Dodaj do ulubionych

idea postępu w życiu

01.08.15, 11:21
Próbuję sobie ostatnio wyznaczyć kierunek życia. Kluczową ideą jest dla mnie progres.

I o ile w poszczególnych płaszczyznach życia jest to w miarę jasne, jakoś samego 'życia' (wokół którego można by już dobierać poszczególne elementy) nie mogę uchwycić (odrzucam: postmodernistyczne "to zależy"). Chodzi mi o taki uniwersalny, obiektywny, czysty postęp. Ktoś ma jakieś pomysły?

Nie wiem czy jasno się wyrażam...

Poniżej takie luźne myśli:
----------------------------------->
dziecko-nastolatek-dorosły-stary-martwy (niezależne od nas)
wieś-miasto-kraj-zagranica-inny kontynent-świat (otoczenie, nasz wybór)
szkoła-praca-własny biznes-uczenie innych (życie zawodowe)
praca zarobkowa-praca dobroczynna
finanse: zależność-niezależność
uczucia, emocje: nieświadomość-świadomość (brak kontroli)-świadomość (kontrola)- wybór
rodzina-swoja rodzina-brak rodziny
związek-brak związku
służba rodzinie-służba społeczeństwu-służba (?)
praca-służba-misja

Instynkt - Intelekt - Intuicja
Obserwuj wątek
    • wolfbreslau Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 11:41
      larusse napisała:

      > Próbuję sobie ostatnio wyznaczyć kierunek życia. Kluczową ideą jest dla mnie pr
      > ogres.
      kazdy sam o tym decyduje.nie istnieje progres uniwersalny.........kazdy kto twierdzi inaczej , to despotyczny fantasta :-)
      zreszta, jesli uznac, ze nasze zycie samo w sobie stanowi pewien uniwersalny progres, to jego ukoronowaniem jest nieuniknionosc smierci.jako wyzwolenia, lub jak kto woli koniec procesu i fertig :-0
      • larusse Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 11:51
        > kazdy sam o tym decyduje.nie istnieje progres uniwersalny...

        właśnie z założenia odrzucam powyższe jako przejaw przemijającego posmodernizmu i relatywizmu współczesnych czasów.

        > zreszta, jesli uznac, ze nasze zycie samo w sobie stanowi pewien uniwersalny pr
        > ogres, to jego ukoronowaniem jest nieuniknionosc smierci.jako wyzwolenia,

        ok, ale to jest niezależne od nas. mnie chodzi właśnie wyznaczenie podobnego kierunku, ale w sferze na którą mamy wpływ.
        • wolfbreslau Re: idea postępu w życiu 04.08.15, 09:20
          larusse napisała:

          > > kazdy sam o tym decyduje.nie istnieje progres uniwersalny...
          >
          > właśnie z założenia odrzucam powyższe jako przejaw przemijającego posmodernizmu
          > i relatywizmu współczesnych czasów.

          jak zwal tak zwal......a relatywizm istnial od zawsze. relatywnie postepu dokonywali krzyzowcy w swej drodze duchowej, gdy wycieli w pien jerozolime po zdobyciu,
          a pewien biskup po zdobyciu ostatniej twierdzy albigensow na pytanie: jak rozpoznac wsrod wiezniow albigensow od katolikow?, - zabijcie wszystkich, bog swoich rozpozna :-)))
          ale zeby nie bylo antyklerykalnie tylko........lenin, jako czolowy ideoolog postmodernizmu powiedzial: grabcie co zagrabione.itd etc
          na powaznie: moja granica postepu w wiekszosci przypadkow graniczy polem minowym z cudza granica progresu.a najczesciej czyjs progres odbywa sie kosztem kogos innego.
          wyjasnie to empirycznie:
          po 30 latach chlania trafilem na odwyk..itd etc
          moim priorytetem terapeutyzcnie potem stalo sie budowanie swojego "zdrowego egoizmu" :-) / czysty idiotyzm logiczny /, nastepnie budowanie swojego zycia na nowych fundamentach....... czyli jak mnie dzieci nie mialy, gdy piłem , tak i nie mialy miec potem. bo nijak sie nie miescily w kategorii czasowej..to oczywiscie peqwien skrot myslowy.
          odkonalem swego rodzaju progresu.z rynsztoku do cywilizacja na powrot.tyle ,ze ja bylem cywilizowany duzo wczesniej. zatem jakim cudem trafilem do rynsztoka?
          gdzie i co tu jest progresem ?
          grunt ,ze w pewnym momencie powiedzialem sobie i psychologm : dosc, a teraz wszyscy pocaluja misia w dupe, bo mis idzie wlasna droga. i git.
          inaczej syn i corka zamiast ojca abstynenta, mieliby tatusia zdrowego na glowie, tyle , ze diabli wiedza gdzie i na jakiej terapii pog;lebionej itd etc
          amen
    • perfum nie ma takiego... 01.08.15, 11:46
      larusse napisała:
      > Próbuję sobie ostatnio wyznaczyć kierunek życia.

      - nie ma takiego

      Kluczową ideą jest dla mnie progres.

      - to dokona sie i bez Ciebie.


      • larusse Re: nie ma takiego... 01.08.15, 11:53
        > - nie ma takiego

        musi być. :)


        > - to dokona sie i bez Ciebie.

        progres w znaczeniu życie-śmierć owszem, mnie chodzi o to na co mam wpływ.
        • perfum nadal: nie ma takiego... 01.08.15, 15:44
          larusse napisała:
          > progres w znaczeniu życie-śmierć owszem, mnie chodzi o to na co mam wpływ.

          nie masz prawie na nic.
          - pominawszy takie pierduly - jak: - w jakim kolorze wlozysz majtki
          czy z ktorym facetem pojdziesz do lozka (sposrod dostepnych)
          - bo to - w istocie sprawy - niczego nie zmienia.
          • larusse Re: nadal: nie ma takiego... 01.08.15, 16:09
            wiem, że umrę (co mnie specjalnie nie martwi), ale chcę zobaczyć jak daleko mogę dojść tutaj.
            • perfum Re: nadal: nie ma takiego... 01.08.15, 18:23
              larusse napisała:
              > wiem, że umrę (co mnie specjalnie nie martwi),

              - alesz wcale nie to mialem na mysli...

              ale chcę zobaczyć jak daleko mogę dojść tutaj.

              - to przeciez wiadomo z ksiazek i roznych instrukcji...
              - mozesz splodzic dzieciarnie (lub kogos pozabijac...)
              - zbudowac dom
              - zasadzic las...

              tyle, ze to globalnie niewiele zmneni w biegu spraw tego Swiata...

              - no mozesz dokonac jakichs odkryc naukowych, to juz nieco bieg tego swiata zmieni,
              ale to opcja dosteppna moze dla 0,1 % populacji

              • larusse Re: nadal: nie ma takiego... 01.08.15, 20:05

                > tyle, ze to globalnie niewiele zmneni w biegu spraw tego Swiata...

                jasne, że nie zmieni, ale nie chcę żałować później.
                • perfum ano... 02.08.15, 05:52
                  to rob - co mozesz.
                  nie rozumiem dylematow.

                  rodz - zabijaj
                  sadzaj (drzewa i domy) - pal (to wszystko)

                  eta wsio w Twojej mocy.
                  • larusse Re: ano... 03.08.15, 21:31
                    perfum napisał:

                    > to rob - co mozesz.
                    > nie rozumiem dylematow.

                    nie dylematy, ale stan niewiedzy.
                    chcę być pewna, nakreślić kierunek i ułożyć plan. nie chcę na oślep działać.
                    już sporo czasu straciłam.
                    • duchswiety6 Re: ano... 03.08.15, 21:40
                      larusse napisała:


                      > chcę być pewna, nakreślić kierunek i ułożyć plan. nie chcę na oślep działać.
                      > już sporo czasu straciłam.
                      >
                      >
                      Człowiek myśli ten co nad nami kreśli ot cała prawda.
                      Jednak nie zgodzę się,że nie mamy na nic wpływu.
                      Ostatnio gdybym nie ja ( gdyby nie to forum i nabycie umiejętności )brat zabiłby swoją laskę,a potem siebie,był w takim stanie emocjonalnym,że szok.
                      Rozłożyłam go,dotarłam do traum z dzieciństwa jednak miałam za mało czasu aby dokończyć.Ale udało się jakoś - i skąd taki perfum ma pewność,że np. syn brata ( nienarodzony jeszcze ) nie wynajdzie sposobu np. na darmową energię w dodatku sposób użytkowania jej tak aby nie obciążać ekosystemu.
                      Nie lubię papki dla odmóżdżonego tłumu.
                      • larusse Re: ano... 03.08.15, 21:50
                        Nawet nie chodzi o to czy mamy wpływ czy nie mamy.
                        Po prostu chciałabym wykorzystać życie jak się da i spróbować je według czegoś swojemu ułożyć. A jeśli coś niespodziewanego się wydarzy to się wydarzy. To mnie nie zajmuje.
                    • perfum niemozliwe. 03.08.15, 22:02
                      larusse napisała:
                      ale stan niewiedzy.

                      wierze.

                      > chcę być pewna, nakreślić kierunek i ułożyć plan.

                      - niemozliwe.
                      • feministkapl Re: mozliwe. 03.08.15, 22:39
                        alez ty malkontent jestes hansi!

                        Oczywiscie ze mozliwe, pod warunkiem ze sie wie czego sie chce - i do tego sie dazy - czyli przede wszystkim realnie ocenia swoje mozliwosci.

                        Marzenie ze sie zostanie ksiezna Monako raczej glupie - ale ze sie zostanie ministem zupelnie spenialne, pod warunkiem ze sie ma to co do tego trzeba....

                        ... i ze zadnych wojen i kataklizmow po drodze nie bedzie, ani krachow finansowych, czy konfiskacji majatkow, albo obozow masowej zaglady, i ani innych klesk... glupota ludzka spowodowanych.
                        • perfum niemozliwe. 03.08.15, 22:54
                          feministkapl napisała:
                          > Oczywiscie ze mozliwe, pod warunkiem ze sie wie czego sie chce

                          to nic nie da - w zmieniajacym sie Swiecie.
                          - i do tego sie dazy - czyli przede wszystkim realnie ocenia swoje mozliwosci.

                          - nie ma takich.

                          > ... i ze zadnych wojen i kataklizmow po drodze nie bedzie

                          a- alesz beda.

                          • feministkapl Re: mozliwe. 03.08.15, 23:53
                            oczywiscie ze bedzie ale ktos przeciez bedzie musial wziac na siebie uprzadkowanie po takim - ze stosunkiem jaki ty prezentujesz to tylko koniec swiata po takowym bylby mozliwy ;(
                            • perfum to nadal niemozliwe. 04.08.15, 18:29
                              feministkapl napisała:
                              > oczywiscie ze bedzie ale ktos przeciez bedzie musial wziac na siebie uprzadkowanie

                              - to niemozliwe. nie da sie uporzadkoweac chaosu.

                              po takim - ze stosunkiem jaki ty prezentujesz to tylko koniec swiata po takowym bylby mozliwy ;(

                              Konca swiata nie bedzie.
                              Czlowiek jest niedoskonaly, ale... myslacy i... konca Swiata nie chce... chce jakos przezyc.

                              bedzie chaos i bardak - jak i byl...
                              nie uporzadkowal go zaden z ustrojow: niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm, komunizm...

                              nie uporzadkuja go tez nastepne systemy: globalizm, czy inne komputer-rzady.
                              beda tylko inne rodzaje podzialu i inne rodzaje sprawiedliwosci - niesprawiedliwosci...
                              • feministkapl Re: to nadal niemozliwe. 04.08.15, 22:54
                                a niech ci bedzie, wyrocznio. Nie da sie.

                                a tak na marginesie to sie jakos ni diabla nie mozesz zdecydowac - z jednej strony twierdzisz ze nie ma przemocy a z drugiej to co teraz...

                                Larouse radze z optymistycznie do zycia nastawionymi ludzmi rozmawiac - a skapcanialych malkontentow szerokim lukiem omijac!
    • feministkapl Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 12:52
      jesli odrzucasz 'to zalezy' to pozostaje ci jedynie 'dokladanie' z juz istniejacego, mysle - z tego co ustalono za ciebie. Niby wachlarz mozliwosci i wolny wybor ale dostepny jedynie w takiej a nie innej gamie, dla tych ktorym dostepu udzielono - dziewczynkom po prawej, chlopcom po lewej..

      Zawsze mozesz sie starac sama swoja wlasna game stworzyc, wymyslec wlasne kombinacje - i o to chyba ci chodzi, prawda, o ten proces tworzenia - ktory sam w sobie jest progresem przeciez...

      Kto wie, moze i innych - tych zasiedzialych na ustalonych sciezkach - kiedys przekonasz? ;))
      • larusse Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 13:52
        Nie wiem czy wystarczająco jasno się wyrażam. Chodzi o to, że wierzę w istnienie/zakładam istnienie postępu uniwersalnego, w sensie, że on 'jest' i można go wyznaczyć (tak klasycznie), a nie, że "on zależy" (od czasów, metodologii, poglądów) etc.

        Mam na myśli coś takiego:
        narodziny-dzieciństwo-rozwój-dorosłe (świadome) życie <też przejście od instynktu do poziomu intelektu- czy dalej intuicji> śmierć

        tylko w sferze na którą mamy aktywny wpływ i którą sami tworzymy.
        (zdaję sobie sprawę, że rozwijanie intelektu i intuicji też jest taką sferą, ale to za mało konkretne jest i wydaje mi się, że może zachodzić jakby poprzez te 'bardziej konkretne' działalności.
        • feministkapl Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 14:31
          No nie wiem czy jasno - ja z tego co piszesz wyczytuje ze szukasz jakiejs sprawdzonej drogi z gwrancja powodzenia - dobrym wynikiem - bo i czemu niby utartych oczywistosci nie bierzesz pod uwage, jak np. macierzynstwo? Ono jest uniwersalnym, przeciez - niezaleznym od czasow, ekonomi, pogladow - i sie sprawdza dla wiekszosci kobiet, dlatego ma range jaka ma bo zdecydowana wiekszosc kobiet twierdzi ze im zalatwia te kwestie pytan dot. progresu w zyciu..

          Ja mysle ze ty mowisz o torzsamosci - o identyfikacji ze sprawdzona droga czy wzorem ... do sukcesu..?

          Chcesz powiedziec 'jestem astonomem' i w ten sposob sie innym przedsatwiac.. by wiedzieli o co chodzi i z podziwem glowami kiwali..?

          .. ale jesli szukasz podziwu to musialoby to byc cos co inni rozumieja - znaja i wiedza, a ty masz wzory - bo kazda 'inszosc' raczej agresje w innych budzi a nie podziw!
          • larusse Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 15:12
            Mam na myśli bardziej klasyczny tor rozwoju.

            Bo tak, tor ludzi żyjących na poziomie instynktu (najczystszy):
            rodzą się-żyją <małżeństwo>-dają życie<założenie rodziny>-mnożenie się pokoleń-starość-śmierć (tutaj ew. jeśli zostają wdowcami/wdowami - to dalej służba społeczeństwu -starość-śmierć)

            Intelekt (czyli jeszcze wyżej):
            rodzą się -żyją-pobierają wiedzę -zostają filozofami/politykami/uczonymi-mnożą problemy (:) ) zostawiają po sobie dzieła-śmierć

            Intuicja: tu by była droga mistyka

            Szukam chyba czegoś co byłoby jakby esencją tych połączeniem (postępowym) tych trzech poziomów (nie wiem czy jest jeszcze jakiś wyżej). Żeby naszkicować sobie taki idealny kierunek i pracować/wybierać bazując na tym szkielecie.

            Co do macierzyństwa to owszem, macierzyństwo jako takie (tj. dawanie życia) jest progresem w życiu, ale to tylko na poziomie instynktu, czyli człowieka rozumianego jako cześć przyrody (przyjmuję do wiadomości, że ok, jesteśmy w zasadzie ssakami, ale definiowanie się przez ja, jako część przyrody, średnio mnie zadowala...
            • torado Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 15:43
              larusse napisała:

              >
              > Szukam chyba czegoś co byłoby jakby esencją tych połączeniem (postępowym) tych
              > trzech poziomów (nie wiem czy jest jeszcze jakiś wyżej). Żeby naszkicować sobie
              > taki idealny kierunek i pracować/wybierać bazując na tym szkielecie.
              >
              > Co do macierzyństwa to owszem, macierzyństwo jako takie (tj. dawanie życia) jes
              > t progresem w życiu, ale to tylko na poziomie instynktu, czyli człowieka rozumi
              > anego jako cześć przyrody (przyjmuję do wiadomości, że ok, jesteśmy w zasadzie
              > ssakami, ale definiowanie się przez ja, jako część przyrody, średnio mnie zado
              > wala...
              >
              no ale to przecież wiesz co chcesz osiągnąć i co dla Ciebie jest tym uniwersalnym postępem: połączenie trzech etapów rozwoju: instynktu, intelektu i intuicji...kwestia teraz jakimi sposobami i drogami,
              a tak na marginesie, dla mnie macierzyństwo nie jest progresem w moim życiu, choć progresem w życiu społecznym jest w sensie właśnie instynktu...rozumiem, też że macierzyństwo może być progresem w sensie rozwoju intuicji, jakichś wartości wyższych. Definiuje się jako progres z tego względu, że rozwija kobietę do tego by przezwyciężyć siebie, swój egoizm, by bezwarunkowo oddać się drugiej osobie, ale mnie do tego macierzyństwo potrzebne nie jest...:-)
              • larusse Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 16:07
                > no ale to przecież wiesz co chcesz osiągnąć i co dla Ciebie jest tym uniwersaln
                > ym postępem: połączenie trzech etapów rozwoju: instynktu, intelektu i intuicji.
                > ..kwestia teraz jakimi sposobami i drogami

                no właśnie nie wiem, bo... nie jestem w 100% pewna czy to o to chodzi, czy czasami czegoś nie przeoczyłam/o czymś nie wiem/źle zrozumiałam itp. sama myśl pryprawia mnie o lekki rozstrój.


                > a tak na marginesie, dla mnie macierzyństwo nie jest progresem w moim życiu, ch
                > oć progresem w życiu społecznym jest w sensie właśnie instynktu...rozumiem, też
                > że macierzyństwo może być progresem w sensie rozwoju intuicji, jakichś wartośc
                > i wyższych. Definiuje się jako progres z tego względu, że rozwija kobietę do te
                > go by przezwyciężyć siebie, swój egoizm, by bezwarunkowo oddać się drugiej osob
                > ie, ale mnie do tego macierzyństwo potrzebne nie jest...:-)

                no, ale popycha życie do przodu. życie społecznie nie jest życiem instynktownym (przynajmniej z 'założenia'), to jest w sensie czystego instynktu. macierzyństwo jako rozwój intuicji.... hm... tylko wtedy gdy kontrolujesz instynkt i masz władzę nad swoim intelektem (masa ludzi w ogóle go nie rozwinęła!), wtedy chyba wchodzi się na poziom intuicji (przy czym trudno jest mi wyobrazić sobie pochodzące od intuicji (czyli czegoś dużo wyższego niż intelekt, który sam w sobie jest już wysoki) powoływanie życia (które będzie się musiało zmierzyć ze swoją skończonością!) na taki świat (gdzie instynkt się nierzadko panoszy, intelekt mnoży problemy i rozstroje a intuicji tyle co kot napłakał)
            • feministkapl Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 18:22


              Bo tak, tor ludzi żyjących na poziomie instynktu (najczystszy):
              rodzą się-żyją <małżeństwo>-dają życie<założenie rodziny>-mnożenie się pokoleń-starość-śmierć (tutaj ew. jeśli zostają wdowcami/wdowami - to dalej służba społeczeństwu -starość-śmierć)

              Intelekt (czyli jeszcze wyżej):
              rodzą się -żyją-pobierają wiedzę -zostają filozofami/politykami/uczonymi-mnożą problemy (:) ) zostawiają po sobie dzieła-śmierć

              Intuicja: tu by była droga mistyka

              Szukam chyba czegoś co byłoby jakby esencją tych połączeniem (postępowym) tych trzech poziomów (nie wiem czy jest jeszcze jakiś wyżej). Żeby naszkicować sobie taki idealny kierunek i pracować/wybierać bazując na tym szkielecie.


              Dlatego napisalam o kreatywnosci - jak te elementy polaczysz, w jakich proporcjach to twoj wlasny wybor z tym ze wszystko to w ramach panujacej tam gdzie zyjesz kultury sie bedzie musialo jakos zmiescic, ... lub nie? Twoj wybor!

              Co do macierzyństwa to owszem, macierzyństwo jako takie (tj. dawanie życia) jest progresem w życiu, ale to tylko na poziomie instynktu, czyli człowieka rozumianego jako cześć przyrody (przyjmuję do wiadomości, że ok, jesteśmy w zasadzie ssakami, ale definiowanie się przez ja, jako część przyrody, średnio mnie zadowala...

              Prokreacja odbywa sie w naszej kulturze zwykle w wyniku zwiazkow 1+1, w innych bywaly np. haremy i tez sie rozmazali, dorastali, zyli i umierali .... To kwestia systemu w jakim zyjemy - czyli ze jednak .. 'zalezy' ?

              Bo to kultura jest czynnikiem wyznaczajacym ci droge - wedle niej ustala sie dostep do mozliwosci, od niej dostaniesz wsparcie lub ci go odmawia, i nie znajdziesz w niej sojusznikow, np. haremu nie zalozysz bo cie zaaresztuja ;)

              I tak prawie ze wszystkim jest. Pocieszajacym jest to jednak ze kultura wciaz ewoluuje wiec to co dzis akceptowane to nie koniecznie bedzie jutro - i kto wie co bedzie za lat 50?!

              Ty tez jestes jej czescia - i albo poplyniesz potulnie za tymi ktorzy sciezki ustalaja i twierdza ze takie sa jedyne albo bedziesz odwaznie starac sie nowe sciezki przecierac - kreatywnie - i ze wsparciem sojusznikow siebie wedle wlasnego uznania tworzyc .. ?


              • larusse Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 20:23
                > Dlatego napisalam o kreatywnosci - jak te elementy polaczysz, w jakich proporcj
                > ach to twoj wlasny wybor z tym ze wszystko to w ramach panujacej tam gdzie zyje
                > sz kultury sie bedzie musialo jakos zmiescic, ... lub nie? Twoj wybor!

                Ja uznaję, że postępowe (w takim znaczeniu o jakie mi chodzi) będzie tylko jedno połączenie, tylko nie wiem jeszcze jakie.
                Bo weźmy np. otoczenie (w którym żyję)
                wieś-miasto-kraj, w który mieszkasz-inny kraj w europie-na innym kontynencie-innej planecie

                no i owszem, możesz mieszkać w Poznaniu albo w Kielcach czy w Warszawie, we Włoszech czy w Estonii (to są te "wybory" bardziej lub mniej kreatywne-i to jest takie rozrastanie ale wszerz, mnie chodzi o coś co prowadzi do przodu


                Kultura w dzisiejszym świecie to w dużej mierze kwestia wyboru.
                • feministkapl Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 22:07
                  no i o tym mowie - ze w Pipidowku Dolnym raczej bedzie trudniej niz, powiedzmy, w Londynie - ale gdzie bys sie nie znalazla to, jesli tak bedzie jak jest, za absolutnie wszystko trzeba zaplacic.

                  Tak wiec, w Londynie i owszem pod warunkiem ze masz tam i wikt i opierunek a przede wszystkim dach nad glowa a ze ceny obecnie tam sa horrendalnie wysokie to osiagniecie takich duzo dluzej ci zajmie niz w Pipidowku, a zupelnie nic jesli to wszystko juz w tymze Pipidowku posiadasz... wiec znow wracamy do ekonomi... i do 'zalezy'.... z jakiego punktu startujesz i czym dysponujesz na 100%!!

                  Patrz, radze, na 'mam to i to' a 'do zadowolenia brak mi tego i tego' i daz do tego - bo najtrudniej to wiedziec czego sie chce, a gdy sie juz wie to potem jak po masle juz leci ... tylko trzeba sie dobrze rozmarzyc, .... i posprawdzac sobie fakty, ulozyc plan, itp, i do przodu! ;))

                  • larusse Re: idea postępu w życiu 03.08.15, 21:35
                    > Patrz, radze, na 'mam to i to' a 'do zadowolenia brak mi tego i tego' i daz do
                    > tego - bo najtrudniej to wiedziec czego sie chce, a gdy sie juz wie to potem ja
                    > k po masle juz leci ... tylko trzeba sie dobrze rozmarzyc, .... i posprawdzac s
                    > obie fakty, ulozyc plan, itp, i do przodu! ;))


                    Właśnie podobno w drugą stronę się to robi. Najpierw 'chcę to i to' a później dróg dopiero szuka. Jakby z drugiej perspektywy, żeby patrzeć... odrywając się od tego co tu nam dane.
                    • feministkapl Re: idea postępu w życiu 03.08.15, 21:57
                      wiesz, tak na logike - nie wiem ile masz teraz lat - ale, ja radze, usiadz sobie wygodnie i zamknij oczy i wyobraz sobie siebie w wieku 40 - 50 - 60 - 70 - 80 - 90 - 100 lat. Te progi to kroki do celu - stu moze nie dozyjesz ale 40 czy 50 czy 60 raczej na pewno. Co bedzesz wowczas robic? Co innego, mysle gdy 40 a co innego gdy 60 - gdzie?! W jakich warunkach? Co pod reka a co poza zasiegiem? Zdrowa czy chora? itp.

                      Jesli zdrowa to i odzywiac sie trzeba dobrze i gimnastykowac - bez tego raczej trudno bedzie byc zdrowa po 60. Jesli bogata no to zarobic trzeba - bo z nieba nie spadnia.. no chyba ze liczysz ze odziedziczysz albo chlop jakis ci da - no to dbaj o tych co by mieli zapisac albo chlopa szukaj! Albo roboty takiej ktora ci to zapewni! itp!

                      Z nieba nie spadnie - to pewne!

        • torado Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 15:29
          larusse napisała:

          > Nie wiem czy wystarczająco jasno się wyrażam. Chodzi o to, że wierzę w istnieni
          > e/zakładam istnienie postępu uniwersalnego, w sensie, że on 'jest' i można go w
          > yznaczyć (tak klasycznie), a nie, że "on zależy" (od czasów, metodologii, poglą
          > dów) etc.
          >
          > Mam na myśli coś takiego:
          > narodziny-dzieciństwo-rozwój-dorosłe (świadome) życie <też przejście od ins
          > tynktu do poziomu intelektu- czy dalej intuicji> śmierć
          >
          > tylko w sferze na którą mamy aktywny wpływ i którą sami tworzymy.
          > (zdaję sobie sprawę, że rozwijanie intelektu i intuicji też jest taką sferą, al
          > e to za mało konkretne jest i wydaje mi się, że może zachodzić jakby poprzez te
          > 'bardziej konkretne' działalności.
          >
          >
          >

          bo zakładasz istnienie postępu uniwersalnego. Postęp, czyli przejście od wyższego do niższego etapu, jeśli chodzi o życie dla mnie dzieje się samo, choć ja tego nie traktuję jak progres, a jak naturalną, nieuchronną kolej rzeczy, progres dla mnie jest wtedy, kiedy jest wynikiem mojego wysiłku.....
          a " narodziny-dzieciństwo-rozwój-dorosłe (świadome) życie śmierć" to po prostu etapy w życiu, które dzieją się bez mojego wkładu, następują po sobie naturalnie....
          • larusse Re: idea postępu w życiu 01.08.15, 15:50
            > bo życie dla mnie dzieje się samo, choć ja te
            > go nie traktuję jak progres, a jak naturalną, nieuchronną kolej rzeczy, progres
            > dla mnie jest wtedy, kiedy jest wynikiem mojego wysiłku...

            Zgoda, no ale jest to jakiś postęp, bo jest dynamiczny i tak --------------->.

            > a " narodziny-dzieciństwo-rozwój-dorosłe (świadome) życie śmierć" to po prostu
            > etapy w życiu, które dzieją się bez mojego wkładu, następują po sobie naturalni
            > e....

            Jasne, dlatego ja mówię o sferze na którą mamy wpływ i którą sami kształtujemy.
            • szaman.ka Re: idea postępu w życiu 03.08.15, 21:46
              larusse napisała:

              > > bo życie dla mnie dzieje się samo, choć ja te
              > > go nie traktuję jak progres, a jak naturalną, nieuchronną kolej rzeczy, p
              > rogres
              > > dla mnie jest wtedy, kiedy jest wynikiem mojego wysiłku...
              >
              > Zgoda, no ale jest to jakiś postęp, bo jest dynamiczny i tak ---------------
              > 2;.
              >
              > > a " narodziny-dzieciństwo-rozwój-dorosłe (świadome) życie śmierć" to po p
              > rostu
              > > etapy w życiu, które dzieją się bez mojego wkładu, następują po sobie nat
              > uralni
              > > e....
              >
              > Jasne, dlatego ja mówię o sferze na którą mamy wpływ i którą sami kształtujemy.
              >
              >
              Nie jestem pewna; czy dobrze odgaduję Twoje dążenia, ale wydaje mi się, że byłoby warto abyś poczytała sobie prace Kazimierza Dąbrowskiego :

              - Mental growth through positive disintegration.(wspólaut. Piechowski ,Kawczak)
              - The dynamic of concepts.Neuroses and psychoneuroses form the perspective of positive disintegration.
              (współaut. Kawczak
              - Theory of levels of emotional development.( współautor M.M. Piechowski )
              - W poszukiwaniu zdrowia psychicznego.
              - Dezintegracja pozytywna.
              - Pasja rozwoju
              - Funkcje i struktura emocjonalna osobowości
              • larusse Re: idea postępu w życiu 03.08.15, 21:52
                dziękuję :) zapisałam sobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
  • Kategorie
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej na tym forum
  • Tagi
  • Polecane
  • Najciekawsze
  • Aktywne