Dodaj do ulubionych

konfrontacja

06.10.14, 21:59
Nie potrafię się konfrontować. Jeśli już to robię, to zalewam się łzami. Czemu tak się dzieje??

Jak nauczyć się mówić swoje zdanie czy wyjaśniać sprzeczność bez łez, bez histerii?? Może jakąś książkę możecie mi polecieć na ten temat??
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: konfrontacja 06.10.14, 22:46
      Chyba bardziej chodzi o sposób podejścia, że konfrontacja nie jest konfliktem ale formą współpracy w celu wyłuskania własnych racji i zgodzenia się lub nie zgadzania się wcale i wyciągania z tego wniosków.
      • malwi.4 Re: konfrontacja 07.10.14, 12:42
        Może tu nadal odzywa się niskie poczucie własnej wartości. Skłaniam kogoś do liczenia się z moim zdaniem w moje sprawie i mnie to obezwładnia.

        Odpowiadając ww, co czuję po?? Wstyd, że zamiast jak dorosła kobieta porozmawiać, rozpłakałam się jak dziecko.
        • malwi.4 Re: konfrontacja 07.10.14, 12:44
          Może faktycznie powinnam patrzeć się na takie sytuacje jako próbę współpracy.
    • hansii ja tesz przedkladam koegzystencje 06.10.14, 23:10
      i wspolprace ponad konfrontacje.
      - to sie zwyczajnie bardzej oplaca.
      i po co doszukiwac sie innych przyczyn ?
    • clarissa3 Re: konfrontacja 07.10.14, 01:20
      bo wierzysz ze dziewczynkom nie wypada sie nie zgadzac z kims, ..?
    • nvv Re: konfrontacja 07.10.14, 11:25
      Zwykle nie ma potrzeby konfrontacji, tylko jest coś w nas co chce "postawić na swoim".

      Koszt "postawienia na swoim" jest jednak zwykle większy niż nam się wydaje;
      konfrontacje to zwykle ukryta/nieświadoma walka o status, tymczasem bycia "alfa" niesie za sobą olbrzymi koszt, a cicha szara myszka w tle może być mądrzejsza i może faktycznie mieć duży wpływ, tyle że niedoceniany przez innych - coś za coś.

      Jeśli faktycznie chcemy aby coś było lepiej, to zwykle - zamiast konfrontacji - dobrze jest delikatnie podsuwać innym pomysły ("a może tak byłoby lepiej"), tak aby to oni poczuli że to ich pomysły.
      • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 07.10.14, 12:37
        Trudno nie zgodzić się z Tobą. ;)
        • nvv Re: konfrontacja 07.10.14, 13:50
          > Trudno nie zgodzić się z Tobą. ;)

          A jednak Malwi dała radę. (;
      • malwi.4 Re: konfrontacja 07.10.14, 12:37
        To nie chodzi o stawianie na swoim. To chodzi o sytuacje życiowe, gdy jestem zmuszona coś wyjaśnić, pokazać mój punkt widzenia, np rozmowa z nauczycielką w przedszkolu, której zachowanie wobec mojego dziecka nie spodobało mi się. Rozmowy z szefem, gdy mi zarzuca, że coś nie zrobione i wiem, że on czeka na wyjaśnienia czemu, a ja nie potrafię się wytłumaczyć, bo musiałabym jednocześnie zarzucić mu, że dał mi dodatkowe zadanie do wykonania i przez nie nie zdążyłam z poprzednim zadaniem.
        • nvv Re: konfrontacja 07.10.14, 13:47
          W przypadku dziecka, lepiej zrobisz gdy, zamiast pouczać nauczycielkę, będziesz pracować na dzieckiem aby umiało sobie poradzić z przeciwnościami.

          W przypadku szefa, zwyczajnie, szczerze powiedz że nie dałaś rady. Bez usprawiedliwień - są ohydne i wzbudzają agresje. To ten który przyznaje się do słabości wprost, jest silny i ceniony.

          > To nie chodzi o stawianie na swoim.

          :)
        • lifeisaparadox Re: konfrontacja 07.10.14, 15:04
          A jakie to zachowanie wobec dziecka było? Co dziecko robi takiego że pojawia się problem między nim a przedszkolanką?
          Może tutaj coś podłubiemy.
          W sumie to lepiej się nie tłumaczyć, może szef chce mniej drobiazgowej pracy i szybszej. Nie wiem w jakim jesteś z nim stosunku emocjonalnym, ale może Ci coś wytknie, albo powinnaś bardziej słuchać swojej intuicji a nie robić czegoś innego zamiast rzeczy podstawowej jeśli taka była sytuacja na przykład.
          Najprościej jest brać na poczucie winy ze zrozumieniem, czyli że krytyka jest po to, że faktycznie źle zrobiłaś i miało być inaczej i to stanowi punkt zrozumienia.

          Tłumaczenie się jest strasznie neurotyczne, na ogół jeśli robisz coś ze zrozumieniem i nie wyrabiasz się, jest to brane jako "okej, tyle się dało". Ale jak masz wymówki i usprawiedliwianie siebie to jest to przeciwieństwo dopasowywania się do pracy i poprawiania jej sprawności.
          Tak właściwie to tłumaczenie się pochłania ogromne zasoby energii, a takie wzięcie poprawki na swoją pracę zdecydowanie mniej. Ludzie którzy tak potrafią mają o wiele łatwiej.

          Dużo zależy od mechanizmu tłumienia. Jeśli na krytykę reagujesz otwartością i progresywnym zrozumieniem, jest dobrze. Jeśli opierasz się na mechanizmach obronnych odtrącania, unikania, wycofywania się, to zaczynasz mniej rozumieć co się wokół Ciebie dzieje, a przez to gorzej pracujesz.
          Tutaj chodzi o rodzaj poczucia bezpieczeństwa na którym bazuje "ogarnianie wszystkiego", że żywo i aktywnie uczestniczysz w życiu firmy, więc z takiego założenia wiesz co jest priorytetem, a co nim nie jest. Jeśli się wycofujesz to nie rozumiesz co się wkoło dzieje i nie dopasujesz się odpowiednio.
          Jeśli ogarniasz wszystko, to jest zupełnie inny rodzaj krytyki.
          Jeśli szef krytykuje pracownika który żywo uczestniczy w tym co się dzieje, ta krytyka nosi znamiona wyrozumiałości i to już szef martwi się że za dużo na tobie spoczywa. Jeżeli jesteś wycofana i nie uczestniczysz w rzeczywistości firmy, ta krytyka będzie bardziej złowieszcza, że "masz wywalone" na to co się dzieje w koło i nawet jeśli jest niesprawiedliwe, to reakcja będzie bardziej dotkliwa.
          Szef też może nie ogarniać wszystkiego i nie wyrabiać się, ale jak widzi że ty się starasz i masz uszy i oczy postawione do pionu to nie będzie miał zarzutów.

          Mam nadzieję że chociaż trochę utrafiłem w twoje problemy i dałem Ci wskazówkę nawet jeśli trochę się mijamy.
          • malwi.4 Re: konfrontacja 10.10.14, 18:30
            nvv
            W przypadku dziecka, lepiej zrobisz gdy, zamiast pouczać nauczycielkę, będziesz pracować na dzieckiem aby umiało sobie poradzić z przeciwnościami.

            Ja nikogo nie pouczałam. Mój syn już dość dobrze sobie radzi z mówieniem co czuje i czego oczekuje, ale jednak jest jeszcze za mały, by ze wszystkimi przeciwnościami radzić miał sobie sam. Jeszcze nazbyt prosto skomplikowany świat postrzega.

            lifeisaparadox
            A jakie to zachowanie wobec dziecka było? Co dziecko robi takiego że pojawia się problem między nim a przedszkolanką? 

            Obawiałam się niechęci nauczycielki do dziecka, ale okazało się, że to była niechęć dziecka do przedszkola. To już wyjaśnione. Szkoda tylko, że nie potrafiłam opanować się od emocji podczas zwyczajnej rozmowy wyjaśniającej... choć z odrobiną żalu obustronnego.

            Co do szefa to też już wyjasnione. Już nie mam szefa. Zrezygnowałam z pracy. Nie poradziłam sobie z natłokiem zadań, nadgodzinami i domowymi obowiązkami. Czuję ulgę ale i rozczarowanie sobą, że się poddałam, że nie dałam rady. I smutek, że pracę straciłam. Od poniedziałku zaczynam przeglądać aktualne oferty pracy. Muszę nie ulec frustracji, jeżeli okres poszukiwań zatrudnienia będzie się przedłużał.
            • lifeisaparadox Re: konfrontacja 10.10.14, 19:56
              malwi.4 napisała:

              > syn już dość dobrze sobie radzi z mówieniem co czuje i czego oczekuje

              Chyba raczej to on powinien spełniać wymagania otoczenia a nie na odwrót.
              • malwi.4 Re: konfrontacja 10.10.14, 21:02
                chyba raczej to on....

                Niewolnikiem otoczenia ma się stać??

                Ja nigdzie nie wspominałam, że otoczenie ma spełniać oczekiwania mojego dziecka, ale że wychowuje tak moje dziecko by potrafiło (nie bało się) komunikować swoje oczekiwania i potrzeby do otoczenia.
                • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 01:17
                  Czymś właściwym jest pracowitość, sumienność, posłuszeństwo, współpraca i umiejętność ofiarowywania z siebie tyle ile trzeba. To się opłaca i zapewnia dobry byt.
                  Zaufanie do ludzi dobrze się z tym łączy, teamplay.

                  Większość ludzi bezdomnych to ludzie z postawą roszczeniową u podstaw swojej osobowości, oczekują że świat zewnętrzny - państwo, rząd, urzędy, rodzina czy inni ludzie - będą spełniać ich oczekiwania, jednocześnie sami nic nie wnoszą w społeczeństwo ani nie umieją zapewnić sobie bytu.

                  Gdy czytam "komunikować swoje oczekiwania i potrzeby do otoczenia" włącza mi się czerwone światełko ostrzegawcze.
                  • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 07:14
                    lifeisaparadox napisał:

                    > Czymś właściwym jest pracowitość, sumienność, posłuszeństwo, współpraca i umiej
                    > ętność ofiarowywania z siebie tyle ile trzeba. To się opłaca i zapewnia dobry byt.

                    To, o czym piszesz Life dotyczy osob doroslych, czy mlodziezy, natomiast nie dziecka w wieku 3 lata+. Na tego typu uwagi dziecko w tym wieku jest za male. Trzyletni maluch zaczyna sobie dopiero zdawac sprawe z potrzeb fizjologicznych, potrzeb bliskosci i milosci, potrzeby rozwoju, czy autorytetow ma, lecz sa one jeszcze nie uswiadomione..


                    > Zaufanie do ludzi dobrze się z tym łączy, teamplay.

                    Nad tym to musza pracowac rodzice i tez powinni uczyc, ze nie wszystkim nalezy ufac.

                    > Większość ludzi bezdomnych to ludzie z postawą roszczeniową u podstaw swojej os
                    > obowości, oczekują że świat zewnętrzny - państwo, rząd, urzędy, rodzina czy inn
                    > i ludzie - będą spełniać ich oczekiwania, jednocześnie sami nic nie wnoszą w sp
                    > ołeczeństwo ani nie umieją zapewnić sobie bytu.

                    Porownywanie psychiki ludzi swiadomie decydujacych sie na wloczege i bezdomnosc do psychiki malego dziecka jest niewlasciwe. Wiekszosc dzieci w tym wieku wykazuje postawe roszczeniowa- daj mi to czy tamto/ kup mi to czy tamto i w przyszlosci moze 0,00001 procent z nich zostaje na zyczenie bezdomnymi.

                    > Gdy czytam "komunikować swoje oczekiwania i potrzeby do otoczenia" włącza mi si
                    > ę czerwone światełko ostrzegawcze.

                    To jest naturalne, ze dziecko zaczyna komunikowac swoje potrzeby, chociazby ze chce do ubikacji, ze chce jesc i co chce jesc. Swiadczy to tylko o prawidlowym rozwoju. Gdy dziecko nie komunikuje, lub boi sie komunikowac, to powinno zapalac sie swiatelko, ze problem jest w rodzicach, lub jednym z nich.
                    • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 13:31
                      Opierasz się na czymś brygada, czy tak napisałaś luźne skojarzenia?
                      • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 13:51
                        lifeisaparadox napisał:

                        > Opierasz się na czymś brygada, czy tak napisałaś luźne skojarzenia?

                        Na temat ludzi swiadomie wybierajacych bezdomnosc moge powiedziec, ze w pewnym sensie sa to luzne skojarzenia, reszta na podstawie literatury z zakresu psychiatrii dzieciecej.
                        • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 14:24
                          brygada_ww napisała:

                          > Na temat ludzi swiadomie wybierajacych bezdomnosc moge powiedziec, ze w pewnym
                          > sensie sa to luzne skojarzenia, reszta na podstawie literatury z zakresu psychi
                          > atrii dzieciecej.

                          Jak psychiatria dziecięca określa 3 letnie dziecko które popada w konflikt z wychowawcami którzy nie dopasowują się do jego oczekiwań?
                          • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 14:40
                            lifeisaparadox napisał:

                            > brygada_ww napisała:
                            >
                            > > Na temat ludzi swiadomie wybierajacych bezdomnosc moge powiedziec, ze w p
                            > ewnym
                            > > sensie sa to luzne skojarzenia, reszta na podstawie literatury z zakresu
                            > psychi
                            > > atrii dzieciecej.
                            >
                            > Jak psychiatria dziecięca określa 3 letnie dziecko które popada w konflikt z wy
                            > chowawcami którzy nie dopasowują się do jego oczekiwań?

                            Moze dziecko ma charakter dyrektorski?
                            • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:53
                              Akurat mój syn należy do tej spokojnej grupy przedszkolaków. I jak wspomniałam już - konfliktu nie było. Dziecko zwyczajnie miało niechęć do chodzenia do przedszkola jak to na początku bywa. Nic złego mu się tam nie działo. A panie nauczycielki z tego co widzę, starają się dotrzeć do oczekiwań każdego dziecka indywidualnie. Jedno dziecko potrzebuje chodzić z panią z rękę, inne co jakiś czas się przytulić, a moje potrzebowało rozmów czasem. Dobrze, ze Life nie jest nauczycielką w przedszkolu, bo by tam jakaś musztra była :)
                              • morotronella Re: konfrontacja 11.10.14, 15:38
                                A ja mam jeszcze pytanie, czy dziecko potrafi spokojnie usiedziec godzine w kosciele na mszy swietej? Jezeli nie, to ma Pani powod do niepokoju, dziecko moze miec ADHD.
                              • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 17:55
                                malwi.4 napisała:

                                > Akurat mój syn należy do tej spokojnej grupy przedszkolaków.

                                To z jednej strony masz fajnie, ze jest spokojny. Moja corka jak zobaczy wieksza przestrzen, to nie usiedzi, goni z krzesla na krzeslo nazywajac kolory, czy inne tam. Nie usiedziedzialoby w kosciele (jak ktos tu wspomnial) godziny, nawet 2 minut by nie usiedziala:)

                                I jak wspomniałam
                                > już - konfliktu nie było. Dziecko zwyczajnie miało niechęć do chodzenia do prze
                                > dszkola jak to na początku bywa. Nic złego mu się tam nie działo. A panie naucz
                                > ycielki z tego co widzę, starają się dotrzeć do oczekiwań każdego dziecka indyw
                                > idualnie. Jedno dziecko potrzebuje chodzić z panią z rękę, inne co jakiś czas s
                                > ię przytulić, a moje potrzebowało rozmów czasem. Dobrze, ze Life nie jest naucz
                                > ycielką w przedszkolu, bo by tam jakaś musztra była :)

                                Mnie sie tylko nie podobalo uu Life to, ze zasugerowal, ze dziecko nie ma prawa wyrazania swoich potrzeb. Ciekawa jestem, gdy jemu tak tlumionoby potrzeby, czy bylby zadowolony. Moze to tez pewien rodzaj projekcji, moze potrzeby Paradoxa w domu byly bagatelizowane i uwaza, ze tak jest w normie jedynej i wlasciwej.
                          • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:45
                            Oczekiwania małych dzieci są niewielkie wobec świata. One chcą jedynie być kochane, akceptowane i zauważane.

                            Nie wiem czemu tak się uwziąłeś by tu jakiś porter mój i mojego dziecka namalować. Niesmaczne to.
                            • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 15:04
                              bo widzisz Malwi - tak jak ten artykul do ktorego linka podalam wyjasnia - sa ludzie ktorzy wchloneli zapodawany nam przez media, itp, obraz swiata - bo tak latwiej, wydawac by sie moglo. Nudno ale latwiej - myslenie nie jest mocna strona tych ludzi. Oni potrzebuja kategoryzowac wedle zapodawanego obrazu porzadku swiata - i sa wynagradzani za to - a zeby tak moc musza wyblokowac swoje emocje i uczucia. Nie czuja ze to nieprzyjemne, ze boli czy krzywdzi!

                              Pierdzieli im sie potem od tego, bo uczucia to nie rzecz ktora da sie wyrzucic i nawet jesli nie uswiadomione to sa w srodku, wiec i na koniec szalone decyzje podejmuja krzywdzac jeszze bardziej wszystkich dookola. Ogolnie tacy ludzie nie sa korzyscia dla spoleczenstwa. Sa natomiast korzyscia dla tych ktorzy na takim porzadku zarabiaja - w efekcie czego miliony ludzi sa glodnymi, bezdomnymi i bez nadziei na lepsze jutro. A oni z pogarda na nich z tej gory na ktora sie w swojej glowie wspieli patrza.... i glupoty wygaduja!

                              Do czasu!
                              • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 16:07
                                clarissa3 napisała:

                                > kategoryzowac wedle zapodawanego obrazu porzadku s
                                > wiata - i sa wynagradzani za to - a zeby tak moc musza wyblokowac swoje emocje
                                > i uczucia. Nie czuja ze to nieprzyjemne, ze boli czy krzywdzi!

                                Bo mają pozytywny stosunek emocjonalny do niego, nie muszą blokować emocji i uczuć.
                                Blokować muszą tacy co mają zły stosunek emocjonalny do porządku w świecie, ale muszą jakoś żyć między ludźmi.
                                • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 16:31
                                  jakiez to wszystko ku... proste u ciebie. Jak w wojsku!.. pod linijke.
                                • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 21:26
                                  lifeisaortodox napisał:

                                  > Bo mają pozytywny stosunek emocjonalny do niego, nie muszą blokować emocji i uczuć.

                                  A jaki Ty masz stosunek do swiata, pozytywny, czy roszczeniowy?

                                  > Blokować muszą tacy co mają zły stosunek emocjonalny do porządku w świecie, ale
                                  > muszą jakoś żyć między ludźmi.

                                  Czlowiek jest istota spoleczna jak najbardziej, jednak jest tez jednostka.
                                  • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 21:48
                                    brygada_ww napisała:

                                    > A jaki Ty masz stosunek do swiata, pozytywny, czy roszczeniowy?

                                    Paradoksalny :)

                                    > > Blokować muszą tacy co mają zły stosunek emocjonalny do porządku w świeci
                                    > e, ale
                                    > > muszą jakoś żyć między ludźmi.
                                    >
                                    > Czlowiek jest istota spoleczna jak najbardziej, jednak jest tez jednostka.

                                    Psychologia stara się to zrównoważyć, no my możemy podyskutować co tam wiemy z tej dziedziny.
                                    • brygada_ww Re: konfrontacja 12.10.14, 13:24
                                      lifeisaparadox napisał:

                                      > brygada_ww napisała:
                                      >
                                      > > A jaki Ty masz stosunek do swiata, pozytywny, czy roszczeniowy?
                                      >
                                      > Paradoksalny :)

                                      To i tak dobrze, bo moj nastroj ostatnimi czasy wydaje sie byc negatywno-paradoksalny. Pewnie Ty widzisz plusy i paradoksy, ja widze minusy i tak sie pewnie wszystko w przyrodzie balansuje.

                                      > > > Blokować muszą tacy co mają zły stosunek emocjonalny do porządku w
                                      > świecie, ale muszą jakoś żyć między ludźmi.
                                      > >
                                      > > Czlowiek jest istota spoleczna jak najbardziej, jednak jest tez jednostka
                                      > .
                                      >
                                      > Psychologia stara się to zrównoważyć, no my możemy podyskutować co tam wiemy z
                                      > tej dziedziny.

                                      Co i jak zrownowazyc, wstawie Ci stronke, ktora zahacza rowniez o elementy psychiatrii dzieciej. Ja mam dziecko, ktore jest rowiesnikiem syna Malwi i mam inny problem, niz Malwi, ktorej dziecko jest spokojne. Moje dziecko nie usiedzi na miejscu, chce szybko zjesc, zeby miec czas na zabawe. Chce brac wszystkie zabawki na chwile, po czym rzuci w kat i wezmie sie za inna. Moze to byl moj blad, bo wszystkiego bylo w pokoju za duzo i dziecko szybko wszystkim sie nudzilo. Jak znajdzie wieksza przestrzen to staje sie sportowe, przeskakuje z krzesla na krzeslo, co mogloby wskazywac na pewne znamiona ADHD, jednak:

                                      www.psychiatry.org/children
                                      Nie diagnozuje sie hiperaktywnosci przed wstapieniem w wiek szkolny, moje dziecko w wieku 3 lat probuja zrobic ADHD, a w takim wieku to zalezy poprostu od temeramentu, jedno dziecko bedzie chetnie wylegiwalo sie z matka przed telewizorem, inne w tym czasie bedzie na kanapie uprawiac sport, robic przewroty i wskakiwac matce na glowe. Nie oznacza to, ze ktoras z tych matek jest zla, a ktores z tych dzieci zle, po prostu roznia sie od siebie i tak sie to w tej przyrodzie zrownowaza.
                                      • clarissa3 Re: konfrontacja 12.10.14, 13:35
                                        znam jednego od urodzenia - teraz flegmatycznego wrecz 40 latka. Gdy malym byl w miejscu nie usiedzial minuty - wszedzie go pelno bylo i rozrabial jak pijany zajac. Przeszlo z wiekiem - znalazl swa pasje i sie jej spokojnie oddaje. Jego corka identyczna - jak malpa czasem bywala; na stole pod stolem, na palmie czy scianie wszystko z wrzaskiem - dojrzewa wlasnie wiec zobaczymy ;)

                                        Na zewnatrz duzo wychodz i pozwol wyganiac!
                                      • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 14:14
                                        Jedyne, co możesz zrobić to ograniczyć dziecku ilość bodźców, poukładać plan dnia i obserwować. Może być to tylko kwestia temperamentu. A jak jest z koncentracją? Czy potrafi usiedzieć dłuższą chwilę przy czytaniu, skupić się dłużej na oglądaniu czegoś, przy układance?

                                        Jest tak jak piszesz, że ADHD diagnozuje się dopiero, gdy dziecko osiągnie wiek szkolny i nadal obserwuje się nadruchliwość, problemy z koncentracją czy nadmierną impulsywność.

                                        Korzystniej jest, jeśli dominującym objawem jest nadruchliwość, bo ona często zmniejsza się z wiekiem. Problemy z koncentracją raczej towarzyszą przez całe życie.
                                        • malwi.4 Re: konfrontacja 12.10.14, 15:03
                                          A jak jest z koncentra cją? Czy potrafi usiedzieć dłuższą chwilę przy czytaniu, skupić się dłużej na oglądaniu czegoś, przy układance?

                                          Chyba trudno zdiagnozować trzyletnie dziecko na podstawie tego, czy koncentruje się na bajkach. Może nie lubi po prostu, może nudne są dla niej. Mój ogląda różne filmiki na youtube (bajki rzadko, bo nie lubi, może jedną lubi), ale puzle to do tej pory go nie wciągnęły. Dopiero co zabawkami zaczął się bawić, bo wcześniej to sprzętami domowymi się bawił. I zaczyna go wciągać słuchanie wierszy (lokomotywa np, nawet sam coś recytować próbuje). Wcześniej o żadnym czytaniu nie było mowy.

                                          Jest spokojny, ale i też często marudzący. W przedszkolu ciężko się klimatyzuje, bo hałas, dużo dzieci. Ale ja się tym nie przejmuję. Taką ma osobowość. A Brygady córka ma zupełnie inny temperament. I ja bym się na jej miejscu nie martwiła, ani nie szukała jakiejś winy w sobie. Dzieci są różne. Na pewno córka Brygady jest bardzo sprawna fizycznie, skoro taka akrobatka z niej. To atut niewątpliwie.
                                      • lifeisaparadox Re: konfrontacja 12.10.14, 17:03
                                        brygada_ww napisała:

                                        > Nie diagnozuje sie hiperaktywnosci przed wstapieniem w wiek szkolny, moje dziec
                                        > ko w wieku 3 lat probuja zrobic ADHD, [...]
                                        > Nie oznacza to, ze ktoras z tych matek jest zla

                                        Moja hipoteza jest taka, że dziecko potrzebuje autentycznej uwagi. Nie dostaje jej wcale. Rodzice są od pokoleń pozamykani na wrażliwość i głębokie odczuwanie drugiego człowieka, nie są w stanie wykazywać autentycznego zaciekawienia światem wewnętrznym dziecka, jego zachowaniem, tym co dziecko robi. Nie wykazują zaangażowania i mają całkowity deficyt wytrwałości w szczerym, pełnym przywiązywaniu uwagi do tego co doświadcza ich pociecha. Jednocześnie rodzice mogą nadawać bardzo dużo synonimów uwagi - być czuli, dawać jedzenie i zabawki, wykazywać troskliwość i zaniepokojenie dzieckiem. Ale zupełnie nie mają żadnego odbioru. Są jak radio do którego dziecko nie ma żadnego dojścia. Powierzchowny i bardzo płytki kontakt, ochłapy uwagi.
                                        Kontakt jest płytki, krótki i uwaga rodzica jest szybko przenoszona "w innymi kierunku" po chwilowym kontakcie z dzieckiem.

                                        Dziecko mojej kuzynki jest w tym wieku właśnie, ma objawy ADHD i problemy w przedszkolu. Ze mną bawi się godzinami w jednym miejscu, tak długo jak jestem uważny wobec niego i go odbieram. Z matką czy ojcem ani minuty nie spędzi na spokojnie.
                                        Gdy przeniosę uwagę na coś innego, dziecko zmienia zainteresowanie i zajmuje się czymś innym. Ale wraca gdy znowu jestem ciekawy co robi.
                                        Dziecka nie można nauczyć słuchać, nie pokazując mu jak to jest słuchać jego.
                                        Na takim przykładzie opieram tą hipotezę.
                                        Ja mam odbiór właśnie, po ciężkich i bolesnych terapiach.
                                        Można mi zarzucić że opieram się na pojedynczym przykładzie, to samo zarzucano Freudowi a jednak stwierdzać a sprawdzać to dwie różne rzeczy.

                                        Tak że brygada, oprócz tego co piszę, masz jeszcze jedno wyjaśnienie medyczne: geny odpowiadają za stan twojego dziecka, ale nie wiadomo które. Po którym to wyjaśnieniu nie masz żadnej możliwości wpływu na stan dziecka, możesz stłumić jego aktywność prochami i zobaczyć co się będzie z nim działo.

                                        Albo zacząć przyjmować z zaciekawieniem co dziecko ma Ci do zaoferowania, pokazania, przekazania i utrzymywać tą uważność zawsze i wszędzie.
                                        Tylko czy to potrafisz?
                                        • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 17:26
                                          Słuszne są Twoje uwagi. Brakuje nam uważności na dziecko i jego potrzeby. Nie dostaje takiej uwagi, jaką dostać powinno. Sama mam w tej materii sobie wiele do zarzucenia, ale czasu nie cofnę.
                                          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 12.10.14, 18:19
                                            wiolcia29_2 napisała:

                                            > Słuszne są Twoje uwagi. Brakuje nam uważności na dziecko i jego potrzeby. Nie
                                            > dostaje takiej uwagi, jaką dostać powinno. Sama mam w tej materii sobie wiele d
                                            > o zarzucenia, ale czasu nie cofnę.

                                            Dzięki. Ja myślę że niektórzy to się nawet w wieku 50 lat potrafią przestawić z różnych wytłumień swojej uwagi jednak. Co tam patrzeć w tył ile to dawało w kość sobie i innym przez 50 lat, ważne że jest coś nowego. Nie da się wszystkiego wyssać z mlekiem matki.
                                            • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 20:05
                                              Fakt, że z wiekiem mózg jest mniej plastyczny, ale zmiany są możliwe w każdym wieku. ;)
                                              • clarissa3 Re: konfrontacja 12.10.14, 21:14
                                                'Fakt, że z wiekiem mózg jest mniej plastyczny,'

                                                Tak sie domyslalam!
                                                • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 21:31
                                                  I pewnie bardzo nad tym ubolewasz.;)
                                                  • clarissa3 Re: konfrontacja 12.10.14, 22:15
                                                    nie specjaline choc istotnie milej byloby gdybys go miala bardziej plastycznym!

                                                    Pracuj pilnie i cwicz swoje zwoje ulastyczniajac je - bo badania powazne mowia ze tworzenie nowych sciezek utrzymuje sprawnosc do poznej starosci! ... rowna sprawnosci 20 latka!

                                                    Powodzenia;)
                                                  • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 22:25
                                                    Jest gorzej niż myślałam, skoro ironii nie rozumiesz. Nie nadążasz,;)
                                          • malwi.4 Re: konfrontacja 12.10.14, 19:16
                                            Nie cofniesz. Ale ważne, że dostrzegłaś swoje błędy, Wiolcia. I nie próbuj przypadkiem czasu cofać, nie próbuj nadrabiać. Żyj swoim życiem. Dzieci to cieszy, gdy matka ma swoje zainteresowania, plany. Wtedy czują się partnersko w takiej relacji.

                                            Ja byłabym spokojniejsza wewnętrznie, gdybym wiedziała, że moja matka przestała czuć jedność z moją osobą. Ale nie sugeruję, że tak u Ciebie było.

                                            Bardzo by mnie to ucieszyło, gdyby moja matka faktycznie dostrzegła swoje błędy. Mimo, że pewnych spraw nie dałoby się już naprawić. I tak by cieszyło. Nie ja jedna taka poplątana...
                                            • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 19:59
                                              Bardzo dużo czasu w terapii zajęła mi relacja z matką. Gdy już uporałam się z nią, poprawiły się bardzo moje relacje z córką. Poszłyśmy równocześnie na studia i widziałam podziw w jej oczach, że chce mi się studiować w tym wieku, dumę, gdy obie dostałyśmy stypendium. Każda z nas realizuje się w tym co lubi i choć nasze zainteresowania są odległe o lata świetlne, mamy o czym rozmawiać. Bardzo nas zbliża ten czas, mimo iż mieszkamy w różnych miastach.

                                              Widzisz, ja też oczekiwałam w głębi serca, choć nie powinnam, że moja mama zmieni się w stosunku do mnie, choć u mnie był to chłód, brak zainteresowania z jej strony i tak się stało. Moja terapia zadziałała na system i faktycznie tamta była w takim nurcie. Pogodzenie z ojcem przyszło dużo później. To osobny rozdział.
                                        • brygada_ww Re: konfrontacja 12.10.14, 17:27
                                          lifeisaparadox napisał:

                                          > brygada_ww napisała:
                                          >
                                          > > Nie diagnozuje sie hiperaktywnosci przed wstapieniem w wiek szkolny, moje
                                          > dziec
                                          > > ko w wieku 3 lat probuja zrobic ADHD, [...]
                                          > > Nie oznacza to, ze ktoras z tych matek jest zla
                                          >
                                          > Moja hipoteza jest taka, że dziecko potrzebuje autentycznej uwagi. Nie dostaje
                                          > jej wcale. Rodzice są od pokoleń pozamykani na wrażliwość i głębokie odc
                                          > zuwanie drugiego człowieka, nie są w stanie wykazywać autentycznego zaciekawien
                                          > ia światem wewnętrznym dziecka, jego zachowaniem, tym co dziecko robi.

                                          To nie jest tak, bo akurat to ja dla dziecka bylam zarowno matka jak i ojcem, od ubierania, karmienia, kapania, po zabawe, do tego byly jeszcze codzienne obowiazki, wyprac i zrobic jedzenie tez trzeba. Zwiazek w jakim tkwilam tak naprawde zwiazkiem nie byl tylko zniewoleniem opartym na strachu i wszelke moje odruchy dotyczyly tylko ochrony dziecka. Tak, ze uwagi ode mnie tyle, ze prawie od cyca (w przenosni) nie chcialam oderwac.


                                          > Kontakt jest płytki, krótki i uwaga rodzica jest szybko przenoszona "w innymi k
                                          > ierunku" po chwilowym kontakcie z dzieckiem.

                                          Jak ktos np. zakloca proces zabawy z dzieckiem, to takie sa tego efekty, ale nie chodzi o rozstrzasanie mojej bylej sytuacji osobistej, bo to juz bylo a czase idzie dalej.

                                          > Dziecko mojej kuzynki jest w tym wieku właśnie, ma objawy ADHD i problemy w prz
                                          > edszkolu. Ze mną bawi się godzinami w jednym miejscu, tak długo jak jestem uważ
                                          > ny wobec niego i go odbieram. Z matką czy ojcem ani minuty nie spędzi na spokojnie.
                                          > Gdy przeniosę uwagę na coś innego, dziecko zmienia zainteresowanie i zajmuje si
                                          > ę czymś innym. Ale wraca gdy znowu jestem ciekawy co robi.

                                          Tylko nauczyc dziecko, ze 100% uwagi caly dzien jest dla niego, to tez zakladanie petli na szyje, bo nie mozna spokojnie pojsc do toalety, bo zaczyna sie dobijac. Wiem cos o tym.


                                          > Dziecka nie można nauczyć słuchać, nie pokazując mu jak to jest słuchać jego.
                                          > Na takim przykładzie opieram tą hipotezę.
                                          > Ja mam odbiór właśnie, po ciężkich i bolesnych terapiach.
                                          > Można mi zarzucić że opieram się na pojedynczym przykładzie, to samo zarzucano
                                          > Freudowi a jednak stwierdzać a sprawdzać to dwie różne rzeczy.
                                          >
                                          > Tak że brygada, oprócz tego co piszę, masz jeszcze jedno wyjaśnienie medyczne:
                                          > geny odpowiadają za stan twojego dziecka, ale nie wiadomo które. Po którym to w
                                          > yjaśnieniu nie masz żadnej możliwości wpływu na stan dziecka, możesz stłumić je
                                          > go aktywność prochami i zobaczyć co się będzie z nim działo.

                                          Jezelii chodzi o moje geny to mysle, ze sa jak najbardziej prawidlowe, moze sie pocieszam;)

                                          > Albo zacząć przyjmować z zaciekawieniem co dziecko ma Ci do zaoferowania, pokaz
                                          > ania, przekazania i utrzymywać tą uważność zawsze i wszędzie.
                                          > Tylko czy to potrafisz?

                                          Caly czas potrafilam i zawsze chwalilam za osiagniecia, jak zbudowanie z klockow, czy pierwsze samodzielne ubranie butow itp.
                                          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 12.10.14, 18:16
                                            brygada_ww napisała:

                                            > Tylko nauczyc dziecko, ze 100% uwagi caly dzien jest dla niego, to tez zakladan
                                            > ie petli na szyje, bo nie mozna spokojnie pojsc do toalety, bo zaczyna sie dobi
                                            > jac. Wiem cos o tym.

                                            Tylko żeby nie przegiąć w drugą stronę, jak z piranią w akwarium że lepiej palca nie wkładać.

                                            > Caly czas potrafilam i zawsze chwalilam za osiagniecia, jak zbudowanie z klocko
                                            > w, czy pierwsze samodzielne ubranie butow itp.

                                            Ale czy patrzyłaś jak układa te klocki, brałaś w tym udział, przyglądając się i to nie koniecznie godzinami tylko raz za czas jak przebiega budowa. Bez oceniania, mówienia, tylko tak poczuć się jak w jego skórze i spojrzeć co to sobie tam buduje.
                                            Dla dziecka to jest bardzo bardzo ważna rzecz gdy buduje coś z klocków, zawiązuje buty, trzeba to odróżnić od perspektywy dorosłego który być może nie uznaje tego za istotną rzecz.
                                          • malwi.4 Re: konfrontacja 12.10.14, 19:00
                                            Brygada, a może też jest tak, że Twoje dziecko nadpobudliwością odreagowywuje sytuację domową, gdzie rodzice tworzyli nie do końca udany związek. Mimo, że matki często skrywają emocje przed dziećmi, te emocje wypływają jednak. Komunikujemy się ze sobą nie tylko słowami. Na osobowość mojego dziecka też na pewno mają wpływ moje stany depresyjne. Ale jestem tylko człowiekiem, nie założę na 24 godziny maski matki idealnej, bezproblemowej. Z resztą nie ma matek idealnych, rodzin idealnych.

                                            Nie daj sobie wmówić, że z energicznym dzieckiem coś musi być nie tak. Ja też zbywam zarzut niektórych "życzliwych", że moje dziecko wolniej się socjalizuje. Jest jedyny w swoim rodzaju i to w nim lubię.
                                            • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 12.10.14, 21:17
                                              Tak, Malwi, często istotniejszy jest przekaz niewerbalny. To on może decydować o relacji.
                                      • mona.blue Re: konfrontacja 12.10.14, 17:56
                                        brygada_ww napisała:

                                        >
                                        > To i tak dobrze, bo moj nastroj ostatnimi czasy wydaje sie byc negatywno-parado
                                        > ksalny. Pewnie Ty widzisz plusy i paradoksy, ja widze minusy i tak sie pewnie w
                                        > szystko w przyrodzie balansuje.

                                        To życzę Ci, żeby tych plusów było więcej. Świat nie jest taki zły, naprawdę :)

                                        > > >
                                        > > > Czlowiek jest istota spoleczna jak najbardziej, jednak jest tez jed
                                        > nostka

                                        > >
                                        > > Psychologia stara się to zrównoważyć, no my możemy podyskutować co tam wi
                                        > emy z
                                        > > tej dziedziny.

                                        Tak się wczoraj zastanawialam, na ile oczekiwać, ze inni spełnia nasze oczekiwania, a na ile my musimy dostosować się do oczekiwań innych i nie potrafię sobie na to odpowiedzieć.
                                        >
                                        > Co i jak zrownowazyc, wstawie Ci stronke, ktora zahacza rowniez o elementy psyc
                                        > hiatrii dzieciej. Ja mam dziecko, ktore jest rowiesnikiem syna Malwi i mam inny
                                        > problem, niz Malwi, ktorej dziecko jest spokojne. Moje dziecko nie usiedzi na
                                        > miejscu, chce szybko zjesc, zeby miec czas na zabawe. Chce brac wszystkie zabaw
                                        > ki na chwile, po czym rzuci w kat i wezmie sie za inna.

                                        Niestety nie wiem prawie nic na temat ADHD, moje córki nie miały tego problemu.
                                        Ale np. Szymon Majewski ma ADHD i jak widać potrafił to świetnie spożytkować w życiu zawodowym, życie rodzinne tez ma udane.
                                        >
                                        > www.psychiatry.org/children
                                        > Nie diagnozuje sie hiperaktywnosci przed wstapieniem w wiek szkolny, moje dziec
                                        > ko w wieku 3 lat probuja zrobic ADHD, a w takim wieku to zalezy poprostu od tem
                                        > eramentu, jedno dziecko bedzie chetnie wylegiwalo sie z matka przed telewizorem
                                        > , inne w tym czasie bedzie na kanapie uprawiac sport, robic przewroty i wskakiw
                                        > ac matce na glowe. Nie oznacza to, ze ktoras z tych matek jest zla, a ktores z
                                        > tych dzieci zle, po prostu roznia sie od siebie i tak sie to w tej przyrodzie z
                                        > rownowaza.
                                        >
                  • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 08:10
                    Widzisz Lifeisaparadox wziąłeś jakaś miarę z kapelusza i do mej osoby przyłożyłeś. Uważaj czego szukasz w innych, bo to mówi o Tobie.

                    Roszczeniowa nie jestem. Prace przyjęłam bo ktoś tam nowozatrudniony potrzebował mej pomocy do zbudowania doświadczonego zespołu. Jednak ta osoba zrezygnowała ze współpracy jak i kilkanaście innych osób przed nią. I to nie te osoby co porezygnowaly były roszczeniowe. To człowiek powołany na główna funkcję ma ogromne oczekiwania wobec innych. Zespół jest niestały, co chwila się ktoś wykrusza. Nie byłam w stanie pracować w miejscu, gdzie swych obowiązków nie mogłam wykonywać sumiennie bo brak czasu, brak rak do pracy. Tam tworzy się mina. Ale kto wie, może wcale tak szybko nie wybuchnie.

                    I tematu oczekiwań nie podjąłeś. Nie sądzisz, że to jest podstawa, by umieć od dziecka komunikować potrzeby by neurotykiem w dorosłości nie być??

                    Jestem spokojna o moje dziecko, gdy słyszę ukradkiem jak w spokojny sposob konfrontuje się z rówieśnikami, gdy ktoś chce mu zabawkę zabrać. I dumna gdy żałuje kolegi, który płacze bo złamała mu się ulubiona kredka. I myślę, ze to dobrze, że ma odwagę do nauczycielki powiedzieć "bądź fajna dla mnie".

                    Ja go nie po to powołałam na świat, by spełniał tego świata oczekiwania.
                    • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:03
                      Brzmi mi na to ze poprostu sfrustrowana bylas chaosem i tyle. Pewnie poczulas sie bezsilna wobec zarzutu - zlozonosc powodow zbila sie w jeden placz nad stanem spraw.

                      W normalnych warunkach - takich ktorych jus nie ma - siadal czlowiek z drugim czlowiekiem, wyjasnial swoj punkt widzenia i poswiecal czas na zrozumienie perspektywy drugiego - bo kazdy ma inna.

                      Twoj 'glowny' wyraznie styl Laissez-faire sobie wygodnie przyjal, zgodnie z panujaca moda zarzadzania - czyli, wyznaczyl cel, pomachal marchewka, i puscil zespol na zywiol. To taka metoda zarzadzania. Oczekuje sie od pracownikow ze sami sobie wymysla jak, uloza sie pomiedzy soba, i dostarcza co tam jest do dostarczenia w terminie - wszystko za niewielkie wynagrodzenie.

                      Zdrowa reakcje mialas ze dwa palce pokazalas sfrustrowana - ale zmartwic cie musze ze w nastepnej robocie bedzie tak samo jesli nie gorzej!

                      Poczytaj sobie Malwi o tym Laissez-faire stylu zarzadzania moze, zeby sie moc lepiej przygotowac ?
                  • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 08:29
                    I mam też wrażenie, ze ludzie z postawa roszczeniową akurat sobie dobrze w życiu radzą. Nie maja skrupułów by wykorzystywać innych i nie stronia od tego, sami z siebie dając minimum. Myślę, że osoby bezdomne to osoby bardzo nisko siebie oceniający i swoje potrzeby. Nie potrafiące walczyć o siebie. Na pewno nie roszczeniowi.
                    • morotronella Re: konfrontacja 11.10.14, 08:45
                      malwi.4 napisała:

                      > I mam też wrażenie, ze ludzie z postawa roszczeniową akurat sobie dobrze w życi
                      > u radzą. Nie maja skrupułów by wykorzystywać innych i nie stronia od tego, sami
                      > z siebie dając minimum. Myślę, że osoby bezdomne to osoby bardzo nisko siebie
                      > oceniający i swoje potrzeby. Nie potrafiące walczyć o siebie. Na pewno nie rosz
                      > czeniowi.

                      Chcialam nadmienic, iz taka postawa naruszasz wartosci, podstawowe wartosci i ogolnie przyjete normy. Ja juz podalam do sadu podobna do ciebie, gdzie dla trzyletniego dziecka nie byl najwazniejszy nasz chleb swiety. Chleb, ktory u nas jest wartoscia nadrzedna byl dla dziekca wartoscia podrzedna, co bylo niezgodne z moimi wartosciami chrzescijanskimi.
                      • rob1n.hood Re: konfrontacja 11.10.14, 10:48
                        Idz z tad istoto bo nikomu nawet smiac sie z ciebie nie chce
                    • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 13:45
                      Ta, radzą sobie, błyskotliwa kariera ala Ambergold, tudzież inna forma lichwy i utonięcia w długach po kres życia.
                  • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 13:46
                    'Większość ludzi bezdomnych to ludzie z postawą roszczeniową u podstaw swojej osobowości, oczekują że świat zewnętrzny - państwo, rząd, urzędy, rodzina czy inni ludzie - będą spełniać ich oczekiwania, jednocześnie sami nic nie wnoszą w społeczeństwo ani nie umieją zapewnić sobie bytu. '

                    Gdy czytam cos takiego to flaki mi sie wywracaja i scyzoryk w kieszeni sam otwiera!

                    Piszac cos takiego wiele nam o sobie powiedziales! ... i udowodniles swoja gleboka glupote!

                    Zaslugujesz na to by sam zostac bezdomnym - moze wtedy oczy ci sie otworza? .. i poznasz wreszcie prawdziwa psychologie - nie te z jednej ksiazki i internetu!
                    • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 13:49
                      Uderz w stół...
                      • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:10
                        Domyślam się, że intencje masz na ogół dobre... Wiesz, to że ktoś cierpi nie musi oznaczać, że na to zasłużył.
                        • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:24
                          Jedyne intencje jakie ma to takie zeby sie tu popisac - i bezmyslnie powtarza papke propagandowa, i tyle.

                          Fuj!
                      • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:15
                        Szkoda ze jezyka nie znasz - bo tu swietny artykul wyjasniajacy sporo: www.newstatesman.com/culture/2014/10/grayson-perry-rise-and-fall-default-man

                        choc zatoru w twoim mozgu na zimno nic pewnie nie zmieni; jedynie gdy w doope zarobisz to zrozumiesz - a to juz niedlugo, nie martw sie! ;)
                        • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:28
                          Lifeisaparadox jest piękny, młody, w pełni dyspozycyjny pewnych spraw póki co nie zrozumie.
                          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 14:33
                            No i jak to forum wygląda, człowiek z dobrymi intencjami podpowiada, wchodzi w trudne tematy, to jest atakowany i zwymyślany od najgorszych.
                            • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:39
                              ty swoja wypowiedza wyraziles obrzydliwa pogarde dla setek milionow ludzi fatalnie poszkodowanych przez takich zimnych bezdusznikow jakiego ty tu zgrywasz - i jeszcze oczekujesz oklaskow?!?
                            • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:58
                              Bo trochę się zagalopowałeś w insynuacjach wobec mnie jako pracownika i mojego dziecka, którego nie chcę wychować na człowieka nie liczącego się z własnymi potrzebami.

                              Ale odpowiedz mi jeszcze na pytanie, co jest złego w komunikowaniu swoich potrzeb do otoczenia przez trzylatka??
                              • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 15:24
                                malwi.4 napisała:

                                > Bo trochę się zagalopowałeś w insynuacjach wobec mnie jako pracownika i mojego
                                > dziecka, którego nie chcę wychować na człowieka nie liczącego się z własnymi po
                                > trzebami.

                                To są dobre rady, ale jak je odbierasz jako atak na siebie to nic z tego.

                                > Ale odpowiedz mi jeszcze na pytanie, co jest złego w komunikowaniu swoich potrz
                                > eb do otoczenia przez trzylatka??

                                Dajesz mu do zrozumienia, że otoczenie ma spełniać jego potrzeby.
                                Jak to idzie w parze ze spełnianiem oczekiwań otoczenia, dopasowaniem i zdrowym posłuszeństwem, to wszystko gra.
                                Ale Ty to nazywasz "byciem niewolnikiem" i złościsz się, po czym stwierdzasz że ludzie nieliczący się z innymi mają lepiej.

                                Współczuję.
                                • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 15:49
                                  > Dajesz mu do zrozumienia, że otoczenie ma spełniać jego potrzeby.

                                  Nigdy by mi to do głowy nie przyszło, że moje dziecko powinno być centrum wszechświata.

                                  Gdyby oczekiwał zbyt wiele od pani w przedszkolu, gdyby jego oczekiwania uderzały w inne dzieci w przedszkolu powiedziałabym mu o tym, że za dużo wymaga. A on potrzebował jedynie zapewnienia, że pani go lubi.

                                  Myślę, ze każdy z nas ma prawo wysyłać w świat sygnał czego oczekuje a potem te oczekiwania konfrontować z tym co otoczenie może nam dać. Życie wśród ludzi to współistnienie na równych prawach dla wszystkich (teoretycznie), czasem razem coś zyskujesz podwójnie, czasem coś tracisz dla tego bycia razem.

                                  Dla mnie to bardzo ważne, by wychować dziecko nie tylko liczące się z uczuciami i oczekiwaniami innych, ale przede wszystkim ze swoimi uczuciami.

                                  stwierdzasz że, ludzie nieliczący się z innymi mają lepiej

                                  Nie wiem, czy mają lepiej. Myślę, ze ktoś, kto egzystuje kosztem innych musi być płytkiej emocjonalności. Ja się takich ludzi po prostu obawiam, bo mam problem ze stawianiem granic takim typom.

                                  Współczuję.

                                  Nie mi współczujesz. Mojemu wyimaginowanemu ja współczujesz. Nie znasz mnie.
                                  • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 15:53
                                    A co z byciem niewolnikiem kontra ułożonym?
                                    • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 16:22
                                      Niewolnik nie liczy się ze swoimi potrzebami, spełnia oczekiwania otoczenia. Ułożony to rozumiem według Ciebie osoba żyjąca w harmonii z otoczeniem. Inaczej to osoba, która wysyła informację o swoich oczekiwaniach i odbiera oczekiwania otoczenia.

                                      Wychowywanie dziecka to nie czynienie z niego ułożonego. Dzieci nie tłamszone uczą się życia, współistnienia z innymi - naśladując.

                                      Według Ciebie trzylatek nie powinien mieć żadnych oczekiwań??
                                      • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 18:04
                                        No dobrze, ale życie nie opiera się na "byciu lubianym". Z linijką czy bez.
                                        Kilka rzeczy trzeba mieć ułożone i tyle, gdzie ty masz jakiś niewolników.
                                        • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 18:44
                                          Niewolnicy w sensie mentalnym. Jeśli nie rozumiesz jakie zniewolenie mam na myśli, to nie ma sensu nasze pisanie. Nie porozumiemy się. Miłego wieczoru.
                                          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 19:28
                                            Chodzi ci pewnie o ograniczanie, tylko że ono jest potrzebne do prawidłowego rozwoju.
                                            Z tym że ograniczanie ograniczaniu nierówne. Jest ograniczanie z empatią - bazujące na poczuciu zaufania i więzi z dzieckiem.
                                            Jest też ograniczanie bazujące na przymuszaniu i presji, braku kontaktu ze strony rodziców, gdzie dziecko przeżywa frustrację bycia niezrozumianym i traktowanym przedmiotowo.

                                            Pomimo że obiektywnie różnica jest nie w treści ale w formie.

                                            Pewnie odnosisz się do tego drugiego.
                                            Tylko teraz otoczenie ogranicza Cię (każda praca/szkoła/uczelnia/praktyka tego wymaga, coś trzeba szybciej, wolniej, inaczej, zmiennie) a w sferze emocjonalnej jesteś przymuszanym niewolnikiem.
                                            Ktoś inny kto ma w sferze emocjonalnej zaufanie i więź czuje się dobrze w tych ograniczeniach "jaka praca taka nagroda" i jest okej.
                                            • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:27
                                              > Tylko teraz otoczenie ogranicza Cię (każda praca/szkoła/uczelnia/praktyka tego
                                              > wymaga, coś trzeba szybciej, wolniej, inaczej, zmiennie)

                                              Ale to normalne ograniczenia są. To życie jest. Mnie to nie męczy. Męczą mnie toksyczni ludzie. Męczą mnie osoby grające na mym poczuciu winy. Ogranicza to moje fundamentalne potrzeby.

                                              Nie mam problemu z zaufaniem, zaangażowaniem, więzią. Diagnozę moją z kapelusza bierzesz.
                                        • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 18:54
                                          'Z linijką czy bez. Kilka rzeczy trzeba mieć ułożone i tyle,'

                                          Juz duzym na tyle jestes chlopcem zeby zauwazyc ze ludzie to nie przedmioty! Ulozone mozesz sobie miec w szufladzie - a ludzie zwykle wyslizguja sie wszelkimi szczelinami gdy tylko takie wypatrza - ty mozesz ich nie widziec - bo sa jak woda - wiec przykladanie szablonow jedynie w jakies stereotypy wciska ktorych tak naprawde wcale niema, zauwaz!
                                        • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:37
                                          > No dobrze, ale życie nie opiera się na "byciu lubianym"

                                          No pewnie, że nie. Ale każdy potrzebuje mieć choć jedną bliską (mniej lub bardziej) osobę. Osoby, które często deklarują, ze im dobrze samemu mimo wszystko raz na jakiś czas kontaktu z drugim człowiekiem szukają. Człowiek to nie gatunek samotniczy.
                                      • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 19:11
                                        Malwi, ale oczekiwanie, iż wszyscy będą mnie lubili jest mocno neurotyczne. Tak zrozumiałam wyrażoną względem pani potrzebę Twego syna, a przynajmniej tak to przedstawiłaś.
                                        • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 19:27
                                          wiolcia29_2 napisała:

                                          > Malwi, ale oczekiwanie, iż wszyscy będą mnie lubili jest mocno neurotyczne. Tak
                                          > zrozumiałam wyrażoną względem pani potrzebę Twego syna, a przynajmniej tak to
                                          > przedstawiłaś.

                                          Czekaj Wiolcia, czy zmierzasz do tego, ze przedszkolanka moze sobie wybierac ot tak dzieci, ktore lubi i im okazywac sympatie i te, ktorych nie lubi i do tych dzieci okazywac niechec?
                                          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 19:31
                                            brygada_ww napisała:

                                            > Czekaj Wiolcia, czy zmierzasz do tego, ze przedszkolanka moze sobie wybierac ot
                                            > tak dzieci, ktore lubi i im okazywac sympatie i te, ktorych nie lubi i do tych
                                            > dzieci okazywac niechec?

                                            A co, ma mieć kaganiec i smycz i lubić te wredne i nieposłuszne tak samo jak te grzeczne i przyjemne?
                                            No pewnie, niech synek weźmie od razu paralizator i ją poczęstuje 330v za brak uśmiechu na dzień dobry.
                                            • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 19:43
                                              lifeisaparadox napisał:

                                              > brygada_ww napisała:
                                              >
                                              > > Czekaj Wiolcia, czy zmierzasz do tego, ze przedszkolanka moze sobie wybie
                                              > rac ot
                                              > > tak dzieci, ktore lubi i im okazywac sympatie i te, ktorych nie lubi i d
                                              > o tych
                                              > > dzieci okazywac niechec?
                                              >
                                              > A co, ma mieć kaganiec i smycz i lubić te wredne i nieposłuszne tak samo jak te
                                              > grzeczne i przyjemne?
                                              > No pewnie, niech synek weźmie od razu paralizator i ją poczęstuje 330v za brak
                                              > uśmiechu na dzień dobry.

                                              Skoro nie potrafi indywidualnie podejsc do dziecka, bez nieuzasadnionych niecheci, bo moze ladniej ubrany o jej synka/ coreczki, czy ma czerwiensze jablko w tornistrze, to w takim razie dziobaczka i liscie w parku zamiast wykonywania zawodu przedszkolnego pedagoga.
                                            • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 19:59
                                              taka ma robote to niech sie usmiecha i tuli - wrazliwa ma byc i rowno traktowac a nie osobiste swoje upodobania wedle widzi-mi-sie stosowac. Jak nie to do supersamu!
                                            • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:14
                                              > No pewnie, niech synek weźmie od razu paralizator i ją poczęstuje 330v za brak
                                              > uśmiechu na dzień dobry

                                              mógłbyś nie nawiązywać już do mojego dziecka??

                                              nie, nie mógłbyś, będziesz to roztrząsał przy każdej okazji, taki typ chyba jesteś
                                          • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:07
                                            Nauczyciel powinien być neutralny, a przynajmniej nie okazywać dziecku, że go mniej lubi. Nie da się lubić wszystkich jednakowo i działa to w obie strony.
                                        • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:11
                                          Wiolcia, przecież to trzyletnie dziecko jest. Dzieci chcą być lubiane, pragną uśmiechów, miłych gestów. Poza tym nie padło słowo "lubić" w realu. Ale nie chciałam pisać wprost co to za wymiana zdań była, bo to internet, a ja nie chcę być namierzona. A watek nie o tym miał traktować, ale Lifeisaparadox wykorzystał sytuację z moim dzieckiem (i z moim szefem) jako pożywkę, by szukać w innych negatywnej energii, zła, zepsucia, degeneracji.

                                          Generalnie padło coś w stylu, chcę byś była ok wobec mnie, ale to nie było słowo "ok". Inne słowo było, na miarę możliwości trzylatka.
                                          • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:14
                                            Malwi, ale nie ucz go, iż wszyscy mają go lubić i on ma wszystkich lubić, bo tak się nie da. Po prostu. :)
                                            • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:28
                                              Ku....., zostawcie juz jej synka w spokoju!!!!!!!!!!!!
                                              • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:33
                                                Clarisso, przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem i może wtedy doczytasz, że było o metodach wychowawczych Malwi, a nie jej synku.

                                                Ochłoń kobieto!
                                                • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 20:36
                                                  wiolcia29_2 napisała:

                                                  > Clarisso, przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem i może wtedy doczytasz, że był
                                                  > o o metodach wychowawczych Malwi, a nie jej synku.
                                                  >
                                                  > Ochłoń kobieto!

                                                  Ja tez podzielam zdanie Malwi co do metod wychowawczych uwzgledniajacych podmiotowosc dziecka.
                                    • malwi.4 Re: konfrontacja 11.10.14, 16:41
                                      Życie w społeczności nie musi się łączyć z ułożeniem. Porzuć Life swoje miary, linijki i formy. Na pewno znajdzie się ktoś, kto Ciebie polubi bez tego układania. Takiego swojego Lajfa polubi.
                                      • mona.blue Re: konfrontacja 13.10.14, 13:01
                                        Malwi, przykro mi, że musiałaś odejśc z pracy, ale mam nadzieję, że lepiej trafisz, bo jakbys tu musiała sie męczyć z szefem i jego nierealistycznymi wymaganiami, to bez sensu.
                          • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 14:35
                            ;))

                            i az sie prosi zeby go w doopsko porzadnie kopnac - zeby mu sie lepiej myslalo!
                            • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 16:08
                              clarissa
                              www.youtube.com/watch?v=62Y_OArMGOk
                              • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 19:06
                                Moja intuicja mi mówi, iż się po raz kolejny mocno naraziłeś Clarissie i nie przejdzie obok tego obojętnie. :D
                                • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 19:35
                                  wiolcia29_2 napisała:

                                  > Moja intuicja mi mówi, iż się po raz kolejny mocno naraziłeś Clarissie i nie pr
                                  > zejdzie obok tego obojętnie. :D

                                  Musi coś innego wykombinować niż wyrzuty żeby zwrócić moją uwagę :)
                                • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 19:56
                                  a ty to takim kolejnym przykladem jestes ograniczenia ludzkigo umyslu!

                                  Czytasz czytasz i nie widzisz - ze to jego opinii o bezdomnych nie lubie - i pogardy do ludzi mniej fortunnych tak jak ja tu wyrazil przypisujac im wine za swe losy - nie jego samego! On sam raczej mi obojetny - bo, przede wszystkim, nie znam go osobiscie. Z tego co o nim wiem to mogl to rownie dobrze tak 'dla zartu' sobie napisac. Ale ty zawsze chetnas zrobic z tego osobista sprawe.

                                  Bo z dystansem i u ciebie kiepsko jest !

                                  Nie rozumiesz wciaz ze czyjes odmienne zdanie to nie powod do wywolujacej rzadze niszczenia osobistej walki i smiertelnej urazy!

                                  Pracuj nad tym - bo inaczej z dyplomu klapa! ;)

                                  • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:03
                                    Clarisso, widzę więcej niż ci się wydaje. ;)
                                    • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:33
                                      opowiedz nam wiec co to jest - jesli nie to co juz powiedzialas.
                                  • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:30
                                    clarissa3 napisała:


                                    > Nie rozumiesz wciaz ze czyjes odmienne zdanie to nie powod do wywolujacej rzadz
                                    > e niszczenia osobistej walki i smiertelnej urazy!

                                    Jak sobie weźmiesz do serca to, co napisałaś, to będzie to wielki sukces związany z Twoim pobytem na tym forum.;)

                                    >
                                    > Pracuj nad tym - bo inaczej z dyplomu klapa! ;)
                                    >

                                    Miło, że tak się troskasz, ale zapewniam cię, że radzę sobie. :)
                                    • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 20:37
                                      A masz cos do mojego pobytu na tym forum? Bo? :-0

                                      Obawiam sie ze gdy dojdzie do koniecznosci wypowiedzenia wlasnego zdania to polecisz jakims drobnomieszczanskim stereotypem - uwazaj! ;)
    • mona.blue Re: konfrontacja 07.10.14, 18:18
      A kiedy się konfrontujecie?
    • mona.blue Re: konfrontacja 07.10.14, 19:34
      Ja mam jeszcze tę trudność, że w czasie konfrontacji bardzo łatwo przyjmuję opinie innych, a łatwo wycofuje sie ze swoich i trudno mi znaleźć racjonalne argumenty.
    • paco_lopez Re: konfrontacja 08.10.14, 09:02
      zalewasz się łzami, bo nie masz dystansu. opisz swoich kilka dni w sposób epicki. coś na zasadzie malwi umyła zęby, a potem zdięła majty i usiadła na kiblu itd. przestaniesz być sobą w neurotycznym sensie.
      • brygada_ww Re: konfrontacja 08.10.14, 13:43
        paco_lopez napisał:

        > zalewasz się łzami, bo nie masz dystansu. opisz swoich kilka dni w sposób epick
        > i. coś na zasadzie malwi umyła zęby, a potem zdięła majty i usiadła na kiblu it
        > d. przestaniesz być sobą w neurotycznym sensie.

        Paco, lubie Cie poczytac, ale nie lubie Twojej bezzasadnej zlosliwosci, bo przypomnij sobie, ile Ty neurotyzowales razem z Kryska na tym forum, czy to o malzenstwie, czy o dzieciach, proporcje z Malwi to 80-20, 80 % neurotyzowania to ty z zona. Umiejetnosc konfrontacji, to wazna umiejetnosc, nie to co zdjecie gaci do sikania, czy wymycie zebow.
        • mona.blue Re: konfrontacja 08.10.14, 13:55
          Czy w przypadku róznicy zdań to tez konfrontacja czy tylko dyskusja?
          Czy konfrontacja to tylko ten przypadek, gdy bronimy się, gdy ktos nas atakuje czy krzywdzi?
          • brygada_ww Re: konfrontacja 08.10.14, 13:59
            mona.blue napisała:

            > Czy w przypadku róznicy zdań to tez konfrontacja czy tylko dyskusja?
            > Czy konfrontacja to tylko ten przypadek, gdy bronimy się, gdy ktos nas atakuje
            > czy krzywdzi?

            Tu jest fajnie ujete:
            www.empik.com/sztuka-konfrontacji-cloud-henry-townsend-john,363369,ksiazka-p
            • mona.blue Re: konfrontacja 08.10.14, 14:07
              brygada_ww napisała:

              > mona.blue napisała:
              >
              > > Czy w przypadku róznicy zdań to tez konfrontacja czy tylko dyskusja?
              > > Czy konfrontacja to tylko ten przypadek, gdy bronimy się, gdy ktos nas at
              > akuje
              > > czy krzywdzi?
              >
              > Tu jest fajnie ujete:

              Dzięki, zamówiłam sobie w empiku.

              > www.empik.com/sztuka-konfrontacji-cloud-henry-townsend-john,363369,ksiazka-p
            • mona.blue Re: konfrontacja 11.10.14, 17:22
              Odebralam książkę z empiku, mam nadzieje na fajna lekturę na wieczór :)
              • brygada_ww Re: konfrontacja 11.10.14, 20:08
                mona.blue napisała:

                > Odebralam książkę z empiku, mam nadzieje na fajna lekturę na wieczór :)

                I co w tej ksiazce o granicach? Ustalic ja z policja na odleglosc 1000 metrow?;)
                • mona.blue Re: konfrontacja 13.10.14, 10:12
                  brygada_ww napisała:

                  > mona.blue napisała:
                  >
                  > > Odebralam książkę z empiku, mam nadzieje na fajna lekturę na wieczór :)
                  >
                  > I co w tej ksiazce o granicach? Ustalic ja z policja na odleglosc 1000 metrow?;
                  > )
                  >
                  >Na razie cięzko mi sie czyta, wszystko to dla mnie nowe. Okazuje się, że ja pojecia nie mam o konfrontacjach, na razie najbardziej dotarło do mnie, że musze oddzielać, gdzie "ja" a gdzie "ty".
                  • brygada_ww Re: konfrontacja 13.10.14, 11:25
                    mona.blue napisała:

                    > brygada_ww napisała:
                    >
                    > > mona.blue napisała:
                    > >
                    > > > Odebralam książkę z empiku, mam nadzieje na fajna lekturę na wieczó
                    > r :)
                    > >
                    > > I co w tej ksiazce o granicach? Ustalic ja z policja na odleglosc 1000 me
                    > trow?;
                    > > )
                    > >
                    > >Na razie cięzko mi sie czyta, wszystko to dla mnie nowe. Okazuje się, że j
                    > a pojecia nie mam o konfrontacjach, na razie najbardziej dotarło do mnie, że mu
                    > sze oddzielać, gdzie "ja" a gdzie "ty".

                    Ja za dlugo przebywalam w sytuacji typu "co jest twoje to nasze, a co moje, to nic ci do tego". Balam sie z tego wybrnac, gdybym miala odpowiedziec dlaczego to tez nie odpowiem, ktos przez dlugi czas pracowal nad zanizaniem mojego poczucia wartosci. W koncu doszlo do sytuacji, gdzie jakby ktos zobaczyl- niczym z horroru, Byly komentarze w stylu "badza silna, ciesz sie, ze Bog dal ci drugie zycie"... coraz mniej w niego wierze. W tym momencie wiem, gdzie jest granica, gdzie jestem ja, a gdzie ty, my, wy, oni, wczesniej tak naprawde tez wiedzialam, jednak ta granica zrobila sie w pewnym momencie plynna, przestalam dostrzegac sama siebie.
                    • mona.blue Re: konfrontacja 13.10.14, 12:41

                      >
                      > Ja za dlugo przebywalam w sytuacji typu "co jest twoje to nasze, a co moje, to
                      > nic ci do tego". Balam sie z tego wybrnac, gdybym miala odpowiedziec dlaczego t
                      > o tez nie odpowiem, ktos przez dlugi czas pracowal nad zanizaniem mojego poczuc
                      > ia wartosci. W koncu doszlo do sytuacji, gdzie jakby ktos zobaczyl- niczym z ho
                      > rroru, Byly komentarze w stylu "badza silna, ciesz sie, ze Bog dal ci drugie zy
                      > cie"... coraz mniej w niego wierze. W tym momencie wiem, gdzie jest granica, gd
                      > zie jestem ja, a gdzie ty, my, wy, oni, wczesniej tak naprawde tez wiedzialam,
                      > jednak ta granica zrobila sie w pewnym momencie plynna, przestalam dostrzegac s
                      > ama siebie.
                      >

                      Ja przez długie lata tez żyłam w sytuacji "masz chciec tego co ja, co my", "twoje potrzeby sie nie licza", "masz robić, co ci każe", wręcz identyfikowałam się z żyuczeniami drugiej osoby, nie myslac o swoich - cos w stylu "syndromu sztokholmskiego".
                      Teraz sie muszę z tego wyzwolic do końca.
          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 09.10.14, 16:50
            mona.blue napisała:

            > Czy w przypadku róznicy zdań to tez konfrontacja czy tylko dyskusja?

            Ja bym powiedział że różnica zdań to normalna rzecz, codzienność, życie.

            > Czy konfrontacja to tylko ten przypadek, gdy bronimy się, gdy ktos nas atakuje
            > czy krzywdzi?

            Nikt nie ma prawa cię atakować ani krzywdzić, to co mówisz graniczy z pobiciem.
            Jeśli takie zachowania są poza marginesem, to pozostaje normalna codzienność międzyludzka.

            Ja to rozumiem na zasadzie uważnego odnoszenia się do treści które się dzieją.
            Tylko że teraz są dwie sprawy. Jeśli zachowujesz się tak nagannie, że reakcje na ciebie graniczą z atakiem i krzywdzącym traktowaniem, to mówimy o Twoim deficycie przyswajania krytyki, deficycie uczenia się i braku adekwatnych reakcji emocjonalnych tworzących spójność z otoczeniem. Reakcja obronna na takie coś tylko pogarsza sytuację.
            Ale jeśli ten element, przyjmowania krytyki, poczucia winy, uczenia się i wyciągania wniosków masz załatwiony, to wchodzisz w sferę konkretnej wymiany spostrzeżeń.
            Po prostu bierzesz czynny udział w treściach które są trudne, bolesne, wymagają poświęcenia twojego dobrego samopoczucia nawet niekiedy, zmartwienia się. To jest to co właściwe.
            Nawet złośliwe docinki, prześmiewanie, to jest po prostu źródło trafnych uwag również, w jakimś stopniu.
            Jeśli wszystko jest dla Ciebie przyswajalne, to takie złowrogie i zupełnie nie mające postaci twórczej ataki są w momencie rozpoznane, gdy ktoś po prostu złowrogo atakuje nic nie przyjmując. Tylko że to są skrajne przypadki w których nie ma normalnej sytuacji.
            Jeśli tak szanujesz czyjeś zdanie i niezadowolenie, swoje zdanie również szanujesz i wyrażanie niezadowolenia w sposób twórczy i łagodny.

            Ale to tak opisując to jedno, a drugie przyswoić to na swoich reakcjach emocjonalnych.
            • lifeisaparadox Re: konfrontacja 09.10.14, 20:20
              Taka właściwa asertywność, odpowiednie zachowywanie się i reagowanie, to jest masa poprzekładania wartości i punktów odniesienia, jeśli zostało to źle wykształcone.
              Na dokładkę takie właściwe zachowywanie się i postępowanie, jest dużo trudniejsze niż neurotyczne czy psychopatyczne, ale na dłuższą metę nie przynosi takich reperkusji i problemów psychicznych, a przede wszystkim społecznych.
            • mona.blue Re: konfrontacja 10.10.14, 13:30
              lifeisaparadox napisał:

              > Nikt nie ma prawa cię atakować ani krzywdzić, to co mówisz graniczy z pobiciem.

              Chodziło mi o atak słowny, przesadzona krytykę albo pogardliwe zachowanie.
              Nawet to, że ktos nie chce współparacować w pracy, a współpraca jest konieczna do wykonania zadania - jak sie wtedy zachować.

              > Ja to rozumiem na zasadzie uważnego odnoszenia się do treści które się dzieją.
              > Tylko że teraz są dwie sprawy. Jeśli zachowujesz się tak nagannie, że reakcje n
              > a ciebie graniczą z atakiem i krzywdzącym traktowaniem, to mówimy o Twoim defic
              > ycie przyswajania krytyki, deficycie uczenia się i braku adekwatnych reakcji em
              > ocjonalnych tworzących spójność z otoczeniem. Reakcja obronna na takie coś tylk
              > o pogarsza sytuację.

              To troche tak brzmi, jakbyś obwiniał ofiarę o przemoc wobec niej.
              Ja pisze o takiej ledwie dosptrzegalnej krzywdzie, takiej "w białych rekwawiczkach".

              > Ale jeśli ten element, przyjmowania krytyki, poczucia winy, uczenia się i wycią
              > gania wniosków masz załatwiony, to wchodzisz w sferę konkretnej wymiany spostrz
              > eżeń.

              Chodziło mi raczej o konfrontację z czyims zdaniem, gdy ktoś nie uznaje moich potrzeb w pracy, mojego pomysłu na zrobienie czegoś albo próbe uzyskania współpracy zbywa.


              > Jeśli wszystko jest dla Ciebie przyswajalne, to takie złowrogie i zupełnie nie
              > mające postaci twórczej ataki są w momencie rozpoznane, gdy ktoś po prostu złow
              > rogo atakuje nic nie przyjmując. Tylko że to są skrajne przypadki w których nie
              > ma normalnej sytuacji.

              nie rozumiem

              > Jeśli tak szanujesz czyjeś zdanie i niezadowolenie, swoje zdanie również szanuj
              > esz i wyrażanie niezadowolenia w sposób twórczy i łagodny.

              własnie tej umiejętnosci mi brakuje
              >
              > Ale to tak opisując to jedno, a drugie przyswoić to na swoich reakcjach emocjon
              > alnych.
              • lifeisaparadox Re: konfrontacja 10.10.14, 15:37
                > lifeisaparadox napisał:
                > > Jeśli tak szanujesz czyjeś zdanie i niezadowolenie, swoje zdanie również
                > szanuj
                > > esz i wyrażanie niezadowolenia w sposób twórczy i łagodny.

                > mona.blue napisała:
                > własnie tej umiejętnosci mi brakuje

                Tylko są dwa rodzaje konfrontacji, jak to opisuje Słownik SJP
                 konfrontacja
                1. zestawienie, porównanie kogoś z kimś lub czegoś z czymś w celu ustalenia podobieństw i różnic; komparacja;

                Czyli to jest ta dobra część.

                2. zatarg, starcie zbrojne;
                3. spór wynikający z różnic poglądów lub ideologii;

                A to jest ta zła wersja zdarzeń.

                Jeśli wchodzisz w konfrontację z pierwszego punktu widzenia, to jej przebieg będzie prawdopodobnie konstruktywny. Jeśli z drugiego, to rozmówca może się wycofać i zostawić cię na pastwę niedomówień.
                Dlatego zupełnie nie opłaca się walczyć, bo nie dość że problem zostaje, to w dodatku tkwi jak drzazga i można go wręcz pogłębić tylko.
                • mona.blue Re: konfrontacja 10.10.14, 15:55
                  lifeisaparadox napisał:



                  > Jeśli wchodzisz w konfrontację z pierwszego punktu widzenia, to jej przebieg bę
                  > dzie prawdopodobnie konstruktywny. Jeśli z drugiego, to rozmówca może się wycof
                  > ać i zostawić cię na pastwę niedomówień.
                  > Dlatego zupełnie nie opłaca się walczyć, bo nie dość że problem zostaje, to w d
                  > odatku tkwi jak drzazga i można go wręcz pogłębić tylko.

                  A co, jeżeli pracuje się z taka osoba, która jak jest jakaś różnica zdań to wchodzi w taka negatywną kontrontacje z nami.
                  • lifeisaparadox Re: konfrontacja 10.10.14, 17:57
                    mona.blue napisała:

                    > A co, jeżeli pracuje się z taka osoba, która jak jest jakaś różnica zdań to wch
                    > odzi w taka negatywną kontrontacje z nami.

                    Wypada wysłuchać, postarać się zrozumieć i zrobić z tego wymianę zdań.
                    Mnie pomaga nazywanie rzeczy po imieniu. Takie potwierdzanie tego co ktoś wyraża, tzn. "nie zgadzasz się", "masz pretensje do mnie o ..." i wnoszę w to swoje wnioski.
                    Tylko też trzeba umieć nazywać rzeczy, wyraźnie i odważnie to komunikować z nastawieniem na odbiór. Później wypowiedzieć szczerze swoje intencje i wnioski.
                    Mnie to bardzo służy, ale jak wspomniałem, trzeba mieć w tym delikatność i konsekwencję. Nastawienie "to dobrze jest się nie zgadzać", "to dobrze mieć inne odczucia i je skonfrontować". Nie wszystko musi być jednoznaczne.
        • paco_lopez Re: konfrontacja 10.10.14, 12:39
          nie mniej wtedy nikt ze złośliwością sobie nie żałował. Tak czy inaczej złośliwość moja się tylko w twojej głowie zalęgła. co mam jeszcze sobie przypomnieć.... jak myślałem , że się wszyscy na mnie gapią jak idę środkiem korytarza w szkole. Piszę malwi, to samo co sam wypróbowałem, także lub mnie dalej czytać :)
          • brygada_ww Re: konfrontacja 10.10.14, 13:13
            paco_lopez napisał:

            > nie mniej wtedy nikt ze złośliwością sobie nie żałował. Tak czy inaczej złośliw
            > ość moja się tylko w twojej głowie zalęgła. co mam jeszcze sobie przypomnieć...
            > . jak myślałem , że się wszyscy na mnie gapią jak idę środkiem korytarza w szko
            > le. Piszę malwi, to samo co sam wypróbowałem, także lub mnie dalej czytać :)

            A no czytam Cie, w ramach wolnego czasu twojego bloga tez;)
        • malwi.4 Re: konfrontacja 23.10.14, 10:23
          Nie odebrałam wpisu Pako jako złośliwość. Pako wydaje się być człowiekiem, co "daje" żyć innym tak jak tego chcą. Byłam na sumie i pomyślałam, że to dobrze, że nie jest tak niedobrze jak tu niedawno na psychologi wróżył sobie.
    • mona.blue Re: konfrontacja 09.10.14, 11:53
      Tu jest fajnie opisane:

      www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,55,nie-pozwol-by-ktokolwiek-cie-zniewazal.html
      Zauwazyłam, że ja nagradzam czyjeś krzywdzące zachowanie, co powoduje powtarzanie takiego zachowania wobec mnie.
    • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 21:00
      powtorzylam wam, kochani moi, jedynie to co sama kilkakrotnie Malwi wam mowila - zebyscie sie od sprawy jej synka odp...! Nie dochodzilo jednak...

      Moze duzymi literami powinna napisac?? Jak myslisz?

      A od zakladania watkow na temat sporow ze mna to ty specialistka przeciez! Do dziela! ;)
      • wiolcia29_2 Re: konfrontacja 11.10.14, 21:42
        A czy dotrze do ciebie w końcu, że problem dotyczy Malwi, a tylko pośrednio jej syna i o tym piszemy ja i Live? Za trudne?
        • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 22:17
          wiesz, Lifowi odpuszczam, ale ty stara baba i matka dzieciom powinnas instynktownie wiedziedziec jak czule sa matki mlode na krytyke zachowan ich dziecka a takze swoich metod wychowawczych - drazycie tu jak dziobaki gdy dziewczyna juz z rozpacza prawie prosi zeby przestac. Wszystko tym bardziej ze rozmowa odbywa sie publicznie - i kazdy matol zrozumie ze za malo ma danych by sutuacje rzetelnie ocenic, ale nie wy! Pchacie sie ze swoimi ocenami i radami nie proszeni wcale. Bo wy wiecie lepiej przeciez ;(

          Oboje jak drewno jestescie!


          ... to pewnie od tego pozowania na wybrancow losu ...

          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 11.10.14, 23:07
            Klara, chyba lewą nogą dziś wstałaś z łóżka co?
            Depresja jesienna czy co się dzieje.
            • hansii nie ma letko 11.10.14, 23:18
              kobitki sie uwziely i tyle.
              - chyba jakis syndrom okolomiesiaczkowy, albo paskudna jesien ? :)
              • wiolcia29_2 Re: nie ma letko 11.10.14, 23:52
                A tam uwzięły. ;) Z niektórymi nie podyskutujesz. Wpadłam zobaczyć co słychać, w przerwie analizowania bliskości w relacjach. Swoją drogą bardzo ciekawy temat. ;) A tu bunt i opozycja na forum. ;)
                • mona.blue Re: nie ma letko 12.10.14, 00:38
                  To napisz coś o wnioskach z tej analizy bliskości:)
                  • wiolcia29_2 Re: nie ma letko 12.10.14, 01:05
                    Najbardziej bliska mi jest teoria Ainsworth o odzwierciedleniu stylu przywiązania w dzieciństwie do matki, w późniejszych, dorosłych relacjach. Może to być styl oparty na poczuciu bezpieczeństwa, unikający i lękowo-ambiwalentny. Myślę, że przyglądając się własnemu dzieciństwu znajdujemy faktycznie odzwierciedlenie tej relacji z najbliższą w dzieciństwie osobą, czyż nie? ;)
                    • mona.blue Re: nie ma letko 12.10.14, 18:08
                      Poczytalam sobie, ciekawe, mi tez odpowiada.
                      • wiolcia29_2 Re: nie ma letko 13.10.14, 21:48
                        W nawiązaniu do tej teorii Plopa stworzył kwestionariusz do badania stylu przywiązania (KSP) dla kobiet i mężczyzn. Ciekawe narzędzie. Ogólnie dla mnie temat jest bardzo ciekawy, gdy się w niego zagłębiam.
            • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 23:20
              lewa czy prawa to moja sprawa - lepiej powiedz mi jak to z tymi bezdomymi jest wg. ciebie?! ;)
              • hansii przecie pisze: - lepiej koegzystencja... 11.10.14, 23:25
                ja to mam niby formalnie dach nad glowa, ale czuje sie taki bezdomny...
                wienc wszystkich bezdomnych rozumiem i sie z nimi jednocze w bolu.
              • lifeisaparadox Re: konfrontacja 12.10.14, 00:57
                No według ciebie to ja ich na mydło chcę przerobić i mam poglądy niczym Korwin-Mikke.
                Ostatnio tak w pracach socjalnych się rozglądałem i miałem styczność z tematem bezdomnych, takiego jednego schroniska w mojej okolicy.

                Wychodzę z założenia że jak bezdomny nie chce, to nawet na złotej tacy dasz pracę to jej nie podejmie, ani się nie zacznie prowadzić jak przykładny obywatel choć mu dasz pod nos wszystko.
                To trochę jak depresja - nic się im w życiu nie uda i to jedyna wizja. Lekarze mówią że jeśli nie wszyscy to gruba większość cierpi na zaburzenia psychiczne. Trudno to inaczej tłumaczyć.

                Żeby coś zmienić, ten ktoś musi chcieć i się starać. Nie wejdziesz w czyjąś głowę i nie zaczniesz sterować ani kierować w dobrą stronę.
                • clarissa3 Re: konfrontacja 12.10.14, 01:20
                  A zaglebiles sie moze w to po jakich przezyciach sa ci ludzie, jakie ich doswadczenia?
                  • clarissa3 Re: konfrontacja 12.10.14, 01:27
                    Pojdz i posluchaj ktoregos z nich jego/jej historii - postaw w jego buty i zadaj sobie pytanie czy praca i fura to to czego mu trzeba!
                    • lifeisaparadox Re: konfrontacja 12.10.14, 02:29
                      Ja znam na to odpowiedzi, ty pewnie twierdzisz że te ich historie tłumaczą ich rezygnację i poddanie się, są jakąś wielką tajemnicą uzasadnionego bezsensu życia. Dla mnie z kolei w historiach ludzi którzy opowiadają mi to i owo, jest masa rzeczy które oni zawalili. Na szczęście łatwiej mi się z kimś takim rozmawia w realu i szybciej mnie wysłucha i wyciąga wnioski, niż ja to tutaj tobie przetłumaczę na forum gdzie każdy swoje.
                      Poza tym ja inaczej rozumuję niż ty, ty swoje problemy traktujesz jako coś zewnętrznego, co wyrzucasz innym ludziom wkoło. Dziwnie się to czyta, jest nieztejziemi.
                      • clarissa3 Re: konfrontacja 12.10.14, 12:36
                        oczywiscie - ale czy ty sam zle nie rozumiesz w tym czegos?

                        Np., ten lekarz ci powiedzial ze oni nie chca pracy czy fury - bo przedtem czego innego im trzeba - miematerialnego? Troski, opieki, zrozumienia, pomocy w rozwiazaniu sprawy, wsparciu w utrzymaniu sie na torze w nowych warunkach?

                        To prawdopodobnie sa ludzie odrzuceni przez wlasne rodziny! Pozostawieni sami sobie - jedynie taka noclegownia gdzies jest do ktorej - jak rozumiem dosc niechetnie bo pic tam nie mozna - chodza.

                        A co to jest 'stan rezygnacji' na przyklad?

                        To nie jest stan o ktorym sie samemu decyduje, on z wola nie ma nic wspolnego - on sie pojawia na skutek zlozonych niepowodzen - czlowiek przestaje probowac gdy mu nic przed tem nie wychodzilo, gdy wsparcia nie dostal czy wszystko sie powalilo. Duzo o tym pisze nijaki R.Senet w swojej ksiazce 'The Corrosion of Character' w ktorej bada srodowiska ludzi odrzuconych przez rynek pracy, sledzi ich losy po masowych zwolnieniach po zamknieciu firm ktore sie przeniosly czy zbankrutowaly a uprzednio zatrudnialy latami wiele osob.

                        Globalizacja!

                        Jestem pewna ze w tym przytulku dla bezdomnych znajdziesz sporo osob z bylych PGR, czy fabryk ktore byly masowo zamykane w latach 1990. .. i pozamieniane w supermarkety o duzo mniejszej ilosci miejsc pracy, duzo mniej platnej i mniej stalej...albo zrownano z ziemia..

                        Pamietam w polowie lat 1990 Polityka pisala o ludziach mieszkajacych w kanalach - potracili mieszkania zakladowe te ktore mieli z praca w PGR, fabryce, itp, czy w oddanej wlascicielom kamienicy - 'kanalarze' nazywano ich... potem przyszly ostre zimy, ... i po problemie? :(

                        Myslisz ze o mieszkaniu w tych kanalach cale zycie marzyli zeby tak sobie pomieszkac?

                        To sa te czynniki zewnetrzne o ktorych mowie!

                        A ty o stosunku roszczeniowym - jakbys mial pretensje ze wszyscy z nich sie w programistow czy specialistow marketingowych magicznie nie zamienili, i kazdy willi wlasnymi recami nie pobudowal.
                        • malwi.4 Re: konfrontacja 12.10.14, 15:08
                          ten lekarz ci powiedzial ze oni nie chca pracy czy fury - bo przedtem czego innego im trzeba - miematerialnego? Troski, opieki, zrozumienia, pomocy w rozwiazaniu sprawy, wsparciu w utrzymaniu sie na torze w nowych warunkach?

                          To prawdopodobnie sa ludzie odrzuceni przez wlasne rodziny! Pozostawieni sami sobie - jedynie taka noclegownia gdzies jest do ktorej - jak rozumiem dosc niechetnie bo pic tam nie mozna - chodza


                          Zgadzam się. Problem jest głębszy niż się Lifeisaparodox wydaje.
                          • lifeisaparadox Re: konfrontacja 12.10.14, 17:27
                            malwi.4 napisała:

                            > Zgadzam się. Problem jest głębszy niż się Lifeisaparodox wydaje.

                            Mów może za siebie, co się Tobie wydaje. Chyba że posiadasz nadprzyrodzoną zdolność czytania we wszystkich moich myślach, a nie pytałaś mnie nawet o nic.
                    • hansii moze nie. 12.10.14, 07:46
                      clarissa3 napisała:
                      - postaw w jego buty i zadaj sobie pytanie czy praca i fura to to czego mu trzeba!

                      moze nie.
                      ale istnieja jakies cele w zyciu (chyba) ?
                      praca i rover - by do niej dojechac - to chyba jakis rozsadny cel. ?

                      jesli nie, to przepraszam.
                      • clarissa3 Re: moze nie. 12.10.14, 12:39
                        ja zawsze chcialam miec szofera!

                        I klapa;(
                        • hansii a moze tak ? 11.12.14, 12:38
                          clarissa3 napisała:
                          > ja zawsze chcialam miec szofera!


                          To daj jakies namiary:
                          - pare razy chetnie Cie przewioze :)
    • clarissa3 Re: konfrontacja 11.10.14, 21:05
      a pytalam tak ze tu wkroczylas ze swoim zdaniem o clarissie?

      A wracajac do tematu watku - i widzisz Malwi ze tak to bywa niestety z tymi konfronatacjami - ze jeden o zupie a drugi o doopie!

      I, zbyt czesto, nijak nie idzie sprowadzic delikwenta na temat :( ... bo gdy nie rozumie o czym mowa....

      Co za swiat! ;(
    • vvlm Re: konfrontacja 22.10.14, 16:46
      Zastanawiam sie dlaczego na takim tematycznym forum, jak psychologia nie wyostrza sie oczy forumowiczom na manipulacje dwoch siostr malwi i brygada. Jest to sama heroina manipulacji pod przykrywka lez. Tak sobie mysle, jak czlowiek moze byc az tak zly, chociaz ludziom ciezko w to uwierzyc patrzac, ze ktos tak ladny moze byc az tak zly. To tak jakbym patrzyl na piekne, dojrzale jablko, pozniej przekroilbym a w srodku jablko zgnile. Tego dowiodly w tym watku a niestety ciezko bylo forumowiczom zorienotowac sie. Jestem mezczyzna po ciezkim rozwodzie, wiec czytajac to forum chcialbym jedynie ostrzec.
      • malwi.4 Re: konfrontacja 23.10.14, 10:12
        Niektórzy wszystko i wszystkich na pieniądze przeliczają. A potem mówią, że pieniądze to samo zło. Im więcej się posiada, tym więcej dzieli się tym bogactwem z innymi. Zdumiewające.
      • mona.blue Re: konfrontacja 23.10.14, 11:32
        vvlm napisała:

        > Zastanawiam sie dlaczego na takim tematycznym forum, jak psychologia nie wyostr
        > za sie oczy forumowiczom na manipulacje dwoch siostr malwi i brygada.
        > wiec czytajac to forum chcialbym jedynie ostrzec.

        A skąd ten wniosek, że Malwi i Brygada to siostry?
        • brygada_ww Re: konfrontacja 23.10.14, 15:54
          mona.blue napisała:

          > vvlm napisała:
          >
          > > Zastanawiam sie dlaczego na takim tematycznym forum, jak psychologia nie
          > wyostr
          > > za sie oczy forumowiczom na manipulacje dwoch siostr malwi i brygada.
          > > wiec czytajac to forum chcialbym jedynie ostrzec.
          >
          > A skąd ten wniosek, że Malwi i Brygada to siostry?


          Bo to jest Mona czub, ktory pewnie pod wplywem heroiny wyobraza sobie jakies tam heroiny manipulacji. Pije tani napoj piwnopodobny, siedzi przed laptopem w lozku, jedna reka klika, a druga trzepie sobie kapucyna i spoglada w komputerowe DNA na kablach. Niech pisze wiecej, juz gdzies pisal, ze on sie oszukac nie da, ze on rozpoznaje i zglosi gdzie trzeba. Biedaczysko po rozwodzie, wiec zamiast sobie zaprzatac glowe siostrzanymi testami DNA, to niech sobie lepiej sprawdzi, czy dziecko na przyklad jest jego po komputerowym DNA, byc moze bedzie mial fart i zaoszczedzi na alimentach.
        • malwi.4 Re: konfrontacja 24.10.14, 10:20
          To tylko kolejna prowokacja, aby coś się działo. Ale trole też są potrzebne. Czasem ich absurdalne wpisy powodują uśmiech. Taki niegroźny ten trol.

          Ja w tym wpisie widzę też sugestię, że W to M a C to B ;)

          • mona.blue Re: konfrontacja 24.10.14, 11:33
            malwi.4 napisała:

            > To tylko kolejna prowokacja, aby coś się działo. Ale trole też są potrzebne. Cz
            > asem ich absurdalne wpisy powodują uśmiech. Taki niegroźny ten trol.
            >

            domyślam sie :) niektóre trolle nawet lubię

            > Ja w tym wpisie widzę też sugestię, że W to M a C to B ;)

            what???
            >
            • malwi.4 Re: konfrontacja 24.10.14, 14:45
              what???

              No właśnie. Też tak zareagowałam. To absurd!

              ;)
        • vvlm Re: konfrontacja 10.12.14, 13:04
          mona.blue napisała:

          > vvlm napisała:
          >
          > > Zastanawiam sie dlaczego na takim tematycznym forum, jak psychologia nie
          > wyostr
          > > za sie oczy forumowiczom na manipulacje dwoch siostr malwi i brygada.
          > > wiec czytajac to forum chcialbym jedynie ostrzec.
          >
          > A skąd ten wniosek, że Malwi i Brygada to siostry?
          >
          bo wiem. przemaluj malwi na czarno i zrob ciemne oczy wyjdzie brygada, przemaluj brygade na blond i wsadz jej niebieskie soczewy to wyjdzie malwi. jak mawiaja obie siostry obie krysie ...
      • nvv Re: konfrontacja 23.10.14, 22:52
        Dziękuje.

        Każdy powinien mieć prawo do swobodnego wypowiadania swojego zdania, swoich doświadczeń. Twoje są również wartościowe i masz dużo racji, uderzając w stół powodujesz że wychodzą pewne rzeczy na wierzch - to daje do myślenia i może zaoszczędzi komuś cierpienia.

        Jednak... skromnie myślę, że troszkę się zapędzasz za daleko czasami; nawet w zgniłym jabłku można znaleźć zdrowe kawałki i pestki, z których może wyrosnąć coś pięknego. Myślę, że w niemal każdym z nas są "zgniłe" części - lub nie chcąc mówić za innych: we mnie są "złe" części, negatywne motywacje - jakbyś umiejętnie walił w stół, to i ze mnie byś wydobył złe rzeczy. A odgrywając inne nuty, wydobyłbyś dobre rzeczy. Może podobnie jest z kobietami. Dużo zależy od podejścia do człowieka - ten sam człowiek może być najgorszym wrogiem lub najlepszym przyjacielem.

        Konflikty damsko-męskie to w ogóle ciekawy temat, trochę takie tabu. Faceci są robieni w bambuko, kobiety są świetne w manipulacjach których faceci na ogół nie dostrzegają, ale prawda jest taka że w dużej mierze zasłużyliśmy na to; kobiety przez wieki były zniewalane, nie miały nawet prawa głosu. Teraz się odgrywają, ale może znajdą dla nas litość, może wszyscy się opamiętamy. Dla faceta kobieta to szatan i anioł w jednym.
        • malwi.4 Re: konfrontacja 24.10.14, 10:29
          Faceci są robieni w bambuko, kobiety są świetne w manipulacjach

          Wiesz, albo ktoś manipuluje, albo nie. Niezależnie od płci.

          w dużej mierze zasłużyliśmy na to; kobiety przez wieki były zniewalane, nie miały nawet prawa głosu

          By kobieta nie czuła się zniewoloną wcale nie musi uciekać się do manipulacji.

          Dla faceta kobieta to szatan i anioł w jednym.

          to znaczy, że i facet bywa raz szatanem raz aniołem, przecież to co dajesz wraca, prawda??

          ten sam człowiek może być najgorszym wrogiem lub najlepszym przyjacielem.

          w to nie wierzę, albo ktoś daje coś z siebie innym, albo wykorzystuje innych do swych celów, i tylko przez taki pryzmat ("czy mi się ten facet/ta kobieta przyda") na ludzi patrzy
        • brygada_ww Re: konfrontacja 24.10.14, 22:20
          nawet w zgniłym jabłku można znaleźć zdrowe kawałki i pestki, z których może wyrosnąć coś pięknego. Myślę, że w niemal każdym z nas są "zgniłe" części - lub nie chcąc mówić za innych: we mnie są "złe" części, negatywne motywacje - jakbyś umiejętnie walił w stół, to i ze mnie byś wydobył złe rzeczy.


          Sa tez tacy, gdzie wszedzie dopatrza sie piekna i smaku. Niedawno bylam na grzybach i szerokim lukiem omijalam sprochniale purchawki, a znalezli sie tacy, co je zbierali i mowili jaka piekna i smaczna trufla.



          www.wiocha.pl/
          • malwi.4 Re: konfrontacja 24.10.14, 22:49
            mowili jaka piekna i smaczna trufla

            to piękno to iluzja
            • brygada_ww Re: konfrontacja 24.10.14, 23:03
              malwi.4 napisała:

              > mowili jaka piekna i smaczna trufla
              >
              > to piękno to iluzja

              Podobno wszystko jest wzgledne, ale jednak nie.
              • malwi.4 Re: konfrontacja 24.10.14, 23:20
                Może ktoś w zgniliźnie piękna szukać. A może mu właśnie o tę zgniliznę chodzi. Ale to każdego prywatna sprawa. Oby tylko nikt nie narzucał mi czego ja mam szukać.

                Ja bardzo lubię jabłka. Takie dojrzałe, słodkie, soczyste. I grzyby smażone też lubię. Choć nie zbieram, bo się nie znam. A to podobno wielka frajda i odprężenie takie grzybobranie w pachnącym jesienią lesie.
                • nvv Re: konfrontacja 25.10.14, 11:10
                  Apropo jabłka. W łacinie słowo jabłko i zło pisze się podobnie: mālum=jabłko, malum=zło.
                  Jest taki dowcip o mnichach: po ululaniu się alkoholem poszli do piwnicy czytać oryginały ksiąg:

                  - starrry, tu jeest naapisane "będziesz żyć w celi bracie", a nie w "celibacie"...
                • brygada_ww Re: konfrontacja 25.10.14, 11:40
                  malwi.4 napisała:

                  > Może ktoś w zgniliźnie piękna szukać. A może mu właśnie o tę zgniliznę chodzi.
                  > Ale to każdego prywatna sprawa. Oby tylko nikt nie narzucał mi czego ja mam szukać.

                  Ja mam to samo i juz mialam w pewnym momencie dosc i powiedzialam wszem i wobec, ze nie bede nazywac syfu czystoscia, a zgnilizny i grzyba na scianie pieknem i to za zadne pieniadze, ktore mowia, ze nie smierdza. Czasem wlasnie ten pieniadz smierdzi, a czlowiek razem z nim.

                  > Ja bardzo lubię jabłka. Takie dojrzałe, słodkie, soczyste. I grzyby smażone też
                  > lubię. Choć nie zbieram, bo się nie znam. A to podobno wielka frajda i odpręże
                  > nie takie grzybobranie w pachnącym jesienią lesie.

                  Ja tez bardzo lubie i jablka i grzyby, ale musza mi smakowac. Nie zjadlabym purchawy, nawet nie wiem jak przyrzadzonej i nie mowilabym, ze smaczna trufla.
                  Tak juz poza tym wszystkim, to mnie zdziwil nieco trollowski post. Nigdy piekna nie bylam, podobna do dziadka, ktory jako facet podobno byl ladny i babom sie podobal, babcie podobno wiecznie zdradzal;) Pozniej jak mialam jakies 20 lat, dziadek 60 to jeszcze byl na tyle piekny, ze na baby chodzil;)
                • zolza14 Re: konfrontacja 10.12.14, 17:37
                  Malwi !

                  Dopiero teraz przeczytałam Twój wątek.
                  Myślę, że unikanie konfrontacji za wszelką cenę, jak niektórzy Ci tutaj doradzali jest szkodliwe i na dłuższą metę przynosi szkodę wszystkim zainteresowanym.

                  ( A swoją drogą jest ciekawe, że Ci, którzy byli stanowczo przeciwko wszelkiej konfrontacji, tutaj sami zastosowali konfrontacyjny styl dyskusji.)

                  Czasami konflikt jest potrzebny, by oczyścić atmosferę i zapobiec gromadzeniu się negatywnych emocji. Gdyby w tej Twojej firmie doszło do takiej konfrontacji z tym szefem wcześniej , pewnie byś do tej pory tam pracowała i inni ludzie też.

                  Sądzę Malwi, że Ty w takich sytuacjach, jak opisałaś, obawiasz się wyrazić swoją złość i dlatego zamieniasz ją na uczucie przykrości i dlatego w momencie napięcia, jakie rodzi w Tobie sytuacja konfrontacyjna, zalewasz się łzami, zamiast uderzyć pięścią w stół na przykład, lub powiedzieć co Cię złości.

                  Może poczytaj sobie na temat negocjacji np.: "Dochodząc do tak" oraz " Zarządzanie konfliktem"
                  • malwi.4 Re: konfrontacja 11.12.14, 12:30
                    Dzięki za odpowiedź. Tytuły spisałam.

                    Ja w niektórych sytuacjach potrafię być konfrontacyjna. Np nie mam problemu by walczyć "o swoje" z moim mężem, niektórymi znajomymi, czy czasem zupełnie obcymi i obojętnymi mi osobami. Jak w jakiejś relacji czuję się pewnie, lub jest mi obojętna to raczej jest ok, gdy muszę walczyć o swoje.

                    Tu na forum czasem unikam konfrontacji, nawet gdy się z kimś nie zgadzam, ale tę osobę lubię i szanuję -unikam konfrontacji, bo nie chcę przykrości sprawić, bo nie chcę dobić kogoś jak widzę, ze sfrustrowany czymś (ale to nie dotyczy Nvv, tu chyba przesadzam wręcz z konfrontacją).

                    Możliwe, ze w pracy nie było innego wyjscia, jak albo się dostosować do szefa, albo odejść dużo prędzej, gdy już pojawiły się pierwsze symptomy, że nie mam wpływu na organizację mojej pracy, że jedyny wpływ ma szef, którzy nie rozróżnia priorytetów moich zadań. Odeszłam ja, bo nie znajdowałam czasu na pewne obowiazki, z czasem odeszła osoba, która, swoją pracę miała uzależnioną od wykonania przeze mnie tych obowiązków. Konfrontacja z moim szefem nie była łatwa, silniejsi ode mnie spasowali i odeszli. Nie wiem, czy kiedyś w końcu weźmie on coś do siebie, czy nadal obwiniać będzie wokół świat. Ale to już nie mój problem. Choć sraty pracy żałuje. Ale tak miało być. Bardziej żałuję, chyba, ze odeszłam bez klasy, z tymi łzami. Ale to była złość, że nie jestem w stanie sprostać wymaganiom, przykrość, że ktoś zorganizował mi szkolenie, a ja zawiodłam i jeszcze przemęczenie, bo dużo pracowałam.

                    • zolza14 Re: konfrontacja 11.12.14, 15:06
                      Wiesz, dużo zależy od umiejętności komunikowania się. Czasami i z trudnym szefem można się dogadać, pod warunkiem, że ktoś umie to robić.

                      Ja wczoraj dałam informację zwrotną, że te osoby, które zalecają Ci unikanie wszelkiej konfrontacji, same tutaj zademonstrowały konfrontacyjny styl wypowiedzi i dyskusji. I jakoś nikt nie zareagował na tę moją uwagę, zawierającą ten zarzut.
                      Jestem przy tym głęboko przekonana, że wszystkie te osoby biorące udział w dyskusji miały dobre intencje i chciały Ci pomóc.

                      Co to jest konfrontacyjny styl wypowiedzi? No taki, w którym rozmówca uważa i daje Ci to do zrozumienia, że on ma rację, a Ty nie. Czyli: on jest ten mądry, a Ty nie.
                      Inne błędy wczorajszej dyskusji to: ocenianie, uogólnianie, dawanie "dobrych rad", nie mówienie wprost i we własnym imieniu. Takie "dobre rady" sprowadzają się do tego samego, co na wstępie napisałam. Ja jestem mądry, bo wiem jak należy się zachować, a Ty nie. W ten sposób rozmowca pokazuje Ci swoją wyższość.

                      Ty wczoraj nie prosiłaś w swoim wątku o rady, ani oceny, raczej to było tylko pytanie; dlaczego się tak Ci dzieje? I na to pytanie, Ci odpowiedziałam.
                      Zauważyłam też, że mało kto zadaje pytania, które pozwalałyby zrozumieć potrzeby drugiej strony.



                      • zolza14 Re: konfrontacja 11.12.14, 16:14
                        I jeszcze jedno Malwi, chciałam Cię zapytać; co czułaś wczoraj podczas tej dyskusji ?
                        Możesz to opisać?
                        • malwi.4 Re: konfrontacja 11.12.14, 16:33
                          której?? z Nvv?? to nie było chyba wczoraj, nie wiem o jakie posty Ci chodzi, wczoraj coś Ance doradzałam na temat facetów
                          • malwi.4 Re: konfrontacja 11.12.14, 16:42
                            może Ci o ten watek konfrontacja chodzi, to już stary wątek: Lifeisaparadox mnie rozzłoscił, rzucając na oślep diagnozy, krzywdząc tym moje dziecko, a on parł, jakby o żywym człowieku nie pisał, do matki tego człowieka, mało delikatnie, a potem coś sobie połączył, ze skoro wychowuje dziecko roszczeniowe, to sama roszczeniowa jestem i ze szef było ok na pewno, a ja nie wiem na jakie konto za diagnozę przelew zrobić ;)
                            • zolza14 Re: konfrontacja 11.12.14, 16:49
                              Tak, rzeczywiście się pomyliłam. To przecież tylko ja głos tutaj wczoraj zabrałam, a wątek był stary.
                            • malwi.4 Re: konfrontacja 11.12.14, 16:53
                              generalnie brak zrozumienia czułam a takie usilne szukanie we mnie problemu, w sposobie wychowywania mojego dziecka
                              • zolza14 Re: konfrontacja 11.12.14, 17:26
                                malwi.4 napisała:

                                > generalnie brak zrozumienia czułam a takie usilne szukanie we mnie problemu, w
                                > sposobie wychowywania mojego dziecka

                                No właśnie, myślę, że też mogłaś czuć, że kwestionowane są Twoje uczucia. Tak jakbyś nie miała prawa czuć tego, co wtedy czułaś w tych kryzysowych sytuacjach, które opisałaś. Jakby Ci mówiono : nie, Ty źle czujesz, powinnaś czuć co innego i zachowywać się inaczej.
                                Zgadzasz się z tym ?
                                • malwi.4 Re: konfrontacja 11.12.14, 17:39
                                  zgadzam się
                              • malwi.4 Re: konfrontacja 11.12.14, 17:37
                                Ja ma problem z uległością i gdy próbuje z tym walczyć - pojawia się wtem ktoś kto mi roszczeniowość wytyka (Lifie) i czuję po prostu, że jakaś pętla mi się na szyi zaciska. Bo nie dość, że daje sobie od dziecka chodzić innym po mej głowie, przekładać czyjeś potrzeby i stany emocjonalne nad moje to jeszcze ktoś na mnie wrzeszczy "mało, mało". I znając ten ból osoby, która tłumi swe potrzeby na rzecz innych, chcąc oszczędzić tego dziecku, chcąc wychować go na osobę potrafiącą określić swe granice spotykam się z reakcją, ze moje dziecko ma tańczyć jak świat zagra. Po prostu jakiś sadyzm poczułam. Zapewne niezamierzony, bo Life pisząc to wszystko był na pewno przekonany, że ma do czynienia z osoba co to zawsze i wszędzie jej i jej dziecku się należy. Nie. Ja tylko o poszanowanie mych granic walczę. Myślę, ze moje dziecko o to już walczyć nie będzie, ja mu pozwalam budować je od kiedy na świat przybył.
    • mona.blue Re: konfrontacja 22.10.14, 16:58
      Co robicie w trakcie konfrontacji, a w zasadzie nie jest to konfrontacja, tylko pytanie zawodowe, od kogoś, kto sie na tym zna i mógłby udzielic odpowiedzi, a ta osoba przekształca to w konfrontację, a w domysle (ton głosu, mimika, sposób zadawania pytań) daje znac, że jest sie głupim?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka