Dodaj do ulubionych

nie umiem sie otworzyć...

24.04.15, 16:25
Poznałam faceta, można powiedzieć, że jesteśmy razem od ok 3 miesięcy. On jest bardzo otwarty, wprost mówi, że mu się podobam, prawi komplementy, mówi o swoich uczuciach, że jestem mu bliska itp. (słowo kocham jeszcze nie padło i całe szczęście...). Problem w tym,że ja zupełnie nie umiem odwdzięczyć mu się jakimkolwiek miłym słowem. Na wszyskto co on mówi odpowidam albo zawstydzonym uśmiechem, albo czasem wyduszam z siebie coś w stylu "wzajemnie". Chciałabym sie otworzyć, powiedzieć mu, że na prawde dużo dla mnie znaczy, ale za każdym razem coś mnie powstrzymuje. Z jednej strony myślę, że potrzeba mi czasu, ale z drugiej strony boję się, że on nie odczuwając wzajemności ucieknie w koncu. Zastanawiam się czy na siłę próbować się przelamywać czy lepiej pozostawić to swojemu biegowi?
Obserwuj wątek
    • clarissa3 Re: nie umiem sie otworzyć... 24.04.15, 19:59
      Na wszyskto co on mówi odpowidam albo zawstydzonym uśmiechem
      > , albo czasem wyduszam z siebie coś w stylu "wzajemnie". Chciałabym sie otworzy
      > ć, powiedzieć mu, że na prawde dużo dla mnie znaczy, ale za każdym razem coś mn
      > ie powstrzymuje.

      Zdrowy instynkt!

      Faceci uwielbiaja zdobywac - polusmiechy najbardziej ich rajcuja, tajemniczosc - kawa na lawe wyplasza, pamietaj!
      • hansii bzdety... 24.04.15, 21:33
        clarissa3 napisała:
        > Zdrowy instynkt!
        > Faceci uwielbiaja zdobywac -

        bzdety. to mlodziencza glupota ustepujaca kolo 30-tki
        potem lubi sie jedynie POSIADAC (mozliwie najmniejszym kosztem)
        • love_hand_made Re: bzdety... 25.04.15, 12:37
          No i w która teorię uwierzyć bardziej? ;) Oboje jesteśmy po 30tce
        • torado Re: bzdety... 25.04.15, 13:41
          hansii napisał:

          > clarissa3 napisała:
          > > Zdrowy instynkt!
          > > Faceci uwielbiaja zdobywac -
          >
          > bzdety. to mlodziencza glupota ustepujaca kolo 30-tki
          > potem lubi sie jedynie POSIADAC (mozliwie najmniejszym kosztem)

          :D :D :D
          wszystko to bzdety....
    • to.niemozliwe Re: nie umiem sie otworzyć... 24.04.15, 20:54
      Czy wobec innych też jesteś podobnie powściągliwa w wyrażaniu swoich odczuć?
      • love_hand_made Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 12:38
        Tak, zdecydowanie to nigdy nie była moja mocna strona.
        • to.niemozliwe Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 18:15
          Myślę, że warto docenić to, że ktoś się stara wobec ciebie. I w tych kategoriach można rozpatrywać kwestie powiedzenia my, że dobrze się czujesz w jego towarzystwie i jest ci bardzo miło. Nie ma się czego obawiać o ile to prawda. Nie ma też niczego złego w tym, że tworzymy więzi z innymi. One nadają sens życiu.
    • malwi.4 Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 02:39
      Bo to nie to, nie ten moment. I nic na siłę, bez obwiniania. Poszukaj najpierw siebie. Bo z tym Ci nie po drodze całkiem możliwe, ze się okaże jak juz swoja droge i cel i sens i treść poznasz.
      • love_hand_made Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 12:39
        Nie bardzo rozumiem chyba ;) możesz jaśniej?
        • malwi.4 Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 13:14
          Chyba nie potrafię jaśniej w kilku zdaniach. Myślę, ze poznanie dobrze siebie pomaga związać się z właściwą osobą. I wtedy nie ma blokad i problemów z otwarciem.
    • nvv Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 08:00
      Może kompromisowy "złoty środek" pomiędzy tym co rozpatrujesz, pomiędzy przełamywaniem się na siłę, a zostawieniem sprawy swojemu biegowi.

      Jeśli przeszkadza Ci, że nie umiesz się otworzyć, to można to potraktować jako poszerzenie swojej strefy komfortu, jako samo-rozwój, ale nie przejmowałbym się tym zbytnio - to nie słowa się liczą, a to że jesteś, wysłuchasz, spojrzysz. Gesty.

      Poza tym bywa tak, że człowiek daje to co potrzebuje, ale też i bywa tak że człowiek daje to czego ma nadmiar i wcale nie chce tego z powrotem - toteż odwdzięczanie się tym samym nie zawsze jest dobrym pomysłem; niektóre relacje na początkowych etapach wyglądają jak bajka "Żuraw i czapla" Brzechwy: jedno chce, to drugie nie, a jak drugie chce, to pierwsze nie chce.

      Nie znamy Twojego mężczyzny (ani - praktycznie - nawet Ciebie), więc to trochę takie radzenie w ciemno, ale ja bym raczej trzymał się tego co wychodzi naturalnie z Ciebie. Ten nieśmiały uśmiech, który sam się pojawia, może być najlepszą odpowiedzią na jego zaloty.
      • ankaskakanka10 Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 10:08
        Z pewnością prędzej czy później te uczucia wypłyną.Ja swojemu narcyzowi okazywałam swoje uczucia,przytulałam go czasem mu mówiłam.
        Istnieją jednak osoby,które mają jakiś ciągły niedosyt uczuć.Mało,która osoba cieszy się z faktu,że ktoś jest właśnie dla niej.Ciągle oczekuje jakiś potwierdzeń,zapewnień itp. co np. jak dla mnie jest męczące.
        • love_hand_made Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 12:42
          Dziękuję Wam za te wpisy. Faktycznie chyba na razie poczekam i nic na siłę. Mam nadzieję, że on widzi, że darzę go sympatią po tym jak się zachowuję, a nie co mówię :)
          • zolza14 Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 21:07
            A czy ten Twój problem występuje tylko w stosunku do tego chłopaka, czy też w innych sytuacjach jest podobnie? Czy potrafisz komuś innemu okazać uczucia, powiedzieć komplement i przyjąć komplement od kogoś innego? Jak reagujesz w takich sytuacjach gdy ktoś Ci mówi komplementy ?
            • ankaskakanka10 Re: nie umiem sie otworzyć... 25.04.15, 22:04
              a jak w stosunku do osób,które Cię w jakiś sposób uraziły?

              Blokujesz się i nie uzewnętrzniasz swoich uczuć nawet gdy pozytywne ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka