14.11.04, 18:59
wykazalam sie brakiem serca i teraz mam wyrzuty sumienia. Chlopie stalo pod
sklepem spozywczym,osiedlowym i zebralo,powiedzialam,ze nie, bo zgodnie z
prawda mialam przy sobie tylko 3 zl,za ktore zamierzalam nabyc droga kupna 2
butelki wody niegazowanej w celu zagluszenia glodu, bo na diecie jestem.a owy
zebrajacy powiedzial,ze on chce czegos cieplego do jedzenia a nie pieniedzy,
zapytalam dlaczego stoi przed tu przed spozywczym a nie przed barem
mlecznym,bo jak mi odrzekl tam oskarzaja go ze klamie.Nie dalam mu bo
faktycznie nic nie miala, to krzyczal za mna zeby mi jeszcze nie zabraklo ...
Potem widzialam jak robil zakupyczyli ktos mu dal pieniadze i faktycznie byl
glodny, no i mam wyrzuty sumiienia. Kiedys dawalam zawsze wszystkim
zebrajacym,ale zauwazylam kilka razy ze nacigaja wola pieniadze niz
jedzenie...i sama nie wiem. Jak to jest dajesie czy nie ? Z drugiej strony
to nie jest ich wina,ze sa na ulicy, ale ja gdybym byla w takiej sytuacji
poszlabym krasc.
Obserwuj wątek
    • basilea Re: Zebranie 14.11.04, 19:30
      ech, nie przejmuj się tak, on dal sobie radę a Ty następnym razem rzucisz jemu
      lub innemu. nie lubię tego przymusu i tego poczucia skrzywdzenia potrzebującego
      gdy nie dajemy, daję kiedy mam co dać- Ty akurat nie mogłaś w tym momencie
      i jest w porzo.
      • piwanna Re: Zebranie 14.11.04, 20:03
        tak tylko zawsze mnie serducho boli, a wszystkim przeciez dac nie moge, nie
        stac mnie na to, a jak odroznic naciagaczy od potrezbujacych ?I czy ich nie
        krzywdze dajac im, inni tez to robia, wiec ciagle przychodza i zebraja zamiast
        sprobowac cos zrobic .Ale przeciez nie jestem swieta Tereska
      • Gość: everest Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 20:18
        rzucić to można ochłap psu, człowiekowi się daje purchawo
        • basilea psi ochłap everest 18.11.04, 22:37
          Gość portalu: everest napisał(a):

          > rzucić to można ochłap psu, człowiekowi się daje purchawo

          Ta 'purchawa' to do mnie? Pewnie jesteś starym grzybem i mierzysz swoją miarą?
          Śmieszne i głupie to co piszesz! hi hi

          Kiedy człowiek siedzi na chodniku i gra na trąbce a obok stoi kapelusz na
          drobne monety, ty stajesz przed grajkiem i z namaszczeniem wręczasz mu
          swój datek do ręki a może przyklękasz i podajesz na swojej dłoni czekając aż
          weźmie tę twoją jałmużnę, psi ochłapie?
          (I co, jak ci smakuje mój epitet?)

          • Gość: Michu Re: psi ochłap everest IP: *.acn.waw.pl 21.11.04, 13:06
            Jak ktos gra powiedzmy na trąbce, to uważam, że nie powinno się tego traktować
            jak żebranie. To jest normalny sposób na zarobek. Nie organizuje dużych
            koncertów, bo go po prostu na to nie stac, a sponsorow nie znajdzie bo jest
            jeszcz nie znany.
      • Gość: marcez Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 17:11
        ja daje i nie zastanawiam si czy to oszust ja sobie czyszczę sumienie tak to pojmuję.
    • Gość: gf daje sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 23:28
      nie zostawia sie wyciagnietej w Twoim kierunku reki
      nie wmawia sie sobie, ze sie nie moglo, spieszylo, nie mialo

      daje sie banknot a nie monete

      nie pyta sie na co i nie upokarza sie czlowieka kupowaniem mu jedzenia

      to wszystko, co mam do powiedzenia na ten temat
      pzdr
      • habitus Re: daje sie 14.11.04, 23:35

        Zadzwonił do mojej furtki młody zdenerwowany chłopak i zaczął mi wyjaśniać
        niezbyt logicznie, że jest z Radomia, przyjechał do rodziny i nie może wrócić do
        swojego miasta, bo zepsuł mu się samochód. Zabrakło mu pieniędzy na część do
        samochodu. Konkretnie 17.50 zł. Dałam 20 zł, bo pomyślałam sobie, że oszust
        wymyśliłby zgrabniejszą historyjkę. Młodzian się zażenował i przysiągł, że
        rodzina jak wróci do domu (mieszkają niedaleko) w poniedziałek rano odda jego
        dług. Powiedziałam "Ok, wierzę ci. Szerokiej drogi."
        Niestety, to był oszust...:(
        • m.malone Re: daje sie 14.11.04, 23:38
          habitus:

          > Niestety, to był oszust...:(

          Na szczęście wziął tylko 20:))))
          • Gość: vikki Re: daje sie IP: 62.121.129.* 15.11.04, 09:32
            u nas w okolicach rynku pewna dziewczyna przez 2 tygodnie naciagala ludzi na
            historyjke z ukradzionym portfelem i zbieraniem na bilet powrotny.

            ciekawe ile zarobila przez ten czas na naiwnych wspolczujacych.
        • Gość: ja. Re: daje sie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.11.04, 11:20
          kilka lat temu spotykałam, a na początku też wspomagałam, takich "pechowców"
          podających się za mieszkańców Wyszkowa.
      • vielonick daje sie 15.11.04, 00:54
        jak sie ma
        i tyle ile sie ma

        a trudniej komus poswiecic chwile czasu
        niz "dac banknot"
        • zalozylam_nowe Re: daje sie 15.11.04, 01:59
          vielonick napisała:

          > jak sie ma
          > i tyle ile sie ma

          niemal zawsze sie ma
          i zawsze mozesz dac mniej albo wiecej

          >
          > a trudniej komus poswiecic chwile czasu
          > niz "dac banknot"
          >

          trzeba ludziom dawac to, o co prosza, a nie to, co chcemy im dac
          • vielonick Re: daje sie 15.11.04, 02:49
            uff, to dziekuje bo myslalam, ze "daje sie banknot nie monete" ;)

            > trzeba ludziom dawac to, o co prosza, a nie to, co chcemy im dac

            hm, jak czlowiek prosi o jedzenie a Ty dajesz mu banknot
            bo nie chcesz upokarzac kupowaniem jedzenia to jak to nazwac?

            i przypomina mi sie jeszcze taki watek, ktory ktos przed swietami napisal
            o dawaniu pieniedzy
            dalo mi to do myslenia, oj dalo...
            • alfika Re: daje sie 15.11.04, 09:18
              vielonick napisała:

              > uff, to dziekuje bo myslalam, ze "daje sie banknot nie monete" ;)

              czy poświęcasz chwilę człowiekowi, który prosi o jedzenie lub kasę?
              tzn. oferujesz głęboką rozmowę (bo wykluczam rozmowy o pogodzie,
              chociaż... :))))) zamiast zaspokojenia jego głodu?
              a jak jesteś sama w domu, to gdy przyjdzie naćpany chłopak, wyższy od Ciebie o
              głowę, prosząc o jedzenie, to co zrobisz?
              a jak na ulicy ktoś poprosi o kasę, ale nie zechce jedzenia - to co zrobisz?
              ...



              >
              > > trzeba ludziom dawac to, o co prosza, a nie to, co chcemy im dac
              >
              > hm, jak czlowiek prosi o jedzenie a Ty dajesz mu banknot
              > bo nie chcesz upokarzac kupowaniem jedzenia to jak to nazwac?

              ???
              nazwij :))))))

              >
              > i przypomina mi sie jeszcze taki watek, ktory ktos przed swietami napisal
              > o dawaniu pieniedzy
              > dalo mi to do myslenia, oj dalo...
              >

              ustalanie zdania w tej kwestii raz na zawsze - chyba mało bezpieczne
              • vielonick Re: daje sie 16.11.04, 01:45
                alfika napisała:

                > czy poświęcasz chwilę człowiekowi, który prosi o jedzenie lub kasę?

                nie, ale znam takich co poswiecaja i ich za to podziwiam
                bo ja tak nie potrafie

                > ustalanie zdania w tej kwestii raz na zawsze - chyba mało bezpieczne

                coz, odnioslam wrazenie ze to gf ma ustalone zdanie co, komu i ile sie nalezy
                im wiecej patrze i mysle, mniej wiem...
                • alfika Re: daje sie 16.11.04, 07:46
                  vielonick napisała:

                  > alfika napisała:
                  >
                  > > czy poświęcasz chwilę człowiekowi, który prosi o jedzenie lub kasę?
                  >
                  > nie, ale znam takich co poswiecaja i ich za to podziwiam
                  > bo ja tak nie potrafie


                  jeśli masz ustalony ideał - siegaj po niego, co cię powstrzymuje


                  >
                  > > ustalanie zdania w tej kwestii raz na zawsze - chyba mało bezpieczne
                  >
                  > coz, odnioslam wrazenie ze to gf ma ustalone zdanie co, komu i ile sie nalezy
                  > im wiecej patrze i mysle, mniej wiem...
                  >

                  ona nie jedzie, o ile się nie mylę, jak automat - co wyciągnięta ręka, to
                  odliczone 10 albo 20 albo 200 zł, każdemu i tak samo
                  ale to już Gf w tej kwestii moze cię oświecić :)
                  jeśli jednak się nie mylę, to już któryś raz odniosłaś zadziwiająco mylne
                  wrażenie :)
                  • vielonick Re: daje sie 18.11.04, 01:49
                    alfika napisała:


                    > jeśli masz ustalony ideał - siegaj po niego, co cię powstrzymuje

                    wlasna slabosc i nieumiejetnosc

                    > ona nie jedzie, o ile się nie mylę, jak automat - co wyciągnięta ręka, to
                    > odliczone 10 albo 20 albo 200 zł, każdemu i tak samo

                    coz... jak ktos pisze "daje sie, nie upokarza sie, nie odrzuca sie ..."
                    to wyglada mi na to, ze ma ustalone zdanie na ten temat
                    nie w kwestii kwoty ale co do zasady

                    a tu deser, znalazlam przypadkiem:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=9679873&a=9681725
                    ;)
                    • alfika Re: daje sie :)))))) 18.11.04, 07:50
                      co ty chcesz, aniołku, własciwie powiedzieć?
                      :)
                      jak ci mówię, żebyś sobie nie zespawała na stałe poglądów, to ty mi tu jakieś
                      linki wyszukujesz, co to mnie ani w ząb nie dotyczą :)
                      powiedz tak szczerze - czy ty się aby czasem nie nudzisz?

                      ps. i spudłowałaś nieco - link proponuję podesłać Gf - to ona jest autorką i w
                      związku z tym ona chyba najprędzej może z tobą pogadać na ww temacik

                      ps. ps. jak byłam mała, nie cierpiałam żółtego sera i lubiłam wyrób
                      czekoladopodobny
                      a dziś? - jadam żółty ser pasjami, a wyrobu nigdzie kupić się nie da -
                      a dalej chyba bym lubiła
                      udanego dnia :)
                      • aretha04 Re: daje sie :)))))) 18.11.04, 17:48
                        alfika napisała:

                        >
                        > ps. ps. jak byłam mała, nie cierpiałam żółtego sera i lubiłam wyrób
                        > czekoladopodobny
                        > a dziś? - jadam żółty ser pasjami, a wyrobu nigdzie kupić się nie da -
                        > a dalej chyba bym lubiła
                        > udanego dnia :)
                        >
                        Alfika, podaj adres, to spełnię Twoje życzenie (chociaż nie jestem złota
                        rybką):)))))

                        koło mnie w sklepie są takie czekolady, co prawda napis głosi "czekolada
                        mleczna", ale smakuje jak wyrób czekoladopodobny - moich "wrażeń" nie opiszę,
                        żeby nie psuć Ci wspomnień z dzieciństwa:))))
                        och, pamiętam, jak moim siostrzenicom przywoziłam z NRD tzw. "achtsiszówy"
                        (achtsiszuwy?), bo kosztowały 80 fenigów, takie samo ś......o i to mogłam
                        przewieźć aż 10 tabliczek!
                        ja byłam "dobrą ciocią" i zastanawiałam się, kiedy one poznają smak czekolady
                        wedlowskiej z orzechami:)))
                        słodziutkie pozdrowienia
                        A.

                        • alfika Re: daje sie :)))))) 19.11.04, 09:15
                          miałam kilogramy tej enerdowskiej, jako ze mieszkalismy rzut beretem do
                          lepszego świata - ale nie da się porównać naszego wyrobu do tej ichniej
                          nie umywała się :))))))

                          choćby taka sztuczka: jedziesz autkiem, kładziesz "wyrób" na deskę przy tylnej
                          szybie (świeci słońce) - i po paru minutach masz taką pyszną, płynną
                          czekoladę :))))))

                          miałam miłosiernych rodziców, pozwolili mi takie cuda robić w talonowym fiacie
                          125p
                          he he
                          • aretha04 Re: daje sie :)))))) 19.11.04, 09:20
                            alfika napisała:

                            > miałam kilogramy tej enerdowskiej, jako ze mieszkalismy rzut beretem do
                            > lepszego świata - ale nie da się porównać naszego wyrobu do tej ichniej
                            > nie umywała się :))))))
                            >
                            > choćby taka sztuczka: jedziesz autkiem, kładziesz "wyrób" na deskę przy
                            tylnej
                            > szybie (świeci słońce) - i po paru minutach masz taką pyszną, płynną
                            > czekoladę :))))))
                            >
                            > miałam miłosiernych rodziców, pozwolili mi takie cuda robić w talonowym
                            fiacie
                            > 125p
                            > he he
                            >

                            i był z Ciebie taki mały czekoladowy murzynek:))))
                            i Rodzicom trzeba być wdzięcznym, że nie ograniczali Twojej osobowości:)))
                            pozdr.
                            A.
                            • alfika Re: daje sie :)))))) 19.11.04, 09:36
                              wiesz, pozwolili mi eksperymenty chemiczne w domu przeprowadzać póki nie
                              uświniłam dywanu węglem, który wystrzelił był z probówki, i ziemię wypiec w
                              opiekaczu
                              jak tu ich fantazji nie cenić?
                              :))))))))))
                              • aretha04 Re: daje sie :)))))) 19.11.04, 09:45
                                alfika napisała:

                                > wiesz, pozwolili mi eksperymenty chemiczne w domu przeprowadzać póki nie
                                > uświniłam dywanu węglem, który wystrzelił był z probówki, i ziemię wypiec w
                                > opiekaczu
                                > jak tu ich fantazji nie cenić?
                                > :))))))))))
                                >

                                jak to Ich fantazji???? przecież to Ty eksperymentowałaś:))))
                                nie miałam takich ciągotek, bo nie lubiłam chemii, byłam wielkie strachajło, co
                                mi niestety pozostało do dzisiaj:)
                                ciepłe, śnieżne pozdrowienia
                                A.
                                • alfika Re: daje sie :)))))) 19.11.04, 10:12
                                  musieli miec fantazję, skoro na to pozwalali
                                  zawsze mogli nie rozumieć, że mają wyjątkowo ciekawskie dziecko :)))))

                                  równie ciepłe pozdrowienia, choć bez śniegu :)
                          • Gość: czekoladowy potwór Re: daje sie :)))))) IP: *.osk.pl / *.osk.pl 22.11.04, 13:57
                            .
                            nie mogę uwierzyć, że jest ktoś kto lubi wyroby czekoladopodobne. Może to były
                            czekolady, tylko innej jakości? Ja do dzisiaj w marketach spotykam wyroby
                            czekoladopodobne, zwykle zamiast czekolada mleczna mają napis np. tabliczka
                            mleczna, kosztują 60 ,- 70gr raz wziąłem omyłkowo i musiałem wyrzucić. Dawnymi
                            czasy kupowałem cukierki z których zdejmowałem polewę, i tak sobie radziłem z
                            brakiem słodyczy. :-)
                            .
                            • alfika Re: daje sie :)))))) 23.11.04, 10:27
                              nie próbowałam tego, co dzisiaj mamy, ale ówczesny był świetny ;))))
                              spróbuję przy najbliższej okazji i się podzielę

                              wrażeniami
                              :)
                      • vielonick Re: daje sie :)))))) 18.11.04, 22:07
                        alfika napisała:

                        > co ty chcesz, aniołku, własciwie powiedzieć?

                        ze nie mam ustalonego pogladu na to co, ile dawac i komu
                        w przeciwienstwie, jak mniemam, gf, ktora taki poglad posiada

                        a link? po prostu mnie rozsmieszyl w kontekscie tej dyskusji
                        i dlatego go wkleilam
                        ale potwierdza on tylko Twoja opinie by nie byc zespawanym ;)


                        ps. ach, czekolada chrupka z bukietem polnych kwiatow na 'okladce'..
                        to bylo cos :)
                        • zalozylam_nowe patrze i oczom nie wierze.../ a propos linku 18.11.04, 22:28
                          jesli Ty, jmx, od czasow przedszkolnych masz na wszystko ustalony i niezmienny
                          poglad, to...rece zalammy nad Wladkiem... :)

                          coraz czesciej mnie zaskakujesz, chyba jestes nie w formie ;)
                          • vielonick Re: patrze i oczom nie wierze.../ a propos linku 19.11.04, 02:16
                            zalozylam_nowe napisała:

                            > coraz czesciej mnie zaskakujesz, chyba jestes nie w formie ;)

                            moze czas zmienic poglady na moja skromna osobe i pisarstwo ;DDDDD


                            ps. i nie wierz :)
                            trzeba byc niezle walnietym, zeby takie starocie wyciagac ;)))
                            • Gość: gf Re: patrze i oczom nie wierze.../ a propos linku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 23:38
                              nie odpowiedzialas na pytanie... :)
                              • vielonick Re: patrze i oczom nie wierze.../ a propos linku 23.11.04, 16:46
                                hohoho
                                myslalam, ze jest retoryczne ;)

                                odpowiedz brzmi: tak
                                ale po jednej dosc znaczacej zmianie pogladow i przekonan
                                przestalam tonow rozkazujacych oraz nie znoszacych sprzeciwu

                                co rowniez polecam szanownej interlokutorce :)
                        • alfika Re: daje sie :)))))) 19.11.04, 09:19
                          ja chyba czegoś nie pojmuję
                          jeśli Gf ma zespawany pogląd, to skąd ta zmiana, którą tak precyzyjnie
                          wyszukałaś, weloniku?
                          hmmm....
                          coś mi nie zagrało
                          ale że siedzę przy Czerwonych Gitarach, to mi może w końcu zagra ;P
            • Gość: gf Re: daje sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 12:00
              vielonick napisała:

              > uff, to dziekuje bo myslalam, ze "daje sie banknot nie monete" ;)
              >
              > > trzeba ludziom dawac to, o co prosza, a nie to, co chcemy im dac

              nie wyglupiaj sie - nie prosza o 'monete'...
              nie zartuj tak :(



              >
              > hm, jak czlowiek prosi o jedzenie a Ty dajesz mu banknot
              > bo nie chcesz upokarzac kupowaniem jedzenia to jak to nazwac?


              jmx, nie mam ochoty na takie przepychanki...jasne, ze proszacemu o jedzenie
              daje o co, prosi...


              > i przypomina mi sie jeszcze taki watek, ktory ktos przed swietami napisal
              > o dawaniu pieniedzy
              > dalo mi to do myslenia, oj dalo...


              wydaje mi sie, ze nie raz o tym pisalismy...?
              nie wiem, o czym myslisz, ale skoro cos Ci dalo do myslenia, to chyba czysty
              zysk z czytania, nie?
              • vielonick Re: daje sie 16.11.04, 01:57
                Gość portalu: gf napisał(a):

                > nie wyglupiaj sie - nie prosza o 'monete'...
                > nie zartuj tak :(

                nie bardzo rozumiem...
                to co napisalam dotyczylo tego, ze nie mozna dawac wiecej niz samemu sie ma
                a nie mialo na celu zartowanie z zebrzacych ;/


                > nie wiem, o czym myslisz, ale skoro cos Ci dalo do myslenia, to chyba czysty
                > zysk z czytania, nie?

                ano, zysk :)
                i tym zyskiem chcialam sie podzielic
                jak widac - nieudolnie...
                • zalozylam_nowe Re: daje sie 18.11.04, 19:13
                  co to znaczy 'dac ile sie ma'? ile masz? tyle, co w jednej kieszeni?
                  • vielonick Re: daje sie 18.11.04, 22:16
                    miloscia bliskich ani doniczkami z parapetu nie zaplacisz czynszu
                    czy za jedzenie
                    wiec:
                    dawac tyle, zeby samemu starczalo na przezycie

                    to bardzo po chrzescijansku oddac komus ostatnia koszule
                    ale dla mnie osobiscie to zbyt duzy radykalizm
                    • zalozylam_nowe Re: daje sie 18.11.04, 22:23
                      Nie postuluje ostatniej koszuli. Bo jakze? Wszak uzywam zbytkow...perfumow,
                      pudrow i innych zabawek.

                      Interesuje mnie granica - ile to jest 'tyle, ile mam'?

                      Nie pytam o sume. Wiadmo, ze dla kazdego bedzie inna.

                      Wlasciwie to chyba pytam o to, czy nie masz pokusy dowartosciowania tego
                      czlowieka swoja hojnoscia (wiem, zaraz ktos napisze, ze nie czlowieka, tylko
                      siebie...). Rozumiesz, tak zeby raz dostal od kogos dziesiec razy wiecej niz
                      zwykle dostaje...Rozumiesz...?
                      • vielonick Re: daje sie 19.11.04, 02:11
                        zalozylam_nowe napisała:


                        > Interesuje mnie granica - ile to jest 'tyle, ile mam'?
                        >
                        > Nie pytam o sume. Wiadmo, ze dla kazdego bedzie inna.

                        a, to dobrze
                        bo czytajac 'tylko banknoty' mozna bylo odniesc inne wrazenie

                        i nie chodzilo mi o dowartoscowywanie
                        czy zebrzacego czy ofiarodawcy
                        ale o realna ocene wlasnych mozliwosci finansowych
                        zeby nie bylo - prosi to trzeba dac,
                        jestem chcrzescijanka a sama przymieram glodem

                        chciaz...
                        czesto sie zdarza, ze ci ktorzy maja najmniej
                        sa najbardziej skorzy do dawania, dzielenia sie
                        co z punktu widzenia ich sytuacji moze wydawac sie malo rozsadne

                        zmrozila mnie informacja, ze na pomoc rodzinom z Bieslanu
                        zebrano w sejmie przez tydzien ok. 1000 zl
                        i tez nie wiadomo kto wrzucal - czy poslowie czy np. sprzataczki

                        nie chce byc zle zrozumiana
                        nie chce nikomu wypominac ile daje i na co
                        jego pieniadze i decyzje
                        ale tzw. wladza jest dosc dobrze sytuowana jesli chodzi o finanse

                        wiec moze to nie kwestia pieniedzy a dobrej woli
                        wspolczucia
                        wrazliwosci

                        nie wiem...
                        • bazylia7 Re: daje sie 19.11.04, 09:03
                          to kwestia poczucia bezpieczenstwa...
                          mozna sie czuc bezpiecznie majac kilometrowe dlugi...
                          mozna sie czuc zagrozonym (a co jesli... zabraknie na to, czy tamto?!) majac
                          setki tysiecy w banku....
                          mozna dawac, mimo iz sie nie posiada wiele, proszacym o wsparcie i milionerom
                          przypadkowo spoitkanym.
                          Jedno jest pewne - jesli dasz, to wroci do Ciebie wielokrotnie, nie martw sie o
                          niezaplaconmy czynsz...;), Bo jak sie zaczniesz martwic, to Cie dopadnie :)))
                        • alfika Re: daje sie 19.11.04, 09:26
                          > chciaz...
                          > czesto sie zdarza, ze ci ktorzy maja najmniej
                          > sa najbardziej skorzy do dawania, dzielenia sie
                          > co z punktu widzenia ich sytuacji moze wydawac sie malo rozsadne

                          przyczepię się specjalnie i świadomie - to jest jeden z pseudokatolickich
                          poglądów wychwalających biednych;
                          jak kto biedny to dobry
                          jak bogaty to łotr

                          ps. jako że jako stosunkowo niewielka część ludzkości mamy dostęp do komputerów
                          i na dodatek wiemy co to internet i jeszcze umiemy się czasem kłócić albo
                          porozumiewać przez ten internet - to hurtowo pójdziemy do piekła
                          :))))))


                          a właściwie kto ma prawo rozliczać i biednych, i bogatych z tego, co komu dali,
                          zrobili czy pomogli?
                          bo zwykle od biedniejszych słyszy się wyliczanie, co kto inny ma, czego akurat
                          im brak
                          - co za pycha :)
                          • vielonick przeczytaj to jeszcze raz.... alfiko ;) 23.11.04, 17:05
                            alfika napisała:

                            > a właściwie kto ma prawo rozliczać i biednych, i bogatych z tego, co komu dali,
                            >
                            > zrobili czy pomogli?

                            "nie chce nikomu wypominac ile daje i na co
                            jego pieniadze i decyzje
                            ale tzw. wladza jest dosc dobrze sytuowana jesli chodzi o finanse"

                            to moja osobista refeleksja na temat uposazenia roznych grup zawodowych
                            w Polsce
                            nie wypominanie ;)


                            ps. jesli ktos w czasie pracy korzysta z internetu
                            bez zwiazku ze swoja praca
                            to powinna spotkac go jakas kara
                            moze nie wieczna od razu ale jednak ;)
                            • Gość: krish Re: przeczytaj to jeszcze raz.... alfiko ;) IP: *.chello.pl 23.11.04, 17:10
                              > ps. jesli ktos w czasie pracy korzysta z internetu
                              > bez zwiazku ze swoja praca
                              > to powinna spotkac go jakas kara
                              > moze nie wieczna od razu ale jednak ;)


                              swiete slowa, swiete slowa...

                              ale FP by upadlo...

                              :(
                            • alfika Re: przeczytaj to jeszcze raz.... alfiko ;) 17.12.04, 10:51
                              jeśli ktoś przedłuża przerwę śniadaniową o wiecej niż regulamin pozwala lub
                              omija zajęcia na studiach - również :)))
                              jeśli w ogóle ktokolwiek łamie regulaminy - również :)))
                              jeśli kto ściąga na egzaminach - również :)
                              i jeszcze jesli cokolwiek - to również :)))

                              a, i tych, co się z pracą wyrabiają szybciej albo czekają, aż coś się popsuje i
                              dopiero wtedy mają ruszać do boju - to juz najlepiej rozstrzelać
                              albo kazać im psuć, tak dla zajęcia :)))
                              albo niech chodzą za szefem i proszą o dodatkowe zajęcia - bo kto to widział
                              ukrywać posiadanie nadwyżki czasowej w pracy dla ustroju ;)

                              w ogóle najlepiej strzelać do tych z IQ powyżej średniej, bo wiadomym jest, ża
                              są wydajniejsi - a nie o to idzie
                              w ogóle każdy, kto jest nieprzepisowy w jakikolwiek sposób powinien zostać
                              ukarany :)
                        • Gość: gf ale masz faze na chrzanienie, jmx ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 23:37
                          > ale o realna ocene wlasnych mozliwosci finansowych
                          > zeby nie bylo - prosi to trzeba dac,
                          > jestem chcrzescijanka a sama przymieram glodem

                          wiadomo, ze rzecz nie w rezygnacji z jedzenia (mowie o Tobie i o sobie)
                          ale...ile kosztuje Twoj tusz do rzes? ;)


                          > chciaz...
                          > czesto sie zdarza, ze ci ktorzy maja najmniej
                          > sa najbardziej skorzy do dawania, dzielenia sie
                          > co z punktu widzenia ich sytuacji moze wydawac sie malo rozsadne

                          truizm
                          bywa bardzo ale to bardzo roznie


                          > zmrozila mnie informacja, ze na pomoc rodzinom z Bieslanu
                          > zebrano w sejmie przez tydzien ok. 1000 zl
                          > i tez nie wiadomo kto wrzucal - czy poslowie czy np. sprzataczki
                          >
                          > nie chce byc zle zrozumiana


                          mnie nie zmrozila - 'urna' stanela dosc pozno, o ile mi wiadomo, PAH dawno
                          subkonto miala :))))

                          to nie znaczy automatycznie, ze ci ludzie pozalowali...
                          • vielonick Re: ale masz faze na chrzanienie, jmx ;) 23.11.04, 16:57
                            zlosciwosci sobie darujmy coby "nie chrzanic" ;)

                            tylko slowko o poslach:
                            moze pozno stanela
                            ale prosciej jest mimo wszystko wybrac pieniadze z portfela/bankomatu
                            i wrzucic do skarbony stojacej pod nosem
                            niz przelewac pieniadze z konta na konto

                            co oczywiscie nie swiadczy o tym, ze ludzie nie wplacali
      • 100krotki Re: daje sie 15.11.04, 08:28
        Gość portalu: gf napisał(a):

        > nie zostawia sie wyciagnietej w Twoim kierunku reki
        > nie wmawia sie sobie, ze sie nie moglo, spieszylo, nie mialo
        >
        > daje sie banknot a nie monete
        >
        > nie pyta sie na co i nie upokarza sie czlowieka kupowaniem mu jedzenia
        >
        > to wszystko, co mam do powiedzenia na ten temat
        > pzdr

        ale wszystkim z WYCIĄGNIĘTĄ RĘKĄ dać nie sposób
        a poza tym, to JEST niepedagogiczne
        • Gość: gf Re: daje sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 12:03
          > ale wszystkim z WYCIĄGNIĘTĄ RĘKĄ dać nie sposób
          > a poza tym, to JEST niepedagogiczne


          wiec mowie - daje pod warunkiem, ze mam cos w kieszeni (staram sie zawsze miec)
          lub jeszcze mi karty nie zablokowali i mam ja przy sobie

          nie jestem pedagogiem, nie bede doroslych ludzi wychowywac
          nie moja rzecz, czy to, o co prosza jest dla nich dobre...jakie ja mam prawo to
          oceniac???
      • Gość: rihi Re: daje sie IP: *.adsl.hansenet.de 21.11.04, 20:18
        widac ze masz malo doswiadczenia albo zakupy przynosza Ci do domu. Sa ludzie
        potrzebujacy ze nad nimi tylko plakac , sa i cwaniaki. Przed kilkoma duzymi
        magazynami trafialem dzieci z wyciagnieta reka - potem obserwowalem jak sie
        razem zbierali- byla to ich praca, nie koniecznosc.
        Jechalem nad morze, przed zamknietym przejazdem kolejowym podszedl
        chlopiec,uzbieral troche grzybow ktore mi oferowal. Nie kupilem lecz dalem mu
        czekolade.Chcial gdzies biec, krzyknelem zanim czemu tak sie spieszy ? Stanol.
        Uslyszalem odpowiedz : mam w domu mala siostre, dam jej czekolade! Wyjelem
        jeszcze jedna tabliczke. Stalem tam jeszcze dlugo,byla to boczna droga. W
        oczach mialem odwilz,w srodku dziwne uczucie.
        Kiedy mozemy dac i damy, czujemy sie lepiej. Czy zostalismy oszukani-wie tylko
        ta druga strona. Samo zycie
        Rihi
      • Gość: Ja Re: daje sie IP: *.kosa.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 23:24
        Właśnie tyle chciałbym mieć pieniędzy... tyle żeby móc postępować w powyższy sposób widząc rękę wyciągniętą w moją stronę.
    • j_ar Re: Zebranie 15.11.04, 08:18
      jak dac to nie pytac czy winka sobie nie kupi, a jak nie dac to sie nie
      przejmowac, a czy to jego wina, ze tak stoi pod sklepem czy nie, to tez nie
      wiesz
      • Gość: gf Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 12:04
        j_ar napisał:

        > jak dac to nie pytac czy winka sobie nie kupi, a jak nie dac to sie nie
        > przejmowac, a czy to jego wina, ze tak stoi pod sklepem czy nie, to tez nie
        > wiesz

        zawsze wiedzialam, j_ar, kto Ty jestes... :)))))
        pozdrawiam :))
    • 100krotki Re: Zebranie 15.11.04, 08:25
      moim zdaniem żebranie jest ZDECYDOWANIE mniejszym złem niż kradzież,
      ale...lepsza od tych obu przypadłości jest nawet praca z wyzyskiem
      • j_ar Re: Zebranie 15.11.04, 08:28
        a zebranie to nie praca? przeciez to nie kradziez, uczciwie oszukuje czasami
        naiwnych, tyle, ze za mniejsze pieniadze niz...i ten rowniez i..kolejny..
      • piwanna Re: Zebranie 15.11.04, 08:32
        A ja mysle,ze kradziez jest mniej upokarzajaca, ja osobiscie bym kradla.I czy
        mozliwe jest takie spoleczensto gdzie nie byloby ludzi zebrajacych czy
        spiacych na ulicy czy pod mostem? Serce mi sie kraje jak widze tych ludzi,ale
        jak widzę Rumunki zebrajace na ulicy wykorzystujace dzieci , teraz to juz
        rzadziej ale sie zdarza, to zmknelabym te baby. Zawsze dawalam tym kobietom z
        dziecmi pieniadze, bo dzieci szkoda, ale kiedys chcialam dac jedzenie i
        stanowczo odmowila.
        • j_ar Re: Zebranie 15.11.04, 08:34
          a ja wole kiedy rumunki zebrza, zawsze moge nie dac, natomiast jak kradna to
          juz mam ochote im wtluc
        • Gość: boss Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 09:22
          ta kradziez jest duzo mniej upokarzająca...zwłaszcza jak cie złapią i wsadzą do
          kryminału
        • Gość: gf Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 12:06
          > A ja mysle,ze kradziez jest mniej upokarzajaca, ja osobiscie bym kradla

          a ja, kiedy cos robie, nie lubie sie kierowac moim ewentualnym upokorzeniem
          wole np. nie naruszyc czyichs praw

          :)
        • Gość: teośka Re: Zebranie IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 19.11.04, 21:27
          kiedyś prawie przez rok co dwa-trzy tygodnie bywałam w miejscu, gdzie siadywała
          pewna Rumunka z dzieckiem. Raz jej dałam pieniadze, poprosiła o mleko dla
          dziecka. Od tamtego dnia zawsze kupowałam jej jedzenie i nigdy nie poprosiła
          mnie o forsę. A dla swego dziecka była bardo dobra. Ci żebrzący Rumuni to
          zresztą Cyganie, dzieci raczej nie krzywdzą, moze się zdarzyło parę razy i te
          przypadki rozdmuchały media, jak zwykle. A dzieci cygańskie są prawie zawsze
          pogodne, wesołe, robią wrażenie szczęśliwych i takich, co to czuja, że są
          kochane. Chciałabym, zeby polskie dzieci robiły takie wrażenie.
          • j_ar Re: Zebranie 22.11.04, 11:31
            a wielu tych takich dobrych cyganow widzialas? czy tak na podstawie jednej
            obserwacji co dwutygodniowej taki wniosek ci sie nasunal?
    • alfika Re: :))))))))))))))) 15.11.04, 09:26
      lepiej kraść niż żebrać???
      bo co ludzie powiedzą?
      bo liczy się "twarz", a nie honor?

      kradzież to pozbawianie innych tego, czym sami mają pełne prawo zarządzać -
      bo na to zapracowali

      nie ważne, co o Tobie powiedzą ludzie - ważne, co Ty sama będziesz mogła o
      sobie powiedzieć, znając WSZYSTKIE swoje decyzje

      no i poza tym wyszło na to, że wolałabyś, żeby ten człowiek Cię okradł zamiast
      prosić o pomoc
      • Gość: Etam Re: Pytanie IP: *.aster.pl 15.11.04, 09:38
        Czy ci, ktorzy zebrza, NAPRAWDE nie maja innej mozliwosci otrzymania/zarobienia
        pieniedzy? Dlaczego Wy nie zebrzecie? I skad we mnie tyle potencjalnej "zlosci",
        ze ludzie w ogole zebrza?...
        Bywaly sytuacje, ze mialam dlug czynszowy, wiec wiem co to znaczy gospodarowac
        sie drobna suma... a jednak tego nie zrobilam. Wiec ponawiam pytanie: czy
        naprawde nie ma innego wyjscia?
        • piwanna Re: Pytanie 15.11.04, 09:41
          nie wiem czy nei maja innej mozliwosci? Pewnie nie maja, na swiecie sa nie
          tylko ludzie, ktorym sie powodzi,ale neistety swiat nie sprzyja tym ktorym sie
          nie powodzi.
          • Gość: vikki Re: Pytanie IP: 62.121.129.* 15.11.04, 09:53
            widziałam taką scenke w wakacje:
            dwie dziewczynki na deptaku i piesek- przed nimi kartka "zbieramy na
            podręczniki" .
            one śpiewały głośno jakieś harcerskie piosenki, piesek wtórował im wyciem.
            - co drugi przechgodzien dał kasę- uczciwy sposób na zarabianie, nie kazdy umie
            spiewac -ale czy od razu musi zebrac czy krasc?
            • j_ar Re: Pytanie 19.11.04, 09:49
              a czy ty masz choc troche wyobrazni? stara kobieta, ktorej cofneli rente,
              mieszka w wynajetym pokoju i nie ma co jesc, i boi sie, ze za chwile bedzie
              nocowac na ulicy, nikt nie chce jej dac pracy, bo stara i niedolezna...to co
              niby.. ma spiewac aby ludzie jej dali pieniadze?... nie, musi zebrac, bo nic
              innego jej nie pozostaje
        • alfika Re: Pytanie 15.11.04, 09:53
          pewnie jedni mają, a inni nie

          w różnych sytuacjach bywamy

          z innej beczki:
          całkiem miła, wystarczająco bogata kobietka
          elegancka na dodatek, sympatyczna
          a depresja dopada ją taka, że wstać rano do pracy nie moze - nie jest w stanie
          zrobić nic
          co najmniej połowa "mędrców" powie: "nie rozumiem, przecież nikt jej na siłę
          nie trzyma w domu, lepiej niech się weźmie do pracy zamiast użalać nad sobą, bo
          nie ma powodu"
          - i co? są obiektywnym i ostatecznym osądem jej osoby i podejścia do życia?

          a jeśli im się to samo przytrafi?...
          życie daje ciekawe lekcje
          • Gość: Etam Re: Pytanie IP: *.aster.pl 18.11.04, 09:29
            Nie chodzi o osąd.
            Wystarczająco bogata kobieta może miała coś odłożone na czas choroby.
            Albo narobi długów w czasie choroby, a potem będzie je odpracowywać.
            A może sprzeda samochód? Albo mieszkanie zamieni na mniejsze?
            Uznaję sytuacje wyjątkowe, typu: jestem głodna i w danym momencie nie mam skąd
            wziać (w tej chwili). Staję w supermarkecie, prosząc klientów o coś do jedzenia.
            Chociaż... istnieją jeszcze pomoce społeczne, kościoły, organizacje
            charytatywne... hm.
            • alfika Re: Pytanie 18.11.04, 09:48
              Gość portalu: Etam napisał(a):

              > Nie chodzi o osąd.
              > Wystarczająco bogata kobieta może miała coś odłożone na czas choroby.
              > Albo narobi długów w czasie choroby, a potem będzie je odpracowywać.
              > A może sprzeda samochód? Albo mieszkanie zamieni na mniejsze?


              nie ma siły wstać z łóżka, nie ma sily dowlec się do pracy - a ma sprzedać
              mieszkanie albo samochód, hmmm...
              ale nie w tym rzecz
              chodzi mi jedynie o to, że różnie ludzie reagują na sytuacje, które im się
              przytrafiają
              może tak bardzo nie brali pod uwagę, ze zostaną postawieni w takiej sytuacji -
              że całkowicie poczuli się bezsilni?



              > Uznaję sytuacje wyjątkowe, typu: jestem głodna i w danym momencie nie mam skąd
              > wziać (w tej chwili). Staję w supermarkecie, prosząc klientów o coś do
              jedzenia
              > .
              > Chociaż... istnieją jeszcze pomoce społeczne, kościoły, organizacje
              > charytatywne... hm.


              no i dlatego możesz odpuścić sobie pomaganie im -
              przecież to sprawa obowiązku
              chyba ze takowy czujesz, a nie chcesz - to wybierz którąś opcję, która bardziej
              Ci pasuje - i będziesz mniej się wkurzać, gwarantuję
              • Gość: Etam Re: Pytanie IP: *.aster.pl 18.11.04, 16:14
                Się nie wkurzam :)
                Zastosowałam po prostu najbardziej prymitywny chwyt i wyobraziłam sobie, co ja
                bym zrobiła. Miałam różne (miewam?..) problemy finansowe. Takie też kiedy trudno
                związać koniec z końcem.
                > nie ma siły wstać z łóżka, nie ma sily dowlec się do pracy - a ma sprzedać
                > mieszkanie albo samochód, hmmm...
                A ma siłę żebrać?
                (już zaczynam się zast.
                • alfika Re: Pytanie 19.11.04, 09:31
                  nie mówiłam o żebraniu :)
                  przytoczyłam kolejny przykład czegoś, co jedni rozumieją, a inni potępiają w
                  czambuł
                  jak dysortografię u dzieci
                  jak depresję
                  jak masę innych dramatów, które można zrozumieć - albo nie

                  ta kobieta nie ma siły pomyśleć o czymkolwiek, więc i żebrać nei będzie - bo ma
                  to gdzieś
                  a i tak znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że to z lenistwa
            • Gość: teoska Re: Pytanie IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 19.11.04, 21:44
              jak to "nie chodzi Ci o osąd"????
              Własnie osądzasz,i uwazasz sie za lepszą, bo Ty nie żebrzesz.
        • Gość: teoska Re: Pytanie IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 19.11.04, 21:40
          no właśnie - skąd w Tobie tyle złości? Nie chcesz - nie dawaj. A dlaczego my
          nie żebrzemy? Obysmy nie musieli - obejrzyj sobie film z getta warszawskiego,
          lepsi od nas zebrali, jak ich sytuacja (inni ludzie) do tego zmusiła. I ciesz
          sie, ze sie urodziłaś w Polsce, nie w Rumunii.Ale Twojej zasługi w tym akurat
          nie ma.
          I ja miewałam "dług czynszowy", ale jakos się dumna z tego powodu nie czuję.
          • piwanna Re: Pytanie 19.11.04, 21:47
            alez skad mniemasz,ze we mnie zlosc jest? nie ja cenie socie ich wolnos w
            pewnym stopniu,ale to nie jest normalne, ze w swiecie,gdzie. ludzie zdychaja z
            przezarcia ( Ameryka)i nadwagi gdzies indziej ludzie zdychaja z glodu, i wbrew
            pozorom nie nalezy szuka cdaleko np taki kraj jak Polska tu sie zdycha z
            glodu : przejdz sie po Dworcu Centralnym, pod mostami w super miescie i wielu
            innych miejscach
            • piwanna Re: Pytanie 19.11.04, 21:51
              nie wywyzszam sie bron mnie ...
              ja nie wierzaca wiec nie naduzywam coby nie obrazic, ale pewnie obraze przez
              niewiare jak to byw\a w "torancyjnym" kraju przyzwyczaijam sie juz to takich
              reakcji ...staram sie pomagac jak moge , nie wywyzszam sie
      • piwanna Re: :))))))))))))))) 15.11.04, 09:39
        Ja stawiajac sie sytuacji takiego czlowieka, z mojego aktualnego punktu
        widzenia, wolalabym krasc , ale jak byloby naprawde gdybym faktycznie znalala
        sie na ulicy ? nie wiem . Kradziez jest bardziej ryzykowna niz zebranie, a co
        jest bardziej upokarzajace ? wydaje mi sie ze tu nie warto mowic o upokorzeniu
        czy nie . a ponadto czy ja pomagam osobie zebzacej dajac mu pieniadze ,
        pomagam doraznie,ale na jak dlugo ? Zawsze mnie to zastanawia kiedy widze
        takich ludzi, a zdarza sie to coraz czesciej. Po Nowym Swiecie chodzi taki
        mlody chlopak moze miec z 18-19 lat , grzebie w smietnikach , probowalam mu
        kilkakrotnie dac pieniadze nie chcial .
        • alfika Re: :))))))))))))))) 15.11.04, 09:48
          właśnie o tym pisałam, ze wolałabyś kraść :)
          pa
        • j_ar Re: :))))))))))))))) 15.11.04, 11:07
          > Kradziez jest bardziej ryzykowna niz zebranie, a co
          > jest bardziej upokarzajace ? wydaje mi sie ze tu nie warto mowic o
          > upokorzeniu czy nie.

          czyli mniej bys sie wstydzila bedac w pierdlu za kradziez niz na ulicy zebrzac

          > a ponadto czy ja pomagam osobie zebzacej dajac mu pieniadze ,
          > pomagam doraznie,ale na jak dlugo ?

          a co? naczytalas sie o wedkach i rybkach?.. i jak nie masz dla kogos wedki to
          po co mu wogole nawet rybke dac, i tak nie pomozesz na dlugo,
      • Gość: gary porter Re: :))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 09:42
        ja kilka dni temu podszedłem do dziewczynki z zapałkami widząc że towar jej nie
        schodzi i pytam się życzliwie: "Chcesz na pączka?" a ona ze zdziwieniem:
        "A jak to jest na pączka?"
        • minggu Re: :))))))))))))))) 15.11.04, 09:46
          Zamknij dziob i zjezdzaj stad!
    • 100krotki Re: Zebranie 15.11.04, 10:01
      a ja "mam swoją" zaprzyjaźnioną żebraczkę
      ma trochę ponad 70 lat i już naprawdę do pracy sił nie ma
      zawsze schludnie ubrana i nie w łachy
      a żebrze nie dla siebie, tylko dla jeszcze biedniejszych z rodziny
      to jej praca i w ten sposób czuje się przydatna.
      czasem sobie z nią chwilę pogawędzę
      czasem coś jej "dam na rękę",ale bilon nie papier
      zagadnę jak tam "interes" się kręci
      a jak nie mam czasu nawet na chwilę pogaduszek, to ...jest pogodne dzieńdobry
      nawet przy niepogodzie
      to ja teraz jestem bardziej skrępowana gdy ją spotykam i...
      ah te wyżuty na sumieniu, że ja JESZCZE NIE ....
    • milenna5555 Re: Zebranie 16.11.04, 08:14
      Kiedy żebrzący zadzwoni do mojej furtki i prosi o jedzenie (pieniędzy nie daję)
      wyjmuję z lodówki to, co mam i daję potrzebującemu. Zdarza się, że jednego dnia
      mam takich dzwonków trzy. Niedawno, kiedy drugiemu potrzebującemu dałam to, co
      jeszcze pozostało po daniu pierwszemu, dla trzeciego w zasadzie nie zostało
      nic. Dla nas też nie, ale był wieczór, do następnego dnia trochę
      wstrzemięźliwości żywieniowej nie zaszkodzi, dzieci zrobią sobie kisiel,
      myślałam, więc mówię, zgodnie z prawdą, że zostały konserwy, ale otwieracza do
      konserw nie użyczę, bo sama mogę potrzebować... o jaką człowiek puścił mi
      wiązankę... pewnie myślał, że dworuję sobie z niego...
      • kvinna karmienie gołębi na balkonie 18.11.04, 10:29
        Nasypiesz chleba jednego dnia, następnego dnia możesz otwierać ptasią
        jadłodajnię. Ludzie, podobnie jak ptaki, przyzwyczajają się do karmicieli.

        Jakoś tak myślę sobie, że najpierw chyba trzeba nakarmić siebie, potem innych.
        I uodparniam się na tych, którzy wykrzykują przezwiska. Niewychowani ;(
    • Gość: baba zona Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 17:56
      Od lat usiluje sie z tym uporac - dac, nie dac... Generalnie nie daje zebrakom
      na ulicy. W zamian za to wspomagam fundacje, ktorym ufam. No i mam starenka
      sasiadke, ktorej zalosna rencina nie pozwala godnie zyc - umawiamy sie, co w
      danym momencie jej potrzebne - i ja jej to kupuje. Ona jest zadowolona - nie
      chce wiecej - nie narzucam sie.
      Nie czuje sie na silach dyskutowac, czy wolalabym krasc... to okropna
      alternatywa....
      :)
      • Gość: bogna Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 17:37
        kiedys dawałam teraz nie ale zaopiekowałam sie starsza kobieta było przynies
        wynies do momentu jak mnie tak przedstawiła swoim znajomym lekarzom to jest
        moja psiapsiólka przynies wynies .skonczyłam z pomaganiem i dawaniem i dobrze
        sie z tym czuje.
    • Gość: Paweł Re: Zebranie IP: *.waw.pl / *.merinet.pl 19.11.04, 17:59
      Według mnie to nigdy się nie daje. A niby za co? Niektórzy tacy jak on pracują
      ciężko - sprzątają po nocach i męczą się na budowach. Wstydzili by się spytać o
      pieniądze.

      Można ludziom pomagać, i ja się z tym w pelni zgodzę - natomiast oni też muszą
      sobie pozwolić pomóc i mieć chęci.

      Pozdrawiam.

      • piwanna Re: Zebranie 19.11.04, 18:13
        Jak mozna w ogole rozwazac w kategoriach "nalezy czy nienalezy"?Czy zdajesz
        sobeis prawe ilu ludzi nie pracuje od lat, i to nie dlatego,ze im sie nie chce,
        tylko dlatego,ze mieszkaja w takim regionie gdzie jest najwieksz ebezrobocie, a
        nie wszyscy potrafia wyemigrowac gdzies dalej.Ludzie pzreciez nie wszyscy
        sa "ambitni, zdolni,wyksztalceni,energiczni bezkonkurencyjni i szybko sie ucza
        nowego".Ale co ja tak zajezdzam starym systemem,gdzie ludzie nie zebrali,tamten
        system byl zla, ale ten w cale nie jest lepszy,moj dzidek, ktory byl zeslany z
        racji przynaleznosci do AK, spedzil kilka lat na wygnaniu, wrocil i mial 7
        dzieci, pracowal na posadzie panstwowej,zawsze chwalil poprzedni system za ,ze
        jego dzieci nie chodzily boso do szkoly.Nie wiem co jest lepsze, nie nalezy
        tego okreslac w takich kategoriach, ale tez nei nalezy oceniac niczego w
        kategoriach biale i czarne. Niektorzy z tych zebrzacych to naprawde
        potrzebujacy,slabi, niedostosowani,wrazliwi ludzie.Ja im nie pomoge nie dajac,
        daje poczuje sie lepiej, nie wiem ale nie dajac mam wyrzuty sumienia, amoze to
        byl naciagacz .
        • Gość: jjj Re: Zebranie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 19:02
          Ostatnio wyczytałam, że w moim mieście mają otworzyć noclegownie dla bezdomnych
          o mniejszym rygorze. Chodzi chyba wymóg trzeźwości. Najpierw się oburzyłam, ale
          potem pomyślałam : czy pozwolić człowiekowi umrzeć na mrozie dlatego, że się
          napił? Nie. To trochę tak jak z tym pomaganiem. Jeśli na dziesięć razy kiedy
          komuś pomagam trafi się pięciu oszustów, to czy te pięć osób było wartych
          ryzyka i mojej niepewności, że pomoc była sensowna? No a jeśli oszustów było
          ośmiu? Co wtedy?
          • piwanna Re: Zebranie 19.11.04, 19:31
            No wlasnie, wlasnie jak mozna wybierac tych potrzebujacych, i ktory naprawde
            potrzebuje, albo sie pomaga wszystkim albo nikomu,ja osobiscie teraz czesto
            odwracam wzrok" chory na aids, bezdomny, dzieci chore, mam kaca,bez pracy" i co
            dlaczego,czasem dam komus,nie wszystkim, bo uwierzcie nie stac mnie na dawanie
            aksy wszystkim,i wtedy czuje sie lepiej gdzies tam we mnie odzywa sie ta
            filozofia fali "jak cos komus das to ci sie odplaci dwojnasob"bzdura kompletna
            ale coz lzej.
    • Gość: znający życie Re: Zebranie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 19:33
      Był czas,że miałem przysłowiowy nóż na gardle.Za kwotę 380 zł netto miesięcznie
      poszedłem sadzić las.Po każdym dniu pracy gdzie śnieg z deszczem lał się za
      kołnierz na stojąco buty mogłem wiązać.Trochę przeżyłem i staram się ludziom
      pomagać.Dzień w dzień nad ranem,przy pojemnikach na odpady "przewijają" się
      prynajmniej dwie zmiany grzebiących.Nie zrozumie biednego ten,który sam biedy
      nie zaznał.
      • Gość: Karambol Re: Zebranie IP: *.nyc.rr.com 19.11.04, 19:48
        Ja dawalem na lewo i prawo, kazdemu kto poprosil. Teraz nie mam nic, tylko dlugi. Wiecej juz nigdy nie bede dawal; nauczylem sie dwoch waznych rzeczy: 1) dawac tylko wtedy, kiedy sie najpierw zaspokoilo samego siebie 2) bezdomny czy biedny ma duzo lepsza sytuacje niz ja, bo on jest na zero, a ja jestm na minusie (dlugi).
        • piwanna Re: Zebranie 19.11.04, 20:07
          A myslisz ,ze dr J.Kulczy daje, mimo,ze ma zaspokojone wszystkie potrzeby do
          siodmego pokolenia?Ja sie miotam, nie dam mam wyrzuty sumienai, w sumie nikt mi
          etc nic nie daje, ale ja jestem w lepszej sytuacji, nie jestem " ambitna
          pzrebojowa i znajca 7 jezykow"ale sobie radze jakos.
          zona mojego brat, wychowywala sie bez ojca,zmarla jak byla malutka, jej matka
          zostala sama z 2 corkami w wieku 32 lat i musiala sobie poradzic,ale wszyscy
          sie nad nia litowali pomagali,bo sierota i efekt ejst taki,ze owszem moja
          btratowa jest dobra dziewczyna radzaca sobie,a le najczesciej opiera sie na tym
          zeby ktos jej cos dal, z racji nieszczescia zyciowego, tak ja przyzwyczajono
          dawano i etraz uwaza,ze jej sie nalezy. A mi tam nikt nie dawal , pochodze z
          pelnej rodziny,musialam sobie sama poradzic,i jakos sobie ardze
          • Gość: bazylia Re: Zebranie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 20.11.04, 08:57
            umiec brac to bardzo piekna ludzka cecha :))))

            I pozwolic , by inni nam pomogli :))
    • Gość: przeciw Re: Zebranie IP: *.cm-upc.chello.se 19.11.04, 20:04
      a ja bym poszla do pracy!!!
      • Gość: gary porter minggu napisała: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:06
        "Zamknij dziob i zjezdzaj stad!"

        Dlaczego zostałem tak przez nią brutalnie potraktowany? nie lubi ponczków?
    • Gość: SławojW Kupować jedzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 08:40
      Ja już od wielu lat załatwiam to w następując sposób:
      1. Żebrak prosi o pieniądze
      2. Ja pytam czy jest głodny
      3. On zawsze odpowiada że tak
      4. Więc ja kupuję mu jedzenie (chleb, kiełbasę) i to czasem wchodzę specjalnie
      do spożywczego i daję mu to.
      Należy zwrócić uwagę na to aby towaru nie można było oddać (zwykle chleba i
      kiełbasy nie można, ale czasem naryszam opakowanie), dlaczego, ano żeby żebrak
      nie zamienił kupionego towaru na pieniądze.
      Jak dotąd sposób jest rewelacyjny, dodatkowo wykruszają się ci co chcą
      pieniądze ale nie na jedzenie tylko na alkohol (albo odmówią kupna jedzenia,
      albo gdy wychodzę ze sklepu z towarem ich już nie ma)
      Polecam ten sposób.
      • Gość: bazylia Re: Kupować jedzenie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 20.11.04, 08:54
        no popatrz, jaki ty sprytny jestes... :(((

        no przeciez chciales dac, no nie..?
        • Gość: asp Re: Kupować jedzenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 12:18
          droga bazylio, to chyba nie chodzi o spryt, tylko o to, że ja bym na przykład
          nie chciała pomagać ludziom pić. Alkohol nie jest niezbędny ludziom do życia
          • Gość: bazylia Re: Kupować jedzenie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 20.11.04, 13:18
            czy musialas kiedykolwiek zebrac?

            czy wiesz jaki to kac moralny?

            czy wiesz jak to mozna leczyc?

            jesli zebreanie okazuje sie niezbedne do zycia...
            to z reguly alkohol pomaga pokonac moralnego kaca...:(((

            rzuc jutro robote
            poczekaj 3 miesiace
            nie przyjmuj zadnej pomocy
            wyjdz na ulice i zacznij zebrac...


            i wtedy powiedz, ze alkohol ( itp) nie sa potrzebne do zycia...

            pewnie w wyjatkowych przypadkach nie sa...
            ale ...

            z takimi stwierdzeniami mozesz byc wiarygodna jedynie jesli przeszlas przez
            etap zebrania...

            no wiec?

            sprobujesz??
    • ashton Nie daję i koniec, i kropka! 20.11.04, 13:17
      Nawet na tacę w kościele, ale to inna kwestia.
      Wróćmy do żebrających. Po pierwsze zazdroszczę im odwagi, jaką trzeba mieć by
      zaczepiać ludzi na ulicy (jestem patologicznie nieśmiała i żadna sytuacja nie
      zmusiłaby mnie do "chodzenia po prośbie", a bywałam w poważnych tarapatach).
      Zazdroszczę i dlatego nie daję. Po drugie nie będę bawić się w szacowanie, ileż
      procent żebrajacych naprawdę nie ma środków do życia i innej możliwości ich
      uzyskania - ale gdy co i rusz słyszy się o żebrakach z zamiłowania, którzy pod
      płaszczykiem "zabrakło mi na bilet" wyciągają kilka tysięcy złotych
      miesięcznie, to nóż się w kieszeni otwiera mnie i wszystkim ciężko pracującym
      za najniższą krajową stawkę. Nikomu nie wierzę i dlatego nie daję. Po trzecie -
      nie mam wyrzutów sumienia. Ani-ani. Nie wzruszają mnie dzieci, staruszkowie ani
      psy. Nie wzruszają i dlatego nie daję. Po ostatnie - nie jestem aż taka wredna.
      Mam w sobie pokłady ciepła i dzielę się z bliskimi każdą złotówką, kęsem chleba
      czy koszulą. Z bliskimi. Tymi, którym mogę zaufać.
      I tyle.
    • piwanna Re: Zebranie 20.11.04, 17:11
      A dzisiaj dalam temu chlopieciu cala garsc drobniakow, i tez nie wiem czy
      dobrze zrobilam.On jest potrzebujacy, a nawet jak zechce sobie jakis trunek
      kupic to to jego sprawa.Niech przez moment chociaz poczuje sie lepiej
      On nie prosi o pieniazde tylko o jedzenie, ale to pewnie taki chwyt,a moze i
      nie
      • Gość: mimi da rade IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.04, 17:37
        mieszkam w berlinie i zebranie nie jest tu problemem . 80 procent punkowcow
        siedzi pod sklepami i w metrze. a jak masz psa to pies jeszcze dostanie
        puszeczke. zyc nie umierac.
        • Gość: Gość Re: da rade IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 18:00
          W socjaliżmie jako dziecko widziałam raz żebraka pod kościołem. Minęło ponad 40
          lat i miało nam być tak dobrze w tej demokracji a żebrakiem możemy zostać z
          dnia na dzień.
          • piwanna Re: da rade 20.11.04, 18:11
            Dokladnie,dokladnie.
            Pracuje aktualnie dla podlego krwiopijcy i kapitalisty, ktory wyprowadza z
            tego kraju kosmiczne pieniadze, dzieki mnie miedzy innymi,ale z drugiej strony
            ludzie maja prace,wierzcie mi czasami widze i sama jestem ofiara scen jak z
            Germinala Zoli albo Ziemii Obiecanej.
            Moglabym to rzucic i isc precz ( robilam tak niejednokrotnie za mlodu )ale
            teraz nie moge sobie na to pozwolic,potem to musialabym krasc albo zebrac,
            dlatego zawsze pochylam sie "nad reszta cierpiaca "
            • Gość: SMIGOL Kategorycznie nie dawać pieniędzy żebrakom. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 18:50
    • fretka_frustratka Nie, nie i jeszcze raz nie 20.11.04, 18:45
      Matka z zamarzającym dzieckiem. Prosi śpiewnie: "Daj, pani, daj". Idę do sklepu
      i kupuję jej kanapkę plus odżywkę dla dziecka. Daję. I słyszę taki bluzg, że
      głowa mała. Bo chodziło o kasę.
      • piwanna Re: Nie, nie i jeszcze raz nie 20.11.04, 18:51
        a wlasnie,zabilabym te baby z dziecmi,bo wykorzystuja te buedne dzieci,
        ciagnac je pzrez siedem granic,zeby sobie pozebrac w jakims kraju, a co z tymi
        dziecmi pozniej ?
      • Gość: SMIGOL Re: Nie, nie i jeszcze raz nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 18:57
        Można natomiast dać coś do jedzenia i to najlepiej fundując posiłek w barze (
        kilka razy,kiedy zaczepiony przed sklepem przez żebraka o jedzenie, kupowałem
        jakieś wiktuały, przy wyjściu czekało na mnie kilku panów o "trunkowym obliczu")
        Można też pomóc osobom, o których się wie,że są w niedostatku. W innych
        przypadkach jest się "frajerem"
        • piwanna Re: Nie, nie i jeszcze raz nie 20.11.04, 19:07
          co byloby najlepsze?nie ma idealnego systemu,tak jak wiecznego szzcescia,nie da
          sie trwac w niebycie,my tworzymy ten swiat taki jaki jest i to tylko "nasza
          zasluga", "produktem ubocznym "sa wlasnie ci potrzebujacy, bo nie wszyscy
          sa "dynamiczni i przebojowi"
          • piwanna Re: Nie, nie i jeszcze raz nie 20.11.04, 19:09
            a nie masz wyrzutow sumienia?jak ktos prosi o cos do zjedzenia, a nie mozesz
            mu dac w danym momencie, i byc moze to jest naciagacz, ale nie sadze, zeby
            ludzie dla przyjemnosci zebrali.
    • Gość: nutka Re: Zebranie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 20.11.04, 19:03
      Ja nie daję kasy nigdy! Ani na ulicy, ani domokrążcom.
      Bezdomnym kupuję obiady - jeśli chcą.
      Poza tym udzielam się społecznie dla dzieciaków.
      Jeśli ktoś ma kasę to niech wspiera potrzebujących przez organizacje, które się
      pomocą zajmują.
      • Gość: SMIGOL Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 19:52
        Dawanie datków organizacjom zajmujących się biednymi to problematyczne rozwiązanie.
        Organizacja przeznacza część tych pieniędzy na koszty swojego działania a
        czasami na wręcz inne cele( np "Caritas"na rzecz biednych przeznacza grubo
        poniżej 50 %)
        • Gość: nutka Re: Zebranie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 21.11.04, 17:43
          Ale przynajmniej masz pewność że 100% nie pójdzie na chlanie.
          I nie próbuj mi wmówić, że organizacje pozarządowe, fundacje itp. przepuszczają
          moją kasę bo WIEM, że tak nie jest.
          • Gość: krish Re: Zebranie IP: *.chello.pl 21.11.04, 17:48
            twoja to jest kasa z podatkow

            jak dajesz to juz nie jest twoja

            nawiasem mowiac w duzej czesci przepuszczaja

            ale juz nie twoja, jezeli dajesz
    • Gość: camel najtrudniejszy zawod.. IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.04, 22:19
      wlasnie sobie jakis czas temu uswiadomilem, ze zebranie to najtrudniejszy
      zawod. Dlatego najczeciej daje zebrzacym pieniadze (jakies drobne). Ostatecznie
      od 1 PLN czy 2 nie umre z glodu. A do pierwszego mi na pewno nie zabraknie.

      • Gość: tlaloc Re: najtrudniejszy zawod.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 14:25
        Jest w tym dużo racji, jeszcze jedno spostrzezenie, zawsze dając np. kobiecie z
        dzieckiem nawet jeśli zbiera na wino (nigdy tego nie wiemy) spowodujemy ze
        szybciej uzbiera i byc może dziecko będzie krócej cierpiało na mrozie, poza tym
        ja zawsze dając jeśli nawet mam podejrzenia że ktoś to przeznaczy na rozrywkę
        myślę sobie że przecież Ci ludzie też mają potrzebę rozrywki i jak mnie nikt
        nie rozlicza za wydanie w knajpie 30Zł na drinki tak i ja nie mam prawa
        rozliczać ich za wydanie ich pieniędzy, z chwilą gdy dam (o ile dam ) to już
        nie moje lecz ich pieniądze.
    • Gość: abhaod odwazna jestes, po co protestowac, i tak wsadza IP: *.a.pppool.de 21.11.04, 10:52
    • Gość: Michał Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 12:33
      jedzenia nigdy nie odmówię, pieniędzy z zasady nie daję. Zawsze sie pytam "a co
      ci kupić ?" i kupuję to.
    • Gość: Michu Re: Zebranie IP: *.acn.waw.pl 21.11.04, 13:08
      No, trudno. Nie miałaś akurat pieniedzy. Nie win siebie za to. Ktos mu kupil i
      tak cos do jedzenia. W dzisiejszych czasach trudno odroznic, czy ktos naprawde
      zebrze, czy tylko naciaga ludzi. W sumie to sytuacja jest trudna w kraju i nie
      ma co sie dziwic. Ale udawanie, ze ma sie noge zlamana nie jest zbyt fair.
      Uwazam, ze panstwo powinno dac takim ludziom szanse wyjsc z bezdomnosci,
      zamiast nażerać sie swoimi dietami
      • baruszka1 Re: Zebranie 21.11.04, 13:21
        jestem teraz na etapie poszukiwania,niemozliwe jest trwanie w czyms caly czas,
        co Panstwo ?Ono ma to gdzies generalnie, czy Panstwo moze byc odpowiedzialne
        za biednych i nie radzacych sobie? taki system , "slaby jestes to spadaj"
        naturalna selekcja
        Nie da sie trwac w "wiecznym szczesciu " ciagle na tym samym etapie
        • Gość: Robert Re:I jak tu nie zebrac o zycie IP: *.205-182-adsl-pool.axelero.hu 21.11.04, 14:19
          Jak tu nie zebrac w tym naszym kraju. Mam siostre choruje SM - stwardnienie
          rozsiane. Troje dzieci i tylko ona. Leczenie - 4000 zł/miesiac. Mamy instytucje
          panstwoe, które powinny byc wrazliwe na takie sytucje. Wrazliwosc ocenili w
          wysokosci 50 zł/miesiac. (PIECDZIESIAT) Mam tez znajomego z dawnej podstawówki -
          w zyciu nie splamił rak uczciwa praca, a od tej samej instytucji otrzymuje
          stały zasiłek 7600 zł/miesiac. Kawaler - własna babke pielegnuje, (która nota
          bene niezle krzyczy przy straganie na targowicy - ma siłe i zywotnosc) I jak tu
          nie zebrac o zycie.
    • Gość: krish Re: Zebranie IP: *.chello.pl 21.11.04, 14:36
      chyba mnie wku..liscie. ulalo mi sie od niektorych wypowiedzi.

      chcecie to dawajcie

      nie chcecie to nie dawajcie, to nie grzech

      ale ku.. przestancie oceniac i madrze dyskutowac o rzeczach do ktorych nie
      zblizyliscie nawet!!!

      PIWANNO - wolalabys krasc? nawet po tym jakby 3 razy ochroniarze sklepu
      spuscili ci za kradziez wpie..na zapleczu a moze przy okazji z jednego zabka
      do sedesu?

      ASP - nie cierpie ogladac podobnych Tobie w tv, gdzie biora udzial w madrych
      dyskusjach o zebrakach i robia za autorytety moralne, decydujace o tym czy oni
      moga pic, po co dawac na wodke itp.

      Ciekawe co byscie powiedzieli gdybyscie spedzili z miesiac bez perpektyw w
      jakiejs zasranej noclegowni. Pewnie powiedzielibyscie "alkohol nie jest
      niezbedny do zycia". gratuluje postawy - ciekawym jak konsekwentni byscie byli.

      Głód, nedza itp, wbrew pozorom nie sa zjawiskami fizycznymi - sa absolutnie
      psychiczne; nie zaczynaja sie kiedy nie masz kasy, czy co jesc, - one zaczynaja
      sie kiedy nie masz i wiesz ze jutro tez nie bedzie, i pewnie w ogole juz nie
      bedzie. "Lepsi" jak maja dola to biegna do psychiatry po antydepresanty - tez
      zreszta niepotrzebne czlowiekowi do zycia. ASP - bralas kiedys?

      KVINNO - Jakoś tak myślę sobie, że najpierw chyba trzeba nakarmić siebie, potem
      innych.
      I uodparniam się na tych, którzy wykrzykują przezwiska. Niewychowani ;(

      Gdzie lezy granica, ze siebie juz nakarmilismy i teraz pora na innych?

      CAMEL I TLALOC - dokladnie tak. nikt nas nie zmusza zeby dawac, ale jezeli
      dajemy to ku.. geba i kombinowanie w kubel. od tej pory juz zrobilismy dobrze
      sobie (bo o to glownie chodzi), nie udawajmy takich swietych, i nie nasza
      rzecza jest co zrobia z datkiem obdarowani. a jezeli nie bylismy na ulicy, to
      nie mozemy nawet dotknac koncem palca tego klimatu. wiec oceny won.




      DO JASNEJ CHOLERY ZROZUMCIE!

      DAJEMY GLOWNIE SOBIE, NIE IM

      I JUZ - mozna dawac, mozna nie

      ale jak dajecie to niech nawet druga reka nie wie

      i nie mysli sobie
      • Gość: gf Re: Zebranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 16:00
        oczywiscie, ze dajemy sobie

        ale nie dziw sie ludziom, ze sa ciekawi, kto jeszcze daje sobie to samo, a kto
        cos zupelnie innego... :)

    • teodot Re: Zebranie 21.11.04, 19:42
      Jako mieszkaniec środmieścia Warszawy problem z nagabywaniem przez żebraków mam
      nie od czasu do czasu ale nieomal codziennie. Dla mnie problemem nie jest czy
      dawać ale jak odmawiać. Bo gdybym dawał, to nawet wór pieniędzy by mi nie
      wystarczył. To najprostsza odpowiedź na pytanie czy i do zastosowania w
      przypadku większości. Sam nie mam, to nie rozdaję. Ale jak odmawiać? Bo nie
      chcę osądzać żebrzących. Część to zawodowi żebracy, żebrzący codziennie. Co do
      tego mam pewność, bo to widzę ale co do przyczynm już nie i samo stwierdzenie,
      że robią to codziennie nie wystarcza. Część zbiera na alkohol, narkotyki -
      wstrętne ale ja nie wiem którzy. Nie chcę nikogo z nich pouczać, mówić co mają
      zrobić, obrażać - chcę odmówić i tyle. Tak, by nie nagabywali więcej.
    • nanai11 Nie bądź wieśniakiem, daj. 21.11.04, 20:35
      Można nie dać bo się nie miało, i tak sie zdarza, a można nie dac bo się nie
      chciało co też się zdarza ale jest brakiem myślenia perspektywicznego. Jest
      ktoś kyo ma dużo bo rodzice mu dali, bo jest farciarzem, bo ma bogatego meża
      (bądź żone), jest mafiosem i robi czarne interesy albo po prostru jest zaradny
      życiowo ma prace i daje sobie rade. Są ludzie którzy są słabsi i piją, i z tego
      picia tracą wszystko (i słusznie, nikt na siłe wódki nie daje), są ci którzy są
      nierozgarnięci i też nic nie mają. Można im pomóc i ta złotówka nie sprawi że
      ja czy y bedziemy biedniejsi. Nie bądź wieśniakiem i podziel się,,,proste.
      Mieszkam w dzielnicy gdzie jest schroisko dla bezdomnych. Bliskosć stacji PKP
      sprawia że chodza tu wiecznie młstarzy ale niestety i młodzi i żebrzą. Jasne że
      najcześciej na wódke. Ale daje. Nie dużo ale daje, bo moze ocale dzieki temu
      torebke jakiejś pani w sklepie...
    • Gość: MAJU Re: Zebranie IP: *.kosa.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 23:56
      No wiec daje sie czy nie??

      to zalezy od tego kto bierze, taka historyjka:
      Kiedys poszedlem wyrzucic smieci i kupic piwo. Oczywiscie mialem butelki na wymiane. Duzo jakos, ze 20szt. Koles jakis grzebal w smietniku... Zobaczyl ze stukam butelkami. Zapytal czy chce je wyrzucic. Powiedzialem mu ze nie, ze ide do sklepu zaraz i je wymienie. Koles przeprosil i grzebal dalej. Ja wyrzucilem smieci i chcialem isc do sklepu... ale spojrzalem na tego Kolesia... O ile nigdy niczego nie dalem komus podobnemu... tym razem cos mnie ruszylo i zostawilem te wszystkie butelki po piwie temu Kolesiowi. Usmiechnal sie, serdecznie podziekowal. Przestal grzebac w smietniku i odszedl. A ja? poczulem sie dobrze jak nigdy... Cholera jak to dobrze jest dawac. Caly czas mam przed oczami wdzieczna twarz tego Kolesia... zaluje tylko ze nie dalem mu wiecej.

      Ale zdarzaja sie tez tacy, ktorzy prosza(zadaja) o pieniadze w taki sposob ze czuje sie winny ze sam nie jestem zebrakiem!
      • Gość: Renka Re: Zebranie IP: *.home.cgocable.net 22.11.04, 05:48
        Ja mysle ze smutkiem, ze ludzie zebrza, bo musza. Wyczerpaly sie im pomysly i
        mozliwosci.Nie kradna, bo moze wierza, ze to grzech. Nie zabijaja dla
        pieniedzy, ktore sa im tak potrzebne. Po prostu prosza przechodnia o pomoc.
        Mysle, ze to jest uczciwe.Uwazam, ze zawsze trzeba czlowieka wspomoc.Niewazne
        ile.Chocby zlotowke, czy pol.Zawsze mozemy z usmiechem powiedziec: dzisiaj nie
        mam wiecej.
        Kupowanie jedzenia,zamiast paru zlotych tez uwazam za zbytnia ingerencje w jego
        potrzeby.
        Ludzie, ktorym z roznych poowodow jest gorzej niz innym wymagaja pomocy. I
        reszta spoleczenstwa powinna im te pomoc okazac. Jezeli jej nie okaze, problem
        stanie sie tylko wiekszy i przez to trudniejszy do opanowania.Nikt nie chce zyc
        w kraju zebrakow. Wszyscy chca pracowac i zarabiac na swoj chleb.Czasem jednak
        nie moga i to naprawde nie od nich zalezy. Spojrzmy na zebrzacego inaczej niz
        dotad, spojrzmy na niego jak na czlowieka, ktory chce zyc.Prosi o pomoc , bo
        chce zyc.
        Przeciez moglby popelnic samobojstwo i nie byloby problemu.
        • Gość: czarny czarny Re: Zebranie IP: *.rcss.gov.pl 22.11.04, 11:20
          Renka - nie chce byc zgryzliwy, ale moze jeszcze zacznij myslec ze smutkiem
          rowniez o tym, ze czesc ludzi zebrze, nie bo musi, ale poniewaz uznala, ze ten
          sposob zarabiania pieniedzy im odpowiada. Bo czesci z nich nawet sie nie chce
          szukac pracy. Bo uwazaja, ze panstwo i spoleczenstwo MUSZA im pomoc. I aby to
          wesprzec wymyslaja mase wymowek dlaczego to nie moga normalnie pracowac,
          dlaczego nalezy im sie renta oraz dlaczego moga stac na ulicy i wyludzac pieniadze.

          Dlatego nie daje nigdy pieniedzy - po pierwsze dlatego, ze nie widze sensu
          rozdawania pieniedzy nierobom, w dodatku pieniedzy na ktore sam musialem ciezko
          harowac. To zwyczajnie niewychowawcze - gdy raz nauczy sie czlowieka, ze bez
          pracy moze miec pieniadze to pozniej spoleczenstwo ma z tym tylko i wylacznie
          klopoty. Popieram jednak dzialalnosc organizacji wspierajacych biednych - tych,
          ktore rozdaja im posilki, czy organizuja przytuliska.

          Na koniec pytanie tych wrazliwych osob wypowiadajacych sie w temacie (plus osoby
          wypowiadajacej sie o rumunskich Cyganach, jacy to oni szczesliwi itd.): w
          Rumunii swego czasu powstalo wielkie poruszenie gdy wyszlo na jaw, ze cyganscy
          zebracy czesto okaleczaja swoje dzieci, by i one mogly latwo zebrac - np. obcina
          sie im stope (jednak nie dlon, tak by mogly jakos funkcjonowac i zajmowac sie
          soba, dlatego stopa jest lepsza; poza tym niemoznosc chodzenia bardziej
          przemawia do "serc" wspierajacych zebractwo). Czy w zwiazku z tym dawac
          pieniadze zebrzacym rodzicom tych dzieci (nalezy pamietac, ze rodzice nadal
          opiekuja sie tymi dziecmi - lepiej czy gorzej, ale sa razem) ? A moze dawac
          pieniadze tym dzieciom (ktore jednak najpewniej albo same oddadza je rodzicom,
          albo po prostu pieniadze zostana odebrane im sila) ?

          ---

          Jest jeszcze jedna sprawa, ktorej nie zauwazylem w wypowiedziach na tym forum:
          gangi zebrakow. Cala masa ludzi wypowiada sie jak to oni wspolczuja tym biednym
          zebrakom, przypartym przez los do muru itd. Nikt jakos nie chce przyjac do
          wiadomosci, ze wiekszosc (conajmniej 3/4) cyganow rumunskich w Polsce, jest w
          sieci gangow zebraczych, ktorym musza oddawac wiekszosc tego co zbiora. W zamian
          gangi sfinansowaly ich podroz do Polski, a w razie gdyby zebrzacy przestal
          placic, groza konsekwencjami jego/jej rodzinie w Rumunii. Czy dal/dala bys
          pieniedze takiej osobie wiedzac, ze wiekszosc trafi do gangu?

          ---

          W Rumunii spedzilem kilka lat, znajac rumunski swobodnie dogaduje sie z
          zebrzacymi w Polsce cyganami z Rumunii.

          P.S. Podkreslam, ze w Polsce zebrza cyganie z Rumunii, a nie Rumuni jako tacy.
          Mowienie o nich per Rumuni jest wyrazem ignoracji i nie zorientowania w temacie
          (lub prostackiego uproszenia jak kto woli).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka