Dodaj do ulubionych

wykończona

22.03.17, 00:14
w roku 2008 zaczęłam pracować w dużej korporacji w stolicy. przyznaję na samym początku że nie byłam do końc a szczera w swoim CV. po pierwszym roku pracy uzyskałam najwyższą ocenę ze wszystkich pracowników. niedługo po tym zaczęły się wokół mnie dziać dziwne rzeczy. przechodzący koło mojego biurka przełożeni (a był to open space) pociągali nosem lub znacząco pochrząkiwali. w dokumentach nadal miałam porządek ale najwidoczniej mnie nie chciano. trudno mi było w to uwierzyć po tej dobrej ocenie więc nadal siedziałam i czekałam aż im przejdzie. niestety to nie nastąpiło a w międzyczasie musiałam zacząć wizytować psychiatrę. dawali mi podwyżki i dobre oceny ale każda rozmowa oceniająca była jednocześnie sugestią żebym odeszła bo syf będzie jeszcze większy. sugerowano mi że jestem nieukiem że w przeszłości dostałam pracy dzięki rodzinnym znajomościom (co niestety jest prawdą i do czego przyznałam się jednej z koleżanek która okazała się z czasem moim największym wrogiem). sugerowano że zdobywam awanse przez kokietowanie znaczących mężczyzn w pracy. z czasem poddałam się i odeszłam.

miałam nadzieję, że to zakończy moje cierpienia. niestety nic takiego nie nastąpiło. zauważyłam że ktoś za mną łazi - ja do galerii facet w zielonej kurtce za mną, ja do domu facet w zielonej kurtce stoi pod blokiem. musiałam jednak szukać pracy więc wysyłałam CV. okazało się że agencje pracy również znają moją historię. na rozmowach w sprawie pracy sugerowano żebym wyjechała z miasta, że jestem nieukiem, leniem, kłamczuchą, dziwką i w ogóle wszystkim co najgorsze. z czasem zaczęło mi się wydawać że nie ma rozmowy kwalifikacyjnej za którą nie staliby ONI.

napisałam do byłego szefa szereg emaili w których wyzwałam go na czym świat stoi. sprawa skończyła się na policji.

dodatkowo nagle zaroiło się wokół mnie od nowych znajomych. odezwało się do mnie także kilka osób ze starej pracy które rzekomo też miały kłopoty ze znalezieniem pracy i też miały "na pieńku" z moją byłą firmą. regularnie wyciągano ode mnie informacje na temat tego co robię, co myślę, co planuję. wiem że rozmowy ze mną były nagrywane.

wielokrotnie mówiłam tym znajomym że planuje z całą sprawą iść na policję, wówczas byłam przekonywana żeby nie iść że to się kiedyś skończy... a to trwa już 9 lat... moja rodzina mi nie wierzy mówią że coś wymyślam...

owi nowi "znajomi" z czasem zaczęli się też kontaktować z przyjaciółmi których miałam wcześniej i przekonywać ich że utrzymywanie znajomości ze mną jest niebezpieczne. od moich przyjaciół zbierano nowe złe informacje na mój temat.

od tej pory pracowałam w 2 innych firmach ale w każdej z nich było tak samo: już na etapie rozmowy wstępnej otrzymywałam informację że pracę tę "załatwiła mi" moja była firma że moja historia jest w obecnej firmie znana. byłam oceniana przez pryzmat tego co myślała o mnie moja była firma i (mimo w papierach nadal miałam porządek - dobre oceny i podwyżki) to dawano mi do zrozumienia że moja praca jest bezwartościowa. wielokrotnie działo się tak nawet gdy zrobiłam coś dobrze coś czego nikt wcześniej nie zrobił co było autentycznym wkładem w firmę. pracownicy otrzymywali instrukcję że przechodząc koło mojego biurka mają pociągać nosem, maja mi docinać i pokazywać brak szacunku na wszelkie inne sposoby. z czasem nie wytrzymywałam, odchodziłam na zwolnienie lekarskie. dodaje że w tym czasie "psedoznajomi" z byłej firmy wyciągali ode mnie informacje na temat tego co myslę o ludziach z obecnej pracy, co planuję i jaki mam stosunek do pracy. informacje te (oczywiście wybiórczo) były przekazywane ludziom (podejrzewam że głównie przełozonym) z aktualnej pracy i miałam z tego powodu ciągłe nieprzyjemności.

przyznaje - gdybym nie była głupia już na samym zorientowałabym się skąd pochodzą informacje które mają na mój temat pracodawcy (ode MNIE)

fakt że pozostawałam na zwolnieniu znowu był wykorzystywany przeciwko mnie że niby jestem leniem i nie chce mi się pracować. w okresie gdy byłam na zwolnieniu o mojej historii byli informawani ludzie z mojego otoczenia: właściciel wynajmowanego mieszkania do którego nota bene miałam klucze nie tylko ja i on. pociągano za mną nosem w sklepie, w bloku, na ulicy, u pani fryzjerki, wszędzie.

wyprowadziłam się z czasem w Warszawy i myślałam że mam już spokój. Po trzech latach w obecnej firmie koszmar wrócił - znów jestem na zwolnieniu, właśnie wróciłam ze spaceru, wracając natknęłam się na człowieka pod blokiem który najwidoczniej czekał jak będę wracała i przechodząc koło mnie pociągnął nosem...

jestem w kresu sił, znikąd pomocy rodzina nie wierzy, a na prywatnego detektywa mnie zwyczajnie nie stać, ledwie wiążę koniec z końcem a perspektyw żadnych,

wiem że nie jestem aniołem ale nie wiem co mogłabym zrobić żeby na to zasłużyć - ostatnio byłam uczestnikiem wypadku samochodowego który podejrzewam że został sfingowany, otrzymałam informację że ofiara zmarła a za kilka tygodni spotkałam człowieka na ulicy, mój przełożony na rozmowie rocznej odniósł się do wypadku. odebrałam to jako groźbę że jak nie odejdę trafię do więzienia w związku z wypadkiem nota bene wypadek był w końcu roku a do tej pory nie dostałam żadnego wezwania gdziekolwiek, podejrzewam że chcą mnie jak najdłużej trzymać w szachu żebym się znowu bała.

wiem że sytuacja jest trudna, a ja głupia ale proszę o jakiekolwiek rady co robić? ???
Obserwuj wątek
    • speedy_gonzo Re: wykończona 22.03.17, 11:09
      Życzę Ci siły. Wydaje mi się (nie jest psychologiem), że mobbying w miejscu pracy mocno nadszarpnął Twoje zdrowie i powinnaś skontaktować się z lekarzem. Ja Ci częściowo wierzę. Wiem jak warszawskie firemki (bo np. nie pójdziesz w szefem do łózka) potrafią zniszczyć pracownika. Psychopata, u którego pracowałam, jak odchodziłam to wysłał szkalującego maila na temat mojej osoby do konkurencji, żeby mnie przypadkiem nie zatrudnili (BTW ostatnio awansował z dyrektora na MD). A dowiedziałam się tylko dlatego, że niektórzy po tym jak przeczytali tego maila, to wysłali mi zaproszenie do znajomych na linkedin... Tacy normalni ludzie się zdarzają...
      Życzę ci siły, mi zdrowie psychiczne bardzo podreporowała raw food. Praktycznie jestem obecnie niezatapialna ;), a było już nieciekawie. Są udokumetowane casy na sieci (po angielsku), jak pięknie ludziom pomogła wyjść na prostą. Moja rada: zdobądź porządne kompetencje zawodowe, jak już dojdziesz do siebie. Żaden marketing, PR.. To działy dla wampirów energetycznych (tak twierdzę, a z niejednego pieca już chleb jadłam). Niezły jest np. IT (pewnie nie dla każdego), bo zawsze można pracować zdalnie..
      Siły Ci życzę..
    • ennigmatique Re: wykończona 22.03.17, 17:38
      Witaj,jakbym czytala sama siebie z tym, ze moj problem dotyczy milosci niz pracy. Chociaz w pracy tez mowia, ze jestem leniem, ze tylko wysylam smsy i onanizuje sie. Z kolei milosc spowodowala to, ze spowodowalam wypadek wlasnie w grudniu. Zostalam oszukana przez kogos, kogo kocham kolejny raz. Kochalam go chyba od zawsze, jednak byl zonaty, 2 dzieci. Po drugim dziecku jego zona zdecydowala sie na sterylizacje ze wzgledu na powazna wade wzroku i kolejna ciaza byla zagrozeniem dla jej zdrowia. Pomyslalam. Sobie, ze dzieci mu dorosna ibedzie moj. Zawsze gdy mial z zona problem szedl do mnie. Zapewnialsm mu wszystko, milosc, czulosc, szczescie. Rozwiedli sie, cieszylam sie jak dziecko. Ccoz sie okazalo, gdy eks byla po laserze oczu, moj chlopak zaplacil koledze profesorowi za in vitro, bo chial spowrotem ukladac sobie zycie z eks. Dowiedzialam sie o tym po fakcie bo nie bylo widac, ze jest w ciazy. Oszukal mnie ze po pijaku poszli do lozka i wpadla. To nie wszystko, do ivf doszlo po raz drugi, a zapewnial mnie, ze mnie kocha. Po tym jak sie dowiedzialam, ze jest kolejne dziecko namierzylam ja w aucie i spowodowalam wypadek, bo juz nie mialam nic do stacania. Ten bol byl tak silny.nadal nie sa razem i ja nadal bylam mu potrzebna. Niestety nie moge patrzec na te jego 2 mrozonki chociaz jego kocham ponad zycie. Wariuje, nie spie po nocach, a te mrozonki spedzaja mi sen z oowiek.w pracy tez nieciekawie, cxuje sie jak szmata a raz jak ksiezniczka.trzymaj sie i walcz o swoje, pozdrawiam cieplo i zycze szczesliwosci
      • nikt2408 Re: wykończona 22.03.17, 23:16
        onanizuj się jak najwięcej, onanizm wzmacnia organizm a poza tym kształtuje mieśnie dłoni a te są potrzebne jak trzeba komuś po prostu dać w ryj!!!
        • arjanii Re: wykończona 23.03.17, 19:37
          Oczywiscie, ze ma prawosie onanizowac, niech jednak robi to w domu przed telewizorem, a nie w pracy, bo za onanizm nikt nie placi, chyba ze w agencji towarzyskiej czy w scenach porno.w pracy wykonuje sie wyznaczony zakres obowiazkow. Nikt nie chce odwalac podwojnej roboty za lenia piszacego smsy i brandzlujacego w godzinach pracy. Dzis byla w pracy jedna, ktora trzymala rece na biodrnach majac w ustach papierosa, a inni w tym czasie pracowali uczciwie. Powiedziala usmiechajac sie ,ze jest w ciazy i nie moze pracowac. Czemu nie pojdzie na zwolnienie skoro taka chora? Takie osoby sa bardzo denerwujace, jak poszla do domu znajima odetchnela z ulga mowiac "ale spikoj". Ciezko akceptowac takiego bezczelnego lenia
          • quba Re: wykończona 29.03.17, 04:12
            no spikoj to podstawa
      • quba Re: wykończona 29.03.17, 04:09
        a co to są dwie mrożonki?
    • duchswiety6 Re: wykończona 22.03.17, 19:51
      Z perspektywy czasu wolałabym dać , biorąc na szalę niesmak do siebie samej,a spokój.
      Też się boję wszystkiego i jedynie wyjście jakie widzę to wiadomo.
    • g0d_h1mself Re: wykończona 23.03.17, 17:53
      Historia jak z matrixa... komu ty się naraziłaś? Pracowałaś dla Kaczolandu czy jak?
    • mona.blue Re: wykończona 23.03.17, 19:05
      To mi coś wydaje się nieprawdopodobne...
      • arjanii Re: wykończona 23.03.17, 19:45
        A no nieprawdopodobne, mysle, ze moze byc to rodzaj paranoi na skutek tego, ze np bardzo narozrabiala, jak zasugerowal bog samozwanczy. Widac tez rys psychopatyczny, ona nie zaluje tego, ze soowodowala wypadek lecz ubolewa nad tm, ze ofiara przezyla, oba zas oczekiwala, ze bedzie inaczej.
        • mona.blue Re: wykończona 23.03.17, 23:28
          Urojenia paranoidalne...
          • duchswiety6 Re: wykończona 25.03.17, 08:07
            Też myślałam, że to moje urojenia ale :
            A) skąd niejaki majpan wiedział, że nam ząbki do robienia?
            B) Dlaczego prokuratura nie zareagowała na doniesienie,że debil wlazł mi na chatę uderzył moje dziecko nieletnie wtedy i mnie
            C) Dlaczego prokuratura nie zareagowała na przemoc, która zakończyła się moją depresją i pobytem w szpitalu
            D) Dlaczego ja jestem ścigana za to że zareagowałam na oczernianie, pomawianie starego, zazdrosnego pudła? Jeszcze się uśmiałam, bo prokurator tłumaczył mi że to on jest sprawiedliwość (więc gdzie był jak ja potrzebowałam pomocy ? )
            To nie moje urojenia to fakty.

            PS śmieciu z mp myślisz o Amelce i Bogusiu ? To dobrze. Miłego dnia i dobrego samopoczucia
            Baj
            • duchswiety6 Re: wykończona 25.03.17, 08:21
              I jeszcze raz niezmiennie Ty mi nie dałeś pożyć spokojnie nie widzę powodu abyś Ty spokój miał do zobaczenia w sądzie. O ile prokuratura stwierdzi że mam prawo do spokojnego życia i moje dzieci. Inaczej to wiesz co :D
            • duchswiety6 Re: wykończona 25.03.17, 14:44
              No i jeszcze policyjne kundle podłożył mi kilkanaście gram amfetaminy?
    • mozambique Re: wykończona 24.03.17, 13:39
      miania prześladowcza z paranoją

      cieżki przypadek
    • jezioromarzen1990wp.pl Re: wykończona 25.03.17, 11:18
      U mnie zaczęlo się dość niewinnie.Miałam złamane serce po rozstaniu z chłopakiem.Chodziłam do pracy do korporacji.Nie wiem dlaczego zgłosiłam się po pomoc do ochroniarza zamiast do psychoterapeuty.Ten modlil się za mnie i efektem tej "modlitwy było ze znalazłam się na jakiejś dyskotece gdzie poznałam jakiegoś cpuna, który mi się wprosil do domu,.zgwalcil mnie i zaczął oczerniać moją rodzinę przed znajomymi.To wszytsko.Gdybym wtedy była mądra poszłabym z tym na policję a nie dopuszczała do takich rzeczy.
      • quba Re: wykończona 29.03.17, 04:20
        no rzeczywiście, genialny pomysł zgłosić się do ochroniarza zamiast iśc do psychiatry
        samo za siebie mówi
    • jezioromarzen1990wp.pl Re: wykończona 27.03.17, 03:27
      Nie dam się zastraszyć!!!!!!
      • duchswiety6 Re: wykończona 27.03.17, 13:55
        Za późno
        • duchswiety6 Re: wykończona 27.03.17, 13:59
          Jak obiecałam dzień po dniu będę Wam śmiecie przypominać o tym że nie mogłam spokojnie chować dzieci i teraz mają gehennę i kiedyś pewnie będzie skutkować ich nastawieniem do życia i ludzi. Amelka ma już myśli samobójcze - ciekawa jestem czy je zrealizuje ? Nie zapomnę o tym poinformować :D
          • duchswiety6 Re: wykończona 27.03.17, 14:38
            Z mojego punktu widzenia lepiej będzie jej tam jak podejmie taką właśnie decyzję, przynajmniej śmiecie typu liluchna nie będą nią sponiewierac Baj miłego dnia i dobrego samopoczucia :)
    • quba Re: wykończona 29.03.17, 04:04
      co robić? naprawdę nie wiesz?
      wyjechać, zmienić środowisko, zacząć gdzieś indziej, zupełnie inaczej.
      A swoją drogą, rozumiem, że ty zupełne niewiniątko jesteś, a ktokolwiek cię zobaczy, od razu ma o tobie złą opinię.
      Nie uważasz, że coś "nie teges".
    • chardonnay77 Re: wykończona 29.03.17, 18:43
      Słyszałaś kiedyś o tym, że jeśli czegoś się boisz to na pewno Ci się to przydarzy? Może zainteresuj się troszkę psychologią i rozwojem osobistym jest taki film "sekret" znajdziesz na youtube. Jest dosyć mocny ale coś w tym jest :)
    • 0rtensja Wykopczona... 31.03.17, 13:46
      Wiele osob tak ma. To co piszesz wcale dla mnie nie jest paranoja, a rzeczywistoscia obecnego swiata. Nie wiem w co bylas wplatana, ale zacznij analizowac, czy to ma z polityka cos wspolnego. Moze przestac sie bac i szukaj sposobow na rozwiklanie tej sytuacji.

      Upiekszanie CV to NORMA, wszyscy to robia, wiec to nie bylo to, wiec co tych zbirow ze sluzb specjalnych na ciebie nasyla?
    • lilith45 Re: wykończona 07.04.17, 23:48
      Iść do psychiatry i leczyć się na paranoję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka