Dodaj do ulubionych

Ucieczka w ciszę

23.08.15, 12:34
Jestem zmęczona fizycznie i psychicznie.Facet 57 lat z którym jestem od 17 lat to egoista, samolub nierób, cham i śmierdzący psychopata.Gdy zachorowała jego mama na parkinsona oczywiście jego była żona i kochane dzieci, którym babcia ciągle pomagała wypięły na niego dupę.Dzieci już dorosłe mają swoje rodziny .Został sam z problemem[ jest jedynakiem ] zaoferowałam pomoc zabraniem mamy do mnie do domu. I po 3 latach choroby mama zmarła .Pan władca i król mojego domu poczuł się jak w sanatorium dla emerytów .pracować się nie chce a jeśli już coś gdzieś to jaki bamber,mam syna który wiecznie szuka pracy 23 lata .Obydwaj nienawidzą się serdecznie ja jestem pośrednikiem między nimi wyzwiska straszne .Sama pracuję robię opłaty prowadzę życie domowe, władca i król czasami coś kupuje .ostatnio wpadł na pomysł że już nie będzie łożył na życie , na darmozjada okej. Tylko zapomniał że on też jest tym pasożytem który żre za moje przez większość życia. I nie płaci za nic. Uciekam w cisze czytam książki kupiłam psa haskiego chodzę na spacery ,mam serdecznie dosyć, tęsknie za normalnym domem normalną rodziną. co robić jak z tym poradzić, proszę może ktoś ma dobry pomysł dobrą radę. Nie jesteśmy małżeństwem .
Obserwuj wątek
    • feministkapl Re: Ucieczka w ciszę 23.08.15, 12:59
      A moze ustaw kilka pudelel w przedpokoju i wszystko co jego to tam spokojnie wrzucaj, i podaj mu termin do ktorego zyczysz sobie zeby wraz z nimi zniknal - i pojdz na spacer!?
      • altz Re: Ucieczka w ciszę 23.08.15, 14:37
        feministkapl napisała:
        > A moze ustaw kilka pudelel w przedpokoju i wszystko co jego to tam spokojnie wr
        > zucaj, i podaj mu termin do ktorego zyczysz sobie zeby wraz z nimi zniknal - i
        > pojdz na spacer!?

        Kartony w dwóch kolorach, jedne dla konkubenta, drugie dla syna.
        Pogonić dwóch dziadów i w końcu żyć spokojnie.
    • nanie2 Re: Ucieczka w ciszę 23.08.15, 13:14
      To co tak naprawdę Cię przy nim trzyma?
      • hansii meandry kobiecej Duszy... 23.08.15, 16:34
        nanie2 napisała:
        > To co tak naprawdę Cię przy nim trzyma?


        Tesz sie zastanawiam, gdyz na tym foro to juz jakies SETNE opowiadanie w tym stylu,
        ktore tu czytam...

        Wytlumaczenie mam (chyba) tylko jedno...:
        Moja znajoma (rozwodka) czesto powtarza: - "Die alle sind Schweine"...

        co na polski sie tlumaczy: - oni wszyscy (mezczyzni) - to swinie...
        • nanie2 Re: meandry kobiecej Duszy... 23.08.15, 17:45
          No ale z tą świnią mieszka od 17 lat :). Pod takim "wszyscy faceci to świnie" jest wielka tęsknota, żeby tymi świniami nie byli... I nadzieja, że jak się będzie skałą to każdy będzie poważał. :) I strach przed samotnością. Miłość w życiu potrzebna jak tlen, tylko trzeba wiedzieć jak i z kim...

          Tyle lat bycia matką, kochanką, ojcem, władcą, opoką - z nadzieją, że w końcu będzie ktoś silniejszy, co weźmie za rękę i poprowadzi. Ale tak nie ma, trzeba trochę okrucieństwa, jaśnie panowie to nie dzieci małe. I co do sytuacji tutaj zawątkowanej - z domu wyrzucić jak najszybciej... Bo za chwilę Autorka będzie świętą i znajdzie szczęście nie w świecie ale w pochlebianiu sobie, że jest pełna poświęcenia. Aureolę będzie mieć, zamiast hmmm... uciech ziemskich.
          • hansii bez prze-sadyzmu :) 23.08.15, 18:09
            nanie2 napisała:
            > No ale z tą świnią mieszka od 17 lat :).
            Pod takim "wszyscy faceci to świnie" jest wielka tęsknota, żeby tymi świniami nie byli...

            - chcialaby mucha do raju...

            I strach przed samotnością.

            - CHYBA GLOWNIE TO.

            Miłość w życiu potrzebna jak tlen,

            - nie jest. ta Pani zyje tyle lat bez milosci - ALE zmieniac tego na samotnosc nie zamierza...
            • nanie2 Re: bez prze-sadyzmu :) 23.08.15, 18:53
              - chcialaby mucha do raju...

              Ja w swoim już jestem :)

              - CHYBA GLOWNIE TO.
              Miłość to coś więcej niż strach przed samotnością. Taki strach daje właśnie takie rezultaty jak w wątku

              nie jest. ta Pani zyje tyle lat bez milosci
              Właśnie. I dlatego jest jak jest - beztlenowo :). Dlatego trzyma się iluzji kurczowo- bo bez miłości -takiej czy innej- się nie da.
              • hansii Re: bez prze-sadyzmu :) 23.08.15, 20:58
                nanie2 napisała:
                bo bez miłości - takiej czy innej - się nie da.

                alez da sie - jak widac na powyzszym przykladzie.
                chyba ze masz na mysli milosc do samej siebie ?
              • feministkapl Re: bez prze-sadyzmu :) 24.08.15, 10:26
                Samotnosc jest jedynie problemem dla tych ktorzy ktorym zalezy na byciu postrzeganym jako nie-samotnym, tych ktorzy wkladaja duzy wysilek w swoj zewnetrzny obraz - jak np. ci na FB kolekcjonujacy setki 'przyjaciol'.. a tak naprawde to wszyscy jestesmy samotni bo nawet w najlepszym zwiazku gross z tego co robimy odbywa sie samotnie, bez towarzystwa bo takie wcale do tego nie jest potrzebne - np. czytanie, czy ablucje, no i myslenie...

                Do tworczego myslenia wrecz wskazana jest samotnosc - i mysle ze to wlasnie jest przyczyna dlaczego autorka ma dosc. Przy takim harmiderze jaki jej panowie na okraglo urzadzaja nie jest przeciez w stanie swoich mysli pozbierac do kupy, zajac sie soba bo wciaz ja zmuszaja do myslenia o nich, ich wlasnych sprawach jak ich praca, ich pieniadze, ich balagan, ich zle humory i zachowanie - a gdzie ona w tym wszystkim, kiedy ona ma czas dla siebie samej? Spacery dobre ale wciaz malo!
                • nanie2 Re: bez prze-sadyzmu :) 24.08.15, 12:01
                  No jasne, czuć się można samotnym nawet w tłumie :), samotność jest dobra, też lubię. Mi chodzi o coś innego- o poczucie bliskości, które nie zanika nawet jak udać się na długi samotny spacer. Autorka wątku tego nie ma, ma iluzje, że jest kochana, to nie to samo.
                  • feministkapl Re: bez prze-sadyzmu :) 24.08.15, 14:15
                    ja bym sie tak daleko nie posuwala jak do mowienia jej co ona czuje i czego chce!

                    Wlasnie w tym sek ze ma sama do tego dojsc - a ze krzyczy przeciez ze spokoju ma malo to i pewnie nie bardzo sama wie.
                    • nanie2 Re: bez prze-sadyzmu :) 24.08.15, 15:23
                      Niczego takiego nie robię, tylko próbuję tłumaczyć sobie samej co może się dziać.
                  • hansii a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 14:27
                    nanie2 napisała:
                    Autorka wątku tego nie ma, ma iluzje, że jest kochana, to nie to samo.


                    A Ty ciagle z ta iluzja Milosci....
                    Autorka NIE ma iluzji, ze jest kochana.
                    - pisze wyraznie, ze: "samolub, nierób, cham i śmierdzący psychopata, zre za moje pieniadze"...

                    I tkwi w tym z rozpedu, lub ze strachu przed samotnoscia, bo alternatywy przeciez ma...
                    (pisze, ze to jej mieszkanie...)
                    • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 15:22
                      Autorka NIE ma iluzji, ze jest kochana.

                      Ciekawe. To co robiła z obcym facetem, który zamieszkuje JEJ mieszkanie od 17 lat? Może to na policję trzeba zgłosić. Mówi mu choć "dzień dobry panu"? Może to napaść? Bo naruszenie miru domowego z pewnością.
                      I czemu tutaj pisze zamiast krzyczeć i dzwonić na 112, że się obcy facet do jej domu zakradł i siedzi od 17 lat? Nie dlatego pisze przypadkiem, żeby ktoś ją zmotywował do zmiany lub powiedział "ależ przecież on cie kocha". Pisze zamiast wywalić obu panów na zbity pysk. To zastępcze. Bo sama decyzji podjąć nie umie, nadzieją przywiązana. Spacery to tylko ucieczka przed działaniem.
                      Serio: musi być coś pod tym "rozpędem", jakaś nadzieja (ja to nazywam iluzją). A jeśli strach przed samotnością to dlaczego? Bo sama nie umie sobie zakupów zrobić? Umie, ale lepiej we dwójkę do tej kawy usiąść. Miłość ma większą wartość od samotności. To moja opinia.
                      • 1klementyna Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 15:36
                        Zgadzam się z Tobą, że ludzie nie pragną samotności. Jest ona jednym z lęków egzystencjalnych, które w mniejszym lub większym stopniu dotyczą każdego z nas. Wynajdujemy sobie różne sposoby radzenia sobie z nimi.
                      • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 15:58
                        Ludzie wiele robia z rozpedu - bo ktos powiedzial ze tak bedzie dobrze no to siup, i skacze na gleboka wode i pedzi. Jak ta pani z tym facetem, nawet jego mama sie zajela, w dobrych intencjach - nie ustaliwszy z nim zadnych warunkow? .. tak bez zadnej umowy i jedynie w nadziei ze sie odwdzieczy, bedzie szanowal, zapewni wzniosle wrazenia, czy co?

                        Z synem niby inna sprawa ale i podobna - nadzieja ze wyrosnie na odpowiedzialnego, pomocnego, grzecznego faceta jakby tez pomalu idzie w dym - bo z samych nadziei to wiele zwykle nie wynika. To tak jak w TotoLotka - zyc sie tak nie da bo ustalac najpierw trzeba, negocjowac, potem pilnowac swojego interesu, pracowac nad tym, i oczy otwarte wiecznie miec!

                        Czyli zupelnie tak samo jak w pojedynke! ;))

                        A'propos to wlasnie glosno tu w prasie o podanie w necie przez hackerow 30 milionow adresow do zwiazanych slubem ludzi ktorzy byli zarejestrowani i korzystali ze stron na ktorych umawiali sie na seks z innymi ludzmi bedacymi w malzenstwach.

                        30 milionow!!! = nastepne 30 milionow naiwnych!
                        • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 16:17
                          edynie w nadziei ze sie odwdzieczy, bedzie szanowal, za
                          > pewni wzniosle wrazenia, czy co?

                          zyc sie tak nie da bo
                          > ustalac najpierw trzeba, negocjowac, potem pilnowac swojego interesu, pracowac
                          > nad tym, i oczy otwarte wiecznie miec!


                          To nie jest miłość . To wyrachowane negocjacje. Też można ale to nie to samo. To co opisujesz to pilnowanie inwestycji, interesu. Równie dobrze można iść do łóżka ze wspólnikiem w interesie: seks jest i pieniądze. Ja mówię coś innego: zawsze jest nadzieja, że zbuduje się jakieś My. Coś transcendentalnego, wyższego niż połączenie wspólnego interesu. I dlatego niektórzy dają z siebie coś by to My zbudować. Czasem ludzie żyją ze sobą, pilnują swojego biznesu-rozwoju, a jednak na pytanie czy zaznałam/em miłości- mówią "nie" i czytują harlekiny lub uciekają w pracę. Nawet jeśli to iluzja, to potężna, dostojna, warta pracy. Harmonia i bliskość. Trzeba tylko wiedzieć z kim. Ja Autorki wątku nie potępiam za te 17 lat- bo nie była wyrachowana. Nadzieja - ludzka rzecz i ważna.
                          • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 16:41
                            cos mi wyglada zes pierwsza w kolejce do rozczarowania - czego ci wcale nie zycze, zaznaczam ;)

                            Oczywiscie ze nie to samo - bo nie pozwala sie zanurzyc w 100% w marzeniach i plynac na chmurach tylko kaze na ziemie zejsc przynajmniej od czasu do czasu - autorka wlasnie w drodze na nia jest - by zmierzyc sie z rzeczywistoscia.

                            Bo ludzie sa jacy sa. Mowisz ze wystarczy wiedzec z kim - czy podasz tez sposob na rozpoznawanie?! ;) ... PRZED a nie PO!

                            Moja teoria jest taka ze w kazdym z nas jest pragnienie by byc waznym, potrzebnym, szanowanym, itp. Mezczyzni na ogol to praca sobie zaspokajaja - tam maja swoje hierarhie i sie tluka o pozycje miedzy soba i o to ktory wazniejszy i wiecej kasy zarobi. Wiekszosci to wystarcza. Pociupciaja sobie czasem dla rozladowania napiec i juz, zadowoleni.

                            Kobietom nawbijano do glow ze sa do zaspokajania potrzeb innych, do osiagania jakies tam jednosci z innymi , do oddawania sie - rodzinie, malzenstwu, dzieciom, facetom - i o tym glownie marza sobie.. az na ziemie nie spadna, niestety, na ogol juz potluczone, poranione, wypompowane, i .. stare! Bo to brednie sa.

                            Sa takie ktore ratujac twarz wbijaja sobie aureole, jak powiedzialas, na glowe ktora tak na prawde korona cierniowa jest. Co obrzydliwym jest to to ze tym ktore po prostu zyja tak d.. truja ze one tez musza te korone nosic tak jak one ze az .. brrrr! ;)

                            Oczywiscie ze sa uczucia jakiejs jednosci, porozumienia, radosci z bycia razem, spelnienia lub nie - ale polegac na jednym jedynym czlowieku ze spelni je wszystkie i to przez dlugie lata idiotyzmem jedynie jest!
                            • duchswiety6 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 17:08
                              och jakie to słodkie odwoływanie się do ludzkich uczuć,a może raczej żałosne że "jak trwoga to do Boga" bucha cha cha.
                              Tak,tak istnieją z aureolką - na tyle świętojepliwe aby pisać o rzekomych romansach drugiej kobiety tak aby ewentualny partner doczytał/dowiedział się.Aby tylko do poziomu zniżyć dojepać w wyniku własnych frustracji,brzydoty,tępoty i ... braku jakichkolwiek uczuć no po za tymi które się w kroku skroplą.Ziefffff

                              żałosne i smutne.
                              • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 17:22
                                Anka, a nie moglabys tych swoich rozrachunkow gdzies indziej zalatwiac - przynajmniej w osobnym watku, zamiast tak od sasa do lasa wpisywac cos bez zwiazku z dyskusja..?
                              • duchswiety6 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 17:23
                                Zawsze miłość kojarzyła mi się z troską i nie mam tu na myśl tylko relacji damsko męskich.
                                Generalnie miłość jest jedna z różnymi odcieniami.
                                Macierzyństwo,siostrzana,partnerska itp.itd.

                                Chociaż spotkałam osoby,które pozbawiły mnie złudzeń?
                                Wyśmiały - zastanawiam się jak bardzo trzeba być zrytym aby się śmiać z tego?
                                Chociaż z drugiej strony no tak - uczucia wyższe są nie dla wszystkich to przywilej :D
                                • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 17:31
                                  tak, tu rozsadnie mowisz - i ja w sumie o tym samym. Ze jakise bledne przekonanie jest ze do tej milosci to jedna jedyna osoba jest portrzebna i ze jak takiej nie ma to grob mogila i juz.

                                  Milosc moze byc wszedzie - problemem w obecnych czasach jednak jest to ze w tej calej epidemii egoizmu, wybuchu indywidualizmu, jaki obecnie mamy to wiekszosc przed wszystkim kocha siebie samych - i nawet na terapie wyganiaja jesli niedostatecznie - a drugich ma za hetki-petelki i lazi w brudnych butach po nich...
                                • duchswiety6 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 18:18
                                  Powiadasz,że co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie?

                                  No ok - usunę się droga feministko he he możesz być tego pewna,a tak po za tym to nie przypadkiem jakieś urojenia?

                                  Chyba mam prawo odpowiadać podając przykłady z życia wzięte.
                                  Przypominam,że to nie ja kończyłam zacne szkoły psychologiczne i nie muszę zapie...ć papką czy bełkotem psychologicznym.

                                  baj.
                                  • duchswiety6 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 18:19
                                    Ponadto rozmawiasz i kłócisz się z duchem świętym he he
                                  • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 18:42
                                    swietojepliwych, jak je nazywasz, ja tez nie powazam - bo wiem ze tam pod ta swietojepliwoscia wiadro robali zwykle jak pod kamieniem znalezc mozna, ale pisze raczej ogolnie - jesli jakiejs zadrga to niech sie tym zajmie sama - ty natomiast raczej jakas jedna osobe mialas na mysli to piszac:

                                    Tak,tak istnieją z aureolką - na tyle świętojepliwe aby pisać o rzekomych romansach drugiej kobiety tak aby ewentualny partner doczytał/dowiedział się.Aby tylko do poziomu zniżyć dojepać w wyniku własnych frustracji,brzydoty,tępoty i ... braku jakichkolwiek uczuć no po za tymi które się w kroku skroplą.

                                    wyjasnij moze kogo, jesli juz musisz takie pisac!
                            • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 19:54
                              Ja nie twierdzę, że miłość to bujanie w chmurach :).

                              e w kazdym z nas jest pragnienie by byc waznym, potrzebn
                              > ym, szanowanym, itp. Mezczyzni na ogol to praca sobie zaspokajaja - tam maja sw
                              > oje hierarhie i sie tluka o pozycje miedzy soba i o to ktory wazniejszy i wiece
                              > j kasy zarobi. Wiekszosci to wystarcza. Pociupciaja sobie czasem dla rozladowan
                              > ia napiec i juz, zadowoleni.


                              Nie, nie są zadowoleni. Mogą maskować potrzeby, ale zadowoleni nie są. Wystarczy z nimi pogadać jak skończą 4o lat. Wtedy zaczyna im czegoś brakować: bliskości, intymności, sukcesów rodzinnych etc.

                              Kobietom nawbijano do glow ze sa do zaspokajania potrzeb innych, do osiagania j
                              > akies tam jednosci z innymi , do oddawania sie - rodzinie, malzenstwu, dzieciom
                              > , facetom - i o tym glownie marza sobie.. az na ziemie nie spadna, niestety, na
                              > ogol juz potluczone, poranione, wypompowane, i .. stare! Bo to brednie sa.


                              Jestem daleka od dzielenia świata na pół. Ci źli faceci i te anielskie baby, nie lubię ideologii feminizmu, choć faktycznie w upadającym patriarchacie dostrzegam nierówność. Nie wiem czy nawbijano kobietom do głów, czy po prostu maja inną hierarchię wartości. "Oddawanie się" to nie jest miłość tylko nakładanie korony cierniowej, chyba że oddawanie jest obustronne...

                              Oczywiscie ze sa uczucia jakiejs jednosci, porozumienia, radosci z bycia razem,
                              > spelnienia lub nie - ale polegac na jednym jedynym czlowieku ze spelni je wszy
                              > stkie i to przez dlugie lata idiotyzmem jedynie jest!


                              Popatrz, co piszesz :). Z jednej strony "nawbijano do głów kobietom" a z drugiej zakładasz, ze facet to ten który ma coś dać i spełniać kobiece marzenia i to wszystkie :). Nie o to chodzi: jasne, że można sobie i komuś spełniać marzenia, ale to nie jest istotą miłości. Istotą jest My, coś wyżej niż moje marzenia i niż marzenia mojego faceta. Dla My się coś oddaje z siebie i bierze dla siebie. W My nie ma już ja ani ty, nie ma wyrachowania ani z jednej ani z drugiej strony. Trudno o tym pisać, lepiej przeżyć.

                              > Bo ludzie sa jacy sa. Mowisz ze wystarczy wiedzec z kim - czy podasz tez sposo
                              > b na rozpoznawanie?! ;) ... PRZED a nie PO!


                              Pewnie są takie sposoby :), wiedźmy znają. Ale serio: to też kwestia pewnej losowości, przypadku. No, a tego w życiu nie chcemy, oj nie...
                              • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 24.08.15, 20:40
                                > Ja nie twierdzę, że miłość to bujanie w chmurach :).

                                Ani ja tak nie twierdze! Ale marzenia o milosci sa - czesto marza o niej istoty nie darzace miloscia innych, zadufane w sobie, egoistyczne, nastawione na branie - bez dawanie czegokolwiek poza znudzona mina czy fochami....

                                >
                                > e w kazdym z nas jest pragnienie by byc waznym, potrzebn
                                > > ym, szanowanym, itp. Mezczyzni na ogol to praca sobie zaspokajaja - tam m
                                > aja sw
                                > > oje hierarhie i sie tluka o pozycje miedzy soba i o to ktory wazniejszy i
                                > wiece
                                > > j kasy zarobi. Wiekszosci to wystarcza. Pociupciaja sobie czasem dla rozl
                                > adowan
                                > > ia napiec i juz, zadowoleni.

                                >
                                > Nie, nie są zadowoleni. Mogą maskować potrzeby, ale zadowoleni nie są. Wystarcz
                                > y z nimi pogadać jak skończą 4o lat. Wtedy zaczyna im czegoś brakować: bliskośc
                                > i, intymności, sukcesów rodzinnych etc.

                                Tak to z uogolnieniami jest - bo oczywiscie ze faceci nie sa zadnym monolitem i nie kazdy taki sam. Ja znam innych ty innych a Kowalska jeszcze innych - jeden pie... inny szef miedzynarodowej firmy - porownac sie ich nie da i kazdy z nich inne potrzeby bedzie mial, jednak ogolnie to duzo bardziej sa od kobiet nastawieni na sukces zawodowy i pozycje posrod mezczyzn - i wladze.. Patriarchat! Kobieta to zbyt czesto dodatek, jak paprotka na stoliku do ozdoby w pieknym domu do ktorego dazyl przede wszystkim...
                                >
                                > Kobietom nawbijano do glow ze sa do zaspokajania potrzeb innych, do osiagan
                                > ia jakies tam jednosci z innymi , do oddawania sie - rodzinie, malzenstwu, dz
                                > ieciom, facetom - i o tym glownie marza sobie.. az na ziemie nie spadna, nieste
                                > ty, na ogol juz potluczone, poranione, wypompowane, i .. stare! Bo to brednie sa
                                > .
                                >

                                >
                                > Jestem daleka od dzielenia świata na pół. Ci źli faceci i te anielskie baby, ni
                                > e lubię ideologii feminizmu,

                                - feminizm przede wszystkim nie jest ideologia!!! Jest perspektywa - swiata widzianego oczami kobiet, bo zauwaz ze wszelka nauka ta ktora powstala do, powiedzmy polowy XX wieku byla nauka opisana przez mezczyzn. Dopiero w latach 1970 dopuszczono na tyle do niej kobiety ze mogly sie same wypowiedziec co to jest co widza - okazalo sie wiele spraw bardzo inaczej, wiec radze zebys sie zainteresowala ;)

                                choć faktycznie w upadającym patriarchacie dostrzegam nierówność.

                                Patriarchat ma sie swietnie i nie zamierza rezygnowac - w razie czego piescia sobie radzi! Skad myslisz taki wysyp przemocy woec kobiet w ostatnich latach?

                                Nie wiem czy nawbijano kobietom do głów, czy po prostu maja in
                                > ną hierarchię wartości.

                                Maja bo tak je sie wychowuje! A potem panstwo podatkami i dostepnoscia reguluje ze chcac czy nie rzucaja sie facetom w ramiona z czystej potrzeby przezycia!

                                "Oddawanie się" to nie jest miłość tylko nakładanie korony cierniowej, chyba że oddawanie jest obustronne...

                                Malzenstwo wymaga pojscia na ustepstwa - ja to ty tamto. Bez tego tylko wojna moze byc.
                                >
                                > Oczywiscie ze sa uczucia jakiejs jednosci, porozumienia, radosci z bycia raz
                                > em, spelnienia lub nie - ale polegac na jednym jedynym czlowieku ze spelni je
                                > wszystkie i to przez dlugie lata idiotyzmem jedynie jest!

                                >
                                > Popatrz, co piszesz :). Z jednej strony "nawbijano do głów kobietom" a z drugie
                                > j zakładasz, ze facet to ten który ma coś dać i spełniać kobiece marzenia i to
                                > wszystkie :).

                                Dlaczego tak odczytalas? Napisalam przeciez wyraznie ze idiotycznym jest sie spodziewac zeby wszystkie takie potrzeby zaspokoila jedna osoba!

                                Nie o to chodzi: jasne, że można sobie i komuś spełniać marzenia,
                                > ale to nie jest istotą miłości. Istotą jest My, coś wyżej niż moje marzenia i
                                > niż marzenia mojego faceta.

                                Ty o marzeniach?! Marzenia sa tym czym sa - marzeniami! Ja mowilam o potrzebach - bycia waznym, potrzebnym, itp.

                                Dla My się coś oddaje z siebie i bierze dla siebie.

                                Oczywiscie ze tak jest logicznie - tylko ze to nie automat. Sa tacy ktorzy jedynie biora w zamian udreki ofiarowujac!

                                > W My nie ma już ja ani ty, nie ma wyrachowania ani z jednej ani z drugiej stro
                                > ny.

                                Czy ty moze o 'polowkach'? .. bo to najwieksza bzdura dla panienek jak jest. Kazdy czlowiek jest jednostka sam z siebie - nie polowa osoby!

                                Trudno o tym pisać, lepiej przeżyć. Tak, ale tto jest niemozliwym by takie przezycia trwaly wiecznie ! To sa chwile w zyciu - z jednym mniej takich chwil z innym wiecej - i skala ze tego to sie lubi a tego kocha, bo z nim wiecej. A kochamy raczej za te pozytywne - radosne, wzniosle, przyjemne, itp.
                                >
                                > > Bo ludzie sa jacy sa. Mowisz ze wystarczy wiedzec z kim - czy podasz t
                                > ez sposo
                                > > b na rozpoznawanie?! ;) ... PRZED a nie PO!

                                >
                                > Pewnie są takie sposoby :), wiedźmy znają. Trala lala ;))

                                Bylo takie powiedzenie ze zeby kogos dobrze poznac trzeba najpierw beczke prochu z nim zjesc! .. wiec, ryzyk fizyk ;)

                                Ale serio: to też kwestia pewnej losowości, przypadku.

                                To raczej kwestia dobrania odpowiedniego - musi byc cos co laczy, badz srodowisko, badz zainteresowania, dlugoterminowe cele - a charaktery raczej odmienne, ja mysle. Bo dwoje ambitnych nastwionych na sukces raczej sie zagryzie - a jesli ona potulna z natury i nie rwie sie w swiat a on lew lubiacy rzadzic to gra muzyka ;) ... albo ona mamusia smakolyki podsuwajaca pod nos.... albo bogata z domu z tatusiem ktory robote zalatwi.... albo....?? ;))

                                Interes!!

                                No, a tego w życiu nie chcemy, oj nie...

                                Czego? ..

                                Przewidziec sie niczego nie da - mozna starac sie jak najlepiej zaplanowac i zobowiazac do trzymania ustalonej sciezki i po drodze weryfikowac - i kciuki trzymac ze sie ani nam ani drugiej stronie nie znudzi, i ze nikt nie pojdzie w las!

                                A bez ryzyka nic samo nie przyjdzie, to jedyne co pewne jest!
                                • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 09:00
                                  Rozwątkowało nam się :). Ale kilka odpowiedzi na szybko

                                  - feminizm przede wszystkim nie jest ideologia!!! Jest perspektywa - swiata wid
                                  > zianego oczami kobiet,


                                  Ja feministki czytając mam wrażenie że to pewien skrót poznawczy, siatka poznawcza, do której dostosowuje się każdy fenomen. No i o czym mówimy, bo feminizm lat 70' to coś innego niż obecny.

                                  Skad myslisz taki wysyp przemocy woec kobiet w ostatnich latach?

                                  Z definicji, statystyk i zainteresowania medialnego. Przemoc była zawsze, teraz jest w spotlighcie. Do głosu dochodzi "przemoc domowa" rozumiana także jako przemoc wobec mężczyzn.

                                  Maja bo tak je sie wychowuje!

                                  Czysty gender :). Naprawdę uważasz, że kobiety , nawet po skończeniu informatyki z dyplomem, będą marzyć tylko i wyłącznie o zrobieniu kariery, hierarchii i pieniądzach? Z pewnością czytałaś Susan Pinker. "Szklany sufit", obawiam się, nie istnieje. Tj są jednostki, które będą dążyć do władzy, tylko i wyłacznie. Większość będzie wolała coś innego.
                                  tutaj
                                  i tutaj

                                  Napisalam przeciez wyraznie ze idiotycznym jest sie sp
                                  > odziewac zeby wszystkie takie potrzeby zaspokoila jedna osoba!


                                  Fakt, zrozumiałam błędnie, oczywiście.

                                  Tak, ale tto jest niemozliwym by takie prze
                                  > zycia trwaly wiecznie !


                                  Oczywiście. Każda miłość się kończy: rozstaniem, śmiercią etc. I to jest niesamowite: że ludzie w to wchodzą wiedząc, że kiedyś będzie koniec. Że to się zmienia. Inaczej się kocha gdy ma się 20 lat inaczej gdy 40.

                                  To raczej kwestia dobrania odpowiedniego - musi byc cos co laczy, badz srodowis
                                  > ko, badz zainteresowania, dlugoterminowe cele - a charaktery raczej odmienne, j
                                  > a mysle.


                                  Oczywiście, ale spotkanie takiej osoby to już losowość.

                                  Czy ty moze o 'polowkach'? .. bo to najwieksza bzdura dla panienek jak jest. Ka
                                  > zdy czlowiek jest jednostka sam z siebie - nie polowa osoby!


                                  Nie :). Tak to jest bzdura. Ja mówię, że te dwie pełne osoby tworzą nową jakość, My.


                                  No, a tego w życiu nie chcemy, oj nie...
                                  >
                                  > Czego? ..


                                  Przypadku. Braku kontroli. Tego że się "udaje" a nie my "robimy".
                                  • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 10:40
                                    Nanie, gdy zrozumiesz feminism to bedziesz juz caly swiat rozumiec - a to czy zechcesz to juz twoj wybor!

                                    Sporow o feminizm tu nie zamierzam prowadzic. W Polsce teraz taka moda zeby go obsmiac i wydrwic, i robia to tez kobiety. Wiesz jakie to dopiero 'smiesznie' jest?!

                                    Mnie wystarczy spojrzec wstecz, od poczatkow - pamietam ze, gdy po wstaniu od stolu po obiedzie moi bracia pedzili sie bawic ja musialam zostac w kuchni zeby posprzatac ze stolu, pozmywac i krzesla za nimi przysunac - pytalam dlaczego? !

                                    Pytaj dlaczego!

                                    • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 11:53
                                      Nanie, gdy zrozumiesz feminism to bedziesz juz caly swiat rozumiec

                                      Właśnie tego nie chcę- że jest to Wielka Teoria, do której dopasowuje się rzeczywistość, i która ma wyjaśnić wszystko.Nie ma wielkiej teorii.

                                      W Polsce teraz taka moda zeby go
                                      > obsmiac i wydrwic, i robia to tez kobiety.


                                      Ja nie drwię, ale pokazuję pewne braki w myśleniu. Feministki nie przyjmują krytyki swoich teorii i odbierają je ad personam. Jesli ktoś krytykuje feminiozm to znaczy- z automatu- że jest mizoginem. To nie jest zadna dyskusja , fakt.

                                      ja musialam zostac w kuchni zeby
                                      > posprzatac ze stolu, pozmywac i krzesla za nimi przysunac - pytalam dlaczego? !


                                      I zostawałaś? Matki nie pytałaś dlaczego?
                                      • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 13:53

                                        Jaka Wielka Teoria? .. zyjesz w swiecie to zrozum jak funkcjonuje - no chyba ze tak na czuja z zamknietymi oczami chcesz je przezyc... boisz sie?

                                        Twoja sprawa!

                                        ... kopiujesz fragment w ktorym mowie ze pytalam i pytasz czy pytalam... Ehhh.
                                        • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 13:57
                                          a tak z lekka humorystycznie to, jedna z pierwszych teorii 'meskich' ktora feministki wziely na swoj warsztat byla ta ktora glosila ze kobiety maja mniejszy mozg od meskiego, i ze rozni sie budowa - moze nie powinny?!
                                          • 1klementyna Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 14:45
                                            Ale kobiety mają faktycznie mniejsze mózgi, choćby z racji drobniejszej budowy. Jednak nie przesądza to o niższej inteligencji.
                                            • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 15:09
                                              a nie uwazasz ze poprawniejszym byloby stwierdzenie ze maja je proporcjonalne do wielkosci swojego ciala - jak i mezczyzni - bo nie wszystkie przeciez kobiety to drobniutkie chucherka tak jak nie wszyscy mezczyzni sa wielcy i rosli jak deby!
                                          • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 15:12
                                            Przecież nie o to chodzi, nie wiem czy nie rozumiesz czy nie chcesz rozumieć. Wielka Teoria to heurystyka poznawcza, która porządkuje wszystkie zjawiska i je tłumaczy. Feminizm- cokolwiek się w świecie nie wydarzy, odnosi to do nierówności damsko męskiej. Tak jak psychoanaliza - ma wyjaśnienie (niesprawdzalne ) wszystkiego. Problem w tym, ze takiej wielkiej teorii nie ma jak na razie, a pozostaje marzeniem. Choć ugładza świat i daje odpowiedzi, tak.
                                            • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 15:52
                                              co ugladza?

                                              Czy chcesz powiedziec ze jesli posiadziesz wiedze to sie warunkami jakie ci sie wyznacza pogodzisz? ... o tym mowisz? Hmm..

                                              Wiesz, mowiac o tym mam nadzieje ze dotre do swiadomosci tych do ktorych mowie i w jakims sensie im pomoge sie wyzwolic i uniezaleznic - rozpoznac co z czego sie bierze i dlaczego, po to zeby wiedzialy z czym walczyc a z czym nie, zamiast na slepo sie rzucac i marnowac energie, zdrowie, i zycie!

                                              Taki przyklad - gdyby nie nieodparta chec przypodobania sie mezczyznom, i gotowosc do spelniania meskich zyczen, kobiety by sie nie ciely i kawalkow materaca w cialo nie dawaly wpychac po to zeby sie potem jatrzylo, i gnilo w przyspieszonym tempie. Zamiast tego zdolne bylyby zadbac i o siebie i o innych, niezalezne i wolne. Albo, bo wspomnialas terapie, nie wysiadywaly u terapeutow w nadziei ze sie dostosuja do wszelkich idiotycznych wymagan meskich, nie braly winy na siebie za facetow humory, w nadziei ze nie beda mialy z tym zadnych problemow!

                                              Nie pamietam dokladnych cyfr ale, kolosalna liczba kobiet po 50 zazywa regularnie anty-depresanty. Jak myslisz, dlaczego?!

                                              Ale, biorac pod uwage ten caly opor jaki stawiaja feminizmowi same kobiety, idac tym na reke patriarchatowi, to waszych wnuczek wnuczki wciaz jeszcze w garach i pieluchach beda tkwic potluczone i szorowac podlogi bez chwili czasu na robienie czegokolwiek innego, o zarobieniu wlasnych pieniedzy nie wspominajac...

                                              Bo kapitalizm bez darmowej pracy kobiet przetrwac nie moze - gdyby kobietom placic za cala domowa robote i gdyby kazdy facet musial sobie sam prac gacie i o zywnosc zadbac i swoj dom caly to by swiat zupelnie inaczej wygladal! A na razie mamy taki w ktorym rzadza glownie i wszystkie prawa, co mozna a czego nie, ustalaja mezczyzni - twierdzac ze swietnie wiedza co jest dla nas dobre a co nie - dla ciebie tez!

                                              Amen!
                                              • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 18:17
                                                Ależ ja nie zamierzam walczyć a już z pewnością nie we własnym domu, z mężczyzną, którego kocham z wzajemnością.
                                                Ja naprawdę nie zmywam jesli nie mam na to ochoty.
                                                To co mnie w feminizmie razi to przywiązanie kobiet do "męskich" wartości- władza, hierarchia, kasa. A na co mi to? Naprawdę polecam Susan Pinker, Paradoks płci. Dla kobiet agresywny "męski" feminizm jest zagrożeniem.
                                                A czemu tyle nierówności- bo to kobiety są naiwne? A faceci na kasach czy pracujący po godzinach za frico w korporacjach? Też są naiwni. Kobiety nie mają wspólnego interesu. Pani Środa nie ma interesu z kasjerką a pani Graff z praczką. Rządzi drapieżny, cyniczny kapitalizm.
                                                • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 20:50
                                                  Nanie, wiem ze nie jestes matolem jednak, argumenty podajesz takie ze rece opadaja. Jesli rzeczywiscie checz wiedziec o co to chodzi to zapisz sie tu (ponizej podaje linka), i pojedz tam, i wysluchaj i porozmawiaj - a nam tu juz d.. nie zawracaj swoja ignorancja w tym temacie: www.kongreskobiet.pl/pl-PL/news/show/rejestrujcie_sie_na_vii_kongres_kobiet

                                                  Milego olsnienia! ;)
                                                  • nanie2 Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 25.08.15, 21:47
                                                    Dziękuję za troskę, ale przykro mi, nie chcę olśnień ani objawień, bo to sfera religijna, a od tego trzymam się z dala. Wolę wiedzę niż bełkoty Kofty, Rusin, Młynarskiej czy Jędrzejczak. One nie mają mi nic do powiedzenia. A solidarność jajników naprawdę nie istnieje :).
                                                  • feministkapl Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 26.08.15, 10:37
                                                    autorka watku tez dlugo sie swoich marzen wyzbyc nie chciala....
                              • smolae Re: a Ty z uporem o tej iluzji... 27.08.15, 18:21
                                Cześć dziewczyny.Proszę bez nerw.Kiedyś dawno temu zapłacił za maleńki remont w moim domu . I po kilku latach [t.z.] miłości do mnie uznał że to też jego dom i gdy by co to wyjdzie z tond ,ale nogami do przodu . Nie ma mocy ani siły na niego. Więc próbuje przeczekać, tylko tracę cierpliwość I uciekam w cisze.Buziaki pa..pa..
                      • hansii dobra, kapituluje :) 25.08.15, 15:43
                        nanie2 napisała:
                        Miłość ma większą wartość od samotności. To moja opinia.

                        dobra, kapituluje :)
                        jest masochistka i w koncu ma goscia za co kochac.
                        cham i ja obraza - ale przynajmniej nie bije :)))
    • duchswiety6 Re: Ucieczka w ciszę 24.08.15, 19:51
      No i autorka wątku pewnie doszła do tego,że jak ktoś raz skopie poniży,pogardzi będzie robił to ciągle.
      Taka natura,a że większość to tylko człekokształtne i żadnych refleksji,wniosków nie wyciągnie.

      Feministka ja nikomu tłumaczyć się nie muszę i nie mam zamiaru.Zresztą czy ja kiedykolwiek oczekiwałam tutaj o tłumaczenie się?
      Nie

      Czym mniej się wie tym lepiej się śpi.

      dobranoc :)
      • feministkapl Re: Ucieczka w ciszę 24.08.15, 20:47
        a nie tlumacz tylko, jesli to kardiologowi jakies znaki dajesz to on tam watek ma swoj ktory zalozyl, wiec....
    • duchswiety6 Re: Ucieczka w ciszę 24.08.15, 20:42
      i jakie to szczęście,że mnie się to już nie tyczy :)

      bardzo dziękuję tubylcom za uświadomienie mi mojej potrzeby :D

      Chociaż w sumie wiedziałam już od kilku lat szkoda,że wcześniejsze próby daniem sobie tego co chciałam spełzły na niczym :(
      Ale myślę,że i mi się w końcu uda :D
    • duchswiety6 Re: Ucieczka w ciszę 25.08.15, 00:41
      oj nie muszę żadnych znaków - kiedyś się zastanawiałam dlaczego jakaś bladź uparła się w stosunku fco do mnie udowadniać osobowość wieloraką.Co weszłam na wiadomy portal do przypiertalała się o mojego stałego nicka ( śledzenie IP? :D )
      Pod k u r w i a j ą c niesamowicie.
      Ale ip odsłonić nie chciała zakładam,że sama ma problem z tożsamością bucha cha cha lub nie chciała abym o "wszystkim" widziała,ale mój życiorys naszą priv korespondencję sprzedała ba wyrzucając to na czata ogólnego na zasadzie skojarzeń.
      Rozdrapała coś s z macisko co sie jej nie tyczyło ani sie o to nie prosiłam.Cóż poniektórzy mieli doprawdy fajny show.
      Mieli - już nikt nigdy go mieć nie będzie. Zresztą takie zakały niczym się nie różnią od mojej mamusi,kolegów itp.
      I gooowno mnie obchodzą czyjeś motywy.
      Nigdy wcześniej o sobie nikomu nie pisałam ani nie mówiłam.Wchodząc tam byłam ciekawa czegoś co tyczyło mojego taty.
      \Przybliżyłam mniej więcej jakie znaczenie miał dla mnie mój tato pisząc o sobie i sądząc,że mogę liczyć na zaufanie.
      Tak wiem naiwna jestem :D
      LUDZIE TO ZWYKŁE K U R W Y NIE RESPEKTUJĄCE NAWET PRAWA,KTÓRE SAMI USTALAJĄ.
      No ale cóż było minęło.
      Mam kolejną nauczkę w życiu ostatnią.
      • duchswiety6 Re: Ucieczka w ciszę 25.08.15, 00:49
        oj będzie o wiele innych fajniejszych rzeczy :)
        ale to już po :)
        Ktoś chciał show no to będzie miał.
        Nie wspomnę już o tym,że to coś przyjepało sie do mnie o moją tożsamość płciową i schizofrenie.
        No k u r w a nie do zdarcia.
        Próbując mi udowadniać jakieś choroby psychiczne nie miało k u r e s t w o pojęcia,że mnie wraz z he he pożal sie boże przyjaciółmi wpiertoli w deprechę doła jakiego jeszcze nie miałam nigdy a najgorsze,że nie potrafię sie podnieść i normalnie funkcjonować jak to było przed wejściem na wiadomy portal.
    • duchswiety6 Re: Ucieczka w ciszę 25.08.15, 01:07
      a jeszcze najzabawniejsze,że chciała mnie uczyć kultury i ogłady :lol: bucha cha cha
      sama wraz z towarzystwem reprezentując rynsztok.

    • mona.blue Re: Ucieczka w ciszę 25.08.15, 14:51
      Podzielam rady, które tu dostała: skoro on taki beznadziejny to po cholerę z nim jesteś?
      • hansii Mona, 25.08.15, 16:00
        mona.blue napisała:
        > Podzielam rady, które tu dostała: skoro on taki beznadziejny to po cholerę z nim jesteś?

        Mona, Ty tu nie wybiegaj przed szereg.
        Wszyscy czekaja tu juz grzecznie dwa dni - by autorka to wyjasnila, ale wyglada na to,
        ze przestraszyla sie samej siebie i uciekla :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka