Gość: Basia IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 13:47 kto zdradzil, niech sie przyzna!!!;) i powie czemu... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kvinna bo bolał czyjś brak zainteresowania 20.09.04, 13:51 i lekceważenie. ja bywa, że dużo o tym myślę i ciągle nie wiem, czy nie można było inaczej tajemnica Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania 20.09.04, 14:37 I na prawdę do momentu kiedy ten drugi nie wcisnął ci siurka między nogi nie doszłas do wniosku, że to bez sensu. Skąd to pieprzona prózność u ludzi. Jak mnie ten czy tamten czy tamta oblizywac nie chce, a moze chce, ale jednak za rzadko, to czuje sie do kitu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:41 facetom to sie wydaje, ze jak kobieta zdradza to od razu sie puszcza. blad!!! to nie chodzi o sex, nie wiem kiedy wy to zrozumiecie?!?!?!?! raczej o brak zainteresowania, psychika kobiety, bo o sex to jestem spokojna, ze zaden facet o nim nie zapomni:/ Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania 20.09.04, 14:49 Lekceważenie i brak zainteresowania doprowadziły do zdrady. Dlaczego nie doprowadziły do zakończenia niesatysfakcjonującego związku? Tego nie rozumiem. Nie rozumiem w takim razie równiez co nazywasz zdradą. Poszłaś na kawę z innym facetem? Wyjechałas z nim na weekend i spacerowaliście brzegiem morza? Czy tez w odwecie za brak zainteresowania sama zainteresowałaś sie jakims innym facetem. Czy zdradzic jest łatwo czy trudno ? Odpowiedz Link Zgłoś
sinsi Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania 20.09.04, 15:01 oooo,paco_ , widze ze cie wzielo na umoralnianie, w stylu ze.. > Lekceważenie i brak zainteresowania doprowadziły do zdrady. Dlaczego nie > doprowadziły do zakończenia niesatysfakcjonującego związku? zdecyduj sie. na Kobiecie piszesz ze zgroza o tych co odeszli z niesatysfakcjonujacych zwiazkow zostawiajac dzieci,, .tu dziwisz sie ze zdradza zamiast odejsc,,,. wiec jednak twoj sposob na zycie to milczenie owiec, poddanie i cierpienie do konca zycia byle otoczenie mialo sie dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania 20.09.04, 15:16 Bo jedno i drugie jest do kitu, z której strony nie ogladać. W tamtym przypadku to było pewnie dwa w jednym. Odpowiedz Link Zgłoś
onionka Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania 20.09.04, 16:24 Gość portalu: Basia napisał(a): > raczej o brak > zainteresowania, psychika kobiety, bo o sex to jestem spokojna, ze zaden facet > o nim nie zapomni:/ blad! blad! i jeszcze raz blad! zdradzilam i odeszlam bo wlasnie moj maz nie przejawial zainteresowania seksem. to bylo dawno ale jednak bylo. oglosilam nawet wsrod moich kolezanek i zajomych; ze zamienie malo uzywanego meza na uzywany samochod. Niestety samochod musialam nabyc z wlasnych funduszy i meze tez pozbyc sie na wlsny koszt. Do tej pory uwaza sie za wielce pokrzywdzonego.Seks interesowal go jedynie kilka razy w roku, natomiast swize ciasteczka chciel miec pieczone kilka razy w tygodniu. Gdybym chciala zostac pomoca domowa dalabym ogloszenie do gazety; zdecydowanie lepiej platne. Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiona Do kviny i Basi 20.09.04, 17:44 Kobiety....(aż chciało by sie napisaqć kobyły) co Wy tu wypisujecie??? Jak się to czyta, to można wyjść z siebie i stanąć obok. Jak można kochać i zdradzać?? No jak? I jeszcze to durnowato tłumaczyć brakiem podziwu czy zainteresowania ze strony faceta... i takie tam sra.ie po ścianie... I jeszcze piszecie, że nie o sex chodzi Wam... Więc o co? Przecież zdradziłyście... Skoro chciałyście coś zmienić w waszym związku, to wystarczyło porozmawiać i powiedzieć o tym, co Was "boli"...Ale nie... łatwiej wskoczyć drugiemu do łóżka i jeszcze sie rozgrzeszać brakiem podziwu dla takich jak Wy... No brak słów. Jesteście puste i do tego "płaskie" uczuciowo... No, że też takiecuś śmią nazywać się kobietami...I jeszcze w imieniu kobiet sie wypowiadacie.. Mówcie o sobie "pustostany" Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Kochana Pani Nie-Zadziwionna 21.09.04, 11:20 Po pierwsze - to cieszę się, że udało mi się sprawić, abyś wyszła poza ramy swojego ciasnego nicka. Po drugie - czasami się rozmawia z bliskim człowiekiem i ... nic z tego nie wynika. Miotasz się, boli jak diabli, I ROBISZ TO W KOŃCU. Idziesz z kimś do łóżka. Rano boli jeszcze bardziej. Ciach. To moje. Nie jestem pusta, ani płaska. Nie wypowiadam się w imieniu kobiet. Jestem wyjątkowa (nie wiedziałaś? ;) p.s. a pustostan to inaczej "wolna chata". też nie wiedziałaś? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiona Też kocham Cię kvinna..:) 21.09.04, 12:58 kvinna napisała: > Po pierwsze - to cieszę się, że udało mi się sprawić, abyś wyszła poza ramy > swojego ciasnego nicka. Hm... ciasny powiadasz? Mój przytnajmniej dwu członowy:) A co w ogóle oznacza nick "kvinna" i na czym polega jego rozległość??? Na panoszeniu się we wszystkich watkach i bżdżeniue na akord?:) > Po drugie - czasami się rozmawia z bliskim człowiekiem i ... nic z tego nie > wynika. Miotasz się, boli jak diabli, I ROBISZ TO W KOŃCU. Idziesz z kimś do > łóżka. Rano boli jeszcze bardziej. Ciach. To moje. Czyli kiedy z romowy nie wynika nic, to robi się hop... do łóżeczka...:( > Nie jestem pusta, ani płaska. Uważam inaczej..:( > Nie wypowiadam się w imieniu kobiet. > Jestem wyjątkowa (nie wiedziałaś? ;) Nie... i w dalszym ciągu nie da sie tego zauważyć..:( > p.s. a pustostan to inaczej "wolna chata". też nie wiedziałaś? ;) Wiedziałam, dlatgo napisałm "pustostan", a nie pustostan.:) Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiony Też kocham Cię , nie zadziwiona 21.09.04, 13:19 smecisz, ze az plakac sie chce. jezeli moja najdrozsza wyjezdza na miesiac za granice (a zdarza jej sie to z racji pracy 2 razy do roku), nie widze powodu, abym popijal szklanke wody "zamiast". Wiec mozna kochac i zdradzac. Jak chcesz, aby miedzy nami bylo ladniej, to tez powiem Ci, ze Cie kocham. Wpadniesz do mnie w przyszlym miesiacu? Znowu miesiac bede sam. Odpowiedz Link Zgłoś
marusia_ogoniok A twoja najdroższa to ta koza z obrazków Vlada...? 21.09.04, 13:36 nie-zadziwiony napisała: > smecisz, ze az plakac sie chce. > jezeli moja najdrozsza wyjezdza na miesiac za granice > (a zdarza jej sie to z racji pracy 2 razy do roku), > nie widze powodu, abym popijal szklanke wody "zamiast". > > Wiec mozna kochac i zdradzac. Jak chcesz, aby miedzy nami bylo ladniej, > to tez powiem Ci, ze Cie kocham. Wpadniesz do mnie w przyszlym miesiacu? > Znowu miesiac bede sam. W jakim celu wożą ją za granicę? Badania na mastitis, zawartość tłuszczu w mleku, tudzież korekcję racic przeprowadzamy na miejscu... Nie pierdol więc, żeś przystojny...rogaczu. Napisz nowy wątek frajerze..., taki żeby było widać, że stać cię na żonę - eksportową..., zobaczę, może ja wpadnę.... Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiony Re: A twoja najdroższa to ta koza z obrazków Vlad 21.09.04, 13:41 spadaj, Ogoniok, brzydalu. co to sie podszywa pod sliczne Maruski. ja nie jestem gejem i czekam na moja ukochana (od jutra na miesiac) nie-zadziwiona. a Ty, brzydalu, zglos sie sam do Vlada. Odpowiedz Link Zgłoś
marusia_ogoniok Re: A twoja najdroższa to ta koza z obrazków Vlad 21.09.04, 13:53 nie-zadziwiony napisała: ####i czekam na moja ukochana (od jutra na miesiac) #### Jeden taki też czekał i czekał... i czekał...., a na łbie mu rosło i rosło....i rosło..., potem przeniósł się na forum kobieta...porykiwać... ...a ty nie jesteś Kvinka? Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiona Re: Też kocham Cię , nie-zakviniona 21.09.04, 13:50 nie-zakviniona napisała: > smecisz, ze az plakac sie chce. > jezeli moja najdrozsza wyjezdza na miesiac za granice > (a zdarza jej sie to z racji pracy 2 razy do roku), > nie widze powodu, abym popijal szklanke wody "zamiast". A kazałam Ci stosować takie środki zaopobiegające? Proponuję za to, nie szklankę, a wiadro wody i nie do popicia, ale na łeb...wylać... Może rozjaśni Ci to umysł. > Wiec mozna kochac i zdradzac. Jak chcesz, aby miedzy nami bylo ladniej, > to tez powiem Ci, ze Cie kocham. Wpadniesz do mnie w przyszlym miesiacu? > Znowu miesiac bede sam. Nie może być ładniej, bo nie jest nawet byle jak... i z pewnością nigdy nie będzie. Nie zadaję się ze śmieciami. Nawet listownie. Żegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiony Ależ ja naprawde kocham Cię, nie-zadziwiona 21.09.04, 14:00 kochana, najdrozsza, ale ja umre bez Ciebie. poczulem wlasnie, ze to Ty jestes moim przeznaczeniem. i na nic Twe chlodne slowa, ktore mnie rania. wybacze Ci i te. tylko przyjdz do mnie. a zrozumiesz, ze tylko Ciebie nigdy nie zdradze. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Też kocham Cię , nie zadziwiona 21.09.04, 14:31 > jezeli moja najdrozsza wyjezdza na miesiac za granice > (a zdarza jej sie to z racji pracy 2 razy do roku), > nie widze powodu, abym popijal szklanke wody "zamiast". a, to Tobie jest wszystko jedno z kim sie kochasz? no vidzisz... to znaczy nie-vidzisz ;) a inni to vidza i co, rozstrzelac? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nie-zadziwiony Re: Też kocham Cię , nie zadziwiona 21.09.04, 14:36 nie-zadziwiona, to ogrom cnot wszelkich. Duchowych i cielesnych. To ideal. A tylko slepiec potrafilby nie kochac idealu. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Też kocham Cię , nie zadziwiona 21.09.04, 15:00 no tak, no tak... w dzisiejszych czasach jest deficyt idealow... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tommy_26 Re: bo bolał czyjś brak zainteresowania IP: *.tomaszow.mm.pl 24.09.04, 10:02 To twoim zdaniem czego najczęściej brakuje kobiecie, że idzie do innego? Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Mogę wprost? Bo chyba Ci jeszcze nikt tego nie 20.09.04, 14:48 powiedział. Straszny prymityw z Ciebie. A na Twoje pytanie nie odpowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: Mogę wprost? Bo chyba Ci jeszcze nikt tego ni 20.09.04, 14:53 No widzisz, gdybyś nie łykała wszystkiego tak górnolotnie i idealistycznie to i zdradzić by ci sie nie udało. Innych prosisz o powstrzymywanie sie od ocen. Sama chcesz sie babrać w gównie, ale wolisz je poperfumowac żeby nie śmierdziało. To nic nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna GÓWNO PRAWDA 20.09.04, 14:59 Zdradziłabym. Pomimo, że b.kochałam. Kropka. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: GÓWNO PRAWDA IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:03 on zrozumial czemu to zrobilas??? Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: GÓWNO PRAWDA 20.09.04, 15:10 Powiedz mi jak można zdradzić kogoś jeśli sie go bardzo kocha. Dla mnie to nie takie proste bo: Trzeba sie na kimś skoncentrować, rozwijać relacje "na boku", co wymaga energii i planu, kłamać patrząc prosto w oczy itd. Jest jeszcze inna mozliwość, ale skoro ja jestem prostakiem to ty nie mogłas wykonać numeru, który przyszedł mi do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: GÓWNO PRAWDA IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:19 teraz to ciekawe, jakiego numeru? Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 18:31 Moim zdaniem zdrada odsłania przede wszytskim chore ramy, jakie nadaliśmy związkowi małżeńskiemu i wypaczone podejscie do samej miłosci. Tak naprawde pragnąc dochowac wiernosci złozonemu slubowaniu czesto dopuszczamy sie zdrady samych siebie :(. Osobiście uważam, ze zdrada samego siebie jest czyms bardziej niedorzecznym, groteskowym niz zdrada partnera. Dopoki nie zmienimy tego, tak długo będzie istniec to zjawisko i nie pomogą tutaj żadne autorytety moralne, odwoływanie sie do Boga itd. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi BRAVO GOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 20:18 to mądre co napisałeś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mi Re: BRAVO GOŚĆ IP: *.crowley.pl 21.09.04, 13:26 mi, myslę, że jest tak szeroki wachlarz wyboru nicków, że mogłabyś się pokusić o zmianę na taki, który nie wprowadzałby zamieszania. gość-gazety napisał: Do Mi. Miło mi , ze podzielasz moj pkt. widzenia. A przecież nie do mnie pisał, bo ja akurat nie podzielam jego punktu widzenia:( Mam nadzieję, że podzielasz mój punkt widzenia..:) Odpowiedz Link Zgłoś
sinsi Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 13:52 ja nieeeee :( tak mi przykro.... moze innym razem... :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 13:54 tylko pozazdroscic jesli nigdy nie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: A Ty? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:02 ja tez....:(:(:(:(:( Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna A mogłabyś odpowiedzieć na pytanie 20.09.04, 14:11 zadanie przez Basię w temacie? ;) Dlaczego? Co Tobą powodowało? Powiedziałaś partnerowi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia moglabym... IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:16 powiedzialam. a czemu, to glupie:/ bo dostawalam za malo zainteresowania moja fizycznoscia... no i poszukalam slow uznania gdzie nie trzeba. smutne, ale prawdziwe:( Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna ja też powiedziałam 20.09.04, 14:22 i to był chyba cios nr 2. zrobić plus powiedzieć co to znaczy "gdzie nie trzeba?" miałaś (-yśmy) zwariować, bo pan Słowik jest zajęty tysiącem innych spraw i czujemy się coraz bardziej p r z e z r o c z y s t e? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ja też powiedziałam IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:27 gdzie nie trzeba to znaczy nie u swojego mezczyzny. jego slowa, zadkie co prawda, nie wystarczaly mi. a chcialam to uslyszec, ze jestem ..... (ladna, urocza, madra itd, czyli to co kazda kobieta slyszec pragnie) no wiec znalazlam kogos, kto mi to powiedzial:/ ale to nie byl moj facet, niestety:/ a powiedziec musialam, bo cos podejrzewal, i juz nie moglam ukrywac. ale jestem zla na siebie!!! za wszystko, nie tylko za to ze mu powiedzialam,zeby nie bylo niejasnosci;) Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: ja też powiedziałam 20.09.04, 14:27 robta, co chceta. tylko po co potem o tym mowicie, glubie baby? Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna poproszę bez ocen 20.09.04, 14:31 mój związek się rozleciał. zadowolony? i gdyby można było cofnąć czas, step by step stało się tak samo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: poproszę bez ocen IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:33 zalujesz tego? czy uwazasz ze tak pewnie bylo sadzone? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: nie wiem n/t IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:52 to nei zaluj. dawno to bylo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ja też powiedziałam IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:32 fajny koles z ciebie;) i masz racje chyba troche;)ale tylko troche. nie bedziemy o tym mowic, tylko robic swoje, tego chcecie faceci??? Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: ja też powiedziałam 20.09.04, 14:34 tylko nie na naszych oczach! (i wzajemnie, zreszta). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ja też powiedziałam IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:38 no ladnie, czyli zdradzajmy sie wszyscy ,tak??? byle nie na swoich oczach??? czyli totalna masakra ;) PS. i co wzajemnie??? Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: ja też powiedziałam 20.09.04, 14:45 wzajemnie dyskretnie. a totalna masakra czego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ja też powiedziałam IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:49 jesli mamy sie wzejemnie dyskretnie zdradzac, to po co w ogole byc w jakimolwiek zwiazku? no to by byla masakra wszelkich normalnych uczuc jakie moga zajsc miedzy dwojgiem ludzi:/ bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: ja też powiedziałam 20.09.04, 14:54 to bardzo proste. czlowiek potrzebuje i stabilizacji (stala partnerka) i odmiany. jednoczesnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna najlepsze w nawiasie :) 20.09.04, 14:45 Napisz teraz, że co wolno wojewodzie, to nie Tobie...kolego. Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: najlepsze w nawiasie :) 20.09.04, 14:47 przeciwnie, jestem zwolennikiem rownouprawnienia. a wiec wzajemnie dyskretnie - z kultura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: najlepsze w nawiasie :) IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:54 sam fakt zdrady, to juz brak kultury dla drugiej osoby! Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: najlepsze w nawiasie :) 20.09.04, 14:57 z tym sie nie zgodze. to juz kwestia filozofii i obyczajow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: najlepsze w nawiasie :) IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:59 no totez w mojej kulturze i wg mojej filozofii zdrada to brak szacunku i kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: najlepsze w nawiasie :) 20.09.04, 15:09 to juz poprzednio napisalas. a ja ponownie dodaje, ze jestem innego zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: najlepsze w nawiasie :) IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:12 ok, w takim razie zdrada to dla ciebie element bycia z kims? i jak sie bedziesz tlumaczyl? ze taka kultura? a jesli twoja wybranka bedzie z innej? nie ma to dla ciebie znaczenia? i jeszcze cos, w ogole cie nie rusza, jak ktos cie zdradza??? Odpowiedz Link Zgłoś
benioo Re: najlepsze w nawiasie :) 20.09.04, 15:26 przegapilas ten moj post: ;;; to bardzo proste. czlowiek potrzebuje i stabilizacji (stala partnerka, zona ) i odmiany. jednoczesnie. ;;; zdrada, jakby jej moralnie nie oceniac , jest czescia wiernosci. nie istniej pojecie wiernosci, bez pojecia zdrady. do nastepnego razu. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_kos Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 14:46 Gość portalu: Basia napisał(a): > kto zdradzil A co to jest zdrada :-) ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 14:50 ¨dla kazdego pewnie co innego. a dla ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_kos Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 14:55 w złum momencie zacząłem :-( Temat frapujący, ale nie mogę teraz kontynuowac. Dołacze się może później. Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna czym może być 20.09.04, 15:04 - bólem (serio) - ciekawością - wynikiem znudzenia (partnerem, sobą, światem) - efektem starzenia się :) ... ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: czym może być IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:08 u nas to chyba i ciekawoscia i znudzeniem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: u nas? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:21 tak tylko sobie pomyslalam, ze moze mialysmy odobne motywy do zdrady, ale moze sie myle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia pomoz lepiej IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:14 ten bienioo ma jakies paskudne teorie. ty mipomoz mu je wybic z glowy;) no chyba ze sama uwazasz ze zdrada to kwestia kultury? i ze mozna, byle dyskretnie? Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna to trudny temat 20.09.04, 15:18 Nie mieszałabym do tego kultury (rozumianej dwojako). Przyszło mi jeszcze do głowy, ze zdradzasz, bo nie kochasz... ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: to trudny temat IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:24 pewnie z sumie okazuje sie ze niekochasz... bo jak inaczej wytlumaczyc to? trzeba bylo sie wczesniej rozstac, bo i tak sie na tym skonczylo! cholera! Odpowiedz Link Zgłoś
gioca Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:00 Brak zainteresowania mna - psychika i fizycznascia tez, brak empatii, zadnego zaangazowania w dom, prace, wakacje, weekendy - juz Ciebie zdobylem, jestem Twoim mezem, CZEGO CHCESZ JESZCZE? To jego zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:02 az tak daleko to nie zaszlo, mezem nie byl, ale moze cos w tym jest. ona juz zdobyta, wiec starac sie nei trzeba:/ mam nadzieje, ze to sie keidys zmieni z facetach... Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:15 hehe 'zdadzilam bo nie dalo sie inaczej" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna tak 20.09.04, 15:20 I będę się tego twardo trzymać. Nie mogłam inaczej. jeśli nie rozumiesz - trudno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: tak IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:22 prawda jest taka, ze kto nigdy nie zdradzil, nie zrozumie Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: tak 20.09.04, 15:24 a ja slyszalam, ze jak ktos raz oszukal i zdradzil to zawsze juz tak bedzie robil zgadzasz sie z tym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: tak IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:43 nie wiem, mam nadzieje ze nie. ja w akzdym razie probuje sie zmienic Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: tak 20.09.04, 15:58 bledy sie zdarzaja kazdemu byle ich nie popelniac drugi raz ludzie czesto biora za milosc to co nia nie jest i stad wynika wiekszosc klopotow Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick serio 20.09.04, 15:23 wiem, ze nie moglas ale to nie kwestia okolicznosci ale Twego wnetrza Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Mianowicie? 20.09.04, 15:24 Jasne, że okoliczności nie miały nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick okolicznosci 20.09.04, 15:27 sa takie, ze sa ludzie gotowi zrobic swinstwo 'kochanemu' czlowiekowi i tlumaczyc to na swoja korzysc Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna ten apostrof był świadomie? 20.09.04, 16:07 Bo nagle właśnie ukochany człowiek wchodzi w cudzysłów i "mój" ktoś przyznał, że bez winy nie był. Trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ten apostrof był świadomie? 20.09.04, 16:14 'zbrodnia i kara'? daleko na tym nie zajedziesz.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: ten apostrof był świadomie? IP: 62.233.233.* 20.09.04, 16:18 masz racje kvinno pomoge vielonickowi ci dokopac musze sie jej troche podlizac - trace barwy nie maja znaczenia ani okolicznosci ani ta druga osoba liczy sie wylacznie to co w Tobie Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick hihihi ;) 20.09.04, 16:43 no to lopatologicznie: zdrada z zemsty moze komus zlamac zycie po takim ciosie mozna sie nie pozbierac i miec zafajdane wszystkie pozniejsze zwiazki albo wrecz nie miec ich wcale (mowa o zdradzanym) czlowiekowi sie wtedy zawala caly swiat wszystko w co wierzyl i ufal okazalo sie funta klakow warte gdy sie cos zaczyna dziac to nalezy o tym rozmawiac dowiedziec sie co spowodowalo spadek zainteresowania: - czy bilans w robocie, sesja na studiach etc. - czy permanentne "manie w dupie" i olewactwo to pierwsze da sie przeczekac (jak zalezy i sie chce) a na to drugie to zadna zdrada nie pomoze trzeba pakowac manatki i powiedziec "papa" reasumujac: okolicznosci bywaja rozne ale to co my z nimi robimy to juz od nas zalezy i juz Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna krótko 21.09.04, 12:21 t r u d n o niech ma (zafajdane inne związki) ja też jestem człowiekiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish kvinno IP: 62.233.233.* 20.09.04, 15:25 piszesz: i moj zwiazek sie rozpadl... czy dobrze pamietam, ze mieszkasz z rodzicami? za calym szacunkiem, ale takie cos to nie zwiazek a milosc zdrade wyklucza pomylilas niego z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: Jaka jest definicja związku? IP: 62.233.233.* 20.09.04, 15:39 wbrew pozorom nie chce dac Ci prztyczka w nos ale jestem bardzo ostrozny w nadawaniu rzeczom nazw i w uzywaniu wielkich slow milosc, zwiazek etc... one sie bardzo latwo dewaluuja ale sama nie uwazasz ze to dziwny uklad? nie mieszkaliscie razem nie mieliscie wspolnej kasy bylas w stanie zdradzic zwiazek? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: kvinno 20.09.04, 15:30 Gość portalu: krish napisał(a): > czy dobrze pamietam, ze mieszkasz z rodzicami? > > za calym szacunkiem, ale takie cos to nie zwiazek dla Ciebie (i znow szykuje sie rozmowa o kibelkach ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: kvinno IP: 62.233.233.* 20.09.04, 15:34 a kuku a wlasnie ze nie choc wiesz lepiej na co mnie tylko stac Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick odetchnelam :) 20.09.04, 15:36 a coz ja tam viem... wszak kibelki mamy osobne ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: odetchnelam :) IP: 62.233.233.* 20.09.04, 15:44 v tajemnicy Ci poviem, ze z tym kiblem to prawda... sprawdza sie w praktyce Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: odetchnelam :) 20.09.04, 15:51 a ja w tajemnicy poviem ze kibelek to nie wszystko... jak ktos mieszka w sercu to i brak kibelka niestraszny ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: odetchnelam :) IP: 62.233.233.* 20.09.04, 15:54 matematycznie sie nie zgodze twoj warunek jest KONIECZNY ale NIEWYSTARCZAJACY Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: odetchnelam :) 20.09.04, 16:03 mysle, ze oboje sie zgodzimy z tym ze kibelek NIE JEST najwazniejszy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: odetchnelam :) IP: 62.233.233.* 20.09.04, 16:08 nigdy i nigdzie nie powiedzialem ze JEST najwazniejszy jest tylko NIEZBEDNY i doskonale weryfikuje Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: odetchnelam :) 20.09.04, 16:16 moim zdaniem niezbedne jest co innego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: odetchnelam :) IP: 62.233.233.* 20.09.04, 16:19 moze byc kilka rzeczy niezbednych Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: odetchnelam :) 20.09.04, 16:47 moze i dla kazdego bywa co innego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gg Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 15:42 zdradziłam bo pokochałam innego faceta, milością jakiej nigdy wcześniej nie czułam, bolało bardzo i wciąż boli nigdy nie myslałam że mogłabym coś takiego zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:44 to znaczy jaka miloscia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gg Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 15:46 zrozumialam ze nigdy wcześniej nie kochałam, wiem że to głupie , ale jednak do prawdziwej miłości trzeba dorosnąć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:48 ale skoncylas tamta poprzednia znajomosc?? bo jesli tak, to ja nie widze w tym nic zlego, kazdy ma prawo pokochac kogos innego, nalezy sie tylko do tego przyznac, a nie trzymac w ukryciu. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:47 zdrade z milosci rozumiem z zemsty nie (bo to i tak nic nie daje) czuj sie rozgrzeszona :) Odpowiedz Link Zgłoś
itsnotme Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:51 "raczej o brak zainteresowania, psychika kobiety, bo o sex to jestem spokojna, ze zaden facet o nim nie zapomni:/" "bo bolał brak zainteresowania" Z jednej strony krew zalewa, z drugiej niezły ubaw.Zo za zdolność do wyrażania uczuć... Tylko nie tam gdzie trzeba:/ pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 15:54 juz ty sie nie martw, kiedy trzeba umiem wyrazic to co chce i to tak zeby facet poczul sie jedyny :/ jesli ci o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: 62.233.233.* 20.09.04, 15:57 no i wlasnie o to idzie itsnotme kiedy chcesz to umiesz i to tak zeby sie jedyny poczul... graj, graj w ten swoj plastik ale potem nie marudz Odpowiedz Link Zgłoś
itsnotme Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:59 Gość portalu: krish napisał(a): > no i wlasnie o to idzie itsnotme > > kiedy chcesz to umiesz Właśnie o to idzie...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 16:03 masz racje, plastik. juz zmieniam tworzywo:) Odpowiedz Link Zgłoś
itsnotme Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:58 Gość portalu: Basia napisał(a): > juz ty sie nie martw, kiedy trzeba umiem wyrazic to co chce i to tak zeby facet > > poczul sie jedyny :/ jesli ci o to chodzi. Dobrze, że już umiesz. Szkoda, że wtedy nie umiałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 15:58 zdarzylo mi sie cos co mozna nazwac zdrada powod jakis tam "mialam" (cos mnie musialo przeciez pchnac:), ale nie byl to glod pochlebstw czy tez tego, by ktos mi przypomnial, ze jestem kobieta generalnie jednorazowo, przypadkowo co ciekawe w tym samym czasie cos podobnego zdarzylo sie mojemu lubemu (mieszkalismy w tym czasie z dala od siebie) rozmawialismy o tym wniosek: zaufanie u drugiego czlowieka jest bardzo kruche warto pomyslec i zagluszyc mimo wszystko emocje swiadomosc, ze na wlasne zyczenie mozna kogos stracic jest okrutna przeciez moze wybaczyc albo i nie.. pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 20.09.04, 16:05 i co, jestrescie jeszcze razem? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 16:09 cossa napisała: > wniosek: > zaufanie u drugiego czlowieka jest bardzo kruche > warto pomyslec i zagluszyc mimo wszystko emocje > swiadomosc, ze na wlasne zyczenie mozna kogos stracic > jest okrutna > > przeciez moze wybaczyc albo i nie.. tak sie dzieje, gdy ludziom zalezy na sobie a najczesciej, tak mysle, zdrada z 'braku zainteresowania' jest "tylko" ostatnim akordem czegos co skonczylo sie juz dawno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: 62.233.233.* 20.09.04, 16:11 no to co udajesz ze nie wiesz jak wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 16:48 to Ty udajesz, ze nie rozumiesz jak rozumiesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 22:22 dlatego kiedys probowalam wytlumaczyc ze zdrada to nie zawsze koniec zwiazku jestesmy ludzmi i mamy prawo do bledu mysle, ze kazdy z nas ma chwile zwatpienia czy zwiazal sie z wlasciwa osoba co wg mnie nie swiadczy o "slabszej" milosci jest po prostu oznaka bycia czlowiekiem no i sie zgadzam z Toba v-nicku :) zapominaja ludzie, ze bycie z kims to wlasny wybor ;) pozdrawiam cossa Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 00:37 ale oczywiscie, ze tak! watpliwosci i wahania sa rzecza ludzka rzecz w tym jak je interpretujemy kazdy kochany i kochajacy chce zainteresowania, troski, czulosci, byc atrakcyjnym dla ukochanego/ej ale nie od kogokolwiek ale od osoby, ktora kocha nasuwa mi sie tez takie pytanie: (nikt go nie zdala z tego co widzialam) czy zdradzajacy co sie czuli zaniedbywani sami potrafili okazywac zainteresowanie...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boogi Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 16:19 zdradzilam, bo sie zakochałam i teraz czuje jakbym zdradzała tego drugiego Odpowiedz Link Zgłoś
ettrich Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 20.09.04, 19:18 czemu chcesz dorabiać teorię do czegoś tak jednoznacznego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 20:25 No wlasnie... dlaczego? Dla mnie jest to jednoznaczne z kacem moralnym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: 62.233.233.* 20.09.04, 20:31 alez babo... psychika ludzka jest ulomna bardzo ulomna Ty wiesz jakie teorie potrafi stworzyc, by sie wybielic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 20:41 Czesc, Krish :) Pewnie, ze tak... Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Zadziwiło mnie to, że wszyscy wiedzą, co to jest 21.09.04, 08:44 zdrada. Taki układ zero-jedynkowy ;-). Zdradził/a - nie zdradził/a. Proste. Czy rzeczywiście? W takiej różnorodności relacji ludzkich? Bo przecież od osobistej "definicji" zdrady zależy odpowiedź na pytanie postawione na początku tej dyskusji. Ciekaw jestem bardzo, jak to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Zadziwiło mnie to, że wszyscy wiedzą, co to j IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 08:45 a dla ciebie czym jest zdrada??? albo co postrzegasz jako zdrade??? Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety No właśnie - to trudne pytanie. Stąd pytałem 21.09.04, 08:54 Chyba łatwiej odpowiedzieć na to pytanie tak: kiedy poczułbym się zdradzony? No więc kiedy? Chyba wtedy, gdyby znajomość mojej żony/dziewczyny z innym mężczyzną rozijała się inaczej (co kolwiek by to nie znaczyło) niż bym to znał z jej relacji. A więc sednem sprawy jest oszustwo wobec mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ettrich Re: No właśnie - to trudne pytanie. Stąd pytałem 21.09.04, 09:16 Tak, sednem zdrady jest oszustwo: w myśli, w mowie, czy uczynku. Do wyboru Po co do tego teoria? Lubisz kłamać, musisz kłamać...itp. itd. etta Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Ekstremalna wersja odczuwania zdrady? 21.09.04, 09:51 ettrich napisała: > Tak, sednem zdrady jest oszustwo: > w myśli, ** Ekstremalna wersja :-). W takim razie ponoć olbrzymia większość mężczyn zdradza, bo takaż ma marzenia o seksie z innymi kobietami. Odpowiedz Link Zgłoś
ettrich Re: Ekstremalna wersja odczuwania zdrady? 21.09.04, 10:06 każdy wie kiedy oszukuje to prostsze niż budowa cepa etta Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Re: Ekstremalna wersja odczuwania zdrady? 21.09.04, 10:27 ettrich napisała: > każdy wie kiedy oszukuje > to prostsze niż budowa cepa > etta ** A nawet bardziej. Ale co z tego wynika w kwestii marzeń seksuwalnych Twojego z innymi niż Ty kobietami? Odpowiedz Link Zgłoś
ettrich Re: Ekstremalna wersja odczuwania zdrady? 21.09.04, 11:06 Jeśli mężczyźnie podobają się także inne kobiety niż partnerka, to przecież nie zdrada. Jeśli pożąda ich w myślach, to chyba tak etta Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: No właśnie - to trudne pytanie. Stąd pytałem 21.09.04, 10:40 fan_gazety napisał: > Chyba łatwiej odpowiedzieć na to pytanie tak: kiedy poczułbym się zdradzony? No > > więc kiedy? Chyba wtedy, gdyby znajomość mojej żony/dziewczyny z innym > mężczyzną rozijała się inaczej (co kolwiek by to nie znaczyło) niż bym to znał > z jej relacji. A więc sednem sprawy jest oszustwo wobec mnie. przy kolacji "- czesc kochanie, poszlanm z Ziutkiem do lozka, wiesz tym co Ci mowilam, niedawno u nas pracuje" "- to wspaniale, mam nadzieje, ze dobrze sie bawiliscie" nie ma zdrady? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Groteska 21.09.04, 10:54 To groteskowa sytuacja :-) Wolałbym nie ćwiczyć ;). Seks jej z innym w sytuacji kiedy jest porozumienie obojga, miłość i "wszystko OK", jest zdradą. Ale, zaraz, zaraz, czy jest to możliwe, gdy "wszystko jest OK" ? Natomiast ja myślałem o szerszym właśnie pojęciu zdrady. A swoją drogą, ponoć jednak istnieją związki, w których panuje toleracja na seks z innymi osobami i w ogóle tolerancja na bardzo dużą autonomię. I też Ci ludzie określają swoje uczucia do siebie obojga jako miłość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: Zadziwiło mnie to, że wszyscy wiedzą, co to j IP: 62.233.233.* 21.09.04, 08:52 niezaleznie od tego gdzie zdrada ma swoje granice to rypanie z cichacza z kims innym niewatpliwie nia jest i o tym wszyscy mowia Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Re: Zadziwiło mnie to, że wszyscy wiedzą, co to j 21.09.04, 08:57 > > to rypanie z cichacza z kims innym niewatpliwie nia jest > > i o tym wszyscy mowia ** no nie wiem właśnie, czy wszyscy. Być może wszyscy XY tak, ale czy wszystkie XX mają na myśli taki własnie obraz zdrady - to juz nie jestem pewien ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Zadziwiło mnie to, że wszyscy wiedzą, co to j IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 08:59 no i w tym przypadku masz racje;) Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Ach, ty i basia to "jedno" - dopiero zauważyłem 21.09.04, 09:06 Gość portalu: aquad'or napisał(a): > no i w tym przypadku masz racje;) Czyli zgadzasz się z tym, że pojęcie zadrady dla mężczyzn jeż tożsame z seksem ich pań z innym facetem, a dla kobiet - to coś bardziej różnorodnego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Ach, ty i basia to "jedno" - dopiero zauważył IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 09:09 niemozliwe!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Co jest niemożliwe? 21.09.04, 09:16 Gość portalu: aquad'or napisał(a): > niemozliwe!!! Co nie możliwe :-) ? To czy 1) dopiero teraz zauważyłem, czy to że 2) dla kobiet pojęcie zdrady jest dużo szersze niż dla mężczyzn? Wyjaśniam ad 1: tak to jest, jak ktoś nickami żongluje ranną porą, przy wątku, który nieźle absorbuje uwagę i odciąga ją od takich spraw jak nicki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Co jest niemożliwe? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 09:24 prawda jest taka, ze doszlam do wniosku, ze nie ma co, trzeba zmienic nicka, bo tu nikt na imieniu nie jedzie;) a po drugie, nie sadzilam ze ten temat az taka burze zrobi... ale to dobrze poznac co inni mysla na ten temat, i powiem, ze opinie sa czasem troche dla mnie szokujace. a co do pojecia zdrady, mysle ze dla kobiet jest ono szersze, ale tylko troche. bo kobieta za zdrade moze wziac nawet tylko spotkanie faceta z obca baba, a facet pewnie da sobie wytlumaczyc, ze jesli baba spotkala sie tylko z przyjacielem to nic sie nie dzieje. babom wszystko trudniej wytlumaczyc;) Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Eksperyment myślowy 21.09.04, 09:36 Gość portalu: aquad'or napisał(a): > tu nikt na imieniu nie jedzie;) ** No tak, ale i tak już wiemy, żeś Basia :-) Ale to na marginesie. a po drugie, nie sadzilam ze ten temat az taka > burze zrobi... ** tak, temat wiecznie żywy, a ilez tu było w przeszłości wątków na ten temat... > nawet tylko spotkanie faceta z obca baba, a facet pewnie da sobie wytlumaczyc, > ze jesli baba spotkala sie tylko z przyjacielem to nic sie nie dzieje. babom > wszystko trudniej wytlumaczyc;) ** Hmmm - mój ideał własnego podejścia do sprawy. Moja żona jedzie pod namiot na dwa miesiące na wyprawę z jej dobrym znajomym, w odludzie. Pod namiot, bo nie ma innej możliwości. Mały namiot... A ja przez te dwa miesiące śpię spokojnie. Pełna cisza w głowie, akceptacja i radość, że moja ukochana spędza czas na frapującej wyprawie. Możliwe jest to? U Ciebie - możliwe w odwrotnej sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Eksperyment myślowy IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 09:41 ja bym w takiej syt nie spala jednej nocy spokojnie... no chyba ze mialabym pelne (200%) zaufanie do obu... ale czlowiek jest tylko czlowiekiem, a losu kusic nie nalezy! Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Ideały precz?? 21.09.04, 09:47 Gość portalu: aquad'or napisał(a): ale czlowiek jest tylko czlowiekiem, a losu > kusic nie nalezy! ** Hmm, pragmatyzm? A gdzie ideały? Losu kusić nie należy. Ależ dlaczego? Właśnie wtedy można się dowiedzieć o sobie, o swoim związku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Ideały precz?? IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 10:00 igranie z losem. o swoim zwiazku mozna sie dowiedziec wíele ale stosujac inne metody tez, nei tylko takie bialo-czarne, ze albo woz, albo... mozna chyba inaczej sie upewnianc co do swoejego zwiazku??? no przynajmniej ja tak mysle, ale w koncu mloda dosc jescze jestem, moze nie mam racji...:/ w kazdym razie nie, nie idealy precz. ale czy to jest ideal,wlasna kobieta na 2 miesiace z dala od ciebie? a jesli to ma byc tylko sprawdzenie jej, to wspolczuje metod. Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety O, nie, nie chodzi o "gierki". 21.09.04, 10:21 Gość portalu: aquad'or napisał(a): > igranie z losem. o swoim zwiazku mozna sie dowiedziec wíele ale stosujac inne > metody tez, nei tylko takie bialo-czarne, ze albo woz, albo... mozna chyba > inaczej sie upewnianc co do swoejego zwiazku??? ** Jasne, ale tu nie chodzi o celowe wymyślanie sytuacji, o jakieś gry. Tu chodzi o akceptację ważnych decyzji swojej "połówki", np. związnych z jej pracą. Unikanie takich sytuacji "na wszelki wypadek" jest też znaczące. no przynajmniej ja tak mysle, > ale w koncu mloda dosc jescze jestem, moze nie mam racji...:/ ** Nie wiem, czy wiek ma tu coś do rzeczy. Jak dorośniesz to zrozumiesz...? Eee, gadanie i tyle. w kazdym razie > nie, nie idealy precz. ale czy to jest ideal,wlasna kobieta na 2 miesiace z > dala od ciebie? ** :-) No, pewnie, ideał dla codziennego życia to to nie jest. Ale to tylko dwa miesiące bardzo ważne dla niej. Czy to wiele? ** Czy można być razem nie będąc obok siebie, przy sobie? Wierzę, że tak, przynajmniej przez dwa miesiące ;-). A jesli to ma byc tylko sprawdzenie jej, to wspolczuje metod. ** :-) to czyste teoretyzowanie, ale takich metod czasem się używa, by się czegoś o reakcjach, motywach ludzkiego działania dowiedzieć. I jeszcze raz powtórzę - w tym modelu nie chodzi o manipulowanie, o jakieś zadania, testowanie siły związku i zaufania, odporności na strach przed zdradą. Chodzi o syatuację, która może zaistnieć. Bo przecież może, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Eksperyment myślowy IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 09:42 mozliwe ze mnie na pare h nie bedzie, ale wpadne pozniej. no ale jeszcze jestem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Eksperyment myślowy IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 09:44 i jeszcze cos. nei wiem ile tu bylo watkow na ten temat, bo dopiero wczoraj pierwszy raz zajrzalam:) i to przez przypadek. naprawde sie dziwie, ze az taka uwage to przyklulo, chociaz temat rzeczywiscie absorbujacy...:/ Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Ach, ty i basia to "jedno" - dopiero zauważył 21.09.04, 10:31 > Czyli zgadzasz się z tym, że pojęcie zadrady dla mężczyzn jeż tożsame z seksem > ich pań z innym facetem, a dla kobiet - to coś bardziej różnorodnego? nie i od kobiet i od mezczyzn nieraz slyszalam ze "gorsza jest zdrada psychiczna niz fizyczna" "seks to tylko cialo" "namietnosc" itepe to nie w plci lezy problem a w podejsciu do seksu - odzielaniu go od milosci byc moze takie podejscie statystycznie czesciej zdarza sie mezczyznom ale nie generalizowalabym... Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Zgadzam się. A generalizowanie nie oznacza 21.09.04, 10:38 wtłaczania wszystkich do jednego wora. Jednak setki już badań pokazują że co inne jest ważne w czasie dobierania się w pary dla facetów, a co innego dla kobiet. I to nie zależnie od kręgu kulturowego. To dlatego z tym dobieraniem się bywają kłopoty, a i potem w związku też. Dlatego też co innego dość często bywa przyczyną odczuwania bycia zdradzonym dla obu płci. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Zgadzam się. A generalizowanie nie oznacza 21.09.04, 10:52 alez wlasnie o to chodzi ze to nie jest podzial na plcie spotyka sie chlop z baba oboje maja podejscie,ze zdrada to juz rozmowa z kims nie robia tego i sa ze soba szczesliwi inna para prowadzi zwiazek otwarty i tez nie problemu problem jest wtedy gdy ludzie z roznym pojmowaniem zdrad lacza sie w pary ale gdyby to byl podzial na lini k/m to zaden zwiazek nie bylby mozliwy mi osobiscie trudno zrozumiec, ze mozna miec wieksze pretensje o prowadzona korespondencje czy przyjaznienie sie niz o pojscie do lozka ale sa tacy (celowo nie pisze "takie" ;) akurat, jesli chodzi o zdrady to wg Twojej terminologii mam bardziej meskie podejscie (lozko) a jestem kobieta ps. daaawno Cie nie bylo :) czemu temat zdrady wywolal Cie z ukrycia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: Zgadzam się. A generalizowanie nie oznacza IP: 62.233.233.* 21.09.04, 11:12 a pewnie zamiast pieprzyc co jest zdrada, a co nie jest i od kiedy sie zaczyna i czy i czy nie i blablabla i trelemorele wystarczy wziac do serca rady nie_zadziwionej z poprzedniej strony i zamiast sie rozgrzeszac nie robic pewnych rzeczy a jak juz sie musi wczesniej sie rozstac boli i straszno ale uczciwiej a zdrade traktujmy jako rypanie bez odcieni w koncu wstepne zagladanie w oczy do tego zmierza Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Zgadzam się. A generalizowanie nie oznacza 21.09.04, 11:34 a ja lubie beblac dlatego sie udzielam na forum ;) ps. najfajniej jest jak druga strona nie robi swinstw nie dlatego ze sie tak umowila ale dlatego, ze nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: Zgadzam się. A generalizowanie nie oznacza IP: 62.233.233.* 21.09.04, 11:44 ale mi nie chodzi o beblanie chodzi mi o to ze w ferworze dyskusji madrych i objawionych powstaje rzesza usprawiedliwien i powodow dla ktorych zdrada jest do zaakceptowania latwo sie w takie rzeczy wierzy w koncu psychika jest ulomna i zawsze chce byc silna czysta i prawa ps. jeszcze fajniej jak to MY nie robimy swinstw Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Zgadzam się. A generalizowanie nie oznacza 21.09.04, 14:22 dociekanie powodow zdrady nie jest tozsame z jej uspawiedliwianiem choc granica cienka ps. MY nie robimy swinstw to inni NAM je robia MY 'tylko' reagujemy Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety :-) 21.09.04, 11:12 vielonick napisała: > alez wlasnie o to chodzi > ze to nie jest podzial na plcie ** Jest i nie jest :-). Tak to jest, że statystyka nie zawsze przystaje do przypadków - z definicji. > mi osobiscie trudno zrozumiec, ze mozna miec wieksze pretensje > o prowadzona korespondencje czy przyjaznienie sie > niz o pojscie do lozka ** A jeśli korespondencja intensywna, wyczerpujaca, izolująca od rodziny trwa, dajmy na to, miesiąc (przy trywialnym, banalnym jednorazowym skoku w boku, który trwa 15 min, i nie pozostawia żadnych w praktyce konsekwencji w łepetynie faceta)? > > akurat, jesli chodzi o zdrady > to wg Twojej terminologii mam bardziej meskie podejscie (lozko) > a jestem kobieta ** He, he, gdzież tam , to nie moja terminologia, to zasłyszane. To generalizacje, które czasem pomagają zrozumieć, jak zachowują się ludzie. > > > ps. daaawno Cie nie bylo :) ** Hmm, miła ta Twoja uwaga. > czemu temat zdrady wywolal Cie z ukrycia? ** :-))) Ukrycia? Nie... Raczej tylko omijałem, ale nie chciałbym o tym ';-) Nie ten wątek. A temat? Zawsze ciekawy - od zawsze, po zawsze pewnie, chyba że australijskie prognozy o zanikaniu Y-ka się sprawdzą i ju z nie będzie zdrad międzypłciowych. Poza tym klika książek się ostatnio ukazało na pokrewne tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: :-) 21.09.04, 11:30 fan_gazety napisał: > ** A jeśli korespondencja intensywna, wyczerpujaca, izolująca od rodziny trwa, > dajmy na to, miesiąc (przy trywialnym, banalnym jednorazowym skoku w boku, > który trwa 15 min, i nie pozostawia żadnych w praktyce konsekwencji w łepetynie > > faceta)? a da sie tak? a jak to byl nieziemski seks w porownaniu ze 'zuzyta' zona? albo dreszczyk emocji (przelamanie tabu) byl tak silny ze nie sposob zyc bez wypadow na dziewczynki? skad wiadomo, ze nie bedzie zadnych konsekwencji? izolowac moze tak naprawde wszystko: - wyprawy w gory - wyjscie do pubu - gry komputerowe - ogladanie filmow... czy i to bedzie zdrada? hm, jednoplciowce tez sie moga zdradzac... > ** Hmm, miła ta Twoja uwaga. a prosze bardzo :)) Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety A jednak logika "rozmyta"? 21.09.04, 11:59 fan_gazety napisał: > > a da sie tak? ** A nie? > a jak to byl nieziemski seks w porownaniu ze 'zuzyta' zona? > albo dreszczyk emocji (przelamanie tabu) byl tak silny > ze nie sposob zyc bez wypadow na dziewczynki? > skad wiadomo, ze nie bedzie zadnych konsekwencji? ** No, tak to jest z gdybaniem :-). Ale chodziło mi o prosty model dla porównań reakcji swoich na różne typy "zdrad". Zakładam więc, że już wiadomo, że żadnych konsekwencji nie ma. > > > izolowac moze tak naprawde wszystko: > > czy i to bedzie zdrada? ** Ano właśnie, w tym problem, te granice są płynne i wszystko zależu od pary, ich relacji wzajemnych itp. Dlatego tak powątpiewam w prosta gradację: on spał z inną - "gorsza" zdrada, inne sytuacje (pub, wyprawa, ,...) - "słabsza zdrada". Tu nic nie jest jasne. Prawdziwa logika rozmyta. Ale przez to jest jest ciekawiej > > hm, jednoplciowce tez sie moga zdradzac... ** Pod warunkiem, że będą tworzyć związki :-). Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: A jednak logika "rozmyta"? 21.09.04, 15:06 fan_gazety napisał: > > a da sie tak? > ** A nie? moim zdaniem nie > ** Ano właśnie, w tym problem, te granice są płynne i wszystko zależu od pary, > ich relacji wzajemnych itp. Dlatego tak powątpiewam w prosta gradację: on spał > z inną - "gorsza" zdrada, inne sytuacje (pub, wyprawa, ,...) - "słabsza > zdrada". Tu nic nie jest jasne. Prawdziwa logika rozmyta. Ale przez to jest > jest ciekawiej no mimo wszystko spedzanie czasu z rybami albo kumplami a z innymi kobietami w lozku to chyba nie to samo? > > hm, jednoplciowce tez sie moga zdradzac... > ** Pod warunkiem, że będą tworzyć związki :-). juz tworza ;D Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Re: A jednak logika "rozmyta"? 22.09.04, 09:18 vielonick napisała: > moim zdaniem nie ** A jednak? Kobiety z Wenus, a ... ? > > no mimo wszystko > spedzanie czasu z rybami albo kumplami > a z innymi kobietami w lozku > to chyba nie to samo? ** Niewątpliwie :-) > > juz tworza ;D ** He, he, aż żal pomyśleć że już nie będzie po co utrzymywać u H. sapiens takiego "cudeńka" jak plemniki z zakręconymi witkami przeznaczonymi do zwalczania obcych plemników. A reszta w odpowiedzi na zagajenie dyskusji :) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: A jednak logika "rozmyta"? 22.09.04, 12:32 fan_gazety napisał: > ** A jednak? Kobiety z Wenus, a ... ? znam mezczyzn myslacych podobnie moze nalezymy do Ziemian? :) kazde pojscie do lozka z kims zostawia jakies slady gdyby tak nie bylo - po co byloby to robic? cudenka: jedno zniknie to nowe sie pojawi nie bedzie prozni ;) Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Casanova pilnie poszukiwany! 22.09.04, 13:17 vielonick napisała: > > ** A jednak? Kobiety z Wenus, a ... ? > > znam mezczyzn myslacych podobnie > moze nalezymy do Ziemian? :) ** Zapewne :-) Choć skoro satelitarny internet istnieje, to może ktoś z kosmosu nadaje :-). > > kazde pojscie do lozka z kims > zostawia jakies slady > gdyby tak nie bylo - po co byloby to robic? ** No, nie wiem, nie wiem, ... może by się jakiś Casanova wypowiedział :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or Re: Zadziwiło mnie to, że wszyscy wiedzą, co to j IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 08:57 a np gadanie z kims przez net nie znajac go nawet, tez jest dla ciebie zdrada??? Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 08:56 Ciekawy wątek. Pokazuje mi, ze zdrada to coś więcej. Można zdradzić przyjaciela, zaufanie. Najpierw oswoić a potem zdradzić. Zdrada jest wpisana raczej w osobowość i myślenie. Przypadek lub okoliczności to tylko wymówki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquad'or ciekawe czy da sie to zmienic... IP: *.atm4-0-5189.0x50c6ad36.svgnxx3.customer.tele.dk 21.09.04, 09:00 moze i tak... Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 10:20 "...Ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, ze Cie nie opuszcze, aż do śmierci..." Dla niektórych to zapewne piekne, wzniosłe, szlachetne, poetyczne...ale nasuwa mi sie pytanie, czy to ślubowanie, które nadaje ramy i kształ małżeństwu jest naprawdę adekwatne do natury człowieka i natury zycia ? Naszą naturą jest miłość. Jestesmy po to, by kochac , by doznawać miłosci , by być kochanym. To najbardziej pierwotne pragnienie, ktore kieruje kazdym...nawet tymi najbardziej "zatwardziałymi betonami". A miłość jest "niestety" wolna , nieograniczona, bezwarunkowa . Skoro jest wolna i nieograniczona, więc jak mozna tak naprawde ograniczać ją tylko do tej jednej "szczególnej" osoby ? To przekreslenie prawa do wzbogacania własnego życia o związki z innymi partnerami, a wiec czegoś co jest jednym z najpiekniejszych przejawow życia - kochania , wyrażania i doświadczania tego. Naturą zycia jest jego zmiennosc, a tym samym nas. Zmieniamy sie, powoli, czesto niezauwazalnie dla drugiej osoby, rok po roku...Mijają lata. Trywialne, ale mało kto jest w pełni świadomy tego. Po kilkunastu, czasami nawet juz po kilku latach , stajemy sie innymi osobami. Jedni bardziej, drudzy mniej. Ulega zmianie nasze spojrzenie na swiat, na siebie, na partnera, pojawiają się inne oczekiwania, pragnienia. Jednym z takich pragnien może być (ale nie musi, podkreslam to wyraźnie) doświadczenie miłości z inną osobą i nie sprowadzam tego pojęcia tylko do kwestii doznań seksualnych. Poza tym czesto poprzez szereg róznorodnych doswiadczeń stajemy się bogatsi. Czasami odkrywamy, ze związanie sie na całe zycie z tą jedną osobą jest zupełnym nieporozumieniem. Osobiscie myśle, ze tylko w nielicznych przypadkach dobranie sie młodych partnerów , by przejśc przez całe zycie razem, jest właściwe, trafne. W wiekszosci przypadków zawierane małżeństwa to łączenie sie niedojrzałych zyciowo, "zielonych" partenrów. Uświadamiamy sobie to nieporozumienie, ale... niestety nie mozemy, bo jestesmy związani, zwiazani nie małzenstwem, lecz absurdalnym ślubem, jaki złożylismy i... dziećmi. Słowo sie rzekło, klamka zapadła. Dla tych, którzy nie są dobrze wyćwiczeni w posłuszeństwie, którzy mimo wszytsko cenią uczciwośc wobec siebie, zaczyna sie rodzić wewnętrzna konsternacja, frustracja, a nawet walka ....Drogi wyboru sa rózne. Część decyduje sie na zdradę partnera w róznym stylu, z róznymi konsekwencjami. Cześć, dla dobra dziecka, rodziny, zagłusza tę cząstkę siebie, która pragnie miłości. W imie szlachetnych pobudek dokonuje... no właśnie czego? Tak naprawdę zdrady siebie samego. Dla mnie osobiście zdrada siebie jest jeszcze wiekszym oszustwem, niz zdrada partnera. I nie ma to nic wspolnego z altruizmem. Jeszcze inni po prostu uciekają ... Paradoksalnie związek , ktory powinien uświęcac miłość tak naprawde z powodu spętania takimi , a nie innym ślubami, czesto ją dusi, jest jej przeciwienstwem , bo uderza w te dwie, wspomniane na początku, fundamentalne podstawy - w naturę miłosci i naturę zycia. Nasuwa sie konkluzja, ze jako cywilizacja jesteśmy specjalistami od tłumienia. Stłumilismy miłość, seksualnosc, prawo do stanowienie o sobie. Tłumimy cały czas wolnosc, a pozniej dziwimy sie skad te potworki sie rodzą, gdzie ich jest miejsce. Swietnie to nam wychodzi. To prawdziwa szopka. Ale wolnosci, która jest jednym z aspektow miłosci stłumic sie po prostu nie da, a tym bardziej samej miłosci. Skutki tłumienia wolnosci widac w historii Europy i innych narodow. Skutki tłumienia milości przejawija sie zjawiskiem zdrady. Właśnie dlatego zdrady będą tak długo istnieć , jak długo będzie funkcjonowała taka forma małżeństwa i wypaczonego spojrzenia na istote miłości , zycia? Niektorzy dywaguja , ze to cena rozwoju, postepu, dostepu do intenetu itd, ale czyz te narzedzia tylko nie odsłaniają tak naprawde tego , co w nas drzemie? Do Mi. Miło mi , ze podzielasz moj pkt. widzenia. Pisanie o kacu moralnym i innych formach pietnowania czyjegos wyboru jest dla mnie zwykłą reakcją zaprogramowanego umysłu na dogmat o nierozerwlaności i wyłacznosci zwiazku, zaprawionego pikatnym sosem bajeczki o rzekomej woli Boga. Oczywiscie, jezeli ktos pragnie realizować się , przezyc całe zycie tylko z jedną osobą , to jego wybor , ale niech nie wmawia innym fałszywych poglądów, ze to jedyna, słuszna droga. I przede wszytkim musi być swiadomy podjęcia sie najbardziej trudnego wyzwania w zyciu - wiekszosci wypadkow sprowadzajacego sie do tłamszenia miłosci, zaprzeczania siebie samego. Bo gdyby naprawde takie ramy małżeństwa były niepodważalne, jedyne, nie byłoby tyle hipokryzji i zatracania sie w związkach. Najsmutniejsze jest to, ze najwieksze i najbardziej bolesne konsekwencje tak wypaczonego zwiazku ponoszą dzieci. I jeszcze jedna uwaga. Dostrzegłem pewną prawidłowosc, a mianowicie Ci, ktorzy szafują pojeciami powinności moralnej itd, rowniez doswiadczaja wpadek, ale odpowiedzialanoscią za to, z niepojętą dla mnie zapalczywoscią i konsekwnecją, obarczają prawie wyłącznie parntera ;). To jest po prostu komiczne. Nie oznacza to bynajmniej, ze trwały związek jest niezmozliwy, jest czyms niewskazanym. Z pewnego pkt. widzenia jest piekną ideą, ale tylko ideą, do ktorej wiekszosci ludzi jest tak daleko , jak psu do uroczystości swiątecznej. Jest mała garstka dojrzałych wewnętrznie ludzi, którzy rzeczywiscie potrafią w ramach tylko jednego związku pielęgnowac i rozwijac miłosc. Jednak czynią to nie z przymusu, z posłuszeństwa, czy tez nakazu religijnego, tylko z własnego w pełni swiadomego wolnego wyboru. Pozdrawiam serdecznie P.S. W posłuszenstwie nie ma miłosci, miłosc jest tam, gdzie jest wolny , niczym nieskrępowany wybor. Stara wyswiechtana prawda, ale jak do tej pory czesto zupełnie nierozumiana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 10:41 Mądrze to napisałeś, to prawda Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 10:57 madrze ale w tym watku nie chodzi o nierozerwalnosc ukladu a o... hm, rownoleglosc Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 11:34 goscgazety1 napisał: >Skoro jest wolna i nieograniczona, więc jak mozna tak naprawde ograniczać ją tylko do tej >jednej "szczególnej" osoby ? Można również kochać głodujące dzieci, jak to robi Janina Ochojska. Nikt nie ogranicza w miłości. Powiem więcej, jeśli nie kochasz innych ludzi, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że nie kochasz również tej jedynej, wybranej. Miłość niejedno ma imię, to nie tylko erotyka. >Po kilkunastu, czasami nawet juz po kilku latach , stajemy sie innymi >osobami. Jedni bardziej, drudzy mniej. Ulega zmianie nasze spojrzenie na swiat, >na siebie, na partnera, pojawiają się inne oczekiwania, pragnienia. Sęk w tym, żeby zmieniać się razem. Nie tracić siebie z oczu we wspólnej drodze przez życie. >Jednym z takich pragnien może być (ale nie musi, podkreslam to wyraźnie) doświadczenie >miłości z inną osobą i nie sprowadzam tego pojęcia tylko do kwestii doznań >seksualnych. Wiadomo, inna osoba, będzie inaczej. Trudniej jednak zadbać o to, aby każda noc z tą jedną jedyną była niepodobna do drugiej. Aby każdy dzień wnosił do życia coś nowego. Nie ma wtedy nudy i chęci wymiany na nowszy model. >Poza tym czesto poprzez szereg róznorodnych doswiadczeń stajemy się bogatsi. Teza prawdziwa także dla monogamii. Może nawet bardziej, bo w układach z wieloma partnerami z własnej strony daje się zazwyczaj to samo kolejnym partnerkom. Dla nich jest to jakaś nowość. Ja się jednak powtarzam, a więc nie rozwijam. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Twój długi tekst o zdradzie samego siebie. Nie zdradzić kogoś to znaczy zdradzić siebie. Niezła ekwilibrystyka. Ci wszyscy, którzy Twoją wypowiedź określili jako mądrą, mają wpisaną zdradę w swoje myślenie. Dobrze, aby ewentualny partner wiedział o tym wcześniej, zanim się sparzy. Wydrukujcie sobie, proszę ten tekst Gościagazety na kredowym papierze, włóżcie do pięknego albumu i na pierwszym spotkaniu z nową osobą, rokującą nadzieję na nowy związek, dajcie to jej/jemu do poczytania jako swoje credo. Oczywiście przy lampce dobrego wina i nastrojowej muzyce. Pozdrawiam otryt Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 11:42 tekst gosciagazety1 zrozumialam inaczej: jak juz chcesz innego/inna to idz do niej ale nie oszukuj obecnego partnera i zakoncz poprzedni zwiazek albo czegos nie doczytalam albo Ty zbyt emocjonalnie zareagowales na sugestie ze skoro jestes w monogamicznym zwiazku to zdradzasz siebie.... Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 11:48 vielonick napisała: > albo Ty zbyt emocjonalnie zareagowales na sugestie Nie ma we mnie emocji. Tylko dostrzegam różne przestrzenie w których się poruszamy, różne matematyki. W jednej przestrzeni zdrada bardziej prawdopodobna niż w drugiej. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 14:24 uczucia to nie matematyka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 13:28 > Pisanie o kacu moralnym i innych formach pietnowania czyjegos wyboru jest dla > > mnie zwykłą reakcją zaprogramowanego umysłu na dogmat o nierozerwlaności i > wyłacznosci zwiazku, zaprawionego pikatnym sosem bajeczki o rzekomej woli Boga > . > Oczywiscie, jezeli ktos pragnie realizować się , przezyc całe zycie tylko z > jedną osobą , to jego wybor , ale niech nie wmawia innym fałszywych > poglądów, ze to jedyna, słuszna droga. Pozwolisz, ze nie zgodze sie z Toba. Zdrada, to przede wszystkim oszustwo, brak uczciwosci w relacji z partnerem, w stosunku do ktorego deklarowana byla pewna czystosc intencji - to w nawiazaniu do zwiazkow m.in. malzenskich. W przypadku relacji przyjacielskich mozna to okreslic jako sprzeniewierzenie zaufania, brak lojalnosci itp. - co rowniez mozna oczywiscie odniesc do zwiazkow uczuciowych damsko-meskich tych zarejestrowanych i nie. I nijak sie ma do Twoich dywagacji j.w. Natomiast bardzo czestym zjawiskiem jest szukanie usprawiedliwienia moralnego dla zdrady. Wtedy - zauwazylam, wszystkie chwyty sa dozwolone i czesto ludzie stosuja demagogie. A tutaj chodzi o najzwyklejsza uczciwosc i lojalnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Do babyzony 21.09.04, 14:13 Gość portalu: baba zona napisał(a): > > Pisanie o kacu moralnym i innych formach pietnowania czyjegos wyboru jest > dla > > > > mnie zwykłą reakcją zaprogramowanego umysłu na dogmat o nierozerwlaności > i > > wyłacznosci zwiazku, zaprawionego pikatnym sosem bajeczki o rzekomej woli > Boga > > . > > Oczywiscie, jezeli ktos pragnie realizować się , przezyc całe zycie tylko > z > > jedną osobą , to jego wybor , ale niech nie wmawia innym fałszywych > > poglądów, ze to jedyna, słuszna droga. > > Pozwolisz, ze nie zgodze sie z Toba. Zdrada, to przede wszystkim oszustwo, brak > > uczciwosci w relacji z partnerem, w stosunku do ktorego deklarowana byla pewna > czystosc intencji - to w nawiazaniu do zwiazkow m.in. malzenskich. W przypadku > relacji przyjacielskich mozna to okreslic jako sprzeniewierzenie zaufania, brak > > lojalnosci itp. - co rowniez mozna oczywiscie odniesc do zwiazkow uczuciowych > damsko-meskich tych zarejestrowanych i nie. I nijak sie ma do Twoich dywagacji > j.w. > Natomiast bardzo czestym zjawiskiem jest szukanie usprawiedliwienia moralnego > dla zdrady. Wtedy - zauwazylam, wszystkie chwyty sa dozwolone i czesto ludzie > stosuja demagogie. A tutaj chodzi o najzwyklejsza uczciwosc i lojalnosc. Miło mi bardzo babo, o to własie chodzi by kazdy mogł wyrazic swoj pkt. widzenia. Masz moje przyzwolenie ;). Musisz jednak pewną rzecz zrozumiec, ja nie bronie zdrady, ani nie gloryfikuje, ja tylko probuje wskazac jej zródło, zgodnie z tematem postu. A poniewaz zycie jest jak zawsze bardziej złozone, niz bysmy tego pragneli, wskazuje równiez na przypadek , w ktorym moze dojsc do sytuacji , kiedy musimy wybrać miedzy zdradą siebie samego , a zdradą partnera. W takiej sytuacji stawiam siebie na piewszym miejscu, bo po poprostu kocham siebie. A zdrada to zdrada i w pełni sie zgadzam, co piszesz o niej, to niedotrzymanie ślubowania. Pytanie tylko, czy powinismy sie pakowac w składanie obietnic, ktorych jakas tam częsc społeczeństwa nie jest wstanie w ogole dotrzymac? I ten problem przede wszytkim poruszałem w poscie. Jeszcze raz podkresle, cudownie, ze potrafisz ucziwie wobec siebie i partnera trwac w zwiazku, ale dostrzez to, ze spora czesc osob ma z tym powazne problemy. Gdyby było inaczej naze zycie byłoby bardziej harmonijne, bez tych roznych szalonych wodostryskow... Pisze o tym, bo tak jak zaznaczałem wczesniej, w to niestety są wciagniete dzieci. To dzieci ponosza bolesna cenę ignorancji "dorosłych". Poniewaz dziecko jest dla mnie dobrem całej społecznosci, nie jest mi obojetne, czy w jakims małzenstwie bedzie ono sie w pełni rozwijało, czy tez bedzie zmagało sie z pozogą, jaka toczy sie miedzy rodzicami. Z bardzo prostego powodu, to dziecko nabyty w domu kapitał emocjonalno- intelektualny wniesie w jakims stopniu do społeczenstwa. A tak na marginesie, czy wierzysz w to, ze mozna pokochac kilka osób - myśle tylko o miłosci miedzy kobietą i mężczyzną? Co byś uczyniła, gdybyś zyjąc w zwiazku pokochała innego człowieka ? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Do babyzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 14:36 Odnioslam wrazenie, ze wlasnie bronisz tych, ktorzy za wszelka cene szukaja usprawiedliwienia dla zdrady posuwajac sie do demagogii... Tak tez odczytuje temat tego postu - wydaje sie byc nieskomplikowany.... Ty natomiast wchodzisz w cos, co juz niestety zakrawa na demagogie na tyle grozna, ze sie odezwalam. Bo wlasnie Twoje widzenie tego zjawiska daje przyzwolenie moralne na krzywdzenie tych najbardziej niewinnych - tzn. dzieci. Kiedys juz pisalam o tym, ze dzieci zywia sie miloscia i przykladem. Zdrada w rodzinie powoduje zawalenie sie ich swiata. A rodzice zapatrzeni we wlasne egoistyczne cele - nie potrafia sie wczuc w ich swiat - zwlaszcza w ten emocjonalny. Zebysmy sie dobrze zrozumieli - nie jestem oredowniczka utrzymania zwiazku za kazda cene, bo sa tam dzieci - nie w tym rzecz. Chodzi o to, zeby w zwiazku nie bylo nieuczciwosci - dzieci sa swietnym papierkiem lakmusowym - one wyczuwaja to najwczesniej. Chodzi o to, ze by rodzice potrafili rozwiazywac wlasne problemy w sposob uczciwy. Wtedy - nawet, gdy dojdzie do rozpadu zwiazku - dzieci nie beda tak bardzo cierpiec. A na pytanie, co zrobilabym, gdybym pokochala kogos bedac w zwiazku odpowiadam - rozwiodlabym sie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Do babyzony i orta 21.09.04, 16:02 Gość portalu: baba zona napisał(a): > Odnioslam wrazenie, ze wlasnie bronisz tych, ktorzy za wszelka cene szukaja > usprawiedliwienia dla zdrady posuwajac sie do demagogii... Tak tez odczytuje > temat tego postu - wydaje sie byc nieskomplikowany.... > Ty natomiast wchodzisz w cos, co juz niestety zakrawa na demagogie na tyle > grozna, ze sie odezwalam. Bo wlasnie Twoje widzenie tego zjawiska daje > przyzwolenie moralne na krzywdzenie tych najbardziej niewinnych - tzn. dzieci. > Kiedys juz pisalam o tym, ze dzieci zywia sie miloscia i przykladem. Zdrada w > rodzinie powoduje zawalenie sie ich swiata. A rodzice zapatrzeni we wlasne > egoistyczne cele - nie potrafia sie wczuc w ich swiat - zwlaszcza w ten > emocjonalny. Zebysmy sie dobrze zrozumieli - nie jestem oredowniczka utrzymania > > zwiazku za kazda cene, bo sa tam dzieci - nie w tym rzecz. Chodzi o to, zeby w > zwiazku nie bylo nieuczciwosci - dzieci sa swietnym papierkiem lakmusowym - one > > wyczuwaja to najwczesniej. Chodzi o to, ze by rodzice potrafili rozwiazywac > wlasne problemy w sposob uczciwy. Wtedy - nawet, gdy dojdzie do rozpadu > zwiazku - dzieci nie beda tak bardzo cierpiec. > A na pytanie, co zrobilabym, gdybym pokochala kogos bedac w zwiazku odpowiadam > - > rozwiodlabym sie. > Pozdrawiam Do baby. Skoro piszesz o przywoleniu moralnym, musze zapytać, czym jest dla Ciebie moralnosc, co sie kryje za tym pojęciem? Jak sie rozwiedziesz dziecko tez bedzie cierpiało, w mniejszym stopniu, ale bedzie, bo to dla niego znak, ze stabilnosc rodziny została zburzona. Nie mowiac juz o różnych skutkach tego np. przerzucaniu dziecko od rodzica do rodzica, a w gorszych sytuacjach jakis tam form "widzenia" itd.. I co powiesz na to? > Chodzi o to, ze by rodzice potrafili rozwiazywac > wlasne problemy w sposob uczciwy. Wtedy - nawet, gdy dojdzie do rozpadu > zwiazku - dzieci nie beda tak bardzo cierpiec. Co do zdolnosci uczciwego rozwiazywania, problem tkwi w tym, ze sporo osob nie jest gotowa na przyjecie prawdy o tym, ze partner obdarzył miłoscią inną osobę. Po prostu nie sa dojrzali emocjonalnie, a to wynika z utrwalenia sie pewnych wzoroców na to, jak powinien wygladac zwiazek, z nieznajomosci samego siebie. Małzenstwo w obecnej formie to kontrakt, czesto u podstaw ktorego lezy strach. Taki kontrakt ma zagwarnatować stabilnosc, osłone i wyłacznosc na "tyłeczek" itd. To jak umowa handlowa ;) Mając to na uwadze szcerosc, wbrew pozorom, moze wywołac katastrofalne skutki. I to nie jest bynajmniej teoria. Do otryta Miłosci nie sposób zawezyc do seksu, to tylko ułomnosc ludzka posuwa sie do takiej degradacji miłosci. Seks jest tylko formą podkreslenia pewnej prawdy zyciowej JEDNOSCI. Poprzez seks wciaz do niej dązymy. > Czy zgubiłem sens, tego co chciałeś powiedzieć? Pominałes wskazywany przeze mnie powód zdrady, czyli miłosc :). A to szalona roznica. Dziekueje Ci bardzo za poswiecony mi czas :) Pozdrawiam serdecznie P.S. Czy my ze soba juz wczesniej nie wymienialismy pogladow w innej kwestii (innym watku)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: Do babyzony i orta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 16:34 > Skoro piszesz o przywoleniu moralnym, musze zapytać, czym jest dla Ciebie > moralnosc, co sie kryje za tym pojęciem? Definicja dostepna dla wszystkich :) Odnosze wrazenie, ze piszemy o czyms innym - ja o podejsciu i rozumieniu tematu, Ty - na temat konkretnych przypadkow, ktore wyjete z kontekstu, nie daja obrazu sytuacji - czyli - sytuacja patowa w dyskusji. Oczywiste jest, ze dzieci zawsze beda przegrane w sytuacji, gdy rodzice nie sa w stanie kontynuowac zwiazku i rodzina sie rozpada. Ja twierdze, ze w takiej sytuacji, dziecko po przebytej traumie przynajmniej ma poczucie spelnionej sprawiedliwosci - to przychodzi oczywiscie pozniej, kiedy dziecko dojrzeje, ale przynajmniej system wartosci pozostaje nienaruszony w swym zasadniczym zakresie - i o tym mowie. Ale mowie tez i tym, ze wiele osob wchodzi w uklady poza swym zwiazkiem bez swiadomosci, ze wyrzadzaja tym krzywde najblizszym. I szukanie usprawiedliwienia moralnego jest wlasnie niemoralne. Chodzi o to, zeby miec tego swiadomosc. Oczywiscie, ze popelnianie bledow ludzka jest przypadloscia, i jako taka podlega wybaczeniu:) Mnie chodzi o podejscie do tematu - to tak dla jasnosci:) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Do Gościa Gazety 22.09.04, 01:00 goscgazety1 napisał: > Pominałes wskazywany przeze mnie powód zdrady, czyli miłosc Często odnoszę wrażenie, że słowo miłość jest używane jak wytrych, do usprawiedliwienia wszystkiego. Moim zdaniem prawdziwa miłość nie może być w sprzeczności z innymi wartościami, jak choćby odpowiedzialnością za osoby, z którymi byliśmy związani wcześniej. W wielu miejscach z dużą niechęcia piszesz o "wyćwiczonym posłuszeństwie" - chciałoby się powiedzieć "wytresowane posłuszeństwo". Myślę, że posłuszeństwo również jest wartością, szczególnie wtedy, gdy żyjemy w jakichś zbiorowościach: społeczeństwo, rodzina, zakład pracy. Wszędzie tam jest hierarchia, istnieje jakieś prawo, obowiązują reguły. Gdy się to odrzuci pozostaje anarchia. Mądre posłuszeństwo nie wyklucza własnej inicjatywy, twórczości i rozwoju. Te sprzeczne wartości można ze sobą godzić, choć nie jest to łatwe. >Dziekuje Ci bardzo za poswiecony mi czas :) Przyjemnie się z Tobą gada. Choć wychodzimy z bardzo odmiennych punktów, widzę dużą zbieżność w dyskusji. Czasem zdarza mi się rozmawiać, że im więcej słów pada, tym więcej niezrozumienia. Cały czas myślę, z czego może wynikać tego typu rozbieżność? Pozdrawiam:-) otryt Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Do otryta 22.09.04, 13:41 otryt napisał: > goscgazety1 napisał: > > > Pominałes wskazywany przeze mnie powód zdrady, czyli miłosc > > Często odnoszę wrażenie, że słowo miłość jest używane jak wytrych, do > usprawiedliwienia wszystkiego. Moim zdaniem prawdziwa miłość nie może być w > sprzeczności z innymi wartościami, jak choćby odpowiedzialnością za osoby, z > którymi byliśmy związani wcześniej. W wielu miejscach z dużą niechęcia piszesz > o "wyćwiczonym posłuszeństwie" - chciałoby się powiedzieć "wytresowane > posłuszeństwo". Myślę, że posłuszeństwo również jest wartością, szczególnie > wtedy, gdy żyjemy w jakichś zbiorowościach: społeczeństwo, rodzina, zakład > pracy. Wszędzie tam jest hierarchia, istnieje jakieś prawo, obowiązują reguły. > Gdy się to odrzuci pozostaje anarchia. Mądre posłuszeństwo nie wyklucza własnej > > inicjatywy, twórczości i rozwoju. Te sprzeczne wartości można ze sobą godzić, > choć nie jest to łatwe. > > >Dziekuje Ci bardzo za poswiecony mi czas :) > > Przyjemnie się z Tobą gada. Choć wychodzimy z bardzo odmiennych punktów, widzę > dużą zbieżność w dyskusji. Czasem zdarza mi się rozmawiać, że im więcej słów > pada, tym więcej niezrozumienia. Cały czas myślę, z czego może wynikać tego > typu rozbieżność? > > Pozdrawiam:-) > otryt > Wg. mnie pojecie miłosci jest czesto niewłaściwie rozumiane. Dla mnie miłosc jest stanem duszy. To stan, w ktorym miłuję, czyli otwieram się, daję, dzielę, dostrzegam, przyjmuję. Nic wiecej i... aż tyle. Ale, żeby zaistniała miłosc musi zaistniec równiez obiekt miłosci. Niektórzy próbuja redukowac obiekt miłosci tylko do człowieka, a tak naprawde obiektem może być każda rzecz. Rodzaj obiektu warunkuje sposób wyrażania miłości. Inaczej zachowuję się miłując partnera, inaczej dziecko, jeszcze inaczej, gdy kocham kasę. To, co miłuje jest wskaźnikiem tego, kim jestem w danej chwili - "...zdradź mi swoje pragnienia, a będę wiedział o Tobie więcej , niż byś sie spodziewał...". I myśle , ze stąd rodzi sie całe niezrozumienie zwiazane z miłoscią i np. stosowanie pojecia miłości jako witrycha. Co do posłuszeństwa, nie neguję tej postawy w całym wymiarze doświadczeń człowieka. Rangę wartości posłuszeństwa, jak i innych postaw, uzależniam przede wszystkim od pkt. odniesienia . Pisząc o takiej postawie w wczesniejszych postach odnosiłem ją do konkretnej sytuacji, tj, do miłości miedzy kobietą i mężczyzną. W tym odniesieniu posłuszeństwo nie jest i nie moze być taką wartością, o której Ty myślisz, bo przeczy istocie miłości. Natomiast jeżeli posłuszenstwo odnosi sie do innych aspektów życia np. pracy, szkoły, to jak najbardziej jest to mozliwe . Np. praca, jezeli jest to dla mnie czynność polegającą wyłacznie na zarabianiu pieniędzy, to posłuszeństwo może byc wyrazem miłosci, ale miłosci do siebie samego. Jeżeli w pracy dostrzegam coś wiecej, np. pragnienie realizowania sie, rozwijania, to postawa posłuszeństwa moze już być kwestią problematyczną. Natomiast kiedy widzę w pracy jeszcze większe możliwosci , np. okazję do wyrażania miłości wobec drugiego człowieka, to posłuszeństwo staje sie poważnym ograniczeniem, no chyba ze , pracodawca, ew. przełozony będzie miał podobne spojrzenie na to zagadnienie ;). I tak jest z każdą postawą. Osobiście postrzegam postawę jako najbardziej wartościową, jeżeli jest wyrazem miłości, a to czy jest wyrazem miłości, może zależeć od pkt odniesienia. Dlatego jeszcze raz podkreśle, jeżeli piszę negatywnie o jakiejs postawie, to wcale jeszcze nie oznacza, ze ją w ogole neguję, a tym bardziej potępiam. Tak na marginesie, niestety tendencje człowieka (równiez nieraz sie na tym sam łapie) do generalizowania i wysuwania pochopnych wnioskow, sprawiają, ze te wnioski są niewłaściwe i nie pozwlają na odpowiednie zrozumienie istoty danego zjawiska. To zreszta widac bardzo dobrze na forum . Pytasz, skad takie rozbieznosci ? Mysle, ze po pierwsze z nieznajomości oraz ograniczonosci naszego jezyka - trudno jest wyrazic wiele stanow za pomocą słów. Po drugie, z odmiennego rozumowania pojęc lub ich niewłasciwego stosowania. Dlatego uważam, ze w trakcie prowadzenie rozmowy, w której posługujemy sie pewnymi kluczowymi pojęciami , warto sprecyzować ich rozumienie. To pozwoli uniknąc sporów natury werbalnej, niepotrzebnego kluczenia. Dlatego m.in. prosiłem babe , by napisała jak rozumie pojęcie moralności. Pozdrawiam serdecznie P.S. Mnie równiez sie z Toba przyjemnie "rozmawia" . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luty Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.dialup.mindspring.com 21.09.04, 17:07 Czyzby rozmowy z Bogiem...? Jest problem odpowiedzialnosci za powolane zycie...co z tym fantem zrobic...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 12:35 zdrada wiąze się z zanikiem więzi emocjonalnej w związku, zanikiem miłości, jest wynikiem wcześniejszego rozpadu emocjonalnego związku Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Do otryta 21.09.04, 13:29 > Można również kochać głodujące dzieci, jak to robi Janina Ochojska. Czy w jakiejs cześci postu zaprzeczyłem temu? Wyraźnie podkreliłem istote miłości - jej NIEOGRANICZONOŚĆ, wiec ona równiez odnosi sie do dzieci głodujacych. A tak na marginesie, Twoj przykład Janiny Ochojskiej jest nietrafny. W tym watku piszac o zdradzie, obracamy sie wyłącznie wokoł miłosci między kobietą i mężczyzną. Inny odcien ma miłosc do dziecka, do blizniego, a inny miłosc miedzy parnterami płci przeciwnej. W zadnym fragmencie postu nie podwazałem faktu ograniczania innych form miłosci. Powiem wiecej, ze to własnie znacznie szersze mozliwosci wyrażania miłosci w innych aspektach zycia, pozwalają niejednej parze wytrwac w stałosci i zachowaniu wiernosci. Ot, to taka sztuczka dla umysłu, by odsunąc go od "niecnych mysli" , kierujemy go na inną płaszczyzne działalnosci - pracę, zaintersowania, służbe społeczną. Dlatego jeszcze raz podkreslam, poruszam wylacznie aspekt miłosci miedzy kobietą i meżczyzną. Piszesz, cytuje "...Sęk w tym, żeby zmieniać się razem. Nie tracić siebie z oczu we wspólnej drodze przez życie...." "...Wiadomo, inna osoba, będzie inaczej. Trudniej jednak zadbać o to, aby każda noc z tą jedną jedyną była niepodobna do drugiej. Aby każdy dzień wnosił do życia coś nowego. Nie ma wtedy nudy i chęci wymiany na nowszy model...." W pełni sie zgadzam z tym, jeżeli potrafisz tak realziowac swoj zwiazek i zachowujesz uczciwosc wobec siebie, to cudownie. Jeżeli tak jest, to jest to zapewne wyrazem Twojej dojrzałosci wewnętrznej, ale mniej na uwadze równiez to, ze to jest Twoj wybor. Nie mozesz oczekiwac i wymagać tego, by malenkie dziecko nagle zaczeło chodzic do gimnazjum. To absurd. Ja patrze na to nie tylko ze swojego pkt widzenia, lecz równiez bardziej całościowo. Widze, to co sie dzieje wsrod innych, jakie problemy przechodzą. Coś, co jest dla mnie oczywistością, dla innych jest dopiero ideą i odwrotnie. Dalej piszesz "...Teza prawdziwa także dla monogamii. Może nawet bardziej, bo w układach z wieloma partnerami z własnej strony daje się zazwyczaj to samo kolejnym partnerkom. Dla nich jest to jakaś nowość. Ja się jednak powtarzam, a więc nie rozwijam...." Uważam, ze bardzo sie mylisz. Miłosc jest nie do powtórzenia, każda miłosc jest inna. Jezeli masz dzieci, to powinienes doskonale o tym wiedziec. Kto napisał, ze skoro tkwisz w jednym zwiazku, to sie nie rozwijasz ? Skad ten nielogiczny wniosek? Recz w tym, że ze wzgledu na roznorodnosc psychiki człowieka, kazdy nowy zwiazek jest niezaprzeczalnie źródłem bogatszych i bardziej róznorodnych doświadczeń. Tak jest z pracą, ze znajomościami itd. O bogactwie doswiadczeń stanowi róznorodność. Podważysz to? "...Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Twój długi tekst o zdradzie samego siebie. Nie zdradzić kogoś to znaczy zdradzić siebie. Niezła ekwilibrystyka. Ci wszyscy, którzy Twoją wypowiedź określili jako mądrą, mają wpisaną zdradę w swoje myślenie. Dobrze, aby ewentualny partner wiedział o tym wcześniej, zanim się sparzy....." Nie wyrywaj wypowiedzi z kontekstu, bo to świadczy albo o Twojej niepostrzegawczosci, albo o złych intencjach. Nigdzie nie napisałem "Nie zdradzic kogos to znaczy zdradzic siebie. " Jak w ogole mogłeś dojsc do takiego wniosku ? Czy to złośliowść sie kryje za tym , chec zdyskredytowania osoby wyrazającej inny pogląd, czy nieswiadomsc tego, co piszesz? Pisałem, cytuje "...Dla tych, którzy nie są dobrze wyćwiczeni w posłuszeństwie, którzy mimo wszytsko cenią uczciwośc wobec siebie, zaczyna sie rodzić wewnętrzna konsternacja, frustracja, a nawet walka ....Drogi wyboru sa rózne. Część decyduje sie na zdradę partnera w róznym stylu, z róznymi konsekwencjami. Cześć, dla dobra dziecka, rodziny, zagłusza tą cząstkę siebie, która pragnie miłości. W imie szlachetnych pobudek dokonuje... no właśnie czego? Tak naprawdę zdrady siebie samego. Dla mnie osobiście zdrada siebie ma jeszcze wiekszy format, niz zdrada partnera. I nie ma to nic wspolnego z altruizmem....." Zdradzic siebie, to jest zaprzeczyc miłosci , ktora sie rozwija do drugiej osoby, to zaprzeczyc prawdzie , która jest w Tobie. Tylko tyle. "...Wydrukujcie sobie, proszę ten tekst Gościagazety na kredowym papierze, włóżcie do pięknego albumu i na pierwszym spotkaniu z nową osobą, rokującą nadzieję na nowy związek, dajcie to jej/jemu do poczytania jako swoje credo. Oczywiście przy lampce dobrego wina i nastrojowej muzyce...." Dokładnie o to chodzi (oczywiscie nie o to, by wydrukowac moj tekst ) , by dwoje partnerów miało pełną świadomosć tkwiących pułapek w takim podejsciu do zwiazku małżenskiego, by byli świadomi swoich "ułomnosci" , by szczerze potrafili wyrazać swoją prawde , to co chca wniesc do zwiazku i zyskać. Nie bedzie wowczas powodow do zdrady. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: Do otryta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 14:01 gościu kocham cię Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: Do otryta 21.09.04, 14:52 Twoją długą wypowiedź powinienem był równie długo i precyzyjnie skomentować. Niestety skazany jestem na skrótowość, stąd pewne nieporozumienia. Pominąłem wiele ciekawych spraw, które podjąłeś, a które ja widziałbym nieco inaczej. Najbardziej podoba mi się to, co napisałeś, że każde dziecko kocha się inaczej i każde w inny sposób nas wzbogaca. To szczera prawda. Pewno podobnie jest z kolejnymi partnerami, nie przeczę. Jednak sprzeniewierzenie się wierności, uczciwości, lojalności, przyzwoitości zawsze skutkuje bólem, krzywdą a na takim fundamencie nie zbudujesz szczęśliwego nowego związku. Nawet, gdy partnerzy umówili się na początku (jak proponujesz), że dają sobie maximum wolności, to jednak odejście drugiej osoby boli. Czy mniej? Tego nie wiem. Z tym fragmentem najbardziej się nie zgadzam i nie uważam, abym wyrwał go z kontekstu: "Cześć, dla dobra dziecka, rodziny, zagłusza tą cząstkę siebie, która pragnie miłości. W imie szlachetnych pobudek dokonuje... no właśnie czego? Tak naprawdę zdrady siebie samego. Dla mnie osobiście zdrada siebie ma jeszcze wiekszy format, niz zdrada partnera." Ja to samo skróciłem do postaci: "Nie zdradzić kogoś to znaczy zdradzić siebie" Czy zgubiłem sens, tego co chciałeś powiedzieć? Są takie sztuczki w matematyce, ze wychodzi się od prawdziwej równości, długo się to przekształca zgodnie z regułami, dochodząc w końcu do fałszu. Zadanie polega na znalezieniu, gdzie popełniono błąd. Ja pominąłem jedynie środek Twojej wypowiedzi, że nie zdradzają dla dobra dzieci, ze szlachetnych pobudek, (tu jeszcze jest dobrze), że zagłuszają w sobie to co najlepsze (robi się niepokojąco), oznacza to zdradę samego siebie (jest źle). Ostatnie zdanie, będące porównaniem dwóch zdrad nie pozostawia wątpliwości. Trwając w niesatysfakcjonującym związku postępujemy najgorzej (katastrofa). Rozumiem, że każdy może mieć różne poglądy na życie, nie moja to rzecz, aby kogoś pouczać lub oceniać. Z biegiem lat coraz mniej jest pewników. Ludzkie losy pokomplikowane, samemu czasem też nielekko, nie zawsze wiadomo jak postąpić. Ale Twój wywód kłóci się z moją logiką i tylko tyle, co starałem się wykazać. Dlaczego zawężać miłość tylko do seksu? Są okresy w życiu, gdy seks schodzi na plan dalszy i właśnie wtedy inne przejawy miłości powinny rozświetlić związek, nowym, nieznanym wcześniej blaskiem. Takie sytuacje są nowym doświadczeniem, ubogacają człowieka i parę. Są noce i dnie związku, ale przecież nie o to chodzi, że gdy nadchodzi wieczór pakujemy manatki, ale raczej szukamy latarki lub wymieniamy bezpieczniki, by nie było całkiem ciemno. Wtedy jest większa szansa na to, że nadejdzie kolejny słoneczny dzień. Jeszcze kilka spraw zwróciło moją uwagę, ale na razie wystarczy.:-) otryt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monki Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: 82.52.39.* 21.09.04, 14:39 Osobiscie uwazam ze zdrada to najwieksze swinstwo jakie mozna zrobic bliskiej osobie!I nie wazne czy to pocalunek czy bzykanko! Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Do mi i Mi 21.09.04, 14:45 mi, aż mi serduszko załomotało, a prze umysł przebiegła takowa myls - prosze bardziej dyskretnie, na boczku, bo inni nie zrozumieją hihi. Niestety, ja Cie nie moge kochac :(, zabronili mi, obiecałem i w ogole. Ale moze niedługo wzbije sie na poziomy bycia sobą i oswiadczę Ci mą miłość, po czym zostane spalony na stosie zemsty. Mi, przepraszam, popełniłem bład, lubie rozpoczynac nowe zdanie od duzej litery ;). Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krish Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: 62.233.233.* 21.09.04, 16:17 o kurwa mac ludzie zdrada to zdrada i juz cokolwiek byscie nie powiedzieli czy nie zdajecie sobie sprawy ze przez taka dyskusje do napisu ZADNE ZWIERZE NIE BEDZIE SPALO W LOZKU dopisujecie wlasnie ... Z PRZESCIERADLAMI ??? tak... to przescieradla sa winne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba zona Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 16:39 No i te inne tyz... Odpowiedz Link Zgłoś
monopri Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? 21.09.04, 16:57 90% zdrad wygląda następująco: -on ma zonę, ona męża , których ze sobą zdradzają, - robią to oczywiście pokryjomu, kłamiąc, oszukując,kombinując - uczynią wszystko, aby ślubni o wiarołomstwie nie dowiedzieli się, Więc o co właściwie chodzi? - Czy o tę nową dojrzalszą miłość, która pojawiła się w późniejszym wieku, kiedy już jesteśmy z kimś związani? TO PO CO KOMBINOWAĆ NIE PROŚCIEJ ROZWIEŚĆ SIE < NIZ "ZDRADZAĆ SIEBIE"- jak ktoś wyżej to określił. - PO CO TRZYMAĆ DWIE SROKI ZA OGON, - CZY NIE ZDRADZA SIĘ WTEDY MĘZA/ŻONY Z KOCHANKIEM/ KĄ, KOCHANKA/KĘ Z MĘŻEM/ ŻONĄ. TO CO ROBIĄ KOCHANKOWIE TO PODWÓJNA ZDRADA> TACY LUDZIE NIE NADAJĄ SIE DO TWORZENIA STAŁYCH ZWIĄZKÓW. Odpowiedz Link Zgłoś
goscgazety1 Do baby i lutego 21.09.04, 18:22 >>Skoro piszesz o przywoleniu moralnym, musze zapytać, czym jest dla Ciebie >> moralnosc, co sie kryje za tym pojęciem? >Definicja dostepna dla wszystkich :) Przyznam, ze to jest prymitywna odpowiedz. Mnie interesuje to, jak Ty rozumiesz morlaność, a nie jak to traktują różne systemy, doktryny itd. Krzywda doswiadczana z powodu zdrady to tak oczywista rzecz jak 2x2=4, wiec nie krecmy sie wokół tego tematu . Do Lutego przede wszystkim doswiadczenia własne, innych osób, a ta ksiazka ( i zreszta nie tylko ta ) jest tego potwierdzeniem. Co do odpowiedzialnosci za powołane zycie, to przede wszytkim nalezy wyjsc od tego, ze nie obarcza sie "starszych dzieci" odpowiedzialnoscią za wychowanie dzieci. Nie jest wskazane, by ktos kto nie jest ukształtowany emocjonalnie, dojrzały zyciowo, zrealizowany zawodowo został obarczony odpowiedzialnoscią za kształtowanie, wprowadzanie w zycie młodego człowieka. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety Nie znacie...? To posłuchajcie. Praktyka a teoria 22.09.04, 09:27 Praktyka: Miasteczko w USA. Spokojna dzielnica, dostatnie życie, piękne domki. W jednym z nich stateczne małżeństwo z dorosłym synem. Ów pewnego dnia radoście oświadcza: - Kochani! Tu obok, dwa domy na lewo od nas mieszka taka dziewczyna, Juliet. Otóż jais czas temu poznaliśmy się, zakochali, i chcemy się pobrać! Mama uradowan, tato - jakby mniej. Gdy była okazja pogadać w cztery oczy, powiedział: - Wiesz, synu, jestem z twoją mamą już bardzo długo, jest nam dobrze ze sobą, ale... w przeszłości różnie bywało. I ja miewałem kontakty z innymi kobietami. I wiesz... ta Juliet jest twoją przyrodnią siostrą. Nie możesz się z nią ożenić! Chłopak podłamał się, ale jednak po pewnym czasie otrząsnął się i po ośmiu miesiącach znów z rodością wielką powiedział o planach jego i pewnej Diany z domostwa tuż obok, po prawej, by się pobrać. Mama znowu z radością przywitała tę wspaniałą wiadomość, ale ojciec... znowu poprosił syna na rozmowę. I znowu, poruszony do głębi, powiedział, że tak się składa, że i Diana jest jego przyrodnią siostrą. Tym razem załamany syn poszedł, nie wytrzymując już tego bólu i zakłamania, do matki i wyjawił jej wszystko. Na to matka: - Wiesz, synu... Nie przejmuj się tak bardzo. On też nie jest twoim ojcem... (za P.Buss, zmienione, bo nie pamiętam szczegółów :-) "Zazdrość - niebiezpieczna namiętność") Fakty: 1. Ok. 10-15% dzieci w państwach kultywujących związki monogamiczne są spoza małżeńskiego łoża. 2. Wśród ludzkich plemników są i takie, których zadaniem jest unieszkodliwić plemniki obce, by swoim "braciom", z tymi samymi genami, dać szansę na zapłodnienie komórki jajowej. 3. I inne - np. w książkach Bussa Teoria: To oznacza, że zjawisko poligamii mamy w "korzeniach". W konstytucji naszego gatunku. By taka adaptacja się pojawiła, musiało to trwać długo..., bardzo długo. Ale... na poligamię człowieka nałożono następnie różnego pochodzenia ograniczenia kulturowe, i powstało zjawisko zdrady. ********** Różnie każdy z nas do zjawiska zdrady podchodzi - jednak warto chyba z pokorą podejść do pewnych cech "wbudowanych" w system zachowań ludzkich. Tu nie chodzi o propagowanie poligamii, czy związków przelotnych. Tu chodzi jedynie o zaakceptowanie takich własnie skonności człowieka. Skłonności piszę, skłonności :-), a nie czynów. Może jednak nie zawsze warto widzieć i oceniać czarno-biało? A o ileż więcej wtedy satysfakcji z tego, że samemu uda się przejść samemu przez życie właśnie "biało", dochowując wierności ukochanej/nemu! Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: Nie znacie...? To posłuchajcie. Praktyka a te 22.09.04, 12:35 znamy pytanie: czy w zwiazkach nieformalnych zdrady sie zdarzaja? a skoro sie zdarzaja i ludzie (w wiekszosci) nie potrafia zaakceptowac ze nie sa jedyni to czy chodzi tylko o nakladki kuturowo-cywilizacyjne czy jednak o cos innego...? Odpowiedz Link Zgłoś
fan_gazety O coś innego - o DNA i jego program działania 22.09.04, 13:09 vielonick napisała: > znamy ** Bussa - też? > > pytanie: czy w zwiazkach nieformalnych > zdrady sie zdarzaja? ** tak i nie - zależy co uznać za podstawę istnienia związku. Jesli formalizny typu aktu ślubu, no to nie. Tak więc pewnie takie zdrady wg religii katolickiej nie istnieją, bo bez ślubu związku nie ma. Ale przecież są i inne odejścia. No, w związkach nieformalnych też zdrada zdarzyc się może. > > a skoro sie zdarzaja > i ludzie (w wiekszosci) nie potrafia zaakceptowac > ze nie sa jedyni > to czy chodzi tylko o nakladki kuturowo-cywilizacyjne > czy jednak o cos innego...? ** Najbardziej trafia mi do przekonania, że kultura (w tym religia) jest wtórna w stosunku do DNA. Program działania DNA jest prosty w swej istocie - namnażaj się skutecznie. Główny imperatyw przyrody. Każdy jakoś realizuje ten "rozkaz". I to wcale nie prawda, że skłonności poligamiczne są właściwe wyłącznie mężczyznom i - szerzej - samcom. Owszem - jest "nierównowaga" wynikająca pewnie z biologii rozmnażania, ale obie płci czynią to, by zwiększyć szansę efektywnego rozrodu. facetom łatwiej (parę minut starań), kobietom trudniej (9 miesięcy obciążenia organizmu), ale też nie unikają "zwiększania róznorodności genetycznej swojego potomstwa". Ładne, nie? ;-) Wiem że to sucho brzmi, i nie ma sensu przykładać tego twierdzenia do poszczególnych osób. Jednak szerokie badania - oparte na analizach pokrewieństwa poprzez badania DNA pokazują własnie tak - 10-15% dzieci jest nieślubnych (Anglia, USA, i bodaj jeszcze Holandia - wszędzie podobny zakres). Skłonność do zdradzania jest wkomponowana w nasz los. I trzeba sobie z tym radzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buzdygan Re: ktos ma teorie na temat zdrady??? IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 13:49 Kobiety są jak góry.Im mocniej je kochasz-tym większa pewność ,że cię kiedyś strącą w przepaść. Serce kobiety ma krótką pamięć. Tę amnezję determinuje biologia, a nie można kląć biologii, podobnie, jak nie można kląć cesarstwa za chuć imperialną. Jedyne cesarstwo, które znają kobiety, to cesarstwo, gdzie penis jest berłem. Zawód nie gra roli. Może być makler, żołnierz, chirurg, ekspedient, hydraulik, złodziej, profesor lub taksówkarz, byle umiał wytworzyć ową magię, co wprawia w wibrację hormony i rozbudza głodne futerkowe zwierzątko, które on nakarmi swoim Qtasem tak solidnie, iż rano od słodkiego bólu krocza dziewczyna myli krem do golenia z pastą do zębów. Samotnictwo daje tu mężczyźnie wygodę - chroni przed turbilencjami gry w miłość i multiorgazmowość, nie pozbawiając cię rozkosznej użyteczności dam. Czysty zysk."("Kielich") Waldemar Łysiak Odpowiedz Link Zgłoś