kasiolda
18.10.04, 21:14
ehhh przegralam..nie udalo mi sie wytrzymac dwoch tygodni bez
napadu..zabraklo mi doslownie jednego dnia,a wlasciwie pol dnia..naprawde sie
staralam..juz wczesniej mialam ochote zeby sie objesc..jeden dzien zacisnelam
zeby,bylam twarda,ale drugiego juz nie dalam rady..wszystko co najgorsze sie
nalozylo na siebie i mialam juz dosc..rezultat jest taki ze drugi dzien z
kolei jem,nadrabiam braki,zoladek zaczyna protestowac...planuje juz co zjem
jutro..nie jestem w stanie wziac sie w garsc..jestem totalnie
rozbita..wszystko stracilo sens,nie mam sily walczyc ze soba i z calym
swiatem..zreszta tak jest wygodniej...jutro bede przez kilka godzin sama w
domu..w koncu..tak jak kiedys polece do sklepu i zrobie sobie uczte...wiem ze
to chore,ale myslenie o tym sprawia mi radosc..w koncu spotka mnie cos
milego..w tej chwili jedzenie to jedyna rzecz ktora sprawia mi radosc..nic
juz mi sie nie chce...uczyc angielskiego,studiowac,myc sie,dbac o
siebie,sprzatac,rozmawiac..ehhh..oby do piatku..