24.09.04, 20:15
Czesc:]
Jakis czas temu znalazlam to forum... Na poczatku czytalam i zapoznawalam sie
z nim(wami jednoczesnie). Dzis czytajac niektore posty stwierdzilam, ze czas
w koncu sie odewazc, wypowiedziec, zaczac walczyc.
Niby ciagle walcze, ale zadnych wynikow nie widac. Problemy z jedzieniem mam
odkad pamietam. Od malego dziecka bylam grubaskiem, "wieksza" od innych.
Ciagle walczyc, czasem przez walke pakuje sie jeszcze glebiej w chorobe:/
Chce zaczac normlanie jesc, jak normalny czlowiek... Macie, wiekszosc z was,
jakies doswiadczenie, prosilabym o pomoc... o jakies wpascie duchowe, bo
zdaje sobie sprawe, ze w leczeniu i wychodzeniu z problemu mi nie pomozecie...

pozdrawiam
galathea

ps. chetnie bym nawiazala kontakt na gadu gadu
Obserwuj wątek
    • horlaa Re: Czesc 24.09.04, 20:48

      cześć, witaj
      podaj swoje gg albo odezwij się do którejś z dziewczyn, inaczej się nie zgadamy :)


      co ci mogę powiedzieć? zalecam terapię :) to na pewno przyniesie skutki.

      a co do podniesienia na duchu - tylko ty możesz to zrobić najskuteczniej. ciężka sprawa, nauczyć się tego, trudna. ale właściwie najważniejsza. żeby umieć samemu tak siebie "przytulać" żeby w kryzysowych sytuacjach nie siągać po żarcie, tylko po szereg dobrych myśli z głowy ;)

      trzymam kciuki
      ściskam
      :)
    • kasiolda Re: Czesc 24.09.04, 21:37
      witaj galathea!!fajnie ze w koncu sie odezwalas.napisz prosze cos wiecej o
      sobie.jak sie czujesz?co cie martwi,smuci aktualnie??jak do tej proy wygladala
      twoja walka z bed i co teraz zamierzasz.pozdrawiam
      • galathea85 Re: Czesc 24.09.04, 23:02


        Hej, dziekuje ze mile przyjecie:]
        coz moge napisac wiecej? czuje sie nienajlepiej, stad pewnie wziela sie odwaga
        by napisac na tym forum. zawsze mialam problem z waga, walczylam ale
        bezskutecznie, potem przypaletala sie bulimia teraz tylko(?) sie objadam. wciaz
        zaczynam nowa diete, ale na nic sie to zdaje... wkoncu dotarlo do mnie ze wiele
        trace... wstydze sie wyjsc z domu, isc ze znajmoymi gdzies, wstydze sie isc na
        zakupy no bo jak tak mozna... kiedys schudne i co ja zrobie z tymi wielkimi
        ciuchami? a ze schudniecia jakos nie widac a nadzieje wciaz glupie to to
        odkladam... te wakacje mialy byc przelomem w moim zyciu, w ogole ten rok to
        mialo byc cos! troche sie zawiodlam: zdalam mature(moglam zdac lepiej, gdybym
        sie uczyla) nie dostalam sie na studia o ktorych marzylam, w wakacje nie
        wypoczelam bo pracowalam, boje sie przyszlosci, boje sie ze nie dam rady zyc,
        zyc jak dorosly czlowiek, boje sie doroslosci mimo iz wiem, ze jestem do niej
        jakos przygotowana, poniewaz rodzice nigdy mnie nie rozpieszczali i musialam
        byc samodzielna... boje sie ze moj wyglad moze kiedys zawazyc w waznej sytuacji
        na odpowiedz negatywna np kiedy bym sie starala o prace...
        moja walka z ed? ciagle ja zaczynam... kiedys odchudzalam sie pod okiem
        specjalisty, bylo wporzadku, cacy... schudlam... ale wrocilam do strayhc
        nawykow zywieniowych... przytylam... jakos tak wyszlo ze znalazlam wspanialy
        srodek(wymioty) chudlam, tylam... na zmiane... potem przyjaciolka dowiedziala
        ze mam problem i dla niej przestalam zwracac, lecz jesc nie przestalam...
        jadlam coraz wiecej, do rozpuchu... czasem myslaam zeby najesc sie na smierc
        (czy to mozliwe?) i tak mi nic w zyciu nie pozostaje jak tylko jedzenie,
        przeklete zarcie, niby takie zwykle i normlane ale mi spedza sen z oczu...
        zastanawiam sie nad jakims psycholgiem... ale nie wiem... boje sie ze mnie
        wysmieje, ze jestem jakas glupiutka nastolatka, ktora sobie wymyslila cos, ma
        jakies fanaberie i mysli, ze wszyscy beda wokol niej skakac:/
        to wskrocie...

        pozdrawiam

        ps. moje gg 2522286 - mam ciagle status niedostepny, ale czesto jestem na
        necie... a juz prawie na pewno wieczorem...
        • kasiolda Re: Czesc 25.09.04, 12:55
          galathea powiem ci ze moja sytuacja jest podobna..w tym roku tez zdalam
          mature..nie dostalam sie na studia..tylko tu jest troche bardziej
          skomplikowanie..nie bede sie rozpisywac..odsylam do watku wrocilam..
          i tez sie boje doroslosci..nie jestem strasznie gruba,ale jestem brzydka i tez
          sie boje ze moj wyglad ostraszy ludzi nie dostane pracy nie znajde kogos kto
          mie pokocha..rodzice mnie nie ropzieszczali ale zawsze robili wszystko za mnie
          z poczatku mi sie to podobalo,ale z czasem zaczelo przeszkadzac,chcialam tez
          cos zrobic,wykazac sie,na szczescie to sie zmienia,jest coraz wiecej sytuacji
          kiedy jestem zdana sama na siebie,np. egzaminy na studia i wszelkie formalnosci
          z tym zwiazane,przeraza mnie to ale radze sobie,kiedy nie wiem czegos po prostu
          pytam,tak jest latwiej i widze ze ludzie nie "gryza" za to a mozna nawet
          dowiedziec sie czegos wiecej.

          tak wszystkie zaczynamy nieustannie od nowa walke z bed..myslimy ze teraz jest
          ten czas,przelom w zyciu,ze teraz juz wszystko bedzie tak jak powinno,ale tak
          nie jest,a czas leci.mysle sobie ze nie ma sensu czekac na cos wielkiego,co
          sprawi ze staniemy sie lepsze,trzeb apo prostu codziennie stawiac male
          kroczki,walczyc z sama soba,powoli wykorzeniac zle nawyki,zle mysli..ale w nocy
          snie o lepszej mnie,ktora jest usmiechnieta,radosna,ma mnostwo
          przyjaciol,otoczona wianuszkiem sluchaczy,ktorzy przytakuja i smieja sie z tego
          co mowie,ktora pewnego pieknego dnia poznaj fajnego faceta i zyjemy razem dlugo
          i szczesliwie...wy tez to robicie??tez sie kiedys zastanawialam czy mozna
          zajesc sie na smierc..ale pytanie pozostalo bez odpowiedzi.nie slyszlama o
          takim przypadku,w gruncie rzeczy smierc tego rodzaju wydaje sie calkiem
          przyjemna..
          tez mysle o psychologu,tylko ze w moim miescie nie ma takowego.jelsi ty masz
          taka mozliwosc,nie wahaj sie.idz smialo jesli masz watpliwosci czy to fanaberie
          zrob test do ktorego link jest na blogu horlii??wtedy przekonasz sie czy to bed
          czy nie,jesli tak potrzebujesz pomocy,moze akurta trafisz na fajna osobe,ktora
          cie wyslucha i wesprze..warto zaryzykowac..tylko pozniej napisz co i jak..3maj
          sie
          • horlaa zajeść się na śmierć? 25.09.04, 13:13
            to miałoby być "przyjemne"? halo, dziewczyny!
            pamiętacie uczucie po największym obżarstwie? nigdy was nic nie bolało? bo mnie tak, cierpiałam ogromnie, czułam się po prostu chora, nieżywa, przepełniona, bolało mnie WSZYSTKO... za takie cierpienie to ja dziękuję, jakoś nie uśmiecha mi się całego życia spędzać z takim cierpieniem dlatego walczę o zdrowie...

            jeśli będziecie pisać, przepraszam, takie bzdury, o śmierci przez jedzenie, to zastanowcie się najpierw, czy chcecie być zdrowe. bo jak na razie można by pomyśleć, że podoba wam się ta choroba, to takie "zboczenie" i chcecie się w tym "kisić" całe życie - droga wolna, proszę bardzo, ale najpierw proponuje dobrze się zastanowić....




            a co do kwestii urody, to też mnie poruszyło. wiem, rozumiem kompleksy. ale już się przekonałam, i może wy też się przekonacie, że uroda to często sprawa subiektywna, rzecz gustu. podobnie jak waga. widziałam tutaj dziewczyny które lamentowały że ważą 65 kg... ja ważę dobre 10 więcej (jeszcze rok temu tak nie było) i nie jestem wcale słonicą...
            podobnie wygląd: na pewno nie jesteś brzydka, kasiolda! po prostu tak sobie wmówiłaś! to jest niemożliwe, po prostu w to nie wierzę. w każdym jest coś fajnego, zresztą zobaczcie modelki: niektóre są baaaaardzo dalekie od klasycznego typu urody i zbijają na tym fortunę... ;)
            trzeba zacząć myśleć o sobie z sympatią... inaczej NIGDY, NIGDY się nie wyleczycie...

            to przecież TY. twoje usta, oczy, włosy, skóra... to wszystko TWOJE. wiem, jakie to może być trudne, ale warto przyjrzeć się sobie w lustrze, pouśmiechać się do siebie, nie porównywać się do nikogo... po prostu SPOJRZEĆ NA SIEBIE!
            kiedy miałam największe napady depresji nie chciało mi się w ogole o siebie dbać, wszystko chowałam w ciuchach, nie myłam się, nie wychodziłam z domu...

            a jakie cudowne jest dbanie o siebie... posmarowanie ciała balsamem - coś wspaniałego! ciepły prysznic, albo zimny też :) od razu chce się śmiać :) ułożenie włosów, założenie nowych kolczyków i inne pierdoły. warto, naprawdę warto. sama przeżywałam tego typu zmiany, teraz kiedy chodzę po ulicy CZUJĘ SIEBIE. swoje nogi, jakie stawiam kroki, trzymam plecy prosto...
            wiecie, jak mi dobrze?
            a wcale nie schudłam, wcale a wcale!

            po prostu lepiej o sobie myślę...

            co ciekawsze, faceci to widzą... zresztą kobiety też... ;)
            • kasiolda Re: zajeść się na śmierć? 25.09.04, 13:26
              przepraszam nie bede wiecej pisac o zajedzieniu sie na smierc.nie chce wcale
              kisic sie cale zycie z choroba.to sie musi skonczyc.
              kurcze sama nie wiem.sa chwile ze lubie siebie,patrze do lustra i usmiecham sie
              sama do siebie,a czasami po prostu nie moge na siebie patzrec i nie chce zeby
              inni patrzyli dlatego spuszczam glowe nie patrze ludziom w oczy.zawsze boje sie
              jak wyjde na zdjeciu,nie jestem zbytnio fotogeniczna,czasami jak ogladam je
              patrze na siebie z obrzydzeniem,nawet jesli nie wyszlam najgorzej,doszukuje sie
              wad,a co to usta za duze,oczy za male nos za szeroki,zawsze cos sie
              znajdzie..chyba tak naprawde nie bede do konca zadowolona z siebie..
              sa faceci ktorym sie podobam wiec chyba nie jest tak zle,ale wiecie jak o
              jest,ma sie palec chcialoby sie cala reke,nie wystarcza mi to,chcialabym zeby
              wszyscy zachwycali sie jaka jestem piekna,zgrabna i wogole super,ale jak
              przychodzi co do czego,jak widze ze komus sie podobam,odrzucam to,nienawidze go
              za to..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka