25.04.16, 15:59
Jestem zerem,nikim.Nie moge na siebie patrzec,nienawidze siebie,swojego zycia i mojej rodziny.Mam ochote ciagle plakac,mam ataki na przemian placzu i smiechu,cale dnie mijaja mi bez celu,baa cale lata,cale zycie.nie wiem kim jestem,nie wiem czego chce,ciagle zmieniam zdanie iwkoncu jest jeszcze gorzej,z kazdym dniem jest coraz gorzej,mam wrazenie ze zaraz umre z bolu,chce odejsc z tego swiata zeby sie juz nie meczyc,nie meczyc innych,to juz jest nie doznieniesia,ciagle odwoluje wizyte u specjalistow,z trudem wychodze z domu.nie wiem juz co robic,po prostu niewiem........
Obserwuj wątek
    • 1klementyna Re: Cierpiaca 25.04.16, 16:09
      Spróbuj raz nie odwołać wizyty u specjalisty i zaufać mu.:)
      • tragatha Re: Cierpiaca 25.04.16, 16:14
        ja nie ufam nawet sobie :( jak mam komus zaufac ? i sie otworzyc? boje sie ze ktos mnie wysmieje i ze pomysli sobie rozne rzeczy a potem wszyscy sie o tym dowiedza :( a ja cale zycie ukrywam swoje problemy.sama przed soba je odrzucam zeby o nich nie myslec bo jak zaczynam bo popadam w taki dol i smutek ze nie potrafie sobie wtedy poradzic....czuje ze tak bede sie meczyc do konca zycia,wiec lepiej zakonczyc to zycie wczesniej ,nie chce byc juz dla siebie ciezarem i dla innych,nie potrafie zyc wsrod ludzi,zylam w dziczy i teraz nie umiem sie odnalezc,boli mnie jak widze szczesliwych i bawiacych sie ludzi,nie potrafie tego zniesc,chce mi ie tylko plakac ale po chwili udaje mi sie opanowac ten placz bo bym chyba plakala kilka dni
        • perfum od wysmiania sie nie umiera. 25.04.16, 16:26
          trzeba dac sie pare razy wysmiac - by sie potem na ten fakt moc uodpornic.

          akceptacja innych przydatna jest w pracy, ale w codziennym zyciu - nie zawsze.
          a konflikty umacniaja osobowosc - a nie ja oslabiaja.
        • 1klementyna Re: Cierpiaca 25.04.16, 16:35
          Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale nie będziesz jedynym pacjentem dla specjalisty. Na co dzień ma do czynienia z ludźmi z problemami i Twoje nie powinny zaskoczyć go.

          Rozumiem, co czujesz, bo miałam podobnie. Lek przed oceną innych paraliżował wszelkie działania. Ale tak nie musi być do końca życia. Jeśli osiągniesz dno, przestaniesz myśleć o tym lęku i zaczniesz szukać pomocy dla siebie. Może właśnie nadeszła ta chwila?
          • tragatha Re: Cierpiaca 25.04.16, 17:56
            moze,cale zycie musialam poswiecac sie dla innych,od samego dziecinstwa,nie moglam czuc bo wtedy byly krzyki ze jak placze to jestem nienormalna i ze dziwolag ze mnie,zawsze mowili mi ze nic nie umiem,rodzice nie interesowali sie mna,a jesli juz to jak robilam duze problemy,ale nigdy nie okazali mi zadnych pozytywnych uczuc.mam tak niska pewnosc siebie ze chyba nizszej sie nie da.
            • 1klementyna Re: Cierpiaca 25.04.16, 18:43
              Zawsze można zacząć od nowa. Samoocenę można podnieść. Zacznij działać w tym kierunku. Dasz radę. :)
        • leda16 [...] 25.04.16, 16:54
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • leda16 [...] 25.04.16, 16:44
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • nvv Re: Cierpiaca 25.04.16, 18:17
      Współczuje.

      Wierzę w to, że jeszcze możesz odmienić swoje życie i ułożyć je szczęśliwie.
    • tragatha Re: Cierpiaca 25.04.16, 22:28
      Gnębie rodzine ? Nie... zawsze było na odwrót,uslugiwałam im we wszystkim,pomagałam w ciężkiej pracy fizycznej a w zamian tylko pretensje i żale.od dziecka,a co dziecko jest winne?nic.ojciec alkoholik myslal tylko o sobie,mama zamiast kazac mu na terapie isc latami zgadzala sie na wszystko a nue musiala bo finansowo stoi lepiej niz on.ciagle narzekala ze on zatruwa zycie nam i tyle,ale nic z tym nie zrobiła,od mała byluśmy skazani na codzienny chaos i to z obydwu stron,oni mieli tez zryte dziecinstwo qiec rozumiem czemu tacy sa ale skoro pojawily sie dzieci powinni dac im piczucie bezpieczenstwa,milosc a nie nueustanny sajgon.nie miglam przejsc sie normalnie po domu bo nigdy nie wiedzialam czy zaraz nie bedzie wielkiej awantury o to ze nalewal wode do nue tej szklanki co trzeba.jesc jadlam wlazience bo tam sie najbezpieczniej czulam.uczyc tez sie normalbie nue moglam bo byly obowiazki a jak jyz probowalam to ciagle klitnie albo awantury pijackie,i to udawanie przed innymi.ciagle klamanie ze wszystko jest ok.nie moglam okazywac uczuc wszystko zostawalo w srodku.masz racje ze w moich rekach moja przyszłość i teraz ja za to odpowiadam ale bardzo trudno uwierzyc ze jest sie silnym jak tak wiele lat tkwiło się w takich warunkach,już się podnosiłam a potem znowu wracalam do punktu wyjścia,pokladam nadzieje w terapii,już tylko to mi zostało.no i może jakieś pokłady nadziei.a i nie kłamie pisząc że cieszy mbie widok szczęśliwych ludzi ale jednicześnie smuci i to bardzo,taki jest fakt
      • 1klementyna Re: Cierpiaca 25.04.16, 22:49
        Terapia to dobra decyzja. Powodzenia.:)
      • leda16 [...] 26.04.16, 18:11
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • tragatha Re: Cierpiaca 26.04.16, 19:17
          > Gnębie rodzine ? Nie... zawsze było na odwrót,uslugiwałam im we wszystkim


          Więc jak mam rozumieć twoje słowa : ",chce odejsc z tego swiata zeby juz nie meczyc innych...,nie chce byc juz ciezarem dla innych,"


          niewiem,zawsze czulam ze przeszkadzam,bylam mlodsza i mialam jakis problem to slyszalam -co ludzie powiedza,dlaczego takie problemy robie im,dlaczego nie jestem taka a nie inna,nawet jak sprzatalam to czulam sie ze przeszkadzam i wszystkorobie zle,czulam sie jak smiec,ktory zaraz cokolwiek by nie robil i tak dostanie krytyke i pretensje o wszystko,na weekendach jak ciezko robilam to tez ciagle krzyki i awantury przy pracy.po szkole jak poszlam do pracy i wracalam to robilam wszystko na paluszkach,balam sie pojsc po szklanke wody bo zaraz od ojca szly pretensje o cokolwiek,harowalam jak wol i potem w domu tez wszystko robilam bo jak nie robilam to byly wielkie zale ze czemu tyle garnkow itp,a inni oprocz mamy mojej nic nie robili,wszystko musialo byc na juz,jadlam a w drugiej rece juz czyscilam garnki,ale zamiast odejsc od nich tkwie w takich warunkach na wlasne zyczenie chyba,chyba chcialam uslyszec od nich ze mnie kochaja i ze jestem dla nich wazna a tak sie nigdy nie stanie bo oni sa wpatrzeni tylko w siebie i nie chca rozumiec innych,ja zrozumialam ze staje sie powoli jak oni,a tego nie chce,nie chce klamac,nie chce ciagle zadreczac sie czarnymi myslami,chcialabym kiedys wrocic do domu i spokojnie bez nerwow usiasc na krzesle ,bez spiecia ze ktos znowu zrobi awanture o nic,tak mysle ze na poczatek tego bym chciala,wyzdrowiec,pokochac siebie zeby nie robic sobie krzywdy juz wiecej,zeby w normalny sposob zaczac funkcjonowac.Niewiem,mam nadzieje ze dojrzeje emocjonalnie i chce tego ale chyba musi uplynac wiele czasu i mojego dzialania zeby to osiagnac,ale trudno jesli tak ma byc,niech bedzie.
    • nanie2 Re: Cierpiaca 26.04.16, 09:08
      nie wiem juz co robic,po prostu niewiem...

      Faktycznie, to widać. Jest możliwość uzyskania wsparcia online, są telefony zaufania. Są też terapeuci, którzy dojeżdżają do domów jak trzeba. Usiądź przy kompie i zamiast żalić się bzdurnie na forach po prostu poszukaj.
      • leda16 Re: Cierpiaca 26.04.16, 18:13
        nanie2 napisała:

        > nie wiem juz co robic,po prostu niewiem...
        . Są też terapeuci, którzy dojeżdżają do domów jak trzeba.


        Nanie, nie bądź naiwna ;)
        • nanie2 Re: Cierpiaca 27.04.16, 08:29
          Nie, nie jestem :). Kwestia kasy. Serio, widziałam takie ogłoszenia.
          • leda16 Re: Cierpiaca 27.04.16, 18:44
            nanie2 napisała:

            Kwestia kasy. Serio, widziałam takie ogłoszenia.


            No dokładnie, dużej kasy, która i tak nie gwarantuje dużej lub chociaż jakiejkolwiek uczciwości ze strony oferenta ;) Czyli nie jest to stosowna rada dla młodej, neurotycznej i trochę depresyjnej dziewczyny z rodziny patologicznej, albo co najmniej dysfunkcyjnej.
    • nvv Re: Cierpiaca 26.04.16, 09:58
      Rezonują w Internecie takie słowa pewnej psycholog:

      "To make any kind of progress, we need to imagine a different reality and believe it's possible."
      • leda16 Re: Cierpiaca 27.04.16, 18:48
        Dobre :)))
    • lilith45 Re: Cierpiaca 28.04.16, 22:11
      A powaznie to doskonale wiesz co robić. Leczyc się! Albo skorzystać z porad zawartych w piosence! Wybór należy do Ciebie.
      • tragatha Re: Cierpiaca 30.04.16, 14:51
        Piosenka prześmieszna :) Dziękuje:) Brakuje mi dystansu do siebie i swoich problemów a przecież świat dalej się kręci i czas mija,bez względu na to czy cierpie czy jestem szczęśliwa...
        No tak wiem co robić podjęłam już pierwszy krok czyt.zapisałam się do psychiatry.Boje się,choć wiem ,że strach ma tylko wielkie oczy i ,że to normalne to jednak czuje wielki niepokój.Ale postanowiłam,że będe szczera teraz sama ze sobą i niczego nie będe ukrywać,a jak tak sie stanie powiem o tym psychologowi.Może boje się ,bo czuje ,że może być lepiej a już zabardzo przyzwyczaiłam się do roli cierpiętnicy ?
        • lilith45 Re: Cierpiaca 30.04.16, 16:29
          Musisz być szczera. Robisz to dla siebie przecież. Życzę powodzenia.
          • tragatha Re: Cierpiaca 01.05.16, 00:06
            Tak . Dziękuje :) obym za kilka lat popatrzyła w niebo,odetchneła pełną piersią i powiedziała do siebie udało się :)
            • lilith45 Re: Cierpiaca 01.05.16, 10:37
              Myślę że tak będzie, bo jesteś świadoma swojego zachowania i chcesz zmian, a to najważniejsze. A życie jest długie i zmienia się, i tylko od nas zależy czy na lepsze, tak żeby dobrze się czuć z samym sobą. Psycholog czy psychiatra pomoże Ci i zlikwiduje ten chaos. Bądź dobrej myśli ale też sama się staraj zmieniać.
              Kiedyś wychodziłam z depresji. To była ciężka i długa droga. Też kłamałam lekarzowi i na dobre mi to nie wyszło, gdy w końcu się ocknęłam, zaczęłam sama pracowac nad sobą, swoimi myślami itd. Potem już nigdy nie wróciłam do tak silnej depresji, choć niekiedy stany takie miałam, ale z uwagi na jakies okolicznosci, bardzo trudne sytuacje zyciowe, wspomagalam się wtedy lekami ale też sama starałam się nie wchodzić w to głębiej bo wiedziałam czym to grozi. Były to raczej dni smutku, zaniżonego nastroju niż depresja.
              Z perspektywy czasu wiem, że tamten okres, gdy nużałam się w depresji był czasem straconym dla mnie i dla mojej rodziny. To nie było życie tylko egzystencja. Ale nie żałuję bo wiele mnie to nauczyło a przede wszystkim, nauczylam sie doceniac kazdy dzien, rodzine, bliskich, choć mam już ich bardzo niewielu ;)
              Dlatego Tobie również życzę żebyś wyszła ze swojej choroby i tak jak piszesz odetchnęła pełną piersią :)
              • tragatha Re: Cierpiaca 01.05.16, 13:22
                Tak staram się.Próbuje być bardziej uważna,dostrzegać różne drobne rzeczy i cieszyć się nimu,słucham swojego ciała i emocji tzn uczę się :)Dziś byłam w przepięknym parku i miałam ochotę z niego nie wychodzić.Mam nadzieje że kiedyś odnajde spokój wewnętrzny,narazie nieswojo i dziwnie czuje się jak jest spokojnie,tzn jak nie ma chaosu wo?ół mnie to nie potrafię się odnaleźć ,wiem że tak być powinno i wlaśnie to jest normalne ale od dziecka będąc w ciągłym napięciu,lęku,wstydzie,strachu i niepewności trudno się do tego dobrego przecież stanu przyzwyczaić.Ale wiem,że to wymaga czasu,to proces:) Jesteś miła,ciesze się,że wyszłaś z takiego stanu,Życzę C? żebyś była zawsze szczęśliwa:)
                • lilith45 Re: Cierpiaca 01.05.16, 15:37
                  Dziękuję. Ja tobie również życzę odwagi wytrwałości i postępów. Powodzenia! :)
    • 0rtensja No fatalnie.... 08.05.16, 11:48
      Wyglada na depresje. Musisz isc do specjalistow, nie masz wyboru. Przebadac sie solidnie zwlaszcza krew.
      I poprosic o leki. Szkoda kobieto marnowac zycie. Poza tym, jest jeszcze BÓG i do niego zwróć się o pomoc. Wszak może czeka na ciebie... Życie duchowe jest ważnym aspektem zdrowia psychicznego.

      Na początek radzę wizytę u psychiatry i leki antydepresyjne....Oraz rozmowę z dobrym i mającym czas księdzem.
    • kobza16 Re: Cierpiaca 28.05.16, 21:41
      Nie podejmuj zadnych decyzji pod wpływem emocji, człowiek w głębokim dooole widzi swoje swoją sytuację w krzywym zwierciadle. Małymi kroczkami buduj swoje poczucie własnej wartości, zmuszaj się do nowych rzeczy, poszerzając tym samym swoją strefę komfortu - poprzez takie małe "osiągnięcia" zbudujesz swoje poczucie wartości (np poszukaj kursu dofinansowanego). Nie rozpamiętuj swoich krzywd, bo tracisz na to wiele energii, finalnie zostaniesz z niczym, a poczucie zalu i krzywdy jeszcze ci dowali w kark z półobrotu. Wszystko sprowadza się do energii, jesli ci jej zabraknie to lezysz w dole, bezsilnie, w niemocy, jesli ją masz, bierzesz się do roboty, działasz. Ty w tym momencie sama sobie odbierasz moc działania, takim bidoleniem nad swoim losem. Warunki są jakie są, od ciebie zalezy co z nimi zrobisz, co zrobisz ze soba. Rodzice wychowali cie tak jak sami potrafili, nie oczekuj do nich zbyt wiele, w ogole nie oczekuj od innych zbyt wiele (roszczeniowa postawa jak pisała Leda to katastrofa, to mentalność pasożyta; chyba nie chcesz być zyciowym zerem?) - oczekuj za to od siebie wiele, nie bądz przegrywem, podnoś sobie poprzeczke, małe poprzeczki kazdego dnia. Zastanow się w czym jesteś dobra, co daje ci zadowolenie. Masz jakieś talenty?

      Ja niewidze w Tobie zawiści, raczej smutek i roztkliwianie się nad sobą. Mysle ze masz potencjał do tego aby osiąnąć to co chcesz, czyli spokojne warunki mieszkalne, prace, czy wykształcenie. Pamiętaj ze nic nie przychodzi łatwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka