Dodaj do ulubionych

Terapia a wiara

23.11.25, 20:12
Pytanie, czy terapia da się pogodzić z wiarą/religia?

Chodzi mi o to, że często widzę rozbieżności w podejściu terapeutycznym a.podejsciu z punktu widzenia wiary na rozne kwestie np. poczucia winy, wstydu, poczucia własnej wartości, dbania o siebie itp.

Nie ukrywam, że liczę na odpowiedź od Afq między innymi 🙂 jako osoby, która ma rozeznanie w obu tych podejściach.
Obserwuj wątek
    • brightsun Re: Terapia a wiara 23.11.25, 22:02
      Moim zdaniem trochę zależy od terapeutyzowanego, czy będzie działał nad zmianami czy uzna je za łaskę i będzie się o nie modlił.
      • brightsun Re: Terapia a wiara 23.11.25, 22:03
        I czy wiara to jego wartości czy narzucone wartości
        • mona.blue Re: Terapia a wiara 23.11.25, 22:39
          brightsun napisał(a):

          > I czy wiara to jego wartości czy narzucone wartości
          >
          To faktycznie istotne rozróżnienie.
    • afq Re: Terapia a wiara 24.11.25, 02:37
      a jakie rozbiezności widzisz w kwestiach poczucia winy, wstydu, poczucia własnej wartości, dbania o siebie itp
      • yadaxad Re: Terapia a wiara 24.11.25, 08:28
        Nawet Jezus mówił by czcić boga całym -swoim- rozumem. Myślisz, że tępe posłuszeństwo temu co ludzie narzucają że bóg mówi, jest ważniejsze od od tego co mówi ci sumienie dane od boga przy dobrej wierze. To jednak byłoby śmiertelnym grzechem godnym stosu i wiecznego potępienia głoszenie, że słońce nie kręci się wokół ziemi. Dobrze jest wierzyć, że bóg nie jest idiotą, ale uniwersum, bez względu na nazwę instytucji i jego łaska nie jest zależna od trzymania się kurczliwie błędnych założeń. Wolna wola do zdolność myślenia, wierzyć masz w dobro i dał ci rozum byś je poznawała.
        • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 09:48
          Dzięki Yadaxad, o coś takiego mi chodziło.

          Tylko czasami mam wątpliwości, czy coś przyjęłam przez posłuszeństwo czy jest to wynikiem mojego rozumowania/sumienia. I co jest błędnym założeniem. Staram się to rozeznawać, ale czasami nie jestem pewna.
          • yadaxad Re: Terapia a wiara 24.11.25, 10:11
            Poświęcanie się innym, to nie jest umartwianie -siebie-, tylko myślenie co dla nich jest dobre. Niszczenie siebie też jest -grzechem- i co niby zniszczona możesz innym dać dobrego? Nie umiejąc pływać nie rzucasz się do lodowatej wody by ratować topiącego, by się poświęcić, bo wtedy nie zadzwonisz po pomoc i nie ratujesz.
            • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 10:31
              Milosc do innych to jest myślenie o ich dobru, poświęcenie jak ja to rozumiem to pójście o krok dalej, zrobienie czegoś dobrego dla kogoś, nawet naszym kosztem.
              • yadaxad Re: Terapia a wiara 24.11.25, 10:43
                Nie naszym kosztem, ale naszym wysiłkiem, robiąc coś dobrego nie ujmujesz sobie, ale się wzbogacasz - nie?
                • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 12:30
                  Tak, ale czasem muszę wybrać pomiędzy moim dobrem, a dobrem drugiego.

                  Np. przy opiece nad rodzicami jestem w takiej sytuacji, że żeby wszystko zadbać przy nich zaniedbuje sprawy moje i córki, odkąd ojciec jest w szpitalu.
                  • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 12:43
                    I tu może byłby problem, bo jakbyś uczciwie oszacowała swoje zasoby to by wyszło że to nie do pogodzenia to wszystko albo że z jakichś powodów sobie niepotrzebnie dokladasz ale to sama byś na terapii do tego dochodziła i decydowała o rozwiązaniu dylematu.
                    • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 16:40
                      Teraz juz wyglada, ze nie do pogodzenia. Na poczatku bylam u ojca praktycznie co drugi dzień, w zeszlym tygodniu 3 razy, zajmuje mi to razem z odwiedzeniem mamy i dojazdem jakies 4 godziny.
                      Ale teraz jest inna kwestia, stan ojca nie rokuje na poprawę, sam lekarz prowadzacy zasugerował ZOL lub hospicjum, bo jest jeszcze chora mama w domu, tez z demencja i Alzheimetem.
                      • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 16:43
                        Tylko ze na ZOL trzeba czekac i musi byc zgoda podopiecznego. Ojciec juz prawie nie kontaktuje, ale moglby sie nie zgodzic, nie wiem na ile jest swiadomy. Ale z drugiej strony w domu moglby wyrywac sobie cewnik jak w szpitalu albo pega.
                      • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 17:01
                        No ale na co Mona liczyłaś, latając tam co drugi dzień i do ojca i do matki? Ja to Ci powiem tak. Nie umiesz dysponować obowiązkami bo ich nie masz, nie nakladasz na siebie żadnych codziennych spraw wokół siebie czy córki. Jakbyś tak nie wiem pracowała zawodowo to byś latała do mamusi i tatusia trzy razy w tygodniu po cztery godziny? Przecież to nienormalne. Jakbyś z dzieckiem musiała siąść do nauki też?

                        Dlaczego masz zbudowany świat pod interwencyjne działanie pod rodziców i zawsze i wszędzie możesz, w niczym Ci nie przerywają?

                        Opiekunki, szpital a Ty latasz wokół nich. No bez jaj, to jest chore na maxa
                        • yadaxad Re: Terapia a wiara 25.11.25, 06:52
                          Nie myśl sobie, że u Mony to chaos. Mona jest konsekwentna.
                    • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:03
                      Co do terapii to kończy się grupa w piątek, ale zaczyna się w styczniu kolejna, w której mogłabym uczestniczyć. Ale tam raczej nie przepracuje tych spraw z rodzicami, za mało czasu na jedną osobę, to jednak grupa.
                      Mam jeszcze taki pomysł, że jest psycholog, co prawda prywatnie, dla opiekunów osób starszych, może na kilka konsultacji warto byłoby pójść, sama nie wiem. I nie wiem, czy oferuje takie krótkotrwałe konsultacje, czy musiałaby być to dłuższa terapia.
                      • afq Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:10
                        mona, ale grupa nie jest do grupowych spraw
                        tylko grupowe sesje również pozwalają pracować nad indywidualnymi problemami
                        nie wiem jak twoje grupy sa prowadzone, ale macie raczej na pewno też rundki
                        i to twoja decyzja ile na tej rundce o swoich zmartwieniach powiesz a ile przemilczysz bo inni maja wazniejsze sprawy
                        nie wiem tez na ile informacje zwrotne sa mozliwe
                        • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:26
                          Mówiłam na rundce o tych sprawach z rodzicami, raz dostałam nawet sensowne informacje zwrotne, drugim razem byłam raczej zawiedziona.
                          • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:48
                            Czemu zawiedziona?
                            • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:20
                              brightsun napisał(a):

                              > Czemu zawiedziona?
                              >
                              Powiedziałam, że ojciec w szpitalu, w stanie ciężkim, uzyskałam w zasadzie tylko zwrot od terapeutki że to trudna sytuacja, grupa pewnie nie wiedziała co powiedzieć, a spóźnił się ten uczestnik, który poprzednio miał najbardziej sensowny zwrot.
                              • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:22
                                A jakie miałaś oczekiwania?
                                • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:26
                                  brightsun napisał(a):

                                  > A jakie miałaś oczekiwania?
                                  >
                                  Nie wiem, w sumie w takiej sytuacji trudno coś sensownego powiedzieć.
                                  • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:43
                                    Chyba jednak wiesz skoro poczułaś rozczarowanie
                                    • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 16:56
                                      brightsun napisał(a):

                                      > Chyba jednak wiesz skoro poczułaś rozczarowanie
                                      >
                                      Pewnie oczekiwalam na jakies pokierowanie, bylam zagubiona co dalej.
                                      • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 17:11
                                        Mój terapeuta się ze mną na końcówce okrutnie bawi prowokatywnie i chyba mi się udziela, więc pojadę ostro, przepraszam

                                        Mieli Ci powiedzieć że ojciec jest silny, młody i na pewno się wykaraska czy może mieli rozdać ulotki swoich ulubionych zakładów pogrzebowych?

                                        W takiej sytuacji można wesprzec słowem, czasem ale porady, pokierowanie co dalej możesz dostać tylko np od lekarza prowadzącego ojca.

                                        W żadnej terapii nikt nie będzie Tobą pokierowywal, co najwyżej nakierowywal ale i tak raczej siedział w emocjach które pozwolą Ci ułożyć plan działania, a nie układać za Ciebie.

                                        Terapia to nie podejmowanie decyzji, to analizowanie procesu decyzyjnego.
                                        • yadaxad Re: Terapia a wiara 26.11.25, 14:03
                                          Mona ma swój niezmienny model życia i chce by terapia go ulepszała, a nie zmieniała. Nie jedną terapię absolwowała i jakby chodziło o to, by coś przewrócić, to by była w innym miejscu. Czy stanie się coś z biegu rzeczywistości, co jej model zmiecie, czy będzie sobie tak jak ma radzić zawsze, bo pomimo wszelkich narzekań, bo jednak wszystko ma swoje wygodne i niewygodne strony, ale jej ustawienie się trzyma już lata i jakoś nigdzie nie utonęła, raczej pewne, bo chyba jest zabezpieczona, że będzie sobie w swoim stylu tak radzić dalej.
                                          • brightsun Re: Terapia a wiara 26.11.25, 15:51
                                            Domyśliłem się że o takim rodzaju żelaznej konsekwencji mówisz.
                                            • yadaxad Re: Terapia a wiara 27.11.25, 10:38
                                              Mona ma bez przerwy problemy z -potępieniem- , tak że rozwinięcie tematu może odebrać jako krytykę, ale wcale nie uważam, że jeśli jej konstrukcja prowadzi ją takimi rozwiązaniami i nie można powiedzieć, że to było bezowocne, czy ją stoczyło, to jednak jak coś się sprawdza to jest ok. Że detale można oceniać - a że mogłaby-, jednak to jej konstrukcja uwarunkowana i widocznie inaczej być nie może. Nie każdy jest feniksem i instynkt samozachowawczy umie powstrzymywać przed pozostaniem tylko popiołem. Miała szansę na zmianę konstrukcji, pod wpływem innego autorytetu i opieki, niż rodziców, ale ta szansa to nie żadna prawidłowość, tylko traf totka, a niestety wpływ zachowania wobec dziecka rodziców wręcz zmusza do wybrania złego partnera, i radzenie sobie z sytuacją utrwala narzucone widzenie konsekwencji decyzji.
                  • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 12:48
                    Na poświęcaniu się mogłoby dojść do kolizji ale to chyba tylko wtedy jak w kościele słabo mądrzy. Bo mądry kapłan to myślę że w kwestii zakładania maseczki tlenowej byłby zgodny z procedurami lotniczymi i terapeutą
                    • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:06
                      brightsun napisał(a):

                      > Na poświęcaniu się mogłoby dojść do kolizji ale to chyba tylko wtedy jak w kośc
                      > iele słabo mądrzy. Bo mądry kapłan to myślę że w kwestii zakładania maseczki tl
                      > enowej byłby zgodny z procedurami lotniczymi i terapeutą
                      >
                      Tego nie wiem do końca, wiem że jest ze strony niektórych nacisk, żeby opiekować się starymi rodzicami w domu, inni natomiast uważają, że czasem są takie sytuacje, że trzeba skorzystać z pomocy instytucjonalnej.
                      • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:12
                        A nie sądzisz że to jest do rozstrzygnięcia tylko przez medyków i samą rodzinę?
                  • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 13:06
                    Bo myślisz równorzędnie, zobacz.

                    Między moim dobrem a dobrem drugiego.

                    Nie wyobrażam sobie żebym zestawił siebie i bachorstwo ze swoimi rodzicami jako jedno i drugie w jednym rzędzie. To jest zupełnie inna brocha i też sorry inna stawka. Rodzice nie potrzebują żebyś ich przytulała tylko podała leki. Ich przyszłość, przepraszam ale nigdy nie zależała a teraz jak jej prawie już nie ma i są otępiali tym bardziej nie zależy od Ciebie.

                    Rodziców do życia nie powoływałaś więc to inny poziom odpowiedzialności.

                    To ile kto jeszcze ma przed sobą, to nieco creepy ale prawdziwe i logiczne podejście

                    Btw to jest strasznie ciekawe, że jest czcij ojca swego i matkę swoją a nie ma odpowiadaj za to co powołałeś do życia.
                    • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 13:09
                      Triage jako segregacja nie jest może miły ale bardzo praktyczny bo ratuje skuteczniej niż gdy go nie ma. I triage tak samo dobry na sorach jak i w życiu
                      • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 13:19
                        No i Mona, przepraszam, ale na logikę, coś tu nie gra. Piszesz o opiece nad rodzicami ale przecież Ty nie sprawujesz nad nimi opieki. Ojciec w szpitalu to ma opiekę w szpitalu, matka ma w domu opiekunki.

                        O co chodzi?

                        No dobra, czasem pewnie musisz podskoczyć gdzieś, coś im załatwić ale może z tym jednak przesadzasz?
                        • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:15
                          brightsun napisał(a):

                          > No i Mona, przepraszam, ale na logikę, coś tu nie gra. Piszesz o opiece nad rod
                          > zicami ale przecież Ty nie sprawujesz nad nimi opieki. Ojciec w szpitalu to ma
                          > opiekę w szpitalu, matka ma w domu opiekunki.
                          >
                          > O co chodzi?
                          >
                          > No dobra, czasem pewnie musisz podskoczyć gdzieś, coś im załatwić ale może z ty
                          > m jednak przesadzasz?
                          >
                          Pewnie za często jeździłam do szpitala i do mamy, ale jak to w szpitalu trudno się dowiedzieć czegoś przez telefon, a sytuacja była poważna i zmieniała się szybko, chciałam być na bieżąco.
                          I jeszcze zamawianie i wykupywanie im leków, telekonsultacje lekarskie, wizyta pielęgniarki w domu, uzgadnianie z opiekunka, szczególnie ostatnio gorszego stanu mamy, sprawy związane z domem.
                      • yadaxad Re: Terapia a wiara 24.11.25, 13:26
                        Jak się człowiek nakręca, że to takie trudne i za dużo i nie wiadomo co bardziej robić, to miotając się jeszcze bardziej to sobie utrudnia i dokłada działania, często zupełnie zbędnego. A mam wrażenie, że Mona działa na raz, to wszystko muszę, zamiast teraz to robię, a potem to i się poukłada tak jak jest to możliwe, a co możliwe się zrobi.
                        • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 13:36
                          No tak, chaotyczne to jest a chaos jest na braku priorytetów, próbach bycia świętszym od papieża żeby zostać zbawionym jak się na śmierć już zajedzie.

                          I też chaos jest na braku procedur i przewidywania. Coś się dzieje to są emocje, działania a nie wdrożenie procedury.
                          • yadaxad Re: Terapia a wiara 24.11.25, 13:55
                            Tym bardziej, że też z jej opisu wynika, robiąc jedno, jest w stanie -jak bardzo tego właśnie robić się jej nie chce, bo robić powinna coś innego. To trzeba poukładać, robić co teraz akurat się robi, by przechodzić do innego.
                            • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 14:06
                              I z tym by pomógł nawet tak na bieżąco albo sensowny coach a darmowo asystent rodziny albo coś w tym stylu
                              • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 14:10
                                A sięgnięcie po pomoc pracownika socjalnego jest szybsze łatwiejsze niż czekanie na terapię i jej efekty. To jasne też potrzebne ale...

                                To jest kwestia nie tak naprawdę tego tylko czy aby na pewno jest tak trudno i źle że chce się zmian i pomocy
                                • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 14:23
                                  Jest jeszcze coś, tylko nie wiem czy ja to wytłumaczyć będę umiał.

                                  Mona w terapii nikt Ci nie powie że masz porzucić wiarę albo porzucić rodziców. Może tak sobie to wyobrażasz bo właśnie kk Ci to zrobił i myślisz że to tak działa i może boisz się życia w którym sama to ustawiasz i sama stajesz się za to odpowiedzialna. Może nie boisz się że terapia stanie w sprzeczności z wiarą ale że Ty pod jej wpływem staniesz
                                  • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 14:28
                                    Może to Twoje poczucie bezpieczeństwa, strefa komfortu, która służy Ci za super wymówkę przed wdrażaniem zmian?

                                    Bo to proste i miłe jak się ma zalecenia co jest dobre a co złe
                                    • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 15:35
                                      Słowa, które zawsze mnie w terapii mroziły to ale to jest przecież twoja sprawa.

                                      Myślę że sądzisz w ogóle że terapia rozwiązuje dylematy życiowe czy kościół czy Ty czy rodzice czy córka a ona co najwyżej daje narzędzia do rozwiązanie takich dylematów, decyzje podejmuje się samodzielnie. Terapia układa głowę nie życie. Życie już czea samemu i ma się wolną wolę i w kk i w terapii. Bo zresztą i przy kk i przy terapii jest tak, że sama podejmujesz decyzję czy tam wchodzisz i zawsze możesz trzasnąć drzwiami, to wybór. I jak masz dobrze ułożone, naprawdę wiesz czego pragniesz i potrzebujesz to ani jedno ani drugie Ci bani nie zryje. Jak zryje to idealny pokaz co jest problemem.

                                      Jak się boisz że terapia cos zniszczy to może to coś stoi na kruchych nogach albo Ty na nich stoisz i za łatwo ulegasz wpływom a to zdecydowanie coś do poprawienia
                                    • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:17
                                      brightsun napisał(a):

                                      > Może to Twoje poczucie bezpieczeństwa, strefa komfortu, która służy Ci za super
                                      > wymówkę przed wdrażaniem zmian?

                                      Chyba tak.
                                      >
                                      > Bo to proste i miłe jak się ma zalecenia co jest dobre a co złe
                                      >
                                      Tak, chociaż trzeba też pytać swojego sumienia.
                                  • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:16
                                    brightsun napisał(a):

                                    > Jest jeszcze coś, tylko nie wiem czy ja to wytłumaczyć będę umiał.
                                    >
                                    > Mona w terapii nikt Ci nie powie że masz porzucić wiarę albo porzucić rodziców.
                                    > Może tak sobie to wyobrażasz bo właśnie kk Ci to zrobił i myślisz że to tak dz
                                    > iała i może boisz się życia w którym sama to ustawiasz i sama stajesz się za to
                                    > odpowiedzialna. Może nie boisz się że terapia stanie w sprzeczności z wiarą al
                                    > e że Ty pod jej wpływem staniesz
                                    >
                                    Fakt boję się odpowiedzialności, podejmować duże życiowe decyzje sama. KK dawał wskazówki, ale niby wszystko w wolności, czyli decyzja należy do mnie. Zapomniałam, że w terapii też sama podejmuje decyzje, tylko boję się trochę wpływu terapeuty, dokąd mnie to doprowadzi.
                                • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:22
                                  brightsun napisał(a):

                                  > A sięgnięcie po pomoc pracownika socjalnego jest szybsze łatwiejsze niż czekani
                                  > e na terapię i jej efekty. To jasne też potrzebne ale...

                                  Nie wiem czy jest funkcja l Asystenta rodziny przy mops, można się dowiedzieć, czy chociaż jakas konsultacja byłaby mozliwa.
                                  >
                                  > To jest kwestia nie tak naprawdę tego tylko czy aby na pewno jest tak trudno i
                                  > źle że chce się zmian i pomocy
                                  >
                                  • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:43
                                    Jest
                        • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:18
                          yadaxad napisał(a):

                          > Jak się człowiek nakręca, że to takie trudne i za dużo i nie wiadomo co bardzie
                          > j robić, to miotając się jeszcze bardziej to sobie utrudnia i dokłada działania
                          > , często zupełnie zbędnego.

                          Masz rację, trochę brak też priorytetów i wtedy wchodzą działania, które możnaby odłożyć.

                          A mam wrażenie, że Mona działa na raz, to wszystko
                          > muszę, zamiast teraz to robię, a potem to i się poukłada tak jak jest to możliw
                          > e, a co możliwe się zrobi.

                          Tak, tylko boję się że przy odkładaniu i patrzeniu co jest możliwe coś przegapię i w ogóle się nie wyrobię ze wszystkim.
                          • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:47
                            Bo myślisz i się boisz zamiast działać. Przy ustalonym priorytecie działa się na instynkt. Np jestem pewny, może też się zastanów, że jakbym stał się uczestnikiem pożaru to bym wbiegł po najmłodszego, potem starszego, potem po pasierba, potem po żonkę, potem po mamę, potem po ojca. Jestem 100 proc pewny tego że dokładnie tak by się rozegrało a to dlatego że jak dzwoni szkoła to zawsze odbiorę, jak dzwoni żonka to mówię że oddzwonię, czy ważne, a np mamę czy tatę potrafię zrzucić bo np pora kupuję.

                            Wydaje mi się to nieglupie sobie o tym pomyśleć i ustawić
                            • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 14:25
                              Fakt, za dużo obmyślam, działanie to u mnie czasami problem, szczególnie jak jest coś trudnego do załatwienia, wymagającego szczególnie asertywności, poproszenia kogoś o coś, co może być dla niego niewygodne, przeciwstawienia się komuś lub wejścia asertywnie we współpracę, bez ulegania czy zaniedbywania swoich interesów.
                    • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:08
                      Masz rację, tylko chciałoby się i tu świadczyć dobro i tu, ale faktycznie dobro mojej córki i moje powinnam jednak postawić na pierwszym miejscu.
                      • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:10
                        mona.blue napisała:

                        > Masz rację, tylko chciałoby się i tu świadczyć dobro i tu, ale faktycznie dobro
                        > mojej córki i moje powinnam jednak postawić na pierwszym miejscu.

                        To było a propos postu o myśleniu rownorzeenym.

                        Dzisiaj staram się odpowiadać na Wasze posty, bo wczoraj byłam w takim stanie, że nie dałam rady.
                      • brightsun Re: Terapia a wiara 25.11.25, 13:14
                        Nie ma tak w życiu. Bardzo bym chciał być wolontariuszem w schronisku ale nawet jak dziecko w chustę wplaczę to nie pomogę ani dziecku ani zwierzętom. Nie mam zasobów na jedno I drugie
          • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 12:57
            Terapia by to właśnie chyba ładnie uporządkowała. Nie wiem jak u innych ale ja mam wrażenie że na terapii pracuję na logice a ona dużo porządkuje i pozwala znaleźć to swoje zdanie
      • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 09:42
        afq napisał:

        > a jakie rozbiezności widzisz w kwestiach poczucia winy, wstydu, poczucia własne
        > j wartości, dbania o siebie itp
        >
        Spotkałam się z tym w wypowiedziach psychologów, że poczucie winy, a szczegolnie wstyd są czymś złym, co nas obciaza. Chociaż co do poczucia winy to jeszcze że ma uzasadnienie, że daje nam znać co złe zrobiliśmy, w czym kogoś skrzywdziliśmy. I że religia wbija nas w te uczucia, że to jest źle, a z kolei w nauczniu religijnym to podstawa, że to służy nawracaniu, wychodzeniu ze swoich grzechow/wad.
        Co do poczucia własnej wartości to w psychologii jest ono uznawane za bardzo ważne, a w religii z kolei że mamy być p9korni, uznawać innych za lepszych od nas, siebie uważać za grzesznika.
        Podobnie z dbaniem o siebie, ważne zalecenie psychologiczne, a w religii żeby zapominać o sobie, dbać o innych, nawet poświęcać się dla innych.

        Ale to tylko przykłady, chodziło mi o generalne podejście do życia, do tego co wybierać, jakim być, jakie wartości wyznawać, jednym słowem jak żyć.
        Wiem, że łatwiej to sprecyzować na przykładach, ale za dużo tego jest, żeby tak w skrócie omówić i też nie wiem, czy wszystko sobie uświadamiam.
        • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 11:01
          Nie mylisz czasem poczucia własnej wartości z pychą? Nie znam się na katolicyzmie ale nie sądzę żeby świadomość i dobre wykorzystywanie swoich mocnych stron było grzechem.
          • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 11:26
            Pewnie mylę, nie mam w tym temacie jasności.
          • mona.blue Re: Terapia a wiara 24.11.25, 12:32
            Tak, tylko co np. z tym, że zaleceniem jest żebyśmy innych uważali za lepszych od siebie? W psychologii raczej za równych, na zasadzie ja jestem ok i ty jesteś ok, z czym też się nie zgadzam, bo inni czasami ewidentnie nie są ok ja zresztą też.
            • brightsun Re: Terapia a wiara 24.11.25, 12:39
              Czekaj ale dlaczego uważasz że terapia miałaby rozgrzeszać ludzi którzy zrobili coś nie ok choćby Ciebie? Szczerze to nie wiem skąd to wzięłaś. Trochę wynika z Twoich wypowiedzi jakbyś miała terapię za pralnię mózgu i że coś tam zostanie Ci narzucone wbrew Tobie
        • afq Re: Terapia a wiara 25.11.25, 06:48
          ok mona, chwile mi zeszło, ale wywołany do tablicy trochę myślałem o sprawie jaką postawiłaś\

          nie uważam, żeby religia [którą oddzielam od wiary] jakoś zupełnie inaczej niż terapia traktowała poczucie winy, wstyd, poczucie własnej wartości itd

          ale są tematy w których widzę różnicę bardzo dużą, w pewnym ogólnym podejściu
          w religii jest dużo narzuconych odgórnie rzeczy, gdy tymczasem terapia, czy ogólnie własny rozwój to droga którą się pokonuje dochodząc często do podobnych rzeczy co te narzucane, ale z innym czuciem/rozumieniem. innym dzięki świadomemu doświadczaniu.
          to rozumienie, doświadczanie pozwala na internalizację czego nie daje wyznawanie narzuconych reguł
          a wydaje mi się, że często osoby religijne po prostu podporządkowują się narzucanym zasadom

          np
          w życiu popełniamy różne błędy, potknięcia, występki, doświadczamy konsekwencji
          doświadczamy poczucia winy
          pozostać w nim jest destrukcyjne, ale możemy to przepracować, przyjąć konsekwencje, wyciągnąć jakieś wnioski, coś zmienić poprzez swoje zrozumienie

          w religii katolickiej jest grzech, ale jest też spowiedź, pokuta, rozgrzeszenie
          religia mówi nie grzesz, ale też daje prawo do grzechu, jak terapia prawo do błędów
          sądzę jednak że przepracowanie w terapii, a spowiedź i rozgrzeszenie, dawać mogą inne wyniki
          choć nie muszą
          ale czy nie da się połączyć jednego z drugim?

          różnicę widze tez np w podejsciu do rodziców
          religia mówi - czcij ojca i matkę - to świętość, bez refleksji
          w terapii - relacje z rodzicami często są przedmiotem pracy, bywa złość, żal, wyrzuty itd
          ale wszystko to prowadzi tez do wybaczenia, ważne, bo wybaczenie uwalnia
          zamiast bezrefleksyjnego czczenia, mozna coś obejrzeć, przez to mozna zrozumieć np deficyty rodziców
          i wcale nie chodzi o to by zapomnieć, wyprzec jesli cos bylo okropne z ich strony, to wszystko było na prawde
          ale spojrzec na cierpienie jakiego sie doznawalo z szerszej perspektywy

          czy zarządzenie - czczij matke i ojca do tego poprowadzi?
          jesli wziąc je wprost, bez szerszego widzenia, poprowadzi do wyparcia
          ale czy w tym np religia z terapią nie moze się spotkać?

          religia daje ci prawo do grzechu, wnioskuje tak po tym ze instytucja spowiedzi i rozgrzeszenia istnieje
          wnioskuje tak po tym, ze i grzesznik do raju podobno pojsc moze, choc pod pewnymi warunkami
          wiec złamanie przykazania czczij matke i ojca, dla terapeutycznych potrzeb, jeśli poprowadzić może do czegoś dobrego...

          ...chyba nie jest niemozliwe, nie jest nie do pogodzenia z ostatecznym poszanowaniem dla samego przykazania

          widzisz to mona?

          miedzy religia a terapia wszystko jest w porządku
          zalezy jak religie i jej przykazania traktujesz
          jako beznamiętny rozkaz? czy jako rzecz która chcesz w pełni przyswoić wlasną drogą, doświadczeniem itd

          nie mówie nawet o tym że 10 przykazan to głównie nie religijne przykazy tylko zupelnie uniwersalne, powszechnie uznane, zasady społecznego funkcjonowania

          nie wiem czy nie namotałem i czy przekaz jest czytelny, ale starałem sie bardzo o tej dziwnej porze :-)

          podsumowując, rozbieżności są
          ale uważam że końcowe rezultaty mają szansę być podobne
          jeśli się nie ulega płytkiemu doktrynerstwu, a podejmuje się faktyczny trud poznania
          siebie i bliźnich, w czym terapia jest baaaardzo pomocna
          • mona.blue Re: Terapia a wiara 25.11.25, 09:35
            Dziękuję.
            • boggi_dan Re: Terapia a wiara 26.11.25, 09:08
              mona.blue napisała:

              > Dziękuję.
              Zawsze byłaś religijna i tego się trzymaj. Pamiętasz przed laty jak Ci to wytykano. I nie tylko na tym forum. I to bardzo w ostrych słowach. Jeśli widzisz niejasności w terapii. Zmień terapeutę. Jesteś dorosłą kobietą, więc nie daj się manipulować.
        • afq Re: Terapia a wiara 25.11.25, 15:11
          Obciąża nas
          Ale ze to zle to chyba twoje odczucie a nie słowa psychologa
          Nie ma złych emocji
          One po prostu sa
    • ibanerekpl [...] 24.11.25, 14:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • afq Re: Terapia a wiara 25.11.25, 03:49
        ibanerek, wiesz że wiele z Twoich postów jest rozpoznawanych jako generowane prze AI ?
    • ibanerekpl Re: Terapia a wiara 26.11.25, 07:27
      Myślę, że terapia i wiara jak najbardziej mogą iść ze sobą w parze – pod warunkiem, że terapeuta pracuje w sposób szanujący system wartości klienta. Współczesne podejście terapeutyczne nie polega na tym, by narzucać światopogląd, tylko by pomóc człowiekowi lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i wybory.

      W wielu kwestiach zresztą oba światy całkiem się uzupełniają. Na przykład praca nad poczuciem własnej wartości czy zdrowymi granicami nie stoi w sprzeczności z wiarą – przeciwnie, pozwala patrzeć na siebie jak na kogoś wartościowego i godnego szacunku. Z kolei poczucie winy i wstyd w ujęciu terapeutycznym bywa analizowane po to, żeby człowiek mógł je zrozumieć, a nie żeby je „wyłączyć”. W praktyce wiele osób wierzących odkrywa, że dzięki terapii łatwiej im rozróżnić winę realną od tej nadbudowanej, wynikającej z lęku czy dawnych doświadczeń.

      Jeśli pojawiają się rozbieżności, to zwykle nie między „terapią a wiarą”, ale między konkretnym stylem praktykowania religii i konkretnym podejściem terapeutycznym. Dlatego warto wybrać specjalistę, który jest otwarty na rozmowę o duchowości i potrafi uwzględnić ją w procesie.

      Znam wiele osób, dla których połączenie terapii z wiarą okazało się dużym wsparciem – a nie sprzecznością. Najważniejsze, żebyś czuła, że Twoje wartości są respektowane i że terapia pomaga Ci wzrastać, a nie „odcinać się” od tego, co jest dla Ciebie ważne.
      Pozdrawiam iBanerekPL

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka