Gość: Kocianna
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
30.04.02, 19:30
Mam 24 lata, a on 28. Jesteśmy młodym, szczęśliwym małżeństwem, mamy gdzie
mieszkać, oboje pracujemy, w przypadku urlopu macieżyńskiego mielibyśmy 3000 na
troje plus korepetycje, po urlopie obejdziemy się bez opiekunki, bo ja pracuję
te 18 godzin tygodniowo w szkole obok domu, mamy młodą stosunkowo babcię
niedaleko, ja mam problemy hormonalne i moja pani doktor radzi, żeby się szybko
decydować, bo potem mogą być kłopoty. Problem: on nie chce do tego stopnia, że
nawet w kinderniespodziankę nie da się wrobić, bo po prostu się do mnie nie
zbliża, odkąd zaczęłam o dziecku napomykać. Ciągle: jeszcze jesteśmy
niedojrzali, jeszcze muszę skończyć doktorat, jestem zestresowany, nie jestem
gotowy, przyjadą Twoi rodzice i nas zamęczą, zostawisz mnie samego i będziesz
zajmować się tylko dzieckiem... To ostatnie, powiedzmy, rozumiem, bo był długo
jedynakiem i nagle mu się siostra niepełnosprawna urodziła. A we mnie instynkt
macierzyński buzuje i łzy napływają do oczu na widok każdego wózka i każdego
brzucha. Pomocy!