Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
17.09.04, 15:36
jeszcze wam troche przynudze o tym co kocham. Szymborska w swej przemowie
z okazji Nobla opisuje dziwacznosc zjawiska bycia poeta. Mowi, ze nawet
bedac filozofem mozna sie podeprzec tutulem profesora. A poeta ? ktoz to ?
Ani szkol dla nich nie ma ani nakrecenie filmu o tworzeniu i zyciu poety
jest niemozliwe. O muzyku, prosze bardzo, o malarzu, a jakze ... nikt nie
podjalby sie filmu pokazujacego poete skreslajacego dwie linijki wiersza,
lezacego potem pol dnia na szezlagu tylko po to, by sie zerwac, wszystko
skreslic i zaczac od nowa ...
A jednak, jest cos niewyobrazalnie pieknego w tej ulotnosci. Nikt tak jak
poeta nie jest w stanie przylapac momentu na goracym uczynku, zajrzec
tam gdzie oko nie siega, dokonac porownan, analiz tak subtelnych, ze naprawde
lepiej byloby dla tego swiata, by fizycy, chemicy, matematycy uwazniej
przyjrzeliby sie poetyckim "wynalazkom" ...
Co to wszystko ma wspolnego z psychologia ? Tyle samo ile wyjazd na wakacje,
wyplakanie sie, ofiarowanie serca komus, wybaczenie winnym ... trzeba tylko
umiec odkryc ta kopalnie boskosci w samym sobie, otworzyc sie na niezauwazane
dotad zwiazki i cienie rzeczywistosci ... to wreszcie jedna z najbardziej
subtelnych drog prowadzacych do krain zapierajacych dech w piersiach
obrazow ...
OK, oddaje paleczke niesmiertelnej tesciowej.
Imagine.