in.113
21.04.19, 21:53
Niedawno na forum pojawiła sie dyskusja o zmarnowanym życiu. Taka dyskusja pojawiła sie w mojej głowie kilka lat temu. Że czasu nie cofnę, że czas pewnych rzeczy/dzialań/doświadczeń (w kilku sferach mniej lub bardziej ważnych dla mnie czy po prostu waznych, istotnych dla człowieka, kobiety) minął bezpowrotnie, ze cos mnie w zyciu ominęło. I przeszłam etap złości, żalu, pretensji do siebie, do losu, do osob trzecich. A na końcu pogodziłam sie z tym. Niczyje życie idealne nie jest. Każdy cos zmarnował, nie wszystkiego co istotne doznał, marzeń wszystkich nie spełnił.
Mysle, ze ważne jest odnaleźć sie tu i teraz i byc uwaznym na kolejne szanse, które daje nam los. Pewnych rzeczy nie naprawimy. Musimy działać na mniej lub bardziej udanych fundamentach. Ale warto nadal mieć marzenia, plany, cele i życia nie przekreślać, nie marnować go dalej.
A Wy jak podchodzicie do życia, które zapewne mniej lub bardziej odbiega od Waszego ideału?