IP: *.b-m.pl 17.11.04, 08:42
Co zrobic, kiedy kobieta w rodzinie traci autorytet. Kiedy dziecko nie
reaguje na slowa matki, lecz czeka az ojciec potwierdzi i zareaguje. Kiedy ma
odmienne zdanie od meza, jest to zawsze zle zdanie. I może to jest odpowiedz
na pytanie.
Nasze dzieci SA doskonalymi obserwatorami. Widza znakomicie co się
dzieje w ich domach, choc nie zawsze mowia. Czekaja z tym na
wlasciwa „okazje”. I to w jaki sposób maz traktuje zone widac w relacji
dziecka do swojej matki. Poniekąd powiela behawioryzm swojego ojca. Chce być
tez taki jak on, zwłaszcza syn. Ale jaka jest rola matki? Czy powinna
pogodzic się z tym, ze jest cieniem swojego meza? Ze glowa domu jest ojciec
i to on zawsze wydaje werdykt, mimo ze nie zawsze słuszny…
Obserwuj wątek
    • alfika Re: autorytet 17.11.04, 09:01
      rozmawiałabym z partnerem! -
      o współdecydowaniu,
      o wzajemnym szacunku dla swoich punktów widzenia,
      o wspieraniu swoich decyzji nawzajem przed dzieckiem - ewentualnie o
      przedyskutowaniu, kiedy inna decyzja wydaje się lepsza,

      popatrzyłabym, czy ja nie popełniam tu jakiegoś podstawowego błędu - moze to
      być na przykład usilne narzucanie odmiennego rozwiązania, żeby się przekonać,
      że "będzie po mojemu", dyrygowanie, od którego partner usiłuje jakoś uciec,
      unikanie podejmowania decyzji, zrzucanie decyzji na "głowę rodziny" i stawianie
      się w roli kobietki, która sobie nie poradzi

      popatrzyłabym na wiek dziecka, płeć i poczytała o relacjach w rodzinie, na ten
      przykład ("Żyć w rodzinie i przetrwać" J. Cleese i R. Skynner - naprawdę
      warto!)
      • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 09:14
        a myslisz ze co ja robie? Staram sie rozmawiac, lecz maz-pedagog uwaza, ze z
        racji swojego wieku oraz funkcji mam przyjac ze to on moze miec racje. I co?
        • alfika Re: autorytet 17.11.04, 09:18
          co u Was oznacza racja wieku i funkcji?
          • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 09:20
            maz jest starszy 12 lat. Jest nauczycielem z 15 letnim stazem, co oznacza w
            jego mniemaniu, ze ma doswiadczenie w rozwiazywaniu konfliktow. Czasem odnosze
            wrazenie, ze traktuje mnie jak swoja uczennice albo swoje drugie dziecko.
            Cholernie ciezko sie zyje w takim zwiazku, gdzie poniekad jest sie traktowana
            na rowni ze swoim dzieckiem
            • alfika Re: autorytet 17.11.04, 09:41
              a jak było do tej pory? cały czas tak samo?
              jak reagowałaś?
              • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 09:50
                jeszcze kilka lat temu sie buntowalam, walczylam, ale zauwazylam, ze to nic nie
                wnosi w zwiazek. Zaczelam sie oddalac od niego i chyba skutecznie. Przyjelam
                wszystkie jego nawyki, maniery i nauczylam sie z nimi zyc. Wlasciwie
                zaakcepowalam sytuacje. Ale pojawil sie nowy problem. Problem dziecka. Syn
                widzi, ze nie mam za duzo do powiedzenia w domu i chyba zaczyna rowniez
                zachowywac sie jak ojciec.
                Chcialam odejsc w czerwcu, ale maz powiedzial, ze mam sie zrzec dziecka, to
                wtedy da mi rozwod, jesli tego nie zrobie to moge sie pozegnac z ugoda. Zrobi
                wszystko, zeby syn zostal z nim. No i znowu zaczelam sie bac. Nie wiem, czy to
                prooawda, czy moze mi odebrac dziecko. Ale nie ruszam tego tematu, choc mysle,
                ze za pare lat i tak odejde. Moze jak syn podrosnie
                • alfika Re: autorytet 17.11.04, 09:58
                  wiesz, ja chyba na takim etapie poszukałabym terapeuty, który pomógłby, po
                  poznaniu dokładnie Twojej osobowości, układów z mężem - ustalić, z jakim
                  rozwiązaniem byłoby Ci najlepiej

                  super by było, gdyby mąż zdecydował sie na terapię małżeńską - zawsze mozesz to
                  zaproponować, tym bardziej, ze chodzi o Wasze dziecko i o to, czego Wasz syn
                  się uczy o rodzinie - widząc, jak jest między Wami
                  nie znajdziesz rozwiązania na forum, najwyżej dowiesz się, ze albo Ty jesteś
                  winna, albo Twój mąż to łotr -
                  jeśli sprawa otarła się o pogróżki co do rozstania i odbierania sobie dziecka -
                  próbowałabym pokojowo załatwiać tematy, które Was dzielą, starała się rozumieć
                  i widzieć dobrą wolę partnera, ale też poszukałabym profesjonalnej pomocy dla
                  dobra Was wszystkich
                  • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 10:04
                    ludze sie jednak, ze wiele spraw mozna rozwiazac, dowiadujac sie cos od ludzi,
                    ktorzy badz co badz cos przezyli. Opisuja pewne zdarzenia z wlasnego
                    doswiadczenia. Maja wiedze praktyczna. I chyba tego szukam. Porownania. Jak
                    kobiety radzily sobie w podobnych sytuacjach i jak z nich wyszly.
                    Any way dzieki za wsparnie
                    pozdrawiam
                    K
                    • alfika Re: autorytet 17.11.04, 10:30
                      wiesz, trudno jest mówić o autorytecie u dziecka, jak pisałaś w pierwszym
                      poście, skoro do tego trzeba współpracy męża, a nie podchwytliwych metod
                      - a Wasze małżeństwo jest w punkcie, gdzie najpierw, jak mi się wydaje,
                      należałoby wypracować od nowa porozumienie

                      to tyle

                      powodzenia życzę!
                • procesor Re: autorytet 17.11.04, 10:07
                  Dlaczego za niego wyszłaś?
                  Jaką twoja potrzebe zaspokoił związek z nim? Oprócz miłości (zakaładam że była
                  na poczatku).
                  • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 10:18
                    a dlaczego ludzie sie pobieraja? Jak myslisz? A dlaczego po latach okazuje sie
                    ze jest inaczej niz sobie wymarzylismy? Jak myslisz?
                    Sa pytania, na ktore nie znam odpowiedzi. Dlatego szukam pomocy. Pomocy w
                    ludziach, korzy mieli podobne sytuacje i sobie w nich poradzili. I otrafia
                    udzielic kilka cennych wskazowek
                    • procesor Re: autorytet 17.11.04, 10:26
                      Gość portalu: kate napisał(a):
                      > a dlaczego ludzie sie pobieraja? Jak myslisz? A dlaczego po latach okazuje
                      > sie ze jest inaczej niz sobie wymarzylismy? Jak myslisz?

                      Kobieto, ludzie pobierają sie zróżnych powodów. Dlatego spytałam - z jakiego
                      powodu TY się związałaś z tym a nie innym facetem? Nie wiesz? Skąd ta agresja
                      na normalnne pytanie??

                      A dlaczego jest inaczej niż sobie wymarzyliśmy? Bo się oszukiwalismy. Albo
                      wolelismy zamykac oczy na to co sie dzieje..
                      Samo się nic nei dzieje.

                      > Sa pytania, na ktore nie znam odpowiedzi. Dlatego szukam pomocy. Pomocy w
                      > ludziach, korzy mieli podobne sytuacje i sobie w nich poradzili. I otrafia
                      > udzielic kilka cennych wskazowek

                      Są pytania na które odpowiedź znamy aż za dobrze - i dlatego boimy sie te
                      pytania zadac samemu sobie..
                      Zadawanie pytań - szukanie na nie odpowiedzi - to właśnie sa te cenne wskazówki
                      na których ci zalezy.
                      Kto pyta nie błądzi, pamietasz przysłowie??

                      Dlaczego więc za niego wyszłaś?
                      • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 10:34
                        poniewaz nie bylo innego w poblizu...
                        • procesor Re: autorytet 17.11.04, 10:44
                          Gość portalu: kate napisał(a):
                          > poniewaz nie bylo innego w poblizu...

                          Taaaak..
                          Z mężem tez tak rozmawiasz??

                          Kochałaś go?
                          Wpadłaś i szybki slub?
                          Byłaś zafascynowana jego urodą?
                          Dawał ci poczucie bezpieczeństwa jakiego nie zaznałaś w domu? Taki tatuś?
                          Chciałaś koniecznie wydostac sie spod włądzy rodziców, byle szybciej?
                          Dzieliliscie wspólne pasje? Zaprzyjaźniliscie się w pracy?
                          On cie wybrał - a ty byłaś tym tak zachwycona że gdy zdecydował o slubie od
                          razu bez namysłu sie zgodziłąś?
                          Czułaś że kogos trzeba mieć bo latka lecą więc gdy sie nawinąl chętny szybko
                          sie zdecydowałaś?

                          Nie pytałam złosliwie, przypominam.
                          Sama przed sobą pzryznaj sie co było u podstaw waszego małżeństwa.
                          Ostatecznie w dzisiejszych czasch częściej pobierają sie mniej więcej
                          rówiesnicy. Twój mąż jest sporo starszy - 12 lat. Czy ty aby nie byłaś jego
                          uczennica?? Bo znam i takie pary.

                          Nie złość sie na mnie tylko odpowiedz normalnie.
                          • procesor PS 17.11.04, 10:47
                            Sama słusznie zauważyłąś że dziecko bierze przykłąd z ojca.
                            Trzeba więc wyprostowac relacj emiędzy wami by z dziekciem tez mogło sie udac..
                            A tak w ogóle - to ile lat ma dziecko? Bo to też istotne, inaczej gdy olewa cie
                            dwulatek w okresie słynnego buntu dwulatka, inaczej gdy nie słucha 9-latek a
                            jeszcze inaczej gdy to chłopie 15-letnie..
                          • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 10:48
                            tak wiec calkiem szczerze, to:
                            po pierwsze - Chciałam koniecznie wydostac sie spod włądzy rodziców, byle
                            szybciej?
                            a po drugie:
                            Czułam że kogos trzeba mieć bo latka lecą więc gdy sie nawinąl chętny szybko
                            > sie zdecydowałam?
                            i poniekad bylam jego uczennica.

                            nie ma w tym co pisze zlosci:) Chyba troche zawstydzenie sytuacja
                            • procesor Re: autorytet 17.11.04, 10:59
                              :)
                              Sama widzisz ty dorosłaś - a on tego nie zauwazył!

                              To chyba dość częsty problem w związkach z dużą róznica wieku - to, że partner
                              nie zauważa "dorośnięcia" swojego współmałżonka. Ma pewien obraz w głwoei,
                              który sie nei zmienia. Ba, może sie czuc zawiedziony, że ta wpatrzona w niego
                              małolata, słuchająca go z nabożeństwem - stala sie mądra niezalezna, dorosłą
                              kobietą! Przeciez on sie żenił z kims innym!
                              Musisz zrozumiec co on czuje - i zdecydowac czy chcesz być z nim, ustanowić
                              nowe zasady w wwaszym związku - uwzględniające zmiany jakie zaszły w tobie i
                              ewentualnie w nim (hehe, starość - żartuje).
                              Bez powaznych rozmów - broń boże nie przy dziecku! - się nie obejdzie.
                              Ale ty musisz się najpierw do tego przygotowac, nauczyc bronic swojego zdania,
                              argumentacji, przygotowac przykłady, no i przed wszystkim nauczyć sie spokojnie
                              reagowac na jego niezadowolenie, bo z pewnościa tak będzie.
                              Być może mediacja by sie przydała, czy jakąs terapia małżeńska.
                              Tylko uczciwie przyznaj sie przed sobą - widzisz dla was szansę? Kochasz go
                              jeszcze?
                              • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 11:07
                                wlasnie, wlasnie. Nie widze dla nas szansy, ale...dziecko. Czy go kocham -
                                odpowiedz brzmi nie. Poniewaz zbyt duzo sie stalo zlego, zebym mogla go dazyc
                                uczuciem.
                                Ale co z dzieckiem. Moj maz uwaza, ze dzieci z rozbitej rodziny sa zagubione.
                                Ze wszedzie widac, ze dom nie jest pelny. Ale co bedzie widac po dziecku, jesli
                                bedzie zylo w domu bez milosci. Ciagla rywalizacja miedzy rodzicami?
                                • procesor Re: autorytet 17.11.04, 11:16
                                  Gość portalu: kate napisał(a):
                                  > wlasnie, wlasnie. Nie widze dla nas szansy, ale...dziecko. Czy go kocham -
                                  > odpowiedz brzmi nie. Poniewaz zbyt duzo sie stalo zlego, zebym mogla go dazyc
                                  > uczuciem.

                                  No to gorzej.

                                  > Ale co z dzieckiem. Moj maz uwaza, ze dzieci z rozbitej rodziny sa zagubione.
                                  > Ze wszedzie widac, ze dom nie jest pelny. Ale co bedzie widac po dziecku,
                                  > jesli bedzie zylo w domu bez milosci. Ciagla rywalizacja miedzy rodzicami?

                                  Jeśli między rodzicami nie ma miłości - to juz jest rozbita rodzina..
                                  Były na tym forum kiedyś watki gdzie dorosłe dziś dzieci rodziców co "dla ich
                                  dobra" sie nie rozwiedli - właściwie każdy z nich zastanawiał sie w PO CO? ci
                                  rodzice zgotowali im to piekło "pełnej rodziny", pełne nienawiści lub
                                  obojetności, chłodu, pretensji, cichych dni..
                                  Mozna być rozwiedzionym i wychowywac dziecko lepiej niz w pełnej rodzinie.
                                  Rozwód się bierze przeciez z mężem/żona a nie z dzieckiem.
                                  Nie jestem zwolenniczka rozwodzenia się, ale gdy patrzę na znajomą mojej mamy
                                  mieszkająca w jednym mieszkaniu z mężem, gdzie każde ma klucz do swojego pokoju
                                  i dwie odrębne lodówki.. gdy przypomne co ona mówiła.. jakja ten drań
                                  oszukiwał.. To lepiej czasem sie rozwieść (lub żyć w separacji) niz grac farsę,
                                  dobrze jeśli ne dramat.
                                  • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 11:40
                                    zgadzam sie z Toba. Ale szalenie trudno jest mo podjac decyzje. Czy to slabosc,
                                    strach, czy obawa przed utrata? Nie wiem. Wydaje mi sie jednak, ze nie moge
                                    jako matka opuscic dziecka. Musze przy nim byc. Moze mnie zauwazy? Moze bedzie
                                    taki dzien, ze przyjdzie wlasnie do mnie? A odchodzac nie daje nawet cienia
                                    szansy na to, zeby stworzyc relacje z dzieckiem.
                                    • procesor Re: autorytet 17.11.04, 11:41
                                      Nikt nie mówi że to łatwe. :)
                                      Życie w ogóle jest dośc skomplikowane.
                                      A ile w końcu lat ma to dziecko?
                                      • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 11:52
                                        6 lat. A ja chce czekac az dorosnie i wtedy podjac decyzje. To troche dlugo...
                    • Gość: słaba żona Re: autorytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 10:59
                      Przykład negatywny,ku przestrodze.
                      Układy trochę podobne jak u Ciebie.
                      Mąż,szantażował mnie,a to rozwodem,a to odebraniem dzieci.
                      Na terapii rodzinnej z dumą opowiedział ,jak to grożbą
                      rozwodu "przywołał mnie do porządku".Pani powiedziała ;cyt.
                      "gdybyś ,to ze mną tak postąpił,powiedziałabym ci spie..j,
                      twoja żona jest w tej chwili zbyt słaba,żeby tak powiedzieć".
                      To nie była chyba dobra terapeutka,nie powinna tak wprost
                      mówić.
                      Ja do tej pory słaba jestem ,sama się za to nie szanuję.
                      Czy dzieci powinny mnie szanować?Powinny ,bo nie jestem złym
                      człowiekiem,jednak słabości się nie szanuje.
                      Nie szukaj odpowiedzi u innych.Jedni sobie poradzili,inni nie.
                      Zależnie od swoich doświadczeń ,będą mówić :poddaj się lub walcz.
                      Dla Ciebie nic z tego nie wyniknie.
                      Musisz odpowiedzieć sobie sama ,może z pomocą terapeuty.
                      Życzę Ci ,żebyś miała siłę i odwagę by wyjść z impasu.

                      PS.Pytanie dodatkowe:czy pracujesz i jesteś niezależna finansowo?



                      • Gość: kate Re: autorytet IP: *.b-m.pl 17.11.04, 11:03
                        na szczescie tak. Mam prace i nie musze prosic meza o pieniadze na cokolwiek.
                        Ale co z reszta?
                        • Gość: słaba żona Re: autorytet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 11:15
                          Praca to duży plus,daje poczucie,że nie jesteś całkowicie
                          zależna od męża.
                          Co z resztą?Przeczytaj odpowiedż np.procesor i spróbuj
                          zastosować Jej rady.
    • paco_lopez Re: autorytet 17.11.04, 10:27
      To moze byc zupełnie tez odwrotnie, czyli, ze wszystko jest correct co mówi
      mamunia.

      U ciebie z jednej strony, to sposób traktowania ciebie przez męza a z drugiej
      twoja umiejetnośc egzekwowania praw człowieka w najmniejszej komórce społecznej.
      twoje zdanie nie jest na pewno zawsze złe, ale po prostu nie potrafisz nie
      tracąc głowy uargumentowac swego punktu widzenia. Pójśc w lewo czy w prawo to
      zadna róznica, a w układzie rodzinnym najlepiej jest jesli raz idziemy w lewo a
      raz w prawo, o ile nie okazuje sie szczęsliwie, że wszyscy chcemy iśc np w lewo.
      Proszę, nie trac gruntu pod nogami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka