Dodaj do ulubionych

znowu sie zaczelo

18.10.04, 21:14
ehhh przegralam..nie udalo mi sie wytrzymac dwoch tygodni bez
napadu..zabraklo mi doslownie jednego dnia,a wlasciwie pol dnia..naprawde sie
staralam..juz wczesniej mialam ochote zeby sie objesc..jeden dzien zacisnelam
zeby,bylam twarda,ale drugiego juz nie dalam rady..wszystko co najgorsze sie
nalozylo na siebie i mialam juz dosc..rezultat jest taki ze drugi dzien z
kolei jem,nadrabiam braki,zoladek zaczyna protestowac...planuje juz co zjem
jutro..nie jestem w stanie wziac sie w garsc..jestem totalnie
rozbita..wszystko stracilo sens,nie mam sily walczyc ze soba i z calym
swiatem..zreszta tak jest wygodniej...jutro bede przez kilka godzin sama w
domu..w koncu..tak jak kiedys polece do sklepu i zrobie sobie uczte...wiem ze
to chore,ale myslenie o tym sprawia mi radosc..w koncu spotka mnie cos
milego..w tej chwili jedzenie to jedyna rzecz ktora sprawia mi radosc..nic
juz mi sie nie chce...uczyc angielskiego,studiowac,myc sie,dbac o
siebie,sprzatac,rozmawiac..ehhh..oby do piatku..
Obserwuj wątek
    • be81 Re: znowu sie zaczelo 18.10.04, 23:52
      a może na przekór wszystkiemu co złe zrobić coś dobrego dla siebie a nie
      krzywdę.. wiem , to strasznie trudne,jak przyjdzie myśl- nic nie powstrzyma
      przed napadem.
      Pisałaś,że chodzisz do psychologa no a,poza leczeniem jest jeszcze zycie i inne
      problemy, z którymi najlepiej byłoby się zmierzyć po wyleczeniu siebie( a tak
      sie nie da, wycofac z życia tym jest to trudniejsze wszystko).Najwłaściwsze na
      tym etapie wydaje się aby nie prowadzić takiej walki z objawami lecz zająć się
      przyczynami powstawania. Chyba jednak żadna z nas nie ma tyle cierpliwości,
      wiadomo że każdy wygrany dzień wpływa na nasz humor, sylwetkę.. itd..
      U mnie ostatnio huśtawka raz dobrze raz źle, więc boję się kolejnych dni i
      wszystkich stresujących sytuacji.
      "...nadmierne objadanie się lub głodzenie wynika prawie zawsze z braku miłości
      do własnej osoby".. co o tym sądzicie?
      • kasiolda Re: znowu sie zaczelo 19.10.04, 09:55
        tak...powoli dorastam do tego..mam na mysli robienie cos dobrego dla
        siebie..potrzebowalam tych kilku dni na przebolenie tego co sie wydarzylo..wiem
        ze nie moge byc pewna..nie wiem co bedzie jutro..ale mysle ze do jutra wroce do
        siebie..uspokoje sie..zaczne normalnie funkcjonowac..co do znalezienia przyczyn
        to pracuje nad tym z pscyholozka..powoli sobie uswiadamiam i ona mi w tym
        pomaga co powoduje ze jem..wiele w moim zyciu sie wydarzylo..wczesniej nie
        zdawalam sobie z tego sprawy..co powoduje ze jestem w tej a nie innej
        sytaucji..teraz rozumiem ze nie jeste slaba,inna,zle skonstruowana,po prostu
        wiele przeszalm i nie potrafilam sie z tym uporac..ale bedzie lepiej..wierze w
        to..im bardizej zaglebiam sie w siebie..tym zaczynam lepiej o sobie myslec..ale
        zawsze jest starch..tak jak ty boje sie kolejnych dni..bo wszystko moze sie
        zmienic..o 180 stopni..ale coz..mysle ze kiedys nauczymy sie zyc mimo
        przeciwnosci losu,radzic sobie z nimi,zyc na jednym poziomie a nie przechodzic
        od stanu euforii do totalnego dna...czego sobie i wam zycze z calego
        serca..3majcie sie cieplo!!!
        • kasiolda Re: znowu sie zaczelo 21.10.04, 21:18
          nieprawda..jeszcze nie doroslam..nie wrocilam do siebie..mam jeszcze wiekszy
          metlik w glowie,nie chce juz sie nad soba uzalac,ale nie wiem co mam ze soba
          zrobic..stoje na skrzyzowaniu,przede mna wiele drog,nie mam pojecia ktora
          wybrac,na ktora sie zdecydowac..jak pokierowac sowim zyciem,wiem najprosciej
          zapytac siebie czego sie tak naprawde chce...no wlasnie problem w tym ze ja nie
          wiem,lub wiem ale po chwilii to sie zmienia..boje sie popelnienia bledu..nie
          moge jednoznacznie powiedziec tak to jest to,a co jak sie okaze ze to nie jest
          to,ze marnuje czas...mam mnostwo pomyslow na zycie,24 godziny na
          dobe..codziennie inny..ktos powiedzial mi ze jestem jak balon ktory miota
          sie,lata od jednego miejsca do drugiego...tak wlasnie jest...nie umiem sobie z
          tym poradzic..mysle jedno,mowie to,zaraz mysle drugie,glupio mi drugi raz
          odezwac sie i powiedziec nie juz tak nie mysle,minelo 5 minut i zdazylam
          zmienic zdanie...nie wiem tez juz jaka jestem,jak powinnam sie zachowywac..nic
          juz nie wiem,w nic nie wierze...
          • szczesliwawa Re: znowu sie zaczelo 21.10.04, 23:14
            Kasiolda...
            A oprócz jedzenia, lubisz robić coś jeszcze? Może idź tym śladem... Wiesz,
            świat daje nam tyle rozmaitych możliwości, że czasem ciężko się zdecydować. Ale
            jeśli zaczniesz robić to, co lubisz, z czym jest Ci dobrze i co się z Tobą
            zgadza, może troche Ci samoocena podskoczy? No i koniecznie terapia...

            Ja jutro wykupuję leki, że tez one takie drogie są... Ale uzbierałam...
            Trzymajcie za mnie kciuki... Żeby się udało i żeby mi psychiki za bardzo nie
            rozjechały na masło...
            Pozdrawiam cieplutko...
            Sz

            • kasiolda Re: znowu sie zaczelo 22.10.04, 19:53
              no wlasnie..jest kilka rzeczy ktore lubie robic i nie wiem co wybrac..nie wiem
              co by bylo dla mnie dobre...na razie zostane przy turystyce i
              rekreacji,poczekam,moze za szybko uznalam ze to nie jest to,w ten sposob nigdy
              nic nie zrobie,nie osiagne..a nawet jesli to nie bedzie to,to zawsze moge za
              rok sprobowac na anglistyke..
              ja sie wykosztowalam na psychologa,na szczescie w przyszlym tygodniu bede miala
              przyplyw gotowki,bedzie na nastepne wizyty...
              3mam kciuki i zeby jak napisalas psychiki za bardzo nie rozjechaly na
              maslo..cokolwiek to znaczy ;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka