Dodaj do ulubionych

Samotność

31.12.14, 20:31
Witam. Mam niespełna 17 lat. Od zawsze uczyłam się świetnie, moja najniższa średnia w szkole nie spadała poniżej 5.4. Otacza mnie mnóstwo znajomych, jednak nie mam prawdziwych przyjaciół. Prawda jest taka, że wszyscy przychodzą do mnie z problemami, a normalnie mają mnie gdzieś. Staram się być zawsze miła, często słyszę, że jestem mądra rozsądna, a przy tym bardzo sympatyczna i koleżeńska. Dlaczego więc nie mam przyjaciół, na których mogę polegać? Co mam zrobić, żeby ludzie traktowali mnie tak, jak ja ich traktuję? Zawsze starałam się być idealna dla mamy i przyjacielska dla ludzi. Skąd więc ta obojętność rówieśników? Przez to wszystko jestem coraz bardziej przybita, nie potrafię się szczerze cieszyć, mam wrażenie, że to już początek depresji. Nie okazuje tego ludziom, ale to niszczy mnie od środka... Co mam robić? Proszę, nie piszcie- wyjdź na dwór, pogadaj z kimś. To nic nie daje. Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • 7zahir Naucz się kochać siebie 31.12.14, 20:46
      Na tym forum Luty kiedyś napisał tak:
      "czy chcialabys cale zycie spedzic z kims, komu nie ufasz, masz za kogos
      gorszego, ktory wiecznie porownuje sie z innymi i wychodzi mu, ze jest
      nieudacznikiem, z kims, kto nie potrafi i nie wierzy, ze stac go na udane
      zwiazki z ludzmi...? czy chcialabys zyc z kims, kto ma cigle zle mysli,
      ocenia i potepia innych, nie znajduje zrozumienia ani dla siebie, ani dla
      drugich, ktory dla odmiany podlizuje sie wszystkim, aby zaskarbic sobie choc
      minimum akceptacji...czy chcialabys byc z kims , kto wiecznie marudzi, nie
      znajduje zadowolenia w zyciu, nudzi sie lub martwi?...
      czy chcialabys byc z kims, kto czuje sie opuszczony, nieprzydatny, brzydki i
      glupi...?itd

      cale nasze zycie, od swiadomego wziecia go w nasze rece spedzamy sami ze
      soba...
      niech nawet otacza nas tlum milujacych ludzi, to jednak jestesmy w sobie
      zupelnie sami...
      kiedy tego kogos, kto mieszka w naszym ciele nie kochamy, to co to za udreka
      byc musi i jakze smutna egzystencja z kims takim...

      jezeli kochasz dziecko, to jaka to jest milosc?
      karmisz je cukierkami, pozwalasz wylegiwac sie do poludnia, mowisz, ze
      nie musi sie starac i ze wszystko moze miec w nosie?
      nie...bo to nie jest milosc...
      dziecko, ktore kochasz prowadzisz milosna reka do chwili, kiedy nie stanie
      na
      wlasnych nogach, starsz sie je poznac, zasiegasz rady w wielu sprawach je
      dotyczacych, sluchasz uwaznie i poswiecasz wiele czasu na zrozumienie
      potrzeb,
      zrozumienie psychiki i ewentualnych problemow...
      przemawiasz do niego lagodnie, chcesz je otulic swoja miloscia...

      dlaczego tego kogos, kto mieszka w nas nie mielibysmy traktowac podobnie jak
      owo dziecko, co nie znaczy, ze propaguje kochanie dziecka w nas..( ta teoria
      jest mi obca)

      caly swiat zaczyna sie w nas, a od naszego postrzegania swiata, zalezy nasze
      zycie...czy gdy przebywa w nas chuligan lub nieudacznik, nasz swiat nie
      bedzie
      podobnie, chuliganski lub nieudany?

      kochanie siebie to dla mnie poswiecenie czasu na wychowywanie siebie, na
      poznanie siebie, na wybaczaniu sobie pomylek, upadkow, na rozwijaniu sie i
      doskonaleniu...nigdy nie jest tak, ze nasza osobowosc czy charakter nie moze
      ulec poprawie...zawsze jest cos do zrobienia w nas...

      pokochanie siebie, to wziecie opowiedzialnosci za siebie, ale nie na poziome
      zewnetrznym, lecz wewnetrzym, wchodzenie w gleboki kontakt ze soba na
      poziomie
      jazni, czyli tej milczcej czesci naszej swiadomosci...do tego, by sie to
      stalo,
      potrzebujemu duzo czasu i cierpliwosci dla samych siebie, potrzebujemy
      wiary w nasze mozliwosci i lagodnosci jesli cos sie nam nie uda, dokladnie
      tak,
      jak to dziecko, ktore darzymy miloscia...
      nie ma nic zlego w kochaniu siebie...pokochac siebie, to pokochac swiat, bo
      kazdy z nas jest calym swiatem...:)

      nie traktuj siebie po macoszemu, traktuj siebie z miloscia... "
    • to.niemozliwe Re: Samotność 31.12.14, 21:13
      Właśnie dlatego, że nie pokazujesz, że nie wyrażasz potrzeb wobec innych i ukrywam przed innymi swoje prawdziwe, aktualne emocje. Z tego powodu nie pozwalasz im odczuć, że czegoś potrzebujesz i nie możesz wzbudzić ich empatii.
      To kwestia twojego autowizerunku. Trzeba spojrzeć na siebie trochę z boku, bardziej autentycznie, ujrzeć się w innej perspektywie niż ta, która tu przedstawiłas.
      Nie przejmuj się aż tak bardzo, w twoim wieku trudno o współczucie rówieśników a łatwo o powierzchowna ocenę. Nie bój się też mówić co czujesz rodzicom, masz duża rolę do odegrania w tym, by zrozumieli, że nie jesteś tylko i wyłącznie ich grzeczna córeczka, ale także człowiekiem z wątpliwościami, obawami i potrzebami.
      Jakie masz hobby, zainteresowania?
    • seth.destructor Re: Samotność 31.12.14, 22:28
      Idealni ludzie nie mają przyjaciół, a wrogów oraz paru podlizujących się wielbicieli.
      Jesteś idealna, bo to sprawia przyjemność rodzicom. Twoje rozterki to znak, że chcesz przestać być elementem rodzinnego gniazda i znaleźć się w innej grupie, gdzie będziesz inaczej traktowana. Nie widzę dobrego wyjścia z tej sytuacji, bo przez najbliższe lata będą od ciebie wymagać nauki, dobrze zdanej matury i sukcesów na studiach, a jeśli im tego nie zapewnisz poniesiesz negatywne konsekwencje.
      • auto.destrukcja Re: Samotność 01.01.15, 00:25
        Staram się być idealna, choć to pojęcie względne, nie dlatego, że rodzice mi każą, tylko dlatego, że chcę, żeby byli ze mnie dumni.
        • anonim_ka Re: Samotność 01.01.15, 10:06
          <<<chcę, żeby byli ze mnie dumni.>>>Czy ty jesteś dumna z siebie ?
          Będę zadowolona jeśli napiszesz ....czego chcesz dla SIEBIE--
          • auto.destrukcja Re: Samotność 01.01.15, 12:01
            Chciałabym tylko szczerych przyjaciół, na których mogę polegać. Niczego więcej do pełnego szczęścia nie potrzebuję. Chyba to jest jeden z najważniejszych części w życiu- kontakt z drugim człowiekiem. Trudno jest być samemu... "Lepiej jest dwóm niż jednemu. Gdy upadną, jeden podniesie drugiego. Lecz samotnemu biada, gdy upadnie, a nie ma drugiego, który by go podniósł."
            • ankaskakanka10 Re: Samotność 02.01.15, 09:16
              auto.destrukcja napisał(a):

              > Chciałabym tylko szczerych przyjaciół, na których mogę polegać.

              ha ha ha
              • ankaskakanka10 Re: Samotność 02.01.15, 09:35
                Dążenie do idealizmu czy raczej samodoskonalenie się samo w sobie jest ok - jednak trzeba się zastanowić nad motywami w/w
                Nie zawsze oznacza to osobowość narcystyczną.
                • brygada_ww Re: Samotność 03.01.15, 21:01
                  ankaskakanka10 napisała:

                  > Dążenie do idealizmu czy raczej samodoskonalenie się samo w sobie jest ok - je
                  > dnak trzeba się zastanowić nad motywami w/w
                  > Nie zawsze oznacza to osobowość narcystyczną.

                  Dokladnie Anka w/w zaczela to olewac. Tak samo zastanawiam sie nad sensem odnajdywania analogii typu kobieta z przodkami inteligentnymi nie jest inteligentna, a osoba bez kontaktow jest inteligentna, tylko z depresja. Ale na dalsze zastanawianie sie nie mam czasu, pozdrow kolege Romka i zloz mu zyczenia noworoczne.
        • 7zahir Re: Samotność 01.01.15, 10:26
          auto.destrukcja napisał(a):

          > Staram się być idealna, choć to pojęcie względne, nie dlatego, że rodzice mi ka
          > żą, tylko dlatego, że chcę, żeby byli ze mnie dumni.>

          Dążenie do bycia idealną to zgubna droga przy Twojej wrażliwości emocjonalnej.
          Jesteśmy tylko ludźmi,
          nie bogami
          i na szczęście mamy prawo do popełniania błędów - to cenne lekcje
          dzięki którym się rozwijamy.


        • 7zahir Dlaczego tak bardzo Ci zależy 01.01.15, 11:58
          na tym , żeby rodzice byli z Ciebie dumni?
          Co jest nie tak w Twoim domu?
          Czy mają dla Ciebie dostatecznie dużo czasu,
          żebyś mogła z nimi szczerze porozmawiać o swoich rozterkach ?
          • auto.destrukcja Re: Dlaczego tak bardzo Ci zależy 01.01.15, 12:11
            To wszystko dla mamy. Nie mam ojca, ale to nie ma znaczenia. Chcę jej wszystko wynagrodzić, żeby nie żałowała, że ma mnie, choć po jej pogodzie ducha i czasie, jaki mi poświęca, nie powinnam mieć co do tego wątpliwości.
            • 7zahir Re: Dlaczego tak bardzo Ci zależy 01.01.15, 13:31
              auto.destrukcja napisał(a):

              > To wszystko dla mamy. Nie mam ojca, ale to nie ma znaczenia. Chcę jej wszystko
              > wynagrodzić, żeby nie żałowała, że ma mnie, choć po jej pogodzie ducha i czasie
              > , jaki mi poświęca, nie powinnam mieć co do tego wątpliwości.>

              Mama na pewno nigdy nie żałowała, że Cię ma
              i na pewno bardzo Cię kocha.
              Zasługuje na szczerą rozmowe z Tobą.
              Zrób to poczujesz ulgę.
        • ankaskakanka10 Re: Samotność 02.01.15, 09:14
          auto.destrukcja napisał(a):

          > Staram się być idealna, choć to pojęcie względne, nie dlatego, że rodzice mi ka
          > żą, tylko dlatego, że chcę, żeby byli ze mnie dumni.


          Myślisz,że nie są?
          Ja miałam pojepaną matkę ale za to mój tato akceptował mnie taką jaką jestem i nie musiałam nic robić a on się i tak cieszył,że w ogóle jestem.
    • hansii aby miec przyjaciol... 01.01.15, 16:05
      a nie tylko znajomych - to trzeba miec osobowosc...
      - gdyz tylko to naprawde przyciaga... nie wystarczy byc milym i uczynnym...

      2. Kazdy jest sam i dopiero wtedy, gdy to sobie uswiadomisz, bedziesz mogla sie starac o to,
      by (czasami) nie byc sama...
      • auto.destrukcja Re: aby miec przyjaciol... 01.01.15, 19:58
        Właśnie w tym problem, że to tylko teoria. Realia są takie, że potrafię rozróżnić pomoc od wykorzystywania, nie podlizuję się nikomu, nie chcę być na siłę lubiana. Nie pozwalam traktować siebie jak zabawkę na zawołanie, ale moi znajomi wiedzą, że zawsze mogą się do mnie zwrócić z problemem. Chodzi o to, że przychodzą tylko, gdy czegoś potrzebują.
        • wiolcia29_2 Re: aby miec przyjaciol... 01.01.15, 20:10
          A może sprawiasz wrażenie osoby bardzo silnej, takiej, która ze wszystkim sobie radzi, niczego od innych nie potrzebuje? Trudno jest wejść w bliższą relację z tak "doskonałą" osobą.
          • auto.destrukcja Re: aby miec przyjaciol... 01.01.15, 20:58
            Bardzo chcę coś zmienić w swoim życiu. Zdaję sobie sprawę z tego, co jest nie tak, jednak nie wiem, co mogę zrobić, żeby wreszcie poczuć się dobrze. Mam hobby itp., jednak to nie ma żadnego wpływu na mój problem. Wiem, czego potrzebuję-przyjaźni. Wszyscy jednak są wobec mnie obojętni (zawsze, kiedy angażuję się w pomocy innym, spotykam się z brakiem jakiejkolwiek wdzięczności, po prostu "dobra rada") i koło się zamyka.
            • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 01.01.15, 21:22
              Pieniadze rozdawaj, zapraszaj, presentami obrzuc - tysiace beda sie schodzic!

              To sarkazm oczywiscie ale cos w tym jest, przemysl. Ludzie to interesowne stwory i , jak nijaki B F Skinner dawno temu stwierdzil, glownie patrza na to jak drugiemu cos zabrac. Czy ty przypadkiem za wiele sie po ludziach nie spodziewasz?! Oni tak maja - nie do ciebie ale do wszystkich!

              Zajmij sie tym co lubisz a znajdzie sie ktos kto lubi to samo i wtedy jakas sie nic nawiaze po ktorej do klebka trafisz - ty im, oni tobie, itp. - taka moja rada.

              Powodzenia! ;)
              • lifeisaparadox Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 01:39
                Takie życie pod dyktando sukcesu i poklasku, to są symptomy narcystycznego zaburzenia osobowości. Ogromne deficyty psychiczne które leczy się długimi latami psychoterapii, to wszystko od podstaw jest poprzestawiane - brak empatii, przedmiotowe traktowanie ludzi i siebie, cała sfera motywacji i emocjonalności wyższej jest zaburzona.
                Podstawowym mechanizmem w psychice narcystycznej jest "ty jako ty jesteś nic nie warta, musisz być kimś innym, kimś lepszym niż jesteś żeby zasługiwać na miłość".
                Stąd takie parcie na doskonałość, oceny i poklask. Ale w podświadomości taka osoba zawsze czuje się nic nie wartym śmieciem. To poczucie bezwartościowości jest motorem napędowym do kolejnych osiągnięć, przedsięwzięć i sukcesów. Wiąże się często z podejmowaniem wyniszczających, ogromnych wysiłków i starań aby osiągać sukcesy, aby choć na chwilę przestać być sobą.

                Frustracja jest tak duża, że prowadzi do samozniszczenia najbardziej znienawidzonego i zanegowanego obiektu w psychice narcystycznej - siebie.

                To mniej więcej wygląda tak, że dziecku jest okazywana miłość zawsze za coś - za urodę, za wdzięk, za inteligencję, za oceny w szkole, za sukcesy w pracy. Ale bez tego nie ma nic, czyli w domyśle dziecka, jest ono nic nie warte.

                Tak samo później wyglądają relacje z innymi - zawsze na coś, po coś, dla jakiegoś celu, zdarzenia, pomocy, rady. Ale nigdy tak po prostu.

                Przynajmniej w ten sposób jest to zdefiniowane. Zastanawiam się co to budzi w autorce.
                • ankaskakanka10 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 09:06
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Takie życie pod dyktando sukcesu i poklasku, to są symptomy narcystycznego zabu
                  > rzenia osobowości.
                  >

                  Nie znając wcześniej zagadnień psychologii - zastanawiałam się dlaczego poniektóre jednostki tak uparcie dążą do popularności lub sukcesów materialnych.
                  Zawsze sie zastanawiałam po co im to w takim nadmiarze - wiązałam to z niskim poczuciem własnej wartości jednak nigdy nie myślałam,że wiąże się to z osobowością narcystyczną.
                  • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 13:38
                    zastanawiałam się dlaczego poniektóre jednostki tak uparcie dążą do popularności lub sukcesów materialnych. Zawsze sie zastanawiałam po co im to w takim nadmiarze

                    Bo, jak pewien profesor powiedzial, ludzie to stwory nigdy nie nasycone. Niedawno przeprowadzono badanie wsrod amerykanskich miliarderow - zaden nie zadowolony z tego co juz ma i wciaz prze by miec wiecej, mowi ze jeszcze dwa czy trzy miliardy i bedzie szczesliwy... Ty twierdzisz ze nie chcesz ale tak naprawde wiesz ze mozliwosci nie masz - gdybys znalasla zrodlo to bys tez doila bez konca. Nienasyceni!!!

                    Wy tu zapominacie ze do 17 latki piszecie - ktora swiezo w zycie wchodzi i usiluje sie polapac. Z jednej strony w domu piluja: badz taka, smaka, owaka - jak nie to sie bedziemy krzywic, co jej przykrosc moze wielka sprawic wiec stara sie jak moze (dzieki bogu moze) a z drugiej strony te wszystkie media i reklamy ktore wykrzykuja o przyjaciolach - na Facebooku najwazniejsze jest ich miec setki, tak jak i gdzie indziej kazdy sie przechwala ile to ma przyjaciol - a rzeczywistosc jest taka ze wiekszosc w internecie siedzi i klepie diniami i nocami bo to jedyny przyjaciel jakiego tak naprawde ma - reszta wpada wypada pojawia sie i cos capnie i znika.

                    Tempo dzisiejszego zycia jest takie ze malo kto, poza tymi ze scisla rodzina ma jakiekolwiek glebsze relacje... Samotnosc wsrod grupy wiekowej autorki postu siega obecnie poziomu epidemii !

                    Mozna sie spierac czy to same juz narcyzy ale co to da autorce?
                    • clarissa3 ksiazka 02.01.15, 14:14
                      o! a jeszcze mi sie przypomnialo - pisze do autorki - ze taka ksiazke widzialam i nie czytalam jeszcze ale brzmi dobrze - o tym jak byc samym. Samo to ze takie pisza znaczy ze problem raczej szerszy, mysle.

                      www.amazon.co.uk/How-Be-Alone-School-Life-ebook/dp/B00FWPNGQ8/ref=tmm_kin_swatch_0?_encoding=UTF8&sr=&qid=
                      Ksiazka po angielsku - jesli nie znasz jeszcze to sie naucz. I postaraj sie nie uzelazniac swojego stanu ducha od innych ludzi - obecnosci czy nie. Zyjemy teraz w swiecie w ktorym nakazuje sie konkurowac ze wszyskim i wszystkimi - wiekszosc sie na to wziela i jak malpy takze robi. Ty nie musisz!

                      Zajmij sie jakas kreatywna pasja, jak ta ksiazka rozumiem ze radzi - tworz swoje wlasne zycie poprzez to - a zareczam ci ze znajda sie ciekawscy - jedni by ci to popsuc, inni by skopiowac, ale i pewnie ktos kto sie tym zaciekawi i, wreszcie, zachwyci! ;)
                      • malwi.4 Re: ksiazka 02.01.15, 15:45
                        Zajmij sie jakas kreatywna pasja, jak ta ksiazka rozumiem ze radzi - tworz swoje wlasne zycie poprzez to - a zareczam ci ze znajda sie ciekawscy - jedni by ci to popsuc, inni by skopiowac, ale i pewnie ktos kto sie tym zaciekawi i, wreszcie, zachwyci! ;)

                        lubię to
                      • mona.blue Re: ksiazka 02.01.15, 19:56
                        Z książek to polecam "7 nawyków skutecznego nastolatka" i "6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz" , autor Sean Covey. Obie mówią w sposób przystępny jak pokierować swoim zycie, aby mieć z niego satysfakcję inie zmarnować go. Szkoda, że w młodości nie mogłam ich przeczytać ;)
                    • ankaskakanka10 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 14:34
                      clarissa3 napisała:

                      > zastanawiałam się dlaczego poniektóre jednostki tak uparcie dążą do popular
                      > ności lub sukcesów materialnych. Zawsze sie zastanawiałam po co im to w takim
                      > nadmiarze

                      >
                      Ty twierdzisz ze nie chcesz ale tak naprawde wi
                      > esz ze mozliwosci nie masz - gdybys znalasla zrodlo to bys tez doila bez konca.
                      > Nienasyceni!!!


                      Doprawdy?
                      • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:15
                        > Doprawdy?

                        A dasz nam tu slowo honoru - cokolwiek ono teraz oznacza - ze odmowilabys dzis pobytu w malowniczym miejscu gdzie pogoda jest piekna ze wszelkimi wygodami i obsluga bez najmniejszych trosk o jakiekolwiek rachunki, masowana, smarowana, pojona i zywiona smakolykami przez boskich mlodziencow patrzacych w ciebie z usmiechem jak w obraz niebianski, spelniajacych kazda twa zachcianke i zabawiajacych zajmujaco? Dasz?
                        • ankaskakanka10 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:31
                          Napisze Ci tak - obecnie mam wyremontowane mieszkanie które zabezpieczy mi starość - mam na jedzenie opłaty mam na koncerty jak mi sie czasem zachce posłuchać muzyki na żywca - mam jakie takie zdrowie,będę miała malutki domek z ogródkiem,bibliotekę pod nosem - mam dzieci i nie czuję sie specjalnie nieszczęśliwa,że ktoś ma to czy tamto ( więcej jak ja ) mam wszystko czego potrzebuję.
                          A teraz ja zapytam - mierzysz wszystkich jedna miarką?

                          ps. obrażasz moją inteligencję gdybym miała parcie na kasę to bym ja po prostu robiła.
                          • malwi.4 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:44
                            Ja się cieszę, z tego co mam, doceniam, ale gdybym mogła mieć więcej przy pomocy pstryknięcia palcami... to bym skorzystała. Podróże, ubrania, fajny samochód, spa, zdrowe jedzenie najlepiej w knajpach, czy tez pieniądze na dokształcanie...

                            Ale wiem, ze to tylko zachcianki - nie podstawowe potrzeby.

                            A nie cieszy Cię Anka, gdy masz co jakiś czas odrobinę więcej?? Nie masz już więcej marzeń materialnych??
                            • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:47
                              ee tam knajpy - ja bym troskliwego kucharza najela ;)) i kelnera!

                              I w lektyce dala ponosic na uciechy ;))
                            • xxllllllllll Re: aby miec przyjaciol... 03.01.15, 15:16
                              malwi.4 napisała:

                              > Ja się cieszę, z tego co mam, doceniam, ale gdybym mogła mieć więcej przy pomoc
                              > y pstryknięcia palcami... to bym skorzystała. Podróże, ubrania, fajny samochód,
                              > spa, zdrowe jedzenie najlepiej w knajpach, czy tez pieniądze na dokształcanie.
                              > ..
                              >
                              > Ale wiem, ze to tylko zachcianki - nie podstawowe potrzeby.
                              >
                              > A nie cieszy Cię Anka, gdy masz co jakiś czas odrobinę więcej?? Nie masz już wi
                              > ęcej marzeń materialnych??

                              A ty sie przestan ku... mac przestan wiecznie interesowac sie cudza dupa, cudzymi pieniedzmi, cudzym zarciem, zazroscic i wlazic niczym zebraczka tam, gdzie cie nie chca. Zajmij sie swoja brocha i doksztalcaniem, bo tesciowa oczekuje czegos wiecej dla meza kucharza, wio do roboty!
                              • malwi.4 Re: aby miec przyjaciol... 03.01.15, 17:13
                                Ale ja nie mam ani teściowej, ani męża kucharza.
                                • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 03.01.15, 17:23
                                  kolejny wsciekly obywatel...

                                  Coraz ich wiecej! ;(
                          • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:45
                            I chwalic - ze sie urzadzilas w warunkach jakie ty mialas. Sa tacy ktorzy maja duzo mniej wygody bo dostepu do takich jak ty mozliwosci nie mieli - ale i sa tacy - ci z parciem na kase, jak nazywasz - ktorzy dostep do obfitszego zrodla mieli i z niego doja dotad dokad z niego leci... az sie im szlaban postawi!
                            • ankaskakanka10 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:48
                              clarissa3 napisała:

                              > I chwalic - ze sie urzadzilas w warunkach jakie ty mialas. Sa tacy ktorzy maja
                              > duzo mniej wygody bo dostepu do takich jak ty mozliwosci nie mieli

                              A jakie ja miałam możliwości?
                              • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 15:50
                                czego nie rozumiesz?
                          • malwi.4 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 16:49
                            ps. obrażasz moją inteligencję gdybym miała parcie na kasę to bym ja po prostu robiła.

                            Tu nie musi być związku z inteligencją. Jeden nie jest inteligentny a ma szczęście, kontakty, dorobek przodków, a inny choć inteligentny, to może cierpieć np na depresję i zmaga się z wewnętrzną niemocą zamiast karierę i kasę robić.
                            • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 17:00
                              zero wspolnego z inteligencja - wiele z kontaktami, i dostepem do wlasciwych informacji o tym co gdzie i kiedy.. takie bycie we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie, z odpowiednimi ludzmi!

                              Wziawszy pod uwage ze najwiecej kasy ostatnimi czasu natrzaskano poprzez korupcje - ...
                            • ankaskakanka10 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 17:24
                              Ja po prostu nie mam parcia,a jak to wygląda od podszewki?

                              Widziałam,żyłam w takim środowisku, różnym zresztą.
                              Osobami,które miały tyle kasy,ze się nią "podcierały" które były na "dorobku" w niekoniecznie legalny sposób,mające władze itp. itd.
                              Z reguły zjechane mózgowia tak,ze słów szkoda.
                              Jedyne co to współczucie mnie ogarniało.
                    • auto.destrukcja Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 17:28
                      Jak na razie to większość wypowiedzi krąży obok tematu. Zauważyłam, że zostałam już oceniona- czytajcie ze zrozumieniem! Nikt mi nie narzuca jaką mam być. Ze strony rodziny mam największe wsparcie, do którego nie można się doczepić w żaden sposób. Znam prawdziwe wartości w życiu, doskonale wiem, że dobra materialne nie stoją na pierwszym miejscu, więc skąd od razu taka ocena? Nie mam setek znajomych na facebooku, nie widzę takiej potrzeby. Powtarzam kolejny raz: potrzebuję przyjaciela na dobre i złe. Całe życie byłam sama, wiem, że się da, ale ja tak po prostu nie chcę.
                      • clarissa3 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 18:12
                        Jak na razie to większość wypowiedzi krąży obok tematu. Zauważyłam, że zostałam już oceniona- czytajcie ze zrozumieniem! Nikt mi nie narzuca jaką mam być. Ze strony rodziny mam największe wsparcie, do którego nie można się doczepić w żaden sposób. Znam prawdziwe wartości w życiu, doskonale wiem, że dobra materialne nie stoją na pierwszym miejscu, więc skąd od razu taka ocena? Nie mam setek znajomych na facebooku, nie widzę takiej potrzeby. Powtarzam kolejny raz: potrzebuję przyjaciela na dobre i złe. Całe życie byłam sama, wiem, że się da, ale ja tak po prostu nie chcę.

                        Raz ze, uderza mnie tu brak slowa 'dziekuje' - bo otrzymalas rozne perspektywy, kilka osob zrobielo dla ciebie wysilek i napisalo co umialo. Dwa, piszesz ze 'Całe życie byłam sama, wiem, że się da, ale ja tak po prostu nie chcę.' troche nie jest zgodnw z prawda bo przeciez napisalas ze tez 'Ze strony rodziny mam największe wsparcie'.

                        A zeby miec 'przyjaciela na dobre i złe' trzeba byc tym samym dla niego - inaczej klapa!

                        Powodzenia!
                        • lifeisaparadox Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 21:17
                          W potocznym rozumieniu socjopata to osoba, która nie liczy się z cudzymi opiniami i łatwo popada w konflikty z innymi.
                          Nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a co nie.
                      • ankaskakanka10 Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 18:17
                        auto.destrukcja napisał(a):

                        Powtarzam kolejny raz: potrzeb
                        > uję przyjaciela na dobre i złe.

                        Kup sobie psa - najlepiej wielorasowca
                      • nvv Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 19:49
                        Ja Cię chyba trochę rozumiem, po części mam ten sam problem.
                        • brygada_ww Re: aby miec przyjaciol... 03.01.15, 22:51
                          nvv napisał:

                          > Ja Cię chyba trochę rozumiem, po części mam ten sam problem.

                          Ja tez po czesci rozumiem ten problem, chociaz moj jest nieco inny. Jak ktos sie na mnie bezczelnie gapi nie potrafie zaparkowac, chociaz na codzien nie mam z tym trudnosci, a nawet wychodzi mi to brdzo dobrze, lepiej niz wiekszosci plci meskiej.
                      • to.niemozliwe Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 22:37
                        Poczytaj sobie o empatii. Możesz mieć jej niski poziom. Wtedy ludzie się z tobą nie zaprzyjaźnia, bo nie są w stanie przebić się przez barierę, która budujesz wokół.
                  • lifeisaparadox Re: aby miec przyjaciol... 02.01.15, 17:49
                    ankaskakanka10 napisała:
                    > Nie znając wcześniej zagadnień psychologii - zastanawiałam się dlaczego poniekt
                    > óre jednostki tak uparcie dążą do popularności lub sukcesów materialnych.
                    > Zawsze sie zastanawiałam po co im to w takim nadmiarze - wiązałam to z niskim p
                    > oczuciem własnej wartości jednak nigdy nie myślałam,że wiąże się to z osobowośc
                    > ią narcystyczną.

                    Prawidłowe skojarzenie, bo jedno i drugie wiąże się z poczuciem niskiej wartości. Inaczej ludzie mają komfort własnego bycia, a dążenia są na właściwym miejscu, nie zaś czymś ważniejszym od nich samych.
                    Takie rozbieganie to jest jak gdyby praca/działanie było panem ponad człowiekiem, nie zaś człowiek był panem własnego życia, własnej pracy i działań.
                    Tak samo poniekąd posiadanie przyjaciół nie może być ważniejsze od bycia panem swojego towarzystwa. Autorka pisze o niskiej samoocenie w związku z brakiem zażyłości, a to już jest właśnie ten syndrom przemieszczenia kręgosłupa, że towarzystwo zewnętrzne jest ważniejsze od niej.

                    Na to też składają się inne czynniki, no ale te sprawy są już wersją psychoterapeutów i cech indywidualnych. Na ogół jak siebie traktujemy, tak traktujemy innych i nie ma wyjątków.
                    Więc pewnie znajomi autorki czują się beznadziejni bez osiągnięć i być może stronią od niej gdy nie wiedzie się im zbyt dobrze.
                    To nie pierwszy taki problem na forum, ale roztłumaczać jest trudno, a nie każdy chwyta takie zrozumienie swoich problemów z tego punktu widzenia.
    • lifeisaparadox Re: Samotność 01.01.15, 19:31
      Z tego co przytaczasz nasuwa się na myśl jakiś rodzaj zaburzenia osobowości w który być może są wkodowane deficyty społeczne i osobiste które opisujesz.
      Tyle że do tego jest potrzebna diagnoza, test osobowości który robi psycholog i też dalsza ocena przez terapeutę. Terapia jest długoterminowa i musi być prowadzona przez wykwalifikowanego specjalistę od psychoterapii.

      Skoro nie chcesz rady w stylu "idź po antydepresanty przejdzie ci", albo "nie przejmuj się taki wiek masz" itp. to myślę że to jest najbardziej poważne potraktowanie tej sprawy.
    • nvv Re: Samotność 01.01.15, 21:04
      Jeśli chcesz mieć wrogów, prześcignij innych; jeśli chcesz mieć przyjaciół, daj innym prześcignąć Ciebie. - Charles Caleb Colton
      • wiolcia29_2 Re: Samotność 01.01.15, 21:35
        To samo napisałam tylko mniej pięknymi słowami. ;)

        Skąd Ty takie myśli (cytaty) czerpiesz? :P
        • nvv Re: Samotność 01.01.15, 21:54
          (:

          Napisałaś swoimi słowami, też celnie.

          Staram się zapisywać w notatkach esencje, najważniejsze wnioski, itp. z książek, filmów, dyskusji, itd. A czasem mam fazę np. na czytanie www.brainyquote.com i zapisuje sobie jak mi coś wyda się trafne, odkrywcze czy da mocniej do myślenia. Ot, korzystam z barków olbrzymów którzy żyli przed nami.
    • ankaskakanka10 Re: Samotność 02.01.15, 16:33
      Tak,pasje swoje można rozwijać gdy sie ma spokój - niestety w naszym pięknym kraju jest jak jest i od czasu do czasu trafi się jakiś śmieć,przygłup,który Cię wyzwie od biedaczki tylko dlatego,ze nie masz ochoty kraść,kombinować czy wykorzystywać innych.
      • ankaskakanka10 Re: Samotność 02.01.15, 16:34
        c.d.
        który nie wiadomo z jakiego powodu czuje sie kimś lepszym.
        • clarissa3 Re: Samotność 02.01.15, 17:02
          kompleksy?

          Pomysl o tych w Indiach czy w Afryce ktore w polu bose schylone caly dzien robia potem wracajac do szalasu... Jest ich jeszcze miliony!
    • ankaskakanka10 Re: Samotność 03.01.15, 21:45
      No cóz co do kontaktów polecam autorce wątku rozejrzeć sie w około.
      Ja np. z relacjami takimi międzyludzkim nie mam problemu ( no po za być może "śmieciami" typu lila czy sąsiadka Krysia z mężem no ale tutaj stawiam na jakieś przypadłości psychiczne ) zastanawiałam sie nad tym swojego czasu - znajomi u których spędzałam święta czy Sylwestra koleżanka z która mam kontakt od 36 lat :))) jedna sąsiadka która wręcz sie cieszyła gdy znalazłam w końcu chwile by iśc do niej ot tak posiedzieć itp. itd.
      Warto sie rozejrzeć i przeanalizować.
      Kontaktów nie nawiązuje na necie - raz to zrobiłam i gorzko pożałowałam ponadto nie mam takiej potrzeby.
      • ankaskakanka10 Re: Samotność 03.01.15, 21:48
        Chociaż net to bardzo ciekawe miejsce można tutaj "zobaczyć" ludzi bez masek :D i nie sa to czasem miłe i przyjemne "widoki" o nie.
        • brygada_ww Re: Samotność 03.01.15, 22:32
          ankaskakanka10 napisała:

          > Chociaż net to bardzo ciekawe miejsce można tutaj "zobaczyć" ludzi bez masek :D
          > i nie sa to czasem miłe i przyjemne "widoki" o nie.

          To przyjedz do mnie Anka kiedys w weekend, wypijemy razem piwo, zostaniesz u mnie na noc, a na drugi dzien zobaczysz mnie bez makijazu;)
          PS. Ktos chce byc kims innym, by poczuc sie kimss lepszym, moze byc odwrotnie, ktos ma robote, w ktorej narzuconej roli nienawidzi i czuje sie ponizony, jednak nie kazdy to jest w stanie zrozumiec.
          • ankaskakanka10 Re: Samotność 03.01.15, 23:15
            a kogo tłumaczysz?
            • brygada_ww Re: Samotność 03.01.15, 23:26
              ankaskakanka10 napisała:

              > a kogo tłumaczysz?

              Nikogo nie tlumacze, poczytaj, to sie zorientujesz, ide teraz spac, dobranoc.
          • ankaskakanka10 Re: Samotność 03.01.15, 23:50
            no tak mało kumata jestem :D
            Rola rolą praca pracą, a osobowość osobowością - tez dobranoc :))
            • brygada_ww Re: Samotność 04.01.15, 09:04
              ankaskakanka10 napisała:

              > no tak mało kumata jestem :D

              Wiem Anka, ze wiesz, ale ja czasem tez musze sie wyplakac, innym wolno, a mnie nie?

              > Rola rolą praca pracą, a osobowość osobowością - tez dobranoc :))

              No wlasnie, rola rola, ale przez to cholerne odgrywanie roli poszlo mi sie jebac 14 lat mojego zycia (chociaz nie bede sciemniac, ze ta rola tyle lat trwa, ale i tak za dlugo). Kogo jednak obchodzilo dwoje ludzi, ktorzy byc moze w innych okolicznosciach i bez masek mogliby zyc zupelnie inaczej, a moze nawet szczesliwie, tego nie wie nikt. Nikt juz sie poza tym nie dowie, bo jest na to za pozno. Nie bylo wazne, ze moga na tym cierpiec dzieci, wazne bylo mieszanie bieli z fioletem i takie malowanie dla malowanie nie majace konca ani celu.
              A co do mojej osobowosci, badalo mnie dwoch bieglych psychiatrow i orzekli stabilnosc emocjonalna, a osobowosc jako prawidlowa:)
              • mona.blue Re: Samotność 04.01.15, 15:45
                brygada_ww napisała:

                > Wiem Anka, ze wiesz, ale ja czasem tez musze sie wyplakac, innym wolno, a mnie
                > nie?
                >
                Każdemu wolno, czasem jest w życiu smutno po prostu.


                > No wlasnie, rola rola, ale przez to cholerne odgrywanie roli poszlo mi sie jeba
                > c 14 lat mojego zycia (chociaz nie bede sciemniac, ze ta rola tyle lat trwa, al
                > e i tak za dlugo).

                No to mamy podobnie.

                Kogo jednak obchodzilo dwoje ludzi, ktorzy byc moze w innych
                > okolicznosciach i bez masek mogliby zyc zupelnie inaczej, a moze nawet szczesl
                > iwie, tego nie wie nikt.

                Tych ludzi na pewno obchodzi, na pewno dojrzeli i zmądrzeli przez te przejścia, ale może faktycznie juz od początku mogli być szczęśliwi - taka świadomość boli.

                Nikt juz sie poza tym nie dowie, bo jest na to za pozno. Nie bylo wazne, ze moga na tym cierpiec dzieci, wazne bylo mieszanie bieli z fioletem i takie malowanie dla malowanie nie majace konca ani celu.

                To prawda.

                > A co do mojej osobowosci, badalo mnie dwoch bieglych psychiatrow i orzekli stab
                > ilnosc emocjonalna, a osobowosc jako prawidlowa:)
                >
                Gratluję :)
                • ankaskakanka10 Re: Samotność 04.01.15, 18:26
                  Również gratuluję :)))
                  Ja ostatnio byłam badana chyba z pięć lat temu - ogółem ze trzy cztery razy.
                  Wcześniejsze wizyty były spowodowane tym iż moje reakcje wydawały mi sie nie adekwatne do zaistniałych sytuacji ( porównując sie do innych ludzi ) jednak dowiedziałam się że każdy w jakiś tam sytuacjach rożnie reaguje zwłaszcza ekstremalnych w sytuacjach.Sama się zastanawiałam czy jestem normalny czy w ogóle mogę być normalna po tym co przeszłam.
                  Ostatnim razem stwierdził deprechę - chociaż tutaj w tej sytuacji wcale nie potrzeba było doktorka to mógł wiedzieć nawet laik.
                  Z tą stabilnością emocjonalną różnie bywa - jednak myślę,że osoba czekająca w kolejce ze śmiertelną chorobą lub przyglądająca sie bezradnie swojemu dziecku jak rzyga z bólu,bo ktoś ma taki kaprys - to chyba tylko psychopata zachowałby stoicki spokój - paradoksalnie potem takie osoby jak ja postrzegane sa jako "wariaci " lub depresanci ogółem rzecz ujmując jak to określiła jedna z internautek w stosunku do mnie "nie równo pod deklem" jednak jakoś nikt za to odpowiedzialności brać nie chce - ciekawa jestem dlaczego? Przecież jakaś taka niestabilność nie bierze się sama z siebie - zawsze sa przyczyny niekoniecznie zależne od "pacjenta"
                  • wiolcia29_2 Re: Samotność 04.01.15, 20:03
                    Żeby postawić diagnozę, powinno odbyć się rozmowę diagnostyczną, połączoną z obserwacją, wykonać testy psychologiczne i dopiero wtedy można powiedzieć o stanie pacjenta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka