indris
16.09.02, 12:05
W dzisiejszej (16.IX.2002) "Rzeczypospolitej" Maciej Rybiński napisał:
"Poza tym nie sądzę, aby w dyskusjach publicznych zawsze i w każdej sytuacji
wszystkie poglądy można było traktować równoważnie i by należało je
propagować z równym wysiłkiem i nakładem. Takiej demokracji utopijnej,
gwarantującej równy i sprawiedliwy dostęp do mediów zwolennikom wszelkich
idei nie ma i nie będzie. Dodatkowo w rozwichrzonym, opętanym mitami,
karmionym złudzeniami i syconym absurdalnymi lękami społeczeństwie polskim
byłoby to nieproduktywne, a mogłoby być groźne."
Jest DOKŁADNIE to samo, co głosi o. Rydzyk i jego akolici: "prawda nie może
być równouprawniona z błędem". W domyśle: prawda, to jest to, co MY głosimy.
Cytowane zdania odnosiły się do problemu, czy przeciwnicy wejścia do UE
powinni mieć dostęp do publicznych mediów na miarę ich wpływów społecznych.
Rybiński jest wyraźnie przeciw. A znaczy to, że jest zwolennikiem
forowania "jedynie słusznych poglądów" przez państwo.
Ja akurat jestem za wejściem do UE. Ale jestem PRZECIW "rybińszczyźnie".
Jestem ZA sprawiedliwym dostępem do mediów zwolennikom wszystkich poglądów,
RÓWNIEŻ tych, których jestem przeciwnikiem. Na tym chyba polega wolność ?
Rybiński chyba nie zauważył, jak zbliżył się do ideologii o. Rydzyka.