Dodaj do ulubionych

Szukam sposobu

10.09.04, 23:28
Co zrobić, aby pozbyć się latami gromadzonej agresji, trochę frustracji, aby
nie wyładowywać złości na osobie, którą najbardziej kocham, mojej 2,5 letniej
córeczce? Obiecywałam sobie, że nigdy nie pozna co to matka frustratka, matka
bijąca, matka mówiąca przez zęby lub krzycząca. Teraz coraz częściej nie
radzę sobie z jej buntem, z jej krzykiem, z jej nieposłuszeństwem (choć to
nie odpowiednie słowo, nie wymagam od niej posłuszeństwa tylko tego, aby
czasami zrobiła to, o co ją proszę). Czasem się na nią drę, kilka razy
zdarzyło mi się, przyłożyć jej w pupę. Dziś upodliłam się ostatecznie,
zrobiłam coś potwornego. MIałam 10 minut, aby zrobić coś co było bardzo
ważne, a ona kompletnie nie chciała przestać histeryzować i uciekać w inne
miejsce. Obok stanął jakiś facio i mówi "chyba pójdziesz ze mną". Ja zamiast
pogonić go, to dodałam od siebie "bo pan Cie zabierze, zobaczysz".
Wiedziałam, że robię źle, to nie było nieświadome. Ale tak bardzo musiałam
zrobić to co miałam do załatawienia i ręce mi opadały z bezsilności.
Jest ze mną 24 godziny na dobę - przedszkola odpadają bo jest alergikiem.
Czasem jak wchodzi za mną do łazienki, gdzie chciałabym się w spokoju umyć,
denerwuje mnie nawet dotyk jej małych rączek na moich ramionach, gdy mówi, że
mi pomoże. Czuję się jakbym załapała pętle. Wiem, że sama sobie nie poradzę,
na psychotera mnie nie stać, zresztą to potrwa, a ja chcę przestać jak
najszybciej być jędzą, bo to przysięgałam i sobie i jej.
Macie jakiś sposób na taką przyspieszoną autoterapię......?
Obserwuj wątek
    • Gość: Luty Re: Szukam sposobu IP: *.dialup.mindspring.com 11.09.04, 00:08
      Napisz do mnie luty10@gazeta.pl, to Ci cos poradze...
      • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:15
        Dziękuję, na pewno skorzystam. Dziś już mi się łzy z piwem zmieszały, bo
        postanowiłam je tam utopić.
        • Gość: Luty Re: Szukam sposobu IP: *.dialup.mindspring.com 11.09.04, 00:17
          Napisz...
          • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:29
            napisałam
            • komandos57 Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:32
              cheddar napisała:

              > napisałam
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              Forum ci przywroci blone........dziewicza.ewentualnie prezerwatywe mozesz na
              glowe nalozyc..............
            • Gość: Luty Re: Szukam sposobu IP: *.dialup.mindspring.com 11.09.04, 00:55
              odpisalem...
              • komandos57 Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:58
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > odpisalem...
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                No jakos Ziuta nie trawie cie.Ale to nic..........postaram sie,cie........z
                pomoca turbolaxow......uwolnic
    • komandos57 Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:10
      cheddar napisała:

      > Co zrobić, aby pozbyć się latami gromadzonej agresji, trochę frustracji, aby
      > nie wyładowywać złości na osobie, którą najbardziej kocham, mojej 2,5 letniej
      > córeczce? Obiecywałam sobie, że nigdy
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      pierdolisz.
      • Gość: Luty Re: Szukam sposobu IP: *.dialup.mindspring.com 11.09.04, 00:15
        Komek odchrzan sie...kobieta ma powazny problem...
        • Gość: Halina Re: Szukam sposobu IP: *.ip-pluggen.com 11.09.04, 00:26
          Potrzebujesz zeby ktos Ci ulzyl.
          Nie masz siostry czy mamy aby wziela dziecko, a Ty sie wyspisz i wypoczniesz?
          A ojciec dziecka, nie masz z nim kontaktu?
          • komandos57 Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:28
            Gość portalu: Halina napisał(a):

            > Potrzebujesz zeby ktos Ci ulzyl.

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            Tak kochanie.Te pedaly juz poszly.Ladne masz usta?Grasz na fujarce?
          • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:32
            Ojciec dziecka to jest kolejny powód do frustracji. Mieszka 250 km od nas i
            uważa że to usprawiedliwia kontakt z dzieckiem raz na dwa miesiące. Moja
            rodzina, cóż, czasem mi pomaga. Ale myślę, że nawet gdyby chętnie brali ją raz
            w tygodniu do siebie, abym ja mogła pobyć sobą a nie tylko mamą, to i tak po
            jej powrocie te wszystkie emocje by wracały. Kiedyś nie widziałyśmy się dłużej
            bo ja chorowałam na ospę, wyłam za nią, jak wróciła to nie minęło dużo czasu do
            momentu gdy nie umiałam być cierpliwa wobec niej.
            • komandos57 Re: Szukam sposobu 11.09.04, 00:35
              cheddar napisała:
              . Kiedyś nie widziałyśmy się dłużej
              > bo ja chorowałam na ospę, wyłam za nią, jak wróciła to nie
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              A jak zachorowalas na swinke........tak ci juz pozostalo,co?
    • roseanne Re: Szukam sposobu 11.09.04, 03:45
      potwierdzam slowa pisane , juz przez kogos wyzej
      potrzebujesz osoby do pomocy, fizycznie
      by zabrala mala na spacer, by posiedziala wieczorem a Ty do kina ..., ba ,
      nawet by tylko posiedziala w jednym pomieszczeniu z malutka, gdy TY w innym
      spokojnie porozmawiasz przez telefon, czy zafundujesz sobie kapiel

      okresy buntu dziecka sa ciezkie.... oj ciezkie, ale nie strasz w ten sposob,
      nigdy - nie wiesz, w jaki sposob to sie moze odbic na Was


      z perspektywy kilku lat zauwazam, ze najtrudniejszy jest okres pomiedzy 5-6
      rokiem zycia dziecka. Nie wiem jeszcze jak z nastolatkami
    • mskaiq Re: Szukam sposobu 11.09.04, 11:44
      To emocje, czesto pokonujja zdrowy rozsadek. Ty rozumiesz co robisz zle a mimo
      to robisz to wbrew Twojej milosci. Nikt w tym Ci nie moze pomoc tylko Ty sama.
      Znam te odczucia przeszedlem przez nie. Musisz znalesc dla siebie troche czasu
      i codziennie robic spacer a jeszcze lepiej bieg, rower. To bardzo pomoze Ci
      rozladowac Siebie. Dzieki temu bedziesz kontrolowala Siebie na tyle ze Twoj
      zdrowy rozsadek bedzie pokonywal Twoje emocje. To wcale nie bedzie takie
      proste, musisz zaakceptowac cierpliwosc. Trzeba sie jej uczyc.
      Jest jeszcze jedna rzecz, spedzaj jak najwiecej czasu z dzieckiem przytulaj ja
      tak czesto jak to mozliwe i niech ona Ciebie przytuli. Staraj sie wkladac jak
      najwiecej milosci w te kontakty.
      • katja Re: Szukam sposobu 11.09.04, 13:01
        Rozumiem cie doskonale, mimo , ze mialam meza to tez moje dzieciaki przadnie
        daly mi zajsc za skore. Te pierwsze lata sa takie jakby czlowiek dal sie zlapac
        na lasso. Przy drugim dziecku jest lepiej, bo sie wie , ze dzieci rosna i
        dojrzewaja. Juz 3 latek moze pojsc sam do piaskownicy , zaczynaja byc
        samodzielne, nie biegaja za mama do lazienki. Glowa do gory, niedlugo twoja
        coreczka skonczy 3 latka i zobaczysz jakie mile dziecko z niej bedzie. To tak
        szybko mija , ze jeszcze bedziesz wracala z przyjemnoscia do jej dzieciecych
        lat we wspomnieniach. Nastaw sie raczej na "ciezki" okres dojrzewania ale i
        przez to przebrniesz...Mamy w sobie wiecej sily niz myslimy.
    • roxy Re: Szukam sposobu 11.09.04, 18:22
      Witaj, mam sytuację identyczną jak Twoja,z ta różnicą, że mam nie jedno a dwoje
      dzieci w okresie buntu...Czasem i mnie nerwy już ponoszą choć z natury jestem
      spokojną i cierpliwą osobą...Moja młodsza córka /w pażdzierniku 4 lata/ też ma
      alergię, nie mogę znależć miejskiego przedszkola, a prywatne są drogie /800
      zł/, i jak dziecko jest chore, to i tak trzeba płacić czesne/ ok.650 zł/
      Tak więc jest na mojej głowie też 24 godziny, ale mnie czasem pomaga ojciec,
      bierze ją na spacer, więc mam...2-3 godziny na pracę zawodową, no i zostaje
      jeszcze noc...Niunia w nocy też czasem lubi zjeść, więc jak śpię, to i tak mnie
      budzi...
      Przez alergię jest trochę nadpobudliwa, męczy bardzo swoim zachowaniem.Czasem
      wsiadam wieczorem w auto i jadę się przejechać bo domu już nie mogę znieść...
      I ja też obiecywałam sobie to, co Ty, ale zycie czasem pisze własny
      scenariusz...
      Dla własnego zdrowia musisz postarać się o "zmiennika", przynajmniej raz na
      jakiś czas, może opieka na godziny? czasem ogłaszają się panie do opieki nad
      dziećmi. Trzymaj się ! Pozdrawiam
      • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 22:08
        To nie o to chodzi, że ja myślę, że moje dziecko wyróżnia sie "upierdliwością".
        Zdaję sobie sprawę, że jest całkiem normalną dziewczynką w wieku 2,5 lat.
        Najczęściej jest cudownym, mądrym i super żywym dzieckiem. Czasem ma napady
        buntu, z którymi JA sobie nie radzę, które po chwili chciałabym po prostu
        zagłuszyć, a najgorzej jest w chwilach, gdy ja bardzo się spieszę.
        Chcę również dodać, że w naszym "współfunkcjonowaniu" jest bardzo dużo miłości,
        czułości, bliskości. Poranki i wieczory są cudowne, jest mnóstwo
        obustronnych "kocham Cie" itp. Dlatego uważam, że to ja zachowuję się jak
        schizofreniczka, że funduję jej taką huśtawkę, od cudownej, przekochanej
        mamusi, do skrzekliwej jędzy. Tym bardziej - jak sądzę - boli ją klaps od
        osoby, która nauczyła ją tak cudownie mówić "kocham cię".
        Oprócz wyssanej z mlekiem matki, ukrytej gdzieś w trzewiach agresji, jestem po
        prostu frustratką.
        Kiedyś, kiedyś tam, zanim spotkałam jej ojca, żyłam na wysokich obrotach, tzw.
        wyższy management w wielkim koncernie i wszelkie aspekty stylu życia, które się
        z tym wiążą. Wyprowadzając się od byłego partnera, wyprowadziłam się z Warszawy
        i resztek mojego dawnego życia. Od roku czuję się przyrośnięta do rączki wózka
        dziecięcego. Aby moje dziecko nie było chowane przez nianie (w moim byłym fachu
        trybi się średnio 12 godzin na dobę), założyłam własną firmę. Ostry błąd na
        początku, który sie za mną ciągnie, jest przyczyną mojej obecnej nerwicy.TAk
        więc mogę z nią byc 24 godziny na dobę, ale oznacza to, że ona również ze mną
        pracuje. Moja praca nie wymaga wielkiego kontaktu z ludźmi, tym bardziej, że
        jej wiekszość to internet. Już nawet nie wierzę, że ta śmigająca w szpilkach,
        pewna siebie "menedżerka", do której dobijali się łowcy głów, to ja. Szpilki
        porosły kurzem, bo trudno je nosić, gdy czasem zapieprza się z wózkiem 50 km na
        godzinę, albo trzeba go wnieść wraz z zakupami na piętro oraz wszelkie inne
        schody w instytucjach i sklepach. Nie imaginujecie sobie, jak bardzo jest to
        frustrujące. Ale nie ona jest temu winna, a że nie ma nikogo innego w pobliżu,
        na niej próbuję odreagować, na razie jeszcze pod kontrolą, ale jak długo?
        • Gość: bazylia Re: Szukam sposobu IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 11.09.04, 22:23
          a czy zastanawialas sie co i jak zmienic w swojej organizacji dnia, zyciu
          towarzyskim (czy takie w ogole masz?) by NIE byc z mala 24 godziny na dobe,
          miec regularne "wyjsciowe", i od czasu do czasu odkurzyc te szpilki?

          Z tego, co piszesz wynika, ze wpakowalas sie w sytuacje, przez ktora malo kto
          przejdzie bez "cracking up".

          • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 22:32
            Właśnie o to chodzi, że nie mam tu żadnych znajomych. Dobija mnie podświadoma
            myśl, że zacznę jakoś żyć dopiero jak wrócę do Warszawy. To małe miasteczko,
            nie ma co robić, nawet ostro się natrudzę, żeby dzieciakowi jakoś urozmaicić
            dzień. Poza tym - mam nadzieję, że nie wyjdę na jakąś głupią snobkę - ale jakoś
            nie umiem się identyfikować z tym środowiskiem (choć nawet okazji nie mam). Mam
            sąsiadkę z parteru, która ma malutkie dziecko i często gęsto mnie odwiedza i
            zaprasza do siebie. Z całym szacunkiem do osób bez wykształcenia i pracujących
            fizycznie - jest to prawdziwa fizolka i choć mocno się trudziłam, jakoś nie
            garnę się do towarzystwa osoby, która posługując się i tak ubogim słownictwem,
            okrasza je - przy dzieciach - mięchem i jedynym tematem jest jej były facet,
            któren ją porzucił. Ja też sama wychowuję dziecko, mam wiele pretensji do jej
            ojca o brak opieki i zainteresowania, ale nie chce mi się o tym gadać cały
            czas, tym bardziej przy córce, nienawidzę takiego bezsensownego obrabiania
            tyłka oraz przekazywania dziecku informacji, że tata na pewno jej nie kocha.
            Więcej koleżanek nie mam:)
            • Gość: bazylia Re: Szukam sposobu IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 11.09.04, 22:54
              jestem chyba najgorsza osoba do dawania rad, bo sama jestem w podobnej sytuacji
              prawie kompletnego wyizolowania towarzyskiego (choc ja akurat jestem z tego
              zadowolona) i to w dodatku na "koncu swiata".Ale ja "chodze do pracy" - i mam
              tam tyle kontaktu z ludzmi, ze wiecej juz mi sie nie chce, no i jest jeszcze
              problem "identyfikowania sie ze srodowiskiem" - tez nie potrafie. JUZ nie chce
              chciec.

              Ale Ty MUSISZ to zrobic, dla wlasnego zdrowia psychicznego. Moze sa jakies
              formalne/zorganizowane grupy ludzi z ktorymi mialabys choc na poczatek cos
              wspolnego. Ja mysle, ze i w malym miasteczku mozna znalezc wielu ciekawych
              ludzi. Nie wszyscy zyja w ograniczonym swiecie wlasnych pretensji, zalow
              nieudan...

              a swoja droga popatrz na fizolke troche inaczej, zajrzyj pod jej zewnetrznosc,
              choc zapewne nie odkryjesz tma wyrafinowanej inteligencji to pewnie serce
              wielkie, a z tego co piszesz - wielka autentycznosc :)

              musisz cos zmienic w tym ukladzie w jakim jestes - albo BAAARDZO zmienic
              siebie, ale to moze zajac Ci pare lat, a tu czasu nie ma...
              • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:09
                Bazylio, dokładnie wiem, że coś muszę zmienić. Jestem pewna, że i w moim
                miastku są gdzieś jakieś perełki, które mogłabym odkryć, ale od prawie roku mi
                się nie udało. Raczej się rozczarowuję, kilka razy nawet dałam się oszukać.
                Z fizolką oczywiście próbowałam się jakoś ułożyć, tłumaczyłam sobie, że ona tak
                potrzebuje gadać, bo go jeszcze kocha, mnie łatwiej bo przestałam. Ale ona jest
                naprawdę zaściankowa - gdy spotyka się z innymi sąsiadkami to sobie gadają o
                tym, że moje dziecko jest histeryczne i za często płacze. Kiedyś publicznie,
                przed widownią stojącą na balkonach naigrywała się z faktu, że moja córka
                próbowała coś na mnie wymusić płaczem. Na moją uwagę, że jescze przyjdzie czas
                na nią, powiedziała, że u niej na pewno tak nie będzie. Próbują mnie wkręcać w
                jakieś plotki sąsiedzkie itp. Jest to miejsce, gdzie gdy np. paniom w ZUS
                mówię, że mieszkałam w Warszawie, odwracają krzesła w moim kierunku i patrzą we
                mnie jak w obrazek. Ja uwielbiam Warszawę, ale nie dlatego, że to wielkie
                miasto. Uwielbiam bo coś tam przeżyłam, bo mam tam swoje miejsca itp. Nie chcę
                być bohatrką dlatego, że mieszkałam w stolicy. I to jeszcze idolką pań z ZUS
                jakby wyjętych z filmu Miś. Przysięgam, robiłam tysiące rozpisek, map myśli i
                innych wynalazków, aby dojść do jakichś konstruktywnych, a nie tylko
                krytycznych wniosków. Ale albo faktycznie gorzej już myślę, pochłonięta już tak
                poważnymi problemami jak nauka nocniczkowania itp., albo z mojej sytuacji nie
                ma wyjścia. Chyba że zignoruję moje zastrzeżenia co do tutejszych przedszkoli
                oraz rzucę to, nad czym od dwóch lat ciężko i za cenę owej nerwicy pracuję i
                pójdę do jakiejś roboty. I wyjdzie z tego śmieszna historia: aby być z moim
                dzieckiem i dla mojego dziecka, zrezygnowałam z pracy i założyłam firmę,
                dziecko przeszkadzało mi w prowadzeniu firmy i wściekałam się na nie, w związku
                z tym żeby nie zwariować oddałam ją do przedszkola (w sumie żłobka) i poszlam
                do pracy. Myślę, że wtedy doszłoby jeszcze uczucie przegranej.....
                • Gość: bazylia Re: Szukam sposobu IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 11.09.04, 23:24
                  a moze (tylko sie nie smiej) moze znajdziesz kogos w podobnej sytuacji, dajac
                  np. ogloszenie w lokalnej gazecie(macie taka?) moze potrzeba temu miasteczku
                  malutkiego, nowiuskiego prywatnego przedszkola? I gdzies tam jest mloda matka,
                  ktora podjelaby sie opieka nad kilkorgiem dzieci i zarobila w ten sposob
                  dodatkowa kase...

                  Ot, taka mala burza mozgow z mojej strony-
                  bo widze zlozonosc sytuacji - jednego jestem 100% pewna- tam gdzie jest problem
                  jest rowniez jego rozwiazanie. Prawdopodobnie gzdies bardzo blisko...
                  Postaraj zapomniec o twoim problemie na dzien, dwa a potem moze Ci sie uda
                  spojrzec na to z boku - i olsnienie przyjdzie samo

                  pozdrawiam
                  • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:31
                    Dokładnie o tym ostatnio myślę. Jak wspominałam moja działalność opiera się
                    głównie na internecie. Jest taka strona/instytucja w Stanach, Moms club, która
                    skupia mamy pozostające w domu. Organizują się, aby ułatwić sobie życie, zakupy
                    fryzjera itp. Kiedys do nich pisałam, że chciałabym to zrobić u nas. Ucieszyły
                    się. Ale teraz boję się wiesz czego? ŻE już zupełnie zagrzebie się w temacie
                    dziecięcym, że zamiast odzyskiwać moją dawną, kurna jak to
                    nazwać, "błyskotliwość?", kobiecość, utonę już w tematach buntów dwulatków,
                    trzylatków itp. - to po pierwsze. Po drugie jestem samotną mamą, a to jest
                    dżuma (jedna z) naszego wieku. Nawet moje przyjaciółki (te mężate) patrzą na
                    mnie inaczej, choć zachęcały do opuszczenia partnera.
                    Czy uwierzysz, jak Ci napiszę, że ja nie potrafię nie myśleć? Nawet jak sie
                    bawię z moim dzieckiem, nie potrafię się w tym zapomnieć. Kombinuje, wymyślam
                    itp. Staram się wyciszyć, ale to kompletnie nic nie daje. Chciałabym choć
                    godzinę odpocząć od myślenia.
                    • Gość: bazylia Re: Szukam sposobu IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 11.09.04, 23:47
                      blyskotliwosc, atrakcyjnosc, to tylko opakowanie, ktore daja nam przewage w
                      swiecie, ot taka mala koncesja na rzecz naszej proznosci (ktora niektorym
                      wydaje sie esencja zycia) to wazne, ale powiedzmy sobie- to dodatek,.
                      Bo tak naprawde to przeciez ...
                      no wlasnie o co ci glownie chodzi w tym watku? - o zapewnienie stabilnego
                      rozwoju Twojej coreczce... musisz wybierac

                      no i co sie w koncu stanie jak ktos zlapie Cie na tym, ze "nie jestes
                      inteligentna" ? Co wlasciwie na tym ucierpi?

                      Ja znam tylu blyskotliwych glupoli...
                      • cheddar Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:45
                        Bazylio, tylko ja zaznałam innego stanu mojego umysłu, zaznałam wielu
                        jednoczesny ról, sfer życia. A teraz utknęłam, chciałabym napisać "jestem tylko
                        matką", ale po pierwsze nie uważam, że bycie tylko matką jest czymś
                        nieciekawym, ja nawet nie czuję, że jestem matką, tzn. dobrą matką, taką mamą,
                        czasem czuję się, że przybrałam raczej rolę koleżanki mojej córki, lecz czasem
                        ta koleżanka jest furiatką.
                        • Gość: bazylia Re: Szukam sposobu IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 12.09.04, 00:55
                          > Bazylio, tylko ja zaznałam innego stanu mojego umysłu, zaznałam wielu
                          > jednoczesny ról, sfer życia. A teraz utknęłam,

                          a nie pomyslalas ze takie utkniecie jest lepsze niz utkniecie
                          bez "usprawiedliwienia' macierzynstwem (w tym wypadku).
                          Wiesz byloby znacznie gorzej gdybys utknela w takim ronieconym stanie umyslu i
                          nie byloby juz dokad pojsc. ( takie platteau przychodzi czasami w zyciu)

                          Potraktuj to jako szczesliwy zbieg okolicznosci dajacy szanse na odpoczynek od
                          ciaglego parcia do przodu (umyslowego i jakiego tam jeszcze). Moze uda ci sie
                          nie przegapic rozstaju drog, gdy na chwile mrugnelas powieka...
                          Ot czasami znajdujemy sie na tzw "T-juncion", i prosto juz sie nie da, trzeba
                          gdzies skrecic, moze tam wlasnie jestes nawet tego nie wiedzac
                        • melanie Re: Szukam sposobu 12.09.04, 01:03
                          cheddar napisała:

                          > nie uważam, że bycie tylko matką jest czymś
                          > nieciekawym
                          ******************
                          Z perspektywy czasu, dwoch szkol wyzszych, odpowiedzialnej pracy itd, moge
                          powiedziec, ze wlasnie bycie matka to jest najwazniejsze, co w zyciu robisz.
                          Niema nic bardziej tworczego, niz urodzenie i wychowanie czlowieka. Nic nie
                          daje wiekszej radosci, niz swiadomosc tego, ze oto stworzylas madra piekna
                          szczesliwa kobiete. Tylko dla niej jestes ta najwazniejsza, niezastapiona.
                          Tylko ona bedzie pamietala cie przez cale swoje zycie. Nie zmarnuj tego.
    • roxy Re: Szukam sposobu 11.09.04, 22:33
      Witaj, nie miałam zamiaru udowadniać Ci, że to wina dziecka...Ja też kiedyś
      żyłam na wysokich obrotach, byłam szefem dużej drukarni, a jak zaszłam w ciążę,
      odeszłam z firmy i przeniosłam się z pracą do domu, by być z dzieckiem...To
      też , uważam był duży błąd ! To, ze czasami bywasz zbyt nerwowa /jak ja/, to
      zapewne niemożność rozdzielenia pracy i domu...Dla mnie praca to azyl, oddech
      od domowych spraw, jeśli pracujesz w domu, nie masz oddechu...i stąd frustracja.

      Moja niunia chodziła "próbnie" 3 miesiące w ubiegłym roku do
      przedszkola "Montessori", ja byłam zachwycona, 8 godzin spokoju, mogłam się
      skupić na pracy, był cały obiad, posprzątane i uprane, i ja szczęśliwa i
      zadowolona...Niestety mała zaczęła chorować/co się wcześniej nie
      zdarzało/ ,więcej była w domu niż w przedszkolu, a czesne musiałam zapłacić, i
      zrezygnowałam...Wydaje mi się, że /przynajmniej/ na moją sytuację, oddanie
      dziecka pod opiekę innej osobie przynosi dobry efekt!
      • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 22:42
        Roxy, ja wiem, ze nie miałaś takiego zamiaru!! No coś Ty!
        8 godzin...... Matuchno. NIe wiem, co bym z nimi zrobiła, pewnie rzuciłabym się
        w wir pracy, sprzątania i innych takich. Bo tzw. czas dla siebie to w moim
        obecnym przypadku fikcja. Owszem uwielbiam czytać - ale ileż można. Spacery -
        trochę nie dla mnie, wcale mnie nie uspokajają, tego typu czynności sprawiają
        że i tak włącza mi się w głowie komputer i próbuję rozwiązać najtrudniejsze
        problemy.
        Ale nawet nie mam jak sprawdzić, jak wspominałam moje dziecko po pierwsze nie
        bardzo może chodzić do przedszkola, bo jest alergikiem, po drugie w
        miejscowości w której mieszkam, istnieje społeczna akceptacja faktu, że dzieci
        w przedszkolach dostają klapsy, niektóre mamy nawet sugerują nauczycielkom,
        żeby "biły i patrzyły czy równo puchnie", po trzecie ona na samo
        hasło "przedszkole" reaguje buntem - była raz 3 dni i z dnia na dzień zamiast
        lepiej było gorzej.
        To samo jest z tutejszymi nianiami. Są nimi raczej proste, szukające zarobku
        kobiety, z tradycyjnymi poglądami na dyscypline. Boję się, że taka niania to
        byłoby z deszczu pod rynne - aby jej nie przyłożyć, oddam ją pod opiekę
        kobiety, która jej przyłoży.
        Wiem, że marudzę i na wszelkie Wasze sugestie odpowiadam "tak, ale...".
        NIestety, mam właśnie takie poczucie, jakbym była w sytuacji bez wyjścia.
        • roxy Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:01
          cheddar napisała:

          > Roxy, ja wiem, ze nie miałaś takiego zamiaru!! No coś Ty!
          > 8 godzin...... Matuchno. NIe wiem, co bym z nimi zrobiła, pewnie rzuciłabym
          się
          >
          > w wir pracy, sprzątania i innych takich. Bo tzw. czas dla siebie to w moim
          > obecnym przypadku fikcja. Owszem uwielbiam czytać - ale ileż można. Spacery -
          > trochę nie dla mnie, wcale mnie nie uspokajają, tego typu czynności sprawiają
          > że i tak włącza mi się w głowie komputer i próbuję rozwiązać najtrudniejsze
          > problemy.
          > Ale nawet nie mam jak sprawdzić, jak wspominałam moje dziecko po pierwsze nie
          > bardzo może chodzić do przedszkola, bo jest alergikiem, po drugie w
          > miejscowości w której mieszkam, istnieje społeczna akceptacja faktu, że
          dzieci
          > w przedszkolach dostają klapsy, niektóre mamy nawet sugerują nauczycielkom,
          > żeby "biły i patrzyły czy równo puchnie"

          ***To jakieś chore miasto, dzieci się bić nie powinno, z tego co zaobserwowałam
          w "Montessori", kładło się tam nacisk na rozwój dziecka, jego akceptację,
          nauczycielki były ciepłe i wyrozumiałe, co nie znaczy, że nie było "kar" /
          krzesełko przmyślań nad swoim zachowaniem/

          po trzecie ona na samo
          > hasło "przedszkole" reaguje buntem - była raz 3 dni i z dnia na dzień zamiast
          > lepiej było gorzej.
          > To samo jest z tutejszymi nianiami. Są nimi raczej proste, szukające zarobku
          > kobiety, z tradycyjnymi poglądami na dyscypline. Boję się, że taka niania to
          > byłoby z deszczu pod rynne - aby jej nie przyłożyć, oddam ją pod opiekę
          > kobiety, która jej przyłoży.
          > Wiem, że marudzę i na wszelkie Wasze sugestie odpowiadam "tak, ale...".
          > NIestety, mam właśnie takie poczucie, jakbym była w sytuacji bez wyjścia.

          *** Nie martw się, z każdej sytuacji jest wyjście, może trzeba czasu, by je
          znależć...Samotnym matkom jest ciężko, tymbardziej, jak chore jest dziecko...
          Trzymaj się, z pewnością ludzie na forum pomoga Ci w tym...Pozdr
    • roxy Re: Szukam sposobu 11.09.04, 22:43
      Zapomniałam dodać, ze najlepszym środkiem na pozbycie się "nadmiaru" złości są
      ćwiczenia. Stres powoduje niekorzystne reakcje organizmu, gromadzi się "zły"
      cholesterol, jest złe samopoczucie...Może znajdziesz czas na klub fitness lub
      na rowerek stacjonarny w domu, wycieczkę na rowerze /mała w foteliku/ w
      pobliskim parku? Wypróbuj, nieżle działa, mnie kiedyś pomogła ta terapia, a
      jest niedroga, potrzebne tylko checi / z tym może być gorzej, wiem z autopsji/.
      Słyszałam też, że pomagają w takiej sytuacji ćwiczenia TAI-CHI, ostatnio
      nabyłam taką kasetę w Carfourze, Davida Carradine /chyba dobrze napisałam/, ale
      z braku czasu jeszcze jej nie oglądałam...
    • megxx Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:29
      Czy nie jest tak, że za swoją sytuację obwiniasz dziecko? Czy nie z powodu
      mieszkania poza W-wą poniżasz i widzisz tylko najgorsze cechy u miejscowych?
      Odpuść sobie. Twoim wyzwaniem jest akceptacja sytuacji, w której się znalazłaś.
      Dopóki nie zrobisz z tym porządku, wszystkie działania będą pozorne.
      Jeżeli założysz, że tam mieszkają prości ludzie, ale szczerzy, a nie jak
      zakładasz prostacy, to łatwiej zaakceptujesz jakąś ciepłą kobietę, która pomoże
      przy dziecku. Jeżeli jesteś z małą 24h/dobę to nie trudno o frustrację.
      Twoją kartą przetargową jest świadomość, że coś jest nie tak( i wcale tu nie
      chodzi o Twoją sytuację, ale o reakcję na nią).
      Myślę, że możesz to wszystko przemyśleć, poszukać wszelkich plusów(tym razem
      na kartce nie pisz minusów) sytuacji. Każdego dnia choć jeden. Dlaczego tak jest
      lepiej. I wtedy powoli, powoli... Tai Chi jest dobre, wycisza. Ja mam takie
      jedno ćwiczenie-właściwie jedną pozycję medytacyjną, która i bez medytacji jest
      dla mnie dobra.
      Powodzenia!
      • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:41
        Przysięgam, że nie poniżam tych ludzi. Nie uważam, że to prostacy, przynajmniej
        nie wszyscy. Trafiają się, tak jak wszędzie.Chodzi mi o to, że choćbym nie
        wiem, jak się starała, nie bawi mnie to, co ich bawi, tzn. właśnie kłótnie
        sąsiedzkie, obgadywanie. Nigdy tego nie robiłam (no może, czasem, ale nie do
        tego stopnia i bez dodawania od siebie). Jak ja mam rozmawiać z kobietą, która
        jedyne co ma mi do powiedzenia to "kurwa, spotkałam dzisiaj tego skurwysyna.
        Powiedziałam mu, żeby jego żona się ode mnie odpierdoliła, bo jeżeli któraś z
        nas jest szmatą, to raczej ona, bo się ruchała z zajętym facetem". Słucham jej,
        radzę, aby się nie denerwowała, że nie zmieni ludzi itp. ale na boga, nie
        rajcuje mnie to, po prostu nie. I jeżeli sugerujesz mi, abym zaakceptowała i
        dostosowała sie, to też mówię nie.
        Powiem Ci więcej, to nie ja ich poniżam. To oni mnie upokorzyli, bo kilkorgu z
        nich do bólu zaufałam, m.in. mojej byłej pracownicy. Miałam głowę pełną
        wyobrażeń o dobrym szefie, informacji ze szkoleń, własnych
        doświadczeń "niemotywowanego pracownika". Zrobiłam z niej gwiazdę, obsypywałam
        prezentami oraz ubrankami dla dziecka po mojej córce. Jak podziękowanie okradła
        mnie, nabiła rachunek telefoniczny i jeszcze pozwała do sadu, że nie wypłaciłam
        jej ostatniej pensji, któraż to pensja wg umowy na gębe miała być zapłatą jej
        za coś tam. Nie podpisała mi listy i musiałam jej zapłacić nienależne pieniądze
        i oddać za adwokata. Takich przypadków mogłabym mnożyć. Mimo wszystko nie
        nauczyłam się nieufności, dalej pomagam jak mogę i komu mogę. Mojej kolejnej
        pracownicy znowu oddaję ciuszki po mojej córce. Czy mnie oszuka, być może.
        Medytacja, chyba byłoby to dla mnie najtrudniejsze do nauczenia.
        • megxx Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:47
          Przez chwilę pomyślałam, że zbyt ufasz ludziom. Ale z jakiegoś powodu tam się
          znalazłaś. Podjęłaś taką decyzję. Nie wierzę, że nieświadomie.

          • cheddar Re: Szukam sposobu 11.09.04, 23:59
            Bo musiałam się wyprowadzić od mojego prześladowcy, a ponieważ nie miałam pracy
            tylko marną firemkę, nie miałabym gdzie mieszkać z dzieckiem. Tu mieszkania są
            dużo tańsze niż w Warszawie. Jedyny powód to finanse.
            • megxx Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:09
              Popatrz, miałaś kłopot, wybrnęłaś z tego, bądź cierpliwa, a po nocy przychodzi
              dzień, a po burzy spokój...
              A może to wszystko przytrafia Ci się, byś się czegoś nauczyła? Czytałam kiedyś
              coś z tych nawiedzonych poradników, czasem jakieś zdanie utkwi w pamięci i daje
              później wytłumaczenie sytuacji. A teraz to zdanie: zastanów się, czego ta
              lekcja(zdarzenia są lekcjami)ma Cię nauczyć? te lekcje powtarzają się, aż
              właściwie na nie zareagujemy.
              Wiem, że jesteś poza światem, w którym lepiej się czujesz, ale może dzięki temu
              oddaleniu zobaczysz go w innym świetle?
              • cheddar Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:21
                To na pewno, choć lekcja była bolesna. Na pewno już wiem, że wielu z moich
                przyjaciół, tak naprawdę nimi nie było, gdybym teraz wróciła, moje towarzystwo
                byłoby baaaaaardzo okrojone. Nie będę już na pewno podtrzymywać fikcji.
                Jest na pewno parę plusów, ale jak to śpiewała moja idolka "I want more!". To
                znaczy nie więcej rozczarowań, tylko więcej od życia, więcej wymagać od mojego
                poddającego się już umysłu, mojej rozleniwionej, że tak to nazwę, kobiecości.
                Nie dość że głupieję, to uczę tak nieatrakcyjnego życia moje dziecko. Staram
                się często zabierać ją w fajne miejsca, ale czuję że mnie zapamięta jako mało
                atrakcyjnego człowieka.
                Choć mam sukcesy nie powiem, od dawna zna większość wierszy Brzechwy itp na
                pamięć i gada jak najęta itp. to chciałabym ją nauczyć głodu życia, radości i
                podziwu dla świata, wykorzystywania każdej chwili, ale jak mam to zrobić skoro
                sama tego nie czuję.
                • megxx Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:28
                  nauczyć ją głodu życia, radości i
                  podziwu dla świata, wykorzystywania każdej chwili, ale jak mam to zrobić skoro
                  sama tego nie czuję.

                  Nie ucz czuć głód, bo będzie wiecznie nienasycona, jak Ty. Pokazuj świat, ucz
                  radości i tej reszty, o której mówisz. Jesteś w galopie , nawet gdybyś była w
                  wilkim mieście, też nie miałabyś gwarancji, że się zatrzymasz nasycona.

                  A poza tym sądzę, że jesteśmy w jednej strefie czasowej i jest już prawie pól
                  do pierwszej. Jak masz mieć dobry nastrój rano przy dziecku, jak będziesz
                  niewyspana. Do spania marsz:)
                  • cheddar Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:32
                    megxx napisała:
                    >
                    > A poza tym sądzę, że jesteśmy w jednej strefie czasowej i jest już prawie pól
                    > do pierwszej. Jak masz mieć dobry nastrój rano przy dziecku, jak będziesz
                    > niewyspana. Do spania marsz:)

                    To mój jedyny czas "dorosłości" i kontakt z ludźmi takimi jak Wy:-)
            • melanie Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:24
              Czytam ten watek. Dzielna z ciebie kobieta. Powinnas sobie tylko zdac sprawe z
              tego, ze dziecko bardzo dobrze wyczuwa wszystkie twoje emocje. Stad moga byc
              problemy z jej zachowaniem. Rownie fakt, ze teraz dziecko weszlo w okres buntu
              i samostanowienia sie jako osobowosci. Nie walcz z nia, raczej staraj sie ja
              przechytrzyc, dobrze znasz swoje dziecko przeciez. Jezeli ci na czyms zalezy,
              to mow jej cos dokladnie odwrotnego. Ja sobie radzilam w ten sposob doskonale,
              np jezeli chcesz aby ubrala np zielona sukienke, to powiedz nie ubieramy
              zielonej sukienki. Wtedy dziecko powie wlasnie chce zielona sukienke. Dobre to
              jest rowniez na nauke podejmowania decyzji. Nie boj sie o autorytet, na tym nie
              ucierpi:)
              Tak sie przemeczysz gdzies do ok. 3-4 lat. Jezeli bedziesz z nia walczyc sila,
              naturalny okres buntu sie przedluzy, moga byc juz powazne problemy, nie tylko
              z "wyborem sukienki".
              • cheddar Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:37
                Wiesz Melanio ja nawet więcej próbuję robić, ja staram się w niej wzmiacniać
                umiejętność wyboru, dawać jej mnóstwo możliwości kiedy może mieć własne zdanie.
                Ja osobiście kiedyś tam byłam totalnie tłamszona, łamana i teraz nawet jak w
                upalny dzień ubierze się sama od stóp do głów, wybierając do tego polarowe
                spodenki - ok.
                Ostatnio właśnie testowałyśmy metodę "ja pierwsza, ja zrobię to czy tamto" i
                ona oczywiście z piskiem leci "nie, ja pierwsza, ja". Ale ja trochę nie mam
                przekonania do tej metody, bo faktycznie ona ją sama teraz stosuje coraz
                częściej.
                Ale jest naprawdę bardzo mądra i samodzielna. Nie umiem być jakby jej dorosłą
                mamą. Gadam z nią jak z dorosłym, daję jej dużo swobody w decyzjach, szanuję
                jej zdanie i jej emocje, czytam z nią o uczuciach (super książeczkach) ale gdy
                jestem w stresie, bo czas goni a ona akurat ma atak, również nie jak mama, ale
                jak równy z równym staram się jak najszybciej osiągnąć cel.
                • melanie Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:44
                  Wspaniala mama z ciebie, nie boj sie tej metody, daje dobre rezultaty. Mam
                  wspaniala trojke wesolych samodzielnych i zyczliwych dzieci, wlasnie dlatego,ze
                  nigdy nie tlamsilam. I nie zastanawiaj sie zanadto czy dobrze robisz, jestes
                  matka, zaufaj sercu. Ono ci samo podpowie, co masz robic.
                  **********
                  ale gdy
                  > jestem w stresie, bo czas goni a ona akurat ma atak, również nie jak mama,
                  ale
                  > jak równy z równym staram się jak najszybciej osiągnąć cel.
                  *********
                  Tak jak myslalam. Dziecko wyczuwa twoj stres i samo sie stresuje. Zaczyna sie
                  bac, bo czuje ze mama sie boi i sie denerwuje. Ty jestes jej ostoja, wiec jak
                  sie zaczynasz bac i denerwowac, to ona traci grunt pod nogami. Spirala sie
                  nakreca.


                  • cheddar Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:47
                    zdaję sobie z tego sprawę, tylko że w trakcie nie umiem nad tą spiralą
                    zapanować, stąd moje poszukiwania skutecznego sposobu wyciszenia samej siebie.
                    • melanie Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:53
                      Zastanawiam sie, czy nie masz poczatkow depresji. Bo mam takie wrazenie. Mialam
                      kiedys trudny okres w pracy, mam bardzo odpowiedzialna i stresujaca.
                      Fluoksetyna przepisana przez lekarza bardzo mi pomogla. Nie zamula, natomiast
                      pomaga nabrac dystansu i wyciszenia.
        • Gość: roxy Re: Szukam sposobu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 00:29
          Fakt - z tymi wyrażeniami to już przegięcie ! Wcale Ci się nie dziwię, że tego
          nie tolerujesz ! - to okropne ! I ja tego nie toleruję, to, jak napisałaś, są
          zwykli prostacy, człowiek kulturalny się tak nie wyraża !Czasem myślę, że
          prostactwo kojarzy sie zwykle z biedą, ale możesz być pewna, że spotkałam w
          swoim życiu ludzi biednych /finansowo/ ale bogatych duchem...

          P.S. Przepraszam, że pytam, ale czy może jesteś Strzelcem?
          • cheddar Re: Szukam sposobu 12.09.04, 00:39
            Jestem spod Bliźniąt z wszystkim ich wadami i zaletami:-)
            Dokładnie wiem, że prostactwo może zamieszkać wszędzie. Większość ludzi tutaj
            to nie są prostacy, ta moja fizolka, bo ja wiem, czy ona? Wiesz, często ją
            proszę, aby nie klęła przy małej, ale tego potoku się nie da zatrzymać, a
            czasem mówi mi po prostu że zrzędze. W moim własnym (no, wynajmowanym) domu.
            • roxy Re: Szukam sposobu 12.09.04, 01:04
              No nie myśl przypadkiem, że przesadzasz...W Twoim domu to Ty ustalasz zasady !
              i nie pozwól, by inni się w to wtrącali ! A zwłaszcza sąsiedzi...
            • izabelski Re: Szukam sposobu 12.09.04, 02:46
              cheddar,
              jako mama dwojki dzieci rozumiem cie w 100% odnosnie trudnosci w porozumiewaniu
              sie z 2-3 latkami
              z mojego doswiadczenia wiele naszych owczesnych klopotow wynikalo z faktu, ze
              maluchy nie umieja sie porozumiewac w sposob na tyle efektywny, zebysmy je
              zrozumieli za kazdym razem
              problem najwiekszy jest wtedy, gdy maluch mysli,ze go rozumiemy i wpada w
              wielka frustracje, gdy okazuje sie, ze jemu sie tylko wydawalo,ze go rozumiemy
              inny problem, ktory poruszylas, to fakt iz mala za toba chodzi po domu -
              chcialam sie zapytac,czy przychodza do was jakies dzieci z ktorymi ona sie
              bawi. lub tez czy chodzicie odwiedzac inne dzieci?
              w naszym wypadku pojscie na "pelny etat" do przedszkola pomoglo mojemu
              starszemu dziecku stac sie niezalezna osoba - wg. mnie takie
              umiejetnosci "socjalne", ktore mozna wlasnymi silami budowac sa niezwykle
              istotne w "stawaniu sie soba" dla malego dziecka
              ja moje strsze dziecko, jak bylo w wieku twojej coreczk inauczylam czytac i to
              jej b.pomoglo w rozwinieciu sie i zapelnieniu wolnego czasu - czy nie myslalas
              o tym?
    • chalsia Re: Szukam sposobu 12.09.04, 16:36
      Cheddar,

      przeczytałam cały wątek i nasuwają mi się takie myśli:

      - wynajmij opiekunkę na kilka godzin dziennie, ale tak by była z Tobą i małą,
      ew. spacery. Wtedy raczej nie będzie dochodziło do nieakceptowanych przez
      Ciebie metod wychowawczych. Z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo pomocne w
      odzyskaniu "oddechu" i wyluzowaniu jest to, że nie jesteś dla dziecka jedyną
      osobą w domu. Będziesz mogła i umyć się w spokoju i zadzwonić.
      Ja wzięłam opiekunkę na kilka godz dziennie jeszcze jak byłam na wychowawczym.

      - gdy się spieszysz, jesteś zdenerwowana - dziecko to czuje i samo
      zaczyna "odstawiać" numery. Masz kompa w głowie to tak sobie rozplanuj czas,
      byś NIE MUSIAŁA się spieszyć. Nie odbijasz karty zegarowej, więc tym bardziej
      nie musisz się śpieszyć.
      Ja w swoich sytuacjach podbramkowych tez zmieniam ton głosu do dziecka (mówię z
      takim specyficznym, niezbyt przyjemnym naciskiem), ale nie krzyczę i nie biję.
      W ostateczności bym po prostu trzymała pod pachą wierzgającego dzieciaka, aż do
      skończenia tego co mam zrobic, nie przejmując się wrzaskami. A dopiero potem
      było by uspokajanie i tłumaczenia.

      - rozumiem dość dobrze jak się czujesz, bo ja przez pierwszy rok życia synka
      też tak się czułam - wielka firma a tu nagle odludzie bez znajomości sama w
      domu i dziecko 24 godz/dobę. I też mam w głowie kompa - wiele bym dała za
      możliwośc odmóżdżenia od czasu do czasu.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka