Dodaj do ulubionych

Jak go namówić na dziecko?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 19:30
Mam 24 lata, a on 28. Jesteśmy młodym, szczęśliwym małżeństwem, mamy gdzie
mieszkać, oboje pracujemy, w przypadku urlopu macieżyńskiego mielibyśmy 3000 na
troje plus korepetycje, po urlopie obejdziemy się bez opiekunki, bo ja pracuję
te 18 godzin tygodniowo w szkole obok domu, mamy młodą stosunkowo babcię
niedaleko, ja mam problemy hormonalne i moja pani doktor radzi, żeby się szybko
decydować, bo potem mogą być kłopoty. Problem: on nie chce do tego stopnia, że
nawet w kinderniespodziankę nie da się wrobić, bo po prostu się do mnie nie
zbliża, odkąd zaczęłam o dziecku napomykać. Ciągle: jeszcze jesteśmy
niedojrzali, jeszcze muszę skończyć doktorat, jestem zestresowany, nie jestem
gotowy, przyjadą Twoi rodzice i nas zamęczą, zostawisz mnie samego i będziesz
zajmować się tylko dzieckiem... To ostatnie, powiedzmy, rozumiem, bo był długo
jedynakiem i nagle mu się siostra niepełnosprawna urodziła. A we mnie instynkt
macierzyński buzuje i łzy napływają do oczu na widok każdego wózka i każdego
brzucha. Pomocy!
Obserwuj wątek
    • Gość: kola Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.04.02, 19:37
      jakie problemy masz tylko 24 lata? cz to wynika z badań że jak teraz nie
      urodzisz to potem nie będziesz mogła?
      jesli nie to powinnas dac męzowi szanse na to by i on mógł cieszyc sie z
      planowania dziecka, nic na sile
    • Gość: Andrzej Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.unl.edu 30.04.02, 19:49
      Gość portalu: Kocianna napisał(a):

      > Mam 24 lata, a on 28. Jesteśmy młodym, szczęśliwym małżeństwem, mamy gdzie
      > mieszkać, oboje pracujemy, w przypadku urlopu macieżyńskiego mielibyśmy 3000 na
      >
      > troje plus korepetycje, po urlopie obejdziemy się bez opiekunki, bo ja pracuję
      > te 18 godzin tygodniowo w szkole obok domu, mamy młodą stosunkowo babcię
      > niedaleko, ja mam problemy hormonalne i moja pani doktor radzi, żeby się szybko
      >
      > decydować, bo potem mogą być kłopoty. Problem: on nie chce do tego stopnia, że
      > nawet w kinderniespodziankę nie da się wrobić, bo po prostu się do mnie nie
      > zbliża, odkąd zaczęłam o dziecku napomykać. Ciągle: jeszcze jesteśmy
      > niedojrzali, jeszcze muszę skończyć doktorat, jestem zestresowany, nie jestem
      > gotowy, przyjadą Twoi rodzice i nas zamęczą, zostawisz mnie samego i będziesz
      > zajmować się tylko dzieckiem... To ostatnie, powiedzmy, rozumiem, bo był długo
      > jedynakiem i nagle mu się siostra niepełnosprawna urodziła. A we mnie instynkt
      > macierzyński buzuje i łzy napływają do oczu na widok każdego wózka i każdego
      > brzucha. Pomocy!

      ale egoicha, brrrrrr !!!
      • Gość: Sławek Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.telpol.net.pl / 172.16.10.* 30.04.02, 19:54
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > ale egoicha, brrrrrr !!!

        A u niego egoizmu nie dostrzegasz wogóle ?

        • Gość: Andrzej Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.unl.edu 30.04.02, 20:16
          Gość portalu: Sławek napisał(a):

          > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          >
          > > ale egoicha, brrrrrr !!!
          >
          > A u niego egoizmu nie dostrzegasz wogóle ?
          >

          Toz wlasnie o nim mowie (sorry jesli poszlo to w innym kierunku).
          Andrzej.
          • czarodziejka Re: Jak .. 01.05.02, 17:22
            ___
            Andrzej napisał(a):
            ale egoicha, brrrrrr !!!

            ___
            Sławek napisał(a):
            A u niego egoizmu nie dostrzegasz wogóle ?

            ___
            Andrzej napisał(a):
            Toz wlasnie o nim mowie (sorry jesli poszlo to w innym kierunku).

            ___
            hm ...
            czy chec posiadania dziecka nie jest przejawem egoizmu?
            chce miec dziecko, bo .. bo chce?
            zwroccie tez uwage na slowo "miec"
            czy chec posiadania dziecka wbrew ojcu nie jest przejawem egoizmu?

            nie wypowiadam zadnych sadow, czy opinii, ... daleka jestm od tego ... ja
            pytam ... sama nie wiem ...
            sama o sobie (i swym ewentualnym przyszlym dziecku) mysle, ze .. niestety, jest
            to ... pewnego rodzaju .. egoizm wlasnie

            ech ..
            trudne jest to zycie ..

            • mercedess Re: Jak .. 04.07.02, 14:33
              Chęć posiadania dziecka wbrew woli męża to wcale nie przejaw egoizmu!
              To właśnie jak nie chce się mieć dziecka (dla własnej wygody) jest przejawem
              wielkiego egoizmu.

              Szkoda, że mąż nie chce dziecka - przecież i tak na kobiecie spoczywa najwięcej
              problemów zwiazanych z dzieckiem...
              • Gość: Kim Re: Jak .. IP: 213.77.91.* 04.07.02, 15:35
                Nie zawsze nie chce się dziecka z wygody. Do macierzyństwa lub ojcostwa trzeba
                mieć powołanie, trzeba to czuć.
                Jeśli się nie ma, to lepiej nie unieszczęśliwiać dziecka i siebie.
                • mercedess Re: Jak .. 04.07.02, 16:46
                  A owszem - to też prawda.
                  Bywa też tak, że ojcem zaczyna się czuć dopiero tuż po porodzie.
                  Na przykład mój kolega, który w ogóle nie chciał mieć dzieci,
                  zaliczył "wpadkę", był zrozpaczony, ale jak zobaczył synka po urodzeniu i wziął
                  na ręce to sie popłakał z wrazenia i teraz świata poza nim nie widzi.
                  • Gość: Kim Re: Jak .. IP: 213.77.91.* 05.07.02, 09:51
                    Ale tak być nie musi, niestety. Ja bym się nie odważyła eksperymentować na
                    drugim człowieku.
                    Niestety, zgodnie z prawami biologii mężczyzna w 50% jest "autorem" nowego
                    życia. Więc ma prawo decydować, czy chce być ojcem, czy nie.
                    Jeśli kobieta koniecznie chce być matką bez względu na ochotę mężczyzny - to
                    nie może potem od niego nic wymagać.
    • Gość: Aśka Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.pai.net.pl 30.04.02, 20:35
      Kocianno, jedyne co Ci mogę zaproponować, to poczytanie listów na forum o
      niepłodności (wejdziesz przez "zdrowie"). Może tam znajdziesz argumenty, które
      przekonają Twojego męża, że nie należy bagatelizować Twoich problemów
      zdrowotnych, bo może się okazać, że wcale nie od razu zajdziecie w ciążę, tylko
      po... wielu latach leczenia.
      No chyba, że chce zostać tatusiem w wieku 40 lat.
    • Gość: kamfora A może on się boi... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 30.04.02, 20:44
      Gość portalu: Kocianna napisał(a):

      To ostatnie, powiedzmy, rozumiem, bo był długo
      > jedynakiem i nagle mu się siostra niepełnosprawna urodziła.

      Że Wam się dziecko niepełnosprawne urodzi...
    • chudyy Re: Jak go namówić na dziecko? 01.05.02, 17:51
      a mnie się ostatnio pomyślało, że problem z tymi ciągłymi roztrząsaniami czy mieć
      czy nie mieć dziecka wynikają w dużym stopniu z odejścia od naturalnego stanu w
      tej materii. Jeszcze wiek temu po prostu się miało dzieci i już. Teraz możliwość
      planownia momentu poczęcia może odpowiadać za takie jak tu dylemty. Myślę, że w
      wygodnictwie idziemy tak daleko, że już nam się nie chce mieć dzieci. Trudno. Ja
      tam nie miałem z tym problemu. Jak się okazało, że żona w ciąży tom oszalał z
      radości. Gorzej z żoną za to.
      kłaniam się
    • roseanne serdecznie polecam 01.05.02, 18:29
      w czasie cotygodniego buszowania po ksiegarni znalazlam cos fajnego.
      autor: Gordon Churchwell
      tytul: EXPECTING - one man's uncensored memoir of pregnancy

      zabawne, zastanawiajace i po czesci odpowiada na to pytanie.
      • Gość: nina_nin Re: serdecznie polecam IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 01.05.02, 20:38
        Ja chaciałam zaznaczyć tylko parę spraw - tzn. jesteś jeszcze baaardzo młoda
        (ja o parę latek starsza i nie w głowie mi dzieci), a problemy możesz mieć
        zawsze z zajściem w ciążę, natomiast Twój wiek to nie jest jeszcze absolutnie
        tzw. "ostatni dzwonek". A po drugie, jak to mawiają w tym to cały jest ambaras
        żeby dwoje chciało na raz. Jeżeli nie chce, tzn. że nie jest gotów i nie
        uszczęśliwiaj go na siłę. I nie roztkliwiaj się tak na widok dzieci ;) Weź się
        dziewczyno w garść, bo jeżeli on widzi jak mażesz się do każdego wózka i
        smęcisz w kółko o ciąży, to każdego by to odstraszyło. Spokojnie. Spokojne
        rozmowy, DELIKATNE mówienie o pragnieniu dziecka i cierpliwość. I nie zachowuj
        się jak małą dziewczynka, która teraz chce dostać lalkę i już.
        • mindo Re: serdecznie polecam 02.05.02, 11:07
          Jeżeli lekarz powiedział, że możesz miec problemy to nie czekaj tylko od razu
          bierz sie do majstrowania, bo za parę lat może faktycznie juz być za późno.
          Nie rozumiem twego faceta, przemawi przez niego skrajny egoizm. Na czy on niby
          ma stracić jeśli pojawi się dziecko? Czy to on będzie miał gruby brzuch przez
          kilka miesięcy? A może to on będzie na macierzyńskim i nie napisze tej swojej
          ukochanej pracy doktorskiej?
          Palant z niego i tyle! Nie słuchaj go i postaw przed faktem dokonanym...czyli
          kinderniespodzianka (stary chwyt sprytnych kobiet).
          • Gość: frisky2 Odwrotny problem IP: *.devs.futuro.pl 02.05.02, 13:12
            A ja nie umiem swojej zony namowic na dziecko. Dzis mi ponownie zakomunikowala,
            ze nic z tego.
            • chudyy no to Frisky2 02.05.02, 13:28
              Gość portalu: frisky2 napisał(a):
              > A ja nie umiem swojej zony namowic na dziecko. Dzis mi ponownie zakomunikowala,
              > ze nic z tego.

              masz okazję w tolerancji się poćwiczyć
              pozdro
            • wredna2 Re: Odwrotny problem 02.05.02, 13:56

              frisky2

              nie namawiaj.. to samo przyjdzie, zobaczysz... zona nagle zacznie zagladac do
              wozkow i " wykrzywic sie" do siedzacych w nich malenstw...
              to wlasnie bedzie ten moment, nie przegap go...:)))




              Gość portalu: frisky2 napisał(a):

              > A ja nie umiem swojej zony namowic na dziecko. Dzis mi ponownie zakomunikowala,
              >
              > ze nic z tego.

              • Gość: frisky2 Re: Odwrotny problem IP: *.devs.futuro.pl 02.05.02, 14:00
                Oj, wredna, nic z tego. Nawet zaczalem palic (bo juz mi i tak na dzieci nie
                zaszkodzi, no nie?
                • wredna2 Re: Odwrotny problem 02.05.02, 14:02

                  Chyba w zlym kierunku poszedles, frisky, mimo wszystko...:)
          • Gość: ida Re: serdecznie polecam IP: *.csk.pl 02.05.02, 13:28
            mindo napisał(a):

            > Jeżeli lekarz powiedział, że możesz miec problemy to nie czekaj tylko od razu
            > bierz sie do majstrowania, bo za parę lat może faktycznie juz być za późno.


            ja w kwestii merytorycznej-sama jestem lekarzem i przestrzegam przed zbyt
            dosłownym braniem do siebie to co mówią lekarze ponieważ zbyt często się mylą
            stawiając takie kategoryczne diagnozy

            poza tym, układanie sobie (i partnerowi) życia pod dyktando lekarzy ("bo jak
            teraz pani nie urodzi to poźniej bedzie to zupełnie niemozliwe") to moim zdaniem
            gruba przesada


            • Gość: frisky2 Re: chudyy IP: *.devs.futuro.pl 02.05.02, 13:46
              Albo poszukac innej matki dla swego dziecka;)
              • chudyy Frisky2 02.05.02, 13:48
                Gość portalu: frisky2 napisał(a):
                > Albo poszukac innej matki dla swego dziecka;)

                ech życie,
                pozdro
                • Gość: frisky2 Re: Frisky2 IP: *.devs.futuro.pl 02.05.02, 13:53
                  ech, takie asze meskie zycie:(
                  • Gość: misia Re: Frisky2 IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 06.05.02, 14:59
                    U mnie mój mąż nie chce miec dzieci a dodam, że mam juz 30 lat a 5 lat jesteśmy po ślubie
                    • Gość: Kim Re: Frisky2 IP: 213.77.91.* 06.05.02, 15:53
                      Myślę, że takie waże rzeczy jak moment czy też w ogóle fakt posiadania dzieci
                      powinno się wspólnie ustalić przed ślubem lub "związaniem się". To są zbyt
                      istotne tematy i bardzo trudny jest kompromis, jeśli jedno chce mieć dzieci, a
                      drugie nie.
                      Dziecko ma być wasze i Twój mężczyzna ma 50% głosów przy tym wyborze, jego
                      zdanie jest tak samo ważne jak Twoje.
                      I może warto zapytać go, jak on to widzi, jaki jest jego przepis na życie.
                      Decyzja o nieposiadaniu dzieci to nie zawsze egoizm - po prostu jeden ma do
                      tego powołanie, a inny nie.
          • Gość: anka Re: serdecznie polecam IP: 195.94.218.* 27.06.02, 12:53
            Może to i palant, ale TP JEGO PRAWO! Nie można nikogo zmuszać do posiadania
            dziecka wbrew jego woli, a od czasu kiedy chwyt "na ciaże" działał, upłynęło
            dużo czasu. Skoro twój facet nie zbliża się do ciebie z obawy, zeby nie zostać
            wrobionym, to jest sygnał, że NAPRAWDĘ nie chce i uszczęśliwienie go na siłe
            skończy się tylko rozpadem związku. Pamiętaj o jednym - można faceta "zmusić"
            do posiadania dziecka, ale żadną miarą nie zmusisz go, żeby je pokochał, jeśli
            sam jeszcze do tego nie dorósł. I w tym przypadku jeśli sobie
            zafundujesz "kinderniespodziankę", to zrealizujesz najprawdopodobniej swoje
            marzenia tylko połowicznie - jako samotna matka...
            • Gość: Kim Re: serdecznie polecam IP: 213.77.91.* 28.06.02, 15:41
              Święte słowa.
            • Gość: aga Re: serdecznie polecam IP: 157.25.126.* 28.06.02, 17:14
              brawo dla tej pani! myślę dokładnie tak samo
              zastanawiam sie dlaczego niektórzy piszą, że to palant? ja go rozumiem, chociaż
              jestem kobietą
              mam 25 lat i nie mówię, że nigdy nie będę chciała mieć dziecka, ale jedno jest
              pewne - NIE TERAZ!!! I nawet jeśli moj facet, by mnie bałagał, to nie
              zdecydowałabym się na ciążę. Dziecko nie jest zabawką, takie decyzje muszą być
              podejmowane świadomie przez OBIE STRONY.
              Postaraj sie postawic w jego sytuacji
            • Gość: Ola Re: serdecznie polecam IP: 2.3.STABLE* / 192.168.0.* 01.07.02, 08:33
              Gość portalu: anka napisał(a):

              > Może to i palant, ale TP JEGO PRAWO! Nie można nikogo zmuszać do posiadania
              > dziecka wbrew jego woli, a od czasu kiedy chwyt "na ciaże" działał, upłynęło
              > dużo czasu. Skoro twój facet nie zbliża się do ciebie z obawy, zeby nie zostać
              > wrobionym, to jest sygnał, że NAPRAWDĘ nie chce i uszczęśliwienie go na siłe
              > skończy się tylko rozpadem związku. Pamiętaj o jednym - można faceta "zmusić"
              > do posiadania dziecka, ale żadną miarą nie zmusisz go, żeby je pokochał, jeśli
              > sam jeszcze do tego nie dorósł. I w tym przypadku jeśli sobie
              > zafundujesz "kinderniespodziankę", to zrealizujesz najprawdopodobniej swoje
              > marzenia tylko połowicznie - jako samotna matka...

              A zmuszanie do nieposiadania dziecka, wbrew woli - uważasz za słuszne? Ktoś
              napisał, że facet ma 50% prawo w decyzji, a więc dlaczego JEGO decyzja ma być
              respektowana w 100% ? bo przeciez nie można mieć dziecka w 50%.

              Jeżeli jesteś kobietą i nie rozumiesz co to jest instynkt macierzyński, co to
              takiego budząca się miłość i czułość do swojego dziecka, co to w ogóle pragnienie
              bycia MATKĄ - to znaczy, że TY jeszcze nie dorosłac do tej roli, albo tak
              naprawdę nie potrafisz kochać.
              Ale wobec tego NIE MASZ PRAWA KRYTYKOWAĆ innych kobiet, które w ten sposób czują.
              I nic tu nie pomoże odwoływanie sie do rozumu - bo to jest uczucie (bardzo silne
              uczucie) a nie zwykły kaprys czy zachcianka !
              I facet, który nie potrafi uszanować uczuć swojej ukochanej kobiety - sam nie
              zasługuje na szacunek.
              Bo nigdy nie jest własciwy moment na posiadanie dziecka - zawsze coś stoi na
              przeszkodzie: a to praca, a to nauka, za mało pieniązków, za małe mieszkanie itp.
              Takim "wynajdowaczom" problemów - polecam książkę D. Terakowskiej "Poczwarka" i
              życzę zastanowienia się nad sensem życia. Nad PRAWDZIWYM sensem życia, a nie nad
              lenistwem i wygodnictwem.
              • Gość: anka Re: serdecznie polecam IP: 195.94.218.* 01.07.02, 14:44
                Nie krytykuję nikogo za chęć posiadania dziecka, twierdzę tylko że obie strony
                powinny go chcieć!!! Kiepskie perspektywy widzę dla związku, gdzie dziecko
                pojawia się wbrew woli jednej ze stron... I wiem to z praktyki. I bawi mnie,
                kiedy ktoś jako rozwiązanie KONKRETNYCH życiowych sytuacji podsuwa komuś jakąś
                literaturę... A tak na serio - rozumiem faceta, bo sama jestem w analogicznej
                sytuacji - mój partner też namawia mnie na dziecko, a ja nie chcę! I nie ma to
                nic wspólnego z uczuciem, które żywię do niego, nie boję się przyszłości itd.
                Jestem pewna naszych uczuć, trwałości naszsego związku, po prostu nie czuję
                instynktu, nie mam żadnej potrzeby posiadanie kolejnego dziecka. I mam urodzić
                po to, żeby zrobić mu przyjemność? A co ze mną? Czy mam świadomie rezygnować z
                takiego życia, jakie mi odpowiada na rzecz takiego, którego nie lubię? Nie
                znoszę siedzenia w domu, nie nadaję się na matkę-Polkę. Owszem mogę znaleźć
                nianię i usprawnić sobie życie organizacyjnie, ale czy to o to chodzi, żeby
                urodzić i jak kukułka podrzucać babci, niani czy do żłobka? Uważam, że ludzie
                powinni mieć dzieci świadomie. W tym konkretnym przypadku uważam że facet nie
                dorósł do ojcostwa, ale według mnie - usiłowanie przyspieszenia tego procesu
                przez postawienie go przed faktem dokonanym da efekt odwrotny, tzn. zniknięcie
                z horyzontu. I myślę, że autorka wziąć pod uwagę także taki wariant rozwoju
                wydarzeń, tzn. co ewentualnie zrobi, gdy zajdzie w ciążę, a facet jej powie
                np. "twój wybór - twój problem". Bo zdaje się, że na razie ma plan
                optymistyczny - zachodzi w ciążę, facet dojrzewa w szybkim tempie, chodzą do
                szkoły rodzenia i a po urodzeniu dziecka nosi ją na rękach i pluje sobie w
                brodę, że był taki głupi... Wybacz mam 34 lata i trochę się zdążyłam napatrzeć
                na podobne perturbacje, może stąd mój pesymizm, bo w praktyce mój wariant
                częściej się niestety sprawdza
    • irma.x DECYZJA JEST TWOJA 07.05.02, 08:49
      ... radze Ci to mocno przemyslec,
      jest coraz wiecej mlodych kobiet, ktore nie moga miec dzieci i moze troche
      brutalnie ale powiem Ci: męża można zmienić, czyż nie? a dziecka nikt za Ciebie
      nie urodzi! i jeśli masz problemy, to on powinien zrozumieć Twój strach, Twoje
      potrzeby, przecież Cię kocha, prawda? chce dla Ciebie jak najlepiej? ta mała
      istotka o której marzysz to nie samochód, dom i dyplom, to coś znacznie
      poważniejszego! Weź się w garść! Zadecyduj o swoim życiu!
    • spulka KORZYSTAJ Z ŻYCIA 07.05.02, 10:11
      Nie ma sensu go zmuszać. Po co? Żeby usłyszeć: "Chciałaś, to teraz radź sobie
      sama!"?
      A może wykorzystaj ten czas jego dojrzewania do ojcostwa i zrób coś absolutnie
      dla siebie, coś na co nie będziesz sobie mogła pozwolić będąc matką. Zapisz się
      na kurs karate, skoków spadohronowych albo na jakieś inne wariactwo :-)
      W ten sposób odreagujesz swoje niespełnione marzenia a on może zacznie myśleć,
      że czas popracować nad Twoim ustatkowaniem się? ;-)
      • Gość: A27 do tych co nie chca dzieci IP: *.proxy.aol.com 30.06.02, 21:40
        Drodzy dzieciofobii,
        Guzik rozumiecie, co czuje kobieta, ktorej doktor powiedzial, ze bede problemy
        z plodnoscia i lepiej miej dziecko teraz niz potem. Nie sadze zeby doktor
        mowil tak po to by promowac model rodziny z dziecmi, tylko mial ten doktor
        jakis powazny powod. Guzik rozumiecie jakie moze byc frustrujace dla kobiety,
        gdy jej maz ma zawsze czas na to zeby dzidziusia zrobic i kaze czekac, gdy
        tutaj wedlug opinii doktora jej plodosc z kazdym dniem jest mniejsza. Maz ma
        czas bo jest mlody i robi doktorat. Natomiast zona tego czasu ma znacznie
        mniej. Biologia jest kurwa laskawsza dla mezczyzn i dla kobiet. I pamietajcie
        o tym, gdy nazywacie mloda kobiete pragnaca dziecka egositka.

        Mowicie, ze takie rzeczy trzeba ustalic przed slubem. W idealnym swiecie tak
        powinno byc. Ale nie zawsze tak jest. I SORRY ludziki kochane, ale zawsze
        bede po stronie tych, ktorzy pragna dziecka. Taka juz moja uroda.

        I nie mowcie mi, ze chec posidania dziecka jest egoizmem. Moim zdaniem to
        najpeikniejsza rzecz jaka moze byc. Gdybym nigdy nie miala miec dzieci,
        obojetnie czy swoich czy adoptowanych to juz dzisiaj bym sobie strzelila w leb.
        Dobranoc panstwu.
    • Gość: Ola Re: Jak go namówić na dziecko? IP: 2.3.STABLE* / 192.168.0.* 01.07.02, 09:28
      Kocianna - jesteś w bardzo trudnej sytuacji, nie dlatego, że TERAZ Twój mąż nie
      chce dziecka, ale dlatego, że On raczej wcale nie chce miec dziecka. I będzie
      zawsze szukał jakiegoś usprawiedliwienia dla swojej decyzji.
      Porozmawiaj z nim - spokojnie, otwarcie, szczerze - kiedy kiego zdaniem będzie
      dobry czas, aby mieć dziecko. Niech sie dokładnie okresli. A potem będziesz
      musiała podjąć decyzję co do dalszego swojego życia.
      Spytaj też w czym jemu przeszkadzałby fakt, gdybyś była w ciąży.
      W moim mężu miłośc do dzieci narodziła się znienacka (choć z początku też nie
      chciał mieć dzieci, decyzję odkładał na "później") - po wizycie znajomych z
      maleńkim dzieckiem - bardzo pogodnym, spokojnym, usmiechniętym 2-miesiecznym
      bobaskiem, który świata nie widział poza swoim tatusiem.
      Może to jest własciwy sposób? Nie wiem - ale mój mąz "przełamał" się i teraz,
      kiedy parę dni temu okazało się, że jestem w ciaży - był taki wzruszony i
      szczęsliwy - jak jeszcze nigdy dotąd.
      Życzę Ci, abyś podjęła właściwą drogę do realizacji swoich marzeń, które
      powinny przecież być WASZYMI wspólnymi marzeniami.
    • Gość: Melba Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.chello.pl 01.07.02, 15:17
      Kocianna, gdybym była na Twoim miejscu postawiłabym sparwę na ostrzu noża i ok,
      teraz usłyszę, że to szantaż i egoizm, trudno. Ja też uważam ,że takie rzeczy
      powinno się ustalac przed ślubem, być ich pewnym na 100%. Przynajmniej ja
      musiałam i sprawdziłam to niemal od razu, na początku związku. Argumenty są
      zawsze przeciw dziecku - forsa, doktorat, małe mieszkanie, wyjazd z miasta ple
      ple ple. Ale kiedy nei jest to sprawa Twoich buzujących wiosną hormonów a po
      prsotu wybór miedzy macierzyństwem a niemożnością posiadania dzieci, tzreba
      wszystko rzucić w kąt i przypomnieć sobie o priorytetach! Wiesz, znam parę,
      gdzie dziewczyna, zarabiająca netto około 3 tys. błaga swojego faceta o
      dziecko, a on mówi, że nie mają pieniędzy (sam zarabia powyzej 15 tys.).
      Czyli, niestety, najczęściej te przeszkody nie leżą w warunkach zewnetrznych,
      ale w ludziach :( Życzę Ci najwspanialszego rozwiązania problemu i dużo siły.
    • Gość: Pdbpieta RATOWAC SWIAT (przed asteroida) CZY WYDAC PACHOLE? IP: 168.143.113.* 01.07.02, 17:09
      Nie mowcie, ze trzeba to ustalic przed poczatkiem zwiazku! Jakiez to CYNICZNE! Zawsze sadzilem, ze autentyczny zwiazek rodzi sie SPONTANICZNIE.
      Gdyby od takiego pytania wszystkie dziewczyny zaczynaly "chodzic" z chlopakami to by zostaly starymi pannami i zeby urodzic to musialyby siegnac do banku spermy, a to problemy wobec ktorych wspomniana tu diagnoza o pozniejszym ryzyku bezplodnosci - to kaszka z mlekiem!

      Co do egoizmu i wygodnictwa, ze to niby dobrobyt dobr cywilizacyjnych tak rozpiescil wspolczesnych mezczyzn, iz nie chce im sie wziac odpowiedzialnosci za 100% obsluzenie malego 100% egoisty (ktory przez kolejne minimum 10-20 lat bedzie 100-procentowym egoista) i ze maja czelnosc posiadac jakies ambicje intelektualne, kochac sztuke i piekno przyrody, chca sie dalej ksztalcic, zmieniac swiat, ZASTANAWIAC SIE W SWIETYM SPOKOJU NAD NATURA SWIATA czy wszechswiata lub MIEC REFLEKSJE dokad to cale globalne szalenstwo zmierza (?), zamiast stroic glupawe miny do jeszcze reagujacego na poziomie prymitywnych ssakow niemowlecia, budzic sie pare razy w nocy zeby zachodzic w glowe dlaczego niemowle ciagle tak wrzeszczy (naprawde bardzo glosno) by potem w pracy "powieki na zapalki" bo jakby wyrzucili z roboty to nie starczyloby na tony pampersow, odzywek, lozeczko, wozeczek, kojec, prywatne wizyty u kolejnych pediatrow lub - nie daj Boze - doktorow innych specjalnosci (prywatnie to naprawde krwiopijcy), czyli ogolnie KOCHAC KIERAT DOMOWY i morda w kubel - nie myslec, nie "filozofowac" - tylko won robic na rodzine, byle wydajnie, 600% normy aby tylko sil starczylo do osiagniecia przez dziecko pelnoletnosci - potem mozna pasc na pysk z przepracowania i stresow ("murzyn zrobil swoje - murzyn moze odejsc" - sorry, nie jestem rasista)!

      Otoz ten egoizm wspolczesnych mezczyzn to - ja wiem - to wszystko przez TELEWIZJE! Drewniej, kiedy telewizorow jeszcze nie znali, ludziom sie strasznie nudzilo i zeby nie zwariowac to robili co sezon WOJNY, a to po by po co ciekawszych bitwach, ci co przezyli, roztaczali barwne opowiesci, takie a la Trylogia Sienkiewicza, dajac niewiastom i kalekom substytut filmow hollywood-skich! Wtedy trzeba bylo rodzic tasmowo aby przedwczesnie dojrzali chlopcy - rownie tasmowo - gineli w makabrycznie krwawych jatkach (przy ktorych dzisiejsza "TV-violence", ketchup na ekranie - to "jedynie zabawka dla Szana") a 13-nastolatnie dziewczeta umieraly, tez "tasmowo", przy jakze woczas czestych powiklaniach porodowych...
      Wiec rzeczywiscie wspolczesni mezczyzni to egoistyczne lenie! Nie chce sie im juz wojen toczyc, palic wsi, gwalcic kobiety, nabijac zdrajcow na pal. Gdziez ci wspaniali rycerze co w slniacych zbrojach odrabywali sobie toporami wojennymi konczyny - podczas WSPANIALLYCH TURNIEJOW RYCERSKICH - dla hucznej uciechy gawiedzi lecz przede wszystkim dla laskawego spojrzenia siedzacej na trybunie honorowej KSIEZNICZKI!?
      Zamiast tych zakutych lbow macie niwiasty dzis jakichs anemicznych gzryzipiorkow co to im doktorat w glowie i marzenia o zbawianiu swiata poprzez "wysokie technologie" zamiast snu o ociekajacych swieza krwia glowach wrogich wodzow zatknietych na kopiach, wodzow ktorych nigdy osobiscie ci bohaterscy rycerze nie poznali - zanim zobaczyli ich nagie mozgi...
      Prawie caly swiat oszalal i zszedl na psy! Tylko jeszcze jakies niedobitki z Al-Qaedy zywia idee powrotu do XIII wieku i trzymaja sie z dala od tych wszystkich "szatanskich wynalzkow". Moze jednak by ich uratowac przed wytepieniem i dac im szanse na przywrocenie tych WSPANIALYCH KLIMATOW?!

      W kazdym razie jam jest Podbipieta i nie w glowie mi teraz mysl o zeniaczce bom przysiagl, ze nie spojrze na niwieste poki tych trzech glow jednym machnieciem mego miecza... No wiecie przeciez!
      • vesir Jaki tam z ciebie Podbipieta ;-) 01.07.02, 19:16
        GRAFOMAN i tyle.

        nara

        Irek
        • iwa.ja Nie radze... 01.07.02, 22:43
          Zaraz po ślubie wydawało mi się, ze jestem w ciąży. Byłam przerażona, że kończy
          mi się życie, że już nic nie zrobię, że doktorat, że... Kiedy się okazało, że
          to falszywy alarm, odetchnęłam. Po prostu nie byłam przygotowana PSYCHICZNIE na
          dziecko. W kilka lat później zachciało mi się (MI SIĘ ZACHCIAŁO). I nic. Nie
          szło. Myślałam, że zwariuję. To zaglądanie do wózków... I nagle - zaskoczyło.
          Mąż przyjął to "do akceptującej wiadomości" jako moją fanaberię. Potem jeszcze
          raz. Zaczął się nudzić. Potem... Potem okazało się, że to mój wybór, moj
          brzuch, moje wstawanie nocne, moje zmartwienie, żeby to utrzymać. On umywał
          ręce....
          Dziecko naprawdę bardzo czuje, czy i mama, i tata na niego czekali. Jeżeli
          jedno z rodziców nie czekało (a nigdy nie masz gwarancji, ze instynkt sie w nim
          obudzi), to strasznie to dziecko kaleczysz... To nie jest zabawka. I strasznie
          mnie wkurzają sformułowania o "posiadaniu dziecka". Dziecka się nie "posiada".
          Dzecko się MA. A właściwie: dziecko ma rodziców. Oboje.
          Oboje więc musicie podjąć decyzję!
          • Gość: inka_s Re: Nie radze... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.07.02, 23:00
            Tak Iwa, masz rację.
            A jeszcze dokładniej to - stajesz sie rodzicem, jestes ojcem, jestes matką. To
            etat na całe życie.
          • treya Re: Nie radze... 01.07.02, 23:04
            Iwa.ja PIEKNIE to ujelas. Nic dodac nic ujac. Dzieki Ci:)

            iwa.ja napisał(a):

            > Zaraz po ślubie wydawało mi się, ze jestem w ciąży. Byłam przerażona, że kończy
            >
            > mi się życie, że już nic nie zrobię, że doktorat, że... Kiedy się okazało, że
            > to falszywy alarm, odetchnęłam. Po prostu nie byłam przygotowana PSYCHICZNIE na
            >
            > dziecko. W kilka lat później zachciało mi się (MI SIĘ ZACHCIAŁO). I nic. Nie
            > szło. Myślałam, że zwariuję. To zaglądanie do wózków... I nagle - zaskoczyło.
            > Mąż przyjął to "do akceptującej wiadomości" jako moją fanaberię. Potem jeszcze
            > raz. Zaczął się nudzić. Potem... Potem okazało się, że to mój wybór, moj
            > brzuch, moje wstawanie nocne, moje zmartwienie, żeby to utrzymać. On umywał
            > ręce....
            > Dziecko naprawdę bardzo czuje, czy i mama, i tata na niego czekali. Jeżeli
            > jedno z rodziców nie czekało (a nigdy nie masz gwarancji, ze instynkt sie w nim
            >
            > obudzi), to strasznie to dziecko kaleczysz... To nie jest zabawka. I strasznie
            > mnie wkurzają sformułowania o "posiadaniu dziecka". Dziecka się nie "posiada".
            > Dzecko się MA. A właściwie: dziecko ma rodziców. Oboje.
            > Oboje więc musicie podjąć decyzję!

    • Gość: Jaga Re: Jak go namówić na dziecko? IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 02.07.02, 00:01
      "kinderniespodzianka"? A on się do Ciebie nie zbliża,
      odkad zaczęłaś mówić o dziecku? Oj, coś mi tutaj
      brzydko pachnie! U Ciebie próba podstępu, u
      niego "kara", o co tutaj chodzi? Jak załatwiacie inne,
      w końcu mniej wazne problemy? Przecież decyzja musi
      być wspólna! I jeszcze jedno:popatrz uważnie, jaki
      jest jego stosunek do niepełnosprawnej siostry i
      będziesz miała obraz ojca swojego dziecka.
    • longinus.podbipieta kto troszczy sie TYLKOoSWOJA rodzine jest egoista! 02.07.02, 13:55
      Sluchaj facet! Mnie chodzilo o WSZYSTKICH LUDZI na tej jednej Ziemii.
      Podzial na narodowosci skonczyl sie troche po II Wojnie Swiatowej. Nie widzisz
      tego tam w USA?! Skad ty jestes wogole? Jestes zulem z Jackowa i w ten sposob
      tutaj sie dowartosciowujesz?
      Teraz chodzi o to zeby wyemigrowac do dobrego kraju odpowiednio wczesnie i
      dobrze sie tam ustawic (widac tobie sie to nie udalo) i potem szydzic,
      zasluzenie niestety, z beznadziejnych wad narodowych swoich (bylych) rodakow -
      tak jak to ciagle i ochoczo robia na sasiednim "Forum Polonia".

      Ludzi (wszystkich razem) na Ziemii rzeczywiscie jest za duzo. Co wiecej, jest
      wyrazna prawidlowosc, ze im mniej liczny narod tym wyzszy jego poziom
      cywilizacyjny - tym wiekszy dochod narodowy per capita, tym silniejsza armia,
      tym wieksze osiagniecia naukowo-techniczne - tym silniejsze i bardziej liczace
      sie panstwo! (Pamietam jak to 3 lata temu, 4 milionowa Dania blokowala na forum
      Banku Swiatowego 1.5 miliardowe Chiny. Albo chociaz spojrz na 4 milionowy
      Izrael, ktory trzyma caly polmiliardowy swiat arabski w szachu, bo posiada
      bombe atomowa, silna i dobrze wyposazona w najnowoczasniejszy sprzet armie,
      oraz silna i prezna gospodarke - glownie dzieki nauce i edukacji, traktowanych
      bardzo priorytetowo w tradycyjnej kulturze zydowskiej.) Widac liczy sie JAKOSC
      a NIE ILOSC! DUZA LICZBA ZANIEDBANYCH I CIEMNYCH LUDZI TO ROZPACZ I CHAOS!
      Ludzi przychodzacych na swiat spoleczenstwo powinno byc w stanie przywitac
      nalezycie i zapewnic im pelny rozwoj. I zle sie dzieje, dla dobra spoleczenstwa
      i przyszlosci rodziny, gdy potencjalny rodzic porzuca jakas ambitna dzialalnosc
      po to aby zarzznac sie "czarna robota". Zarzuca wtedy szanse awansu
      spolecznego - co przydaloby sie rowniez przyszlemu dziecku. Lepiej poczekac, az
      ten doktorat sie uda skonczyc i umocnic pozycje zawodowa - bo inaczej to BEDZIE
      CIENKO!

      A wiec, nie mow tu o Zydach czy o Eskimosach, tylko troszczmy sie o Cala
      Planete, ktorej wlasnie (przykladowo) moze zagrazac jakas asteroida - gotowa
      zniszczyc ABSOLUTNIE WSZYSTKO - a w tym wszystkie dzieci calego swiata!
      A wlasnie ten, ktory musial zarzucic swoj doktorat, byl w stanie wymyslic
      technologie zdolna obronic Nasza Planete.

      KTO WLASCIWIE JEST EGOISTA? Czy ten kto chce koniecznie "miec" dziecko czy ten
      kto mysli kategoriami ogolno-spolecznymi i przejmuje sie losem wiekszej liczby
      ludzi niz tylko WLASNEJ rodziny!?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka