Dodaj do ulubionych

co ja mam teraz zrobic?

IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 11:19
kochani!
jestem tu z wami juz od dawna, ale nigdy nie zabieralam glosu. teraz chyba nie
obejde sie bez waszych rad, ktore bardzo sobie cenie...

pewnie to, co przezywam wyda sie niektorym banale i smieszne, wiec z gory
prosze o lagodne potraktowanie.

a wiec poznalam faceta przez net. rozmawialismy juz od bardzo dawna na zasadach
kumpelskich. strasznie go polubilam, poniewaz mial to samo poczucie humoru,
podobne spojrzenie na swiat, byl inteligentny i blyskotliwy. poprostu idealny
kumpel netowy! rozmawialismy o wszystkim, glownie moich zawirowaniach
uczuciowych, jego przeszlosci, pracy itd.
po wielu, wielu miesiacach rozmow w necie i przez telefon cos zaczelo iskrzyc.
dosc szybko ekspolodowalo i wkroczylismy w cudowny dla mnie cudowny okres,
kiedy budzil mnie smsami i czesto dzwonil. oczywiscie nieustannie rozmawialismy
w necie. bylo absolutnie cudownie.
w koncu sie spotkalismy sie w realu(pochodzimy z roznych miast). on okazal sie
czarujacym brzydalem, w ktorego towarzystwie czulam sie naprawde znakomicie.
porozumienie, ktore polaczylo nas w necie widoczne bylo takze w realu.
ja, oczywiscie, bylam ostrozna i nie zakladalam, ze to 'ten na cale zycie', ale
pozwolilam sie poniesc temu uczuciu.
oczywiscie, chcac czy nie, wpadlam na amen. zakochalam sie tym bardziej, ze
wszystkie znaki, ktore od neigo otrzymywalam wskazywaly, ze czuje to samo.

pewnego dnia poweidzial mi, ze ma zone i dziecko... banalne, nie? tak banalne,
ze az dostalam ataku smiechu, kiedy mi to wyznal. myslalam, ze zartuje, bo
takie rzeczy zdarzaja sie przeciez tylko w filmach.
pierwszy odruch kazal mi zerwac znajomosc. ale nie moglam, za bardzo cenne dla
mnie bylo to, co do niego czulam. poza tym jego historia... o ciazy dowiedzial
sie, kiedy probowal rozstac sie z nia. postanowil byc odpowiedzialnym facetem i
zgodzil sie na slub myslac, ze albo sie 'jakos sie to ulozy' albo rozwiedzie
sie z zona, kiedy dziecko bedzie troche starsze.
nie mowicie mi, ze to naiwne, wiem. albo ze ja jestem glupia, bo mu wierze w te
bajeczki. zostawiam sobie oczywiscie jakis margines, ale jestem przekonana, ze
mowi prawde.

jestem totalnie rozbita... nie wiem co robic, bo z jednej strony wiem, ze on
sie z nia rozwiedzie predzej czy pozniej. to jest poprostu nieuniknione.
poza tym, to wspanialy facet i wydaje mi sie, ze takiego wlasnie szukalam.
fakt, nie wiem tego napewno i nie ma poki co szans, zebym sie o tym przekonala,
bo niby jak?
ale boje sie. strasznie sie boje, ze jestem za slaba, zeby pomoc mu w przejsciu
przez to wszystko. przeciez sama takze musialabym wiele zniesc, bo rodzina,
moje przekonania, odpowiedzialnosc...
to wszystko mnie poprostu przerasta. czuje sie winna, bo nie potrafie ot tak
poprostu zakonczyc tej znajomosci. poza tym gdzies tam wciaz kolacze sie
pytanie 'a co jesli to ten facet?'. czy powinnam rezygnowac ze swojej szansy na
szczescie ze wspanialym czlowiekiem tylko dlatego, ze kiedys popelnil blad?
fakt, oklamal mnie, a raczej przemilczal fakt, ze jest z kims zwiazany, ale,
jak mowi, w momencie kiedy doszlo do naszej rozmowy na ten temat byl juz we
mnie zakochany i bal sie, ze nie zechce sie z nim nawet spotkac. ma racje,
pewnie tak by bylo...
tak czy inaczej, stalo sie - zakochalam sie. i nie wiem zupelnie co mam zrobic.
powiecie pewnie, zeby to zakonczyc. ok, ale jak? zerwac z nim wszelkie
kontakty? zostawic go samego? nie umiem tak...
a moze ktos z was przezyl cos podobnego i powie mi, ze warto zaryzykowac? moze
jest jakis sposob, zeby przez to wszystko przejsc?

z gory dziekuje za wszystkie rady.

t.
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.abo.wanadoo.fr 29.04.02, 11:26
      wszystkie rady ktore otrzymasz beda dane z punktu widzenia moralnosci tzn sa tacy ktorzy uwazaja ze
      nie POWINNO sie budowac na cudzych zgliszczach i inni ktorzy uwazaja ze "milosc ci wszystko
      wybaczy".
      W rzeczywistosci tylko ty jedna wiesz co zrobic bo znasz ...siebie.
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 11:36
        Malwino,
        masz racje, wiedzialam, ze tak bedzie i piszac o tym, co przezywam liczylam sie z
        tym. ja tez zawsze uwazalam, ze moralnosc ponad wszystko. teraz juz sama nie
        wiem... nie jestem wyznawca zasady, ze milosc ci wszystko wybaczy, ale łudze sie,
        ze skoro oni i tak sie rozstana... łudze sie?
        co mi wiec pozostaje? czekac z boku az on przez to przejdzie sam? i co potem?
        sprobowac? a jesli nam nie wyjdzie? jestem taka zagubiona...

        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > wszystkie rady ktore otrzymasz beda dane z punktu widzenia moralnosci tzn sa ta
        > cy ktorzy uwazaja ze
        > nie POWINNO sie budowac na cudzych zgliszczach i inni ktorzy uwazaja ze "milosc
        > ci wszystko
        > wybaczy".
        > W rzeczywistosci tylko ty jedna wiesz co zrobic bo znasz ...siebie.

    • Gość: Kaja Re: co ja mam teraz zrobić? IP: *.man.polbox.pl 29.04.02, 11:27
      Skoro okłamał Cię już na początku znajomości, nie wiadomo co będzie dalej.
      • Gość: Malwina Re: co ja mam teraz zrobić? IP: *.abo.wanadoo.fr 29.04.02, 11:52
        przeczekac z boku.
        a z tym klamstwem nie przesadzac - wszyscy klamiemy troche i czasem
        • Gość: Kaja Re: co ja mam teraz zrobić? IP: *.man.polbox.pl 29.04.02, 17:25
          no pewnie, zwłaszcza że to jego kłamstwo to drobnostka - po prostu zapomniał
          wspomnieć o żonie i dziecku

          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > przeczekac z boku.
          > a z tym klamstwem nie przesadzac - wszyscy klamiemy troche i czasem

    • Gość: Grażka Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.pnet.pl 29.04.02, 12:26
      Facet jest nie w porządku wobec ciebie, koniec i kropka! Ważne jest jeszcze ile
      masz lat . Powinnaś była zdawać sobie sprawe z tego że na necie wszystko jest
      możliwe, że możesz zostać oszukana przez te drugą osobę. nie bedę Ci prawić
      morałów, bo nie o to chodzi, ale chcę Ci poradzić : rzuć to wszystko w diabły!
      Jezeli facet nie powiedział na początku, że jest żonaty i manipulował cały czas
      tobą i twoimi uczuciami to nie jest wart Twojego zainteresowania, zaangażowania
      itp. Zapewne liczył na szybki romans, który zawsze moze skończyc w sprzyjającym
      dla siebie momencie. nie licz na to,że się rozwiedzie , zawsze znajdzie jakieś
      ale! Przemyśl to, czy warto to dalej ciągnąć! Świat jest taki piekny, tyle
      jeszcze życia przed tobą, tylu facetów po tym swiecie chodzi. Nie pozwól by on
      z toba zerwał! Zrób to pierwsza, a będziesz miała satysfakcję że to ty go
      rzuciłaś! Jeśli bedzie mu na tobie zależało, zrobi wszystko dla Ciebie! za karę
      że cię oszukał pobaw się nim! Życzę powodzenia, pozdrawiam
      • Gość: kasia28 Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.atol.com.pl 29.04.02, 13:04
        T. pisałaś, ze Twój miły jest porzadnym, wspaniłym facetem. Czegoś tu nie
        rozumiem. Facet, który żeni się z kobietą tylko z powodu dziecka, zakładając z
        góry, ze się z nią rozwiedzie gdy dziecko będzie starsze (kiedy starsze? 6,10,
        15 lat?)ma być porzadny? Pzrecież równie dobrze mógl płacić alimenty i dać
        kobiecie szansę na znalezienie innego, który by ją kochał. I sobie też. A co
        wtym wszystkim z żoną, z jej uczuciami. Zakładam, ze ona go kocha,i on
        najpewniej o tym wie i mimo to wdaje się w romanse, wiedzac, ze w ten sposób
        zrani ją. Przecież nie jest dzieckiem, wybrał małżeństwo, dobrowolnie, więc
        powinien stosować sie do jego prawideł. Okłamuje jednocześnie dwie kobiety,
        jednej i drugiej mówi czułe słówka-gdzie tu porządność?
        Po prostu kolejny tchórz, który próbuje sobie urozmaicić życie, bez większej
        odpowiedzialności.
        Oczywiście zrobisz jak uważasz, zapewne moje racje do Ciebie nie trafią, bo
        jesteś zakochana, ale naprawdę nie warto marnować sobie życia. Myślę, ze facet
        nie jest tego wart.

        pozdrawiam
        Kasia
        • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 14:00
          Kasiu,
          Tak, ożenił się z nią z powodu dziecka, zaplątał się i przeliczył swoje
          możliwości bycia z kimś kogo się nie kocha. Ale czy można go za to winić? Czy to
          przekreśla jego wartość jako porządnego człowieka? On też teraz wie, że mógł
          płacić alimenty, ale teraz jest już za późno...

          Masz rację co do uczuć żony. I to właśnie ze względu na nią tak mi ciężko. Ale
          czy będzie szczęśliwsza będą z człowiekiem, który jej nie kocha? Który się czuje
          przez nią oszukany? Czy to byłoby bardziej fair z jego strony? Nie wiem...

          Jak już mówiłam, wiem, że on nie wytrzyma w tym małżeństwie długo. Jeśli nie
          miałabym tej pewności, nie rozważałabym wogóle bycia z nim, uwierz mi. Ale to
          życie, nie western, w którym zwycięża szlachetność i wiara zasadom za wszelką
          cenę.



          Gość portalu: kasia28 napisał(a):

          > T. pisałaś, ze Twój miły jest porzadnym, wspaniłym facetem. Czegoś tu nie
          > rozumiem. Facet, który żeni się z kobietą tylko z powodu dziecka, zakładając z
          > góry, ze się z nią rozwiedzie gdy dziecko będzie starsze (kiedy starsze? 6,10,
          > 15 lat?)ma być porzadny? Pzrecież równie dobrze mógl płacić alimenty i dać
          > kobiecie szansę na znalezienie innego, który by ją kochał. I sobie też. A co
          > wtym wszystkim z żoną, z jej uczuciami. Zakładam, ze ona go kocha,i on
          > najpewniej o tym wie i mimo to wdaje się w romanse, wiedzac, ze w ten sposób
          > zrani ją. Przecież nie jest dzieckiem, wybrał małżeństwo, dobrowolnie, więc
          > powinien stosować sie do jego prawideł. Okłamuje jednocześnie dwie kobiety,
          > jednej i drugiej mówi czułe słówka-gdzie tu porządność?
          > Po prostu kolejny tchórz, który próbuje sobie urozmaicić życie, bez większej
          > odpowiedzialności.
          > Oczywiście zrobisz jak uważasz, zapewne moje racje do Ciebie nie trafią, bo
          > jesteś zakochana, ale naprawdę nie warto marnować sobie życia. Myślę, ze facet
          > nie jest tego wart.
          >
          > pozdrawiam
          > Kasia

          • Gość: kasia28 Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.atol.com.pl 29.04.02, 15:17
            > Tak, ożenił się z nią z powodu dziecka, zaplątał się i przeliczył swoje
            > możliwości bycia z kimś kogo się nie kocha. Ale czy można go za to winić? Czy t
            > o
            > przekreśla jego wartość jako porządnego człowieka?
            Nie, nie przekreśla. Kazdy ma prawo do błędów.

            On też teraz wie, że mógł
            > płacić alimenty, ale teraz jest już za późno...
            Czy jak zenił się miał dziesięć lat, ze nie wiedział o czymś takim jak alimenty?
            Pzrecież nikt z pistoletem przy jego głowie nie zmuszał go do ślubu?

            >
            > Masz rację co do uczuć żony. I to właśnie ze względu na nią tak mi ciężko. Ale
            > czy będzie szczęśliwsza będą z człowiekiem, który jej nie kocha? Który się czuj
            > e
            > przez nią oszukany? Czy to byłoby bardziej fair z jego strony? Nie wiem...
            Nie byłoby i nie jest. Dlatego jego tłumaczenie, ze dziecko, że... w sytuacji,
            gdy nie kocha żony są nie fair i w stosunku do niej i w stosunku do Ciebie.
            Powinien się rozwieść i nie ranic nikogo. Tak byłoby najbardziej w porzadku,
            choć w tej sytuacji, jak ktoś juz napisał, nie bedzie wygranych. To bedzie
            trudne, ale lepszy rozwód i uczciwe postawienie sprawy niż takie mydlenie oczu
            jednej i drugiej kobiecie.

            >
            > Jak już mówiłam, wiem, że on nie wytrzyma w tym małżeństwie długo. Jeśli nie
            > miałabym tej pewności, nie rozważałabym wogóle bycia z nim, uwierz mi. Ale to
            > życie, nie western, w którym zwycięża szlachetność i wiara zasadom za wszelką
            > cenę.

            Po to stworzono jakieś zasady, by ich przestrzegać. Nie musimy tez czasem
            przestrzegać zasad,które nam nie pasują (np. konieczności ślubu, gdy kobieta
            zaszła w ciążę), ale gdy bierze się na siebie jakąś odpowiedzialność, trzeba być
            uczciwym i konsekwentnym. Ozenił się, przysięgał, itd. więc niech dotrzyma
            obietnicy albo sie z honorem wycofa. Bo obecna sytuacja nie stawia go w zbyt
            dobrym świetle.
            Rozumiem Cię dobrze, nie miałam zamiaru odwodzić Cię od zamiaru bycia z nim.
            Chciałam tylko zwrócić Ci uwagę na pewne aspekty jego zachowania. Albo
            wyjaśnicie je najszybciej, on załatwi uczciwie sprawę albo...No cóż, wtedy mogę
            Wam tylko życzyć odporności psychicznej, by utrzymać ten związek.
            To piękne, ze jesteś zakochana, ale nie powinnaś zapomnieć o szacunku dla samej
            siebie. Chciałabym tylko, zebyś sie nie rozczarowała w stosunku do niego, bo to
            bedzie bolesna lekcja. Choć może potzrebna?

            Pozdrawiam
            Kasia
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 13:52
        Masz rację, nie twierdzę, że on jest święty, nie usprawiedliwiam go. Ale WIEM,
        poprostu wiem, że to nie jest tak, że on się mną bawi.
        Oczywiście, że powinnam wiedzieć, że net to tylko net, dlatego, jak powiedziałam,
        nie nastawiałam się na znalezienie tu wielkiej miłosci ani nie rzuciłam się w ten
        związek od samego początku. Zaczęło się niewinnie i chyba oboje nie widzieliśmy
        do czego to zaprowadzi.

        Dzięki Ci, że mi odpoweidziałaś, ale 'pobaw się nim' to nie rada dla mnie. Ja tak
        nie umiem. Nawet jeśli by mnie skrzywdził celowo to nigdy, przenigdy nie
        potrafiłabym się nim pobawić. To poprostu nie ja i już.
        Najgorsze jest to, że wiem, iż dla niego to też nie zabawa. Bo gdyby było inaczej
        to naprawdę ułatwiłoby mi sprawę, a tak?

        Mówisz, żebym rzuciła to w diabły. OK, ale jak to zrobić?????



        Gość portalu: Grażka napisał(a):

        > Facet jest nie w porządku wobec ciebie, koniec i kropka! Ważne jest jeszcze ile
        >
        > masz lat . Powinnaś była zdawać sobie sprawe z tego że na necie wszystko jest
        > możliwe, że możesz zostać oszukana przez te drugą osobę. nie bedę Ci prawić
        > morałów, bo nie o to chodzi, ale chcę Ci poradzić : rzuć to wszystko w diabły!
        > Jezeli facet nie powiedział na początku, że jest żonaty i manipulował cały czas
        >
        > tobą i twoimi uczuciami to nie jest wart Twojego zainteresowania, zaangażowania
        >
        > itp. Zapewne liczył na szybki romans, który zawsze moze skończyc w sprzyjającym
        >
        > dla siebie momencie. nie licz na to,że się rozwiedzie , zawsze znajdzie jakieś
        > ale! Przemyśl to, czy warto to dalej ciągnąć! Świat jest taki piekny, tyle
        > jeszcze życia przed tobą, tylu facetów po tym swiecie chodzi. Nie pozwól by on
        > z toba zerwał! Zrób to pierwsza, a będziesz miała satysfakcję że to ty go
        > rzuciłaś! Jeśli bedzie mu na tobie zależało, zrobi wszystko dla Ciebie! za karę
        >
        > że cię oszukał pobaw się nim! Życzę powodzenia, pozdrawiam

        • Gość: Grażka Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.02, 19:07
          Gość portalu: t. napisał(a):

          > Masz rację, nie twierdzę, że on jest święty, nie usprawiedliwiam go. Ale WIEM,
          > poprostu wiem, że to nie jest tak, że on się mną bawi.
          > Oczywiście, że powinnam wiedzieć, że net to tylko net, dlatego, jak powiedziała
          > m,
          > nie nastawiałam się na znalezienie tu wielkiej miłosci ani nie rzuciłam się w t
          > en
          > związek od samego początku. Zaczęło się niewinnie i chyba oboje nie widzieliśmy
          >
          > do czego to zaprowadzi.
          >
          > Dzięki Ci, że mi odpoweidziałaś, ale 'pobaw się nim' to nie rada dla mnie. Ja t
          > ak
          > nie umiem. Nawet jeśli by mnie skrzywdził celowo to nigdy, przenigdy nie
          > potrafiłabym się nim pobawić. To poprostu nie ja i już.
          > Najgorsze jest to, że wiem, iż dla niego to też nie zabawa. Bo gdyby było inacz
          > ej
          > to naprawdę ułatwiłoby mi sprawę, a tak?
          >
          > Mówisz, żebym rzuciła to w diabły. OK, ale jak to zrobić?????
          >
          >
          >
          > Gość portalu: Grażka napisał(a):
          >
          > > Facet jest nie w porządku wobec ciebie, koniec i kropka! Ważne jest jeszcz
          > e ile
          > >
          > > masz lat . Powinnaś była zdawać sobie sprawe z tego że na necie wszystko j
          > est
          > > możliwe, że możesz zostać oszukana przez te drugą osobę. nie bedę Ci prawi
          > ć
          > > morałów, bo nie o to chodzi, ale chcę Ci poradzić : rzuć to wszystko w dia
          > bły!
          > > Jezeli facet nie powiedział na początku, że jest żonaty i manipulował cały
          > czas
          > >
          > > tobą i twoimi uczuciami to nie jest wart Twojego zainteresowania, zaangażo
          > wania
          > >
          > > itp. Zapewne liczył na szybki romans, który zawsze moze skończyc w sprzyja
          > jącym
          > >
          > > dla siebie momencie. nie licz na to,że się rozwiedzie , zawsze znajdzie ja
          > kieś
          > > ale! Przemyśl to, czy warto to dalej ciągnąć! Świat jest taki piekny, tyle
          >
          > > jeszcze życia przed tobą, tylu facetów po tym swiecie chodzi. Nie pozwól b
          > y on
          > > z toba zerwał! Zrób to pierwsza, a będziesz miała satysfakcję że to ty go
          > > rzuciłaś! Jeśli bedzie mu na tobie zależało, zrobi wszystko dla Ciebie! za
          > karę
          > >
          > > że cię oszukał pobaw się nim! Życzę powodzenia, pozdrawiam
          >

          Droga T. Wiem że jest ci trudno! Przeżywam podobną historię. Z tym, że on nie
          jest żonaty i dzieciaty ale młody, pełen życia, a ja już kobieta w wieku
          balzakowskim. Manipulował mną przez kilka miesięcy, wciągną mnie w swoje gierki
          (nawet się nie spostrzegłam),a kiedy chciałam skończyć nie pozwolił,używał
          różnych takich argumentów w które uwierzyłam.Teraz mnie jest strasznie cięzko to
          skończyć, no bo poprostu ........ zakochałam się. Ja dojrzała kobieta, mężatka ,
          matka dzieciom. Zaznaczam, że moja rodzina nie cierpi na tym flircie czy
          romansie . Dlatego chciałam cię przestrzec! Nie daj się dalej wciągnąć we jego
          gierki, nie wierz,że odejdzie od żony. Przeżyłaś coś pięknego, ale cóż, co piękne
          i niesamowite szybko się kończy. Ja jestem po rozmowie z psychologiem. Stanowczo
          kazał skończyć! nie odbierać maili, telefonu, zablokować gg. Ale czy zdołam tak
          postapić, nie wiem. Spróbuj Ty może ci się uda! Pozdrawiam Cię, zbierz siły i do
          dzieła!!!
    • Gość: kasia Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.02, 13:21
      nie zgdzam sie z tym do konca..sama tkwie w chorym zwiazku .poznalam kogos i
      zakochalam sie on rozniez we mnie..moje malzenstwo jest tylko i wylacznie na
      papierze..tkwie w tym zwiazku czesto mysle boje sie co robic ?mysle ze wlasnnie
      na niego czekalam tyle lat..on jest tak bardzo dla mnie tolerancyjny...powiesz
      mi kiedys jak bedziesz miala sile...i nie uwazam ze jestesm nie w
      porzadku..moje malzenstwo bylo jedna wielka pomylka i to ze zyjemy obok siebie
      tyle lat to czy calkowiecie ma mnie dyskawalifikowac do bycia szzcesliwa teraz
      dluga droga przedemna do przebycia ale wiem ze nie jestesm i nie bede na niej
      sama kocham i jestem kochana a na poczatku naszej znajomosci tez przemilczalam
      fakt ze nie jestes sama.....
      • Gość: frisky2 Re: co ja mam teraz zrobic? IP: 62.233.139.* 29.04.02, 13:49
        Rzuc ich obu i bierz sie za trzeciego:)
        • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 13:53
          Obu?

          Chętnie, tylko gdzie ja znajdę tak fantastycznego faceta????



          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > Rzuc ich obu i bierz sie za trzeciego:)

          • Gość: soso Re: co ja mam teraz zrobic? IP: 195.41.66.* 29.04.02, 14:20
            W to mozna wejsc o ile oboje na 100% jestescie przekonani, ze tak bedzie
            dobrze. Niestety, ta sytuacja nie zna kompromisu i zawsze beda ofiary i
            wygrani. Trudna sprawa i biorac pod uwage statystyke nie jest bardzo szansowna
            ale jezeli bardzo w siebie wierzycie to moze sie udac.

            Mysle, ze Twoja sytuacja jest trudniejsza niz jego. Inna alternatywa. Ale to
            tylko pewien punkt widzenia. Wielu sie przeciez udalo :-)

            pzdrw

            soso

            PS

            Rozumiem Was bardzo dobrze a teksty powyzej oprocz Malwinych sa do zapomnienia
            zaraz po przeczytaniu.
            • Gość: t. Re: do soso IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 14:30
              Tego się obawiałam (że nie ma kompromisu), ale w końcu czas już chyba najwyższy,
              żeby przestać być naiwną.
              Bardzo, bardzo Ci dziękuję za Twoje słowa. Są czymś więcej niż krzyczeniem, że
              tak nie można, bo moralność. Czym jest moralnośc to ja sama wiem...

              Masz rację, może się udać jeśli wierzymy... Ale jak się przekonać, że wierzymy aż
              tak bardzo?? Kiedy?
              I jak mam się zachować ZANIM się o czymkolwiek przekonam? Przecież nie mogę go
              tak poprostu zostawić z tym wszystkim mówiąc 'ty mi udowodnij,że ją zostawisz a
              potem się zobaczy'!!!
              Widzę, że ona naprawdę stara się chronić mnie przed tym, ale, właśnie, chronić
              się poprostu nie da. I jest dokładnie tak jak mówisz... czuję, że wiele tu do
              stracenia, bo czuję się odpowiedzialna nie tylko za swoja, ale i ja jego
              przyszłość.
              Nikt mi nie mówił, że życie może być takie trudne!!!



              Gość portalu: soso napisał(a):

              > W to mozna wejsc o ile oboje na 100% jestescie przekonani, ze tak bedzie
              > dobrze. Niestety, ta sytuacja nie zna kompromisu i zawsze beda ofiary i
              > wygrani. Trudna sprawa i biorac pod uwage statystyke nie jest bardzo szansowna
              > ale jezeli bardzo w siebie wierzycie to moze sie udac.
              >
              > Mysle, ze Twoja sytuacja jest trudniejsza niz jego. Inna alternatywa. Ale to
              > tylko pewien punkt widzenia. Wielu sie przeciez udalo :-)
              >
              > pzdrw
              >
              > soso
              >
              > PS
              >
              > Rozumiem Was bardzo dobrze a teksty powyzej oprocz Malwinych sa do zapomnienia
              > zaraz po przeczytaniu.

            • Gość: frisky2 Re: co ja mam teraz zrobic? IP: 62.233.139.* 29.04.02, 14:59
              Soso, zaraz zaraz, moj tekst nie jest do zapomnienia. Mysle, ze dla niej
              najlepsze wyjscie to darowac sobie z obydwoma panami. Ani jeden ani drugi nie
              stanal na wysokosci zadania, gdy trzeba bylo. Jak to wrozy na przyszlosc?
              • Gość: t. Re: do Frisky2 IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 15:05
                Frisky2!
                Nie, nie zapomnę Twojego tekstu :-) Rada jest bardzo dobra, ale jak to zrobić???
                Nie znalazłam faceta, którym chciałabym spędzić życie (przynajmniej jakąś jego
                wielką cześć) przez 25 lat skąd mam więc wiedzieć, że spotkam w przyszłości?
                A czy ten aktualny się nie sprawdził? Nie wiem, nie dałam mu chyba jeszcze szansy
                poprostu...



                Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                > Soso, zaraz zaraz, moj tekst nie jest do zapomnienia. Mysle, ze dla niej
                > najlepsze wyjscie to darowac sobie z obydwoma panami. Ani jeden ani drugi nie
                > stanal na wysokosci zadania, gdy trzeba bylo. Jak to wrozy na przyszlosc?

                • Gość: frisky2 Re: do Frisky2 IP: 62.233.139.* 29.04.02, 15:17
                  T. nie szukaj, to najlepsza rada. Jak bedziesz szukac, to jest duze ryzyko, ze
                  sobie wyszukasz takiego na 99 procent. A ten 100-procentowy, na ktorego moze
                  trzeba by bylo zaczekac 5 minut dluzej, cie ominie.
    • Gość: Marta Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 14:15
      FANTASTYCZNEGO ????? widac , że jestes baaaaardzo zakochana .
      poza tym , jesli wtedy popełnił bład i sie z Nia ozenił mimo , ze od poczatku
      wiedział , ze to była pomyłka - dlaczego teraz od Niej nie odejdzie . ?????
      rozumiem , że nie jest łatwo , ale do cholery dlaczego nie stac go na
      szczerość wobec zony ?? Mysle , że ona wiedzac jaki on ma stosunek do niej
      wolaby byc sama . To wszysko jest załosne a facet wychodzi na fantastycznego
      goscia , który męczy sie z żona , ale biedaczek ma tak dobre serce , ze nie
      moze odejść . buuuuuuuuuuu
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 14:20
        Tak, fantastycznego. Jestem zakochana i z natury bardzo egzaltowana, stąd te
        stwierdzenia.

        Nie odejdzie, bo ona nie chce mu na to pozwolić. Nie odszedł jeszcze, bo jest
        dziecko. Ona wie co on czuje, ale nie chciała być panną z dzieckiem. Pewnie go
        kocha, nie odmawiam jej tego, ale zaszła w ciążę celowo (sama się do tego
        przyznała), ponieważ chciała go mieć napewno dla siebie. Więc jakoś tam ma. Ale
        on jej nie oszukuje, a ona i tak chce go zatrzymać.

        Rozumiem twoją ironię. Takiego spojrzenia na sprawę też mi bardzo trzeba.


        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > FANTASTYCZNEGO ????? widac , że jestes baaaaardzo zakochana .
        > poza tym , jesli wtedy popełnił bład i sie z Nia ozenił mimo , ze od poczatku
        > wiedział , ze to była pomyłka - dlaczego teraz od Niej nie odejdzie . ?????
        > rozumiem , że nie jest łatwo , ale do cholery dlaczego nie stac go na
        > szczerość wobec zony ?? Mysle , że ona wiedzac jaki on ma stosunek do niej
        > wolaby byc sama . To wszysko jest załosne a facet wychodzi na fantastycznego
        > goscia , który męczy sie z żona , ale biedaczek ma tak dobre serce , ze nie
        > moze odejść . buuuuuuuuuuu

        • Gość: Marta Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 14:28
          Gość portalu: t. napisał(a):

          > Tak, fantastycznego. Jestem zakochana i z natury bardzo egzaltowana, stąd te
          > stwierdzenia.

          Punkt dla Ciebie , że przyznajesz sie . Tylko nie przesadź, faceci na dłuzsza
          mete nie trawia egzaltowanych panien
          >
          > Nie odejdzie, bo ona nie chce mu na to pozwolić.

          Nie rozumiem - przykuła go do kaloryfera ????
          >
          > Rozumiem twoją ironię. Takiego spojrzenia na sprawę też mi bardzo trzeba.

          Dziekuje i pozdrawiam mimo wszystko . tez przeszłam przez tzw. trudny zwiazek i
          wiem , ze pewnie bardzo cierpisz .ale nie wszysko jest tak , jak sobie
          wyobrazamy , niestety ...
          Trzymam kciuki :-)
          >
          >
          > Gość portalu: Marta napisał(a):
          >
          > > FANTASTYCZNEGO ????? widac , że jestes baaaaardzo zakochana .
          > > poza tym , jesli wtedy popełnił bład i sie z Nia ozenił mimo , ze od pocza
          > tku
          > > wiedział , ze to była pomyłka - dlaczego teraz od Niej nie odejdzie . ???
          > ??
          > > rozumiem , że nie jest łatwo , ale do cholery dlaczego nie stac go na
          > > szczerość wobec zony ?? Mysle , że ona wiedzac jaki on ma stosunek do nie
          > j
          > > wolaby byc sama . To wszysko jest załosne a facet wychodzi na fantastycz
          > nego
          > > goscia , który męczy sie z żona , ale biedaczek ma tak dobre serce , ze n
          > ie
          > > moze odejść . buuuuuuuuuuu
          >

          • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 14:34
            Staram się trzymać w granicach rozsądku i zwykle mi wychodzi. Dopiero jak w
            stanie awaryjny rozsądek 'pada'.

            Nie, nie przykuła, ale o rozwodzie nawet słyszeć nie chce. Przecież nie wyjdzie i
            nie zostawi wszystkiego ot tak (nie mówię tu o dobrach materialnych, bynajmniej).
            Mają przecież dziecko, które kocha nad życie.

            Bardzo Ci dziękuję za 'kciuki'.
    • Gość: Shy Re: co ja mam teraz zrobic? IP: 2.5.PRE* / 141.11.119.* 29.04.02, 14:34
      Zdaj sie na to co Ci serce i rozum podpowiada - i zyj z ta decyzja!!!
      Obojetnie co postanowisz, bedziesz zadawala sobie pytanie - czy zrobilam
      dobrze? a moze trzeba bylo inczej zrobic?
      To twoje zycie i Twoje decyzje.
      Zycze trafnego wyboru

      Pozdrawiam
      Niesmialy
    • karmazynek Re: co ja mam teraz zrobic? 29.04.02, 15:12
      opowiem historie troszke podobna, a troszke rozna (ale chyba bardziej podobna)
      zwiazalam sie z mezczyzna ktory - a jakze - mial dziecko.
      nie byl zonaty, rozstal sie z dziewczyna ze wzgledu na jej niewiernosc.
      o tym ze bedzie ojcem dowiedzial sie juz po rozstaniu (ale zanim sie
      zwiazalismy).
      gdyby nie byl dla mnie osoba bardzo wazna, nie bylabym z nim.
      ale byl wazny, akceptowalam wiec jego, jego sytuacje i to ze ma dziecko, ktore
      jest dla niego wazne i nigdy nie probowalalam ograniczac jego prawa do bycia
      ojcem.
      tylko ze on w pewnym momencie zdecydowal, ze w sumie dziecko jest
      najwazniejsze, tamta dziewczyna jest koncu jego matka i wlasciwie najlepiej
      zeby jednak byli razem.
      po dojrzalym namysle, a jakze.
      o decyzji dowiedzialam sie przez telefon, nie znalazl odwagi zeby sie spotkac i
      szczerze porozmawiac.

      nie musze mowic, ze dlugo sie placi za cos takiego. i duzo. (pare lat?)

      ale tez nie mowie ze tak jest zawsze
      tak po prostu moze byc

      mysle ze na razie nie masz warunkow by podjac decyzje
      poczekaj na jego gest i na jego dojrzalosc, skoro swoich uczuc jestes pewna
      ale nie czekaj zbyt dlugo, by on nie uznal ze niepodejmowanie decyzji jest
      najlepszym wyjsciem z trudnej sytuacji
      postepuj zgodnie z soba ale i chron siebie!

      pozdrawiam cieplutko

      karmazynek
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 29.04.02, 15:18
        Drogi Karmazynku!
        Dziekuję za ciepły i mądry post.
        Staram się chronić siebie, ale życie w zawieszeniu, kiedy nie wiem czy powinnam
        robić wszystko by o nim zapomnieć czy też raczej koncentrować siły na na to, co
        ma nadejść, jest niezwykle trudne.

        Masz rację, nie mam teraz warunków, potrzebuję czasu. Bardzo Ci dziękuję.

        Życzę Tobie, sobie, wszystkim byśmy nie musieli nigdy przeżywać takich dylematów
        i leczyć się z takich odtrąceń, jakie Ciebie spotkało.


        karmazynek napisał(a):

        > opowiem historie troszke podobna, a troszke rozna (ale chyba bardziej podobna)
        > zwiazalam sie z mezczyzna ktory - a jakze - mial dziecko.
        > nie byl zonaty, rozstal sie z dziewczyna ze wzgledu na jej niewiernosc.
        > o tym ze bedzie ojcem dowiedzial sie juz po rozstaniu (ale zanim sie
        > zwiazalismy).
        > gdyby nie byl dla mnie osoba bardzo wazna, nie bylabym z nim.
        > ale byl wazny, akceptowalam wiec jego, jego sytuacje i to ze ma dziecko, ktore
        > jest dla niego wazne i nigdy nie probowalalam ograniczac jego prawa do bycia
        > ojcem.
        > tylko ze on w pewnym momencie zdecydowal, ze w sumie dziecko jest
        > najwazniejsze, tamta dziewczyna jest koncu jego matka i wlasciwie najlepiej
        > zeby jednak byli razem.
        > po dojrzalym namysle, a jakze.
        > o decyzji dowiedzialam sie przez telefon, nie znalazl odwagi zeby sie spotkac i
        >
        > szczerze porozmawiac.
        >
        > nie musze mowic, ze dlugo sie placi za cos takiego. i duzo. (pare lat?)
        >
        > ale tez nie mowie ze tak jest zawsze
        > tak po prostu moze byc
        >
        > mysle ze na razie nie masz warunkow by podjac decyzje
        > poczekaj na jego gest i na jego dojrzalosc, skoro swoich uczuc jestes pewna
        > ale nie czekaj zbyt dlugo, by on nie uznal ze niepodejmowanie decyzji jest
        > najlepszym wyjsciem z trudnej sytuacji
        > postepuj zgodnie z soba ale i chron siebie!
        >
        > pozdrawiam cieplutko
        >
        > karmazynek

    • Gość: kluba1 Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.we.client2.attbi.com 29.04.02, 19:19
      Nie gniewaj sie, ale...tlumaczysz go caly czas! A co on na to ? Na co
      czeka ? Az dziecko dorosnie ? Ile lat masz tak zamiar czekac? A kiedy on
      siadal to komputera to nie pamietal, ze ma zone i dziecko ? Tak ciebie tez
      kocha a nie pamietal, ze ma zone i dziecko , gdy zaczal rozmawiac z toba ?
      Zdaje mi sie, ze oklamal ciebie, zone dziecko. Mozliwe, ze jest swietnym
      czlowiekiem wedlug ciebie alee... i co dalej?.... i co on na to?..... Sama
      sobie odpowiesz na pytania . Rozmowa "z nim" powinna dac ci tez wiele
      odpowiedzi na pytania twoje i zadane tutaj na twoja prozbe. Jesli tych
      odpowiedzi od niego nie dostaniesz, to ..... wyciagnij wnioski. Zycze Ci
      wszyskiego najlepszego !!!!! Pamietaj, to ON spowodowal ta sytuacje, NIE TY !!
      Niech On teraz sprawe wyjasnia, rozwiazuje, planuje itp. itd. !!!!
      Powodzenia !!!
    • Gość: Martyna Re: co ja mam teraz zrobic? IP: 65.223.159.* 29.04.02, 20:31


      Twoja sytuacja jest bardzo trudna musisc dokonac trudnych wyborow.
      Ja naprawde Cie rozumiem milosc jest slepa a niedostepnosc faceta chyba
      tylko podgrzewa cala sytuacje bo zawsze cos co trudne do zdobycia jest dla nas
      cenniejsze niz to co przychodzi latwo.

      Jesli chcesz poznac moja opinie, rade do ktorej sie prawdopodobnie i tak nie
      zastosujesz ( wiem bo bylam co prawda nie z zonatym facetem ale z draniem )inni
      mi radzili a ja oczywiscie szlam swoja droga.
      Spojrz realnie facet jest zonaty i jesli tylko chce w kazdej chwili moze sie
      rozwiesc . Tlumaczenia w stylu jak dziecko podrosnie, zona sie nie zgadza to
      tzw boloni. Gdyby naprawde chcial sie rozwiesc to by przynajmniej o to walczyl,
      zlozyl by wniosek rozwodowy trele morele o dziecku. Ja gleboko wierze , ze
      nawet czym dziecko starsze to bardziej przezywa rozwod bo jak jest male to
      jeszcze tego nie rozumie i jak w miare dorastania bedzie sie tlumaczylo dziecku
      cala sytuacje to jest szansa , ze zrozumie.
      Wiem, ze prawda czasami bywa bolesna ale jest lepsza niz zycie iluzja.
      Moja znajoma miala przyjaciolke, ktora spotykala sie z facetem juz w trakcie
      separacji byli ze soba 1.5 roku i co facet wrocil do zony a rozwod sie nie
      odbyl.

      Pozdrawiam I nie badz na mnie zla ale napisalam co mysle i czuje i naprawde mam
      nadzieje, ze Cie nie urazilam
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 30.04.02, 08:56
        Nie, droga Martyno, nie uraziłaś mnie. Dziękuję Ci bardzo, że napisałaś do mnie.
        Jak już mówiłam wyżej, bardzo cenne jest dla mnie każde spojrzenie na sprawę, bo
        bardzo się w tym wszystkim pogubiłam. Za dużo chyba myślę...

        Nie wiem jeszcze co zrobię. Ale dzięki Wam zrozumiałam, że muszę dać sobie czas i
        chronić siebie, bo w ostatecznym rozrachunku nikt tego za mnie nie zrobi.

        Martyno, on podjął już kroki zmierzające do rozwodu, ale, jak w przypadku
        historii Twojej znajmej, czy to wystarczy? Nie wiem.

        t.
        • Gość: Shy Re: co ja mam teraz zrobic? IP: 2.5.PRE* / 141.11.119.* 30.04.02, 13:21
          Pozwolcie, ze zabiore glos jako stojacy z 'drugiej strony'. Nie jest latwo sie
          rozwiesc. Mi to zajelo dwa lata. Dwa lata dojrzewalem do rozwodu, mimo tego, ze
          wiedzialem, ze malzenstwo sie skonczylo. Nie uwazam, ze byly to stracone lata,
          bo podjalem te decyzje swiadomie, mialem duzo czasu by ja przemyslec (lacznie z
          wizytami u terapeuty, wraz z zona), mialem okazje (gdybym chcial) wycofac sie z
          tej decyzji. Wiec drogie Panie, nie jest to takie latwe i takie szybkie
          jakbyscie tego chcialy. I jeszcze jedna sprawa - podtrzymuj swego faceta na
          duchu - to wazne!
          Pozdrawiam
          Niesmialy
          • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 30.04.02, 13:30
            Drogi Shy,
            ależ ja się staram podtrzymywać go na duchu! Ale nie jestem przecież wyłącznie
            jego przyjaciółką, a mimo wszystko - stroną w sprawie, bez względu na to jak
            bardzo chcę tego uniknąć.
            Nie oczekuję także, że on zrobi to 'ot tak', z dnia na dzień. Ale jego sytuacja
            jest przecież nieco inna - brał ślub nie z kobietą, którą sam sobie wybrał (co go
            oczywiście nie usprawiedliwia).

            Właśnie ze względu na ten cholerny rozwód tak strasznie się boję, że mnie to
            przerośnie. Bo z jednej strony, nie chcę i nie mogę zostawić go samego z tym
            wszystkim, a z drugiej strony muszę przecież chronić siebie samą...
        • Gość: Martyna Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.proxy.aol.com 30.04.02, 19:44

          Droga T!

          Jesli on juz podjal kroki rozwodowe ( rozumiem,ze zlozyl pozew o rozwod) to
          jest szansa , ze rzeczywiscie ma zamiar sie rozwiesc czyli, ze jest uczciwy w
          stosunku do Ciebie.Jednak mimo wszystko badz ostrozna , moze podsun mu jakas
          literature na temat dziecka i rozwodu oczywiscie taka, ktora popiera
          stanowisko , ze dla dziecka lepszy jest zdrowy rozwod niz chora, zimna rodzina
          bez milosci.
          Co do mojej znajomej sytuacja byla troszke inna bo facet byl w separacji z
          powodu problemow w malzenstwie i sie zenil byl zakochany. W czasie separacji
          jego zona wymyslala powody takie, ze on musial sie z nia spotykac jakos
          doprowadzila, ze zaczeli zpowrotem sypiac i to chyba go ostatecznie przekonalo,
          ze wrocil do zony.
          Badz jednak ostrozna, nie zalamuj sie , nie panikuj ale uwazaj.
          Powodzenia
          Badz jednak bardzo ostrozna
    • Gość: dada Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.anonymous.dialup.atcom.net.pl 30.04.02, 23:38
      A czy wiesz, czego on by najbardziej chciał w tej chwili? Czy powiedział Ci, że
      chce być z Tobą, czy tylko się tego domyślasz?
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 06.05.02, 09:41
        Droga Dado,
        oczywiście, że mi powiedział (aż tak naiwna nie jestem).
        on cały czas mówi, że na taką miłość czekał całe życie, ale rozumie, że dla mnie
        to wszystko jest zbyt trudne, żeby w to ot tak wejść.


        Gość portalu: dada napisał(a):

        > A czy wiesz, czego on by najbardziej chciał w tej chwili? Czy powiedział Ci, że
        >
        > chce być z Tobą, czy tylko się tego domyślasz?

    • Gość: T. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 12:08
      przeciez na poczatku byliscie tylko znajomymi na necie, ktorzy jednak mowili o
      roznych problemach to jak on mogl przemilczec fakt ze jest zonaty. moim zdaniem
      przemilczaj to specjalnie. z mojego zycia moge Ci powiedziec ze tez poznalam
      faceta na necie, ale ten od razu powiedzial ze jest w trakcie rozwodu,
      spotkalismy sie jak jzu mial wszystko za soba. pozwoj ze sie tak wyraze wilk
      syty i owca cala, bo nikt nic nie przemilczaj. poza tym jestes pewna ze to co
      mowi jest prawda?
      • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.mcnet.pl 06.05.02, 13:58
        Tak, jestem pewna, oczywiście na tyle na ile można być w takich sprawach, pewnym.
        Ale wiem poprostu, że on mówi prawdę i (teraz już) nie kłamie.

        Wiem także, że on nie postąpił uczciwie przemilczając 'drobny' fakt, że jest
        żonaty i nie usprawiedliwiam go, wręcz przeciwnie.
        Zresztą on sam teraz widzi jak to wygląda z zewnątrz, ale myślę, że człowiek,
        który czuje się jak w więzeniu, któremu wydaje się, że jego życie jest przegrane
        robi różne głupstwa.

        To bardzo budujące, że chociaż Twój facet umiał się zachować jak mężczyzna i nie
        stchórzył.
        • Gość: samaka Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.214.97.248.Dial1.Boston1.Level3.net 06.05.02, 15:46
          Cala Twoja historia ludzaco przypomina mi pewnego D.Z. (dupka
          zolednego) - tak go ochrzcilam - byl facetem mojej przyjaciolki. Poznala go
          na necie. On biedaczek nie mogl rozwiesc sie z zona, ktora wpuscila go w
          dziecko, bo nie zgadzala sie na rozwod, no i oczywiscie bardzo swoja
          coreczke kochal.
          Dokladnie to samo.
          A Ty (sorry) pieprzysz glupoty dokladnie tak jak robila to moja przyjaciolka,
          zakochana w D.Z. tak jak Ty w tym swoim.
          Dziewczyno!!!! Oprzytomnij!!!!
          To super dupek, nie wart nawet sekundy myslenia o nim.
          To klamca i tchorz.
          Za nic nie chcialabym spedzic nawet sekundy w jego towarzystwie - a TY
          zaslepiona, bezrozumnie zakochana chcesz marnowac sobie zycie?
          On sie nie rozejdzie, tylko pobawi Twoim kosztem, a Ty zaplacisz tym
          wieksza cene, im dluzej bedziesz poswiecac mu swoj czas.

          I tu naprawde nie chodzi o bycie zlosliwa.
          Po prostu dobrze Ci zycze.
          Patrzylam jak cierpiala moja przyjaciolka ( a czytajac Twoj post mialam
          wrazenie, ze czytam o D.Z.)

          pozdr
          • Gość: aha Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.chello.pl 18.05.02, 18:33
            Wiem, że już dużo czasu minęło na tym wątku, ale jest on jakby stworzony dla
            mnie. Weszłam tu,żeby szukać pomocy, ale moja historia jest poniekąd
            odpowiedzią na Twoje wątpliwości, T.

            Otóż ja jestem żoną faceta, który kogos poznał na necie.
            Naturalnie dowiedziałam się przez przypadek. Żyłam wiele lat w przekonaniu, że
            moje małżeństwo nie jest szczytem namiętności, ale kochamy się, ufamy sobie i
            udaje nam sie tworzyć ciepły dom dla naszego dziecka.

            Kiedy wszystko się wydało, mój mąż wyraził gorącą skruchę i gwałtowną chęć
            naprawienia wszystkich wyrządzonych mi krzywd moralnych. Podobno kocha tylko
            mnie.

            Ale jak mam mu wierzyć, skoro być może to samo mówi tamtej dziewczynie.
            Prawdopodobieństwo,że tą dziewczyną jesteś Ty jest bardzo małe, ale wyobraź
            sobie przez chwilę, że tak jest.

            Która z nas mogłaby mu wierzyć? Która z nas zaufałaby mu do końca życia?

            Pozdrawiam Cię serdecznie, droga T.
            Głęboko zraniona

            aha
            • Gość: t. Re: co ja mam teraz zrobic? IP: *.u.mcnet.pl 21.05.02, 17:03
              myślę o tym, myślę i to mnie dobija... myśl, że ktoś może czuć się jak Ty teraz
              jest dla mnie nie do zniesienia.
              a jednocześnie wiem, że on NIE dla mnie się z nią rozwodzi, nie przeze mnie...
              czy mimo to powinnam postawic na nas krzyżyk?



              Gość portalu: aha napisał(a):

              > Wiem, że już dużo czasu minęło na tym wątku, ale jest on jakby stworzony dla
              > mnie. Weszłam tu,żeby szukać pomocy, ale moja historia jest poniekąd
              > odpowiedzią na Twoje wątpliwości, T.
              >
              > Otóż ja jestem żoną faceta, który kogos poznał na necie.
              > Naturalnie dowiedziałam się przez przypadek. Żyłam wiele lat w przekonaniu, że
              > moje małżeństwo nie jest szczytem namiętności, ale kochamy się, ufamy sobie i
              > udaje nam sie tworzyć ciepły dom dla naszego dziecka.
              >
              > Kiedy wszystko się wydało, mój mąż wyraził gorącą skruchę i gwałtowną chęć
              > naprawienia wszystkich wyrządzonych mi krzywd moralnych. Podobno kocha tylko
              > mnie.
              >
              > Ale jak mam mu wierzyć, skoro być może to samo mówi tamtej dziewczynie.
              > Prawdopodobieństwo,że tą dziewczyną jesteś Ty jest bardzo małe, ale wyobraź
              > sobie przez chwilę, że tak jest.
              >
              > Która z nas mogłaby mu wierzyć? Która z nas zaufałaby mu do końca życia?
              >
              > Pozdrawiam Cię serdecznie, droga T.
              > Głęboko zraniona
              >
              > aha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka