tej wrażliwej ... :-))
    • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 22:58
      Oczywiście zdaję sobie sprawę,że to forum nie jest forum ekspertów,ale mogłam
      sobie (błędnie jak widać) wyobrażać,że jest to miejsce odwiedzane przez osoby
      refleksyjne,a nie frutstratów chcących dowalić.
      Bo tłumaczyć po raz setny,że niczyjej pomocy nie oczukuję,choć każdemu moęe sie
      zdarzyć,nie zamierzam.

      Faktycznie jest to świetne forum dla takich jak Wy-którzy chcą podowalać innym.
      Niedojdom właśnie,bo normalny człowiek nie ma takich potrzeb.
      Pozdrawiam.
      • Gość: krish Re: Kobieta teścia... IP: 62.233.233.* 29.08.04, 23:13
        ok. chcesz rzeczowej analizy?

        nawet jesli mowisz ze ja lubisz, to chcesz oszukac tylko sama siebie - psychika
        ludzka dobrze sie czyje widzac sie jako dobrego, silnego i uczciwego - i
        czasami krzywia odbior rzeczywistosci. nienawidzisz tej kwoki. nie cierpisz tez
        tescia, choc masz zakodowany obowiazek opieki nad rodzicami. gorzkniejesz
        powoli ale pewnie - nie bylbym stuprocentowo przekonany co do wysokiej jakosci
        Twego zycia seksualnego. rozgraniczasz rodzine na my - Twoją i oni - męża,
        prawdopodobnie juz nastepije jakis rozdzwiek w Twoim malzenstwie. postrzegasz
        swiat handlowo, w twoim swiecie nie ma miejsca na bezinteresownosc. dobrze
        czulabys sie jako pani na wlosciach z usmiechem wreczajaca comiesieczne datki
        tesciowi. przeciwnej sytuacji nie znosisz - uwazasz swoje zycie za przyklad
        razacej niesprawiedliwosci.

      • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.08.04, 23:15
        Jak konstruktywnie to konstuktywnie...Wracajac do Twojego pierwszego postu,
        napisalas o kobiecie ojca ze jest obca. Czy dlatego ze nie maja slubu? To teraz
        powiem Ci cos. Ty tez jestes obca, pomimo ze masz slub...bo tak naprawde to
        wiezy krwi sie licza...czyli prawdziwa rodzina w tym przypadku jest ojciec i
        syn. Ty i ona na tym samym wozku jedziecie i nie jest wazne ze to akurat Ty
        masz prawo jazdy...I zostawcie kobite w spokoju, bo to ona dostanie spadek :)
        • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 23:24
          No nie masz racji.
          Ona jest obca-dla mojego męża i dziecka i dla mnie oczywiście.
          Natomiast mój teść oprócz tego,że jest ojcem i dziadkiem, to jeszcze
          powinowatym dla mnie-prawo to reguluje w wielu swoich dziedzinach.
          A spadek to dostanie,jak bedzie testament.Skoro już jesteś taki
          materialistyczny.
          I tu się z Tobą zgodzę,prawdopodbnie całe jej zachowanie zmierza w tym
          kierunku.:)
          Trafna diagnoza.
          Choć wiele tego nie ma-ale pazerny człowiek już zawczasu walczy jak widać.
          • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 23:28
            I nie widzę żadnej różnicy miedzy sytuacja gdy np. chory teść będzie
            potrzebował pomocy materialne a tą ,gdy jego syn poprosił go o pomoc,gdy nie ma
            pracy.
            Żadna róznica.
            i tu są potrzebne pieniądze i tu i obie sytuacje wynikając z "choroby".
            jeśli sądzisz,że brak pracy jest zawniony,to może zmnienisz zdanie,jak ci e
            dotknie.

            A nawet gdyby był zawiniony...
            GDZIe TA BeZINTersewnośĆ?????
            • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 29.08.04, 23:35
              Potrzebowaliscie pieniedzy, dali Wam te pieniadze. Nie wazne kto, moze w ten
              sposob ojciec chce pokazac ze oni tworza jedna calosc i powinniscie sie do tego
              przyzwyczaic. Pomogli Wam i to sie liczy. Zawsze moze z ta pania zawrzec
              zwiazek malzenski, wtedy inaczej bedziesz widziala ta pania?
              • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 23:45
                Nie,cały czas inaczej, bo jest obca.
                I nie powinna wręczyć tej drobnej,ale zawsze , kwoty.
                To,że tworzą jedność ze sobą jest oczywiste,ale nie tworzą jej z synem jego.
                Dlategonie powinna nic takiego manifestować,bo to wzbudza takie uczucia-
                zażenownia,zdziwnienia.
                To ojciec pownien swojemu dziecku pomóc,jeśli chce.
                jasne??
                • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 23:47
                  Mój teść w żaden sposób nie ingeruje w jej kontakty z jej dzieckiem.
                  jest z boku.jest serdecznym obserwatorem - to wszystko.
                  • marusia_ogoniok Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 23:52
                    Gość portalu: ewa napisał(a):

                    > Mój teść w żaden sposób nie ingeruje w jej kontakty z jej dzieckiem.
                    > jest z boku.jest serdecznym obserwatorem - to wszystko.

                    .......a nie mówiłam, że dawała innym dupy...? ha, to się nazywa
                    wyczucie...psychologia stosowana Wincentego Witosa, który był serdecznym
                    obserwatorem w Czeczenii....
                  • moc_ca Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:02
                    Gość portalu: ewa napisał(a):

                    > Mój teść w żaden sposób nie ingeruje w jej kontakty z jej dzieckiem.
                    > jest z boku.jest serdecznym obserwatorem - to wszystko.

                    A ona jest jaka jest i nie ma dla niej znaczenia co Ty o tym sądzisz, to nie
                    ona prosi (Ciebie) o pieniądze lecz Ty. Jeśli dziwna, falszywie pojmowana,
                    ambicja nie pozwala Ci na taką ingerencję kobiety teścia w Wasze życie to nie
                    powinniście wziąć pieniędzy które Wam dała, a jeśli je wzięliscie to ..

                    Jesteś żenująca w swoich oczekiwaniach wobec innych.
                • melanie Re: Kobieta teścia... 29.08.04, 23:56
                  Ona nie jest obca, skoro jest kobieta tescia. Nie masz prawa wlazic w jego
                  zycie. Ryb napisal dobrze. Jestes bardziej obca dla tescia napewno niz jego
                  kobieta. Ale dala ci kase, powinnas byc jej wdzieczna. Do tego jestes glupia.
                  Bo gdybys byla madra, to bys sie cieszyla, ze twoje dziecko ma o jedna babcie
                  wiecej, ktora chce mu kupowac samochodziki. Natomiast ty wolisz oceniac
                  moralnosc tescia i owej kobiety. Powinowata to rzadna rodzina. Tyle tylko, ze
                  nie bedziesz mogla za tescia wyjsc zamaz. Natomiast nie masz prawa
                  dziedziczenia. Takich powinowatych twoj tesc ze strony syna moze miec jeszcze
                  pare, jezeli nadal bedziesz miala takie zle serduszko. Tak wogole o co ci
                  chodzi z tym postem? Prosilas tescia o kase, a kase dala jego kobieta? Taki
                  afront, bo przeciez bez slubu zyja?
                  • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 00:09
                    Droga melanie,
                    nie chcę być drobiazgowa,ale żadna pisze się właśnie tak.
                    Fakt zawarcia ślubu nie ma tu nic do rzeczy,bo nic nie zmieni.Ta pani jest
                    obca,bo nie jest spokrewniona z moim mężem.Jest po prostu obca.
                    Tak jak moja najbliższa przyjaciółka.Też jest obca.
                    Ale bardzo mi bliska.
                    Tyle,że ta pani nie jest z nami zaprzyjaźniona.Zaprzyjaźniona jest z ojcem-a to
                    jego dorosłe,samodzielne życie.Syn rozmawiał z ojcem.A nie z tą panią.Tak,jak
                    jej córka rozmawia z nią,a nie z teściem.Bo jest dla niej obcy.
                    Nie rozumiesz,bo jesteś równie prosta,jak owa kobieta.

                    Nie miała prawa wręczyć tych pieniędzy,za które jesteśmy ojcu bardzo
                    wdzięczni,choć była to kwota symboliczna. :))
                    • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:16
                      Jak to dla Was jest tak trudne to trzeba bylo nie brac. Ja np. powiedzialbym:
                      Bardzo pani dziekuje i jednoczesnie przepraszam, ale to nie pania prosilismy o
                      pozyczke. Niestety, musimy odmowic :). Przyjmujac te kase, tak naprawde,
                      potwiedziliscie status tej kobiety jako bliska rodzine ojca.

                      A teraz przyznaj sie: Jaja sobie robisz no nie?
                    • ziemiomorze Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:17
                      Gość portalu: ewa napisał(a):
                      > Nie miała prawa wręczyć tych pieniędzy,za które jesteśmy ojcu bardzo
                      > wdzięczni,choć była to kwota symboliczna. :))

                      Trzeba bylo pania odeslac i grzecznie poprosic, zeby pieniadze przyniosl tesc.
                      Najlepiej na czerwonej aksamitnej poduszeczce.

                      Swoja droga - 42 posty i wielka awantura o piec zlotych?

                      Nie rozumiem,
                      z.
                      • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:21
                        to o piec zlotych poszlo? Myslalem ze o dyche.
                    • moc_ca Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:17
                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > Droga melanie,
                      > nie chcę być drobiazgowa,ale żadna pisze się właśnie tak.
                      /ciach/
                      > Tyle,że ta pani nie jest z nami zaprzyjaźniona.Zaprzyjaźniona jest z ojcem-a
                      to
                      > jego dorosłe,samodzielne życie.Syn rozmawiał z ojcem.A nie z tą panią.Tak,jak
                      > jej córka rozmawia z nią,a nie z teściem.Bo jest dla niej obcy.
                      > Nie rozumiesz,bo jesteś równie prosta,jak owa kobieta.
                      :))

                      Mierzisz mnie, kiedy tak chcesz obrazic wszystkich wokół! Myślę że jesteś
                      niereformowalna, ale życie samo Cię zweryfikuje (co mnie nie cieszy)
                      Ten proces już się rozpoczął.

                      ps.lepiej posłuchaj rady krisha
                      • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 00:28
                        Nie chcę wszystkich obrazić.Zwróciłam tylko uwagę na rażący błąd.
                        Na pewno towarzystwo przypadkowe, z internetu, nie jest w stanie mnie (ciebie??)
                        zreformować.Choć miło i śmiesznie poczytać opinie.
                        :))
                        • ziemiomorze Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:32
                          Z podziwem patrzylam, jak przy pomocy kilku krotkich postow udalo Ci sie
                          nastawic przeciw sobie kilkadziesiat osob.
                          Jak widac, nie dalo Ci to do myslenia - nadal 'to swiat jest zly, a ty dobra',
                          wiec chyba czas przestac strzepic sobie paluszki i dac Ci odejsc w niepokoju,
                          ktory zre Twoja dusze.

                          dziko ubawione
                          zet
                          • Gość: gf Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:36
                            ziemiomorze napisała:

                            > Z podziwem patrzylam, jak przy pomocy kilku krotkich postow udalo Ci sie
                            > nastawic przeciw sobie kilkadziesiat osob.
                            > Jak widac, nie dalo Ci to do myslenia - nadal 'to swiat jest zly, a ty
                            dobra',
                            > wiec chyba czas przestac strzepic sobie paluszki i dac Ci odejsc w niepokoju,
                            > ktory zre Twoja dusze.
                            >
                            > dziko ubawione
                            > zet

                            Musisz być fenomenalnym psychologiem, skoro Cię to bawi.
                            • ziemiomorze Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:37
                              Jestem fenomenalna, ale nie jestem psychologiem
                              • Gość: gf Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:43
                                A, to wszystko wyjaśnia...
                                Wydaje mi się jednak, że deklarowałas tu co innego, ale upierać się nie będę.

                                • ziemiomorze Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:48
                                  Albo zaloz mi solidna czarna teczke, albo istotnie - nie upieraj sie :-)

                                  i jak tu nie zyczyc Ci dobrej nocy,
                                  z.
                                  • Gość: gf Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:54
                                    > Albo zaloz mi solidna czarna teczke,

                                    No wiesz? Czy ja naprawdę wyglądam na koleżankę Twoich kolegów?

                                    Nie zapomnij rozpleść warkoczyk przed snem :)
                                    • Gość: ryb Jestescie niemozliwe :))) n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:57
                                      • Gość: gf Re: Jestescie niemozliwe :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:59
                                        Jak klaskają, to i człowiek się stara ;D

                                        pa :)
                        • melanie Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:34
                          Ten razacy blad to jest w twoim podejsciu do ludzi. Tutaj to literowki, czesto
                          je mam, bo nie czytam to co pisze, ale odrazu wysylam. Ciebie (mimo zes
                          skomplikowana wg ciebie) to widac na wylot. Jezeli ja to widze przez internet,
                          co dopiero twoj tesc i owa kobieta. No i maz napewno tez.
                    • melanie Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 00:18
                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > Droga melanie,
                      > nie chcę być drobiazgowa
                      *********************************
                      Ale jestes. A do tego glupia, mimo iz wiesz jak pisze sie zadna.
                      Ja prosta kobieta jestem, ale takie nadete gaski co to pieklo swoim mezom
                      urzadzaja a potem skarza na forumie, ze ich porzuca albo tez zdradza to widze
                      na wylot.
                      • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:20
                        hihihi:)))
                      • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 00:30
                        To faktycznie musisz być bardzo prosta skoro na wylot widzisz ludzi przez
                        internet.
                        Samopoczucia gratuluję!To wszkaże stanowi o naszym szczęściu....:))
                    • Gość: silva Re: Kobieta teścia... IP: *.toya.net.pl 30.08.04, 00:56
                      A ja na jej miejscu nic bym wam nie dała,no najwyzej pożyczyła,może.Bo niby z
                      jakiej racji,nie dośc,że przygarnęła chłopa po przejściach pod swój
                      dach,pewnie opiera go i żywi,facet jest w zasadzie na jej utrzymaniu i co
                      najważniejsze tak mu jest wygodniej.To ona trzyma wszystkie sznurki i czy ci
                      się to podoba ,czy nie droga ewo,ta "obca" zawsze będzie za twojego teścia
                      decydować przynajmniej w sprawach finansowych .I słusznie.
                • Gość: ryb Re: Kobieta teścia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:03
                  Oj Ewo, przeciez to jest stary trick. Ojciec to lebski facet, wyslal babe z
                  kasa, bo jak nie bedziecie grzeczni to wysle ja z powrotem zebyscie oddali. No
                  bo przeciez, to nie byla jego kasa, no nie? A jak bedziecie grzeczni, to ONA
                  Wam wiecej pozyczy...tak pozyczy, nie da a jak bedziecie bardzo grzeczni to
                  moze ONA skloni sie do malej darowizny?:)
                  • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 00:33
                    Oczywiście.To było artykułowane od samego początku.Kiedy pojęcia nie mieliśmy o
                    co im chodzi.
                    Teraz to zrozumieliśmy.Te aluzje ciągłe o kasie.Pech chciał,że raz jeden,
                    potrzebowaliśmy.
    • Gość: krish Ewo, IP: 62.233.233.* 30.08.04, 00:00
      odejdz w pokoju

      zanim kilka osob wyzwie Cie w sposob nie nadajacy sie do przedruku

      tak bedzie chyba lepiej
    • Gość: gf niech zgadnę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:12
      Doprowadza Cię do białej gorączki, bo jest bezczelnym memento, że małżeństwa
      czasem/często nie są wieczne.

      OT: Uścisk dla Marusi.
      • melanie Re: niech zgadnę 30.08.04, 00:15
        Girl, a dla mnie uscisk? Zem tez prosta kobieta jestem.
        • Gość: ryb Re: niech zgadnę IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:18
          Ja Cie usciskam, bo lubie proste baby, nie jakies tam wyniosle, wyksztalcone
          ksiezniczki :)))
          • melanie Kochany rybie 30.08.04, 00:22
            Sciskam cie rowniez.
            A wiesz, ze wszystko co genialne jest proste?:))))))))
            • Gość: gf Re: Kochany rybie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:23
              melanie napisała:

              > Sciskam cie rowniez.
              > A wiesz, ze wszystko co genialne jest proste?:))))))))

              np. bumerang ;D
              • melanie Re: Kochany rybie 30.08.04, 00:25
                Albo tez kolo:)))))))))
              • Gość: ryb Re: Kochany rybie IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.04, 00:28
                A od kiedy bumerang jest prosty? Gdyby byl prosty to by prosto latal.
                • melanie Re: Kochany rybie 30.08.04, 00:30
                  Kolo tez nie proste. O, juz wiem. Genialny jest drut.
            • Gość: ewa Re: Kochany rybie IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 00:51
              Droga melanie,
              nie chodzi o prostotę tylko o prostactwo bardziej.
              I tu jest problem.:(((
              Twój oczywiście.
              Zapewniam,że to znacząca różnica.:((
              • melanie Re: Kochany rybie 30.08.04, 00:57
                O, to powazny zarzut. Czy moglabys jakos to uzasadnic? Co jest wg ciebie
                prostactwem i gzie w moich wypowiedziach ujrzalas prostactwo?
                • Gość: ewa Re: Kochany rybie IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 01:24
                  np. to,że nosem przez internet wyczuwasz kto kim jest
                  jak traktuje męża
                  to chyba dość prymitywne podejście
                  nie sądzisz??

                  no chyba,że faktycznie masz zdolności nadprzyrodzone

                  tyle,że z psychologią nadal nie ma to nic wspólnego
              • melanie Re: Kochany rybie 30.08.04, 01:06
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > Droga melanie,
                > nie chodzi o prostotę tylko o prostactwo bardziej.
                > I tu jest problem.:(((
                > Twój oczywiście.
                > Zapewniam,że to znacząca różnica.:((
                ********************
                Czuje sie wyrozniona. Kilkadziesiat osob napisalo ci w formie nawet bardziej
                ostrej, co sadza o tobie. Ale najbardziej dotknelo cie to, co napisalam ja. Bo
                napisalam cos, co jest prawda. I ty o tym wiesz. Nie dotkniesz mnie owym
                prostactwem. Wiem kim jestem. I wiem kim jestes ty. Odkrylas karty.
                • Gość: ewa Re: Kochany rybie IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 01:11
                  Kilkadziesiąt?
                  Widzę,że z liczeniem też są kłopoty.:)Ale to nieważne.
                  Pamiętaj,że towarzystwo wzjemnej adoracji ani jakakolwiek większość nie ma
                  monopolu na prawdę,a tym bardziej na rację!
                  Czy wiesz czym jest racja?
                  Karty to możesz odkrywać w swoim salonie wróżki/wiedźmy.
                  Z psychologią nie ma to nic wspólnego.
        • Gość: gf Re: niech zgadnę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:19
          Nawet ze dwa prosta kobieto ;)

          • melanie Re: niech zgadnę 30.08.04, 00:23
            Juz zem usatysfakcionowana.
            :))))))))))))
      • marusia_ogoniok Re: niech zgadnę 30.08.04, 00:16
        Gość portalu: gf napisał(a):

        > Doprowadza Cię do białej gorączki, bo jest bezczelnym memento, że małżeństwa
        > czasem/często nie są wieczne.
        >
        > OT: Uścisk dla Marusi.
        Gf!!!!! a juz padałamm na buzie... jak na mnie to i tak się nabździłam ponad
        normę....:), ale buziaków dzilionik...:)
        • Gość: ewa Re: niech zgadnę IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 00:35
          Uważaj,żebyś się nie pokaleczył. :))

          ps.sanitariuszki sobie poradzą. ;)
    • vielonick jak ja widze 30.08.04, 03:01
      sprawe z pieniedzmi i podkreslanie dawstwa prezentow:
      powiedzialas o niej, ze jest obca i niespokrewniona
      i sie wtraca miedzy ojca i syna

      i byc moze ona wlasnie dlatego sie tak zachowuje
      chce byscie ja traktowali jako pelnoprawnego czlonka rodziny
      byc moze byl to rowniez 'wybieg' Twego tescia
      ona daje pieniadze, wiec jest czescia naszej rodziny, przedluzeniem mnie
      jak zona, choc zona formalnie nie jest (jeszcze, jak sadze)

      akurat z tym pogladem, ze jak kto niespokrewniony to obcy
      sie nie zgadzam
      bo co w przypadku adopcji? a prawnych opiekunow?
      obcy bo nie urodzil?

      pieniadze jak widac to temat drazliwy
      ale wspominalas czesto o pomocy w trakcie choroby itp.
      przeciez swoja pomoc tesciowi tez nie uznalabys
      (ani nikt inny chyba tez nie)
      za wtracanie sie pomiedzy syna i ojca

      dlatego, moim zdaniem, nie nalezy przesadzac
      ani doszukiwac sie, byc moze, w zwyklych 'niezrecznosciach'
      Bog wie czego
      ludzie, ktorzy chca podkreslac na kazdym kroku swoje zaslugi
      czuja sie niedocenieni,
      moze zwykle dziekuje, zabawka wnuczkowi sie bardzo podobala
      jakis gest w jej strone by sie czula wazna i potrzebna
      by wystarczyl?

      • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 10:25
        Gdyby tak mój mąż miał się zaprzyjaźniać ze wszystkimi narzeczonymi taty,to
        sporo miał by tych bliskich pań.;)
        ok,ta jest dłużej.
        Za wszystko zawsze słyszą dziękuję,bo to oczywiste.
        Z drugiej strony przesadą mi się wydaje szczególne podkreślanie zasług dziadka
        i cioci w związku zakupem coli i chipsów,bo tego kalibru są to prezenciki.
        (oczywiście moje zdanie,że wolałabym dziecka tym nie karmić,nie ma tu nic do
        rzeczy-i tak zawsze robia ,co chcą)
        Z drugiej strony może dziadek kupując kolejny smochodzik odkupuje swoje
        winy,kiedy swojemu jedynemu dziecku zabierał zabawki wynosząc do coraz to
        nowych kochanek.(dla dzieci nie dla kochanek oczywiście)

        Dla mnie,a przede wsystkim mojego męża ta pani jest obca.I nic tego nie zmieni.
        Nie przeszkadza to jednak mieć serdecznych układów.Poprawnych układów.
        Nikt nie okazuje jej wrogości.Wiadomo,że jest bliską osobą ojcu,ale tylko
        jemu.I nikt nie może mojego męża zmuszać do tego,aby było inaczej.Nie lubię,gdy
        ktoś na siłę chce ulepić coś sztucznego,nadać sobie tytuł,którego nie ma.(ta
        pani w egzaltowany sposób potrafi powiedzieć,jak to ona kocha nasze dziecko,tak
        samo jak swojego wnuka-bzdura i nieprawda.fałsz,który nie wiem czemu ma
        służyć.Nikt nie wymaga,aby ktoś kochał obce dziecko, które widział parę razy w
        życiu jak rodzonego ,jedynego wnuka!Jak poczuł by sie jej wnuk słysząc te
        słowa? )
        Ale to wszystko nie usprawiedliwia jednego-syn ma prawo pożyczyć/wziąć
        pieniądze od własnego ojca, bez udziału osób trzecich.Tak jak pan x ma prawo
        pożyczyć pieniądze od kumpla i nie musi zaraz wręczać tych pieniędzy żona y.
        To jest prosty i nieskomplikowany przekaz.
        No chyba,że się chce coś zamanifestować,co zdaje się ma miejsce w tym przypadku.


        O innej pomocy i wsparciu marzyć nie możemy,bo ojciec żył i żyje tylko i
        wyłącznie dla siebie.I niech tak zostanie. :)




        • moc_ca Re: jak ja widze 30.08.04, 11:26
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Gdyby tak mój mąż miał się zaprzyjaźniać ze wszystkimi narzeczonymi taty,to
          > sporo miał by tych bliskich pań.;)

          A co Tobie do tego??!! To sprawa 'taty' i TYLKO jego, nie rozumiesz tego??
          Jakim prawem roztrząsasz życie innego człowieka, negatywnie komentując
          jego wybory, czyny, sposób bycia?? Na miłość boską, babo???!!

          > ok,ta jest dłużej.
          > Za wszystko zawsze słyszą dziękuję,bo to oczywiste.

          Po co piszesz o tym że "słyszą dziękuję"??? Czy innym ludziom, nie tacie i jego
          konkubinie, mowisz "pocałuj mnie w dupę"??? Co niezwykłego jest w mówieniu
          dziękuję za drobną, nawet, przysługę, miły gest.. o czym tu warto wspominać???
          Czyżby to było ważne wydarzenie w stosunkach z teściami, warte odnotowania na
          forum?

          > Z drugiej strony przesadą mi się wydaje szczególne podkreślanie zasług
          dziadka
          > i cioci w związku zakupem coli i chipsów,bo tego kalibru są to prezenciki.
          > (oczywiście moje zdanie,że wolałabym dziecka tym nie karmić,nie ma tu nic do
          > rzeczy-i tak zawsze robia ,co chcą)
          > Z drugiej strony może dziadek kupując kolejny smochodzik odkupuje swoje
          > winy,kiedy swojemu jedynemu dziecku zabierał zabawki wynosząc do coraz to
          > nowych kochanek.(dla dzieci nie dla kochanek oczywiście)

          Jakie winy, ciemna(jak tabaka w rogu) babo???!! Kupuje samochodzik wnukowi bo
          dziecko ów samochodzik cieszy, po prostu. Dorabiasz tragiczną ideologię do
          prozaicznych zdarzeń, jesteś straszszsznym człowiekiem, mówił Ci to ktoś?
          >
          > Dla mnie,a przede wsystkim mojego męża ta pani jest obca.I nic tego nie
          zmieni.

          Myślę że Twój teść nie dba o to czy dla Ciebie jego wybranka cos znaczy czy
          nie. Twój mąż wybral Ciebie bez konsultacji z ojcem więc i ojcu męża Ty musisz
          dać takie prawo, zresztą tylko w swojej głowie, bowiem sam zainteresowany
          ma w nosie to czy takie prawo mu przyznajesz czy nie.
          A myślisz czasem o tym ze dla teścia Ty takze jestes obca? Ot, jeden z
          możliwych wyborów jego syna. Można Cię z łatwością zamienic na lepszy model
          bowiem wad masz wiele! "I nic tego nie zmieni." Bardzo to prawdopodobna
          ewentualność, wszak częstokroć powielamy czyny własnych rodzicow, jak Ci sie
          podoba ów stan rzeczy?

          > Nie przeszkadza to jednak mieć serdecznych układów.

          Noooo, dziękuję za takie serdeczności! Ty zioniesz ogniem, zazdrością,
          nienawiścią, mściwością ... ufff ...

          Poprawnych układów.
          > Nikt nie okazuje jej wrogości.Wiadomo,że jest bliską osobą ojcu,ale tylko
          > jemu.I nikt nie może mojego męża zmuszać do tego,aby było inaczej.

          A Ty chcesz teścia zmusic aby Ciebie akceptował i uznawal za bliską osobę???
          Jesteś gorsza od jego kobiety i takze obca, weszłaś przypadkiem do rodziny
          i jeszcze się szarogęsisz, więc czego oczekujesz?
          I następna sprawa: dlaczego cały czas piszesz w imieniu swojego męża? Czy on
          sobie nie radzi z zaistniałą sytuacją i Ciebie prosi o ratunek czy tez chcesz
          decydować o wszystkich sferach jego życia? Także o jego stosunku do ojca i jego
          kobiety?
          >Nie lubię,gdy
          > ktoś na siłę chce ulepić coś sztucznego,nadać sobie tytuł,którego nie ma.

          Jaki tytul sobie przyznałaś? Uważasz ją za rywalkę w pretendowaniu do owego
          tytułu? W jakiej dziedzinie?

          (ta
          > pani w egzaltowany sposób potrafi powiedzieć,jak to ona kocha nasze
          dziecko,tak
          > samo jak swojego wnuka-bzdura i nieprawda.fałsz,który nie wiem czemu ma
          > służyć.

          Skąd wiesz ze fałsz? Dlatego że sama jestes fałszywa? Wiesz ze w ludziach
          widzimy te wady ktore sami posiadamy?

          >Nikt nie wymaga,aby ktoś kochał obce dziecko, które widział parę razy w
          > życiu jak rodzonego ,jedynego wnuka!Jak poczuł by sie jej wnuk słysząc te
          > słowa? )
          Poczułby sie dumny ze jego babcia ma wielkie i dobre serce, jest prawdziwym
          czlowiekiem. Uważasz że nie można kochać innych dzieci niż własne?
          I to jest to ZŁO ktore w Tobie siedzi i drąży Twój umysł!

          > Ale to wszystko nie usprawiedliwia jednego-syn ma prawo pożyczyć/wziąć
          > pieniądze od własnego ojca, bez udziału osób trzecich.Tak jak pan x ma prawo
          > pożyczyć pieniądze od kumpla i nie musi zaraz wręczać tych pieniędzy żona y.
          > To jest prosty i nieskomplikowany przekaz.

          Nie musi! Ale MOŻE. Ty natomiast możesz ale nie musisz brać pieniędzy
          wręczanych przez kobietę ojca!!! ALE WZIĘŁAŚ!!! Wzięłaś, rozumiesz????!!
          Gdzie miałaś ów honor własny i swojej rodziny (ten ktory nie daje Ci teraz
          spać) wyciągając rękę po banknoty trzymane w ręce kobiety ojca, co???? teraz
          ten honor cierpi a wówczas schowałaś go do kieszeni??

          > No chyba,że się chce coś zamanifestować,co zdaje się ma miejsce w tym
          przypadku
          > O innej pomocy i wsparciu marzyć nie możemy,bo ojciec żył i żyje tylko i
          > wyłącznie dla siebie.

          Chcialabys żeby odszedl od swojej kobiety i żył TYLKO dla Was? No tak, on nie
          ma prawa do własnego zycia, widząć jak jego syn tonie przy boku hetery powinien
          pośpieszyć mu na ratunek poświęcając własne szczęście ,,, ba! wlasne zycie!

          >I niech tak zostanie. :)

          Dziękujmy w imieniu teścia ewy ze pozwala mu żyć tak jak on chce.
          Dziękuję ewo.
          moc_ca
          • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 11:50
            A za kogo ty się uważasz moc-co?Za sumienie?hehehe
            Jakim prawem wypowiadasz się o ludziach i sytuacjach,których nie znasz?I to
            jeszcze w ich imieniu?tupecik i dobre samopoczucie to ty niewątpliwie
            posiadasz?:))pozazdrościć tylko.
            Gdybyś uważanie czytała,to dowiedziałabyś się,że odpowiadam na poprzedni post,a
            nie obwiesczam na forum oczywistości.

            kiepski z ciebie psycholog
            następna nawiedzona podniecona,która widzi wszystko przez monitor

            ty jesteś bardzo agresywna, napstliwa-takie przynajmniej są twoje słowa z tą
            masą wykrzykników,pytajników i capsloków

            reszty komentować nie będę,bo nie ma czego i w żadnym stopniu mnie to nie
            dotyczy

            życzę miłego dnia i więcej uśmiechu i życzliwości
            ps.pamiętaj,że każdy dzień życia przybliża cię do dojrzałości,której jeszcze
            nie posiadasz-stąd ta impulsywność ;)

            • moc_ca Re: jak ja widze 30.08.04, 17:23
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > A za kogo ty się uważasz moc-co?

              A co to Ciebie obchodzi za kogo ja sie uważam? Przeciez o nic Cię nie proszę
              więc jakie to ma znaczenie?

              >Za sumienie?hehehe

              Sumieniem "hehe" Ty chcesz być, sumieniem ojca swojego męża. Próbujesz go
              rozliczac z jego ojcostwa, z jego związków z kobietami, z jego pieniędzy
              krytukując jego szczodrośc a nawet (sic!) sposób w jaki powinien owe pieniądze
              wręczać proszącym o nie, nie sądzisz ze to chęć włażenia z buciorami w cudze
              życie?

              > Jakim prawem wypowiadasz się o ludziach i sytuacjach,których nie znasz?

              A takim że przyszłas tu z prośbą o ocenę, założyłaś wątek i wywlekłaś
              sprawy o ktorych takie jak Ty (obce, złośliwe i pełne pretensji do Bogu ducha
              winnych ludzi) powinny milczeć, to o czym piszesz
              jest delikatna rodzinną materią, sytuacją zaistniałą miedzy ojcem i synem a Ty
              jesteś obcą (zgodnie z twoją teorią) babą ktora wpieprza się nieproszona
              w rejony dostępne wyłącznie ojcu i synowi, nie trafia do Ciebie ta argumentacja?
              Chciałaś żeby Cię tu pogłaskano i napisano: tak! Wstrętna nielegalna kochanica
              teścia nie ma prawa wręczać Wam pieniędzy, powinna, wśród fajerwerków radości,
              przelac je na Wasze konto i nigdy sie nie przyznać że pochodzą od niej. Jesteś
              trywialnym babsztylem bez cienia samokrytycyzmu.
              I to
              > jeszcze w ich imieniu?tupecik i dobre samopoczucie to ty niewątpliwie
              > posiadasz?:))
              Skąd wiesz jaka jestem, to Ty tu wywlekasz brudy, obgadując rodzine swojego
              męża prosząc o ocenę i oczekując pochwal za brak wdzięczności.
              Ja nie prosiłam o recenzję, - w przeciwieństwie do Ciebie, rozumiesz tę różnicę?
              Daruj więc sobie ocenianie mnie.

              pozazdrościć tylko.
              > Gdybyś uważanie czytała,to dowiedziałabyś się,że odpowiadam na poprzedni
              post,a
              > nie obwiesczam na forum oczywistości.

              Tak? A jak nazwiesz te impertynencje na temat teścia i jego kobiety?

              > kiepski z ciebie psycholog
              > następna nawiedzona podniecona,która widzi wszystko przez monitor
              > ty jesteś bardzo agresywna, napstliwa-takie przynajmniej są twoje słowa z tą
              > masą wykrzykników,pytajników i capsloków

              Mimo Twoich wysiłków, mam w dupie twoją ocenę, nie sil sie więc na dalsze
              bzdury na mój temat. :-)))))
              >
              > reszty komentować nie będę,bo nie ma czego i w żadnym stopniu mnie to nie
              > dotyczy
              >
              > życzę miłego dnia i więcej uśmiechu i życzliwości

              Życz sobie, bo brak Ci jednego i drugiego, mniej żalu o to że konkubina teścia
              ma pieniądze a Ty nie - dobrze Ci zrobi! :-))

              > ps.pamiętaj,że każdy dzień życia przybliża cię do dojrzałości,której jeszcze
              > nie posiadasz-stąd ta impulsywność ;)

              No widzisz, wg. Ciebie ja mam jeszcze szansę na wiele a wg mnie Tobie grozi juz
              tylko złość, zgorzknienie, zazdrość ...
              • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 21:25
                Widzę,że fascynuję Cię.:))
                Tyle słów napisać!
                Mi by się nie chciało napisać do ciebie tyle linijek tekstu.
                Wydajesz mi się za mało ciekawa,aby poświęcić ci tyle uwagi.

                nie dziękuję-bo to co piszesz jest głupie i chamskie
                • komandos57 Re: jak ja widze 30.08.04, 21:39
                  Gość portalu: ewa napisał(a):

                  > Widzę,że fascynuję Cię.:))
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Zdecydowanie.Facynujesz mnie.Kupie ci ryksze i strusia do pary by biegl przy
                  tobie.
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Lubisz dropsy,landrynki czy iryski?
          • melanie Re: jak ja widze 30.08.04, 12:27
            Coz, mocco, prosciuchy jestesmy nawiedzone. W salonach nie bywalysmy:((((((((((
        • witch-witch Re: jak ja widze 30.08.04, 12:11
          Hej Ewa,
          Tu na forum mozna bardzo latwo i lekko niefortunnie sprecyzowac swoje mysli i
          ludzie odbiora to od razu z reakcja kalbru: "zabic", "rozstrzelac".)))Czysta
          makabra!:)))Mam nadzieje,ze masz duzo tolerancji w sobie i umiesz traktowac te
          posty z duza doza zartu.
          Tesc a ojciec syna jest w dalszym ciagu problemem.Najlepiej od tego typu ludzi
          nigdy zbyt wiele nie oczekiwac, bo oni sie nigdy nie zmieniaja. Pewnie,ze mogl
          te sumke symboliczna pozyczyc sam ale dla swojej wlasnej wygody lepiej jezeli
          zrobila to za niego jego PARTNERKA:)))Co to oznacza, ze nie chce miec z wami
          zazylych rodzicielskich kontaktow on jeszcze nie dorosl do roli ojca i dziadka
          i nigdy tego sie nie da zmienic.Najlepiej zwrocic jak najszybciej cala te sume
          i wiecej nie miec z nimi tego typu kontaktow, a jezeli to utrzymac DYSTANS.
          Chamski, egocentryczny i prymitywny rodzic, zawsze takim pozostanie- od takich
          ludzi trzeba z daleka sie trzymac.Na drugi raz, nie mniej zadnych zludzen co do
          jego osoby, w sytuacji kryzysowej bedzie sie wymigiwal albo poslugiwal innymi
          ludzmi.
          • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 12:36
            dokładnie jest jak opisujesz.
            sytuacja była podbramkowa i syn pomyślał-kurczę,raz na 3o parę lat chyba mogę
            ojca o coś poprosić?;)
            jakiekolwiek prośby o pomoc przy pewnych pracach,gdzie potrzeba dwóch facetów
            albo zrobienie czegoś pod naszą nieobecność kończyły się fiaskiem (były to 3
            dokładnie próby i jedyne)
            tata stwierdził,że nie może ,bo idzie z kolegą na rower,a przecież jak się
            umówił,to nie może koledze odmówić czy przełożyć ;)

            dlatego liczymy tylko na siebie
            mamy też fajną rodzinę i znajomych ;)

            tylko mój mąż ma żal,że nigdy nie miał ojca,na którego mógłby liczyć
            ani w dzieciństwie,ani w okresie dorastania,ani teraz

            dlatego najważniejsze,że jest dziadkiem
            i to pielęgnujemy
            :)


            oczywiście,że traktuje z dystansem te wypowiedzi
            w końcu wakacje wciąż trwają ;)
        • vielonick Re: jak ja widze 30.08.04, 16:32
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Gdyby tak mój mąż miał się zaprzyjaźniać ze wszystkimi narzeczonymi taty,to
          > sporo miał by tych bliskich pań.;)
          > ok,ta jest dłużej.

          moglas sobie darowac te uwage


          > Za wszystko zawsze słyszą dziękuję,bo to oczywiste.
          > Z drugiej strony przesadą mi się wydaje szczególne podkreślanie zasług dziadka
          > i cioci w związku zakupem coli i chipsów,bo tego kalibru są to prezenciki.

          > O innej pomocy i wsparciu marzyć nie możemy,bo ojciec żył i żyje tylko i
          > wyłącznie dla siebie.

          a o jakiej marzycie?
          widze w Tobie zal (z Twoim mezem nie mam kontaktu ale pewnie i w nim jest)
          za brak wystarczajacej uwagi czy opieki
          co musieliby robic (tesc ze swoja kobieta) zeby bylo dobrze?

          re karmienie: a taka juz rola dziadkow ze rozpieszczjaja i rozkarmiaja wnuki ;)
          tym bardziej, ze jedyny
          z tym sie trzeba pogodzic i pamietac,
          ze dziecko od coli i chipsow nie umrze ani nie wpadnie zaraz w otylosc ;)

          i jeszcze jedno
          na kazdym kroku podkreslasz, ze 'ciocia' to obca osoba
          i dziadek prawie tez bo sie nie zajmowal synem
          ale nie kazdy obcy daje prezenty nawet drobne Twojemu dziecku
          a gdyby nawet to obcym nalezy sie podziekowanie tym bardziej
          bo, ze rodzina daje wsparcie i prezenty to rozumie sie samo przez sie ;)

          re odkupowanie win: bardzo mozliwe, nie zaprzeczam
          ale co w zwiazku z tym?
          naprawia je jak umie
          wiem, ze latwo to sie z boku pisze
          ale skoro chcecie byc rodzina z jako takimi stosunkami
          a nie obcymi ludzmi to trzeba to jakos zaakceptowac i tez docenic

          a skoro sa i beda obcy i wasze stosunki
          sa jedynie "na pokaz" i dla dziecka
          to po co bylo brac pieniadze od nich?

          albo obcy albo rodzina
          jak rodzina to sie przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza
          (bo nikt sobie rodziny nie wybiera i nie ma idealnych ludzi
          ani dzieci ani rodzicow)

          a od obcych sie nie pozycza pieniedzy ani nie oczekuje opieki i troski
          no troche konsekwencji

          • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 19:26
            Znowu to samo.:))
            nawet nie chce mi się już tego wałkować i tłumaczyć od nowa.Powtarzasz się.
            Poczytaj,bo wszystko zostało powiedziane.

            uwagi o kochankach ojca nie musiałam sobie odpuścić
            było to wprost na czyjąś sugestię
            syn nie ma obowiązku zaprzyjaźniać się z każdą kochanką ojca
            po prostu nie ma

            Masz rację.Pieniędzy sie od obcych nie pożycza.
            I dlatego nie powinna wręczyć pieniędzy,które syn pożyczał od ojca i wtryniać
            się w tą sprawę.dlatego,że obca i potrzeba odrobiny taktu.
            Koniec i kropka.

            ps.to o czym piszesz,to nie jest dobrodziejstwo inwentarza!wręcz przeciwnie.:)

            ps.I niegdzie nie pisałam,zę dziecko umrze od chipsów-więc nie pisz wmawiaj
            tego,co chcesz widzieć
            cała zresztą twoja wypowiedź polega na tym

            • Gość: krish Re: jak ja widze IP: 62.233.233.* 30.08.04, 19:33
              czy dotad nie zauwazylas, ze tu ludzie pisza tylko to co widza?

              argument "co chcesz widziec" jest chybiony

              nikt Cie nie zna
              ani Twojej rodziny

              kazdy pisze tylko na podstawie Twojej prezentacji
              i sytuacji
              i Ciebie samej

              jesli wiesz lepiej to nie pytaj
              skoro masz pretensje za odpowiedzi

              jak chcesz to za pol godziny Ci polukruje
              • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 21:27
                e tam, lukrować to można pączki :))

                nie o lukrowanie chodzi
                ale też nie o chamstwo i atak

                tak,
                to ja wiem najlepiej jak jest,bo ja znam sytuację
                masz rację

                pzdr
                :))
                • komandos57 Re: jak ja widze 30.08.04, 21:32
                  Gość portalu: ewa napisał(a):

                  > e tam, lukrować to można
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Moge ci swoje polukrowac.
            • vielonick Re: jak ja widze 30.08.04, 22:44
              Gość portalu: ewa napisał(a):


              > uwagi o kochankach ojca nie musiałam sobie odpuścić
              > było to wprost na czyjąś sugestię
              > syn nie ma obowiązku zaprzyjaźniać się z każdą kochanką ojca
              > po prostu nie ma

              ? ale ja nie pisze o KAZDEJ (dlatego mialas sobie odpuscic)
              ale o tej konkretnej - ktora jest juz nim dluzej i mozna sie spodziewac, ze
              zostanie z nim do konca zycia

              > Masz rację.Pieniędzy sie od obcych nie pożycza.
              > I dlatego nie powinna wręczyć pieniędzy,które syn pożyczał od ojca i wtryniać
              > się w tą sprawę.dlatego,że obca i potrzeba odrobiny taktu.

              a ja ci mowie, ze ona chce byc traktowana jak pelnoprawny czlonek rodziny
              i dlatego wreczala te pienidze
              czy formalny slub tak wiele zmienia?
              przeciez ona na pewno czuje jak ja traktujecie
              postaw sie w jej sytuacji
              dajesz komus pieniadze - przypuscmy narzeczonej syna
              byloby Ci milo gdyby traktowala Cie jak obca i pozbawiana taktu?
              bo mialas czelnosc powiedziec, ze to sa Twoje pieniadze?

              a jesli uwazasz ja za obca i pozbawiana taktu kobiete
              to powiedz - po co bralas te pieniadze?
              ja bym od obcych nie brala, wolalabym sciany gryzc
              a jak bym wziela to nie nazywalabym kogos obca osoba, pozbawiana taktu,
              ktora dziala na niekorzysc mojej rodziny -
              a zasugerowalas cos takiego w pierwszym poscie

              kobieta Twego tescia nie bedzie was przepraszac na kazdym kroku ze zyje
              i ze jest w zwiazku z ojcem Twego meza
              nalezy jej sie taki sam szacunek jak innym
              i tak jak wy ja traktujecie tak ona bedzie was
              to proste chyba?

              re "umieranie": ;))))) to byla zartobliwa uwaga
              nt. rozpieszczania przez dziadkow (sama znam ten "problem" z autopsji)
              napisalas, ze sobie nie zyczysz, zeby dziecko bylo w ten sposob karmione
              chcialam tylko zwrocic uwage, ze przy racjonalnym zywieniu tego typu 'przekaski'
              nie stanowia problemu dla zdrowia dziecka

              masz racje, nie czytam wszystkiego
              ten watek jest dlugi, nie mam wiele czasu
              a poza tym 3/4 rozmow tutaj to wzajemne obelgi

              wiec wole sie skupic na tym co mi piszesz osobiscie

              i bardzo bym chciala zebys napisala
              jak wasz tesc/ojciec powinien was traktowac zeby bylo dobrze
              i zebycie sie z tym i z nim dobrze czuli?

              bo z tego co napisalas (w poprzednim poscie sa Twoje cytaty) wynika
              (nie tylko ja tak to odebralam)
              ze macie zal ze nie jest tak jak powinno wg was byc

              • Gość: ewa Re: jak ja widze IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 11:35
                > ? ale ja nie pisze o KAZDEJ (dlatego mialas sobie odpuscic)
                > ale o tej konkretnej - ktora jest juz nim dluzej i mozna sie spodziewac, ze
                > zostanie z nim do konca zycia

                JA też nie pisałam o tej,tylko odpowiedziałam,na pytanie,dlaczego mój mąż nie
                chciał się zaprzyjaźniać.No właśnie dlatego,że było ich wiele więc trudno,aby z
                każdą się zaprzyjaźnił.
                Poza tym,czy istnieje obowiązek zaprzyjaźniania się z kimkolwiek?
                Nikt nie lubi być zmuszany do uczuć,czyż nie?


                a ja ci mowie, ze ona chce byc traktowana jak pelnoprawny czlonek rodziny

                skąd to wiesz?
                Skąd wiesz,że nie jest traktowana jak pełnoprawny członek rodziny?
                Gdyby tak było,to może zaprosiłaby nas wcześniej do siebie.A zrobiła to po 2
                latach spotkań u nas.Widać potrzebowała czasu-i my to szanujemy i nikt nie ma
                pretensji.
                Dlatego nie ma co bić piany na ten temat.
                > i dlatego wreczala te pienidze

                czy jeśli masz dwóch braci i pożyczasz od jednego pieniądze,to drugi z faktu,że
                jest pełnoprawnym członkiem rodziny ma prawo wręczac te pieniądze?
                > czy formalny slub tak wiele zmienia?

                nic nie zmienia,bo formalnie ta pani zawsze będzie obca dla mojego męża
                > przeciez ona na pewno czuje jak ja traktujecie

                na pewno czuje,że traktujemy ją normalnie,mimo,że chcesz wmówić coś innego :)
                > postaw sie w jej sytuacji
                > dajesz komus pieniadze - przypuscmy narzeczonej syna
                > byloby Ci milo gdyby traktowala Cie jak obca i pozbawiana taktu?

                słyszesz co piszesz??
                narzeczonej SYNA
                on nie jest jej synem i w tym sęk właśnie
                > bo mialas czelnosc powiedziec, ze to sa Twoje pieniadze?

                ale to nie były jej pieniądze
                tylko to miały być pieniądze ojca, który jako wolny człowiek ma ,mam
                nadzieję,chociaż kieszonkowe ze swojej pracy ;)

                > kobieta Twego tescia nie bedzie was przepraszac na kazdym kroku ze zyje
                > i ze jest w zwiazku z ojcem Twego meza
                > nalezy jej sie taki sam szacunek jak innym
                > i tak jak wy ja traktujecie tak ona bedzie was
                > to proste chyba?

                O czym ty piszesz?
                to jakiś absurd
                nikt nikogo nie musi przepraszać
                mój mąż się cieszy,że ona jest,bo ojciec nie jest sam
                proste??
                jak ją traktujemy?
                po prostu nie powinna demonstracyjnie wręczac pieniędzy i tyle o nich mówić
                przy każdej okazji
                ot i wszystko

                > re "umieranie": ;))))) to byla zartobliwa uwaga
                > nt. rozpieszczania przez dziadkow (sama znam ten "problem" z autopsji)
                > napisalas, ze sobie nie zyczysz, zeby dziecko bylo w ten sposob karmione
                > chcialam tylko zwrocic uwage, ze przy racjonalnym zywieniu tego
                typu 'przekaski
                > '
                > nie stanowia problemu dla zdrowia dziecka

                owszem czasem stanowią
                jakby twojemu dziecku 1,5 rocznemu ktoś postawił 1,5 litra coli i paczkę chipsów
                i potem by Ci dzieciak rzygał jak kot
                to chyba nie jest to najzdrowsze
                ale oczywiście zgadzamy się na wsystko,bo nie wypada
                a poza tym nawet gdybybyśmy się nie zgadzali,to nie ma to żadnego znaczenia

                i bardzo bym chciala zebys napisala
                > jak wasz tesc/ojciec powinien was traktowac zeby bylo dobrze
                > i zebycie sie z tym i z nim dobrze czuli?
                >
                > bo z tego co napisalas (w poprzednim poscie sa Twoje cytaty) wynika
                > (nie tylko ja tak to odebralam)
                > ze macie zal ze nie jest tak jak powinno wg was byc
                >


                Ja nie mam żalu,bo to nie mój ojciec.:))
                Mój mąż ma prawo czuć żal,bo ojciec w jego życiu jest tylko biorcą.
                Proste.
                Ale ja o tym nie chcę rozmawiać,bo to nie ten temat.


                Myślę,ze sporo tu nieporozumień,co do nazewnictwa i uczuć.
                Ta pani jest obca- w sensie formalnym.Tak jak obca jest moja przyjaciółka.Bez
                drżenia dłoni wpisałabym w urzędoym formularzu OBCA.
                Ale to nie ma wpływu ,że ze względów emocjonalnych jest mi bliższa niż nie
                jeden członek rodziny.Nawiązała sie więź-bliska i DOBROWOLNA.Bo na tym to
                polega.
                Natomiast ta pani ani nie chce specjalnie,ani my nie chcemy,się
                zaprzyjaźniać.Są to różne powody.Czy Ty zaprzyjaźniasz się ze wszystkimi,bo tak
                WYPADA i sytuacja Cię zmusza?
                Zapewniam Cię jednak,że między przyjaźnią a nienawiścią i niechęcią istnieje
                cały obszar serdecznych ,ciepłych relacji.Poprawnych relacji,kóre pozwalają
                ludziom spędzić ze sobą czas,porozmawiać,zatroszczyć nawzajem.
                Rozumiesz?

                Kiedy 2 czy 3 miesiące temu ojciec pożyczał pieniądze od nas,wziął je od syna.
                Ale pieniądze oddała już ona.
                :))


                Pozdrawiam



                • vielonick Re: jak ja widze 01.09.04, 02:29
                  > Ale ja o tym nie chcę rozmawiać,bo to nie ten temat.

                  to jest wlasnie "ten temat"
                  pieniadze to tylko przykrywka, jak i traktowanie dziecka
                  to tylko widzialne skutki pewnych przyczyn
                  nie do konca chyba uswiadamianych i przez Ciebie i przez Twojego meza

                  gdy nie przepracujecie "tego" to nie bedzie lepiej
                  ani jemu ani wam

                  i nie chodzi o zaprzyjaznianie sie na sile
                  ale o troske, o poprawne stosunki jakie powinny panowac w rodzinie
                  najblizszej bo rodzica i jego partnerki i dziecka - czyli Twojego meza
                  wlasnie jak napisalas - serdeczne i cieple/albo chociaz bez wrogosci/
                  takich miedzy wami nie ma
                  ale warto sie postarac, zeby byly
                  i dlatego ze wypada i dlatego, ze latwiej sie zyje w takiej rodzinie

                  widze tu wiele niedomowien
                  a bez szczerosci i otwartosci niewiele sie zdziala
                  czy ojciec wie, co mysli o calej sytuacji syn i Ty?
                  czy rozmawiacie na temat traktowania wnuka przez 'dziadkow'?
                  co wolno a co nie, co moze jesc a co nie itd.?
                  nie mowie o wydzielaniu kazdego kesa czy zabawki
                  ale o zapobieganie patologiom jak pol litra coli

                  jesli "na pokaz" na wszystko sie zgadzacie a w srodku zlorzeczycie
                  to nigdy nie bedzie dobrze

                  i cokolwiek moze byc ogniskiem zapalnym

                  re bracia i pozyczanie pieniedzy: mam dwie siostry
                  (jedna przyrodnia wiec 'obca' wg Twojej terminologii)
                  i nie ma takich problemow, ze jednej cos mowie
                  i mam problem bo druga tez sie o tym dowiaduje
                  a zdarzalo sie tak

                  przeciez ona i tak by wiedziala, ze ojciec dal te pieniadze
                  pewnie maja wspolna kase i musieli o tym rozmawiac
                  Twoj maz tez nie pozyczalby pieniedzy za Twoimi plecami i bez Twojej wiedzy
                  cala sprawa idzie o samo wreczenie pieniedzy
                  i wg mnie to malostkowosc

                  ale jak pisalam wyzej
                  to tylko skutek pewnych spraw
                  bo w rodzinie gdzie sa poprawne stosunki
                  to (czyli wreczenie) nie stanowiloby problemu

                  uwazam, ze na sprawe musicie spojrzec w szerszym kontekscie
                  i nie zamykac sie w niewyartykulowanych zalach i pretensjach
                  ale rozmawiac
                  bedzie burza? trudno, oczysci atmosfere

                  trzymam kciuki i zycze powodzenia :)
                  wiele juz zrobiliscie - odnowa kontaktow po takim czasie
                  wiec uwazam, ze mozecie i macie dosc sil by pojsc krok dalej
                  zeby kontakty nie tylko "byly" ale byly dobre :)
                  bo warto - dla siebie i wlasnego spokoju :)


                  ps. oczywiscie nie czytalam wszystkiego
                  wiec przepraszam za ewentualne powtorki ;)
    • Gość: figa.fig Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 11:59
      A może ta kobieta jest mądrzejsza niż myślisz?
      Może skapowała twoje do niej nastawienie?
      Może nie jest jej z tym miło?
      Może postąpiła tak celowo, żeby dać ci prztyczka w nos?
      Może to co nazywasz prymitywizmem czy chamestwem nie zawsze takie jest?
      Może oczekujesz, że świat będzie się z tobą obchodził jak z jajkiem?
      A nie wszyscy mają zapał i ochotę, by cię tak traktować?

      Jeśli postanowiła dać ci prztyczka, to widać skutecznie.
      Bardzo jesteś poruszona.
      Tak bardzo, że nie próbujesz zrozumieć, co tyle osób do ciebie rozmawia.

      Albo ściemniasz.
      • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 12:27
        Żadnego nastawienia negatywnego nie ma. I nie ma to żadnego znaczenia.Żyjemy
        oddzielnie.Każdy swoim życiem i moja osoba dla niej,ani jej dla mnie nie
        powinna być aż tak ważna.Ja nie mam tu nic do rzeczy.
        Chodzi o samopoczucie syna.Nie moje.syna
        Uważam,że nie powinna wchodzić w relacje między ojcem,a synem w tak delikatnej
        kwestii. Bez wględu na wszystko inne.Na relacje z nami,jakie by nie były.
        To są dwie oddzielne sprawy.
        Jak również to,że np. ojciec,który tłukł swoje dziecko (bywało,że kabelkiem od
        żelazka) i żonę, wyzywał całe życie,co chwilę zostawiał, nie nawiązując żadnej
        serdecznej relacji z synem,i na wiele lat znikł z jego życia,zawsze może
        oczekiwać pomocy.Bez względu na nastawienie ojca do własnego dziecka (dla was
        to jest normalne i pożądane,trzeba ojcu pomóc,bo jest ojcem, dziecku nie bo
        jest pasożytem i nieudacznikiem, to nie ma prawa działać w drugą strone-to się
        nazywa proszę państwa relatywim :))
        Szczególnie,że kiedy sami 2 miesiące byli w sytuacji odwrotnej ,sprawa została
        załatwiona dyskretnie między ojcem i synem.Naturalnie,tak jak chciał teść.Nie
        było przy tym osób trzecich czyli mnie na przykład.I stąd nasze zdziwienie tą
        całą celebracją i udziałem jej osoby.

        Nie wiem,co "tyle osób do mnie rozmawia",ale poziom tych wypowiedzi, w
        szczególności wyzwiska i agresja,nie są dla mnie "powodem" do przyjęcia
        tych "argumentów".;)

        I cały czas się nie rozumiemy.
        ona nie mnie dała prztyczka,tylko synowi swojego konkubenta.
        A ja to tylko opisuję.

        :)

        A jeśli chodzi o obchodzenie się jak z jajkiem,to przypomniało mi się,że kiedy
        ich zapraszamy do siebie,to trzeba specjalnie zadzwonić do niej i ją
        namawiać .Powiedziała,że jej znajomi ją znają od tej strony i wszyscy muszą tak
        robić,bo,jak powiedziała, "jestem osobą skromną".
        :)))
        to tyle jeśli chodzi o jajka i nabiały
        ;)


        to by było na tyle

        pozdrawiam wszystkich poprawnych
        ;)
        • Gość: figa.fig Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 12:38
          Niezbyt lotna jestem i nie rozumiem wciąż.

          Nie ma serdecznych kontaktów między ojcem (teściem) i synem (mężem).
          Ona (kobieta teścia) nie ułatwia tych kontaktów - czy tak?
          Znaczy się nie ma na nie ochoty chyba...
          To po co je utrzymujecie? Dla wnuka? Przecież on wkrótce załapie "sztuczność"
          tego układu?

          A twój mąż nie może tego załątwić poprzez rozmowę z teściem, jeśli mu zależy?
          Bo komuś chyba w tym wszystkim musi zależeć...

          I proszę nie pisz do mnie "wy" ;)
          • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 12:46
            układy między ojcem a synem są poprawne
            więzi sczególnej nie ma ze względu na postawę ojca w życiu rodzinnym

            ona nie utrudnia tych kontaktów

            układy utrzymujemy dla dziecka
            dla którego dziadek jest bliską osobą
            i to jest najważniejsze
            dziecko też musi się uczyć,że w życiu czasem niektórzy nie przepadają za
            sobą,nie są w zbyt bliskich relacjach,ale to nie oznaca,aby zrywać kontakty
            sczególnie,że jest ktoś kto akurat ma te serdecne więzi (czyli wnuk)
            dziecko ma prawo kochać i lubić inaczej niż rodzice

            tu naprawdę nie ma wielkiego problemu jak się staracie zrobić
            ot,pomyślałam,a raczej mąż,bo to od niego wiem
            że coś tu nie gra

            zrobiło mu się przykro-dużemy facetowi nieskoremu do wielkich uczuć ;)
            zrobiło się zwyczajnie przykro
            • Gość: figa.fig Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 13:36
              > układy między ojcem a synem są poprawne
              > więzi sczególnej nie ma ze względu na postawę ojca w życiu rodzinnym

              Na podstawie powyższego, moim zdaniem nie należało oczekiwać delikatności.
              I skoro dokonaliście takiego wyboru (kontakty ze względu na więź z dzieckiem) to
              z całym dobrodziejstwem inwentarza.
              • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 13:45
                Dobrodziejstwo inwentarza to coś innego,ale nieważne. ;)

                wiemy,mamy świadomość czego się spodziewać,a czego nie,rozumiemy,jesteśmy
                przygotowani,etc...

                ale to nie oznacza,nie może nam być przykro
                (tak jest istota ludzka skonstruowana ;)
                • Gość: figa.fig Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 13:53
                  To czego w takim razie oczekujesz od odpowiadających?
                  Czy tego, żeby usłyszeć, że może być mężowi przykro?

                  Tak, może być mu przykro.
                  • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 13:58
                    A Ty jak piszes na forum,to czego oczekujesz?
                    W ogóle chodząc po internecie?::)
                    A rozmawiając ludźmi czego?

                    • Gość: figa.fig Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:03
                      Rozrywki.
                      Spotkania sympatycznych lub interesujących ludzi.
                      Przyjrzenia się wielu ludziom w łatwy sposób.
                      Ale nigdy nie oczekiwałam oceny mojej sytuacji rodzinnej, towarzyskiej czy
                      jakiejś tam.

                      Bo to niemożliwe za pomocą tego medium.

                      Za mało danych, lub niepełne.
                      Pełnego opisu nikt nie przeczyta, bo musiałby być baaardzo długi.

                      Rozmowa w realu to jednak coś lekko innego.
                      • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 14:08
                        Rozrywki na forum psychologia.
                        Mhm,ciekawe.
                        Rozrywka cudzym życiem?

                        A o ułomności tego medium mówić mi nie musisz.;)

                        Ja też nie prosiłam o ocenę mojego życia rodzinnego,tylko opowiedziałam o
                        jednej sytuacji.Małej drobnej,do której nie trzeba zbyt wielu szczegółów.
                        :)
                        • Gość: figa,fig Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 14:12
                          Mam pewność, że mnie prowokujesz.
                          Mimo niedoskonałości medium, jakim jest internet.

                          W tej konwencji już nie chcę.

                          Bye
        • witch-witch Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 12:54
          Wiesz, osobiscie uwazam,ze rodzic ktory maltretowal rodzine fizycznie i
          psychicznie nie zasluguje na zadna POMOC.KONIEC i kropka.
          • melanie Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 13:02
            witch-witch napisała:

            > Wiesz, osobiscie uwazam,ze rodzic ktory maltretowal rodzine fizycznie i
            > psychicznie nie zasluguje na zadna POMOC.KONIEC i kropka.
            *************
            Masz duzo racji, ale zauwaz, ze syn chcial nawiazac kontakt z ojcem. Oprocz
            tego dowiadujemy sie, ze jest wspanialym dziadkiem. Moze syn potrafil wybaczyc,
            albo chcial wybaczyc? Jezeli sie wybaczylo, nie warto wypominac grzechy.Liczy
            sie to, ze teraz chce w jakis sposob to zrekompensowac. Ludzie sie zmieniaja, z
            wiekiem madrzeja. Wiec uwazam, ze zawsze warto widziec pozytywy, rowniez w
            zachowaniu omawianej kobiety. Mogla by tez tak jak napisala mamania zabronic
            dac pieniadze, utrudniac spotykanie sie z synem i wnukiem itd. Ja widze, ze
            chce aby stosunki byly dobre, jezeli mowi, ze kocha dziecko, to widocznie kocha
            na swoj sposob. Dlaczego zaraz widziec zaklamanie i falsz? Dlaczego nie przyjac
            milego gestu z wdziecznoscia? Mezowi natomiast nalezy powiedziec wlasnie to, ze
            napewno nie bylo to w jakis sposob perfidnie zaplanowane, lecz zinterpretowac
            to tak, jak pisala vielonick.
            • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 13:15
              Syn nie chciał nawiązać kontaktów z ojcem.
              Zostały nawiązane dzięki mnie-to ja chciałam,żeby dziecko miało dziadka.I
              chciałam temu nieznanemu człowiekowi dać szansę-dlatego rozmawiałam o tym z
              mężem,aby spróbował.

              Same słowa o miłości to jescze nie miłość.Niewiele wiesz o niej.:))
              Nie można nią szastać.
              Jej się po prostu wydaje,że wypada tak powiedzieć,i to mówi.
              Wybacz,ale nie można kochać tak samo swojego wnuka, i czyjegoś wnuka,nawet
              Jeśli to wnuk swojego faceta. ;)
              dziecko widziało ją w sumie parę/paręnaście razy w życiu przez 2 godziny czy 3-
              skąd więc ta miłość.I niczego się nie dopatruję i nie jest to problem.Raczej
              jest to dla mnie śmieszne i mówię w ramach ciekawostki o jej taktyce.;)

              Co do bycia wspaniałym dziadkiem,to poczekamy z oceną.Na razie wnuk go lubi.
              Ale zobaczymy,co będzie dalej.
              Dziecko lubi jak się ktoś nim interesuje,a nie wpada raz na 2 miesiące.


              Nikt nie mówi o negatywach tej kobiety,nie rozumiesz?Napisałam o konkretnej
              sytuacji bez wdawania się w szczegóły.Podałam wycinek sytacji podając tylko te
              szczegóły ,kóre są w niej istotne.Zapewniając ,że nie jesteśmy negatywnie
              nastawieni.Bo nie jesteśmy.
              Ale Wy wiecie lepiej-internetowi psycholodzy. :)))
              Nie wiesz więc,nie masz pojęcia jak ją oceniamy.
              Możesz sobie tylko z fusów powróżyć. :))
    • amiga2 Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 12:37
      a ja uważam,że większość na tym forum kruszy kopię o drobnostkę.Ciśnienie wam
      nagle podskoczyło i huzia na ewę.

      Ewo,powinnaś uświadomić sobie ,że ty sama dokonałaś wyboru reakcji na
      zaistniałą sytuację.Mogłaś postanowić sobie,że się ucieszysz z otrzymanych
      pieniedzy,mogłaś się obrazić i nie przyjąć,mogłaś zrobić awanturę,mogłaś..

      Po drugie nie zmienimy na siłę zachowań innych ludzi-im bardziej naciskamy,tym
      większy stawiają opór.

      Po trzecie dawanie i branie pieniędzy to zawsze sprawa śliska,też nacięłam się
      parę razy.To wielka sztuka tak dawać/pożyczać pieniądze,żeby drugiej osoby nie
      urazić,upokorzyć,poniżyć.
      Masz prawo do swoich odczuć,emocji-myślę,że z czasem to się wyciszy i uspokoi.

      a na koniec powiem ci,że gdy moja córka była mała i ja potrzebowałam
      opieki ,moja mama miała takiego partnera(skądinąd dobrego człowieka),któremu
      poświęcała cały swój czas i uwagę.Teraz on już nie żyje,mama mieszka sama,ma
      swoje dolegliwości,a moją dorosłą już córką interesuje się więcej niż
      potrzeba,ze mną utrzymuje codzienny kontakt telefoniczny,studiującą córkę
      wspomaga finansowo. Na dnie serca leży maleńki żalik,ale cóż,lepiej pózno niż
      wcale,a matka to matka.

      Pozdrawiam wszystkich;-))
      • Gość: ewa Re: Zastanawiam się... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 13:03
        ile w człowieku jest agresji
        wiem,że jest potrzebna-w końcu ewolucja rządzi się swoimi prawami ;)

        ile padło tu złych,niezasłużonych słów,ocen,oskarżeń pod moim adresem

        wypowiedzianych z prędkością światła

        ile niezrozumienia i nawet chęci poznania faktów

        od razu potok wściekłości

        czy takie osoby nie zastanawiają się w swoim okrucieństwie,że pisząc na
        klawiaturze słowa mogą ranić obcego,nieznanego człowieka?
        z jaką łatwością przychodzi zło
        a z jaką trudnością wydusić dobro

        a to wszystko rzekomo w celu obrony uciśnionych

        kim są takie osoby w życiu realnym?
        czy też tak reagują-tak rozmawiają ze znajomymi,na ulicy?
        watpię :))

        udają,przyoblekają uśmiechy,pseudoserdeczność i empatię

        a życie toczy się dalej...
        zawsze tak samo

        (banalne to okrutnie-wiem ;)))
        • melanie Re: Zastanawiam się... 30.08.04, 13:08
          No, ty tez nie bylas aniolem, pod adresem innych tez wiele tych "niezasluzonych
          slow i oskarzen" wyslalas. Moze tak by mniej uzalania sie nad soba a wiecej
          empatii, przede wszystkim dla tych z realu. Bo ten virtual jakos sobie z tym
          poradzi.
          • Gość: ewa Re: Zastanawiam się... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 13:18
            Nie nad sobą się użalam,patetycznie nad ludzkością bardziej.:))
            Do której i Ty się zaliczasz.
            Zły adres-emaptii to u mnie nadmiar akurat-wiesz,jak to komplikuje życie
            czasem. ;)
            Nie wiesz, skąd masz wiedzieć?

            już mnie nie wyzywasz??
            brawo!
            zawsze to jakiś krok do przodu :))
    • Gość: kolorowa Re: Kobieta teścia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 13:13
      Jestem naprawdę szczerze zaskoczona waszymi wypowiedziami. Aż sprawdziłam
      ponownie jak nazywa się to forum. Psychologia, rzeczywiście.
      Rozumiem, że można się nie zgadzać z podejściem ewy do kobiety teścia, ale to
      co wypisujecie po jej adresem, przekracza granice dobrego smaku, oględnie
      mówiąc.
      Nie twierdzę, że wszystkich należy głaskać po główce, ale pisanie do niej, że
      jest tłukiem, że ciemna, głupia, mąż ją zostawi, jej życie seksualne nie jest
      wysokiej jakości, że żebrze o pieniądze itp. świadczy, że większość
      wypowiadających się jest autorytatywna, z dużą skłonnością do negatywnych ocen.
      Jak chcecie kogoś zmieni, komuś coś wytłumaczyć obrażając go?
      Jeśli ktoś chce uzdrowić świat - niech zacznie od siebie.
      Bo tu widać tylko grupę, która znalazła kozła ofiarnego czy kosz na śmieci, do
      którego się wrzuca własne uczucia, jakich nie można znieść w sobie.
      Każdy kto myśli inaczej niż grupa nie tylko myli się, ale jest wrogiem, którego
      należy zniszczyć, aby zatryumfowały „czyste” poglądy.

      Do ewy:
      Myślę, że witch-witch mądrze napisał(a).
      Twój mąż ma teraz swoją rodzinę, tworzy ją razem z tobą, niech w waszych
      relacjach, w relacjach z własnym dzieckiem spróbuje stworzyć i odnaleźć to,
      czego nie otrzymał w dzieciństwie.
      Powodzenia – i nie przejmuj się.
      • amiga2 Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 13:34
        Do kolorowej;
        Wchodząc na to forum po paru dniach byłam również jak ty zdziwiona,Sądziłam,że
        będę stałym bywalcem,a wpadam tu jedynie na 1 drinka i lecę dalej.


        Z wyjatkiem paru sympatycznych forumowiczów jest tu duży asortyment rożnej
        maści frustratów,którzy muszą komuś dokopać.W ich mniemaniu są na luzie i
        niebanalni.


        Zgadzam sie,że czasami trzeba dać komuś po łapach,żeby nim potrząsnąc(to w
        ramach terapii),ale niektóre posty kwalifikują ich autorów prosto na kozetkę
        lub do oddziału zamkniętego.
        A przykro.
        • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 13:37
          Ja myślę,że to młodzież szkolna ma taki rodzaj zabawy. ;)

          pzdr
          • amiga2 Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 13:48
            taka młodzież z wieczorowych szkółek dla dorosłych;-))
            • zwierciadelko Re: Kobieta teścia... 30.08.04, 20:15
              Uważam, że cały problem opiera się na nieumiejetności wyrażania uczuć. Jeżeli
              Twojemu mężowi zrobiło się przykro, powinien to wyrazić np. słowami "dziękuję
              bardzo, jednak czuję się niezręcznie, że to pani pożycza mi pieniądze,
              poprosiłem o nie tatę, spodziewałem się, że to on mi je pożyczy, z kobietami
              tak niezręcznie o pieniądzach, bardzo dziękuję, ale w tej sytułacji poradzimy
              sobie bez nich" lub " dziękuję, z wdzięcznością przyjmę pozyczke, mamy drobne
              problemy tymczasowo, czy tata teraz sam nie ma pieniędzy, że to pani nam je
              pożycza? czy aby na pewno może pani pożyczyć?, szczerze mówiąc byłem
              przygotowany na rozmowę z tatą" . To tylko przykład _początku_rozmowy. Po
              prostu trzeba rozmawiać.Zdaje sę, że nie potrafi tego robić ani tata ani syn.
              Tata powinien się dowiedzieć, że sprawił synowi przykrość.
              Dla syna liczy się forma, dla ojca jest ważne, że otrzymaliście pożyczkę.
              Mnie by się zrobilo przykro również na miejscu Twojego meża, ale ojciec może
              nie koniecznie w złej wierze. Różnie u niektórych w domach jest z pieniędzmi,
              raz rękę na kasie trzyma żona a gdzie indziej mąż. Dla ojca bliską osobą jest i
              kobieta z którą się związał i syn.
              Myślę, że ze strony Twojego męża to zazdrość o uczucie jakim obdażył on ową
              kobietę(wspominałaś, że dzieciństwo miał nie za ciekawe)
              Moja rada- Spojrzeć prosto w oczy i mówić co się czuje chocby wedłóg niego
              miało to zabrzmieć śmiesznie w ustach dorosłego meżczyzny.
              Jestem przekonana, że warto.
              Ludzie są tak różnie skonstruowani, że czasami nie rozumieją się nawzajem,
              jedyną drogą do zrozumienia jest szczera rozmowa.
              • komandos57 Zaslyszane 30.08.04, 20:26
                Kobieta lamentuje do kolezanki.........popatrz,ten cham(maz) wyciagnol tatusia
                i poszli obaj na kurwy.
              • Gość: ewa Re: Kobieta teścia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 21:30
                Masz rację.
                Tylko jego zatkało.Wiesz,jak bywa w takich momentach. ;)
                Zazdrosny raczej nie jest,bo już dawno się pogodził,że uczuć u ojca nie ma
                wobec niego.

                ps.Ale tekst świetny zapodałaś-do nauczenia na przyszłość.
                tylko ta odwaga.... ;)

                pzdr
    • cossa nie rozumiem.. 30.08.04, 22:03
      nie rozumiem upokorzenia
      zwiazanego z pozyczka

      nie rozumiem tego, ze pojawia sie "brak wyczucia"
      gdy kobieta chce Wam pomoc
      tym bardziej, ze moze
      (a swoja droga moze zrobila to bardziej
      z mysla o Twoim tesciu
      niz o Was)

      nie rozumiem nazywania "dybaniem na forse"
      pomocy finansowej ze strony rodziny

      nie rozumiem zarzucania kobiecie braku zyczliwosci
      przy zupelnie zyczliwym traktowaniu
      (przynajmniej tak to z boku wyglada)

      Ty chyba jej po prostu nie lubisz..

      pozdr.cossa
      • zwierciadelko Re: nie rozumiem.. 30.08.04, 22:29
        cossa napisała:

        > nie rozumiem upokorzenia
        > zwiazanego z pozyczka
        > nie rozumiem tego, ze pojawia sie "brak wyczucia"
        > gdy kobieta chce Wam pomoc
        > tym bardziej, ze moze
        > (a swoja droga moze zrobila to bardziej
        > z mysla o Twoim tesciu
        > niz o Was)

        Myślę, że mężowi autorki wątku nie chodzi o pieniądze. Myślę, że jest mu
        przykro z innego powodu. Że nie ma żadnych relacji _wyłącznie_ między nim i
        tatą. Ta sprawa dotyczy akurat pieniędzy, ale gdyby zdażyła się taka rzecz że
        syn zaprosiłby ojca na wspolną jazdę rowerem, a ten wysłał by swoją partnerkę,
        bo sam akurat zająłby się czym innym, przykrość byłaby porownywalna.
        Podejrzewam, że zwrócił się do ojca o pozyczkę nie dlatego, że nie miał nikogo
        innego od kogo mógłby pozyczyć, chciał od ojca żeby ten wiedział, że jest dla
        niego kims bliskim( mimo przeszłości) i to on jest pierwsza osobą o której
        pomyślał.

        > nie rozumiem nazywania "dybaniem na forse"
        > pomocy finansowej ze strony rodziny

        tu nie wiem o co chodzi

        > nie rozumiem zarzucania kobiecie braku zyczliwosci
        > przy zupelnie zyczliwym traktowaniu
        > (przynajmniej tak to z boku wyglada)

        Może chodzi tu właśnie o rozbierzność dążen, autorka wątku marzy o dobrych
        kontaktach męża i teściem, a kobieta teścia nie przykłada do tego wagi, są już
        jakieś relacje i nie myśli o tym, żeby coś się miało zmienić.
        Każdy bliższy znajomy pozyczyby pieniądze zwłaszcza jesli chodziło o drobną
        kwotę, ale syn zwrócił się do ojca być może w ramach zbudowania wspolnych
        cieplejszych relacji.
        Ta kobieta nie patrzyła na to pod tym kontem. Podejrzewam, że nie złośliwie.
        To tylko moje domniemania.

        > Ty chyba jej po prostu nie lubisz..

        Każdy ma prawo do uczuć, nawet jeśli są negatywne.
        Nie da się wszystkich lubić, ci ludzie których Ty lubisz być może na mnie
        działaliby toksycznie. To co nam wydaje się naturalnym zachowaniem innym może
        sprawiać przykrość.
        Jeśli introwertyk milczy, bo ztopił się własnie w swoich myślach, ekstrawertyk
        może odebrać to za obrażenie się, ignorowanie,a inny introwertyk może uznać to
        uzna to za porozumienie niewerbalne i swietnie sie zrozumija.
        Ludzie są bardzo różni i przeróżnie na siebie oddziaływują.

        • komandos57 Nie musisz nic wiedziec 30.08.04, 22:34
          zwierciadelko napisała:
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Bo ona tez nic nie wie oprocz tego ze wybzdzila sie sowicie.Ale napisz jej ze
          jestes zaniepokojona jej sytuacja i zatanczysz z nia w
          Tworkach........kazaczoka.
        • j_ar Re: nie rozumiem.. 31.08.04, 08:47
          zwierciadelko, pieniadze pozyczyli od tescia bo nie mieli od kogo innego, byla
          to bardzo mala kwota aby dwoje doroslych i dziecko mogli przezyc, cieplejszych
          relacji z ojcem, facet nie zamierzal nawiazywac, zrobil to pod wplywem zony,
          powiedz mi, po co dziecku dziadek, o ktorym ma sie zle zdanie jako o ojcu? po
          co stwarzac sztuczna relacje z kims do kogo ma sie zal, a kto, jak widac, nic
          sobie z tego nie robi? a poza tym, to, kto pozyczyl pieniadze, kiedy byly
          potrzebne, nie ma znaczenia, byly potrzebne, to ktos pozyczyl, jezeli nie
          bylyby az tak potrzebne to trzeba bylo nie brac i juz
          • zwierciadelko Re: nie rozumiem.. 31.08.04, 09:50
            j_ar napisał:

            > zwierciadelko, pieniadze pozyczyli od tescia bo nie mieli od kogo innego,
            byla
            > to bardzo mala kwota aby dwoje doroslych i dziecko mogli przezyc,
            cieplejszych
            > relacji z ojcem, facet nie zamierzal nawiazywac, zrobil to pod wplywem zony,
            > powiedz mi, po co dziecku dziadek, o ktorym ma sie zle zdanie jako o ojcu?

            Żona była tylko pomocna w tym że oni się pogodzili. Jak można dorosłemu
            facetowi kazać się z kimś spotykać lub nie kazać? Potrzebował mobilizacji od
            osób postronnych, potwierdzenia tego, że zrobi dobrze.
            Ewidentnie brakowalo mu ciepłych kontaktów z tatą skoro potrafił przebaczyć
            bolesną przeszłość.

            Po co dziecku dziadek? Przecież z wnukiem/ wnuczką(sorry niepamiętam) dogaduje
            się dobrze, dziecko go lubi. To, że ja kogoś nie lubię nie oznacza, że wszyscy
            tej osoby mają nie lubić. Dziecko to _człowiek_ , który jak wszyscy ludzie ma
            uczucia i poczucie krzywdy lub nie, najwidoczniej ze strony dziadka krzywdy nie
            odczuwa.

            po
            > co stwarzac sztuczna relacje z kims do kogo ma sie zal, a kto, jak widac, nic
            > sobie z tego nie robi? a poza tym, to, kto pozyczyl pieniadze, kiedy byly
            > potrzebne, nie ma znaczenia, byly potrzebne, to ktos pozyczyl, jezeli nie
            > bylyby az tak potrzebne to trzeba bylo nie brac i juz
            >
            Po to, że to ojciec i najwidoczniej syn czuje taką potrzebę. Sam ma dziecko i
            byc może zdaje sobie sprawę, że mimo iż człowiek sie stara nie zawsze da się
            uniknąć blędów w wychowaniu. Dzieci nie przestają mieć rodziców w jakimś tam
            wieku, rodzice zawsze pozostają rodzicami i zazwyczaj się ich kocha mimo
            wszystko (lub szanuje, albo nienawidzi, ale nie są obojętni). I to, że ktoś
            jest dorosły i usamodzielniony nie oznacza, że nie ma uczuć. Dla niektórych
            rodzice są bardzo ważni, do końca się ich potrzebuje i do końca próbuje układać
            takie relacje żeby były jak najodpowiedniejsze , najcieplejsze... to nie jest
            zależne od wieku. A jeżeli rodzic się wypina na dziecko to w każdym wieku jest
            to przykre, nie tylko dzieci są wrażliwi.
            Przy tak drobnym nieporozumieniu wyobrażasz sobie, że przekreśli to co zdążyli
            wspólnie odbudować? ( kontakty, poprawne stosunki).
            Może tylko walczyć żeby było jeszcze lepiej. Wyjaśniać nieporozumienia, mówić o
            tym co go boli.
            _Dla Ciebie_ nie miałoby znaczenia kto pożyczył pieniądze, dlaczego nie możesz
            przyjąć do wiadomości, że dla nich to ma znaczenie?
            Być może nie mieli od kogo innego pożyczyć tej kasy, ale to nie zmienia mojej
            postawy, że to nie było żebranie o pieniądze jak to co niektórzy ujęli(!!) ale
            normalna ludzka rzecz, że zwrócili się z tym do ojca i mieli prawo poczuć się
            niezręcznie/ przykrość jeżeli pieniądze wręczyła im obca dla nich osoba której
            w dodatku o tą przysługę nie prosili.
            To, że ja i mój mąż mamy wspolne pieniądze nie upoważnia mnie do tego, że
            jeżeli jego serdeczny kolega prosi go o pożyczkę mogę mu je wręczyć ja
            osobiście. Mąż może ze mną to uzgodnić, ale to on pożyczy kasę, bo to do niego
            się zwrócono.
            Jego kolega może mnie nie lubić, lub pewne cechy które mam mogą go denerwować i
            mnie nie poprosilby nigdy o to. Bo jesteśmy parą, dla siebie może tworzymy
            jedność, ale dla innych ludzi jesteśmy dwoma różnymi osobami.
            przecież nie przestaną się przyjaźnić dlatego, że nie lubi żony swojego
            przyjaciela. A moim zadaniem jest się nie wtrącać w tę przyjaźń jeśli nie staje
            mi ona na drodze, nie rodzi negatywnych skutków.
            Zakumano?

            PS. Wychodze teraz po południu moge jeszcze pogadac
            • j_ar Re: nie rozumiem.. 31.08.04, 10:10
              tak wiec, pieniadze od tescia, bo nie mieli od kogo innego, a nie z powodu
              tego, ze chcieli sie zblizyc, dobrze, ze to zrozumialas..

              no ok, moga czuc sie urazeni, ale przez kogo? przez faceta, ktory cale zycie
              syna olewal?.. czego sie spodziewali? przeciez nie dawal wczesniej sygnalow, ze
              chce miec z nimi cos wspolnego, to oni daza do kontaktow, a raczej ewa..

              - dziecko potrzebuje dziadka, to sliczne, ale trudno ci zrozumiec, ze ktos, kto
              nie interesujowal sie synem przez lata, opuscil go, a wczesniej bil go kablem,
              nie jest materialem na kochanego dziadka? zakumano?...

              jak to niby bliska wiez zawiazuja?.. przeciez ojciec wciaz ewidentnie go olewa,
              to jedynie ta dobra kobieta tescia, chce cos naprawic, jasne? czy nie?
              • Gość: ewa Re: nie rozumiem.. IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 11:53
                Po pierwsze,to nie oni,bo to mój mąż poszedł do swojego ojca,po czym
                poinformował mnie po fakcie.
                Więc może nie twórz nowej opowieści,a jeśli musisz,to załóż sobie osobny wątek.
                ;)

                Po drugie,zapewniam,że mieliśmy do kogo,dlatego nawet się zdziwiłam.
                Zwierciadełko dobrze to ujęła,być może mój mąż (jak to facet- dość
                gruboskurny ;)
                chciał coś w ten sposób okazać.


                > to jedynie ta dobra kobieta tescia, chce cos naprawic, jasne? czy nie?

                Co niby chce naprawić?
                Może bardziej zademonstrować istnienie granicy poza kórą nie mogą wyjść,
                jak napisała zwierciadełko.Nie mogą mieć swoich kontaktów.Ojciec i syn.A może
                nawet tajemnic.
                Bo jest ona.


                Napiszę po raz 1876, kiedy ojciec pożyczał pieniądze,nie brał ich ode mnie.
                Dowiedziałam się po fakcie,a raczej zostałam poinformowana.I to jest dla mnie
                normalne.Ale pieniądze wręczyła już ona.Te które pożyczył ojciec.
                I to,w związku z ostatnią sytuacją i poprzednimi , układa nam się w całość.
                I na pewno nie będzie to przyczynek do wielkiej przyjaźni z tą panią.
                Wręcz przeciwnie.


                Myślę,że tym jak i poprzednimi epizodami wysłała nam sygnał.
                I wiemy już o co jej mniej więcej chodzi.:))

                Naprawdę twoja interpretacja jest mylna.

                Natomiast jestem absolutnie zaskoczona intuicją i przemyśleniami zwierciadełka.
                I jej ciepłem oraz dystansem i tolerancją dla różnych uczuć ludzkich.
                Pozdrawiam

                Nie będę po raz kolejny udowadniać,że nie jesteśmy jej wrogami,ale nawet jeśli
                by tak było
                to syn i ojciec mają prawo pożyczać pieniądze od siebie,bez udziału innych osów-
                czyli mnie -synowej i jej-konkubiny.
                Tym bardziej,że kwoty nie za wielkie i nie przekraczają zakresu zwykłego
                zarządu ;)
                • j_ar ewa, kretaczu 31.08.04, 12:28
                  > Po pierwsze,to nie oni,bo to mój mąż poszedł do swojego ojca,po czym
                  > poinformował mnie po fakcie.
                  > Więc może nie twórz nowej opowieści,a jeśli musisz,to załóż sobie osobny
                  wątek.
                  >;)

                  ty nie rozumiesz co czytasz, nie zmyslaj, ale wysil sie

                  "Mój mąż całkiem niedawno,po urodzeniu dziecka i za moją namową, odnowił
                  kontakt z ojcem, wcześniej żyli w niezgodzie po burzliwym związku z jego
                  matką-ojciec był chamski i agresywny wobec rodziny.




                  Dziadek stara się być ważną osobą w życiu wnuczka i tak faktycznie jest,co
                  cieszy i wzrusza mnie niezmiernie.
                  Oczywiście mamy zastrzeżenia do zachowania ojca, także względem nas-wychodzi
                  z niego często prymitywizm.Nie rozumie pewnych rzeczy i bywa chamski.
                  Trudno się mówi.
                  Dość dziwne i chyba prostackie znowu jest zachowanie jego kobiety.
                  Cały czas daje do zrozumienia,że wszelkie prezenty (których absolutnie nie
                  oczekujemy,choc dziecko jest szczęśliwe oczywiście,nie są to prezenty
                  kosztowne, ot zwykłe drobiazgi)są dzięki jej zarobkom.
                  Pracują z ojcem w jednym miejscu (budżetówka) i faktycznie ona zajmuje tam
                  wyższe stanowisko,ale i ojciec jest niewiele niżej,a więc i jego pensja jest
                  zapewne niewiele niższa.
                  Mimo to,zupełnie nie wiem po co (choć teraz mi się to układa w całość)
                  podkreślała,że ojciec tak słabo zarabia (co raczej nie jest prawdą) poza
                  tym,że mieszka u niej i takie tam.Ojciec też daje do zrozumienia,że raczej
                  jest takim ubogim krewnym w tym związku. ;)
                  W czym problem?
                  Nasz sytuacja obecna zmusiła nas, a raczej męża do poproszenia ojca o drobną
                  kwotę.Jest to dla niego upokarzjące,ale musiał tak zrobić,bo nie mamy oboje w
                  tej chwili pracy,choć powoli się to zmienia.
                  I te pieniądze dała mojemu mężowi ...ona.

                  >
                  > Po drugie,zapewniam,że mieliśmy do kogo,dlatego nawet się zdziwiłam.
                  > Zwierciadełko dobrze to ujęła,być może mój mąż (jak to facet- dość
                  > gruboskurny ;)
                  > chciał coś w ten sposób okazać.


                  "Nasz sytuacja obecna zmusiła nas, a raczej męża do poproszenia ojca o drobną
                  kwotę.Jest to dla niego upokarzjące,ale musiał tak zrobić,bo nie mamy oboje w
                  tej chwili pracy,choć powoli się to zmienia."

                  rozumiesz cos z tego co piszesz?.. bo jakos nie widac tego po tobie

                  > Co niby chce naprawić?
                  > Może bardziej zademonstrować istnienie granicy poza kórą nie mogą wyjść,
                  > jak napisała zwierciadełko.Nie mogą mieć swoich kontaktów.Ojciec i syn.A może
                  > nawet tajemnic.
                  > Bo jest ona.

                  ojciec najwidoczniej nie potrzebuje tych kontaktow.. a ona jak widac sie stara,
                  trudno zrozumiec?


                  > I na pewno nie będzie to przyczynek do wielkiej przyjaźni z tą panią.
                  > Wręcz przeciwnie.

                  a ty jak poprzednio... ona nie on... mieliscie ciezka sytuacje, upokorzony maz
                  musial isc do swojego ojca, zreszta sama do tych kontaktow, do tych
                  upokarzajacych kontaktow, go namowials..czyz nie?.....

                  > Naprawdę twoja interpretacja jest mylna.

                  jak moze byc mylna, skoro ty zmieniasz fakty co chwila... i jescze sie glupio
                  usmiechasz

                  > to syn i ojciec mają prawo pożyczać pieniądze od siebie,bez udziału innych
                  >osbób czyli mnie -synowej i jej-konkubiny.

                  o dzizzz... rece opadaja,... upokorzony maz, za twoja namowa pozycza pieniadze,
                  i nie dostaje ich od kochanego taty tylko od jej wieloletniej zlej kobiety....
                  • Gość: ewa Re: ewa, kretaczu IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 12:45
                    nie widzę tu krętactwa żadnego doprawdy
                    sytuacja dotyczy nas obojga,bo jesteśmy rodziną
                    ale to mój mąż zwrócił się do ojca
                    z własnej inicjatywy
                    to że napisałam na początku bez rozdrbaniania na szczegóły niczego nie zmienia
                    a ponieważ tak drążysz każdy detal to uściślam

                    ojciec najwidoczniej nie potrzebuje tych kontaktow.. a ona jak widac sie stara,
                    >
                    > trudno zrozumiec?

                    skąd to wiesz?
                    dotyczasowe kontakty wykazują coś przeciwnego
                    często są one z inicjatywy ojca,który chce się spotkać z wnukiem

                    a ty jak poprzednio... ona nie on... mieliscie ciezka sytuacje, upokorzony maz
                    > musial isc do swojego ojca, zreszta sama do tych kontaktow, do tych
                    > upokarzajacych kontaktow, go namowials..czyz nie?.....

                    mąż nie szedł upokorzony
                    szedł normalnie do swojego ojca,jak ojcic wcześniej do syna
                    natomiast został upokorzony przez nią
                    i obawiam się,że ojciec wcale nie chciał może,aby to ona wręczyła
                    ale widocznie...tak musiało się stać

                    ja namawiałam syna,aby nawiązał z ojcem kontakty
                    ale nie upokorzające
                    poza tym nawet jeśli wyszło na mojego zdanie męża (mówiłem,że to cham)
                    to nie jest to powód do triumfu
                    tylko żalu jednak
                    wciąż trudno mi ocenić czy to jest in plus czy in minus
                    bo dziecko jest najważniejesze

                    jak moze byc mylna, skoro ty zmieniasz fakty co chwila... i jescze sie glupio
                    > usmiechasz

                    przesadzasz nie zmieniam faktów co chwila
                    i głupio też się nie uśmiecham
                    może twoja reakcja wynika z tego,że
                    jesteś tu chyba na etacie i wchodzisz ludziom w wątki,gdzie ze śmiertelną powagą
                    mówisz same negatywne rzeczy
                    nie wnikając w istotę sprawy,która jest najczęsciej poza słowami
                    i którą trudno wyrazić

                    > o dzizzz... rece opadaja,... upokorzony maz, za twoja namowa pozycza
                    pieniadze,
                    >
                    > i nie dostaje ich od kochanego taty tylko od jej wieloletniej zlej
                    kobiety....


                    faktycznie ręce opadają
                    niedojrz,że nic nie rozumiesz
                    to jeszcze usilnie piszesz nowy scenariusz

                    bez odbioru
                    :))
                    (to nie jest głupi uśmiech,naprawdę!uwierz,bo nie będą spać po nocach)

                    • j_ar Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 13:28
                      > nie widzę tu krętactwa żadnego doprawdy

                      no to ja ci to spokojnie wytlumacze,



                      > sytuacja dotyczy nas obojga,bo jesteśmy rodziną
                      > ale to mój mąż zwrócił się do ojca
                      > z własnej inicjatywy

                      "Syn nie chciał nawiązać kontaktów z ojcem.
                      Zostały nawiązane dzięki mnie-to ja chciałam,żeby dziecko miało dziadka.I
                      chciałam temu nieznanemu człowiekowi dać szansę-dlatego rozmawiałam o tym z
                      mężem,aby spróbował."

                      > to że napisałam na początku bez rozdrbaniania na szczegóły niczego nie zmienia
                      > a ponieważ tak drążysz każdy detal to uściślam

                      czyli dla ciebie to to samo, zrobic cos, z wlasnej inicjatywy a byc namowionym
                      na jakies dzialania?


                      > ojciec najwidoczniej nie potrzebuje tych kontaktow.. a ona jak widac sie
                      stara trudno zrozumiec?
                      >
                      > skąd to wiesz?
                      > dotyczasowe kontakty wykazują coś przeciwnego
                      > często są one z inicjatywy ojca,który chce się spotkać z wnukiem

                      ale nie chce miec z wami kontaktow, tylko z wnukiem, was unika....

                      "jakiekolwiek prośby o pomoc przy pewnych pracach,gdzie potrzeba dwóch facetów
                      albo zrobienie czegoś pod naszą nieobecność kończyły się fiaskiem (były to 3
                      dokładnie próby i jedyne)tata stwierdził,że nie może ,bo idzie z kolegą na
                      rower,a przecież jak się umówił,to nie może koledze odmówić czy przełożyć"


                      > > musial isc do swojego ojca, zreszta sama do tych kontaktow, do tych
                      > > upokarzajacych kontaktow, go namowials..czyz nie?.....
                      >
                      > mąż nie szedł upokorzony
                      > szedł normalnie do swojego ojca,jak ojcic wcześniej do syna
                      > natomiast został upokorzony przez nią

                      "Nasz sytuacja obecna zmusiła nas, a raczej męża do poproszenia ojca o drobną
                      kwotę.Jest to dla niego upokarzjące,ale musiał tak zrobić,bo nie mamy oboje w
                      tej chwili pracy,choć powoli się to zmienia."

                      przeciez jasno wynika (tlumacze jakbys nie rozumiala), ze upokorzony byl zanim
                      poszedl, bo..musial pojsc

                      > i obawiam się,że ojciec wcale nie chciał może,aby to ona wręczyła
                      > ale widocznie...tak musiało się stać

                      bo moze to ona wam pozyczyla a nie tato, co?

                      > ja namawiałam syna,aby nawiązał z ojcem kontakty
                      > ale nie upokorzające

                      zastanow sie na chwile, spokojnie... jakie zdrowe kontakty mozna miec z takim
                      ojcem?

                      > poza tym nawet jeśli wyszło na mojego zdanie męża (mówiłem,że to cham)
                      > to nie jest to powód do triumfu tylko żalu jednak

                      bo zostal zmuszony aby skontaktowac sie z ojcem, z ktorym nie chce miec
                      kontktow, tak jak i ojciec z nim..no chyba, ze sam chcial spotykac sie z chamem
                      i aby jego syn mial chama za dziadka

                      > wciąż trudno mi ocenić czy to jest in plus czy in minus
                      > bo dziecko jest najważniejesze

                      ufff...no najwazniejsze, najwazniejsze, dlatego, po co chcesz meczyc dziecko
                      kontaktem z gburem, chamem i prostakiem (cytat w zalaczeniu jakbys nie
                      pamietala co pisalas)

                      "Oczywiście mamy zastrzeżenia do zachowania ojca, także względem nas-wychodzi
                      z niego często prymitywizm.Nie rozumie pewnych rzeczy i bywa chamski."

                      > przesadzasz nie zmieniam faktów co chwila

                      patrz wyzej

                      > i głupio też się nie uśmiecham
                      > może twoja reakcja wynika z tego,że
                      > jesteś tu chyba na etacie i wchodzisz ludziom w wątki,gdzie ze śmiertelną
                      powagą mówisz same negatywne rzeczy nie wnikając w istotę sprawy,która jest
                      najczęsciej poza słowami i którą trudno wyrazić


                      istota sprawy wyjasnia sie w slowach, a nie miedzy slowami, jakbys nie
                      wiedziala...trzeba artykulowac mysli i argumenty, a nie zmyslac i bajdurzyc,
                      aaa...nawet poczucie humoru masz..nono.. slabe, ale zawsze, moze sie rozkrecisz
                      hahaha

                      > faktycznie ręce opadają
                      > niedojrz,że nic nie rozumiesz
                      > to jeszcze usilnie piszesz nowy scenariusz

                      patrz wyzej, oznacza, patrz wyzej

                      > bez odbioru

                      wiem wiem, jak sie jest zlapanym na klamstwie to sie juz nie chce rozmawiac, co?

                      > :))
                      > (to nie jest głupi uśmiech,naprawdę!uwierz,bo nie będą spać po nocach)


                      a moze ty jestes porzucona stara zona wlasnie..hmmmm hehehehe ;)
                      • Gość: ewa Re: ewa, kretaczuuuuu.. IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 13:51

                        Mój mąż został przeze mnie namówiony,zainspirowany ok. 4 lata temu na kontakt z
                        ojcem.
                        Natomiast 3 tygodnie temu pożyczył pieniądze.
                        Obie sytuacje nie mają więc ze sobą nic wspólnego.

                        >> ale nie chce miec z wami kontaktow, tylko z wnukiem, was unika....

                        skąd to wiesz?gdzie to napisałam.
                        nie unika nas,a wręcz przeciwnie czasem :)
                        • Gość: ewa Re: ewa, kretaczuuuuu.. IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 14:12
                          przeciez jasno wynika (tlumacze jakbys nie rozumiala), ze upokorzony byl zanim
                          > poszedl, bo..musial pojsc

                          czym innym jest upokorzenie przez sytuację-okoliczności zewnętrzne
                          a czym innym przez osobę
                          dlatego właśnie,że sytuacja jest drażliwa,dla każdego potrzebującego
                          należy liczyć się z uczuciami tej osoby (przez odstawisnie m.in swoich
                          potrzeb,w tym przypadku zamianifestowania czegoś)

                          >bo moze to ona wam pozyczyla a nie tato, co?

                          może tak,ale wtedy tata powiniem powiedzieć,że nie ma i pożycza ona
                          byłby czas na decyzję-czy pożyczyć

                          >zastanow sie na chwile, spokojnie... jakie zdrowe kontakty można mieć z takim
                          ojcem?

                          można by było mieć przy odrobinie dobrej woli
                          zresztą ojciec i tak się zmienił,bo np. nie leje już swojego syna
                          i generalnie dokonała się w nim przemiana na plus (chyba)

                          >bo zostal zmuszony aby skontaktowac sie z ojcem, z ktorym nie chce miec
                          kontktow, tak jak i ojciec z nim..no chyba, ze sam chcial spotykac sie z chamem
                          i aby jego syn mial chama za dziadka

                          widzę,że dla ciebie świat jest bardzo prosty :)

                          otóż nie został zmuszony
                          kontakty chce mieć
                          ojciec też
                          i to nie oznacza, nie usprawieliwia,aby zaistniała między innymi sytucja z tą
                          panią,którą oceniasz jako lekarkę tych relacji
                          brak konsekwencji

                          >ufff...no najwazniejsze, najwazniejsze, dlatego, po co chcesz meczyc dziecko
                          kontaktem z gburem, chamem i prostakiem (cytat w zalaczeniu jakbys nie
                          pamietala co pisalas)

                          nie chcę dziecka niczym męczyć
                          ale też nie uważam,aby nie mogło mieć kontaków z dzieckiem
                          z czasem samo zdecyduje,czy chce czy nie

                          poza tym to chyba raczej obok tematu
                          nie pytałam o radę w tej sprawie

                          "Oczywiście mamy zastrzeżenia do zachowania ojca, także względem nas-wychodzi
                          z niego często prymitywizm.Nie rozumie pewnych rzeczy i bywa chamski."

                          > przesadzasz nie zmieniam faktów co chwila

                          i o co chodzi?
                          co jest nie tak?
                          jest czasem chamski
                          nawet jego narzeczona to potwierdza

                          ale jaki to ma związek z całą opisaną sytaucją
                          wiesz,mogłabym tu napisać całą epopeję o nim
                          tylko to nie zmienia cały czas faktu

                          że ta pani nie powinna wchodzić w tę sytuację

                          dlatego zupełnie nie widzę związku

                          a na kłamstwie mnie żadnym jak dotąd nie złapałeś
                          co najwyżej nie zrozumiałeś czegoś
                          co może jest i moją winą,bo trudno opisać w internecie pewne rzeczy
                          poza tym co chwila wchodzisz w zupłenie poboczne tematy

                          >istota sprawy wyjasnia sie w slowach, a nie miedzy slowami, jakbys nie
                          wiedziala...trzeba artykulowac mysli i argumenty, a nie zmyslac i bajdurzyc,
                          aaa...nawet poczucie humoru masz..nono.. slabe, ale zawsze, moze sie rozkrecisz
                          hahaha

                          istota sprawy jeśłi chodzi o uczucia bywa najczęście poza słowami
                          zresztą co to są słowa?
                          twoje poczucie jest zapewne mocne,jak i woje mniemanie o sobie
                          hehehe


                          porzucone stare żony nie mają na ogół dostępu do internetu

                          ps.Może juz czas,abyś skoczył po flaszke?








                          tzn. liczą się ci,którzy mają wyczucie
                          pozostali nie
                          • j_ar Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 14:40
                            > można by było mieć przy odrobinie dobrej woli
                            > zresztą ojciec i tak się zmienił,bo np. nie leje już swojego syna
                            > i generalnie dokonała się w nim przemiana na plus (chyba)

                            dzieki bogu, ze juz nie bije ponad 30 letniego chlopca, taki dobry tato nagle
                            sie zrobil, na plus oczywiscie

                            > widzę,że dla ciebie świat jest bardzo prosty :)

                            nie jestem masochista i nie zamierzam meczyc dzieci dla wlasnego dobrego
                            samopoczucia, o to ci chodzi?

                            > otóż nie został zmuszony
                            > kontakty chce mieć

                            mowil o nim: cham, czul sie upokorzony, zostal pozbawiony ojca w
                            dziecinstwie..i on chce miec z takim obcym facetem kontakty? co z nim? albo co
                            z toba?

                            > i to nie oznacza, nie usprawieliwia,aby zaistniała między innymi sytucja z tą
                            > panią,którą oceniasz jako lekarkę tych relacji
                            > brak konsekwencji

                            miala pieniadze to pozyczyla, mogla nie pozyczyc, mogliscie nie wziac, nie
                            mogliscie od kogo innego wziac pozyczki (co chyba ustalislismy juz wczesniej,
                            mimo, ze sie nie zgadzalas), wiec wzieliscie,..byla to jedyna osoba, ktora wam
                            pomogla... no co jest? co ty chcesz od niej? ze forma nie ta?... dala, kiedy
                            potrzebowaliscie, to jest wazne, jakby nie dala, to co byscie jedli, a wasze
                            dziecko?...

                            > nie chcę dziecka niczym męczyć
                            > ale też nie uważam,aby nie mogło mieć kontaków z dzieckiem
                            > z czasem samo zdecyduje,czy chce czy nie

                            ile on w koncu ma lat, bo tak zagmatwalas, ze nic nie wiadomo

                            > co jest nie tak?
                            > jest czasem chamski
                            > nawet jego narzeczona to potwierdza

                            to narzeczona jego? czyli bedzie twoja tesciowa


                            > ale jaki to ma związek z całą opisaną sytaucją

                            no duzy

                            > wieszmogłabym tu napisać całą epopeję o nim
                            > tylko to nie zmienia cały czas faktu
                            > że ta pani nie powinna wchodzić w tę sytuację
                            > dlatego zupełnie nie widzę związku


                            > a na kłamstwie mnie żadnym jak dotąd nie złapałeś
                            > co najwyżej nie zrozumiałeś czegoś
                            > co może jest i moją winą,bo trudno opisać w internecie pewne rzeczy
                            > poza tym co chwila wchodzisz w zupłenie poboczne tematy

                            manipulowanie faktami, zmienianie zdania - to wg ciebie nie jest klamanie? a co
                            to jest?.. to przeciez ty podajesz te poboczne tematy ;)

                            > porzucone stare żony nie mają na ogół dostępu do internetu

                            skad wiesz?

                            > ps.Może juz czas,abyś skoczył po flaszke?

                            to dla ciebie ta sygnaturka hehehe


                            > tzn. liczą się ci,którzy mają wyczucie
                            > pozostali nie

                            o jezu
                            • Gość: ewa Re: ewa, kretaczuuuuu.. IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 15:08
                              dzieki bogu, ze juz nie bije ponad 30 letniego chlopca, taki dobry tato nagle
                              > sie zrobil, na plus oczywiscie


                              to byl sarkazm
                              zapomniałam,że ty z tych poważnych,co każde słowo dosłownie

                              nie jestem masochista i nie zamierzam meczyc dzieci dla wlasnego dobrego
                              > samopoczucia, o to ci chodzi

                              może jesteś za to egositą
                              bo ja poświęcę swoje uczucia dla dobrego samopoczucia dziecka

                              mowil o nim: cham, czul sie upokorzony, zostal pozbawiony ojca w
                              > dziecinstwie..i on chce miec z takim obcym facetem kontakty? co z nim? albo co
                              >
                              > z toba?


                              a co ma być?
                              widocznie był i jest w stanie mieć z ojcem kontakty

                              miala pieniadze to pozyczyla, mogla nie pozyczyc, mogliscie nie wziac, nie
                              > mogliscie od kogo innego wziac pozyczki
                              (co chyba ustalislismy juz wczesniej,
                              > mimo, ze sie nie zgadzalas),

                              kto ustaliliśmy
                              TY sobie coś ubzdurałeś :)
                              podaj,gdzie to ustaliliśmy?

                              o nasze jedzenie się nie martw :)
                              i o nasze finanse
                              nikt JEJ o pomoc nie prosił

                              to narzeczona jego? czyli bedzie twoja tesciowa
                              >
                              tak powiedziałam,aby dla odmiany nie uzywać słowa konkubina
                              a partnerka nie lubię za bardzo

                              moją tesciową nigdy nie będzie
                              bo najpierw musiałaby być matką mojego męża
                              zawsze bedzie kobietą/konkubiną/panią/dziewczyną
                              teścia

                              wiem stąd,że owa porzucona żona nie ma dostępu i internet jej nie intersuje

                              ps.chyba czas,żebyś skoczył po flaszke.dla siebie

                              wiec wzieliscie,..byla to jedyna osoba, ktora wam
                              > pomogla... no co jest? co ty chcesz od niej? ze forma nie ta?... dala, kiedy
                              > potrzebowaliscie, to jest wazne, jakby nie dala, to co byscie jedli, a wasze
                              > dziecko?...



                              • j_ar Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 15:20
                                > to byl sarkazm

                                ach.. ha ha ha... to podkreslaj, ze to sarkazm,

                                > nie jestem masochista i nie zamierzam meczyc dzieci dla wlasnego dobrego
                                > > samopoczucia, o to ci chodzi
                                >
                                > może jesteś za to egositą
                                > bo ja poświęcę swoje uczucia dla dobrego samopoczucia dziecka

                                ?? ale..hehehe.. jak ty zes skojarzyla swoja odpowiedz do mojego pytania? to
                                bez sensu
                                >
                                > miala pieniadze to pozyczyla, mogla nie pozyczyc, mogliscie nie wziac, nie
                                > > mogliscie od kogo innego wziac pozyczki
                                > (co chyba ustalislismy juz wczesniej,
                                > > mimo, ze sie nie zgadzalas),
                                >
                                > kto ustaliliśmy
                                > TY sobie coś ubzdurałeś :)
                                > podaj,gdzie to ustaliliśmy?

                                i jak tu z toba rozmawiac, skoro ty nie pamietasz co piszesz i co czytasz (albo
                                nawet i nie czytasz), hehehe... ale czad

                                ""Nasz sytuacja obecna zmusiła nas, a raczej męża do poproszenia ojca o drobną
                                kwotę.Jest to dla niego upokarzjące,ale musiał tak zrobić,bo nie mamy oboje w
                                tej chwili pracy,choć powoli się to zmienia.""

                                > ps.chyba czas,żebyś skoczył po flaszke.dla siebie

                                a ty juz swoja wypilas?.. nieladnie


                                >wiec wzieliscie,..byla to jedyna osoba, ktora wam
                                >pomogla... no co jest? co ty chcesz od niej? ze forma nie ta?... dala, kiedy
                                >potrzebowaliscie, to jest wazne, "
                                • Gość: ewa Re: ewa, kretaczuuuuu.. IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 15:44
                                  W żaden sposób nie wynika z tego zdania,że nie mieliśmy od kogo pożyczyć.
                                  Sytuacja zmusiła nas do pożyczki.
                                  Od kogo?
                                  Padło na ojca.BO.....(tu wstaw swoja interpretację,bo to co ktoś do ciebie mówi
                                  jest nieistotne,ty wiesz lepiej)
                                  gdyby nie on,pewno byłby kto inny.Bo mielibyśmy od kogo.
                                  I bez takich ceregieli i przykrości.Więc następna pożyczka będzie od ludzi
                                  normalnych.



                                  a jeśli chodzi o sarkazm,to niestety jest on zarezerwowany dla
                                  inteligentnych,którzy rozumieją coś jeszcze poza słowami
                                  ty ,jak przyznałeś,masz z tym problem
                                  więc obiecuję,że jeśli kiedyś coś napiszę do ciebie
                                  to ze wszystkimi didaskaliami,opisami,i nawet słownikiem
                                  ale teraz....
                                  czekam aż pójdziesz po tę flaszkę
                                  dla siebie oczywiście
                                  możesz zakąsić murzynkiem z bitą śmietaną
                                  (ale będzie śmiesznie,hahahaha)
                                  • j_ar Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 16:14
                                    juz nie chce mi sie z toba gadac, ciagle cos nowego zmyslasz, noo.. nie pij
                                    tyle, hej
                                    • melanie Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 16:20
                                      a jeśli chodzi o sarkazm,to niestety jest on zarezerwowany dla
                                      inteligentnych,którzy rozumieją coś jeszcze poza słowami
                                      ty ,jak przyznałeś,masz z tym problem
                                      ***************************
                                      Bo widzisz, jarze, ty prosty facet jestes, wiec witaj w klubie i lec po te
                                      flaszke. Obalimy razem z mocca. Aha, i nie jakies tam francuskie albo wloskie,
                                      czy tez inne chiwaski. Kup jabola.
                                      • j_ar Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 16:25
                                        no tylko wytrawne slodkie jablkowe winka....innych nie uznaje :)
                                        • kawka.pomidorowa Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 16:38
                                          I to jest pomysł! Jak kto prosty, proste życie lubi i proste jabolki, owocowe,
                                          a co? Co nie? :-)))
                                          To ja, moc_ca, nie tropcie sie zgadywaniem ktom zacz. :-)
                        • j_ar Re: ewa, kretaczuuuuu.. 31.08.04, 14:25
                          > Mój mąż został przeze mnie namówiony,zainspirowany ok. 4 lata temu na kontakt
                          >z ojcem.

                          "Mój mąż całkiem niedawno,po urodzeniu dziecka i za moją namową, odnowił
                          kontakt z ojcem"

                          calkiem niedawno, po urodzeniu dziecka, to ile wg ciebie? skoro:

                          "jakby twojemu dziecku 1,5 rocznemu ktoś postawił 1,5 litra coli i paczkę
                          chipsów"

                          ??


                          > Natomiast 3 tygodnie temu pożyczył pieniądze.
                          > Obie sytuacje nie mają więc ze sobą nic wspólnego.

                          to ty tak sobie manipulujesz po prostu datami i faktami i to nie ma dla ciebie
                          znaczenia??


                          > >> ale nie chce miec z wami kontaktow, tylko z wnukiem, was unika....
                          >
                          > skąd to wiesz?gdzie to napisałam.
                          > nie unika nas,a wręcz przeciwnie czasem :)

                          chce wam pomagac? pomogl synowi chociaz raz?
                  • moc_ca Re: ewa, kretaczu 31.08.04, 13:17
                    Masz rację j_arze, dalismy sie spędzić pod to okienko ktore ewa ma w kuchni
                    i zaglądamy z troską a tam licha sztuka, akt trzeci, scena ósma..
                    Ciekawe czy kobieta teścia piecze murzynka z bitą śmietaną?
                    ech .. :-)))))
                    • j_ar Re: ewa, kretaczu 31.08.04, 13:29
                      hihihi... taaaak... to moze byc typ murzynka z bita smietana hahaha
                      • Gość: ewa Re: ewa, kretaczu IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 14:14
                        Łomatko,
                        pęknę ze śmiechu.....
                        Doprawdy nie czytałam dawno niczego równie śmiesznego.
                        hihihihehehehuhuhu
                        Super.Odjazd.Cool.Hard core.
                        • j_ar Re: ewa, kretaczu 31.08.04, 14:21
                          smiejesz sie i nawet nie wiesz z czego
                          • Gość: ewa Re: ewa, kretaczu IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 15:08
                            No pewno,że nie wiem.
                            To taki humor sytuacyjny dobrych znajomych. :))

                            ps.murzynek z bitą śmietaną,hahahaha

                            ps.nie.to jest naprawdę dobre i śmieszne.
              • zwierciadelko Re: nie rozumiem.. 31.08.04, 15:16
                j_ar napisał:

                > tak wiec, pieniadze od tescia, bo nie mieli od kogo innego, a nie z powodu
                > tego, ze chcieli sie zblizyc, dobrze, ze to zrozumialas..
                >
                > no ok, moga czuc sie urazeni, ale przez kogo? przez faceta, ktory cale zycie
                > syna olewal?.. czego sie spodziewali? przeciez nie dawal wczesniej sygnalow,
                ze
                >
                > chce miec z nimi cos wspolnego, to oni daza do kontaktow, a raczej ewa..
                >
                > - dziecko potrzebuje dziadka, to sliczne, ale trudno ci zrozumiec, ze ktos,
                kto
                >
                > nie interesujowal sie synem przez lata, opuscil go, a wczesniej bil go
                kablem,
                > nie jest materialem na kochanego dziadka? zakumano?...
                >
                > jak to niby bliska wiez zawiazuja?.. przeciez ojciec wciaz ewidentnie go
                olewa,
                >
                > to jedynie ta dobra kobieta tescia, chce cos naprawic, jasne? czy nie?
                >

                Myślę, że "jasne", popraw mnie jeśli się mylę.
                Między nami(Tobą i mna) jest taka różnica, że ja nie przekreślam ludzi dlatego,
                że popełniaja błędy.Nie pozwolę się krzywdzić, ale jeżeli ktoś wykazuje dobrą
                wolę, zmienia swoje postępowanie na lepsze daję szansę i pomagam w tym żeby
                było dobrze, i potrafię wybaczyć , Ty natomiast trzymasz urazy długo i
                namiętnie i myślisz tylko o nich, nie zauważasz zmian na lepsze.
                Ma być albo bardzo źle i wtedy skreślasz osobę, albo idealnie i wtedy jest
                sielsko- nic pośredniego. A ludzie niestety mają swoje ułomności i nad dobrymi
                relacjami czasami trzeba popracować, rozmawiac o tym co boli. Mało osób jest
                takich co robią przykrośc z premedytacją.
                Mam nadzieję, że zakumano
                • j_ar Re: nie rozumiem.. 31.08.04, 15:23
                  to takie sliczne
    • Gość: ryb Kupic psa... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.08.04, 16:22
      I poszczuc paskudnego babsztyla, ale kase zatrzymac...po czyms takim napewno
      nie wroci, nawet po zwrot pozyczki. No, powiedzmy ze pozyczki.
      • Gość: ewa Re: Kupic psa... IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 16:25
        A gdzie ma wracać?
        Skąd wiesz,że "powiedzmy pożyczki"?
        Następny wróż i znawca życia rodzinnego.

        No straszna kasa-mówię Ci,po prostu jak z napadu na bank.

        A że babasztyl-to masz rację-teraz to już wiem.:)
        • Gość: ryb Re: Kupic psa... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.08.04, 16:31
          Wiem ze "powiedzmy pozyczki" bo przeciez ona juz po kase nie wroci. Bedzie sie
          bala.

          Dobrze sie znam na psach i na zyciu rodzinnym tez...
          • Gość: ewa Re: Kupic psa... IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 16:40
            I bardzo dobrze niech się boi.
            Na to liczę.:))
        • Gość: krish Re: Kupic psa... IP: 62.233.233.* 31.08.04, 16:47
          no powiedz wreszczie ile to jest

          dla bezrobotnej zadna kasa...

          bo ciekawosc mnie rozsadza
          • Gość: ewa Re: Kupic psa... IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 17:10
            uważaj, bo jak cię rozsadzi,to ...co będzie?
            • moc_ca Re: Kupic psa... 31.08.04, 17:12
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > uważaj, bo jak cię rozsadzi,to ...co będzie?

              Po prostu się rozerwie, co nie?
              I o to chodzi, o to chodzi ...
              • Gość: ewa Re: Kupic psa... IP: *.acn.waw.pl 31.08.04, 17:17
                Weź idź stąd,co nie?
                Nudna jesteś po prostu.
                • moc_ca Re: Kupic psa... 31.08.04, 17:19
                  Gość portalu: ewa napisał(a):

                  > Weź idź stąd,co nie?
                  > Nudna jesteś po prostu.

                  Bo jesli nie pójdę to co? Ty pójdziesz stąd? Będzie mniej nudno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka